| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Co sądzisz o Yes? |
| Rewelacja, uwielbiam/kocham! |
|
14% |
[ 7 ] |
| Bardzo lubię |
|
20% |
[ 10 ] |
| Lubię |
|
16% |
[ 8 ] |
| Ujdą, ale są mi obojętni |
|
8% |
[ 4 ] |
| Nie lubię |
|
8% |
[ 4 ] |
| Nie cierpię, dno totalne! |
|
4% |
[ 2 ] |
| Nie znam repertuaru, ale obiło mi się o uszy |
|
20% |
[ 10 ] |
| Nigdy o nich nie słyszałam/słyszałem |
|
10% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 50 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 11:59 pm Temat postu: |
|
|
A znasz "I've seen all good people"? To się nawet bezwzględnym wrogom Yes podoba  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 12:05 am Temat postu: |
|
|
Ta, tylko z drugiej strony - po co mam próbować rzeczy zrobionych przez Yes nie w ich stylu, skoro ich klasyczny styl zupełnie mnie odrzuca? Od tego mam inne zespoły Ale nie omieskzam obu tych tytułów sprawdzić w najbliższym czasie. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 12:09 am Temat postu: |
|
|
Oj no masz rację, tylko tak z ciekawości pytałem Z jednej strony wymieniony przeze mnie kawałek nie jest do końca w ich stylu, ale z drugiej mieli odpowiedni potencjał, by coś takiego stworzyć. Wiele zespołów, choć wcale nie gorszych, nie mogłoby stworzyć czegoś w tym stylu. _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rory Eleanor

Dołączył: 15 Maj 2005 Posty: 655
|
Wysłany: Czw Kwi 16, 2009 10:35 pm Temat postu: |
|
|
Po to, że ciekawie jest posłuchać różnych rzeczy, a nie że zespół wciąż gra to samo i sie powtarza (są nudni). Yes to wspaniały zespół i ma wiele wspaniałych płyt i utworów. Głos Andersona dla mnie bardziej brzmi jak dziecięcy. A na żywo naprawdę są świetni. Znam prawie cały repertuar, dziwię się, że nikt nie wymienia płyty Talk, całkiem miło się słucha... _________________ KYA
Queen Projekt
http://www.rogertaylor.info TAYLOR
http://www.timothydalton.info/ DALTON
http://www.sirrogermoore.net MOORE |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Kwi 17, 2009 11:00 am Temat postu: |
|
|
No to sobie popróbowałem ostatnio - myślałem, że może dojrzałem, czy co. Nic. Znaczy Close To The Edge mi podeszło bardziej niż zwykle, ale cała reszta - Relayer, Fragile, Going For The One (Oceanów nie ryzykowałem) - męka. Następna próba za rok. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 1:01 pm Temat postu: |
|
|
Zainspirowany powyższym postem, przesłuchałem sobie wczoraj album Going For The One i na dzień dzisiejszy jest to moja ulubiona płyta Yes. Muzyka osiąga te minimum powagi brzmienia, której mi brakowało na albumach, jakie dotychczas znałem. Szczególnie przypadło mi do gustu, a wręcz mnie zachwyciło "Turn of the century". I w końcu nie tak przesadnie wesoły, humorzasty nastrój! Świetne, nadchodzi mi faza na Yes  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Sro Kwi 29, 2009 10:19 am Temat postu: |
|
|
Może zbluźnię, albo się powtórzę , ale najczęściej słucham czterech płyt Yes:
Drama - to w zasadzie Yes wzmocnione składem The Buggles, ale zmiana poszła zdecydowanie w dobrą stronę. Gitary sa mocniejsze niż dotychczas, muzyka nowocześniejsza. Zespół jakby nabrał drugiego oddechu. Machine Messiah po prostu wymiata. Tą droga poszły rzesze neo progowych epigonów.
90125 - Wiadomo, KLASYK. Skład z Dramy powiększony o Jona Andersona, który na szczęście zdecydował sie wrócić. Cudowne kompozycje i, moim zdaniem, najlepszy skład. To co się tutaj dzieje to jakaś afera, 45 minut muzyki DOSKONAŁEJ. Ważne, że YES udało się pójść z duchem czasu nie tracąc swojej yesowości. Arcydzieło.
Big Generator - Swego czasu (chyba w 1992 roku) Tylko Rock opublikował artykuł, w którym ten album opisany zostal jako antykanon. Zjechali potwornie, no to sprawdziłem. I pokochałem No, bo o co chodzi? Ok, nie jest to już Yes dla snobów jarającym się muzyką, którą tak naprawde ciężko znieść. Big Generator to dawka melodyjnego rocka, nie pozbawionego elementów progresywnych i, co najwazniejsze, ambicji. Rhythm Of Love to świetny AORowy numer, Big Generator ma swoją moc, Shoot High Aim Low to jedna z najpiękniejszych melodii, jakie udalo się tej kapeli stworzyć... No i mamy jeszcze przecudowne Final Eyes... Nie sugerować się recenzjami, słuchać muzyki.
Magnification - If we were flowers we would wotrship the sun... Przede wszystkim za In The Presence Of.... Coś fantastycznego. Umieszczam ją wraz z ich największymi dokonaniami. Generalnie całośc płyty porywa. Mimo złożoności zawartych na niej utworów, obfituje ona w piękne melodie, ato przecież najwazniejsze. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Sro Kwi 29, 2009 6:45 pm Temat postu: |
|
|
Rany, ja znam siedem płyt Yes, a z powyższych nie kojarzę ani jednej  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Kwi 29, 2009 7:46 pm Temat postu: |
|
|
Czy te cyferki tak w ogóle cokolwiek oznaczają? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sro Kwi 29, 2009 8:37 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Czy te cyferki tak w ogóle cokolwiek oznaczają? |
Numer katalogowy płyty. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Czw Kwi 30, 2009 9:43 am Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | No jak. Cyferki to nawet ja znam. |
Bo ciągle próbujesz coś nowego od Yesów, żeby polubić Przez przypadek poznałeś więcej niż niektórzy ci, którzy już lubią ten zespół  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Czw Kwi 30, 2009 10:08 am Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | No jak. Cyferki to nawet ja znam. |
cyferki to ich najbardziej znana płyta. Któż nie zna Owner Of A Lonely Heart? Nawet jeśli nie wie, że to Yes w istocie  _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Czw Kwi 30, 2009 10:27 am Temat postu: |
|
|
| Blackie_Sexx napisał: | cyferki to ich najbardziej znana płyta. Któż nie zna Owner Of A Lonely Heart? Nawet jeśli nie wie, że to Yes w istocie  |
To jestem dziwny, bo znam 7 płyt i tej nie kojarzę Może dlatego, że poznaję je w miarę chronologicznie. W miarę, bo też nie całkiem  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pon Kwi 05, 2010 10:37 pm Temat postu: |
|
|
| Pamiętam ten pierwszy raz, gdy kupiłem swoją pierwszą płytę Yes, odpaliłem ją, a z głośników popłynęła ta dziwna i zarazem bajeczna muzyka... Nigdy w życiu nie słyszałem czegoś takiego... Byłem pod wielkim wrażeniem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Cze 18, 2011 4:31 pm Temat postu: |
|
|
Ciekaw jestem nowej płyty dziadków z Yes wychodzącej teraz na dniach bez Ricka Wakemana i Jona Andersona (absencja tych dwóch zawodników wydaje się niezwykle znacząca) za to Geoffem Downesem ,Trevorem Hornem i kolesiem z tribute bandu na wokalu.
Słyszałem wczoraj singiel promujący(zresztą singiel jak to singiel) wokalista brzmi jak kopia-Jona Andersona, no może ma trochę bardziej męski wokal.
Skład mniej więcej taki jak na "Dramie" więc mimo że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki to liczę na podobny poziom szczególnie że część długiego utworu tytułowego ponoć pochodzi z tamtego okresu,sprzed trzydziestu lat  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Wto Lip 05, 2011 5:38 pm Temat postu: |
|
|
Trochę się zatrzymałem w poznawaniu twórczości Yes. Długo nie słuchałem. Z ich progresywnego okresu nie zabrałem się jeszcze za Relayer (tzn przesłuchałem kiedyś, ale nie przykuło za pierwszym razem mojej uwagi, zresztą Yesów zawsze mi się przyswajało długo, nigdy natychmiast), natomiast najmłodszy album, jaki posiadam i jakiego słuchałem, to Going for the One. Nie porwałem się jeszcze nigdy na nic z tej mniej progresywnej części twórczości - bo ona zaczyna się chyba od Dramy, prawda?
W każdym razie, mimo że nie jestem tak wybitnie zorientowany w ich dorobku, to jednak jest to jeden z moich ulubionych zespołów (no dobra, będzie spoiler do mojego top50 - są tuż za dziesiątką ). Uwielbiam ich brzmienie, ich instrumentalną harmonię, nawet chłopięcy głos Andersona - wszystko to komponuje się ze sobą idealnie i tworzy malowniczą całość. No i naprawdę robi na mnie wrażenie ich profesjonalizm - Wakeman i Howe... Jeden wielki cud.
Bez wątpienia większość fanów Yes jest wyznawcami Close to the Edge. Oczywiście, również to uwielbiam, ale jestem gorącym zwolennikiem Fragile, albumu według mnie mocno niedocenionego. Moim zdaniem, na pewno nie odstaje od następcy, a wręcz prezentuje jednakowy poziom muzyczny. Fragile urzeka mnie swoją różnorodnością, całą paletą barw, jakie można tam zaobserwować, tworzy taką atmosferę... przygody. I jak na przygodę przystało, najbardziej dramatycznie jest pod koniec - album uwieńczony jest przejmującym utworem "Heart of the sunrise", moim ulubionym w twórczości Yes. Na dzień dzisiejszy - szkoda, że go nie umieściłem w top tens. Chyba tylko przez zapomnienie. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Lip 05, 2011 7:16 pm Temat postu: |
|
|
| zinger menu napisał: | Nie porwałem się jeszcze nigdy na nic z tej mniej progresywnej części twórczości - bo ona zaczyna się chyba od Dramy, prawda?
|
No właśnie nie bardzo ,"Drama" to dla mnie jeden z najlepszych albumów Yes i to albumów prog-rockowych a już otwierający "Machine Messiah" to jeden z najlepszych kawałków w całej ich twórczości.Na tej płycie nie tylko nie upopowili się ale wręcz momentami zaostrzyli trochę brzmienie.
I paradoksalnie najmniej zawsze lubianym elementem w muzyce Yes jest dla mnie wokal Andersona,to znaczy akceptuje go ale mym faworytem zdecydowanie nie jest , uwielbiałem Wakemana ,Howe ale nigdy Andersona, więc tym bardziej "Drama" do mnie przemawia. _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Wto Lip 05, 2011 7:24 pm Temat postu: |
|
|
Słuchał ktoś tej nowej płyty?,bo widziałem jak na razie 2 recenzje na artrock.pl i jedna daje tej płycie 7/10,a druga 1/10 ,więc lekki rozrzut jest . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Wto Lip 05, 2011 7:30 pm Temat postu: |
|
|
| Maciej napisał: | | zinger menu napisał: | Nie porwałem się jeszcze nigdy na nic z tej mniej progresywnej części twórczości - bo ona zaczyna się chyba od Dramy, prawda?
|
No właśnie nie bardzo ,"Drama" to dla mnie jeden z najlepszych albumów Yes i to albumów prog-rockowych a już otwierający "Machine Messiah" to jeden z najlepszych kawałków w całej ich twórczości.Na tej płycie nie tylko nie upopowili się ale wręcz momentami zaostrzyli trochę brzmienie. |
O kurde. Czyli warto zobaczyć. Progresywnie, bez Andersona, no ciekaw jestem, jak to pobrzmiewa Czyli w którym momencie muzycy ruszają w kierunku pop?
| Maciej napisał: | | I paradoksalnie najmniej zawsze lubianym elementem w muzyce Yes jest dla mnie wokal Andersona |
Dlaczego "paradoksalnie"? Anderson nie jest wokalistą wybitnym i jego głos może być trochę denerwujący - mnie z początku irytował potwornie. Chodzi o to, że w połączeniu z muzyką Yes daje całkiem dobry efekt i tworzy bardzo charakterystyczny klimat - nie wyobrażam sobie żadnego innego głosu w "Close to the edge", on się w tę atmosferę wtapia idealnie Niemniej nie jestem jakimś wielbicielem Andersona jako wokalisty o wspaniałym, wybitnym głosie. Ten głos pasuje po prostu do tej muzyki. No i jeszcze do "Lizard"
| Maciej napisał: | ,to znaczy akceptuje go ale mym faworytem zdecydowanie nie jest , uwielbiałem Wakemana ,Howe ale nigdy Andersona |
Tu mam dokładnie te same odczucia, w stu procentach. Anderson na pewno nie jest moim idolem jako wokalista. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Lip 05, 2011 10:06 pm Temat postu: |
|
|
| zinger menu napisał: |
O kurde. Czyli warto zobaczyć. Progresywnie, bez Andersona, no ciekaw jestem, jak to pobrzmiewa Czyli w którym momencie muzycy ruszają w kierunku pop? |
Ja myślę że w przypadku Yes mówienie o kierunku pop jest nieścisłe bo wpływy pop, pop/rocka ,AOR-uu itp jak zwał tak zwał to raptem dwie płyty cyferki i Generator,oczywiście prawie na kazdej mozna wskazać kawałki bardziej piosenkowe ale ogólnie to jest jednak art-rock a nie pop
| zinger menu napisał: |
Dlaczego "paradoksalnie"? Anderson nie jest wokalistą wybitnym i jego głos może być trochę denerwujący - mnie z początku irytował potwornie. Chodzi o to, że w połączeniu z muzyką Yes daje całkiem dobry efekt i tworzy bardzo charakterystyczny klimat - nie wyobrażam sobie żadnego innego głosu w "Close to the edge", on się w tę atmosferę wtapia idealnie Niemniej nie jestem jakimś wielbicielem Andersona jako wokalisty o wspaniałym, wybitnym głosie. Ten głos pasuje po prostu do tej muzyki. No i jeszcze do "Lizard"  |
Paradoksalnie bo głos Andersona to mimo wszystko jeden ze znaków firmowych Yes,to trochę tak jakby mówić że lubię Led Zeppelin ale nie przepadam za Plantem
Az tak wybitnym wokalistą może nie jest ale jest bardzo dobry na pewno, jest bardzo sprawny technicznie i ma duże możliwości,sporę zaangażowanie w interpretacje,niezbyt pociągający dla mnie jest fakt że ma bardzo wysoki głos jak na mężczyznę (błędnie niektórzy myślą że śpiewa falsetem a on po prostu tak naturalnie wysoko śpiewa).Ponadto jego barwa mnie tez trochę irytuje ale ogólnie jak rzekłem go akceptuje.
Zresztą Anderson,Horn i David wszyscy po jednych pieniądzach pozostała dwójka ma może ciut lepiej odbierane przeze mnie wokale ale i tak nie powiem żebym ich uwielbiał za stronę wokalną.
Najlepszy wokal to mieli jak Steve Howe na jednym z koncertów zaprosił Annie Haslam z Renaissance do wykonania dwóch numerów
p.s Nowej płyty jeszcze nie słyszałem _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Nie Lip 24, 2011 11:18 am Temat postu: |
|
|
Ostatnio głębiej wgryzam się w ten zespół i dostarcza mi on wielu pozytywnych wrażeń. Znam parę albumów i żaden z nich nie jest dla mnie niesłuchalny, w każdym odnajduję coś dla siebie.
The Yes Album - jedna z pierwszych poznanych przeze mnie na poważnie rzeczy. Bardzo solidna robota, płyta trzyma wysoki poziom od początku do końca. Mój ulubiony utwór to, chyba niezbyt oryginalnie, I've Seen All Good People.
Close To The Edge - tutaj musiałbym się napowtarzać, produkując listę pochwał. Tytułowa suita to oczywisty majstersztyk. Szkoda tylko, że pozostałe dwa utwory lśnią przy niej nieco mniej, niż zasługiwałyby na to w innym kontekście.
Tales From Topographic Oceans - kontrowersyjna rzecz... Bardzo polubiłem, choć zgadzam się z zarzutami, że gdyby nieco skrócić tego molocha, to byłby bardziej przystępny. Daleki jednak jestem od rzucania kamieniami. Warto katować się całością chociażby dla kilku momentów, które są absolutnie genialne. Najmniej trafia do mnie trzecia część.
Tormato - uwielbiam! I nie podzielam niektórych opinii, które stawiają ten album w gronie najgorszych. Owszem, kawałki krótsze i troszkę uproszczone, ale za to jakże melodyjne (co zawsze najbardziej ceniłem). Bardzo dobra chwila oddechu, jeżeli ktoś nie ma akurat ochoty wgłębiać się w skomplikowane kolosy.
Drama - pierwsza płyta, którą poznałem w całości. Jakkolwiek większość kawałków wciąż nieco mi się zlewa (co nie świadczy o nich jakoś bardzo dobrze), to Machine Messiah zasługuje na najwyższe słowa uznania. Podoba mi się to mocne, "metalowe" brzmienie.
Magnification - poznane niedawno. Trudno napisać coś konkretnego - solidna rzemieślnicza robota, utwory bardzo melodyjne. Takich płyt należałoby obecnie oczekiwać od zespołów z takim stażem.
Fly From Here - nie ma przebłysków geniuszu, ale bardzo fajnie się tego słucha. Wprost nie mogę czytać owej recenzji z artrock.pl, w której gość pastwi się nad tym albumem i wystawia ostatecznie 1/10. Nie wiem, jakie pokłady frustracji musiały w nim buzować, ale ja tego kompletnie nie kupuję. Zdaje się, że ocena była skrystalizowana jeszcze przed odsłuchem, a potem recenzent zajął się tylko dopasowywaniem do niej treści tekstu (co zresztą nie w pełni mu wyszło, bo miota się w niekonsekwencjach - a to krytykuje ślepe naśladownictwo dawnych dokonań, a to znowuż marudzi, że dany utwór w niczym starego Yes nie przypomina). Gdybym miał oceniać w ich skali, dałbym 6 albo 7. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Wto Wrz 13, 2011 7:33 am Temat postu: |
|
|
,, Gratka dla fanów klasycznej twórczości grupy YES. Poznańska Agencja Wu Wu zapowiada na marzec przyszłego roku trzy koncerty włoskiego zespołu YESSONGS ITALY. Jak nietrudno się domyslić zespół wykonuje covery brytyjskiej legendy.okresu swietnosci zespołu.
Terminy koncertów:
16.03. - Piekary Śląskie - Andaluzja
17.03. - t.b.a.
18.03. - Poznań - Blue Note "
Informacja jaką znalazłam ostatnio na http://www.rockarea.eu/news.php?readmore=4967  _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Wrz 27, 2012 12:29 am Temat postu: |
|
|
Słuchałem przed chwilą 'Close to the Edge'. Jak to nie jest najlepsze co ludzkość wymyśliła w historii swej to niech zamilknę na wieki a ja nie posłucham. 17 minut ciar. Nie chcę niczego innego słuchać nigdy. Choć Echoes było blisko., o włos. Statless też.
trolololo _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Czw Wrz 27, 2012 12:43 am Temat postu: |
|
|
Nie no, właśnie słuchałem 'The Great Gig' i szkoda, że to 17 minut nie trwa.
trololo
Czemu po pijanemu wszystko jest tak wszystko nieoczywiste jak na trzeźwo. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Wrz 27, 2012 12:57 am Temat postu: |
|
|
| Xavi napisał: | o
Czemu po pijanemu wszystko jest tak wszystko nieoczywiste jak na trzeźwo. |
Po alkoholu człowiek staje się mniej pretensjonalny. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|