| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Co sądzisz o Yes? |
| Rewelacja, uwielbiam/kocham! |
|
14% |
[ 7 ] |
| Bardzo lubię |
|
20% |
[ 10 ] |
| Lubię |
|
16% |
[ 8 ] |
| Ujdą, ale są mi obojętni |
|
8% |
[ 4 ] |
| Nie lubię |
|
8% |
[ 4 ] |
| Nie cierpię, dno totalne! |
|
4% |
[ 2 ] |
| Nie znam repertuaru, ale obiło mi się o uszy |
|
20% |
[ 10 ] |
| Nigdy o nich nie słyszałam/słyszałem |
|
10% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 50 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 11:50 pm Temat postu: |
|
|
Album Yes podobny do Relayer? Chyba będzie trudno, bo ta genialna płyta jest wielkim eksperymentem (jak najbardziej udanym), w dodatku z innym klawiszowcem, różniącym się od Wakemana - Patrickiem Morazem. W każdym razie, mogę polecić jedynie sztandarowe albumy Yes (ze względu na fakt, iż mało jeszcze znam), to znaczy:
- Fragile (z fantastycznym Heart Of The Sunrise);
- Close To The Edge (całość jest genialna);
- Going For The One (z jednym z moich ulubionych utworów wszech czasów - Awaken).
Tales From Topographic Oceans poznam w najbliższym czasie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 4:34 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Tales From Topographic Oceans poznam w najbliższym czasie. |
No ja też się przymierzam, zżera mnie ciekawośc - opowiem się po stronie Fenderka czy Grandeville'a?
Polecam to samo co Misiu, aczkolwiek na Goin For The One rządzi Parallels <3 _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 6:17 pm Temat postu: |
|
|
| Qnrad napisał: | No ja też się przymierzam, zżera mnie ciekawośc - opowiem się po stronie Fenderka czy Grandeville'a? |
Na razie możemy sobie gdybać, ale nie chce mi się wierzyć, że rok po wydaniu Close To The Edge i rok przed wydaniem Relayer (krótko mówiąc - apogeum świetności zespołu) Panowie mieliby nagrać jakiegoś gniota. Posłuchamy. Robi się ciekawiej, gdy pomyślę sobie, że to pierwszy album z Whitem.
Parallels GINIE w pojedynku z Awaken. Po prostu.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 8:27 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Qnrad napisał: | No ja też się przymierzam, zżera mnie ciekawośc - opowiem się po stronie Fenderka czy Grandeville'a? |
Na razie możemy sobie gdybać, ale nie chce mi się wierzyć, że rok po wydaniu Close To The Edge i rok przed wydaniem Relayer (krótko mówiąc - apogeum świetności zespołu) Panowie mieliby nagrać jakiegoś gniota. |
Floydzi nagrali takie sobie Obscured By Clouds między dwoma arcydziełami, więc wszystko jest możliwe.
A co do Tejlsów to raczej bym 'się opowiadał po stronie Fenderka'. Znaczy nie twierdzę, że to gniot, ale mnie osobiście męczy ta płyta (chyba raz tylko przesłuchałem na raz całość). Bodajże część trzecia mi się jako tako podobała. No ale do mnie nawet Awaken nie trafia i ogólnie do Yesomanii mi daleko. ;P _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Mar 14, 2008 2:11 pm Temat postu: |
|
|
Jeszcze w tym roku rozpocznie się nowa, światowa trasa koncertowa! Jeśli zawitają do Polski - trzeba się wybrac
Ciekawy jest skład:
Jon Anderson, Steve Howe, Chris Squire, Alan White i, uwaga, - Oliver Wakeman  _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 12:41 am Temat postu: |
|
|
Znam tylko trzy płyty, ale bardzo lubię. Yes, The Yes Album i najlepszy z nich - Close To The Edge. Ostatnie jest najbardziej rozbudowane, skomplikowane, progresywne. Tytułowy utwór trwa 18 minut i jest świetny. The Yes Album jest nieco luźniejsze w odbiorze, ale naprawdę wybitnie miłe dla ucha. Zamierzam w najbliższym czasie zapolować na Fragile, podobno bardzo dobra płyta.
No i wokalista Yes ma bardzo unikatowy głos. Strasznie mi się podoba. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lukas
Dołączył: 19 Paź 2004 Posty: 1356
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 12:57 am Temat postu: |
|
|
| tam gdzie zaczyna się yes kończy się moja cierpliwość dla rocka progresywnego ; ) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 1:56 am Temat postu: |
|
|
Pisywałem już na tym Forum o Yes, dlatego tym razem w skrócie:
Posiadam cztery albumy tej grupy. Są to: Fragile, Close To The Edge, Relayer i Going For The One. Każda z tych pozycji jest świetna, przy czym najbardziej lubię drugą i trzecią. Ulubiony utwór? Awaken z pozycji ostatniej.
Do Yes niełatwo się przekonać, ale, jak to zwykle bywa w tak wymagających przypadkach, gdy już chwyci - nie puści. Zresztą, uważam, że muzyka King Crimson bywała trudniejsza w odbiorze, ale na "Karmazynowego Króla" nikt nie psioczy.
Umiejętności muzyków są fantastyczne jak na lata 70. Szczególnie imponujący jest chyba Steve Howe, który podobno jest samoukiem! Za to Wakeman to jeden z moich ulubionych poznanych dotąd klawiszowców. Jest technicznie świetny, a aranżerem - doskonałym. Przy czym nie brak duszy jego skomplikowanym kompozycjom - do których również ma wielki talent. Podobnie jest z Morazem, ale ja wolę mimo wszystko Ricka.
Bruford już pokazał co umie nie tylko w Yes, ale i w King Crimson. Perkusista po fachu, gra wielce interesująco. White w zasadzie też.
Anderson to wokalista nie do pomylenia z żadnym innym. Charakterystyczny, o wielkich warunkach głos.
Square? Nie znam się na basie, ale to jego "twarde" brzmienie momentalnie daje po sobie poznać, kto trzyma bas w ręce. Niegdyś był to Chris, dziś jest to Myung.
Czy się zespół podoba, czy nie (a jego muzyka jest mocno specyficzna), należy mu oddać zasługi. Legenda progresji, jeden z wzorów dla dzisiejszej progresji. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 12:38 pm Temat postu: |
|
|
To może też się uzewnętrznię, jak kolega powyżej.
Najpierw co lubię, czyli wyjątki:
1. Lubię Wakemana - pomimo fajerwerków i technicznych popisów jego twory mają duszę. W odróżnieniu od wielu jazd takiego Rudessa. Czyli zgadzam się z Miśkiem, ale chciałem to napisać sam, żeby wyglądało, że mam własne zdanie.
2. Lubię Bruforda, ale bardziej za KC, które znam dużo lepiej.
3. Bardzo lubię Close To The Edge: płyta od której zaczynałem nie tylko poznawanie tego zespołu, ale wog'le jedno z pierwszych dzieł, za które się wziąłem, w ramach zainteresowania muzyką. Czyli nie tak dawno. Wyciszona część utworu tytułowego z organami i chórkami jest tak uroczo i bezinteresownie patetyczna, że nie da się tego nie lubić. Dwie pozostałe kompozycje są równie świetne.
4. "Cyferki" to sympatyczne popowe oblicze Yes. Imo w tej konwencji zespół się świetnie odnalazł, a wokal Andersona najbardziej pasuje. Melodie wpadają w ucho, wszystko jest przystępne i zrozumiałe, choć nie banalne.
I tyle. A teraz dlaczego Yes nie mówimy "yes".
1. Co się dzieje właściwie? Jak można się tym tak podniecać? Ten punkt, jak widać, jest bardzo obiektywny i podparty mocnymi argumentami, więc to pomijamy i lecimy od razu do dwójki.
2. Wokal. To jest chyba główna bariera. Wokal, jeśli już jest, to jest najważniejszy. Jeżeli mnie odrzuca, są bardzo małe szanse, żebym się przemógł i przekonał do reszty muzyki. Nie jest to niemożliwe - patrz: moje ukochane od roku Images & Words, którego kiedyś nie lubiłem ze względu na wyjącego Jamesa, a teraz jestem uzależniony. Ale Anderson - że znowu użyje mocnego argumentu - jest okropny. On nie śpiewa, tylko piszczy. A właściwie krzyczy. Trochę jakby przyciął sobie klejnoty kinowym fotelem. To wzbudza agresję, bo wydaje mi się, że krzyczy na mnie i mam ochotę mu odpowiedzieć. Nawet melodię trudno mi wyłapać.
3. No właśnie, melodie. To się tyczy nie tylko śpiewu, ale i pozostałych tematów muzycznych. Po przesłuchaniu takiego Awaken kompletnie nic mi nie zostaje w głowie. Pamiętam tylko niezorganizowane dźwięki, jazgot i Andersona, który na mnie nakrzyczał. Czuję się jakby przejechała mnie ciężarówka.
4. Progresja w negatywnym sensie. Długaśne utwory, mnóstwo wątków, pojawiajacych się z tzw. nienacka, instrumentalne popisy, a wszystko to bez sensu. W trakcie słuchania mam wrażenie, że równie dobrze mogłoby być teraz coś z zupełnie innej beczki i nikt by się nie połapał, że nie pasuje. Bo cała ta muzyka to dla mnie niepojęty chaos.
5. No i jeszcze klimat. Wspomniany wątek z organami - to JEST klimat. Jak w jakiejś jaskini czy czymś tam. W każdym razie ciary. I to chyba jedyny taki przypadek. Reszta utworów to, jak to ktoś gdzieś kiedyś napisał, klimat wesołkowato-ciulowaty. Jak ja mam się tu skupić, skoro to wszystko jest tak nieznośnie infantylne?
Dobra, tyle. Nie całkiem udało mi się wyrazić to, co w mej duszy kwili, ale już nie chce mi się poprawiać. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 3:47 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | . Ale Anderson - że znowu użyje mocnego argumentu - jest okropny. On nie śpiewa, tylko piszczy. A właściwie krzyczy. Trochę jakby przyciął sobie klejnoty kinowym fotelem. To wzbudza agresję, bo wydaje mi się, że krzyczy na mnie i mam ochotę mu odpowiedzieć. Nawet melodię trudno mi wyłapać. |
Nie zgodzę się, to jeden z moich ulubionych wokalistów. Posłuchaj And You And I - tam jego głos jest anielsko kojący... _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 3:56 pm Temat postu: |
|
|
Czego cater musi posluchac to ROUNDABOUT. Kiler. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 4:36 pm Temat postu: |
|
|
A Misiu ma zwrócic tam (i na całej płycie) uwagę na bas - Squire jest niesamowity! _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 5:13 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Czego cater musi posluchac to ROUNDABOUT. Kiler. |
Świetny utwór, ale to typowy Yes z lat 70. Skoro reszta się nie spodobała, z Roundabout będzie tak samo.
| Qnrad napisał: | | Nie zgodzę się, to jeden z moich ulubionych wokalistów. Posłuchaj And You And I - tam jego głos jest anielsko kojący... |
Z tym się zgadzam, aczkolwiek Cater napisał już, że bardzo lubi Close To The Edge. Akurat takie And You And I to mnóstwo wspaniałych melodii (a nie tylko techniki).
Qnrad, chodzi Ci o bas na Fragile? Akurat tej płyty słuchałem dopiero kilka razy. Za następnym - przysłucham się basowi uważniej.
Co do Andersona, to z Caterem nie mamy szans się dogadać. Raz, że dla mnie wokal jest najmniej istotny, a dwa - Jon jest po prostu świetny, ale trzeba się do niego przyzwyczaić.
"Niezorganizowane dźwięki"... Nie zwrócę się teraz do Catera, ale walnę taką swoją refleksją: wielu twierdzi podobnie - Yes to chaos, niezorganizowanie itd. Owych wielu bardzo lubi Dream Theater. Mam wrażenie, że tylko z jednego powodu - Dream Theater to metal, który jest dziś w modzie i którego słucha się łatwiej. A prawda jest taka, że oba zespoły bardzo wiele łączy. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 5:45 pm Temat postu: |
|
|
| Qnrad napisał: | | Nie zgodzę się, to jeden z moich ulubionych wokalistów. Posłuchaj And You And I - tam jego głos jest anielsko kojący... |
No jużem wymieniał tę płytę wśród wyjątków. And You And I jako całośc to mój ulubiony utwór Yes chyba. Może inne przykłady kojącego utworu?
| Fenderek napisał: | | Czego cater musi posluchac to ROUNDABOUT. Kiler. |
Słuchałem nie raz. I nie dwa. I nie trzy. I nic. Znam lepiej lub gorzej wszystkie wymienione przez Miśka płyty + Tejlsy. Żadna, z wyjątkiem CTTE, do mnie nie trafia.
| Misiu napisał: | | Co do Andersona, to z Caterem nie mamy szans się dogadać. Raz, że dla mnie wokal jest najmniej istotny, a dwa - Jon jest po prostu świetny, ale trzeba się do niego przyzwyczaić. |
Dla mnie też nie jest istotny - uwielbiam utwory instrumentalne. Ale jak już jest wokal, to on jest u mnie na pierwszym planie i trudno mi go ignorować.
| Misiu napisał: | | "Niezorganizowane dźwięki"... Nie zwrócę się teraz do Catera, ale walnę taką swoją refleksją: wielu twierdzi podobnie - Yes to chaos, niezorganizowanie itd. Owych wielu bardzo lubi Dream Theater. Mam wrażenie, że tylko z jednego powodu - Dream Theater to metal, który jest dziś w modzie i którego słucha się łatwiej. A prawda jest taka, że oba zespoły bardzo wiele łączy. |
Dobrze, żeś się nie zwrócił do catera. ;P Zacząłem pisać o Dream Theater, ale wykasowałem, bo stwierdziłem, że bełkoczę. Owszem, słucha mi się go łatwiej, ale nie dlatego, że to metal. Dream Theater bywa chaotyczny, słychać inspiracje Yesami ale w moim odczuciu pozostaje on dużo bardziej przystępny. Nawet jeśli poszczególne partie są ze sobą posklejane "na siłę" to jednak - zazwyczaj - do mnie trafiają. Lekko mi się słucha nawet najszybszych solówek, bo są melodyjne. Natomiast Yes jest jakiś taki nieczytelny. Nawet jazz mi łatwiej strawić.
Poza tym nie zauważyłem, żeby było tak jak mówisz. Fani DT zazwyczaj zachwycają się Yes - w końcu sam DT zachwyca się Yes, więc nie wypada inaczej.
No i metal nie jest wcale w modzie o ile wiem. Teraz to chyba emo albo indie. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dajanek
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 192
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 8:36 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: |
No jużem wymieniał tę płytę wśród wyjątków. And You And I jako całośc to mój ulubiony utwór Yes chyba. Może inne przykłady kojącego utworu? |
Duża część oceanów. Przypomnij sobie pierwsze 10 minut The Remembering. Jakby ktoś to wyjął z jakiejś baśni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 11:34 pm Temat postu: |
|
|
Oceany dla odmiany <oklaski za rym> straszliwie mnie nudziły zawsze. Dawno nie słuchałem, może dam im szansę znowu. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Cze 04, 2008 3:30 pm Temat postu: |
|
|
Nie wiem, ale ja mam zupełnie inaczej niż Cater - słuchając Yes nie mam ochoty narzekac na przekombinowanie utworów, po prostu słyszę wirtuozerię i duszę. Z King Crimson mam trudniej, ale też doceniam. Na pewno bardziej nieczytelny dla mnie jest od Yes właśnie...
Znacz Going For The One, a to przecież bardzo przystępna płyta jest, trudno się nie zachwycic  _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Cze 04, 2008 7:37 pm Temat postu: |
|
|
Kwestia gustu pewnie, jak zwykle.
Właśnie słucham Going For The One. Anderson znowu piszczy, a w tle piski i jazgot. ;f _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Cze 04, 2008 10:56 pm Temat postu: |
|
|
Uwielbiam te sytuacje, jak osoba A jest zachwycona daną muzyką, osoby B ta sama muzyka totalnie nie rusza i osoba A za cholerę nie może zrozumieć osoby B oraz za każdym razem przy pokazywaniu osobie B kolejnego zachwycającego kawałka jest strasznie zaskoczona, że tej drugiej osobie nadal się nie podoba  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Cze 04, 2008 10:59 pm Temat postu: |
|
|
No ale te skrajne opinie są serio niepojęte.
Co do Going... to znowu nie wytrwałem do końca tej przewspaniałej suity. Powieście mnie. :* _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Cze 04, 2008 11:04 pm Temat postu: |
|
|
Nawet część środkowa Ci się nie podoba? Przecież taki fragment muzyki mógłby nagrać równie dobrze Pink Floyd! _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 05, 2008 8:48 pm Temat postu: |
|
|
No właśnie do niej nie dotrwałem. ;P Część środkowa jest już ok, ale bardziej na zasadzie ulgi po tym co dzieje się na początku. Najbardziej nie mogę przetrawić tego "gęstego" grania z piszczącym wokalem. Chociaż w sumie z suitą Close To The Edge mam podobnie, ale tam ta środkowa część jest orgazmiczna: I get uuuuup, I get doooo-oooooown. Rozumiecie mnie. ;r
Lol, właśnie miałem napisać, że to co teraz leci mi się podoba, ale to już Uriah Heep, bo Yesy się skończyły.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Cze 05, 2008 10:46 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Nawet część środkowa Ci się nie podoba? Przecież taki fragment muzyki mógłby nagrać równie dobrze Pink Floyd! |
Myślę, że Pink Floyd by nie dało rady  _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Czw Cze 05, 2008 11:05 pm Temat postu: |
|
|
Bez względu na to, czy daliby radę, czy nie, to i tak mają przewagę w kompozycjach. Choć Yes, znając te trzy płyty, też bardzo lubię  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 11:37 pm Temat postu: |
|
|
Posiadam cztery albumy: Fragile, Close To The Edge, The Yes Album i Yes (debiutancki). Tego ostatniego słuchałem tylko raz, może dwa, i już nic nie pamiętam Za to pozostałe trzy mam solidnie osłuchane. Co mogę powiedzieć negatywnego, to że bywają strasznie sflaczali i ciągną się jak spaghetti Mają takie fragmenty, że nagle znacznie zwalniają, Jon Anderson zaczyna wyć jak pies oddany do schroniska i jest taki ogólny denerwujący zamęt. Zresztą, nie przepadam również za tym przesadnie wesołym, beztroskim klimatem Yes. Radosne do obrzydzenia, że aż flaki się przewracają...
Wbrew pozorom w miarę lubię ten zespół Tylko nie można przesadzać z częstością słuchania. Najbardziej nadający się do słuchania album to, jak dla mnie, The Yes Album, na czele z chyba najbardziej przystępną yesową suitą: "I've seen all good people". Na drugim miejscu jest dla mnie Fragile, ma parę naprawdę pięknych momentów, zwłaszcza ostatni utwór na płycie. W gruncie rzeczy "Heart of the sunrise" uważam za najpiękniejsze dzieło Yes i jedno z największych dzieł rocka progresywnego. W ogóle cenię ten zespół za kunszt instrumentalny i wokalny. Jon Anderson miał wielkie możliwości głosowe, dla mnie jeden z najlepszych wokalistów rockowych w historii, choć nie jest to mój wymarzony sposób śpiewania. _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 11:40 pm Temat postu: |
|
|
| Tkacz napisał: | Co mogę powiedzieć negatywnego, to że bywają strasznie sflaczali i ciągną się jak spaghetti Mają takie fragmenty, że nagle znacznie zwalniają, Jon Anderson zaczyna wyć jak pies oddany do schroniska i jest taki ogólny denerwujący zamęt. |
IMHO Close To The Edge nie ma ani jednego zbędnego dźwięku  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 11:50 pm Temat postu: |
|
|
A ja dzisiaj po raz enty próbowałem się nad nimi nachylić - i po raz enty mówię im stanowczo nie. Straszny jazgot, ten ciągle wychwalany przez Catera i Fenderka fragment w Close to the Edge rzeczywiście ładny, ale to za mało, żeby mnie zachwycili. Przerażająco jazgotliwe, wokalista straszny i w ogóle to jest asłuchalne. No i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko to, co oni grają mam podane w o wiele przystępniejszej formie w nagraniach starego Genesis. Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać... yy... znaczy, po co się katować?
P.S. Owner of a Lonely Heart rządzi. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 11:58 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | | Straszny jazgot, ten ciągle wychwalany przez Catera i Fenderka fragment w Close to the Edge rzeczywiście ładny, ale to za mało, żeby mnie zachwycili. |
Lol, nie sądziłem, że będę kiedyś kojarzony z Yesami.
A wog'le ostatnio sobie przypomniałem o nich i miałem dziś posłuchać. Właśnie dlatego odkopaliście ten temat, jakbyście nie wiedzieli. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 11:58 pm Temat postu: |
|
|
Spróbuj przesłuchać Raoundabout, jeżeli wstęp na akustyku cię nie zauroczy to na jakiś czas faktycznie możesz sobie ich odpuścić  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|