| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| The Doors |
| Lubię |
|
53% |
[ 61 ] |
| Nie lubię |
|
5% |
[ 6 ] |
| Nie znam |
|
5% |
[ 6 ] |
| Nie znam ale zamierzam poznać :) |
|
8% |
[ 10 ] |
| Uwielbiam! |
|
27% |
[ 31 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 114 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 1:36 pm Temat postu: |
|
|
Kolejna osoba która lubi Doorsów ^^ Oby tak dalej, a co do debiutu jak dla mnie to moja ulubiona płyta No i zawiera mój utwór nr 1 w ogóle. _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 8:31 pm Temat postu: |
|
|
Mi debiut się trochę przejadł. Aktualnie najbardziej cenię sobie Strange Days i Morrison Hotel. Bo debiut...cóż, mknie, zatrzymuje się przy Light My Fire, mknie i zatrzymuje się przy The End. Ale, mimo wszystko, nadal to czołówka Doorsowych LP. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lip 14, 2008 9:39 am Temat postu: |
|
|
26.07 o 20:45 na kanale planete będzie dokument o The Doors, z opisu wynika że będzie chyba o debiucie mowa i poezji Jima. Ja wiem że będę wtedy na zlocie ale od czego jest magnetowid Video Home System xD _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 5:36 pm Temat postu: |
|
|
Jak dla mnie to arcyciekawa wiadomość, z tego [ http://www.youtube.com/watch?v=D23vB6Q9tg0&feature=related ] wywiadu możemy dowiedzieć się iż po śmierci Morrisona reszta "Doorsów" przyjechała do Anglii szukać Rodgersa by ten dołączył do nich Pierwszy raz spotykam się z taką historią i powiem szczerze jestem bardzo zaskoczony, o ile Paula moge wyobrazić sobie w Deep Purple i Mott The Hoople, to w Doorsach wydaje mi się to abstrakcją... Choć kilka utworów mogloby brzmieć wspaniale.
A przy okazji... Ma ktoś jakieś informacje na temat tego co aktualnie robią Robbie i Ray? BO wiem że grali oni pod kilkoma nazwami, jeździli w trasy, a teraz? Dali sobie spokój, nagrywają płyte, czy słuch o nich zaginął ? _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:27 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | A przy okazji... Ma ktoś jakieś informacje na temat tego co aktualnie robią Robbie i Ray? BO wiem że grali oni pod kilkoma nazwami, jeździli w trasy, a teraz? Dali sobie spokój, nagrywają płyte, czy słuch o nich zaginął ? |
Płyty nie nagrają i o tym mówili od początku Riders on the Storm/Doors of the 21st Century.
A tak to chyba na razie cicho o nich. Ja jestem ciekaw jak tam z tym projektem jazzowym w którym grał Densmore.
A Manzarek, wg. Wikipedii, wydał rok temu płytę solową. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:48 pm Temat postu: |
|
|
grają jako riders on the storm, ale juz nie z ianem astbury (the cult sie reaktywowalo, wiec nie mial juz tyle czasu), a z brettem scallionsem. co do plytym, to jak najbardziej byla mowa o nowej plycie na poczatku dzialalnosci z astburym. byl nawet jeden kawalek, ktory z raz czy dwa chyba nawet na zywo grali, z tego co pamietam. a przynajmniej byl jego tytul podawany gdzies.
co do paula - a gdzie on mial nie spiewac? byl przymierzany do deep purple, kiedy odszedl gillan. blackmore chcial grac wlansie z rodgersem, ale kiedy nie udalo sie go sciagnac, znalezli nagle coverdale'a, o ktorym nikt wczesniej nie slyszal. mial tez spiewac w uriah heep kiedy 'odszedl' byron, ale z tego tez nie wyszlo nic (tu ciekawostka, jeszcze powazniejszym kandydatem do objecia posady po byronie byl... coverdale heh) _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:51 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | byl nawet jeden kawalek, ktory z raz czy dwa chyba nawet na zywo grali, z tego co pamietam. |
Ta? A co czytałem wywiady z Manzarkiem, to mówił, że tylko tak sobie grają. A to dupek.
O nowym wokaliście to wiadomo już od hoho, pół roku ?
Paul Rodgers w The Doors ? Nie, chyba, że by grali tylko L.A. Woman bo tam by jako tako pasował ;d Ale nie wyobrażam go sobie w Light My Fire czy The End, nie mówiąc już chociażby o Love Street czy When The Music's Over ;d _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:53 pm Temat postu: |
|
|
w the end pewnie nie musialbys sobie go wyobrazac, bo by go nie grali z astburym i scallionsem tez nie grali, bo uznali, ze to byl najbardziej osobisty kawalek jima i nie beda go grali. przynajmniej tak bylo za czasow astburyego, nie sadze zeby zmienili zdanie. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 6:57 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | w the end pewnie nie musialbys sobie go wyobrazac, bo by go nie grali z astburym i scallionsem tez nie grali, bo uznali, ze to byl najbardziej osobisty kawalek jima i nie beda go grali. przynajmniej tak bylo za czasow astburyego, nie sadze zeby zmienili zdanie. |
Nawet nie wiedziałem, widzisz.
Ale kurde. Bizzy, powiedz mi - czy na VH1 Storytellers Doorsi grali Break on Through z Astburym czy z wokalistą Pearl Jam ? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 7:17 pm Temat postu: |
|
|
z vedderem z pearl jamu spiewali na wprowadzeniu do rock n' roll hall of fame pare lat wczesniej. na storytellers spiewali z kilkoma wokalistami, miedzy innymi z astburym, weilandem, farellem, stappem. w break on through, z tego co pamietam, spiewal weiland. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 8:29 pm Temat postu: |
|
|
O. To chodziło mi o Weilanda. On brzmiał cudownie w Break on Through. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Sty 10, 2009 9:36 pm Temat postu: |
|
|
ano niezle to wyszlo. mam w jego wykonaniu z tego dnia BoT i 5To1 gdzies na kompie. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 9:25 pm Temat postu: |
|
|
The Doors, the Doors, och ach, miłość bezgraniczna ;p
Podnoszę trochę, bo zespół bardzo dla mnie ważny, ba, aktualnie zdecydowanie ważniejszy niż Queen. Czarują, ich muzyka jest jak narkotyk, niektórymi kawałkami można się autentycznie naćpać, co wychodzi zdrowiej i ekonomiczniej Jim jest dla mnie chyba subiektywnym ideałem wokalisty, pal sześć że nie ma skali jak Fred i nie mógłby śpiewać w operze , ta barwa, te aranżacje, charyzma... nie do podrobienia.
Chyba najbardziej lubię 3 pierwsze płyty, jednak wyodrębnienie ulubionej z nich przekracza już moje siły Cenię również bardzo wysoko L.A.Woman, ach ten bluesik, zachrypnięty, trochę awanturniczo-pijacki głos Jima, mniam mniam Warto też wspomnieć o An American Prayer, chociaż to zupełnie inna kategoria, ale ja okropnie cenię Jima jako tekściarza; jak to dobrze, że na stronie http://doors.eu.org/dyskografia/american.html dostępne są teksty z tej płyty z dobrymi tłumaczeniami; dzięki temu można w pełni zachwycić się tą płytą... Wydanie jej po śmierci Morrisona było świetnym pomysłem ze strony reszty chłopaków
Jeśli chodzi o kawałki, absolutnie na pierwszym miejscu jest magiczny, hipnotyzujący The End, za ciary, ciary i odlot, za narastający, gęsty klimat, za piekło przy fragmencie od The killer awoke before dawn, na który tak zawsze czekam, a ten wrzask zamiast 'fuck you' w wersji ocenzurowanej -> <3! Coś wspaniałego, ten utwór.
Dalej w rankingu jest straszny tłok i w sumie cieszę się, że nie zdążyłam na TOP10 Bardzo, bardzo lubię When the Music's over, Five to one, Break on through, Take it as it comes, Not to touch the earth (jak to wciąga, czysta psychodela!!! chyba mój nr 2 albo 3), People are strange (NIGDY mi się nie znudzi), Strange days, Back door man (ten wrzask na początku...!), Riders on the storm (jak mogłam zapomnieć), Light my fire też, chociaż trochę mi się osłuchało, ale te klawisze... , L'America i L.A.Woman, Been Down So Long...
Cenię The Doors też za subtelne, delikatne rzeczy; w tym też byli swietni. Taki The Crystal Ship - urocze, odpływam, tekst-majstersztyk; przeklimatyczne End of the night, poruszające jakąś podniosłością Yes, the river knows, czy urocze, rozbrajające Love Street. I jeszcze bardzo lubię I can't see your face in my mind.
Ale czego ja nie lubię z ich repertuaru?
Mój ojciec lubi Alabamę, ja też, bo cenię wielkie zespoły, które potrafią tworzyć rzeczy śmieszne i pełne dystansu (jak D'yer Mak'er Led Zeppelin czy Seaside... czy Lazing... od Queen, chociaż Alabama nie jest aż taką parodią ).
---
Dobra. Tyle tytułem wstępu. Dość tych peanów, jeśli ktoś przebrnąć medal mu, teraz do meritum.
Chodzi mi mianowicie o jakieś dobre książki nt. zespołu (ale błagam, szczegółowe), samego Jima również poznałabym bliżej jak najchętniej Czytać nic nie czytałam, właściwie prócz słuchania ograniczyłam się do osławionego filmu i materiału koncertowego/dokumentu The Doors - live in Europe 1968. Polećcie, poleććie coś. Książki najchętniej, jeśli jest jeszcze coś dokumentalnego na DVD, też jak najbardziej!
PS Co za szkoda, że nie ma takiego prężnego forum The Doors w polskim necie. Przynajmniej ja nie widziałam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 9:33 pm Temat postu: |
|
|
-Daniel Sugerman - Nikt Nie Wyjdzie Stąd Żywy
-John Densmore - Riders on the Storm - Ja i Jim Morrison
-Ray Manzarek - Rozpal We Mnie Ogień
-Stephen Davis - Jim Morrison: Życie, śmierć, legenda
Te wydawnictwa bez problemu znajdziesz na polskim rynku kiedyś w wydawnictwie in rock można też było nabyć tomiki poezji Jima. Nie wiem jak sprawa ma się teraz. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 9:50 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | -Daniel Sugerman - Nikt Nie Wyjdzie Stąd Żywy
-John Densmore - Riders on the Storm - Ja i Jim Morrison
-Ray Manzarek - Rozpal We Mnie Ogień
-Stephen Davis - Jim Morrison: Życie, śmierć, legenda
Te wydawnictwa bez problemu znajdziesz na polskim rynku kiedyś w wydawnictwie in rock można też było nabyć tomiki poezji Jima. Nie wiem jak sprawa ma się teraz. |
Dzięki. A co polecasz na początek? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 9:55 pm Temat postu: |
|
|
"Nikt Nie Wyjdzie Stąd Żywy" Co prawda nie czytałem, podobnie jak Manzarka, ale uważam że książke Raya i Johna można zostawić na koniec, bo jak wiadomo to są ich bardzo subiektywne wspomnienia, tak więc Stephen Davis i Sugerman na sam początek są lepsze w moim mniemaniu.
Prócz tego ciekawą propozycją jest "Taniec Miłości, Taniec Śmierci" który traktuje o związku Pameli i Jima _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 10:24 pm Temat postu: |
|
|
Zdecydowanie "Nikt nie wyjdzie stąd żywy". Może czasem zbyt żywo napisana i brzmi trochę jak kryminał, ale bardzo szybko wciąga i przedstawia najważniejsze fakty z życia Jima [połowa tego jest w "The Doors" Stone'a] no i wprowadza nas w zjawisko zwane The Doors.
Fani cenią sobie "Riders on the Storm" ale dla mnie ta akurat pozycja była średnia. Bardziej skupiała się na kontakach Densmore-Morrison niż faktycznie na Doorsach. No i masę w niej przemyśleń Densmore'a.
"Życie, śmierć, legenda" jest obfite w informacje, ale napisane dość topornie, czasem czyta się to jak książkę do historii. Ale trochę smaczków ciekawych też jest.
Pozycję Manzarka dopiero będę miał przyjemność czytać, ale z wyrwanych fragmentów widać, że to ciekawa rzecz. Skupia się na tej najważniejszej imho dwójce Doorsów czyli na Rayu i Jimie, ale nie pomija przy tym pozostałej dwójki. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
queenomaniaczka

Dołączył: 23 Gru 2008 Posty: 488 Skąd: Czempiń\Poznań
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 10:30 pm Temat postu: |
|
|
Lubię. Nie przestudiowałam dyskografii, nie znam wszystkich utworów, może tylko kilka. Ale przyznam, że są fajni.  _________________ dirtyray.com
Nowe koszulki z najwyższej jakości tkaniny - 100% bawełny.
Nadruki wykonane metodą sitodruku oraz druku cyfrowego bezpośrednio na odzieży.
Dostępne są różne wzory, także muzyczne, przyjmowane są własne propozycje nadruków. Tanio i szybko! Osobiście polecam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 10:44 pm Temat postu: |
|
|
BeBe, Kuba - dzięki, już wiem na co polować
| queenomaniaczka napisał: | | Nie przestudiowałam dyskografii, nie znam wszystkich utworów, może tylko kilka. |
No to na co czekasz? Zdecydowanie trzeba nadrobić, zresztą to tylko 6 płyt studyjnych + ew. 2 bez Jima + American Prayer, szybciutko pójdzie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 10:44 pm Temat postu: |
|
|
| queenomaniaczka napisał: | Ale przyznam, że są fajni.  |
Fajny to jest schabowy na obiad. Doorsi są genialni!  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
queenomaniaczka

Dołączył: 23 Gru 2008 Posty: 488 Skąd: Czempiń\Poznań
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 10:49 pm Temat postu: |
|
|
Jak ktoś lubi schabowy to jest fajny
Owszem być możne są, wciąż jednak poznaję ich muzykę, nie mogę kłamać, że znam ich jak własną kieszeń.  _________________ dirtyray.com
Nowe koszulki z najwyższej jakości tkaniny - 100% bawełny.
Nadruki wykonane metodą sitodruku oraz druku cyfrowego bezpośrednio na odzieży.
Dostępne są różne wzory, także muzyczne, przyjmowane są własne propozycje nadruków. Tanio i szybko! Osobiście polecam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 10:51 pm Temat postu: |
|
|
| queenomaniaczka napisał: | Jak ktoś lubi schabowy to jest fajny
Owszem być możne są, wciąż jednak poznaję ich muzykę, nie mogę kłamać, że znam ich jak własną kieszeń.  |
A co znasz? Jakie utwory/płytę?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
queenomaniaczka

Dołączył: 23 Gru 2008 Posty: 488 Skąd: Czempiń\Poznań
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 11:05 pm Temat postu: |
|
|
Znam utwory raczej te znane i najbardziej rozpoznawalne: Light my fire, People are strange... żadna rewelacja.
Niektóre utwory kojarzę lecz nie znam tytułów. Kiedyś nawet wrzucałam doorsów na empe3. Niemniej lubię czasem posłuchać ich piosenek ot tak dla odmiany. Podobnie mam z The Who, choć ten zespół chyba jest mi bliższy.  _________________ dirtyray.com
Nowe koszulki z najwyższej jakości tkaniny - 100% bawełny.
Nadruki wykonane metodą sitodruku oraz druku cyfrowego bezpośrednio na odzieży.
Dostępne są różne wzory, także muzyczne, przyjmowane są własne propozycje nadruków. Tanio i szybko! Osobiście polecam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 11:09 pm Temat postu: |
|
|
| queenomaniaczka napisał: | Znam utwory raczej te znane i najbardziej rozpoznawalne: Light my fire, People are strange... żadna rewelacja.
Niektóre utwory kojarzę lecz nie znam tytułów. Kiedyś nawet wrzucałam doorsów na empe3. Niemniej lubię czasem posłuchać ich piosenek ot tak dla odmiany. Podobnie mam z The Who, choć ten zespół chyba jest mi bliższy.  |
Jak uważasz, nie mniej bardzo polecam przesłuchać CAŁOŚĆ. I najlepiej zacząć od pierwszej płyty. Ja w sumie jechałam chronologicznie i nie żałuję  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 11:11 pm Temat postu: |
|
|
| malgo napisał: | BeBe, Kuba - dzięki, już wiem na co polować
| queenomaniaczka napisał: | | Nie przestudiowałam dyskografii, nie znam wszystkich utworów, może tylko kilka. |
No to na co czekasz? Zdecydowanie trzeba nadrobić, zresztą to tylko 6 płyt studyjnych + ew. 2 bez Jima + American Prayer, szybciutko pójdzie  |
Plus kilka świetnych koncertówek, jak Bright Midnight czy Live in Pittsburgh. Dla mnie The Doors to zespół, który świetnie radził sobie na żywo.
Queenmaniaczka - Doorsi chyba nie są zbyt dobrzy w kategoriach "fajne", "niefajne". Coś takiego jak The End czy When the Music's Over, nie mówiąc już o Feast of Friends nie jest fajne, a genialne ;d _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 11:22 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | malgo napisał: | BeBe, Kuba - dzięki, już wiem na co polować
| queenomaniaczka napisał: | | Nie przestudiowałam dyskografii, nie znam wszystkich utworów, może tylko kilka. |
No to na co czekasz? Zdecydowanie trzeba nadrobić, zresztą to tylko 6 płyt studyjnych + ew. 2 bez Jima + American Prayer, szybciutko pójdzie  |
Plus kilka świetnych koncertówek, jak Bright Midnight czy Live in Pittsburgh. Dla mnie The Doors to zespół, który świetnie radził sobie na żywo.
|
O tak, zdecydowanie!
Nie słyszałam niestety Twoich tytułów, z koncertowych mam tylko Absolutely Live niestety. A widziałeś dokument The Doors: Live in Europe 1968? Jakość niektórych nagrań jest kiepska, ale widać i słychać to, co najważniejsze: charyzmę, emocje, entuzjazm. Ech, urodziłam się jakieś 40 lat za późno  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Sty 20, 2009 9:58 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | The Doors: Live in Europe 1968? |
Mam na dvd nawet tzn. fragment ze studia w Danii. To, gdzie grali na fladze USA. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
queenomaniaczka

Dołączył: 23 Gru 2008 Posty: 488 Skąd: Czempiń\Poznań
|
Wysłany: Wto Sty 20, 2009 8:25 pm Temat postu: |
|
|
Obiecuję, przesłucham. Zespoły można oceniać w każdych kategoriach, bo to jest właśnie ta cała rzecz gustu  _________________ dirtyray.com
Nowe koszulki z najwyższej jakości tkaniny - 100% bawełny.
Nadruki wykonane metodą sitodruku oraz druku cyfrowego bezpośrednio na odzieży.
Dostępne są różne wzory, także muzyczne, przyjmowane są własne propozycje nadruków. Tanio i szybko! Osobiście polecam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Sob Kwi 11, 2009 5:00 pm Temat postu: |
|
|
O, tych drani to ja bardzo lubię! Szczególnie albumy The Doors i Strange Days. Dobry, przystępny i jednocześnie wcale niebanalny psychodeliczny rock. Głos Jima Morrisona po prostu magiczny, baśniowy, niesamowita barwa, już sam dźwięk jego głosu, z niewielką dawką studyjnego pogłosu, tworzy fenomenalny klimat! Za najsłabszą płytę Doorsów z Morrisonem uznaje się The Soft Parade, ale ja akurat ten album w miarę cenię, choć przyznam, że pomysł nagrania krążka z orkiestrą dało się zrealizować lepiej. Te kawałki w większości nie były bardzo oryginalne. Poza tym, nie mogę się wyzbyć wrażenia, że orkiestra jest zbyt cicho, ale może to tylko moje dziwne wrażenie. Dwie piosenki z A Soft Parade zwykłem jednak uwielbiać: słynnego hiciora "Touch me" i przepiękną, bajeczną balladę "Wishful sinful". _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pią Maj 29, 2009 9:07 pm Temat postu: |
|
|
Nie powiem, że ja ten zespół lubię czy też uwielbiam, bo to stanowczo za mało powiedziane. Ja się tym zespołem JARAM! JA TYM ŻYJĘ!!! To normalnie moja druga ulubiona rockowa(i muzyczna wogóle ) kapela zaraz obok Queen, a być może nawet i lepsza od Królowej... nie zaraz, ja chyba jednak lubię oba zespoły tak samo.
Już od ładnych 7 lat Doorsi są nieodłączną częścią mojego życia. Podobnie jak Królowa. Normalnie nie wyobrażam sobie życia bez ich muzy oraz całego świata muzyki bez nich... Cieszę się też, że i wielu z Was się ta kapela podoba.
Zawsze przy tej muzyce porządnie odlatuję i nawet nie potrzebny mi jest alkohol, czy jakieś tam środki odurzające(w przeciwieństwie do Jima Morrisona ), żebym mógł się przy tym dobrze bawić. Ta muzyka już bez tego daje ostrego kopa!
Moim zdaniem tej muzyki, a przynajmniej większości utworów tego kultowego zespołu najlepiej się słucha o zachodzie słońca albo w ogóle w nocy! I to jeszcze na jakimś totalnym odludziu(ja najczęściej słucham tego zespołu będąc gdzieś na wsi) - wtedy dopiero czuje się jej potężny, dziki, mroczny, mistyczny i psychodeliczny klimat! Oczywiście takie kawałki do posłuchania w dzień też są, ale np. słuchania "The End" w ciągu dnia to ja sobie po prostu nie wyobrażam. To jest utwór wyłącznie do słuchania w nocy! I to do tego jeszcze w absolutnej ciszy...
Podobają mi się również liczne nawiązania mitologiczne, filozoficzne oraz literackie(zwłaszcza do czasów dekadenckich) w twórczości całego zespołu. Aż sam się zacząłem tym wszystkim(dzięki Doorsom właśnie ) interesować.
Co do płyt zespołu to jeszcze nie mam wszystkich, ale z tych które obecnie mam(3 składanki, w tym jedna piracka, Morrison Hotel, The Soft Parade, L.A.Woman) to najbardziej mi się podoba 'The Soft Parade', lecz niestety słyszałem niezbyt pochlebne opinie na temat tego krążka, iż jest to jeden z najmniej lubianych przez fanów albumów grupy(choć nie wiem jak na tym forum, bo jeszcze nie przeczytałem całego tematu), a i sam zespół przyznał, że kiepsko im wyszedł i że muzycy nie byli z niego za bardzo zadowoleni, tymbardziej iż powstał w czasie największego skandalu Jima w karierze(mowa oczywiście o tym co odwalił na koncercie w Miami w dniu 01.03.1969 ). Ale ponoć największą wadą tej płyty, o której najczęściej słyszałem(ale na szczęście dla mnie to nie jest wada, lecz wręcz zaleta ) to wstawki instrumentów dętych.
Generalnie to prawie wszystkie piosenki z albumu mi się podobają, chociaż najbardziej lubię utwór tytułowy, a to ze względu na jego długość(aż 9 minut!) oraz bardzo duże zróżnicowanie wewnętrzne i bogate aranżacje, podobne jak u Queen w kompozycjach takich jak "The March Of The Black Queen", "Bohemian Rhapsody", "Was It All Worth It" czy "Innuendo".
To tyle jeśli chodzi o album 'The Soft Parade'. Pozostałych płyt narazie nie nabywam, bo większość utworów z nich jest mi już znana(są one m.in. na składankach) - np. na płycie "Waiting for the Sun" a także na debiucie są zaledwie po 3 utwory, których nie znam. Szkoda mi więc kasy na zaledwie 3 nowe piosenki.
Ale niewykluczone iż w przyszłości chętnie uzbieram całą dyskografię zespołu. Najbardziej to jestem ciekaw co takiego zawiera w sobie album "American Prayer", wydany 7 lat po śmierci Jima - tzn. ja wiem co zawiera, ale jestem ciekaw jak to będzie brzmiało. Recytacja poezji z podkładem muzycznym powstałym później... - to coś trochę jak album "Made in Heaven" u Queen, w sensie, że wydany długo po śmierci wokalisty, gdzie wykorzystano dawne ścieżki woklane i zrobiono do nich nowe podkłady muzyczne.
Ech, Morrison to był wielki artysta, jeden na milion... Tacy trafiają się raz na epokę i na próżno nam teraz takich szukać... No, ale niestety jak niejeden wielki artysta odszedł przedwcześnie, podobnie jak Freddie, Elvis, Hendrix, Cobain i cała pozostała ferajna... Jest to dla mnie wielce niezrozumiałe i wielce niesprawiedliwe, że tacy wspaniali ludzie tak szybko odchodzą. No ale jak to mawiał Nietzsche(ulubieniec Jima) 'ulubieńcy bogów żyją krótko, lecz potem przez całą wieczność obracają się w ich towarzystwie' .
I może jeszcze opowiem krótką historię o tym jak zaczęła się moja przygoda z tym zespołem - no więc wszystko zaczęło się w moje 15. urodziny, kiedy to dostałem w prezencie od dziadka jakąś składankę Doorsów(później jednak okazało się, że był to pirat ze stadionu ). Ja o zespole nic wcześniej nie wiedziałem, nie słyszałem, chyba nie miałem też nigdy wcześniej styczności z muzyką tego typu, więc nie mam pojęcia skąd dziadkowi przyszedł do głowy właśnie taki pomysł na prezent, no ale co tam Grunt, że dziadzio trafił w mój gust, bo tą muzykę pokochałem już od pierwszego wejrzenia(tzn. zasłuchania). Z opinii różnych ludzi(w tym i niektórych forumowiczów stąd) wnioskuję iż ta muzyka jest trudna w odbiorze, przynajmniej z początku i że trzeba się do niej długo przekonywać(a niektórzy to też wogóle nie dają rady i się poddają, zniechęcając się do takiego grania :]), ale mnie to na szczęście nie dotyczyło, bo ja się do tej muzy przekonałem od razu. I normalnie ją pokochałem jak nic na świecie! Z początku jednak przez pierwsze dwa lata moje zainteresowanie zespołem było średnie. Nasiliło się dopiero w 2004 roku, czyli w tym samym roku w którym zacząłem się interesować Queen. Wtedy zapragnąłem poznać więcej twórczości Jima i spółki oraz jak najwięcej się dowiedzieć o zespole. Na swoje 17. urodziny w tym czasie dostałem w prezencie od dziadków książkę biograficzną Jima Morrisona autorstwa Jerry'ego Hopkinsa i Danny'ego Sugermana pt. "Nikt nie wyjdzie stąd żywy"(co prawda ja miałem ją dostać na urodziny już rok wcześniej, no ale niestety ciężko było gdziekolwiek zdobyć jakikolwiek egzemplarz tej książki, więc dlatego to tak długo trwało) i od razu wziąłem się do czytania, aczkolwiek ukończyłem ją dopiero jakiś miesiąc temu, bo notorycznie albo nie miałem czasu jej czytać, albo wena na czytanie mnie po prostu nie łapała.
Polecam tą książkę każdemu fanu 'Drzwi'! Naprawdę jest co czytać! Nie zawiedziecie się! Mnóstwo pikantnych faktów z życia Jima - rany, czego to on nie wyprawiał... Chociaż bardzo cenię sobie twórczość tego gościa to jednak po przeczytaniu jego biografii nie wiem czy chciałbym móc go poznać osobiście i z nim osobiście poobcować... Jazda z nim byłaby tak ostra, że chyba jednak miałbym trochę co do niej mieszane uczucia. To wszystko niewątpliwie fajnie się czyta, ale niekoniecznie tak samo fajnie musiałoby się przeżywać i doświadczać tego na własnej skórze...
W tym samym roku, o którym już wspomniałem dane mi też było usłyszeć zespół na żywo(ale oczywiście nie z Jimem w składzie ). Występując pod nazwą "The Doors of 21st Century" grupa przybyła wtedy do Warszawy dać swój koncert na Torwarze. Koncert zrobił na mnie olbrzymie i piorunujące wrażenie! Głównym wokalistą był wówczas Ian Asturby, ale tak zabójczo był podobny do Jima pod każdym względem - wyglądu, ubioru, głosu, śpiewu, zachowania się, poruszania się, stylu bycia - iż normalnie dałem się nabrać/zahipnotyzować i uwierzyłem, że to prawdziwy Jim Morrison! (szkoda jednak, że Ian już odszedł z zespołu ) I aż normalnie do swoich znajomych na koncercie mówiłem co jakiś czas "Hej! Zobacz co Jim wyprawia!", a i po koncercie gdy ludziom o nim opowiadałem to notorycznie i świadomie(choć przez pomyłkę ) mówiłem "Jim Morrison" zamiast "Ian Asturby" .
Odnośnie tych zachowań Jima... eee, tzn. Ian'a Asturby'ego to wychwyciłem jeszcze jedno podobieństwo, ale może nie do samego wokalisty, lecz raczej to tego co zwykle działo się koncertach Doorsów z Jimem w składzie przed 40 laty - jeden z fanów normalnie aż wskoczył na scenę i ochroniarze musieli go ściągać. Ech i pomyśleć, że takie wybryki były wśród publiczności w całej karierze zespołu na porządku dziennym.
Tak więc odnośnie tego koncertu to pozostawił u mnie po sobie niezwykłe i niezapomniane wrażenia i cieszę się, że było mi dane choć raz w życiu zobaczyć i posłuchać swojego ulubionego zespołu na żywo, co prawda nie z Jimem w składzie, ale z jego wiernym sobowtórem, idealnym jak dla mnie pod każdym względem.
No a obecnie - udało mi się w końcu doczytać do końca biografię Jima, a prócz tego poluję co jakiś czas na kolejne albumy tego zespołu w Empikach.
Ech, no dobra, to jednak nie była wcale taka krótka historia...
Acha, byłbym zapomniał: jeszcze słów kilka o wszystkich moich ulubionych utworach(bo na razie wspomniałem tylko o jednym). No więc jak dla mnie na miano The Best of The Doors zasługują niewątpliwie:
-Light My Fire
-Soul Kitchen
-The End
-People Are Strange
-Moonlight Drive
-When The Music's Over
-My Eyes Have Seen You
-Not To Touch The Earth
-Strange Days
-Spanish Caravan
-Who Scared You
-Easy Ride
-Runnin' Blue
-Wild Child
-The Soft Parade
-Roadhouse Blues
-Touch Me
-Unknown Soldier
-Peace Frog
-You Make Me Real
-Blue Sunday
-Land Ho!
-No Me Moleste Mosquito
-The Changeling
-Been Down So Long
-L'America
-Raiders On The Storm
Do niedawna lubiłem jeszcze bardzo 'L.A.Woman', ale głos Jima, jest tu już taki wyniszczony i taki ochrypnięty, że w końcu słuchać się już tego nie dało...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|