| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Queen bylo ambitne...? |
| Tak- najlepszym przykladem Greatest Hits! |
|
23% |
[ 20 ] |
| Tak, czasami- ale to jest mniej znana strona Krolowej... |
|
65% |
[ 55 ] |
| Nie- najlepszym przykladem Greatest Hits...! |
|
2% |
[ 2 ] |
| Tak, czasami- i te utwory sa najwiekszymi przebojami... |
|
7% |
[ 6 ] |
| Nie mam zdania... |
|
1% |
[ 1 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 84 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 2:56 pm Temat postu: |
|
|
| Wundżun napisał: | Problem w tej dyskusji polega na tym, że różnie rozumiemy pojęcie "ambitna muzyka" (a właściwie to Yeah rozumie je inaczej niż pozostali ). Czy np. zgodzicie się ze stwierdzeniem, że ambitna muzyka to taka, która aspiruje do miana sztuki? |
Ja sie z taka deficja zgadzam. kiedy podalem przyklady STL czy Bicycle Rce, nie do konca mnie samego one przekonaly. Trudno BICYCLE RACE nazwac "SZTUKA". Niewiele jest takich rzeczy, chociaz sa. Moim zdaniem bedzie to Death On Two legs. Ale juz moj ulubiony utwor Queen (Stone Cold Crazy) zdecydowanie nie... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 2:57 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | Jedną z cech ambitnej muzyki - nawet bardzo rozrywkowej - jest wg mnie posiadanie jakiejś głębi, prowokacji do myślenia. Może jakiejś "tajemnicy", polegającej na czymś więcej, niż odgadywaniu, co to znaczy "scaramouch will you do the fandango"? Ale muszę przyznać, że "Innuendo" (piosenka) wyłamuje się z tego schematu.
|
Przyznałem, ze tekstowo Queen nie był najambitniejszym zespołem, przewyższa ich pod tym względem między innymi Pink Floyd. Chociaż takie Innuendo to rzeczywiście jeden z nielicznych wyjątków. Jesli chodzi o samą muzykę-to tak-Queen był przeważnie zespołem ambitnym.
| Cytat: | | Czy np. zgodzicie się ze stwierdzeniem, że ambitna muzyka to taka, która aspiruje do miana sztuki? |
Zgadzam się. Dlatego muzyka Queen jest wg mnie raczej ambitna (głównie muzyka, bo teksty nie są specjalnymi dziełami sztuki), gdyż uważam ją za sztukę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 3:13 pm Temat postu: |
|
|
problem polega na tym, ze KAZDA muzyka to sztuka Bo jaka jest definicja sztuki? Cos abstrakcyjnego, tworzonego z pobudek glebszych niz chec przezycia. I do tej definicji pasuje kazda, nawet najgorsza muzyka, kazda, nawet najgorsza literatura etc. To tak gwoli czepiania sie  _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 3:35 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | problem polega na tym, ze KAZDA muzyka to sztuka |
Śmiem wątpić. Muzyka britney spears nie jest sztuką-jest robiona dla pieniędzy, produktem komercyjnym, wylansowanym przez media. Obawiam się, ze takie coś nie zalicza się do sztuki. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 3:35 pm Temat postu: |
|
|
....mi w tej ankiecie najbardzie brakuje odpwiedzi,po porstu "tak",bez zadncyh ale.
Wg. mnie Queen z cala pewnoscia zsluzyl na miano zespolu ambitnego.
Pod kategorie ambitnosci zalicza sie nie tylko walory muzykalne,tekstowe i kompozytorskie ale tez: oprawe i dlugosc koncertow, dzialnosc poza "queenowa", rezyserie videoklipow, przelamywanie barier (np. teldysk do "Bo rhap", koncerty w Ameryce Poludniowej, RPA czy Budapeszcie, wspolprace Freddiego z Montserat, produkcje musicalu, inspiracje do baletu,symfonii czy tez pokazow laserowych itd), itp.
Czesto odnoscie sie do Pink Floyd. I bardzo slusznie! Takze w moim przkoaniu to najbardziej ambitny zespol wszechczasow. Odnoszac sie jednak do Wattersa czy np. Lenona musimy jednak pamietac,ze odnosimy sie do najwzyszej polki...
A propo Floydow to przypomne,ze najbardziej cenia sobie ich towrczosc juz bez...Rogera! Za najlpesze plyty uwzam "A mommnetary laps of reason" i "Division bell" za najgorsza zas zdecydowanie..."The dark side of the moon".
Wracajac do watku glownego. Z ambitne utowory Queen uwazam, min. (kolejnosc przypadkowa)
- The show must go on- za przeslanie,symbolike, perfekcjonim przekazu, trafny tekst, ogromna ekspresja i czystoc wokalu, znakmita linie melodyczna.
- Boheiman rhapsody- za wieloznacznosc, sciezki wokalne, "fabule" tego utwory, pianino, zaskakiwanie, nieprzeydywalnosc, rock opere. Arcydzielo.
- Innuendo- za ogramna madrosc, przeinteligenty tekst, wspanialy videoklip, ogromna pasje wykonania, mistycyzm, aure czegosc niedefiniowalnego, instruemtnalizm, muzyke...za wszytko!
- The prophet's song- za teskt, niezwykla wszechsotsnc muzczna, odwage.
- Bring back taht Leroy Brown- za syneteze wielu nurtow muzycznych
- Seaside randezvous- za wszchstronosc. Utwor rownie dobry na koncert jak i do musicalu,rewii,balety czy kabaretu.
- Death's on two legs- ze odwage (tekst z pewnoscia do wybitnych nie nalezy)
- Seven seas of rhye- za tematyke i popis...dykcji Freddiego!
- Somebody to love- za to,ze utwor pozsta rockowy pomimo wykoania a'la Bee gees
- I'm going slighly mad- za atmosfere skupienie,grozy i szalenstwa jaka jemu towarszyszy. Takze za vidoklip!
- Nevermore- za cudwona muzyke!
- Hammer to fall- za tekst,kopozycje i strone instruemntalna tego utworu.
- Bicycle race- za oryginalnosc
- The milonera waltz- za pomsyl,aranazcje,wykonanie.
- Was it worh it- za polacznie wiele muzyczncyh gatunkow
- All God's pople- za "oprawe"...
Nie moge tez sie nie odniesc do I want to break free i Radi gaga uwzanych przez wielu z Was za utwory typownie nieambitne. Nie moge sie z tym zgodzic. Nie sa ,od tej strony, z pewnoscia dziala wymbitne ale....
Tamtyka masowej konsupcji, zaniku wartosci, jednordnosci gustow i wyzwolenia zawarta w tych utworach w prostej formie takze budzie moje uznanie. Geniusz w prostocie!
Na koniec dodam iz Queen jest ambinty przede wszytkim ze wzgeldu na MUZYKE. Pod tym wzgeldem sa dla mnie najlepsi na Swiecie!
Podobnie jak pod wgzledam woklau Freddiego i wiloma innymi  _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"
7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 !
www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne
www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 3:44 pm Temat postu: |
|
|
hm, nie każdy utwór "pozarockowy" nagrany przez rockową kapelę musi być od razu "ambitny". "Somebody to Love" wg. mnie nie jest jakoś specjalnie ambitne. Ładnie zaaranżowany numer itd. ale jakoś strasznie zaskakujący czy oryginalny nie jest.
Hammer To Fall - ktoś już napisał: takich utworów jest na pęczki. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 3:48 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się ze wszystkim, co q_michal napisał. I jescze odniosę się do jednego z postów Fenderka-no więc racja-takie Bicycle Race trudno nazwac sztuką, ale jednak atuty utworu, jego zaskakujący przebieg zmuszają do zastanowienia nad tym, czy faktycznie nie jest to jednak sztuka. Jest dylemat, ale chyba o to chodziło. Queen zawsze balansował na granicy kiczu i sztuki, więc w zasadzie uzasadnione sa nasze wątpliwości. A ich rozwiązanie wydaje mi się nie do końca możliwe...
| Cytat: | Nie moge tez sie nie odniesc do I want to break free i Radi gaga uwzanych przez wielu z Was za utwory typownie nieambitne. Nie moge sie z tym zgodzic. Nie sa ,od tej strony, z pewnoscia dziela wymbitne ale....
Tamtyka masowej konsupcji, zaniku wartosci, jednordnosci gustow i wyzwolenia zawarta w tych utworach w prostej formie takze budzie moje uznanie. Geniusz w prostocie! |
Czyżby jednak teoria o istnieniu "ambitnego popu" nie była błędna? Fakt-trudno nazwać sztuką piosenki w stylu Radio Ga Ga, ale wg mnie muzycy Queen podeszli w ambitny sposób do popu. I chyba tu tkwi istota słabości lat 80-są w istocie słabsze, ale chyba dlatego, ze próbowano wejśc w nurty mniej ambitne niż wcześniej. Oczywiście, i do tych muzycy podeszli w inteligentny sposób, ale jednak w popie są pewne ograniczenia, których nie ma w rocku-tzn. w pewnym momencie utwór nie może być już głębszy, gdyż są pewne bariery (np. IWTBF ma pewne ograniczenia, których nie mają pozycje z gatunku rocka). Więc teraz musze przyznać rację-lata 80 nie były ambitne-były jedynie próbą (chyba udaną) ambitnego podejścia do muzyki rozrywkowej, chociaż oczywiście zrywy się zdarzały (WWTLF, ITTWWC). Kto się z tym zgadza?
Aha, jako dzieło sztuki uznaję przede wszystkim Bijou-chyba najgenialniejszy utwór Queen. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 4:02 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | Kto się z tym zgadza?
|
No...chyba ja Tyle tylko,ze dla mnie Queen nigdy nie "uprawial" popu tylko POPROCK! Za zadne skarby nie bede jednak ciagnal tej dyskusji! Wszelkie moje opinie na ten temat znajduja sie w legendarnym topicu "Pop czy rock?!". Polecam _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"
7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 !
www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne
www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Maj 26, 2005 4:23 pm Temat postu: |
|
|
| q_michal napisał: | | Tyle tylko,ze dla mnie Queen nigdy nie "uprawial" popu tylko POPROCK! |
Tez tak sądzę-IWTBF to typowa piosenka poprockowa. Chociaż takie Radio Ga Ga to już pop, bo nie ma tam gitar, więc nie mam żadnego pretekstu, zeby po "popie" postawić "rock". Jednak RGG to wyjątek, generalnie w latach 80 Queen grał poprock (AKOM, IWTBF, KPTOW. Hard Life). Chociaż ten poprock bywał i bardziej gitarowy, ale tez bywał bardziej klawiszowy. Niech żyje zróżnicowany repertuar  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 28, 2007 3:00 pm Temat postu: |
|
|
Dyskusja chyab warta moim zdaniem przypomnienia- ciekawy temat, az sie dziwie, ze go zaczalem  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Lis 28, 2007 3:20 pm Temat postu: |
|
|
Na pewno w kilku utworach. Walczyk Milionera to przecież jest poezja normalnie. No i można by wymienić ten standart, który chyba każdy fan Queen powinien pamiętać czyli White Queen, March of The Black Queen, The Prophet's Song, Bohemian Rhapsody, Innuendo. Z lat 80 trudno byłoby coś wyciągnąć... Może Was It All Worth It? Albo It's A Hard Life? No i jeszcze Who Wants To live Forever. Ale to już się pojedyńcze wyjątki, więc nie trudno wydedukować że ambitni to przesadnie w tamtym okresie nie byli.
Ambitne płyty? Chyba tylko ANATO, gdzie wszystko ładnie współgra a tak, to zawsze coś mi psuje ten efekt końcowy. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Lis 28, 2007 4:04 pm Temat postu: |
|
|
Ja bym nazwał Queen zespołem ambitnym w sferze takiej inteligencji muzycznej. Widać, że zależało im na tym, by pod względem kompozycyjnym ich utwory były perełkami. Nie oznacza to, że same te piosenki miały być wszystkie ambitne - chodzi mi raczej o podejście, o sposób pracy.
Pod względem przekazu, budowania jakiejś wizji, spójności - zdecydowanie nie, zresztą rozmawialiśmy już o tym w innym dziale, choć pewnie nie unikniemy tej dyskusji również i tutaj. Oczywiście z tym zastrzeżeniem, że przez "ambitność" rozumiemy to co rozumiemy.
Mieli sporo naprawdę ambitnych utworów jako takich - Bohemian Rhapsody to JEST ambitne, wysublimowane i fantastycznie wykombinowane przedsięwzięcie artystyczne. Podobnie patenty z Queen II, ANATO i w mniejszym stopniu z pozostałych płyt lat 70. Swoboda żonglowania stylem, eklektyzm - widać tu oczywiście bardzo dużo czystej radości tworzenia, zabawy sztuką, ale jednocześnie ambicji wykroczenia poza utarte ramy muzyki pop czy też w węższym rozumieniu - rockowej. Queen JEST zespołem rockowym i to "bardzo jest" ale jednocześnie twórcza ambicja pozwoliła im w niektórych momentach na przekroczenie tych granic.
Podsumowując, Queen jest zespołem ambitnym muzycznie, z perfekcyjnym podejściem do swej twórczości, ze sporym dorobkiem tego co zwykliśmy nazywać ambitną muzyką, ale jednocześnie bez ambicji uczynienia ze swych dzieł czegoś bardziej poważnego, znaczącego w sensie treści. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Lis 28, 2007 6:13 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | Good Company. |
SWIETNY przyklad, bo wielu na ten utwor narzeka, ale jak mielibysmy okreslac slowo AMBITNY to ten utwor pasuje jak ulal! Komus moze sie nie podobac, ktos moze stwierdzic ze nudny- ale ambicji odmowic nie mozna!!!
Ale tez jak niewielka jest roznica miedzy ambitnym a zwyklym, solidnym. Gdyby nie to solo- utwor utonalby w morzu przecietnosci, bylby milym, przyjemnym, zwyklym utworem. Orkiestra jazzowa zagrana przy uzyciu tylko gitary nagle przenosi calosc na zupelnie inny poziom! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Sro Lis 28, 2007 9:22 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | | a momentami Brian mało miał do roboty. |
Skoro miał mało do roboty, to już wiadomo samo przez się (przynajmniej dla mnie), że brak na HS elementów ambitnej muzyki. Co więcej - uważam, że właśnie najwięcej ambitnych dzieł wychodziło spod ręki Briana (toteż m.in dlatego HS i The Works okazują się takim fiaskiem - za mało tam Briana ). Z Freddie'go też, ale jednak Brian był w tym lepszy... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Sro Lis 28, 2007 9:40 pm Temat postu: |
|
|
hmmm szalenie ciekawy temat...
Dla mnie Queen to wspaniałe połączenie dobrej zabawy ze sztuką wysokich lotów np. taki Bohemian Rhapsody ma w sobie wszystko co cechuje Queen... istny majstersztyk
Myślę że nie powinno być wątpliwości co do tego czy Queen jest ambitny bo wystarczy posłuchać takich płyt jak Queen II, A Night At The Opera czy też A Day At The Races. Te albumy mówią same za siebie... nietuzinkowe umiejętności muzyków, jedyne w swoim rodzaju aranżacje i przy tym duzo dobrej zabawy. Gdyby tego Queen w sobie nie posiadał pewnie by mnie teraz nie było na tym forum i w ogóle lipa z miodem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pią Lis 30, 2007 12:36 pm Temat postu: |
|
|
Na początek odpowiedź na argument podany ponad 2 lata temu .
| daga napisał: | A Queen od przypadku do przypadku bo nie sądze aby ktoś na hasło Queen pomyślał; " ambitna muzyka".
|
Czy nie dlatego, że Queen kojarzy się głównie z przebojami z lat 80.? Najczęściej pierwswze skojarzenie przeciętnego człowieka, jak się mówi o tym zespole, jest takie: od dawna nie istnieją, nagrali parę fajnych hitów (jakieś tam We Are The Champions, We Will Rock You, Radio Ga Ga), a ich wokalista był pedałem . Natomiast raczej dziwi ludzi, jak się im mówi, że ta grupa była też jednym z największych wymiataczy rockowych, że grali skomplikowane, wielościeżkowe utwory pełne zwrotów akcji.
A teraz argumenty za ambicją Queen :
ciągle się rozwijali: wyszli z korzeni hardrockowych, nagrali kilka (naście?) piosenek stylizowanych na retro, włączyli do repertuaru styntezatory, poszli w kierunku funk, a potem pop, nagrali ścieżki dźwiękowe do filmów, a potem powrócili do grania rocka, ale wzbogaconego doświadczeniami (zresztą coś takiego jak album Innuendo trudno przyporządkować do jakiegokolwiek znanego gatunku rocka);
żaden album nie jest zbiorem podobnych piosenek, ale ciągle zmienia się nastrój i klimat, podczas gdy w czasie jednej sesji równie dobrze mogli robić wszystko na jedno kopyto, w zależności od tego, co im się akurat w danym okresie spodobało;
korzystanie z nietypowych instrumentów: od najróżniejszych rodzajów gitar, przez Bechstein Debauchery i wszelkiego kalibru keyboardy, ukulele, klawesyn, harfy, wykorzystywanie kombinowanych dźwięków w tle (od pisków Taylora, udawanie przez niego saksofonu w Seaside randezvous po trzaskanie drzwiami w Loser In The End i dzwięk prucia się materiału w I'm Going Slightly Mad) aż do tak egzotycznych dziwolągów jak Toy Koto czy Genuine George Formby Ukelele-Banjo; również to, że w latach 70. członkowie zespołu woleli sami generować pseudoelektroniczne dźwięki zamiast po prostu kupić sobie syntezator zasługuje na podziw;
przecieranie nowych ścieżek: koncertowanie w Ameryce Płd., kręcenie pierwszych teledysków (nota bene czytałem w wywiadzie z Duran Duran, że są bardzo dumnie z nagrania pierwszego w historii klipu w plenerze w 1982 r. Nigdy nie widzieli We Will Rock You? ), wydanie sześciominutowego singla;
łączenie tworzenia bezkompromisowej sztuki (Bohemian Rhapsody, The Prophet's Song) i jednocześnie brak rezygnacji z komercyjnego sukcesu (You're My Bet Friend na tej samej płycie).
A co do twórczości solowej, to "Barcelona Freddiego Mercury'ego i Montsrerrat Caballé mówi sama za siebie.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Nie Gru 02, 2007 2:18 am Temat postu: |
|
|
Byli, choć szkoda, że nie w warstwie tekstowej. Były momenty, kiedy puszczali wodze fantazji (głównie Freddie), no i bawili się z tą baśniowością, fantastyką, pewnym romantyzmem nawet. No i na tym się kończyło. Na szczęście nie było z tym tak źle jak u Led Zeppelin .
Co do muzyki, zastanawiam się, czy ta ambicja wynikała z pewnego zamierzenia, czy też różne zaskakujące kombinacje były wynikiem radosnej, swobodnej twórczości połączonej z intuicją muzyczną. Tak czy srak, efekty znamy. Jestem w stanie posunąć się nawet do stwierdzenia, że - nomen omen - lata 80. w pewien sposób nie były okresem posuchy. Podejścia do muzyki popowej, co prawda w większości nieudane, ale to była jednak próba znalezienia się w nowych czasach, sprawdzenie się w konwencji, która dla ogółu była dosyć schematyczna, a dla Queen - pewną nowością. Sam fakt, że o charakter muzyki na HS rozgrywały się swego czasu w zespole krwawe batalie świadczyło o tym, że była to nadal sprawa ważna dla chłopaków i w pewnym sensie ambicjonalna. A to, że efekt był jaki był, pominę dyskretnym milczeniem... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Nie Gru 02, 2007 12:53 pm Temat postu: |
|
|
| nie uważam by pytanie było zasadne. ambitne jest np. a night at the opera, ale i hot space (jak sam mack mówił - płyta, która przecierała ścieżki w technice nagrywania). a co do samych utworów... cóż... czy utwór if pink floyd jest ambitny? wszak złożoność kompozycji wcale nie musi oznaczać trudu w odbiorze. słuchając dream theater nie odczuwam trudności w przyswajaniu tej muzyki... co z tego, że jest skomplikowana - to nic nie znaczy. bardziej ambitne wydają mi się kompozycje grechuty czy kaczmarskiego oparte na trzech akordach. queen robił rzeczy właśnie ambitne, bo trudniejsze w odbiorze, ale i robił muzykę czysto rozrywkową, robiąc z kolei wszystko by możliwie łatwa w odbiorze była. nikt mi nie powie, że innuendo, nie mówią już o march of the black queen są łatwe w odbiorze dla przeciętnego słuchacza. trudno ocenić dany zespół w tych kategoriach. są utwory pink floyd wręcz banalne, a są wielkie. tak samo w queen czy led zeppelin (które miało teksty zupełnie o niczym, co nie zmienia faktu że się je cytuje jako klasyki). a czy the beatles było ambitne? nagrali absolutnie wielki album abbey road, co nie zmienia faktu, że ludzie pamiętają ich z a hard day's night... kwetsia proporcji i podejścia. miłego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Gru 02, 2007 1:18 pm Temat postu: |
|
|
taaa i mack tak te sciezki przetarl, ze spieprzyl dzwiek na 3 plytach queen z rzedu, w tym wlasnie na hot space, do tego stopnia, ze niemal nie da sie ich sluchac _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Gru 03, 2007 4:03 pm Temat postu: |
|
|
| mnie się produkcja hot space podoba. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mikikakak
Dołączył: 26 Wrz 2007 Posty: 210 Skąd: Kovary
|
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 6:01 pm Temat postu: |
|
|
Już sam fakt połączenia tylu gatunków w Bo Rhap może świadczyć o tym, że Queen było ambitnym zespołem. Mało który inny zespół (poza Frankiem Zappą) był tak różnorodny, niespokojny stylistycznie, ale jednocześnie posiadał takie charakterystyczne brzmienie (o, ta piosenka to Queen jest!) i image (kto to jest ten w białym habicie obok Freddiego?).
Porównywanie ich do Led Zeppelin czy The Beatles absolutnie mija się z celem, bo chociaż Zeppelini i Beatelsi tworzyli genialną muzykę, przecierali szlaki dla innych zespołów, nagrywali niezapomniane piosenki - ale nie mieli takiej rozpiętości gatunkowej jak Królowa.
Co prawda, tekstami Queen przewyższają np. Dylan, Young, Clapton, ale są [teksty Queen] zdecydowanie głębsze niż "teksty" Metalliki (o niczym) czy Manowara (no comments).
Jaki więc można wysnuć wniosek po tej krótkiej refleksji? Queen tworzyło bardzo ambitną muzykę, eksperymentowali z wieloma gatunkami - nie chcieli być nudni. Udało im się to znakomicie.
Ale to co wyprawiają z Rodgesem... say it's not Queen... _________________ Jeszcze raz bardzo pana przepraszam.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 8:46 pm Temat postu: |
|
|
| Mikikakak napisał: |
Co prawda, tekstami Queen przewyższają np. Dylan, Young, Clapton, ale są [teksty Queen] zdecydowanie głębsze niż "teksty" Metalliki (o niczym) czy Manowara (no comments).
|
Chyba kiepsko z Twoim angielskim, bo akurat teksty (poza albumem Kill'em All) Metallika BARDZO CZĘSTO miala bardzo dobre- czy to MASTER OF PUPPETS czy to GOD THAT FAILED (w ogóle Czarny Album jest bardzo osobistym dla Hetfielda i przewyższa 95% tego, co napisało kiedykolwiek Queen). Metallika o niczym? Ucz się, ucz- angielski to ciekawy język...
A Clapton niby jako przykład dobrego tekściarza? raczysz sobie chyba żartować...! Clapton jest boskim gitarzystą bluesowym, ale jego teksty (z pojedynczymi wyjątkami) są sztampowe do bólu... To już lepiej byłoby podać przykłady czy to Nica Cave'a albo Rogera Watersa... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mikikakak
Dołączył: 26 Wrz 2007 Posty: 210 Skąd: Kovary
|
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 9:02 pm Temat postu: |
|
|
No, ale takie Nothing Else Matters - sorry, ale to trochę niezrozumiały dla mnie tekst jest. Cóż, nie jestem Dodą i nie mam iluś tam punktów IQ powyżej zera.
A z angielskim... chyba nie jest najgorzej - ostatnio dostałem 5- ze sprawdzianu z Past Simple, Continous itd. Oczywiście, w Anglii zginąłbym z głodu, ale ciągle się uczę
A z Claptonem to chyba rzeczywiście chlapnąłem, bo posłużyłem się jednym tekstem, który chyba nawet nie jest JEGO tekstem (Laylą mianowicie - bo tekst JEST niezły) _________________ Jeszcze raz bardzo pana przepraszam.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 11:33 pm Temat postu: |
|
|
| Mikikakak napisał: | No, ale takie Nothing Else Matters - sorry, ale to trochę niezrozumiały dla mnie tekst jest.
|
Jeden utwór- tak w ogóle tekst nie jest aż taki beznadziejny... Ale całą swoją opinię opierasz na JEDNYM tekście...?
| Mikikakak napisał: |
A z angielskim... chyba nie jest najgorzej - ostatnio dostałem 5- ze sprawdzianu z Past Simple, Continous itd. |
Bez komentarza
Akurat LAYLA jest Claptona, napisał ją będąc zakochanym w żonie George'a Harrisona. Jest dobra, ale... bez rewelacji.. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 11:35 pm Temat postu: |
|
|
Layla może nie jest arcydziełem, ale jest "życiowa" i za to ją cenie  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Gru 05, 2007 12:06 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Akurat LAYLA jest Claptona, napisał ją będąc zakochanym w żonie George'a Harrisona. |
..., z ktora to zona harrisona pozniej sam clapton sie ozenil, a po kilku latach rozwiodl... i tyle z wielkiej milosci zostalo.. jak zwykle
ale utwor uwielbiam, szkoda ze zazwyczaj jak juz gdzies go puszcza, to tylko pierwsza - szybka - czesc _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sro Gru 05, 2007 12:31 am Temat postu: |
|
|
Albo, o zgrozo, wersje akustyczną z Knopflerem, znając ten kawałek w tej wersji, bardzo go nie lubiłem, aż usłyszałem ten riff w wersji Derek and Dominos, miód _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|