| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Czy jestem "zboczeńcem" z gatunku Hot Space? |
| tak, całkowicie oddany kultowi HS ;) |
|
36% |
[ 71 ] |
| nie |
|
23% |
[ 45 ] |
| nie nawidze HS |
|
2% |
[ 4 ] |
| wyznaje kult innej płyty ;) |
|
26% |
[ 52 ] |
| "zboczenców" powinno się zamykać w Bastylii i puszczać ANATO ;) |
|
11% |
[ 22 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 194 |
|
| Autor |
Wiadomość |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 5:48 pm Temat postu: |
|
|
A więc recenzja jako sama recenzja precentuje sę bardzo ładnie.
Może za mało miejsca poświęciłeś na same utwory a za dużon opisywanie sytuacji w jakiej powstawał album, ale to tylko taki malutki minus.
Oczywiście jako zwolennik tezy, że "Hot Space = Zuo wcielone" niemogę się zgodzić z twoim zdaniem.
Dla mnie np. The Works jest lepszym albumem, albo co najmniej równym HS.
Temu wydawnictwu na plus przemawia z pewnością, że jest spójne. I to bardzo. Podczas gdy The Works to poprostu zlepek różnych piosenek.
Acz fakt faktem, że po bliższym wysłuchaniu album nie wydaje się taką pomyłką jaką się zdaje na pierwsyz rzut oka i nawet ja muszę to przyznać.
Mam jedno zastrzeżenie. Co do oceny piosenek.
Calling All Girls czy Las Palabras De Amor to mocniejsze punkty tego albumu, które go jako tako bronią, a Staying Power czy Body Language (nie mówiąć już o Dancerze) to... no dobra nie będę się nakręcał.
Mimo wszystko, że ktoś dodał taką recenzję. Brakowało mi tylko tam wstawki, aby nikt swojej przygody z Queen od tego albumu nie zaczynał bo jest hmmm nie Queenowy.
Pozdrawiam.
Edit:
Od jakiegoś czasu też nosiłem się z zamiarem napisania recenzji jakiegoś albumu Queen. Ale chciałbym zacząć od tego, który znam najlepiej. Niestety Innuendo (tiaa o nim mówię) ma już zamieszczoną tam sowją recenzje. WIęc moje pytanie brzmi: Wiesz może czy i tak można napisać jego recenzję? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Sob Sie 30, 2008 5:50 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ja

Dołączył: 05 Sie 2008 Posty: 71
|
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 5:49 pm Temat postu: |
|
|
Jedyne moje zboczenie dot. Hot Space to uwielbienie do okładki, moim zdaniem jest świetna, ciekawa i w ogóle no.
A pomijając to, uważam Hot Space za najgorszy album Queen, zaraz po Flashu. Po prostu mam problemy z przesłuchaniem. _________________ I'll take you to the Seven Seas of Rhye |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 5:51 pm Temat postu: |
|
|
Flash ciężko uznać za album studyjny  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 6:01 pm Temat postu: |
|
|
Lubię kilka piosenek z HS, jednak nie jetem wielbicielką płyty. Chociaż niejest tragiczna. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 8:28 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Wiesz może czy i tak można napisać jego recenzję? |
Pewnie, wiele płyt w tym serwisie ma po kilka recenzji. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Pon Paź 13, 2008 10:29 pm Temat postu: |
|
|
Witam już jako Majkel
Noż będę się powtarzał poniekąd z tym co napisałem w rencenzji Hot Space, ale nie mogę się opanować i nie wypowiedzieć w temacie dla Hot-Zboków
Bardzo dobra płyta, wpisująca się świetnie w ówczesne nurty w muzyce (nieprzypadkowo właśnie mniej więcej w tym samym okresie wyszedł najlepszy album Jacksona i jeden najlepszy IMO w historii całej muzyki rozrywkowej, tj. "Thriller"). Można rozumieć narzekania na produkcję itd., ale moim zdaniem aranżacje tak nie rażą, jak się to wszędzie wokół przedstawia, a już same pomysły, koncepcje jak np. Staying Power, Back Chat oraz (tak! dobrze czytacie) "Dancer" zasugują na nasze najwyższe uznanie. IMO nie ma na niej żadnych słabych piosenek, chociaż ze dwie-trzy nie wyróżniają się niczym specjalnie wśród reszty. Akurat Body Language do tej grupy nie zaliczam -może ktoś poczuje się zaszokowany, ale ów koncept jest dla mnie świetny! Lekka oraz nastrojowa muzyka, z bardzo delikatnym, acz słyszalnym podkładem basowym - miodzio! I jeszcze ten teledysk, ociekająca seksem atmosfera... aż dziw, że kiedyś nie doceniałem geniuszu zawartego w tej jakże prostej piosence!
I chociaż niezwykle cenie wiedzę muzyczną Fenderka, to jednak, z całym szacunkiem, nie mogę zgodzić się z napisanym przez niego zdaniem. Cytuję: "Najłatwiej jest ten album ocenić w następujący sposób - włączyć Bohemian Rhapsody i zaraz za tym utworem Body Language. Myślę, że doświadczenie byłoby bliskie temu, co czuli wierni fani zespołu na początku 1982 roku". Moim zdaniem, kryje się w tym nutka muzycznego populizmu, gdyż wiadomo, że OBA te utwory miały kompletnie inny cel do spełnienia, a co za tym idzie użyto w tym celu zupełnie innych środków; ergo: nie można ze sobą zestawiać piosenek z dwóch różnych światów, opartych na dwóch różnych konceptach, to tak samo, jakby porównywać GENIALNE skądinąd "Lazing on the..." z epickim rozmachem "The Prophet's Song".
I jakkolwiek faktem jest że lata '70 były twórczo okresem lepszym niż następna dekada, to jednak nie pozwolę na całkowitą degradację osiągnięć grupy z lat '80, a samego tylko Hot Space mogę bronić do ostatniej kropli krwi! Szczególnie, jeżeli mówimy o wykonaniach chociażby z "Live At The Bowl".
P.S. Proszę o komisyjne dołączenie mnie do grona Hot-Zboków Jeżeli takowe oczywiście istnieje  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 11:02 am Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | | Szczególnie, jeżeli mówimy o wykonaniach chociażby z "Live At The Bowl". |
Ja śmiało zaokrągliłbym do całej trasy Hot Space, na której utwory z HS wyglądają o niebo lepiej! _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 11:33 am Temat postu: |
|
|
| PiotreQ napisał: | | Ja śmiało zaokrągliłbym do całej trasy Hot Space, na której utwory z HS wyglądają o niebo lepiej! |
Zwlaszcza Staying Power, szybkie, ostre i kompletnie niepodobne do oryginalu ktory z biegem czasu coraz bardziej mi sie podoba Wiem, wiem zawsze napieprzalem na HS No ale ostatnio coraz bardziej mi podchodzi muzyka z lat 80 i to nie tylko rockowa. Zaczynam powoli doceniac rownierz akom i the works (przes Machines zaczalem sluchac nine inch nails). Wracajac do hota: Jedynym kawalkiem ktory moim skromnym zdaniem zasluguje na skreslenie i jakby nigdy nie ujrzal swiatla dziennego to moje zycie byloby lepsze to Cool Cat.... Podklad brzmi jak Ragga a wokal jak Delilah, ble! _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:03 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | Witam już jako Majkel
nie mogę zgodzić się z napisanym przez niego zdaniem. Cytuję: "Najłatwiej jest ten album ocenić w następujący sposób - włączyć Bohemian Rhapsody i zaraz za tym utworem Body Language. Myślę, że doświadczenie byłoby bliskie temu, co czuli wierni fani zespołu na początku 1982 roku". Moim zdaniem, kryje się w tym nutka muzycznego populizmu, gdyż wiadomo, że OBA te utwory miały kompletnie inny cel do spełnienia, a co za tym idzie użyto w tym celu zupełnie innych środków; ergo: nie można ze sobą zestawiać piosenek z dwóch różnych światów, opartych na dwóch różnych konceptach,
|
Moim zdaniem Fenderek chciał pokazać czego oczekiwali fani po nowej płycie a co dostali. No sorry, ale to tak jakby Zeppelini po IV nagrali muzykę w stylu disco.
| Majkel napisał: | | to tak samo, jakby porównywać GENIALNE skądinąd "Lazing on the..." z epickim rozmachem "The Prophet's Song". |
NIe zgodzę się. Zarówno Lazing jak i Prophet to dwa genialne utwory z tej samej (równie geinalnej) płyty. Moim zdaniem można je spokojnie porównywać. Acz kolwiek Prorok wygrywa zdecydowanie. Moim zdaniem oczywiście.
| Majkel napisał: | | "Dancer" zasugują na nasze najwyższe uznanie. |
Nie znam cię
I nie rozumiem czemu wszyscy gadają o tym, że Body Language aż ocieka seksem. Jeżeli w repertuarze Q. jest jakaś piosenka, która faktycznie ma taki nastrój to Get down, make love, tam czuć dopiero to COŚ.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:04 pm Temat postu: |
|
|
| JądRo?! napisał: | | Jedynym kawalkiem ktory moim skromnym zdaniem zasluguje na skreslenie i jakby nigdy nie ujrzal swiatla dziennego to moje zycie byloby lepsze to Cool Cat.... Podklad brzmi jak Ragga a wokal jak Delilah, ble! |
Cool Cat i Delilah uwielbiam! Ta druga piosenka ma tak niesamowitą dawkę emocjonalną, a poza tym to, co ze swoją gitarą wyczynia tam Brian, imitując miałczenie kota, jest nieziemskie! Natomiast o "Cool Cat" ktoś już chyba wypowiedział się, że przypomina mu to nieco soulujące wokalizy Glenna Hughesa i jako miłośnik tegoż typu eksperymentów również jestem jak najbardziej na tak!!! Kurde, zabijcie mnie, powiedzcie że się nie znam, ale teraz właśnie uświadamiam sobie, jak bardzo zróżnicowana artystycznie, pozytywnie rzecz jasna, jest ta płyta... mamy i kawałki dance, rockery, pieśń Lennonowską... kocham Hot Space
| NAR napisał: | | Moim zdaniem Fenderek chciał pokazać czego oczekiwali fani po nowej płycie a co dostali. No sorry, ale to tak jakby Zeppelini po IV nagrali muzykę w stylu disco. |
Nie zgodzę się. Mimo wszystko pewna zmiana w stylistyce Queen była widoczna od jakiegoś czasu, przecież HOT SPACE nie nagrali po ANATO czy QII "The Game" zapowiadał poniekąd nadejście nowych trendów, moim jednak zdaniem wcale nie wiązało się to z nadejściem wielkiej tendencji spadkowej; o pewnym spadku wartości artystycznej można IMO mówić dopiero przy okazji płyt The Works czy AKOM, kiedy w grę wchodziły kłótnie finansowe i lekkie rozleniwienie zespołu (choć też daleki jestem od demonizowania tych płyt i całego dorobku zespołu z połowy lat osiemdziesiątych)
| NAR napisał: | | I nie rozumiem czemu wszyscy gadają o tym, że Body Language aż ocieka seksem. Jeżeli w repertuarze Q. jest jakaś piosenka, która faktycznie ma taki nastrój to Get down, make love, tam czuć dopiero to COŚ. |
GTML też ocieka seksem, zgoda i instrumentalnie też jest moim zdaniem ciekawsze od Body Language, ale nie ma takiego fajnego, zboczonego klipu z murzynkami rozlokowanymi po toaletach chociażby 
Ostatnio zmieniony przez Majkel dnia Wto Paź 14, 2008 12:16 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:09 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | | jak bardzo zróżnicowana artystycznie, pozytywnie rzecz jasna, jest ta płyta... mamy rockery |
Gdzie?
A co do pieśni Lennonowskiej... John się pewnie w grobie przewraca. Ta piosenka moim zdaniem nie ma nic współnego ze stylem Lennona, a jak się jej słucha to ma się wrażenie, że miałą mieć. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Wto Paź 14, 2008 12:16 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:14 pm Temat postu: |
|
|
Nie znam się za bardzo na Lennonie, ale znajoma, wieeeeelgachna fanka Beatlesów, oceniła Life Is Real na 7/10 jeśli chodzi o styl. I gdyby nieco lepsza produkcja, to Song For Lennon byłby kawałkiem bardzo dobrym, a i tak jest według mnie jednym z lepszych na płycie.
Get Down Make Love - ocieka seksem
Body Language - tani, niesmaczny pornol  _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT!
Ostatnio zmieniony przez mike dnia Wto Paź 14, 2008 12:21 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:17 pm Temat postu: |
|
|
Ja wielką fanką Hot Space nie jestem, ale lubię kilka utworów, np. "Las Palabras De Amor", "Under Pressure", "Calling All Girls" czy właśnie "Life Is Real". To czy piosenka miała udawać styl Lennona to nie mogę określić, bo twórczości Lennona czy The Beatles to nie znam specjalnie. Hot Space jest inna niż poprzednie, mniej rockowa, ale może się podobać. U mnie stoi gdzieś u dołu "drabiny lubienia" płyt Queen, ale to nie znaczy że jest zła czy jakaś inna _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:18 pm Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | Nie znam się za bardzo na Lennonie, ale znajoma, wieeeeelgachna fanka Beatlesów, oceniła Life Is Real na 7/10 jeśli chodzi o styl. I gdyby nieco lepsza produkcja, to Song For Lennon byłby kawałkiem bardzo dobrym, a i tak jest według mnie jednym z lepszych na płycie.
|
Nie wiem, nie jestem jakimś fanatykiem Beatlesów. Wyraziłem jedynie moje zdanie, że ta piosenka wypadało gorzej niż lepiej. Ale to tylkomoje zdanie.
| mike napisał: |
Get Down Make Love - ocieka seksem
Body Language - tani, niesmaczny pronol  |
Amen. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:22 pm Temat postu: |
|
|
Ej, bo jeszcze nie zdążyłem na tamte argumenty odpowiedzieć, a tu nowy kontratak nadszedł
| NAR napisał: | | Gdzie? (...) A co do pieśni Lennonowskiej... John się pewnie w grobie przewraca. Ta piosenka moim zdaniem nie ma nic współnego ze stylem Lennona, a jak się jej słucha to ma się wrażenie, że miałą mieć. |
1. No dobra, jeden rocker... "Put Out The Fire"... faktycznie linijka "People get shot..." jest niefortunna, ale nie można na tej podstawie oceniać całego utworu Moim zdaniem jest ona podobna i stylistycznie i artystycznie do lubianego chyba przez większość z nas "Hammer to Fall"
2. Zgadzam się, że to nie jest piosenka klasy "Imagine" chociażby, ale też nie takie miała mieć zadanie... nie wyszła na singlu i miała być jedynie wielkim hołdem złożonym idolowi samego Freddiego a nie druga "Bohemian Rhapsody"
I jeszcze jedno: potrafię zrozumieć, że ktoś nie musi darzyć sympatią Hot Space, ale na miły Bóg, no po prostu mnie skręca gdy ktoś bez zastanowienia stwierdza, że to najgorsza płyta w historii całej grupy!! Wiem, że łatwo takie stwierdzenia się rzuca, bo Queen przez większość swego istnienia prezentowała ekstremalnie wysoki poziom, ale nie da się ukryć, że za Hot Space szedł przecież jakiś pomysł, jakaś koncepcja, natomiast dwie następne płyty, mimo, iż jestem im skłonny przyznać ocene "dobry", to jednak były przygotowywane już bez takiej pasji, bez takiego zacięcia, w nienajlepszej atmosferze (szczególnie przed Live Aid), niestety również nad widmem kłótni o pieniądze... Naprawdę, biorąc to wszystko pod uwagę, nazywanie Hot Space najgorszą płytą zespołu jest IMO wielkim intelektualnym nadużyciem
A teraz czekam na chłostę za te słowa 
Ostatnio zmieniony przez Majkel dnia Wto Paź 14, 2008 12:29 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:24 pm Temat postu: |
|
|
Taaa może i są rockery (people get shot by people! peopel with guns! - rocks \m/) tyle, że nie mają nawet pół ikry jakiej mieli w latach 70. O słabości Hot Space niech świadczy, że najlepszy na niej kawałek kompletnie do niej nie pasuje. xD
I nie zgodzę się, że The Game zapowiadało Hot Space. Ludzie i tak musieli się zdziwić jak usłyszeli pierwsze piski Play The Game i na pewno po takim eksperymencie nie oczekiwali zaraz płyty 'funkowej'. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:32 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | O słabości Hot Space niech świadczy, że najlepszy na niej kawałek kompletnie do niej nie pasuje. xD |
Ale chyba nie uważasz za najlepszy kawałek na tej płycie "Put out the fire" Chyba, że cię źle zrozumiałem, to przepraszam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:39 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: |
Wiem, że łatwo takie stwierdzenia się rzuca, bo Queen przez większość swego istnienia prezentowała ekstremalnie wysoki poziom, ale nie da się ukryć, że za Hot Space szedł przecież jakiś pomysł, jakaś koncepcja, |
POmysł to był na Another One Bites the Dust gdzie grupa wzięła na warsztat styl funkowy i przerobiła go na własny. TO BYŁ DOPIERO POMYSŁ! A na HS IMHO zespół poszedł śladami Another One.
A Mumin_Kingowi chodziło o Under Pressure raczej.
Edit: O widzę, zę zostałem uprzedzony.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:40 pm Temat postu: |
|
|
Płyta Hot Space, moim zdaniem, jest bardzo różna stylistycznie, jak cały Queen zresztą i trudno powiedzieć, czy czy coś do niej "nie pasuje"... teoretycznie to samo możnaby rzecz o Seven Seas of Rhye na Q2 (żeby nie było - Q2 oczywiście cenię bardziej niż Hot Space, moje hot-zboczenie aż tak wysoko nie sięga ), które jednak stanowi pewną zmianę w całej barokowo-ornamentowej (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) stylistyce płyty. Nikt jednak nie podnosi tego jako argumentu przeciwko drugiej płycie Królowej I dobrze, bo wiadomo, że na singlu trzeba było wydać piosenkę bardziej radiową, medialną, która może szybko porwać masy, a jednocześnie prezentować wysoką wartość artystyczną - i takimi piosenkami i tu chyba wszyscy, niezależnie czy hot-zbocy czy hot-alergicy, się zgodzą, są zarówno "Under Pressure" jak i "Seven Seas of Rhye"  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:45 pm Temat postu: |
|
|
Ale mimo wszystko Siedem Mórz pasowało stylistyką do reszty płyty, w sumie to pasowała by do każdej płyty z lat 70.
Owszemnie była tak zgrana jak reszta czarnej strony, ale mimo wszystko i tak pasowała.
A co do UP to boję się pomyśleć co by się stało gdyby nie spotkali Bowiego. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:46 pm Temat postu: |
|
|
Primo Siedem Mórz Marychy nie są najlepszą rzeczą na dwójce.
Secundo, nadal mają w sobie ten baśnowy klimat i jak dla mnie pasuje do dwójki jak ulał. Jakby SSOR pojawiła się na debiucie to by kompletnie nie pasowała (no może prócz do My Fairy King). _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:51 pm Temat postu: |
|
|
No dobra, wpędziliście mnie w pułapkę, bo trudno jest naprawdę porównywać Q2 do Hot Space (każda z tych płyt miała przecież INNY CEL do spełnienia) i wy o tym dobrze wiecie Ale i tak was błagam: GIVE HOT SPACE A CHANCE! Może w końcu i was uda się nawrócić! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:55 pm Temat postu: |
|
|
Ależ ono już szansę dostało. Ja na przykład w całości tę płytę przesłuchałem może ze dwa razy...teraz czasem do kilku kawałków wracam i tyle o HS mogę powiedzieć - w ogóle mnie nie urzekło (a The Game uwielbiam i to jest oznaką tego, że a - TG nie było zwiastunem HS, b - tam, mimo gorszej produkcji, utwory bronią się same). Toć to jest tak słabe, że aż wstyd na Last.fm scrobblować xD. _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Man From Heaven

Dołączył: 27 Lut 2006 Posty: 134
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 12:58 pm Temat postu: |
|
|
Hot Space wymiata i chciałbym się do klubu zapisać jeśli temat ten nie był ironicznym żartem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 1:01 pm Temat postu: |
|
|
=>mike: No to trzeba było próbować częściej Powiedz z ręką na sercu... ile osób doceniło geniusz np. takiego Q2, słuchając go jedynie dwukrotnie? Tylko na samym forum masz mnóstwo przykładów osób, które i po tysiąckroć musiały tę płytę przesłuchać, ażeby ona do nich trafiła, a jak już trafiła, to w taki sposób, że nie można było wyjśc z podziwu  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Man From Heaven

Dołączył: 27 Lut 2006 Posty: 134
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 1:11 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | =>mike: No to trzeba było próbować częściej Powiedz z ręką na sercu... ile osób doceniło geniusz np. takiego Q2, słuchając go jedynie dwukrotnie? Tylko na samym forum masz mnóstwo przykładów osób, które i po tysiąckroć musiały tę płytę przesłuchać, ażeby ona do nich trafiła, a jak już trafiła, to w taki sposób, że nie można było wyjśc z podziwu  |
Zgadzam się w 100 %
Ja też myślałem początkowo, że Hot Space to gówno. Dopiero nie dawno ( po paru latach stykania się z cięższą muzyką pnukiem, metalem ) dostrzegłem magię tej płyty. Bardzo podoba mi się disco w wykonaniu Queen, nawet te banalne Body Language, pstrykanie palcami
look at me, I got a case of body language
Magia!
Calling all girls, Back Chat no i Cool Cat z FANTASTYCZNYM wokalem Fredka, nie wiem czy wcześniej albo później zaśpiewał lepiej. Może na Innuendo.
Podsumowując, fakt, trzeba do słuchania tej płyty dojrzeć. Jest tego warta! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 1:12 pm Temat postu: |
|
|
Ja w mniejszym lub większym stopniu lubię płyty Queen. Hot Space lubię najmniej, ale nie jest to moja znienawidzona płyta  _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 1:30 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | | ile osób doceniło geniusz np. takiego Q2, słuchając go jedynie dwukrotnie? |
Here!
Starczyl JEDEN raz...
No i co Ty- porownujesz geniusz Q2 do Hot Spce???  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 14, 2008 1:35 pm Temat postu: |
|
|
| mike napisał: | | Toć to jest tak słabe, że aż wstyd na Last.fm scrobblować xD. |
O lol, tym mnie rozwaliłeś xD
Hot Space razem z The Works uważam za dwie najsłabsze płyty w katalogu Queen, chociaż z różnych powodów.
I nie rozumiem czym The Game zapowiadała HS. Że użyli syntezatorów? Pff wielka mi zapowiedź. To tak jakby powiedzieć, że zespół przerzuci się na muzykę z lat 20, 30 bo bo nagrali LAZING ON A SUNDAY AFTERNOON. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|