| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Queen bylo ambitne...? |
| Tak- najlepszym przykladem Greatest Hits! |
|
23% |
[ 20 ] |
| Tak, czasami- ale to jest mniej znana strona Krolowej... |
|
65% |
[ 55 ] |
| Nie- najlepszym przykladem Greatest Hits...! |
|
2% |
[ 2 ] |
| Tak, czasami- i te utwory sa najwiekszymi przebojami... |
|
7% |
[ 6 ] |
| Nie mam zdania... |
|
1% |
[ 1 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 84 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Sty 03, 2008 2:44 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Z Queen jednak była o tyle ciekawa sprawa, że kasę zbili przecież na albumie ambitnym, może nie aż tak bardzo bezkompromisowym, ale z pewnością dość odważnym. |
Ha! No wlasnie! Najwiekszer przeboje (chodzi o pozycje na listach przebojow)? dwa utwory prawie 6-mminutowe i jeden utwor nagrany z Bowiem (czyli kupowali fani tak Queen jak i Davida)... Kurcze... ja mam wrecz czasami wrazenie, ze oni osiagneliby JESZCZE wiekszy sukces, takze komercyjny, gdyby nie zeszli na kompromis... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rory Eleanor

Dołączył: 15 Maj 2005 Posty: 655
|
Wysłany: Czw Sty 03, 2008 3:27 pm Temat postu: |
|
|
Ambitni? Na pewno. Chcieli spróbować Hot Space, choć podobało się odbiorcom co innego - tak, ambicja. A co z tego wyszło, to już inna sprawa, ale chęć grania czegoś innego, spróbowania czegoś nowego na pewno jest ambicją. I na pewno ambicją było uparcie się przy połączeniu opery z rockiem... a że przy okazji utworowi z tego czy innego powodu udało się zostać przebojem... nigdzie nie jest powiedziane, że jeśli utwór nie odniósł sukcesu komercyjnego to ma większe szanse być ambitny...
Utwory z GH od razu skazujemy na brak ambitności? Dlaczego? Czy taki John nie był ambitny, że chciał "przemycić" swoje AOBTD, do którego był przekonany? I okazało się, że utwór trafił na GH. Czy stracił swój status przez to?
A czy naprawdę 'ambitny' to znaczy tylko długie improwizacje a la lata 70-te? Nie wierzę, by w latach 80-tych wszyscy byli całkiem nieambitni... co do Queen, to "odczuwany" w latach spadek "ambicji" mógł być spowodowany ich wysokim statusem jako muzyków... no ale czy w latach 90-tych (albo pod koniec 80-tych) nie wrócili do "formy"?
A nawet jeśli Queen nie byli ambitni w sensie twórczym, to jeśli wciąż dążyli do perfekcji w przygotowaniu (nagrywaniu) utwórów i odgrywaniu ich na żywo, nie byłaby to ambicja?
Dla mnie utwór nieambitny to zrobiony najmniejszym kosztem przy założeniu, że "nie chce mi się, ale coś trzeba nagrać". Albo "poprzedni utwór odniósł sukces, nagram drugi taki" (coś jak filmy serii 2, 3 itd. np. Nieśmiertelny 2, 3...) _________________ KYA
Queen Projekt
http://www.rogertaylor.info TAYLOR
http://www.timothydalton.info/ DALTON
http://www.sirrogermoore.net MOORE |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Czw Sty 03, 2008 11:24 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Ha! No wlasnie! Najwiekszer przeboje (chodzi o pozycje na listach przebojow)? dwa utwory prawie 6-mminutowe i jeden utwor nagrany z Bowiem (czyli kupowali fani tak Queen jak i Davida)... |
W tamtym momencie miałam akurat na myśli liczba sprzedanych egzemplarzy ANATO, ale faktem masz rację - trudno nazwać BoRhap czy Innuendo utworami tylko przystępnymi... Co w przypadku Innuendo jest też chyba dosyć ryzykownym stwierdzeniem.
A przy BoRhap warto wspomnieć o jednej rzeczy: oprócz talentu łączenia ambitnego z przebojowym etc., etc. z pewnością bardzo pomógł Królowej teledysk. Sam w sobie może niezbyt olśniewający (ba, takie same efekty są w Electronicu Supersonicu ), ale jednak pierwszy ze znaczących.
| Fenderek napisał: | | Kurcze... ja mam wrecz czasami wrazenie, ze oni osiagneliby JESZCZE wiekszy sukces, takze komercyjny, gdyby nie zeszli na kompromis... |
Przez to, że byliby traktowani poważniej?  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mazowszanka

Dołączył: 21 Gru 2007 Posty: 109 Skąd: z największego miasta na Mazowszu
|
Wysłany: Pią Sty 04, 2008 2:10 pm Temat postu: |
|
|
| Myślę, że ambitny to nie znaczy trudno przystępny, przyswajalny...Utworem ambitnym jest utwór w który twórca się zaangażował, chciał zrobić coś dobrego, próbował wysoko postawić sobie poprzeczkę. Czasami się udaję, a czasami nie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
bodzio

Dołączył: 01 Lut 2008 Posty: 14 Skąd: Z daleka
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 1:19 am Temat postu: |
|
|
Zgadzam się, że niektóre utwory Queen niewątpliwie były ambitne (szkoda tylko, że te mniej znane), ale do takiego King Crimson im jednak daleko  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 10:21 am Temat postu: |
|
|
One są właśnie mniej znane, dlatego że są ambitne Wyjątkiem (i to niezwykle chlubnym) jest Bohemian Rhapsody. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hannibal

Dołączył: 28 Paź 2006 Posty: 78 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 1:04 pm Temat postu: |
|
|
| Marcin napisał: | | Tak. Uważam że Queen w większości tworzył ambitne dzieła, ale dobrze że były też te lżeszcze dla kontrastu. Ale chyba bez wątpienia najwięcej ambitnych utworów powstalo w latach 70. |
Podzielam Twoje zdanie... jednak później tworzone przez nich piosenki nie były wcale takie złe... _________________ <"Rule With Your Heart And Live With Your Conscience"> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 2:02 pm Temat postu: |
|
|
Jestem daleki od twierdzenia, że były złe. Ale ambitne już mniej... Trochę powielali utarte schematy. Rzadko sięgali po coś nowego. A jeśli stworzyli już coś naprawdę ambitnego, to już nie mogli liczyć na zbytnią popularność tego utworu. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 3:53 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | | A jeśli stworzyli już coś naprawdę ambitnego, to już nie mogli liczyć na zbytnią popularność tego utworu. |
Ja mam wrażenie, że oni tak właśnie myśleli... a listy przebojów udowadniają coś innego... Innuendo... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
bodzio

Dołączył: 01 Lut 2008 Posty: 14 Skąd: Z daleka
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 9:38 pm Temat postu: |
|
|
tak, ale niestety w takim RMF czy Zetce nie usłyszy się Innuendo czy Death On Two Legs, ale raczej takie gnioty jak Friends Will Be Friends czy We Will rock you... _________________ - Bo on mnie poniżył!
- A co ci powiedział?
- Zapytał mnie co jest w Płocku... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 9:39 pm Temat postu: |
|
|
O przepraszam, WWRY to nie gniot. Po prostu bardzo oklepany porządny utwór rockowy  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 9:41 pm Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | O przepraszam, WWRY to nie gniot. Po prostu bardzo oklepany porządny utwór rockowy  |
Mattey, błagam, napisz, że to tylko literówka, że tak naprawdę miałeś na myśli "Friends Will Be Friends"!  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
bodzio

Dołączył: 01 Lut 2008 Posty: 14 Skąd: Z daleka
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 9:43 pm Temat postu: |
|
|
Ja tam uważałem WWRY za gniota już kiedy usłyszałem to po raz pierwszy... przynajmniej tak mi się wydaje, nie pamiętam za dobrze... mały byłem  _________________ - Bo on mnie poniżył!
- A co ci powiedział?
- Zapytał mnie co jest w Płocku... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 9:47 pm Temat postu: |
|
|
| Kensington napisał: | | Mattey napisał: | O przepraszam, WWRY to nie gniot. Po prostu bardzo oklepany porządny utwór rockowy  |
Mattey, błagam, napisz, że to tylko literówka, że tak naprawdę miałeś na myśli "Friends Will Be Friends"!  |
Wybacz, ale mam słabość do solówki z tego utworu. Jest taka wrrau...drapieżna  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 9:49 pm Temat postu: |
|
|
| bodzio napisał: | | ale raczej takie gnioty jak Friends Will Be Friends czy We Will rock you... |
Popieram Matteya- WWRY jest OK...
FWBF to już rzeczywiście gniot  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 9:49 pm Temat postu: |
|
|
Nie wszystko musi być wielce skomplikowane aby stanowiło jakąś wartość
Dla mne WWRY to świetny rockowy numer (zwłaszcza wersja 'fast')
PS : Podoba mi się kształt ankiety  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
bodzio

Dołączył: 01 Lut 2008 Posty: 14 Skąd: Z daleka
|
Wysłany: Sob Lut 02, 2008 10:07 pm Temat postu: |
|
|
Nie uważam aby cenne rzeczy musiały być skomplikowane, najlepszym przykładem piosenki Armstronga, których właśnie słucham, proste a piękne WWRY po prostu mi się nie podoba. _________________ - Bo on mnie poniżył!
- A co ci powiedział?
- Zapytał mnie co jest w Płocku... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 12:11 am Temat postu: |
|
|
Tylko, że We Will Rock You czy Friends Will Be Friends już dawno nie są puszczane tak często. I żadne z nich nie jest gniotem Jeszcze w latach '90, rzecyzwiście FWBF było puszczane często, ale teraz zdarzy się czasem... tak to ciągle I Want To Break Free, The Show Must Go On, nieco rzadziej Radio Ga Ga i Bohemian Rhapsody (kto teraz nazwie gniotami TSMGO i BohRhap? ). _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 12:17 am Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | Tylko, że We Will Rock You czy Friends Will Be Friends już dawno nie są puszczane tak często. I żadne z nich nie jest gniotem Jeszcze w latach '90, rzecyzwiście FWBF było puszczane często, ale teraz zdarzy się czasem... tak to ciągle I Want To Break Free, The Show Must Go On, nieco rzadziej Radio Ga Ga i Bohemian Rhapsody (kto teraz nazwie gniotami TSMGO i BohRhap? ). |
Niech najpierw się zastanowię kiedy ostatnim razem słyszałem TSMGO. Ale owszem jest puszczany stosunkowo często....
TSMGO gniotem?? Ja bym komuś dał nazwać to gniotem... toć to jedna z najwspanialszych piosenek jakie kiedykolwiek słyszałem... ta siła, ten polot po prostu coś genialnego.... Będę tego bronił nawet jakbym miał komuś coś zrobić..... choć chyba taki "ignorant" na tym forum się nie znajdzie..... ale w mojej klasie i owszem  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 12:49 am Temat postu: |
|
|
Uważam, że TSMGO, obok BoRhap jest najlepszym i najbardziej ambitnym kawałkiem Queen, który jest znany szerokiej masie odbiorców. To nie jest byle jaki hit, ale fantastyczny kawał dobrego rocka. Uwielbiam ten utwór, choć na forum nie jest doceniany tak bardzo, ale nic w tym dziwnego. Po prostu trochę się przejadł.
Jest w nim wszystko - pasja, uczucie, emocje, tragedia, nadzieja, mrok i kilka innych rzeczowników :)Nie da się tego słuchać obojętnie. I ten tekst... _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 1:06 am Temat postu: |
|
|
z tego co pamietam, to dochodzil 2 razy (a na pewno w pierwszej edycji) do finalu finalow skurvivorow, wiec chyba jednak jest doceniany  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 1:19 am Temat postu: |
|
|
Hmm... Nie brałem udziału w pierwszej edycji, więc nie wiem. Ale generalnie ludzie z forum nie wymieniają go w gronie swoich ulubionych utworów i takich tam  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 1:31 am Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: | | Jest w nim wszystko - pasja, uczucie, emocje, tragedia, nadzieja, mrok i kilka innych rzeczowników :)Nie da się tego słuchać obojętnie. I ten tekst... |
Pięknie napisane - popieram w 100%
Ja 'TSMGO' lubię i to bardzo, chociaż jak tak patrzę, to uważam, że na 'Innuendo' są ze trzy/cztery lepsze kawałki.... To tylko świadczy o świetności tej płyty  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 10:20 am Temat postu: |
|
|
Ja tam The Show stawiam na pierwszym miejscu wśród najlepszych wg mnie kawałków wszechczasów. Osobiście jak idzie o Queen wolę These Are the Days, ale to am taką monumentalną siłę, no i jednak ten kontekst... _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 3:10 pm Temat postu: |
|
|
The Show Zyskuje na wartości dzięki dużej dozie emocji wrzuconej w sam utwór.
Słuchacz ma na uwadze że śpiewający utwór wokalista jest umierający Sam ten fakt wrzuca ogrom dramatyzmu w całość...
Jednak efekt zostaje nieco spłaszczony gdy dowiadujemy się kto tak naprawdę był autorem tekstu ;f |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 3:19 pm Temat postu: |
|
|
Wcaaaale nie :> Po prostu Freduś nie chciał się przyznać do choroby, ale miał pod bokiem kumpla z zespołu, który mial talent do pisania zarąbistych tekstów i zdołał ładnie to "żaluzjować". I jak tu takiemu odmówić zaśpiewania, tyle się narobił. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 3:57 pm Temat postu: |
|
|
Khym khym...co do tego talentu bym pelemizowała xD
Panowi M nieobce było również grafomaństwo
Jednak bądź co bądź na tle całego zespołu wypadał najbardziej korzystnie i pare razu udało mu się coś dobrego napisać |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 4:02 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: |
Jednak efekt zostaje nieco spłaszczony gdy dowiadujemy się kto tak naprawdę był autorem tekstu ;f |
Czy ja wiem? Dla mnie efekt byłby spłaszczony, gdyby autorem był właśnie Freddie... Zbyt dramatyczne i zbyt patetyczne by to było jak na mój gust. A tak- mamy głos kogoś z boku, przyjaciela, który widzi co się dzieje... I dzięki temu naprawdę prawdziwy dramat...
Sorry- ja po prostu jak widzę osoby krzyczące wszem i wobec jaki to przeżywają dramat- żenuje mnie to... "o, patrzcie umieram, jak wy sobie beze mnie poradzicie? idźcie, idźcie dalej- przedstawienie musi trwać, nie będzie mnie, o rany- ja umieram, straszne, ojdanadana..." Tak bym to widział, gdyby to napisał Freddie.
A że napisał to Brian- wydaje mi się cholernie szczere i uczciwe.
Freddie napisał coś dużo bardziej łąmącego serce...
Taki utwór o ulubionym kocie. "You make me smile when I'm just about to cry"- to napisał umierający facet. Facet liczący dni, tygodnie do końca życia pisze utwór o czymś, co bardzo kocha. Nie musi dodawać "o rany- jaki dramat, ja umieram, żałujcie mnie..."...
Tak samo OK jest kiedy taki tekst jak THESE ARE THE DAYS wychodzi od Rogera. Jest bezpretensjonalny... i dzięki temu naprawdę działa...
PS
A że pan May się czasami w grafomaństwo bawił to inna sprawa  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 4:17 pm Temat postu: |
|
|
W sumie....nigdy na to z tej strony nie spoglądałam. [a zawsze myślałam że potrafię każdy kąt przeczesać]
Choć z drugiej strony patetyczność i pompatyczność były domeną Freddiego. Jednak bądź co bądź przekonaleś mnie
Słowa napisane przez przyjaciela posiadającego duże zdolności empatyczne wiele znaczą |
|
| Powrót do góry |
|
 |
bodzio

Dołączył: 01 Lut 2008 Posty: 14 Skąd: Z daleka
|
Wysłany: Nie Lut 03, 2008 4:26 pm Temat postu: |
|
|
W pewien sposób konwencja kiczu, czy nadmierna patetyczność mogą świadczyć o ambicji zespołu, to są po prostu środki wyrazu artstycznego.
PS.
TSMGO to rzeczywiście jeden z najlepszych utworów w historii rocka  _________________ - Bo on mnie poniżył!
- A co ci powiedział?
- Zapytał mnie co jest w Płocku... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|