| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Paź 26, 2012 4:36 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | 1 Wesele
(...)
2 Dom Zły
(...)
3 Róża
(...) |
1. Róża
2. Dom zły
3. Wesele
:] _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Paź 26, 2012 4:37 pm Temat postu: |
|
|
1. Dom Zły
2. Róża
3. Wesele
Choć cała trójką jest przemistrzowska. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 11:09 am Temat postu: |
|
|
"Listy martwego człowieka" - wielka rzecz. Fallout, niemiecki ekspresjonizm, radzieckie kino - jeżeli lubisz choć jedno z wymienionych - pozycja obowiązkowa. Niesamowity klimat, emocje i doskonała realizacja, sporo zapadających w pamięć scen, przejmująca scenografia. Ponury i ciężki, ale warto. Głównym, właściwie jedynym, minusem jest muzyka. Kriejtiw, znasz? _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 6:06 pm Temat postu: |
|
|
A propos WILEKICH RZECZY.
Nikt nic nie mówi? Disney kupił od Lucasa prawa do Gwiezdnych Wojen za 4 mld dolarów i planuje nakręcenie nowej trylogii. Pierwsza część miałaby być w 2015 i umieszczona byłaby kilkadziesiąt lat po Powrocie Jedi.
Mam mieszane uczucia, ale już wszelkie Jar Jary z Widma i Klonów wyglądały jak Disney więc gorzej w tę stronę chyba nie będzie. Poza tym jakby nowe Star Warsy miały poziom PIXARA to by wypadało się jedynie cieszyć. Tylko ten termin 2015 pachnie brzmi nierealnie niczym budowa drugiej linii metra w jesiennej warszafce. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 7:22 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | | "Listy martwego człowieka" - wielka rzecz. Fallout, niemiecki ekspresjonizm, radzieckie kino - jeżeli lubisz choć jedno z wymienionych - pozycja obowiązkowa. Niesamowity klimat, emocje i doskonała realizacja, sporo zapadających w pamięć scen, przejmująca scenografia. Ponury i ciężki, ale warto. |
+1
Chociaż po zapowiedziach spodziewałem się czegoś jeszcze bardziej ponurego i ciężkiego.
W kategoriach filmów o zagładzie atomowej "Ostatni brzeg" wciąż pozostaje chyba bezkonkurencyjny. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 7:51 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | A propos WILEKICH RZECZY.
Nikt nic nie mówi? Disney kupił od Lucasa prawa do Gwiezdnych Wojen za 4 mld dolarów i planuje nakręcenie nowej trylogii. Pierwsza część miałaby być w 2015 i umieszczona byłaby kilkadziesiąt lat po Powrocie Jedi.
Mam mieszane uczucia, ale już wszelkie Jar Jary z Widma i Klonów wyglądały jak Disney więc gorzej w tę stronę chyba nie będzie. Poza tym jakby nowe Star Warsy miały poziom PIXARA to by wypadało się jedynie cieszyć. Tylko ten termin 2015 pachnie brzmi nierealnie niczym budowa drugiej linii metra w jesiennej warszafce. |
+1 Niemoge z głosów oburzenia, że Disney zabije klimat i będzie przerost efektów specjalnych. Zupełnie jakby nowa/stara trylogia nigdy nie wyszła. A wiadomość, że Lucas nie będzie maczał palców przy następnych Gwiezdnych Wojnach może tylko cieszyć. W każdym razie gorzej nie będzie, a przynajmniej się doczekamy tej trzeciej trylogii, która miała być a nie było. Jak dla mnie Dobra Nowina bardzo. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ytron

Dołączył: 04 Lis 2007 Posty: 844 Skąd: Chujowskie Pocipie
|
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 8:42 pm Temat postu: |
|
|
ZNOWU JEST NA CO CZEKAC _________________ DŻAAANGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Żbik88

Dołączył: 05 Kwi 2009 Posty: 573 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lis 01, 2012 11:17 pm Temat postu: |
|
|
Jestem świeżo po Skyfall. Dwa słowa: Javier Bardem. Dziękuje
a tak poza tym to najlepszy z Craigowskich Bondów. Pojawia się Q w roli inteligentnego współpracownika, są delikatne i wywołujące uśmieszek nawiązania do starych Bondów. To wszystko nie jet nachalne i po obejrzeniu jest wrażenie że historia zatoczyła kółko  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2012 12:00 am Temat postu: |
|
|
Ja chyba jednak wolę "Casino Royale". Choć pewnie znaczenie jakieś ma też to, że Craig to pierwszy Bond, który mnie zainteresował, a zaczęło się od Casina właśnie (musiałabym sprawdzić, czy tak jest naprawdę, tj. obejrzeć Casino raz jeszcze).
A Javier aktorsko w "Skyfall" jest świetny, choć z drugiej strony - swoista inspiracja Jokerem z "Mrocznego" widoczna momentami za bardzo, co trochę psuło mi odbiór. Zgadzam się co do braku nachalności w odwołaniach do starych Bondów i tradycji ogólnie. A nawet motywy patriotyczne są przekazane dość zgrabnie. Bo w ogóle to ciekawe, że dość zauważalny jest ten właśnie ton: brak zabawek w postaci wybuchających długopisów, jest minimalizm: pistolet & radio. Jakby mniej też zabawek w postaci dziewczyn Bonda i seksu - właściwie najważniejszą postacią kobiecą (świetnie zagraną, btw) jest jego szefowa.
Ogólnie: bardzo pozytywnie, choć nadzwyczajnego zachwytu nie mam. Poza tym, że Craig zawsze w sercu. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kriejtiw

Dołączył: 04 Lut 2012 Posty: 384
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2012 12:08 am Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | | "Listy martwego człowieka" - wielka rzecz. Fallout, niemiecki ekspresjonizm, radzieckie kino - jeżeli lubisz choć jedno z wymienionych - pozycja obowiązkowa. Niesamowity klimat, emocje i doskonała realizacja, sporo zapadających w pamięć scen, przejmująca scenografia. Ponury i ciężki, ale warto. Głównym, właściwie jedynym, minusem jest muzyka. Kriejtiw, znasz? |
Znam i widziałem. W kwestii zdjęć całkiem podobny do Rekolekcji na Temat Mroku, choć film Herzoga to dokument.
Listów nie cenię jednak tak wysoko jak ty. Oczywiście czuję chęć powiedzenia czegoś ważnego, kilka momentów, o których wspomniałeś (choinka, nakręcany globus, ignorowanie przemowy), ale gdybym powiedział, że to wszystko mnie jakoś specjalnie poruszyło, to bym skłamał. I tyle.
Nie wiem, ten cały nuklearny holokaust nie wywołał u mnie większych emocji; płonące budynki, wybuchy, poczucie bezradności - wszystko super. Problem w tym, że nie czułem się przez to jakoś specjalnie przytłoczony. Dlaczego tak? Nie mam pojęcia, ale nie znam się na filmach i nigdy sobie tego nie przypisywałem. Mnie jest zwyczajnie ciężko filmowo poruszyć. Jest parę rzeczy, które mnie w jakimś tam sposób dotykają, ale nigdy nie byłem nawet blisko płaczu podczas seansu.
Za duży plus uważam za to zakończenie, które właściwie zostawia otwartą furtkę dla interpretacji - ostatnich słów profesora i całego sensu filmu.
Co do muzyki - po seansie mogłeś zapuścić sobie Epitaph, wtedy byłbyś zmiażdżony dokumentnie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2012 12:17 am Temat postu: |
|
|
I jeszcze jeden plus nowego Bonda: przepiękne szkockie krajobrazy. A w szczególności dolina Glencoe, w której przeżyłam kiedyś dramatyczne chwile (lans na dramatyczne chwile):
 _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2012 10:35 pm Temat postu: |
|
|
Mówiłem, że nowy Bond będzie udany, jeśli wróci bondowski humor?
Najlepszy Bond od czasu... sam nie wiem, ale pewnie trzeba by się cofnąć do czasów przedbrosnanowskich. Świetne postacie (największa bolączka Bondów craigowych jak dotąd), Javier Bardem w roli Christophera Walkena w roli Jokera też fajny, jednocześnie tradycyjny i nieco od tej tradycji się dystansujący; wreszcie - dobre dialogi i ogólnie większa brytyjskość - Craig wtrącający co rusz "bloody" wreszcie jest Craigiem-Bondem, a nie Craigiem-Craigiem.
Najlepszy blockbuster roku jak dotąd, i pewnie tak zostanie. Chociaż nie, jeszcze Tarantino ma wyjść. Zobaczymy. Bawiłem się świetnie, polecam Atrus.
Post zawierał lokowanie produktu. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2012 3:46 am Temat postu: |
|
|
No o Skyfall na fejsie pisałem, że elo i na propsach. Zwłaszcza wątek M. Joker, znaczy Hopkins znaczy Bardem jako gej przystawiający się do Bonda też niezły, nawet bardzo, ale po zapowiedziach spodziewałem się czegoś lepszego. Nieważne, ja coś o wiele ciekawszego dzisiaj widziałem
Przed wschodem słońca
zawsze. Przeurocze, przesympatyczne. Przegadany niemiłosiernie, ale to tylko zaleta. Niesamowicie naturalny.
W tym całym przegadaniu i rozmyślaniach związkowo-życiowych było coś bardzo Allenowskiego. Z kolei motyw "walić świat wsiadam do pociągu byle jakiego" skojarzył mi się z Into the Wild. W każdym bądź - jestem oczarowany. Jeden z lepszych miłosnych filmów jakie widziałem. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2012 1:19 pm Temat postu: |
|
|
A druga część - "Przed zachodem słońca" - jest jeszcze lepsza! _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2012 3:39 pm Temat postu: |
|
|
hmm ogólnie wychodzę z założenia, że jeżeli nie nazywasz się Coppola to kontynuacja jest słabsza z zasady. A nawet przy Coppoli działa to jedynie za pierwszy razem gdy nie próbuje swojej córki wtryniać do filmu.
No ale nie ma się co uprzedzać na zapas  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2012 3:48 pm Temat postu: |
|
|
Założenia założeniami, a ja się Zachodem zachwyciłam od razu, podczas gdy Wschód za pierwszym razem podobał mi się umiarkowanie i dopiero w kontekście drugiej części (która opisuje ich spotkanie po 9 latach) nabrał kolorów. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2012 5:16 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie jednak 'wschód' lepszy jako całość. Znaczy broni się sam, a kontynuacja bez pierwszej części to nie do końca. W sensie oba są tak ładne, że brak słów. W ogóle to takie komedie romantyczne bez malowania tęczą i błyszczykiem do zarzygania tylko oparte na czymś co wydaje się autentyczne i prawdziwe.
Choć dla mnie dalej najlepszym filmem tego rodzaju jest '500 dni miłości'. Będę nudny do bólu Ale wschody i zachody tuż za.
W ogóle Zachód ma chyba lepszą końcówkę i dialogi są bardziej 'dojrzałe' choć w przypadku pierwszej części taka trochę naiwność bohaterów dodawała wszystkiemu uroku. I tak dalej, chyba nie ma się jednak co kłócić bo to bardzo podobne filmy. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2012 5:41 pm Temat postu: |
|
|
Zastanawiam się, czy wybór: Wschód - Zachód nie zależy trochę od wieku oglądacza.
'500 dni miłości' nie znam, ale z tego typu klimatów ponad Sunsetem i Sunrisem jest wciąż Lost in Translation. _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lis 12, 2012 2:20 am Temat postu: |
|
|
Trzy sprawy.
Obejrzałem Zachód.
No i tak... pierwsza część podobała mi się bardziej Wydaje mi się troszkę lepsza. Wiadomo że oba filmy są uzależnione od dialogów i jedynie na nich oparte ale tutaj praktycznie to jest słowotok już Wschód był bez dwóch zdań o wiele bardziej naiwny i romantyczny. Naturalność aż biła z ekranu. Tutaj zamiast oczarowania, radości i chwytania chwili z NIĄ przy darmowym winie otrzymanym od barmana w prezencie, mamy problemy z żonami, mężów wyjeżdżających by robić zdjęcia bezdomnym oraz ogólnie pisanie wierszy w jesiennym Wrocławiu. A co Nar może o tym wiedzieć.
Więc bardzo możliwe, że Lily ma rację z tym wiekiem. POGADAMY ZA 10 LAT, ELO.
swoją drogą mamy tu cudne zakończenie, chyba jeszcze lepsze niż we Wschodzie. No i Julie Delpy <3 totalnie.
W ogóle w 2013 ma się pojawić trzecia, zapewne ostatnia, część - Before the Midnight. Podobno ma być bardzo gorzko i ogólnie może rozczarować widzów. Pewnie chodzi o zakończenie, które może już nic nie mieć wspólnego z czarem i naiwnością pierwszego i po części drugiego filmu. W końcu bohaterowie będą już starsi od Incubusa (!) więc nie ma się co dziwić.
| Xavi napisał: |
Choć dla mnie dalej najlepszym filmem tego rodzaju jest '500 dni miłości'. Będę nudny do bólu |
dla mnie chyba jednak Zakochany nadal na pierwszym (Fenderek zawsze w sercu).
Widziałem też owe Listy Martwego Człowieka. Rozczarowanie straszne. Owszem klimat, owszem apokalipsa ale nudą dla mnie biło niesamowitą. Sorry. I jeszcze ten cytat z Einstein'a na koniec... przez półtorej godziny opowiadamy o tym jak ludzkość doprowadziła do piekła na ziemi więc na wszelki wypadek na koniec walnijmy jeszcze odpowiednim cytatem by nikt nie przeoczył przesłania. Znaczy nie no jasne film wygląda pięknie, ale nie przygniotło mnie to jak oczekiwałem po waszych wypowiedziach. Choć przyznam, że scena z lekarzem jest świetna. Ogólnie szkoda, że nie poświęcono więcej uwagi tym zalążkom "cywilizacji" bo zapowiadało się ciekawie (scena gdy główny bohater trafia do oddziału dziecięcego w poszukiwaniu syna).
Trzecia sprawa - Woody w Rzymie. Widział ktoś? Dla mnie bardzo pozytywnie choć to nie poziom Paryża czy Whatever Works. Troszkę zbytni rozstrzał w bohaterach, którzy są zupełnie ze sobą niepowiązani. Ale pomysł z Baldwin'em, który odpowiada za sumienie i to więcej niż jednej osoby na raz - kapitalny. Benigni świetny, postać Woody'ego cudna jak zawsze. No a Cruz w roli prostytutki chyba nie wymaga komentarza. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Lis 12, 2012 6:49 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | dla mnie chyba jednak Zakochany nadal na pierwszym |
a w sumie to chyba nawet oczywistość. W ogóle jakbym był bezrobotny i bez studiów to bym sobie dzisiaj walnął listę jakąś TOP 10 bo ostatnio dużo się tych romansideł zebrało. (wczoraj doszli 'Spragnieni Miłości' - takie chińskie 'Między Słowami')
A nowy Allen trochę średni, były przebłyski (i to chyba żeńskie role bardziej), ale bywało lepiej. Scena z prysznicem mocna, Benigni wiadomo. Plus ktoś taki jak Alessandra Mastronardi, bo Page i Cruz to już od dawna się lubi. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lis 12, 2012 9:48 pm Temat postu: |
|
|
Mi sie nowy Woody bardzo podobał. Jedyne co mogę zarzucić to już wspomniany brak powiązań między wszystkimi wątkami. Tu romans, tam romans, a tu prysznic. O właśnie, motyw z prysznicem też od czapy i zupełnie głupi. Niemniej fajnie że Allen nie dziadzieje i cały czas ma nowe pomysły i nie kręci caly czas tych samych filmów tylko z różnymi aktorami. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pon Lis 12, 2012 11:26 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Więc bardzo możliwe, że Lily ma rację z tym wiekiem. POGADAMY ZA 10 LAT, ELO. |
Jak na razie zaiste niereprezentatywna próbka zdaje się to potwierdzać. Dotąd wszyscy moi znajomi (mniej więcej równie starzy, jak ja - choć inną jest sprawą, ze to było tak z 5 lat temu może:)) sądzili, że Sunset > Sunrise.
Ale to wszystko bardzo dyskusyjne, wiadomo. Natomiast niezbyt mogę się zgodzić tu:
| NAR napisał: | | Wiadomo że oba filmy są uzależnione od dialogów i jedynie na nich oparte ale tutaj praktycznie to jest słowotok już |
Większe wrażenie słowotoku miałam w przypadku pierwszej części. Przecież to dopiero w drugiej oni mieli konkretnie o czym rozmawiać. Gdyż sprawy się im skomplikowały i nawarstwiły. A i tak często milczeli, i to milczenie wisiało między nimi ciężko i frapująco zarazem, hipnotyzująco wręcz (dwie dobre sceny takich rozmów & milczeń pamiętam do dziś: na łódce i w samochodzie). _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lis 12, 2012 11:53 pm Temat postu: |
|
|
Mówiąc o słowotoku miałem raczej na myśli fakt, że w Zachodzie niby gdzieś tam idą, jakaś kawiarnia, jakaś łódka ale tak naprawdę to już jest tło totalne. We Wschodzie było sporo urozmaiceń do tych dialogów. Wiersz napisany nad rzeką, darmowe wino, gra z krową. Nic ważnego, nic co by zastąpiło choć na chwilę dialogi, ale było jakimś dodatkiem. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Lis 13, 2012 11:16 am Temat postu: |
|
|
Nie znam się to się wypowiem. W sensie za grosz się nie znam na Allenie, wcześniej widziałem jeden jego film, ale całe to Rzymskie tuturutu było bardzo przyjemne i świetnie się oglądało, śmieszne momentami do rozpuku, ale i do myślenia raz czy dwa dało. No i coś, co wyczytałem przed obejrzeniem w jakiejś recencji gazecianej i co rzeczywiście okazało się jedną z najmocniejszych stron filmu - piękne zdjęcia samego Rzymu. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Corey

Dołączył: 15 Lis 2012 Posty: 1741 Skąd: Wembley Stadium
|
Wysłany: Czw Lis 15, 2012 5:09 pm Temat postu: |
|
|
Nekromancja - czyli ja kocham takie filmy :*
Kiedy pierwszy raz miałem okazję obejrzeć Nerkomancję w reż. Pearry'ego Reginalda Teo, to od razu pomyślałem, że to jest właśnie to co lubię oglądać najlepiej - Gore połączone z Satanizmem. Piękna para tylko szkoda, że zdjęcia słabe...oto troche recenzji.
Film ten jest poczęści spoilerem, ponieważ można się domyśleć jak i przedewszystkim kiedy się zakończy, a to za sprawą stylu w jakim został nakręcony. Kilka osobnych historii przedstawionych w różnej kolejności wydarzeń splatających się w jedną fabułę, która w tym przypadku według mnie jest spoko. Skoro jest to przeplatanka to pozwole sobię na przedstawienie jej we własnym widzeniu...
Necromentia opowiada o mężczyźnie Morbiusie, który jest niemową i pracuje na nocnej zmianie jako barman w miejscowym barze. Po pracy w stanie już zaawansowanym zajmuję się praktykowaniem okultyzmu i stara się pogłębić swą wiedzę o tematy związane z nekromancją. Jego dziewczyna Elizabeth przekonana o jego zgubnym losie nie widząc sensu na normalny związek, od dłuższego czasu zdradza go z niezdarnym pomocnikiem fryzjera o imieniu Hagen. Elizabeth namawia swojego kochanka, aby pomógł jej w zabiciu swojego nienormalnego chłopka, twierdząc, że to jedyny sposób aby się od niego raz na zawsze uwolnić i zacząć nowe życie z jej nowym ukochanym. Morbius zostaje otruty pestycydami, lecz nie umiera. W kontrataku rzuca się na dziewczynę i zaczyna ją dusić. Elizabeth umiera, Hagen ogłusza Morbiusa krzesłem a następnie miażdży nim jego twarz. Morbius trafia do piekła a rozpaczony Hagen próbuje bezkutecznie ożywić swą martwą dziewczynę...
Po dłuższym czasie Hagen na zapleczu salonu fryzjerskiego stale dbając, myjąc i pielęgnując sztywne już i zimne zwłoki dziewczyny prosi ją aby do niego wróciła, tak ja mu za życia obiecała, że kiedy nagle umrze to do niego powróci z zaświatów. Namierza i znajduje go Travis - narkoman i nekromantik, który w przeszłości zawarł pewny pakt z Morbiusem. Travis po nagłej śmierci swoich rodziców zostaje z niczym. Wraz ze swoim młodszym, niepełnosprawnym i upośledzonym bratem Thomasem mieszka jedynie w ponurej piwnicy, gdzie mają bardzo ograniczone środki do życia. Travis jest bezrobotny dla tego zajmuję się dla zarobienia pieniędzy masochizmem. W swym warsztacie przyjmuje swoich klijentów, obezwładnia i dla pieniędzy kroi żywcem. Jedna z jego klijentek zaoferowała mu ketaminę, która przeniesie go do "innego wymiaru". Jest to bardzo silny środek, który pomaga narkomanom odstawić heroinę. Travis po jego zażyciu trafia dosłownie tak jak wspomniała jego klijentka do "innego wymiaru", czyli do piekła. Tam poznaje siedzącego już trochę odmienionego i potrafiącego mówić Morbiusa, który zapoznaje go z tajnikami nekromancji. Po powrocie do domu Travis zastaje Thomasa z zamiarem popełnienia samobójstwa. Pod jego nieobecnością Thomas został nawiedzony przez demona i nakłaniał go do odebrania sobie życia. Z rozpaczony Travis nie wie co robić, więc wynajmuje opiekuna, kiedy ten ponownie udaje się do swojego warsztatu aby po raz kolejny zażyć ketaminę. Demon po raz kolejny opętuje Thomasa i wspólnie zabijają opiekuna, a następnie obaj znikają w niewyjaśnionych okolicznosciach. Travis po raz kolejny odwiedza Morbiusa, który składa mu propozycję współpracy. W zamian za odnalezienie brata, Morbius chce aby Travis odnalazł Hagena by ten mógł się na nim zemścić. Travis za pomocą planszy Ouija przywraca do życia zabitego przez Thomasa opiekuna, który staje się towarzyszem Travisa w poszukiwaniach Hagena. Gdy go odnajdują składają mu obietnicę przywrócenia Elizabeth do życia. Nie znając prawdziwych zamiarów Travisa godzi się na pewien eksperyment, w którym staje się ofiarą. Po wszczykniętej Hagenowi ketamine, Travis zaczyna na jego plecach wycinać wzory z planszy Ouija, która stanowi bramę do piekieł. Travis zabiera ze sobą Hagena do piekła licząc na spotkanie z Morbiusem, który za dostarczenie mu delikwenta zaprowadzi go do Thomasa, nagle zrozumiał, że jego brat nie żyje, a on nie może powrócić do świata żywych. Rozgniewany Travis łaknący sprawiedliwosci i zemsty, twierdząc, że został oszukany ginie z rąk Morbiusa wraz z Hagenem w krótkim odstępie czasu...
No to tyle Z perspektywy filmowej inaczej to troche wygląda jak wyżej opisałem, ponieważ jak już wspomniałem jest to film w którym splatają się historię z punktu widzenia trzech najważniejszych bochaterów, którzy tworzą wspaniały ciąg wydarzeń. No nie da się tego opisać, trzeba koniecznie obejrzeć  _________________ magic
Niesamowity Chuck Norris!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Lis 15, 2012 6:20 pm Temat postu: |
|
|
Jestem po 7-godzinnym Szatańskim Tangu. I tak w skrócie: Atrusowi polecam bo może uznać film za arcydzieło, a reszta omijać z daleka.
Najbardziej ciężki film jaki widziałem w życiu, a jeszcze rozpięty na tak długi okres czasu to mały problem na jeden raz i jeśli komukolwiek się to uda będę szczerze zdumiony wiedząc jak to jest wyreżyserowane.
Bo zrobione to jest kapitalnie, różne pomysły ujęć, klasa, estetyka i minimalizm na ekranie to coś czego jeszcze nigdy nie widziałem i nie da się tego filmu z niczym pomylić.
W ogóle ten surrealizm i minimalizm tworzy taki trans i tak wycisza człowieka, że ciężko było mi się po ostatnich 3 godzinach (które zobaczyłem na jednym wdechu) przystosować do normalnego świata bo jak się ogląda taką klaustrofobię na ekranie, a tu gdy jadłem kolację, tu jakiś RMF, tu w wiadomościach się kłócą o bele co, a tam faraday coś śmieje wesoło to ciężko mi było ogarnąć cokolwiek bo było TAK głośno.
W ogóle każde ujęcie to byłaby genialna tapeta, bardzo stylowa i och-jakże-dwuznaczna. Generalnie symbolikę diabła i inne takie (o co chodziło z godziną sceną pijanego doktora to ja nie wiem do teraz) to można mnożyć w nieskończoność. Tego filmu nikt do końca jeszcze nie ogarnął.
Zresztą zobaczycie pierwszą godzinę - jestem pewien, że większość wyłączy. Atrus z kolei nie zdziwię się jak się wygodniej tylko rozłoży
http://www.youtube.com/watch?v=nDeeihjpe6g _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Lis 15, 2012 8:19 pm Temat postu: |
|
|
"Atrus" pada w opisie filmu częściej, niż nazwisko reżysera - achievement unlocked.
Kiedyś obejrzę, na pewno. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Lis 15, 2012 11:50 pm Temat postu: |
|
|
A właśnie Bela Tarr. Ściągnąłem 'Harmonie'. Te 3 godziny to wydaje się jakoś mało teraz. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lily of the valley

Dołączył: 16 Gru 2005 Posty: 820
|
Wysłany: Pią Lis 16, 2012 3:18 pm Temat postu: |
|
|
Historie kuchenne wczoraj na ipleksie. Bardzo ładny norweski film, śmieszny i smutny zarazem. O samotności i przyjaźni. Wzruszyłam się. Zresztą sam opis brzmiał zachęcająco, zważywszy na to, że nie miałam ochoty na ponurość, a tam ona przeważa:
"Lata 50. Instytut Badań Domowych uznaje, że po zanalizowaniu kuchennych nawyków szwedzkich gospodyń domowych, nadszedł czas na zbadanie zwyczajów kawalerów. Osiemnastu badaczy wyrusza do małej wioski Landstad w Norwegii, która charakteryzuje się niezwykle wysokim odsetkiem kawalerów. Tam naukowcy obserwują wszystkie posunięcia swych podopiecznych. Mają swobodny dostęp do domu, jednak pod żadnym pozorem nie wolno im się wdawać w jakiekolwiek rozmowy z obiektami badań."
 _________________ - Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia - powiedział nagle Włóczykij. - To wiem.
- Wiem, że ty wszystko wiesz - mówiło dalej stworzonko, przysuwając się jeszcze bliżej. - Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko, co mówisz, jest słuszne, i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|