FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Queen na scenie vs. w studio
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Queen był najlepszy...
w studio
41%
 41%  [ 26 ]
na żywo
58%
 58%  [ 36 ]
Wszystkich Głosów : 62

Autor Wiadomość
Leniu



Dołączył: 06 Kwi 2004
Posty: 2432
Skąd: Przemyśl / Kraków

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 8:42 pm    Temat postu: Queen na scenie vs. w studio Odpowiedz z cytatem

No, tego jeszcze nie było, a przynajmniej nie przypominam sobie i opcja szukania nie przyniosła rezultatów... W każdym bądź razie pytanie jest proste - jakie wcielenie grupy lubicie bardziej? Studyjne, czy koncertowe? Wink

Jako, że jestem autorem, to nie będę zanudzał od razu i swoją opinię przedstawię inną razą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 8:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Studyjne, ale dlatego, że ja ogólnie wolę płyty studyjne. Znaczy mowa o latach 70-ych. Jeśli chodzi o 80-te to o niebo lepiej oczywiście wychodziły koncerty, ale i tak obecnie wog'le ich nie słucham.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Sherry



Dołączył: 23 Gru 2007
Posty: 64
Skąd: Pińczów/Kielce

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 9:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A u mnie to zależy od piosenki Razz no i oczywiście od tego, jaki to był koncert, ale zazwyczaj bardziej mi się podobają koncertówki, bo aż słychać tą atmosferę, która tam była Razz a np. "Somebody to love" i jeszcze kilka piosenek nie bardzo mi się podobają w wersji studyjnej Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Kensington



Dołączył: 27 Sie 2004
Posty: 4263
Skąd: Modar

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 9:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trudno powiedzieć. I jeden, i drugi przejaw działalności zespołu ma swoje lepsze i gorsze strony. I ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, która formuła bardziej mi odpowiada.

Co innego, gdybyś zapytał o Briana - odpowiedź mogłaby być tylko jedna: ZDECYDOWANIE STUDIO! Albowiem na scenie Brian potrafi od strony wokalnej zepsuć każdą piosenkę (za wyjątkiem sytuacji, gdy śpiewa z playbacku lub gdy gra Guitar Solo) Twisted Evil
_________________

Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kuba



Dołączył: 03 Gru 2004
Posty: 2024
Skąd: Dąbrowa Górnicza

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 9:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trudno porównywać te dwa oblicza, zgoła zupełnie inne. W studio byli oni perfekcyjni do bólu, o czym świadczą harmonie wokalne You're My Best Friend, Bohemian Rhapsody, My Fairy King czy też gospel w Somebody to Love nie możliwe do wykonania przez nich na żywo, podobnie z skomplikowanym instrumentarium w March of The Black Queen albo Death on Two Legs, które przyprawiają o ból głowy róznymi ciekawymi zagrywkami, można powiedzieć po co tworzyc muzykę, skoro nie możliwe jest jej odegranie na żywo, a jednak, kilka zabiegów upraszczających, a juz piosenka staję się mozliwa do zagrania.

Może ktoś to uznać za minus, jednak mało jakie zespoły charakteryzują się taką perfekcją w studio, podoba mi się że Queen wykorzystuje studio i producenta jako 5 instrument, na scenie pozbawieni technicznego zaplecza, nadal grają muzykę na najwyższym poziomie, bardziej jednak surową, ograniczoną do 4 instrumentów.

W ankiecie nie wybieram żadnej opcji. Kocham Queen w studio, ale koncerty typu Golders Green '73, Hammy '75, Earls Court '77 Kopenhaga '78 stanowią dla mnie jedne z najważniejszych argumentów że Queen wielkim zespołem był.
_________________
Well, it's all right then, and it's all right now
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Larry Lurex



Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 86

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 9:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No cóż, myślę że jednak w wersji live nadrabiali niedoróbki ze studia, świetnym tego przykładem jest "Hot Space" i trasa promująca ten album. Każdy ich koncert był wielki wydarzeniem, co nie można powiedzieć o każdym ich albumie. Właściwie to uważam, że Queen to jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) zespół grających koncerty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 10:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

zdecydowanie na zywo.. zreszta dotyczy to wiekszosci moich ulubionych zespolow... wole zaczac przygode z danym zespolem od plyt studyjnych, bo wtedy mam idealna jakosc dzwieku, natomiast jak juz je poznam, to najczesciej chetniej slucham jednak plyt koncertowych i bootlegow, chocby dlatego, ze mam wtedy mozliwosc uslyszenia wielu roznych wersji tych samych utworow, przez co nie staja sie one nudne (zwlaszcza jesli zespol dba o to, zeby nie grac przez 20 lat tych samych kawalkow w ten sam sposob)... poza tym to jednak jest zupelnie inna energia na scenie, niz w studio.. .nawet jesli zdarzaja sie jakies drobne bledy czy falsze, to jednak energia koncertu rockowego jest ponad sterylnosc i idealne granie w studio.. to samo tyczy sie rowniez queen, jesli o mnie chodzi...
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
black_queen



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 354
Skąd: Nowy Sącz, prawie;)

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 10:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trudno mi opowiedzieć sie po stronie jednej z opcji. Niewątpliwie piosenki studyjne dopracowane są do perfekcji, przez co nie da się ich odtworzyć na żywo w niezmienionej formie. Mają w sobie tą iskrę, dzięki której zainteresowałam się muzyką Queen, przez co mam do nich straszny sentyment. Poza tym w niektórych przypadkach cała ta ujmująca część piosenki to właśie chórki i te części, które zatracane były na koncertach.
Mimo tego byłóby niesprawiedliwością stwierdzić, że Królowa marnie wypadała na koncertach-wręcz przeciwnie. Potencjał niektórych utworów ukazywał się w całości właśnie podczs nich, nabierały one rockowego pazura, co niekiedy było nawet wskazane (chociażby piosenki z Hotspejsa).
Przyznam, że wolę koncert na DVD, bo wtedy można poczuć atmosferę, jaka panowała na danym występie i "poczuć" te piosenki. Koncertowe CD niezbyt mi podchodzą (właściwie tylko Under a blood red sky ma u mnie specjalne względy).
Reasumując-50:50 Wink
_________________
mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 11:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chyba ciut bardziej wolę koncerty. Szczególnie po tym jak obejrzałem w świetnej jakości Montreal. Piosenki zwykle był troszkę inaczej grane w zdecydowanej większości, raczek się nie rozczarowałem wersją piosenki in live. A już granie tego naszego małego chlewiku z lat 80 wychodzi na kolosalny plus. Wink
Jeśli chodzi o chlopaków w studio, to w latach 70 wyraźnie pokazywali tam klasę, którą podtrzymywali na koncertach, w latach 80 ratowali się głównie koncertami, co też jest ich przewagą.

w procentowym odniesieniu bęzie 60% na koncerty 40% na studio.

Aha i mam wrażenie, że podobny temat już gdzieś tam istniał (chyba nawet wtedy opowiedziałem się za studiem wówczas, ale były to czasy zamierzchłe, których się wstydzę więc nie szukajcie tego tematu) Wink
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Mattey



Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 1417
Skąd: Lublin

PostWysłany: Sro Sty 09, 2008 11:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak dla mnie to przewagę mają jednak koncerty, wtedy pokazują na co naprawdę ich stać, bo w studiu, wiadomo, można zrobić dobrą piosenkarkę nawet z Mandaryny Very Happy
A Queen ma to do siebie, że w studio mają wszystko do perfekcji i, jak to Bizon mówił, najlepiej się zaznajamiać z zespołem zaczynając od płyt studyjnych, a dopiero potem słuchać koncertówek. Zwłaszcza, że Queen na scenie świetnie się broni, a w przypadku skopanej produkcji lat 80ptych udowadniają na scenie, że są zespołem ZDECYDOWANIE rockowym.
_________________
Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!

wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!

wg NARa: Drugi Fenderek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Czw Sty 10, 2008 12:40 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciekawa i niejednoznaczna kwestia.

Queen na scenie to był żywioł, mordercza muzyczna maszyna dysponująca nieprawdopodobnym brzmieniem. Freddie był niezwykle charyzmatycznym frontmanem, koncertowym zwierzęciem można powiedzieć.
Potrafili wznieść się na żywo na niezwykłe pułapy, wspaniale ubarwić wersje studyjne, zgnieść i przeżuć widza...mówię tu o "White Queen" bądź "I'm In Love With My Car" chociażby...

Z drugiej strony, Queen był zespołem, który wspaniale wykorzystywał możliwości studia. Całe to kombinowanie, tysiące ścieżek i nakładek, efekty, perfekcjonizm w każdym calu. Pomnikowe rzeczy, które na żywo, w przeciwieństwie do przykładów z pierwszego akapit, traciły - "Bohemian Rhapsody" albo Czarna Królowa (grana tylko - jaki żal!!!!!! - w okrojonej wersji). Poza tym, mnóstwo piosenek, których na żywo po prostu nie grali, a które uwielbiam.

Jak pisałem na wstępie, kwestia ogromnie ciekawa...ale chyba nie potrafię jednoznacznie opowiedzieć się po stronie której z opcji. Wydaje mi się, że są one doskonale komplementarne wobec siebie, dopełniają się jak dwie połówki mechanicznej pomarańczy tworząc piękną całość zjawiska, któremu na imię Queen. Tak wiem, że to sprytny zabieg mające zatuszować moje niezdecydowanie...ale chyba inaczej nie mogę.
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
mazowszanka



Dołączył: 21 Gru 2007
Posty: 109
Skąd: z największego miasta na Mazowszu

PostWysłany: Czw Sty 10, 2008 5:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Eh, koncerty na żywo miały swoją magię, nikt tak nie potrafił dyrygować publiką jak Freddie. Co do niektórych utworów, są dwiema oddzielnymi piosenkami, studyjna i koncertowa. Więcej nie powiem, bo niewiele koncertów jeszcze oglądałam, pora to nadrobić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Sty 11, 2008 1:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedys napisalem taki artykulik- mysle ze jest to dobre miejsce zeby go przypomniec...

Fenderek dawno, dawno temu napisał:
Dla każdego fana siła muzyki Queen tkwić może w czymś innym. Całej rzeszy oddanych wielbicieli podobają się albumy albo singlowe przeboje - przemyślane od początku do końca, zaaranżowane z niebywałą dbałością o szczegóły; dla jednych bardziej udanym jest rockowy okres lat 70-tych, innych fascynuje komercyjny sukces popowego wcielenia Królowej w latach 80-tych. Dla jednych będzie to "Noc w operze", dla innych - "A Kind of Magic". Inną wielką grupę stanowią fani, dla których to koncerty są kwintesencją muzycznego talentu Mercury'ego, Maya, Taylora i Deacona.

W studio nagraniowym można zrobić wszystko - nagrać trudny fragment sekunda po sekundzie, poprawić, wykasować, powtórzyć... zmienić brzmienie na cięższe, lżejsze, aranżacje na łatwą dla ucha albo przeznaczoną dla wytrawnego konesera. Można nad każdą nutą się zastanowić, zostawić na chwilę i zrobić coś innego a potem (czasem nawet po kilku latach!) do niej powrócić i zagrać na nowo. Na scenie wszystko wygląda zupełnie inaczej...

Koncert jest dla każdego zespołu swoistym testem - tutaj nie ma czasu na zastanawianie. To dzieje się "tu i teraz". Pomyłka? Trudno - trzeba grać dalej i do tego nie tracić fasonu. Ograniczone środki przekazu? Trzeba dotrzeć więc do istoty utworu; odarta z wielowarstwowej aranżacji melodia musi się obronić sama. Wreszcie - potrzebna jest energia i żywiołowość, poparte pewnością siebie i zaufaniem do własnego muzycznego kunsztu żeby do jakiejkolwiek interakcji z tłumem doszło. Ta jest bowiem kluczem do udanego rockowego spektaklu.

Jest jeszcze jeden aspekt koncertowego grania: na płycie artysta ma szansę ukryć się za rzędami guziczków, komercyjną aranżacją, modnym w danym momencie brzmieniem... Wychodząc na scenę - spotyka publiczność twarzą w twarz. Tej może pokazać SIEBIE i SWOJą muzykę; bez kompromisów, bez schlebiania niskim gustom - wyjść na scenę i szczerze powiedzieć "to ja". Publiczność rockowa legendami uczyniła wlaśnie tych, którzy zaryzykowali, bawiąc się albo igrając z losem. Led Zeppelin, The Who, The Doors, Hendrix, Dylan, Deep purple, Thin Lizzy, Pink Floyd, Black Sabbath... Queen... Właśnie - Queen na żywo prezentowało swoje największe atuty: rockowy pazur, niespożytą energię, rewelacyjną technikę i niegasnący entuzjazm. Ostra gitara, solidny bas, dynamiczna perkusja, mocny wokal, czasami pianino - czego od rockowej kapeli chcieć więcej...?


Wiec... mimo uwielbienia dla takich rzeczy jak GOOD COMPANY- jednak na zywo... to jest kwintesencja muzyki...
tak w ogole dokladnie z tego samego powodu tak uwielbiam sesje BBC- odarte z wartsw aranzacji i produkcji bronia sie- a czasami brzmia o niebo lepiej niz ogolnodostepne wersje plytowe... wlasciwei, to te wersje BBC byly (przynajmniej przez Bri i Freda) zagrane PRAWIE na zywo- a przynajmniej na tyle "na zywo" na ile pozwala studio...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Pią Sty 11, 2008 1:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zdecydowanie studio. Owszem, Queen stwarzał niesamowity show na żywo i nie daruję ślepemu losowi, że mnie rzucił na ten padół bólu dopiero rok po ostatnim występie mojego ulubionego zespołu na scenie. Toż to zakrawa na jakieś wyjątkowo złośliwe fatum Laughing . Ale ich koncerty mimo wszystko były czymś porównywalnym o tego, co działo się na występach innych grup rockowych lat 70., natomiast twórczość studyjna była czymś (w moim odczuciu) jedynym w swoim rodzaju. Żonglowanie nastrojami, przemyślana od początku do końca kompozycja, wykorzystanie wszystkich znanych (i nieznanych też, bo przecież sami ich trochę wymślili Very Happy ) technik i połączenie wszystkiego w bądź co bądź zjadliwą całość - to mnie zachwyca niezmiennie od chwili, kiedy po raz pierwszy ich usłyszałem aż do dziś. Na koncertach to wszystko było uproszczone i nastawione na łatwiejszy odbiór. O ile słuchanie płyt Queen celebruję i staram się wyłapać każdy najdrobniejszy dźwięk, to przy bootlegach po prostu wesoło się bawię...
I zdecydowanie nie zgodzę się z często powtarzaną opinią (zwłaszcza przez Hamburgera), że Queen nie powinni grać na albumach tego, czego nie byli w stanie zagrać na żywo. Po to wydaje się albumy, żeby zagrać wszystko to, co przyjdzie do głowy i zrobić to perfekcyjnie. Odtworzyć to jest trudno - nigdy nie wiadomo jak wyjdzie, co może się zdarzyć podczas koncertu, a czasem po prostu brakuje możliwości. Ale jeśli z tego powodu, że na żywo nie da się zagrać "The March Of The Black Queen" (chyba, żeby sklonować Fredka kilkanaście razy albo zasunąć kilka ścieżek z playbacku, co dopiero jest dla mnie nie w porządku), ta piosenka miałaby nigdy nie powstać i nie mógłbym jej dziś posłuchać sobie, nawet zawsze w tej samej wersji, to byłoby bez sensu.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Karolina



Dołączył: 16 Sty 2004
Posty: 1655
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią Sty 11, 2008 1:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Szczerze mowiac nie mam zielonego pojecia jaka opcje wybrac ...
Queen w studio a Queen na zywo to dwa rozne zespoly.

W studio Queen wykorzystywal owczesne zdobycze techniki na 100 % aby jak najlepiej oddac instrumentami to co chcieli. Dzieki temu posiadamy niesamowicie dobrze wyprodukowane albumy. Zespol urozmaical utwory by pokazac jak muzyka wazna jest w sztuce np. Opera, Races.
W latach osiemdziesiatych sytuacja zmienila sie. Instrumenty zywe zostaly zastapione syntezatorami,ale dzwieki byly z najwyzszej polki, skupiono sie nad efektami, rozmieszczeniem dzwiekow.

Na zywo zespol gral energicznie, z pelnym poswieceniem. Nie kopiowal utworow z plyty, ale nadal im nowego ksztaltu. Pomimo, ze zespol czesto gral wedlug pewnego harmonogramu - czesto te same zdania, zapowiedzi czy powtarzajaca sie setlista .. jednak na tym sie konczy. Kazdy koncert byl bowiem inny, kazdy inny dzwiek wydobywany z instrumentow czy inne podejscie do utwory stwarza, ze mam ciarki.

Za to uwielbiam ten zespol, ze poswiecal sie podczas wszystkich koncertow, a nie odwalali swoje, zgarniali kase i jechali na kolejny kocert by znowu odwalic robote itd ...

I przez to nie mam zielonego pojecia, ktora opcje wybrac.
_________________
Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Stone Cold



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 886
Skąd: Gdańsk / Bristol

PostWysłany: Pią Sty 11, 2008 2:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rzeczywiście trudno się zdecydować na którąś opcje. Queen na koncertach był rewelacyjny po przez medley, granie nieco ostrzej niż na płytach oraz świetny kontakt Freddiego z publicznością. W studiu równie dobrze sie spisywali mając na uwadze perfekcyjność, szczegółowość i przede wszystkim otwarcie na wszelkie nowinki techniczne. Zresztą idealnym połączeniem jest właśnie wspominany BBC gdzie odbył sie "koncert" w studio. Jedyne czego brakowało mi na koncertach to różnych aranżacji utworów nagranych w studiu dla przykładu podam Hammer to Fall szkoda, że dopiero teraz śpiewa inną wersje Brian z Rodgersem (chętnie posłuchałbym Freddiego z Bri). Kolejnym przykładem jest nieco bluesowa wersja Tie Your Mother Down zarejestrowana na występie Briana dla VH1 (dlaczego tak nie zagrali np w '86...?) Bon Jovi którzy czasami grali Runaway, Living On A Prayer, It's My Life jako wolne kawałki oraz różne wersje akustyczne nieco szybszych utworów (pomijam album TLFR...) mogą również posłużyć za przykład.
_________________
And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
CORAX



Dołączył: 05 Lip 2004
Posty: 3277
Skąd: Coraxstadt

PostWysłany: Pią Sty 11, 2008 2:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zaznaczyłem "na żywo", albowiem dzięki temu można ten sam utwór usłyszeć w wielu fantastycznych aranżacjach, niejednokrotnie lepszych od studyjnych oryginałów (vide Somebody to love, Staying power, etc). Chyba większość wykonawców w podobny sposób mógłbym potraktować, są nieliczne wyjątki, które na żywo odstraszają.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
tyna



Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 833
Skąd: krk

PostWysłany: Sob Sty 12, 2008 2:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

studio. ale dlaczego ? zdaje sobie sprawe, ze na zywo queen wypada niesamowicie, koncerty sa dla mnie swietna rozrywka... wydaje mi sie, ze dawno temu, ogladajac budapeszt jako jeden z pierwszych koncertow queen, rozczarowalam sie owczesna forma glosu freddie`go, choc i tak nie jest tam jeszcze najgorsza. moze dlatego ? to prawda, ze na scenie zespol jest prawdziwy, widac dokladnie, co tak naprawde potrafi, jakie sa jego niedociagniecia... i moze wlasnie dlatego wole brzmienie queen schowanego w studio. z wykorzystaniem wszelkich mozliwych efektow, bajerow, zawsze w najwyzszej formie wokalistycznej i instrumentalnej. nie ma pomylek, nie ma niedociagniec, falszow, niechcianych brzmien - jest tylko czysta muzyka w najlepszym jej wydaniu. i to wlasnie traktuje jako punkt odniesienia do tego, co nastepuje pozniej na scenie. choc chce podkreslic, ze to tez mi sie podoba ;)
_________________
, 2006

' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben '
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG Tlen
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 7:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

czarek87 napisał:
Te trasy nie powiiny ujrzeć światła dziennego. Zespół był w fatalnej formie. Na szczęśćie w studiu pokazali, ze są zespołem genialnym nagrywając The Works i A kind of magic.

he, he
Co do tras się zgodzę- ale akurat piosenki nagrane w latch 84-86 na koncertach (mimo iż trasy były słabe) prezentowały się LEPIEJ od wersji studyjnych...
Oczywiście IMO Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 7:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

nie popadajmy w skrajności... trasy nie były takie słabe. z przyjemnością oglądam i słucham choćby budapesztu z magic, bardzo lubię koncert z festiwalu w rio. generalnie uważam dźwięk z trasy magic za świetny - wiele utworów nabrało przestrzeni - vide a kind of magic z wembley - znakomite wykonanie:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
black_queen



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 354
Skąd: Nowy Sącz, prawie;)

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 8:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zgadzam się z Fenderkiem, mimo, że na żywo zespół nie prezentował najwyższej formy to jednak nie posunęłabym się do stwierdzenia, że
Cytat:
w studiu pokazali, ze są zespołem genialnym nagrywając The Works

Wink
_________________
mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 9:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

black_queen napisał:
Zgadzam się z Fenderkiem, mimo, że na żywo zespół nie prezentował najwyższej formy to jednak nie posunęłabym się do stwierdzenia, że
Cytat:
w studiu pokazali, ze są zespołem genialnym nagrywając The Works

Wink

No ale to nie mój cytat- ja tych płyt NIE ZNOSZĘ! Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 9:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

krs napisał:
z przyjemnością oglądam i słucham choćby budapesztu z magic, bardzo lubię koncert z festiwalu w rio. generalnie uważam dźwięk z trasy magic za świetny - wiele utworów nabrało przestrzeni - vide a kind of magic z wembley - znakomite wykonanie:)

Hmm... zgoda co do Budapesztu, Rio według mnie stoi jak na nich na żenującym poziomie, o Wembley napisałem już chyba encyklopedię... ale to rzecz gustu oczywiście- MOIM ZDANIEM włąśnie na MAGIC dźwięk był PRZEOKROPNY, gitara Maya nigdy wcześniej i nigdy później nie miałą tak okropnego brzmienia...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
black_queen



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 354
Skąd: Nowy Sącz, prawie;)

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 9:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wiem, wiem, chodziło mi o kolegę czarka87, troszku źle skonstruowałam zdanie Wink
_________________
mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 9:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kolega czarek został zidentyfikowany jako troll i poszedł na śmietnik historii
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
black_queen



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 354
Skąd: Nowy Sącz, prawie;)

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 9:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uaaa..to kótko z nami pobył. Niemniej jednak chodziło mi o niego.
_________________
mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
PiotreQ



Dołączył: 03 Kwi 2005
Posty: 4957

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 10:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

krs napisał:
z przyjemnością oglądam i słucham choćby budapesztu z magic, bardzo lubię koncert z festiwalu w rio.

Ja również przepadam za Rio (nie bijcie mnie!). Kiedyś się zastanawiałem co w tym było takiego wyjątkowego, że do dziś uwielbiam ten koncert. Odpowiedź: sentyment. Kiedy poznawałem Queen, dopadłem kasetę VHS Rare Live Twisted Evil i był tam fragment TYMD z Rio i był to mój ulubiony moment całej kompilacji Smile

A jeśli chodzi o pytanie czy w studio czy na scenie, to jest mi ciężko sprecyzować odpowiedź. Występy live pozwalają na poznanie alternatywnych wersji utworów (oryginalny nie jestem hehe). Ale są też takie przypadki, które IMHO przeważają na korzyść Queen w studio, np. Bohemian Rhapsody, a zwłaszcza część rockowa. Gdybym musiał wybierać, zdecydowałbym się na wersję studyjną, co nie oznacza, że wersji live nie trawię Smile
_________________


Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008


PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Sebastian pce
Gość





PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 10:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trudno się zdecydować.Queen zarówno w studio jak i na koncertach byli rewelacyjni.Zdecydowałem się zagłosowaźc na opcje w studio.Zawsze wolałem nagrania studyjne.Aczkolwiek najlepsza w tym przypadku byłaby 3 opcja "Lubie w studiu i na żywo".
Powrót do góry
Qnrad



Dołączył: 17 Sty 2007
Posty: 1092
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 10:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jednak studio, wolę to bardziej złożone, dopracowane brzmienie, za które kocham Queen. A na koncertach? Jeśli skupimy się na samym audio, a nie na machaniu tyłkiem no to... oczywiście, dalej jest rewelacyjnie, czasem ostrzej, ale jak dla mnie słabiej niż na płytach, choc są wyjątki - Smb To Love, Play The Game, Tie Your Mother Down...

Za to Bo Rhap nigdy nie brzmiało tak majestatycznie i magicznie jak na ANATO.
_________________
bardzo mało czasu na forum, niestety...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
jagaciarz



Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 670
Skąd: Zgierz

PostWysłany: Nie Sty 13, 2008 10:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I na zywo i w studio jednakowo wielbię i naprawdę ciężko mi wybrać,ale jeśli już trzeba wybieram mimo wszystko studio.Z dwóch względów-pierwszy niezbyt mądry,matematyczny:wielu utworów na zywo po prostu nie grali Wink.
Drugi już bardziej na serio-większość utworów wolę jednak w wersjach studyjnych,przykładami niech będą choćby One vision(jakos słabo Live wypadał wokal Fredka w tym kawałku), Killer Queen(trochę tracił z tej "międzywojennej magii"), Play the game,A kind of magic,Break free,It's a hard life(też pozbawione magii i wszelkich ozdobników ze
studia).
Oczywiście przykładów w drugą strone też znalazłbym kilka-na czele Somebody to love,ale też Another one,Hammer to fall czy Is this the world,które z przecietnej pioseneczki na Works na koncertach stawało się jednym z bardziej wzruszajacych momentów całości.

Minimalna przewaga studia nie zmienia oczywiście powszechnie znanej prawdy jacy to z chłopaków killerzy byli na koncertach.
_________________
That time will come,one day you'll see when we can all be friends
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek