| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Co sądzisz o Yes? |
| Rewelacja, uwielbiam/kocham! |
|
14% |
[ 7 ] |
| Bardzo lubię |
|
20% |
[ 10 ] |
| Lubię |
|
16% |
[ 8 ] |
| Ujdą, ale są mi obojętni |
|
8% |
[ 4 ] |
| Nie lubię |
|
8% |
[ 4 ] |
| Nie cierpię, dno totalne! |
|
4% |
[ 2 ] |
| Nie znam repertuaru, ale obiło mi się o uszy |
|
20% |
[ 10 ] |
| Nigdy o nich nie słyszałam/słyszałem |
|
10% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 50 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fairy King

Dołączył: 21 Maj 2005 Posty: 359 Skąd: Lublin/Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 1:00 am Temat postu: YES |
|
|
Zespołem Yes zainteresowałem się jakiś czas temu, dzięki Kitaro i jego wspaniałej płycie Dream, na której 3 utwory zaśpiewał Jon Anderson (wokalista Yes). Poza tym, jak wiadomo Steve Howe (gitarzysta Yes) brał udział w nagraniu tej takiej hiszpańskiej gitarki w utworze Innuendo.
W tej chwili Jon Anderson jest jednym z moim ulubionych wokalistów, trzeba przyznać że ma niesamowitą, charakterystyczną barwę głosu.
A co wy o nich sądzicie i o ich muzyce? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 1:13 am Temat postu: |
|
|
W sumie Yes jest jednym z tych braków w wykształceniu rockowym, które domagają się ode mnie szybkiego wypełnienia. Znam ich niezbyt dobrze, ale to co słyszałem jest ciekawe - można powiedzieć, sztandarowy przykład "rocka progresywnego" lat 70. Może czasem za bardzo wydumanego, ale mającego swój niewątpliwy urok. Toteż, zaznaczam "lubię". _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 11:05 am Temat postu: |
|
|
Baaaardzo lubie. Close To The Edge to plyta doskonala. Na razie tylko na tyle mam czas  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kevin spacey

Dołączył: 29 Lis 2003 Posty: 147 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 1:59 pm Temat postu: |
|
|
generalnie lubię 2 płytki: (genialną) close to the edge i (trochę gorszą) fragile. poza tym parę pojedynczych utworów - I've seen all good people, na przykład
myślę że yes zbyt często jest przykładem przerostu formy nad treścią (podobnie jak obecnie dream theater, którego nie lubię). te barokowe organy, połamane rytmy itp - to wszystko fajne tylko często mam wrażenie że nie wiadomo w jakim celu (oczywiście pomijam dwie wymienione płyty - tam wszystko udało im się umieścić we właściwym miejscu). _________________ koniec przekazu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 2:04 pm Temat postu: |
|
|
Najwiekszy przerost formy nad trescia przydazyl sie na Tales From Topographic Ocean- fatalny album. Dream Theater przerost formy and trescia? Bluznierca...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kevin spacey

Dołączył: 29 Lis 2003 Posty: 147 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 2:12 pm Temat postu: |
|
|
oczekiwałem zdecydowanej reakcji
"tales..." rzeczywiście jest tragiczny, nie słyszałem wszystkich albumów więc nie wiem czy najgorszy ale to on mnie zniechęcił do wysłuchania następnych  _________________ koniec przekazu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 2:16 pm Temat postu: |
|
|
| kevin spacey napisał: | oczekiwałem zdecydowanej reakcji
|
Wiem, dlatego nie zawiodlem
| kevin spacey napisał: | "tales..." rzeczywiście jest tragiczny, nie słyszałem wszystkich albumów więc nie wiem czy najgorszy ale to on mnie zniechęcił do wysłuchania następnych  |
Mialem ppodobnie. Najgorszy to chyba nie jest, ale... jest najbardziej pretensjonalny... I ani troche w tej pretensjonalnosci urokliwy (jak np Queen II). Ewidentnie sztuka dla sztuki... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Living_colour

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 324 Skąd: Szwecja
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 5:09 pm Temat postu: |
|
|
Jedni z moich faworytow.
Juz gdzies pisalem, ze za najlepsze plyty uwazam "Fragile", "Close To The Edge" i "Going For The One" z najlepsza kompozycja YES kiedykolwiek- "Awaken" (przy okazji- dlaczego to jest z bledem- powinno byc "awoken"- czy to staroangielski?).
Lubie tez "cyferki" , chociaz nie stawiam ich w tym samym rzedzie co powyzsze plyty, to byl lzejszy kaliber.
Przedtem i potem bywalo roznie.
Uwielbiam tez pojedyncze utwory z innych plyt- np. "Onward", "Soon"- koncowka "Gates Of Delirium"), "Your Move- I've Seen All Good People",
"Time And A Word", "Yours Is Not Disgrace", "Starship Trooper" (tylko w wersji live!)
Na pewno bardzo pozytywna muzyka- sama nazwa juz wiele mowi, poza tym "niebianski" glos Andersona (jak on to robi, ze glos mu sie nie starzeje?!).
Najgorsze knoty?
Zdecydowanie "Tales......", porazka kompletna, da sie sluchac tylko pierwszej (The Revealing Science Of God) i czwartej (The Ritual) czesci....moze tylko przypomne co pisali krytycy ironicznie nawiazujac do tytulow poprzednich utworow czy plyt gdy sie ten album ukazal "YES- Close to the boredom" oraz "YES- over the edge".
"Drama"- jedyny album bez Andersona, jest tam jeden dobry utwor....
"Big Generator"- nieudana proba powtorzenia sukcesu cyferek.
"Anderson Bruford Wakeman Howe"- przerost formy nad trescia.
Ladna jest plyta "Magnification", z orkiestra w miejsce klawiszowca, ale tylko ladna...... _________________ And if I show you my dark side
Will you still hold me tonight?
And if I open my heart on you
And show you my weak side
What would you do?..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Living_colour

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 324 Skąd: Szwecja
|
Wysłany: Sob Maj 28, 2005 9:30 pm Temat postu: |
|
|
A, no i ten niesamowity cover urokliwego i ckliwego utworu Simona i Garfunkela "America"- YES zrobili z tego dziesieciominutowe "monstrum", pedzace niczym ekspres nie zwalaniajacy na zakretach
Zwalniaja tylko na chwile, przy slowach "Laughing at the bus, playing games with the faces.." kiedy to klimat ich wersji zbliza sie do kilmatu oryginalu, ale zaraz ruszaja znow pelna para......wspaniale solowki Howe'a. Utwor ten zostal dodany jako bonus do plyty Fragile w wersji DVD audio.......nie znam bardziej "tworczego" coveru.... _________________ And if I show you my dark side
Will you still hold me tonight?
And if I open my heart on you
And show you my weak side
What would you do?..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Wto Sie 29, 2006 9:34 am Temat postu: |
|
|
| Living_colour napisał: |
Najgorsze knoty?
Zdecydowanie "Tales......", porazka kompletna, da sie sluchac tylko pierwszej (The Revealing Science Of God) i czwartej (The Ritual) czesci....moze tylko przypomne co pisali krytycy ironicznie nawiazujac do tytulow poprzednich utworow czy plyt gdy sie ten album ukazal "YES- Close to the boredom" oraz "YES- over the edge". |
To nie krytycy, tylko krytykanci. Zapewne to oni zachwycali się parę lat później wtargnięciem punkowej pseudomuzyki.
4. część Tales From Topographic Oceans uważam za wybitną, a 3 pozostałe - za bardzo dobre. Większość grup może pomarzyć o tworzeniu takiej muzyki.
| Living_colour napisał: | | "Drama"- jedyny album bez Andersona, jest tam jeden dobry utwor.... |
Zespół brzmi tu inaczej, ale nie - gorzej. Na pierwszym planie częściej pojawia się bas Squire'a, bardziej wyeksponowano też gitarę Howe'a, co każdej grupie może tylko wyjść na dobre. Jest tam jeden słaby utwór.
| Living_colour napisał: | | "Big Generator"- nieudana proba powtorzenia sukcesu cyferek. |
W jakim sensie? Chodzi o to, że nie sprzedano aż tylu egzemplarzy, co w wypadku poprzedniczki? Niewątpliwie, jak na Yes - to słaba płyta. Tyle tylko, że do poziomu tej grupy niewielu może równać.
| Living_colour napisał: | | "Anderson Bruford Wakeman Howe"- przerost formy nad trescia. |
"Przerost formy nad treścią" to najczęstszy "argument" na forach internetowych. Czy coś znaczy?
Album Anderson Bruford Wakeman Howe uważam za najlepsze, co zespół nagrał od 1980 r. Takie minisuity jak Quartet czy Brother Of Mine, a także balladowe perełki: The Meeting (zwłaszcza) i Let's Pretend - to światowa ekstraklasa. Jedyne, co może trochę mi przeszkadza, to nadmiar elektroniki na tej płycie. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arnold Layne
Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 11 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Wrz 05, 2006 12:17 am Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | To nie krytycy, tylko krytykanci. Zapewne to oni zachwycali się parę lat później wtargnięciem punkowej pseudomuzyki.
4. część Tales From Topographic Oceans uważam za wybitną, a 3 pozostałe - za bardzo dobre. Większość grup może pomarzyć o tworzeniu takiej muzyki.
|
Za to co napisałeś, masz u mnie plusa wielkiego jak krzyż na Giewoncie . Zmęczony jestem, i nie chce mi się rozpisywać , swoją ocenę poszczególnych albumów (wybranych), przedstawię w innym terminie . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 12:26 pm Temat postu: |
|
|
Dopiero poznaję. Zakupiłem Close To The Edge. Utwór tytułowy - arcydzieło... Organy, chórki, klimat... Mniam! _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 12:43 pm Temat postu: |
|
|
Jeśli mam być szczery, to znam tylko jeden utwór tej kapeli, który zresztą bardzo mi się podoba. Jeśli pozostałe piosenki brzmią równie dobrze, to chyba warto zainteresować się twórczością tego zespołu  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 1:21 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | | Jeśli mam być szczery, to znam tylko jeden utwór tej kapeli, który zresztą bardzo mi się podoba. |
Strzelam: Owner Of A Lonely Heart?
| Kensington napisał: | Jeśli pozostałe piosenki brzmią równie dobrze, to chyba warto zainteresować się twórczością tego zespołu  |
Piosenek trochę też nagrali, ale zespół jest raczej nastawiony na tworzenie ambitniejszych, bardziej rozbudowanych kompozycji (jak na przykład nieco zmodyfikowana forma sonatowa w Close To The Edge). Fanom wczesnych płyt Queen poleciłbym na początek albumy następujące: Fragile (1971), Close To The Edge (1972), Tales From Topographic Oceans (1973), Relayer (1974) i Going For The One (1977; album ten - zwłaszcza suita Awaken - powinien też usatysfakcjonować wielbicieli Pink Floyd). Jeśli ktoś preferuje późniejsze dokonania Królowej, powinien, moim zdaniem, zacząć od albumu 90125 (1983), na którym aż kipi od pięknych harmonii wokalnych. Tym zaś, którzy nie przepadają za artystyczną stroną muzyki, zaproponowałbym płytę Open Your Eyes (1997). _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 1:33 pm Temat postu: |
|
|
Jestem "lepszy" od Kensingtona o 1 utwór,bo znam jeszcze świetne Hold on.
Generalnie wstyd się przyznać,ale nie miałem za bardzo okazji zetknąć się z ich twórczością,co niewątpliwie(chociażby po przeczytaniu wpisów w wątku niniejszym) muszę w przyszłości nadrobić. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 3:00 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | Kensington napisał: | | Jeśli mam być szczery, to znam tylko jeden utwór tej kapeli, który zresztą bardzo mi się podoba. |
Strzelam: Owner Of A Lonely Heart? |
Celny strzał  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Pon Cze 25, 2007 11:50 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | | Grandville napisał: |
Strzelam: Owner Of A Lonely Heart? |
Celny strzał  |
| jagaciarz napisał: | Jestem "lepszy" od Kensingtona o 1 utwór,bo znam jeszcze świetne Hold on. |
Od tych 2 kawałków zaczęła się moja fascynacja Yes.
Najpierw (w 1983 r.) poznałem Owner Of A Lonely Heart. Zachęcony klasą tego utworu poprosiłem kilka lat później o prezentację całej płyty 90125 w zaprzyjaźnionym nyskim sklepie muzycznym. Wystarczył ten fragment Hold On, w którym wokale wychodzą na pierwszy plan. Reszty nie musiałem słuchać - kupiłem. Nawet nie przypuszczałem wtedy, że jeszcze lepsze są płyty z lat 70.
Potem zaczęło się poznawanie ogromnych dyskografii solowych. Sam Rick Wakeman nagrał grubo ponad 100 albumów (na szczęście obok wybitnych są liczne słabe, więc nigdy nie wydam na nie grosza). Najbardziej lubię solowe dokonania Steve'a Howe'a, Billa Bruforda, Patricka Moraza i rewelacyjną płytę Chrisa Squire'a z 1975 r.
Yes potrafi uzależnić. Efekt: jestem już po dwukrotnej wymianie płyt. Najpierw wymieniłem pełną dyskografię (1. wydanie) na serię remasterów, a następnie tę - na remastery z bonusami. Nowe pomysły pojawiają się w krótkim czasie od zakończenia przeze mnie kolejnych etapów wymiany, więc zapewne wkrótce można się spodziewać kolejnej, jeszcze bogatszej serii wznowień. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnrad

Dołączył: 17 Sty 2007 Posty: 1092 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 7:30 pm Temat postu: |
|
|
Going For The One znika w odtwarzaczu... Cdn.
Cd.:
Re-we-la-cja!
Dobra, Awaken jest wielkie. Ale czemu nie wymieniacie takich rzeczy jak Parallels i Wonderous Stories? Podobają mi się chyba jeszcze bardziej od wspomnianej suity. W tym 1. mamy do czynienia z fantastycznie zaaranżowanymi, przypominającymi kościelne, organami, imponująco kontrastującymi z dośc szybkim tempem tej kompozycji. A jak świetnie gra Howe w środku... Drugi utwór to bardzo przyjemna ballada z wspaniałymi harmoniami wokalnymi. Podoba mi się tytułowy, choc zdziwił mnie początek, te pierwsze dźwięki - jak u Elvisa! Tutaj imponuje mi z kolei śpiew Andersona, jak zresztą na całym albumie, heh... Zaś z Turn Of The Century bije piękno i smutek... Zachwyca mnie niby prosta, ale efektywne (i efektowne!) tło tworzone przez akustyka (lub jeden z orientalnych, nieznanych mi z nazwy, instrumentów Howego...
Do tego sympatyczne bonusy, w tym trzy kompozycje instrumentalne, bardzo przyjemne dla ucha. Zaś Rehersal'e, cóż... Nie przepadam za tego rodzaju "zmiotkami" z studia, wcześniejszymi wersjami. Ale jako ciekawostka, czy gratka dla fanów - solidna pozycja.
Ogólnie się nie zawiodłem. Brzmienie bardziej nowoczesne, czy raczej prostsze, przystępniejsze od tego znanego mi z wcześniejszych krążków. Mimo to zespół stworzył kolejny powód, dla umieszczenia go w mojej pierwszej piątce ulubionych zespołów
Tylko okładka niespecjalna  _________________ bardzo mało czasu na forum, niestety...
Ostatnio zmieniony przez Qnrad dnia Nie Gru 09, 2007 9:06 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 8:05 pm Temat postu: |
|
|
| Qnrad napisał: | | Going For The One znika w odtwarzaczu... Cdn. |
No to się spodoba
Super płyta.
Ciągle uważam, że TALES tp gniot- przeintelekualizowany, nudny i strasznie pretensjonalny. Nie powtarzam za krytykantami z gazet- nie czytałem ani jednej recenzji- przesłuchałem ze 2-3 razy i... odsprzedałem...
A takie płytki jak RELAYER, CLOSE TO THE EDGE czy FRAGILE uważam za arcydzieła skończone.
| Grandville napisał: | To nie krytycy, tylko krytykanci. Zapewne to oni zachwycali się parę lat później wtargnięciem punkowej pseudomuzyki.
4. część Tales From Topographic Oceans uważam za wybitną, a 3 pozostałe - za bardzo dobre. Większość grup może pomarzyć o tworzeniu takiej muzyki. |
Nie wiem... Krytykami się nie przejmowałem- oni zazwyczaj o muzyce wielkiego pojęcia nie mają... Mnie płyta naprawdę zniechęciłą, a miałem nieprzyjemność przesłuchać ją jako pierwszą z katalogu Yesów... Dzięki bogu, ktoś podsunął mi CTTE mówiąc, żeby zapomnieć o TALES... i posłuchać tego...
4 część może jest i nawet-nawet ale dotrwać do niej to sztuka...
Aha- muszę z dumą oświadczyć iż 1-szym utworem YES jaki usłyszałem było... ROUNDABOUT!!! Owner gdzieś tam może i w radio był zasłyszany, ale... zlekceważony Dopiero po czasie nauczyłem się kochać ten utwór  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Sty 29, 2008 10:54 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 8:32 pm Temat postu: |
|
|
Awaken i Turn Of The Century to fantastyczna muzyka.
Ja za to razem z Yes zainteresowałem się twórczością Wakemana. Rick jest aranżacyjnym geniuszem ze wspaniałą techniką. Śmiem twierdzić, że Rudess jest takim nowoczesnym Wakemanem, tylko że słabszym o klasę.
The Myths And Legends Of King Arthur And The Knights Of The Round Table jest wspaniałą płytą. Tyle się tam dzieje... The Last Battle jest moim ulubionym utworem. Ten główny motyw (który kończy The Last Battle i cały album) płyty był według mnie inspiracją do tematu z Six Degrees of Inner Turbulence.
Muszę jeszcze lepiej poznać Fragile, bo wciąż wysłuchałem go tylko jeden raz. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 8:41 pm Temat postu: |
|
|
mnie ostatnimi miesiacami naszlo na poznanie roznych znanych zespolow, ktore do tej pory znane mi byly tylko z nazwy, ew. z 1-2 utworow... no i jednym z tych zespolow jest yes wlasnie... sciagnalem sobie jakis koncert z dime, ale powiem szczerze, ze mnie absolutnie nie wzielo, ale byc moze po prostu nie ten koncert co trzeba w kazdym razie nie poddaje sie i jesli sie pojawi na dime jakis soundboard albo bardzo dobry audience boot, to sobie zassam i poslucham no i zobaczymy, moze tym razem chwyci heh do marillion sie przystawialem tez dosyc dlugo i tez sciagnalem kilka koncertow, ktore mi ie nie spodobaly, a jak w koncu chwycilo, to mysle nad kupnem kolejnych plyt...
moglby ktos polecic jakas konkretna trase koncertowa, z ktorej boota warto by miec? _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 9:27 pm Temat postu: |
|
|
A nie lepiej pojedyncze utwory, które warto poznać? Bo koncerty (szczególnie bootlegi) to już nie to samo, ten zespół nagrywa tak cholernie bogatą muzykę w studio, że czasem trudno to ogarnąć.
Ale jeśli już koniecznie chcesz zacząć od bootlegów, to ściągaj wszystko, co z lat 70.
Zobacz też ich klawiszowca w akcji: http://www.youtube.com/watch?v=6mSJP18SMXw
Rudess może sobie pomarzyć o takim graniu. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 9:46 pm Temat postu: |
|
|
no wole booty, bo plyty w ciemno nie kupie, a nie lubie sciagac plyt w mp3  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 9:50 pm Temat postu: |
|
|
A kto tu mówi o płytach... Weź ściągnij kilka utworów i będziesz wiedział. O, albo spróbuj w last.fm.
Nie chcę dużo gadać, ale słuchając tylko bootów chyba nigdy nie przekonałbym się do żadnego zespołu.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dajanek
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 192
|
Wysłany: Pon Gru 10, 2007 3:18 pm Temat postu: |
|
|
Gdyby jeszcze lewą rękę miał choć w połowie tak sprawną, jak prawą.
Rick jest też autorem świetnych płyt solowych. The Six Wives Of Henry VIII, Journey To The Centre Of The Earth, Myths & Legends of King Arthur and the Knights of the Round Table - te płyty mogę polecić z czystym sumieniem. Szczególnie komuś, kto uwielbia instrumenty klawiszowe. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Gru 10, 2007 6:09 pm Temat postu: |
|
|
Pisząc, że Rudess może sobie pomarzyć o takim graniu, bynajmniej nie miałem na myśli techniki... W tym punkcie Jordan wypada jeszcze lepiej, na tym video Wakeman gra troszkę nieczysto i w kilku miejscach się myli... Ale ta jego gra ma sens, to nie jest zwyczajny pokaz techniki. On łączy szybkość z duszą, Rudessowi brakuje zazwyczaj tej drugiej, według mnie.
| Dajanek napisał: | Gdyby jeszcze lewą rękę miał choć w połowie tak sprawną, jak prawą. |
Nie jest mu to potrzebne. Akurat do tych części na pianinie (szczególnie końcówki, fragmentu z Merlin The Magician) trudno byłoby na lewą rękę ułożyć coś, co pasowałoby lepiej i byłoby bardziej zaawansowane technicznie. Tak właśnie jest idealnie.
Zresztą, czy on musi komukolwiek udowadniać cokolwiek...?  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dajanek
Dołączył: 30 Mar 2007 Posty: 192
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 10:43 pm Temat postu: |
|
|
Że akurat jestem na bieżąco, to się wypowiem
Generalnie nie przypada mi ta stylistyka, zbyt gładkie i miękkie to wszystko
Jedak "Relayera" mogę słuchać w kółko. Nagrali panowie jeszcze jakąś płytę w podobnie zakręconych klimatach?
Jeśli tak to proszę o tytuł to się z chęcią zapoznam bo to co znam, nie za bardzo... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
black_queen

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 354 Skąd: Nowy Sącz, prawie;)
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 11:09 pm Temat postu: |
|
|
Yes, yes, yes Zdecydowanie uwilelbiam. Jakimś wielkim znawcą nie jestem, mam dwie płyty: Big Gernerator i 90125, których często słucham. Oprócz tego znam jeszcze kilka piosenek, specjalnie jakoś nie zagłębiałam się w ich twórczość, co pewnie niedługo zmienię
Change changing places
Root yourself to the ground... _________________ mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|