| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy jestem "zboczeńcem" z gatunku Hot Space? |
| tak, całkowicie oddany kultowi HS ;) |
|
36% |
[ 71 ] |
| nie |
|
23% |
[ 45 ] |
| nie nawidze HS |
|
2% |
[ 4 ] |
| wyznaje kult innej płyty ;) |
|
26% |
[ 52 ] |
| "zboczenców" powinno się zamykać w Bastylii i puszczać ANATO ;) |
|
11% |
[ 22 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 194 |
|
| Autor |
Wiadomość |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sro Paź 15, 2008 7:29 pm Temat postu: |
|
|
HA! Mam z 2002 roku wywiad z Rogerem rzuca nowe światło na wątek UP:
Roger stwierdził, że wówczas jammowali sobie i pewnej nocy wpadł David i zaczęli grać piosenki innych artystów dla zabawy. David miał stwierdzić, że to głupie i czemu czegoś nowego nie napiszą. Wzięli multitacki i pojechali do Nowego Jorku. Spędził cały dzień z Davidem i w nocy miksowali. Miksowali, mieli już linie basu i poszli na pizzę. Kiedy wrócili nie mogli sobie jej przypomnieć i.......... przypomniał sobie ją oczywiście John!
Brian przy innej okazji stwierdził, że sobie jammowali i John przyszedł z jakimś riffem i od tego wszystko się zaczęło.
Ogólnie historia jest zamotana jak kłębek nici. _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Paź 15, 2008 7:29 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | | Arquest napisał: | | Co to za problem... D-D-D-D-D-D-D-A... |
No miałem napisać, że w sumie riff prosty jak cep... Tylko weź tu wpadnij na taki pomysł ;] |
Ekhm, cytując Johna
| Cytat: | | The bass line came from David, it took me a certain time to learn it. |
Ja się nauczyłem w 3 sekundy...ale rozumiem - John nie miał taba  _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Paź 15, 2008 8:31 pm Temat postu: |
|
|
Znalazłem coś takiego odnośnie UP:
| Sebastian napisał: | > The same goes with Under Pressure, i mean if it was David Bowie the author of the riff, then he could remember it
It wouldn't be the first or the last time David forgets about his own compositions
> because it have to be conceived before he got to the studio
Not neccesarily
> because he wasn`t playing any instrument.
As far as I know, he played synths in those sessions
> Unless he would sing the riff
Which would be absolutely possible as well
> If it was Brian, then he would remember it
It wouldn't be the first or the last time Brian forgets something. Remember he thought Masterstroke was from Opera-Races period, he'd played a koto in Teo, Soul Brother was from Game sessions, Live Killers had no studio overdubs, Bites the Dust hadn't been speeded up and he didn't remember they played Doin' All Right on stage. Conclusion: he can forget things.
> In that studio, it could only be John.
Brian said in 1998 - 17 years afterwards - that John had invented it. John said in 1982 and 1984 - 1 and 3 years afterwards respectively - that it had been Bowie.
> Brian said that they came up with the song, then went for a Pizza and when they got back to the studio and no one could remember the song.
As far as I know it was roger who said so (QOL interview) and he didn't mean the "song" but the bass-riff. It would make sense: Bowie creates the bass part, then they go for a pizza and forget it, John remembers it (as Rog said), then Rog+Brian assume John created it but the truth is that it was always David. |
Post z Queenzone. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
anulka_rafaleq

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 1078 Skąd: Puławy <-> Kraków
|
Wysłany: Sro Paź 15, 2008 9:13 pm Temat postu: |
|
|
Dobra. Przyjmijmy to za oficjalną wersję.
Ciekawy był txt o Brainiacu! Ale kto nie ma sklerozy...  _________________ All the desirable things in life are either illegal, expensive, fattening or married to someone else … |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Paź 15, 2008 9:40 pm Temat postu: |
|
|
Roger: Psst, Brian...What the hell is that crap with five dicks?
Bri: Hehe, Isn't that obvious? It's a...eee...yyy...
Paul: Love in a peaceful world, haha
Rog: Hey, people! Who the hell am I?
Audience: Rogeeer! Roger Taylor!

Rog: Ah, that's right! I'm Roger Taylor of Duran Duran _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 12:23 am Temat postu: |
|
|
Postanowiłem sprawdzić w praktyce, jak wygląda moja miłość do Hot Space i jak widać - jest nieźle Pod uwagę brałem nie tylko wersje studyjne, ale również przeróżne wykonania koncertowe oraz PRZEDE WSZYSTKIM sam pomysł na daną piosenkę. Lista ta ułożona jest według stanu na dzień obecny, mogłaby się nieco zmienić w przeciągu dłuższego orkesu czasu. Całkowicie subiektywna, niektóre piosenki z bólem pozbawiałem tych setnych części procenta, ale coż... jakoś musiałem sobie z tym poradzić. Skala 1-6:
5.75
Under Pressure, Back Chat
5.50
Staying Power, Dancer, Action This Day
5.00
Cool Cat, Body Language, Calling all girls
4.75
Put Out The Fire, Las Palabras de Amor, Life is real
Razem: ponad 5,2 Czyli bardzo mocna piątka   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 8:41 pm Temat postu: |
|
|
Mam nadzieję, że nikt nie obrazi się na mnie za odgrzewanie starego tematu - po prostu mniej więcej rok po tamtych gorących dysputach (z moim skromnym udziałem) na temat tej płyty naszło mnie kilka ważnych refleksji, nie tylko zresztą o samym HS... W każdym razie, żeby nie było wątpliwości - nie jest moim zamiarem wzniecanie nowej wojny pro- i anty-hotspejowców, proszę tak tego w żadnym wypadku nie odbierać...
No ale do rzeczy, postaram się zwięźle streścić niektóre moje przemyślenia na ten temat...
Przez ten ostatni rok udało mi się poznać naprawdę wiele fantastycznej muzyki poza-queenowskiej, czego zresztą dowodem może być mój lekkie zboczenie na punkcie Beatlesów (szczególnie ich późnego okresu), Doorsów, a nawet - szczególnie w określeniu do okresu 1973-1977 - Pink Floyd (lekkie zdziwienie, bo orientacji progresywnej kiedyś bym u siebie nie przewidywał ). Ich płyty z jednej strony utwierdziły mnie w głębokim przekonaniu, że lata 1965-75 to dla światowej muzyki rozrywkowej okres nie złoty, ale wręcz diamentowy - z drugiej zaś, wbrew pozorom, tylko podbudowały mój obraz Queen z lat '70 jako zespołu genialnego poprzez swoje zapędy pastiszowe, wodewilowe, oraz niewątpliwy eklektyzm. Zapoznanie się z takimi legendami muzycznymi jak Beatlesi cz Pink Floyd wcale nie oznaczało końca miłości dla Queen ('przede wszystkim z lat '70) - nadal są moim numerem 1, tylko po prostu (co chyba zdrowe dla każdego normalnego człowieka) muszę dzielić swoje zainteresowanie i sympatie na inne, równie wielkie i legendarne zespoły...
Jak to zderzenie odbiło się jenak na moim obrazie Queen z lat późniejszych (z oczywistych względów pomijam tu rzecz jasna Innuendo)? No coż, nie da się ukryć, że w porównaniu do wcześniejszej dekady Queen znacznie obniżyło swoje loty, horyzonty nie były już tak szerokie, zaś i dokonania muzyczne często (choć nie zawsze) - po prostu marne i wtórne. Szczególnie niechlubny duet Works-AKOM można uznać wręcz za żenujący w porównaniu chociażby do dwóch bliźniaczek ANATO-ADATR.
Co jednak w tym wypadku uczynić z płytą Hot Space (w końcu udało mi się przejść do sedna całej sprawy ). No cóż, muszę uczciwie przyznać, że w połączeniu z tymi wszystkimi czynnikami wypisanymi preze mnie powyżej mój fanatyzm w stosunku do niej znacznie osłabł (teraz jest co najwyżej umiarkowany ). Nie jest to niewątpliwie drugi Thriller, patenty na niej zastosowane można czasem uznać za wątpliwe (szczególnie druga strona zgrzyta - co np. średnie Put Out The Fire czy nudnawe Las Palabras... mają wspólnego z było nie było dość spójną stylistycznie stroną pierwszą???), ale ogólny jej obraz jest nadal w moich oczach co najmniej sympatyczny No cóż, prawda jest taka, że w każdym z nas tkwi czasami, mimo rozległych horyzontów czy też zamiłowania raczej do ambitniejszych form muzycznych, przywiązanie do rzeczy powszechnie uważanych w półświatku za mierne czy obciachowe Wielu się tutaj przyznawało do swojej sympatii np. do Pet Shop Boys czy Kate Melua, więc dla czego ja mam się obawiać mojego stosunku do Gorącej Przestrzeni (choć już na pewno tego stosunku nie można nazywać wielką miłością czy też uwielbieniem ).
P.S. A propos nowych horyzontów muzycznych (i co za tym idzie również rozszerzania wiedzy nt. technik nagrań, produkcji czy odtwarzania) - odkryłem ku swojemu zaskoczeniu, że płyta te WIELE zyskuje odtwarzana... poprzez słuchawki Nie intrersowałem się nigy szczególnie techniczną stroną produkcji czy też miksem tej płyty, ale fakt jest faktem - dopiero przesłuchiwana w ten sposób nabiera prawdziwie porzadnego, głębokiego wręcz brzmienia!
I co by nie powiedzieć o Macku, akurat produkcja tej płyty z całej czwórki udała mu się chyba najlepiej (chociaż tak, wiem i zgadzam się ze stwierdzeniem, że i tu nie było idealnie ).
Tekst mam nadzieję nie jest zbyt długi i chaotyczny... A zresztą co ja się w ogóle martwię - jakby ktokolwiek miał to zamiar przeczytać? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 9:23 pm Temat postu: |
|
|
to oczywiste... już wcześniej o tym pisaliśmy... hot space TRZEBA słuchać głośno i na dobrym sprzęcie! hot space ma najlepszy miks ze wszystkich płyt queen, najbardziej selektywne i przestrzenne brzmienie. uważam produkcję tej płyty za genialną.
ps. kolejny raz potwierdza się, że sztuka broni na przestrzeni lat... coś w tym jest, że po latach to właśnie hot space się broni, a w zapomnienie idą płyty the works i a kind of magic, które jeszcze na początku lat 90-tych były uważane za o niebo lepsze od hot space. dziś przez wielu krytyków to właśnie hot space uznawany jest za najlepszy album queen w latach 80-tych, wielu - jak np. grzegorz kupczyk z turbo - uważa ją za jeden z najlepszych albumów queen. im dalej w lata tym recepcja tej płyty jest lepsza... i słusznie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiek M.

Dołączył: 02 Maj 2006 Posty: 170 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Paź 10, 2009 10:41 pm Temat postu: |
|
|
Do piwnicy słuchać ANATO na klęczkach!!!!!!!!!!!!!!!!!!1  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 12:18 pm Temat postu: |
|
|
Ano można niestety, można... Panowie po słabym odbiorze Hot Space przez ich dotychczasową publikę przerazili się nieco taką sytuacją i postanowili - moim zdaniem po raz pierwszy w ich historii (tak naprawdę to nie w 1980, tylko IMO 3-4 lata później Queen zaczęło tak naprawdę odchodzić od swoich eklektycznych korzeni) - pójść na totalną łatwiznę i dać ludziom to, czego oni naprawdę oczekiwali - czyli muzykę łatwą, prostą i przyjemną, wszystkiego po trochu (a nie żadne, ehmmm..., "Dzieła, wbrew pozorom ). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 1:46 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | hot space TRZEBA słuchać głośno i na dobrym sprzęcie! hot space ma najlepszy miks ze wszystkich płyt queen, najbardziej selektywne i przestrzenne brzmienie. uważam produkcję tej płyty za genialną. |
No nie obraz sie ale chyba zapomniales wylaczyc equalizer  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiek M.

Dołączył: 02 Maj 2006 Posty: 170 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 5:08 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | ANATo to ja słucham leżąc krzyżem  |
No to dobrze A czemu w piwnicy? Bo dbam o was! Żeby nikt czasem przez otwarte okno nie słyszał, że ktoś słucha HS  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 7:13 pm Temat postu: |
|
|
jak gdzieś na ulicach Poznania usłyszysz sączące się z któregoś z samochodów Hot Space, będziesz wiedział, że to ja  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 9:16 pm Temat postu: |
|
|
| zobaczcie jak na przestrzeni lat traci the miracle, które jeszcze niedawno było uważane za absolutnie najlepszy album queen w latach 80-tych... dziś to brzmi... słabo... ot, piosenki. a hot? hot do dziś trzyma świeżość! spójne, świetne brzmiące... ostatni tak intrygujący album queen. ostatni album, którym queen szukał, kombinował, bawił się brzmieniem i dźwiękiem. i ostani, którym ryzykował... a to wydawało się - do 1982 roku - ich normą. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 9:23 pm Temat postu: |
|
|
Sorry, przy całym moim Hot Zboczeniu, samo Scandal zjada całe Hot Space...  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 9:24 pm Temat postu: |
|
|
e tam gadasz...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
subrosa

Dołączył: 25 Cze 2009 Posty: 409 Skąd: Kalisz
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 10:48 pm Temat postu: sizzling space |
|
|
Ja też nie mam zamiaru oszczędzać poznaniaków i schodzić do podziemia z żadną płytą Pewnie jeszcze wywołam konsternację, bo poza Hot Space wspieram The Game (ulubiona Freddiego) i The Works haha!
No już sobie wyobrażam te zdziwione miny Będę na tyle humanitarna, że nie napiszę które płyty mnie nie zachwyciły, bo chyba byście mnie z tego forum wyrzucili  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 10:35 am Temat postu: |
|
|
Krs, sorki ale przy całej mojej sympatii do HS, gdybym słuchał tego nawet nie wiadomo jak głośno i nie wiadomo na jak kapitalnym sprzęcie, to i tak jestem zdania, że spora część utworów traci w porównaniu z wersjami live(patrz Milton chociażby). I sto razy bardziej wolę zapuścić sobie koncerty z 82 niż ten album Po prostu. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 11:52 am Temat postu: |
|
|
Dobra, raz na jakiś czas mogę się odezwać w OGÓLNYM... I tak tych tłumów uciśnionych użytkowników którzy przez klikę pisać nie mogli jakoś nie widzę a od dwóch miesięcy nie wychodzę poza trzy działo nie związane z Queen...
IMO to nie jest kwestia tego czy Hot Space ciągle brzmi dobrze i się nie starzeje- tylko tego, Że bardzo ale to bardzo wraca retro. Ktoś zna La Roux? STRASZNIE popularne w tej chwili w Anglii- a bardziej retro się nie da, lata 80-te i klawisze na maksa. Zresztą nie tylko La Roux, tego jest mnóstwo, to brzmienie wraca trochę do łask, jest ciągle sporo zespołów do niego się odwołujących- i to IMO głónie sprawia że takie HS brzmi bardziej świeżo.
A ze był to ostatni album na którym zespół eksperymentował to inna sprawa. Ja tylko żałuję (powtórzę to co napisałem w Przewodniku), ze oni próbowali naśladować styl a nie tak jak wcześniej- zaadoptować go. Tak czy siak- to było ostatnie podjęte ryzyko, nie opłaciło się za abrdzo i zespół już na zawsze przestał eksperymentowanai na większą skalę. Słuchając BODY LANGUAGE akurat można się z tego cieszyć... , jednak w ogólnym rozrachunku... chyba jednak wielka, WIELKA szkoda... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 2:23 pm Temat postu: |
|
|
Ale co mieli zrobić po, powiedzmy sobie szeczerze, słabo przyjętej HS? Nawrócić się na jazz? Works, mimo że ma najgorszą produkcję, jest albumem, który ma dość duży potencjał (czyt. dosyć ciekawe piosenki i niezłe rzeczy w archiwach) i dość konwencjonalną, rockową produkcję z typowymi klawiszami z lat 80.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 2:35 pm Temat postu: |
|
|
| Arquest napisał: | Ale co mieli zrobić po, powiedzmy sobie szeczerze, słabo przyjętej HS? Nawrócić się na jazz? Works, mimo że ma najgorszą produkcję, jest albumem, który ma dość duży potencjał (czyt. dosyć ciekawe piosenki i niezłe rzeczy w archiwach) i dość konwencjonalną, rockową produkcję z typowymi klawiszami z lat 80.  |
Właśnie- konwencjonalną. Zagrali najbezpieczniej jak mogli, skończyło się eksperymentowanie, skończyły się poszukiwania. Były tylko hity, ładne, lekkie i przyjemne, wszystko (albo większość) konwencjonalna. Do tego 1982 tak to nie wyglądało.
Poza tym tu nie chodzi o kompletną zmianę stylu (a to stało się na HOT SPACE i stąd takie a nie inne przyjęcie). Wcześniej zespół brał style i grał własne ich wersje- równocześnie wydawał inne albumy, bo stawiał na inne wartości- napędzane riffami utwory na debiucie, produkcyjne bogactwo QII, przebojowość na SHA, połączenie wszystkich trzech na ANATO, surowość NOTW, oszczędność i przestrzeń i suchsze brzmienie na GAME. To ciągle był ten sam zespół, ale za każdym arzem inny, choć ciągle był wspólny mianownik. Na HOT SPACE tego mianownika trochę zabrakło, więc na anstępnej płycie panowie przesadzili w drugą stronę- i postawili jeden, wielki, oczywisty, prosty mianownik. Wszystkop było konwencjonalne, zwykłe, takie jakich wiele wtedy w radio. A zcy w 1975 ANATO się wyróżniało? Oczywiście! Czy w 1974 wyrózniało się QII? Oczywiście. WORKS nie jest nawet jednym z ciekawszych albumów roku 1984 nie mówiąc o latach 80-tych generalnie. Z kreowania stylów i tworzenia własnej ich wizji panowie przeszli w ich naśladowanie, byle nie powtórzyć "klapy", bo tak jednak należy nazwać to jak płyta HOT SPACE została przyjęta wtedy, w 1982 roku. Czy właściwie czy nie to już kwestia dyskusji- ale tak to przecież wyglądało, zwłaszcza po tym, jak w Stanach odebrany został album GAME. Zespół był na niewiarygodnym dla nich szczycie- a tu nagle Hot Space sprzedawało się (jak na nich!) fatalnie... z singlami tak samo. Zresztą, IMO to nie teledysk do IWTBF był końcem Queen w Stanach- początkiem tego końca był właśnie album Hot Space. Tam publiczność jest dużo bardziej konserwatywna niż w Europie. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 6:42 pm Temat postu: |
|
|
To jest nieźle powiedziane, o tych różnicach między queenowym synkretyzmem lat 70. a - zgodzę się - pewnym zatraceniem indywidualności na Hot Space. Ja osobiście tę płytę kocham, ale zgodzę się, że o ile wcześniej Queen pożerało i przetrawiało style, to tu styl pożarł i przetrawił ich - nie Queen grało muzykę, ale muzyka grała Queenem (co by bardziej złowieszczo, rodem z Kinga rzecz sformułować) _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
justek

Dołączył: 19 Wrz 2009 Posty: 6
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 8:25 pm Temat postu: |
|
|
Ja osobiście bardzo lubię Hot Space - przecież tam jest dużo świetnych piosenek! Według mnie najlepsze to Under Pressure, Las Palabras De Amor, Life Is Real i... Staying Power! Tak, właśnie tak! Strasznie podobaja mi się te dźwięki ze Staying Power, nawet jeśli ktoś niezbyt lubi wersję studyjną, to do wersji koncertowej nie powinien się czepiać... Na koncercie Staying Power to po prostu rewelacja!  _________________ Queen + Morten Harket |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 11:50 pm Temat postu: |
|
|
Ja myślę, ze oni się wtedy chyba sami najbardziej "pożarli"...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|