| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Queen bylo ambitne...? |
| Tak- najlepszym przykladem Greatest Hits! |
|
23% |
[ 20 ] |
| Tak, czasami- ale to jest mniej znana strona Krolowej... |
|
65% |
[ 55 ] |
| Nie- najlepszym przykladem Greatest Hits...! |
|
2% |
[ 2 ] |
| Tak, czasami- i te utwory sa najwiekszymi przebojami... |
|
7% |
[ 6 ] |
| Nie mam zdania... |
|
1% |
[ 1 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 84 |
|
| Autor |
Wiadomość |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 10:19 pm Temat postu: |
|
|
Aj, sorry. Miałem na myśli czas od wydania płyty "Queen", jakoś nie wziąłem pod uwagę wcześniejszego etapu. Ale to akurat niewiele zmienia w tych wywodach i porównaniach, więc trafiłeś mnie, ale nie zatopiłeś  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 10:46 pm Temat postu: |
|
|
ok, widze ze sie nie dogadamy tu, bo ja bede twierdzil, ze zaden z wokalistow nie byl w stanie na dluzsza mete wyciagac na zywo wszystkiego tego, co w studio, ty bedziesz twierdzil cos odwrotnego, wiec oszczedze transfer i klawiature bo i tak zaden z nas zdania nie zmieni  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:03 pm Temat postu: |
|
|
och, z tym wysokim śpiewaniem ktoś tu się wyjątkowo uczepił. tak, freddie nie jechał falsetem, bo i po cholerę, ale czy nie wyciągał dźwięków? niech mi ktoś z innych wokalistów zaśpiewa tak somebody to love jak fred na at the bowl - ja nie znajduję nikogo, może prócz dio. przywołany bruce dickinson kiedyś powiedział (w mtv - dziesiątka ulubionych kawałków - na jeden z nich wybrał queen), że na próbie usiłował śpiewać who wants to live forever i poniósł klęskę - po prostu nie umiał tego zrobić. w jednym z wywiadów (na stronie queen corner) rodgers z kolei zachwyca się niewyobrażalną skalą freddiego. acha, freddie nie zawsze zmieniał tonację utworów przytoczonych wyżej bodajże przez fenderka. oto jeden z przykładów:
http://www.youtube.com/watch?v=UJW0-XqlIQ4
przepiękne wykonanie...
pozdrawiam w nastroju świątecznym:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:21 pm Temat postu: |
|
|
| tak, mnie także bardzo się podoba to wykonanie. chodziło mi tylko o przykład, że freddie gdy chciał śpiewał utwory w tonacji z płyty, wysoko i pięknie. w ogóle... to cudowna piosenka... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:26 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | ok, widze ze sie nie dogadamy tu, bo ja bede twierdzil, ze zaden z wokalistow nie byl w stanie na dluzsza mete wyciagac na zywo wszystkiego tego, co w studio, ty bedziesz twierdzil cos odwrotnego, wiec oszczedze transfer i klawiature bo i tak zaden z nas zdania nie zmieni  |
Co do tego 'na dłuższą metę', to się zdecydowanie zgadzam i przecież tego nie negowałem. Piszę jednak o tym, że tamci przytoczeni przez nas wokaliści miewali nierzadko koncerty, na których wyciągali prawie wszystko. Mercury miał takich występów bardzo mało i nawet na live aid nie poradził sobie z refrenem w Hammer To Fall. Będąc doskonale wypoczętym i w idealnej formie oraz mając do wykorzystania tylko 20 minut, Freddie powinien wyśpiewać 99% dźwięków w tych piosenkach.
| Mike napisał: | | Norbi zawsze śpiewa tak jak na płycie...ciekawe czemu? |
Bo jest profesjonalistą
| krs napisał: | | och, z tym wysokim śpiewaniem ktoś tu się wyjątkowo uczepił. tak, freddie nie jechał falsetem, bo i po cholerę, ale czy nie wyciągał dźwięków? |
Pisałem o tym, że falset mi nie potrzebny. A co do dźwięków, to.... kurde, nie wyciągał Na każdym koncercie w połowie piosenek Mercury zmieniał nieco melodię, aby uniknąć tych wysokich nut, a jeżeli już je wyciągał, to bardzo często wręcz je wyszczekiwał (ale to szczekanie się tyczy bardziej lat 80., przykładowo I Want To Break Free).
| krs napisał: | | niech mi ktoś z innych wokalistów zaśpiewa tak somebody to love jak fred na at the bowl - ja nie znajduję nikogo, |
Raz - Mercury sam w tamtym wykonaniu nie wyciągał sporej ilości wysokich dźwięków i zmieniał melodię (w refrenie jakoś). Nie mówię, że to brzmiało gorzej, ale niewątpliwie zmiany te wynikały z niedociągnięć w głosie. Dwa - każda piosenka jest pisana pod wykonawcę, tak samo Freddie Mercury nie zaśpiewałby przecież 'wasting love' Iron Maiden, albo 'what is and what should never be' Led Zeppelin. Więc takie porównania, moim zdaniem, nie są właściwe. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:31 pm Temat postu: |
|
|
| mój drogi, jesteś w mniejszości... większość krytyków oraz samych muzyków uważa, że freddie był wspaniałym wokalistą - mówi się, że może największym wśród wokalistów rockowych (słowa piotr kaczkowski). montseratt caballe (chyba uznana pani) wręcz z entuzjazmem mówiła o jego głosie. koncert tribute ostatecznie pokazał, kto tu rządził. ale widzę, że Twoim zdaniem mercury był ot przeciętnym wokalistą, przeciętnym pianistą, ot przeciętnym muzykiem... ciekawa teoria, pozwól że się z nią nie zgodzę, jak większość na tym forum zapewne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:40 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | koncert tribute ostatecznie pokazał, kto tu rządził. |
Dobrze, że o tym przypomniałeś, bo wspominałeś wcześniej o tym, że nie ma kogoś, kto by zaśpiewał 'somebody to love' tak jak Mercury. Wydaje mi się, że George Michael poradził sobie wcale nie gorzej.
| krs napisał: | | ale widzę, że Twoim zdaniem mercury był ot przeciętnym wokalistą, przeciętnym pianistą, ot przeciętnym muzykiem... |
Hmm, jeśli znajdziesz fragment, w którym napisałem, że mercury jest przeciętnym wokalistą albo muzykiem, to gratulacje. Napisałem, że jest bardzo dobrym kompozytorem - a z tego nie wynika, że jest przeciętnym muzykiem. Wokalistą też był świetnym - choć uważam, że byli lepsi. A pianistą... kompozycje ładne, ale czy gra jakaś wybitna? Można się spierać. Queen lubię za całokształt, a głównie właśnie za kompozycję, stworzyli mnóstwo naprawdę różnorodnych i pięknie brzmiących utworów. Za to ich cenię. Za piękną barwę Mercury'ego, za solówki Briana, za ogólny wyraz.
| krs napisał: | | ciekawa teoria, pozwól że się z nią nie zgodzę, jak większość na tym forum zapewne. |
Sam tę teorię wymyśliłeś, nadinterpretując moje wypowiedzi. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kruger256
Dołączył: 15 Gru 2007 Posty: 2
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:45 pm Temat postu: |
|
|
a ja uważam że Freddie dobrze robił tak śpiewając na koncertach gdzyż jeśli miałbym kupować płyte a później słuchać jej idealnej kopi na konercie do bym się porzygał zawsze lepiej ciekawiej jest posłuchać jakiegoś nowego innego wykonania piosenek z płyt studyjnych szczególnie teraz gdy freda niema już z nami |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:46 pm Temat postu: |
|
|
George Michael poradził sobie nieżle, bo zaśpiewał dokładnie tak, jak Freddie na albumie... I tyle. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:47 pm Temat postu: |
|
|
oj proszę Cię, to nie była nadinterpretacja Twoich słów, lecz interpretacja. zresztą, proszę Cię, w innym poście pisałeś że freddie był średnim pianistą - otóż coś wiem o grze na klawiszach i nigdy przenigdy nie powiem, że grał proste rzeczy. co do somebody to love - nie jestem głuchy, nie tylko wyciągał, ale zaśpiewał lepiej niż na płycie. co co tribute - fakt, było to jedyne wykonanie, którego wokalista nie położył, co nie zmienia faktu, że większość położyła (o plancie nie wspominam, bo nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać). caballe powiedziała w wywiadzie, że jest zszokowana tym, że ktoś bez wykształcenia muzycznego ma taką kontrolę nad swoim głosem. ale zapewne znasz się na wokalistyce lepiej niż ona, prawda? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sro Gru 19, 2007 11:58 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | George Michael poradził sobie nieżle, bo zaśpiewał dokładnie tak, jak Freddie na albumie... I tyle. |
Zaśpiewał w zasadzie podobnie jak Mercury na Bowlu, też zmienił refren.
| krs napisał: | | zresztą, proszę Cię, w innym poście pisałeś że freddie był średnim pianistą - otóż coś wiem o grze na klawiszach i nigdy przenigdy nie powiem, że grał proste rzeczy. |
No dobra, to zapytam tak. Jakby jedno z lepszych zagrań mercury'ego na pianinie porównać np. z 'november rain' guns n' roses, to jest to poziom mniej więcej ten sam, czy któreś z tych jest na poziomie znacznie wyższym?
| krs napisał: | | somebody to love - nie jestem głuchy, nie tylko wyciągał, ale zaśpiewał lepiej niż na płycie. |
Nie no, zwróć uwagę na refren. 'but everybody want to put(...)" - to 'everybody' np. jest tam niżej. Wsłuchaj się trochę w ten refren.
| krs napisał: | | o plancie nie wspominam, bo nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać |
był w kiepskiej formie. mercury po 1986 r. śpiewał już zazwyczaj z playbacka, bo miał problemy z gardłem i nawet ja nie mam mu tego za złe, więc może nie tylko w stosunku do freddie'go należy być tak wyrozumiałym?
| krs napisał: | | caballe powiedziała w wywiadzie, że jest zszokowana tym, że ktoś bez wykształcenia muzycznego ma taką kontrolę nad swoim głosem. ale zapewne znasz się na wokalistyce lepiej niż ona, prawda? |
jasne  _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 12:03 am Temat postu: |
|
|
| jesteś obcesowy wspominając o playbacku freddiego - śpiewał tak, ponieważ miał strasznie niski poziom białych krwinek i ogólnie duże osłabienie organizmu - to przykład żenujący i poniżej poziomu. somebody to love zaśpiewał george podobnie jak freddie na bowl? bez komentarza... co do reszty to nawet trudno się odnieść - szarżujesz koleś, mocno przeginając. co do gry freddiego - posłuchaj march of the black queen, death on two legs, white queen z rainbow 74 czy właściwie większości rzeczy z płyty barcelona. zresztą, po porównaniu do gunsów odechciało mi się z Tobą dyskutować. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 12:05 am Temat postu: |
|
|
a jednak dodam jeszcze 2 zdanie:
zazwyczaj z playbacku? to zazwyczaj to jeden czy 2 wystepy z montserrat kiedy byl juz powaznie chory, zreszta nie byly to nawet normalne koncerty tylko imprezy promocyjne igrzysk w barcelonie...
co do somebody to love - owszem z g.michaelem wyszlo fajnie i poteznie, ale zwroc uwage na to, ze on mial do dyspozycji za swoimi plecami nie dosc, ze tlum muzykow, to jeszcze kilkunastoosobowy chorek gospel, ktory wykonal KAWAL roboty przy wokalach w tym kawalku.. freddie na koncertach mial tylko rogera w koncowce do pomocy... nie umniejszam bron szatanie wklady i osiagniec GM jesli chodzi o ten kawalek i to wykonanie (chociaz moim faworytem z tego koncertu na pewno nie jest), ale nie mozna porownywac go do wykonan oryginalnych chocby jeszcze z tego powodu, ze freddie byl wokalista rockowym, george michael jest wokalista pop.. zupelnie inne style spiewania (i chocby dlatego uwazam, ze GM by sie nie sprawdzil na miejsci paula rodgersa, ale to juz pisalem w innym miejscu kiedys)... ok.. finito  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 12:06 am Temat postu: |
|
|
Podobnie jak Fred w Milton? Chyba żartujesz...posłuchaj sobie wykonania z albumu i porównaj z Jerzym... I po 86 to już prawie wcale nie śpiewał na żywo...więc o czym mówimy? I just one thing- czy zaśpiewanie czegoś niżej to dla Ciebie porażka, ujma? Człowieku, proszę- przestań porównywać wykonania koncertowe ze studyjnymi! Bo naprawdę nie w tym rzecz!!! Na dziś tyle...  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 12:13 am Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | jesteś obcesowy wspominając o playbacku freddiego - śpiewał tak, ponieważ miał strasznie niski poziom białych krwinek i ogólnie duże osłabienie organizmu - to przykład żenujący i poniżej poziomu. |
Chciałem tylko zaznaczyć, że to, że ktoś raz sobie z czymś nie poradził, nie dyskwalifikuje go jako wokalisty. Poza tym, jakiś queenowy playback był już w 1986 r.
| krs napisał: | | somebody to love zaśpiewał george podobnie jak freddie na bowl? bez komentarza... |
nie chcesz - nie komentuj
| krs napisał: | | co do reszty to nawet trudno się odnieść - szarżujesz koleś, mocno przeginając. co do gry freddiego - posłuchaj march of the black queen, death on two legs, white queen z rainbow 74 czy właściwie większości rzeczy z płyty barcelona. |
myślisz, że nie znam tych piosenek?
| krs napisał: | | zresztą, po porównaniu do gunsów odechciało mi się z Tobą dyskutować. |
co jest nie tak w gunsach? zauważ, że nic nie wyjaśniasz. dobra, muszę lecieć, jutro odpowiem na resztę postów. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 12:21 am Temat postu: |
|
|
| słuchaj, co tu wyjaśniać... jeżeli Ty porównujesz november rain do 'lepszych utworów zagranych przez freddiego', to dla mnie jest to taki poziom abstrakcji, że słów nie znajduję. otóż poziom grania np. w march of the black queen z tym w november rain jest tak radykalnie różny (na korzyść pierwszego), że to tak jakby porównywać grę steve'a vaia i artura rojka. obaj grają, tyle wspólnego:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 12:27 am Temat postu: |
|
|
oczywiscie jako fan gn'r w takim samym wlasciwie stopniu, jak queen, co do NR sie nie zgodze z krs, chociaz i tak uwazam, ze gunsi maja lepsze kawalki niz NR, ale to nie ten temat
hb - piszesz o playbacku queen w 86 roku.. byl 1 taki przypadek (zreszta taki sam, bo i miejsce i okazja ta sama, byl tez w 84) - festiwal w montreaux, gdzie po prostu byla taka konwencja imprezy, ze wystepowali z playbacku i wcale sie z tym nie kryli - obejrzyj te utwory to zobaczysz, ze freddie nawet nie stara sie udawac, ze spiewa na zywo... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 12:38 am Temat postu: |
|
|
Taaa...machanie mikrofonem na kilometr od ust w czasie śpiewu, John nie szarpie za struny, poza tym z Brianem jednocześnie z "grą" na gitarze uskuteczniają plumkanie na keyboardach...żal .
A wracając do głównej dyskusji -> czy zmiany melodii, czy też nie wyciąganie wszystkich dźwięków o czymś świadczą? Według mnie nie, dopóki całość nadal brzmi świetnie. Muzyka ma dostarczać przyjemności, dla mnie nie musi być perfekcyjna. I kolejne pytanie - czy to, że Mercury nie wyciągał niektórych dźwięków w jakiś sposób uwłacza mu jako wokaliście? Nie sądzę.
Inna sprawa, że należę do tych, którzy bardziej lubią wokal Briana niż Rogera (a Brianowi live trzeba wybaczać bardzo dużo ). _________________ QPoland - skoro jestem już oficjalnym współpracownikiem, to warto zachwalać
http://podniosle.blogspot.com/ - mój superowy bloga$$ek! (aktualizacje w każdy cojakiśczas)
Still Burnin' (i wiele innych: http://www.youtube.com/user/MikeBoatCityPl/videos)
C-lebrity - kontrowersyjny klip zbanowany na YT! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 1:01 am Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | mercury po 1986 r. śpiewał już zazwyczaj z playbacka, bo miał problemy z gardłem |
Ciekaw jestem , skąd wziales taką informacje, bo ja nigdy o czyms takim nie slyszlalem. Pewnie z powietrza...
I nie rozumiem tego twojego absolutnego przekonania, iz jesli ktos spiewa cos inaczej niz na plycie, to tylko dlatego, ze nie jest w stanie powtorzyc wersji studyjnej ...
Posluchaj tego - moim zdaniem duuuuuzo lepiej zaspiewane niz na albumie Queen II.
http://youtube.com/watch?v=r0a19WYDieQ _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 1:03 am Temat postu: |
|
|
bizzy, też lubię gunsów (szczególnie 'apetyt') - chodziło mi o porównanie gry na pianinie, nie samych kawałków czy coś w ten deseń:) dla mnie zestawienie poziomu gry na pianinie w november do większości rzeczy z queen II czy a night to jak porównywanie gry rojka do vaia (nic nie mam do tego pierwszego rzecz jasna). myślę, że sam axl by się z tym zgodził:) pozdrawiam.
ja uwielbiam tę wersję...
http://youtube.com/watch?v=PvE-N4BgfIU |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 1:44 am Temat postu: |
|
|
ja takze uwielbiam te wersje , ale moim zdaniem na Earls Court zaspiewal jednak jeszcze lepiej . Choc jakosc dzwieku i obrazu bootlega jest gorsza - co zmniejsza troche efekt.
Wogole jesli potwierdzi sie to co napomknal Brian o Rainbow, to mielibysmy fantastyczne dvd.... _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 9:29 am Temat postu: |
|
|
Taaa...był i playback w San Remo, w 84... I co z tego? Tak jak Bizon podkreślił, takie festiwale rządzą się swoimi prawami...A co do Montreux, to w 86 improwizacja wokalna Freda jest dla mnie jeszcze lepsza niż na Live Aid! Czyli playback, ale nie do końca...  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 5:59 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: |
No dobra, to zapytam tak. Jakby jedno z lepszych zagrań mercury'ego na pianinie porównać np. z 'november rain' guns n' roses, to jest to poziom mniej więcej ten sam, czy któreś z tych jest na poziomie znacznie wyższym? |
November Rain jest nigdzie blisko tego, co czasami na pianinie grał Mercury (March Of The Black Queen, The Millionaire Waltz, NAWET(!!!) Love Of My Life...!)- WCALE nie jest trudne... To, że utwór trwa 8 minut nie znaczy że jest jakiś Bóg wie jak ambitny albo trudny...
krs- ja już dałem sobie spokój z dyskusją w momencie kiedy hamburger stwierdził, że melodia FLICK OF THE WRIST jest banalna (żeby potem kilka postó później pod niebiosa wynieść November Rain...) i kiedy stwierdził, że każdy mógł sobie wymyśleć połączenie rocka z operą i że on sam mógłby usiąść i wypisać kilka takich połączeń... Ręce mi opadły... Dyskusja niestety jałowa i szkoda tracić czas na szukanie literek na klawiaturze...
Swoją drogą- nawet banalne (według hamburgera) FLICK... jest trudniejsze na pianinie od November Rain... Włączę się do dyskusji o technice jak będzie o niej mówił ktoś się trochę na niej znający...
Przypominam również iż PRZYZNAŁEM część racji co do niedociągnięć Freddiego jako wokalisty koncertowego- i absolutnie zgadzam się z dagą iż wynikała ona z lenistwa Freda... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 6:37 pm Temat postu: |
|
|
Koncert Court of the crimson king
Studio
Czyli co, King Crimson jest ambitne? bo sluchajac obydwu wersji mozna rzec, ze tak..
Ja jednak myślę, że ambicja Queen bylo przekazanie trudnych form w prostej postaci. I w 100% im się to udało. Aha, co do BR.. chyba wiekszosc wlasnie zachwycala/zachwyca sie polaczeniem rocka z operą, bo gdy tylko natrafisz na opis tego utworu to zawsze jest to napisane. W stylu 'nowatorski utwor, w ktorym polaczono rocka z opera'.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 6:43 pm Temat postu: |
|
|
Włączę się tylko na chwilkę...
Połączenia rocka i opery wcale nie musiał wymyślić Queen. Ba, nawet nie pierwszy mógł je zagrać. Ten zespół jako pierwszy rozsławił takie połączenie. Tak samo, jak Black Sabbath (często odnosi się do tego Fenderek) wcale nie musiał stworzyć podwalin metalu, co po prostu jako pierwszy grał w taki sposób i był szeroko znany.
Chcę powiedzieć, że nikt z nas nie wie, kto pierwszy stworzył nowy pomysł. Jest cała masa zapomnianych zespołów, które mogły nagrać cuda-cudeńka, ale nie miały szczęścia w kwestii zwanej "osiągnąć sukces". Nie odbieram oczywiście zasług tym wszystkim zespołom, które określa się "pierwszymi", za to śmiem przypuszczać, iż w tej chwili ktoś wpada na genialny muzyczny pomysł, ale jest z Arabii Saudyjskiej (w której metal jest "legalny" bodajże od 2000 roku) i świat nigdy się o tym nie dowie, nawet jeśli ów pomysłodawca wyda płytę, na której swe dzieło zamieści. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 7:49 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | | hb - piszesz o playbacku queen w 86 roku.. byl 1 taki przypadek (zreszta taki sam, bo i miejsce i okazja ta sama, byl tez w 84) - festiwal w montreaux, gdzie po prostu byla taka konwencja imprezy, ze wystepowali z playbacku i wcale sie z tym nie kryli - obejrzyj te utwory to zobaczysz, ze freddie nawet nie stara sie udawac, ze spiewa na zywo... |
Dobra, cały ten wątek playbackowy wynika z tego, że krs stwierdził, iż skoro Plant sobie raz nie poradził z 'Innuendo', to znaczy, że jest 1000 razy gorszym wokalistą od Mercury'ego i mu do pięt nie dorasta. A ja tłumaczę po prostu, że jedno niepowodzenie nie przekreśla wszystkiego (policzcie sobie, ile piosenek na Wembley rozwalił Mercury - a nie przekreśla go to jako wokalisty ogólnie; na Wembley porządnie mu wyszło tylko 'Who wants to live forever', 'One vision', 'Love of my life', 'Now I'm here', 'in the lap of the gods' i może jeszcze coś, o czym zapomniałem, ale niewiele jest tego). Jak się jest wyrozumiałym wobec Freddie'go, to należałoby być równie wyrozumiałym dla innych wielkich wokalistów.
| mike napisał: | | A wracając do głównej dyskusji -> czy zmiany melodii, czy też nie wyciąganie wszystkich dźwięków o czymś świadczą? Według mnie nie, dopóki całość nadal brzmi świetnie. Muzyka ma dostarczać przyjemności, dla mnie nie musi być perfekcyjna. I kolejne pytanie - czy to, że Mercury nie wyciągał niektórych dźwięków w jakiś sposób uwłacza mu jako wokaliście? Nie sądzę. |
Szczerze mówiąc, nie pamiętam dokładnie, jak się zaczął ten wątek dyskusji. W każdym razie ja nie mówiłem o tym, że coś mu bardzo uwłacza jako wokaliście, mówiłem po prostu o tym, że nie wyciągał wielu dźwięków, a to jest fakt. Przyznam, że tworzy to dla mnie pewien dyskomfort, ale nie ubolewam jakoś strasznie. Uważam jednak, że lepsi są wokaliści, którzy wyciągają zdecydowaną większość dźwięków, jakie osiągają w studiu. Tylerowi do dziś udaje się wyśpiewywać bardzo dobrze piosenki niemal od A do Z. No dobra, teraz to może nie od A do Z, ale przynajmniej do W Axl Rose śpiewał strasznie wysoko, wszystko osiągał na koncertach, inna sprawa, że na żywo miał obrzydliwy głos.
| Wallenrod napisał: | | Ciekaw jestem , skąd wziales taką informacje, bo ja nigdy o czyms takim nie slyszlalem. Pewnie z powietrza... |
Gdybyś przeczytał chociaż post Bizzy'ego, to byś wiedział, że nie z powietrza. Gratuluję orientacji.
| krs napisał: | | dla mnie zestawienie poziomu gry na pianinie w november do większości rzeczy z queen II czy a night to jak porównywanie gry rojka do vaia (nic nie mam do tego pierwszego rzecz jasna). |
Mój kolega przy mnie potrafił zagrać zarówno 'november rain', jak i pewne queenowe kawałki i nie widzi wielkiej różnicy na korzyść którejś ze stron. Uważa, że raczej i to, i to jest nietrudne i do tego właśnie brnąłem Do tego, że gra na pianinie Mercury'ego jest ładna, ale nie jest niczym wybitnym. Wybitność (i zarazem ambitność) widzimy na konkursach szopenowskich...
| Fenderek napisał: | | krs- ja już dałem sobie spokój z dyskusją w momencie kiedy hamburger stwierdził, że melodia FLICK OF THE WRIST jest banalna |
Ha, pudło i reprymenda od przedszkolanki za nieczytanie ze zrozumieniem Na razie czytaj sylaba po sylabie, bo jak szarżujesz z czytaniem całych wyrazów, to dzieje się to, co się dzieje Napisałem, że zwrotka w Flick Of The Wrist ma prostą melodię. Ma. 'Dislocate your spine if you don't sign he says I'll have you seeing double' - nie powiesz mi, że melodia we zwrotce jest skomplikowana. Przytoczone przeze mnie wersy, to coś w stylu 'hopsasasa'. O refrenie w moim poście nie pisałem, prostotę odniosłem tylko do zwrotki.
| Fenderek napisał: | | (żeby potem kilka postó później pod niebiosa wynieść November Rain...) |
Oj, coś Ci chyba znowu nie wyszło Wypisz mi te 50 komplementów na rzecz 'november rain', które zawarłem w mojej wypowiedzi. Gdzie one są? Zapytałem o porównanie piosenek, a w poście, którego teraz czytasz, napisałem, co z tego wynika. 'November rain' bardzo lubię, ale nie pisałem nic o wielkiej ambicji zawartej w tym utworze Zresztą, nie rozumiesz co czytasz - zacząłem dyskusję od tego, że według mnie, w ogóle w muzyce rockowej mało można znaleźć rzeczy ambitnych.
| Fenderek napisał: | | i kiedy stwierdził, że każdy mógł sobie wymyśleć połączenie rocka z operą i że on sam mógłby usiąść i wypisać kilka takich połączeń... Ręce mi opadły... |
Samo połączenie nie jest żadnym pomysłem! A ktoś napisał, że jest, nie wydaje mi się jednak, że pomysł zlepienia dwóch gatunków może się pojawić jedynie w głowie największego geniusza muzyki.
| Fenderek napisał: | | Dyskusja niestety jałowa i szkoda tracić czas na szukanie literek na klawiaturze... |
Gdy byłem w przedszkolu, też nie szło mi to szybko Ale nie martw się, kiedyś zdobędziesz wprawę w pisaniu Tylko regularnie ćwicz alfabet
Staram się być miły, ale chęć bycia miłym odchodzi wraz z przypisywaniem mi skrajnego imbecylizmu To, co widzieliście, to wasz styl pisania, nie mój. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Czw Gru 20, 2007 8:28 pm Temat postu: |
|
|
I znów to samo- porównujesz to, co śpiewa dany wokalista w studio z tym, jak wyszło mu to na scenie...Ech...to takie ważne dla Ciebie? Ok, twoja rzecz...dla mnie nie... A z tym 'ubliżaniem' Fenderkowi to żeś grubo przesadził...Aha- starasz się być miły? Ok, jednak jak na razie nie bardzo Ci to wychodzi... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|