| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 9:06 am Temat postu: NAJGORSZY? |
|
|
Po raz kolejny chciałem zaproponować wam coś 'nowego' , choć sam temat może się wydawać oklepany. Mianowicie- jaki album Queen(studyjny) uważacie za najsłabszy(choć moim zdaniem w ich wykonaniu nie ma słabych, są po prostu dobre i mniej dobre). Proponuję to dlatego, bo wbrew powszechnym opiniom, jakoby ich 'czerwoną latarnią' był album Hot Space, to w mojej opinii albumem, który najbardziej zbliża się do przeciętności, jest... Sheer Heart Attack(wiem, wiem, zaraz posypią się na mnie rózne gromy i wyzwiska, ale takie jest moje zdanie i go nie zmienię). Piszcie, piszcie. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 9:30 am Temat postu: |
|
|
*wymierza prawy sierpowy*
SHA to najlepszy ich album!!!
*i z buta...*
Serio- A Kind Of Magic, The Works i Flash. Flash to nawet nie jest normalna plyta. Z pozostalych dwoch- AKOM jest troche gorsze... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 10:32 am Temat postu: |
|
|
Nie można napisać "najgorszy" tak, jakby pisało się o prawdzie objawionej. To subiektywne odczucie każdego z nas. Dla mnie:
1. Hot Space
2. Works
3. Game
Wynika to z tego pewnie, że jeszcze nie słyszałem "Flash Gordon" - nie chcę jej kupować za 50 zł mając prawie pewność (znam część utworów) że mi się nie spodoba. _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 10:48 am Temat postu: |
|
|
Dla mnie jednak Hot Space, o Flashu nie mogę nic powiedzieć, bo znam tylko Flash's Theme. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 11:41 am Temat postu: |
|
|
flash kosztuje 35 zeta w media m. podobnie jak czesc spora plyt queen ale nie wliczam go do normalnej dyskografii w kontekscie najlepszych/najgorszych bo to inna bajka wiec za najgorszy uznaje the works, potem kind of magic i the miracle, z tymze od reszty odstaje tak naprawde tylko ta pierwsza plyta dla mnie... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andrew

Dołączył: 27 Lut 2005 Posty: 159 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 1:51 pm Temat postu: |
|
|
| Jeśli o mnie chodzi to zdecydowanie The Works (nie licze Flasha) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 4:52 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | | choć moim zdaniem w ich wykonaniu nie ma słabych, są po prostu dobre i mniej dobre |
Ja rozumuję podobnie. I to nie dlatego, ze to Queen. Podobają mi się wszystkie płyty Queen, ale nie dlatego, ze jestem "fanem". Jestem "fanem", bo podobają mi się wszystkie płyty, a nie na odwrót. To tak gwoli ścisłości.
| Mariusz napisał: | | Proponuję to dlatego, bo wbrew powszechnym opiniom, jakoby ich 'czerwoną latarnią' był album Hot Space, to w mojej opinii albumem, który najbardziej zbliża się do przeciętności, jest... Sheer Heart Attack |
Też uważam, ze Hot Space nie jest słaby. Uważam go za źle wyprodukowany, chociaż parę innych mniej istotnych wad by się znalazło (np. wpadki tekstowe w Las Palabras i Put Out The Fire). Ale nie zwykłem oceniać prezetnu po opakowaniu czy tez książki po okładce, dlatego wyprodukowanie nie jest dla mnie sprawą pierwszorzędną. Dlatego wciąż sądzę, iż są to (AKOM, Works, Hot Space) albumy może nie z najwyższej półki, ale jednak w świetle całej muzyki, wybijają się ponad pewien standart. Z tym, ze takich dośc dobrych albumów było w muzyce wiele, dlatego nie są one specjalnie cenione.
Nie zgadzam się z tym, ze nie zginęły one w odmętach przeciętności, gdyż nagrał je Queen. Nie zginęły w odmętach przeciętności, bo jest tam wiele niezapomnianych utworów, które symbolizują dekadę lat '80, poza tym kilka utworów niesinglowych, aczkolwiek pięknych i bardzo dobrych (mowa tu o latach 82-86)-np. Is This The World We Created...? lub One Year Of Love. Poza tym Queen to zespół takich albumów jak ANATO, czy ez Innuendo, więc takie AKOM nie miało szans przy nich na sukces (nie mówię tu o sukcesie komercyjnym).
Po drugie, sam najmniej lubię SHA. Ale uwaga-wcale nie uważam go za najgorszy. Jest wg mnie jednym z najbardziej klasycznych albumów, bardzo zmienił oblicze rocka, więc to, ze akurat nie podpasował aż tak bardzo pod mój gust, dla tej płyty nie onzacza nic. Mój gust nie jest wyznacznikiem tego, czy płyta jest dobra, czy zła.
| crowley napisał: | | Nie można napisać "najgorszy" tak, jakby pisało się o prawdzie objawionej. To subiektywne odczucie każdego z nas. |
O to chodzi. Żaden gust nie jest wyznacznikiem poziomu płyty.
A teraz sedno tematu:
Flash-nie wiem jest to album nietypowy, zupełnie z innej bajki, muzyka ilustracyjna, filmowa po prostu. Ocenianie go w tych samych kategoriach co inne albumy jest wg mnie bez sensu. Jak można wymagać od koszykarzy zdobycia mistrzostwa świata w piłce nożnej Mam nadzieję, ze zrozumieliście przenośnię. Flash miał być muzyką filmową i taką też był. Wywiązał się z zadania. A tak nawiasem mówiąc, nawet w Teraz Rocku napisali o "pięknych motywach miłosnych na klawiszach" w The Kiss i bodajże Arborii.
Najsłabszymi albumami są wg mnie The Works, a potem na równi AKOM i Hot Space. Najlepsze jest to, że sa to jedne z moich ulubionych płyt Queen. Ale uważam je za słabe, bo sa przeprodukowane, zdarzają sie słabsze momenty (Man On The Prowl, Pain...), często też w ogóle nie mogę znaleźć żadnych powiązań między niektórymi utworami znajdującymi się na ścieżkach sąsiednich na tych płytach. Czy ktoś wie, co mają wspólnego It's A Hard Life i Man On The Prowl?
No więc jako najsłabszy uważam The Works. Ale oczywiście wielu może się nie zgodzić. Decyduje gust...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 5:09 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | często też w ogóle nie mogę znaleźć żadnych powiązań między niektórymi utworami(...) Czy ktoś wie, co mają wspólnego It's A Hard Life i Man On The Prowl? |
Przecież to łatwe- podmiot liryczny tej pierwszej piosenki przeżył zawód miłosny ("I don't want my freedom- there's no reason for living with a broken heart...") i czeka na następną miłość (I'm waiting for love"). Aby zapomnieć o przeżytym zawodzie miłosnym wybiera się na "łowy" ("Man On The Prowl"). Chce zatracić się w przypadkowym seksie, bo myśli, że uda mu się przez to zapomnieć o bólu. Ale mu się to nie udaje. Więc przerzuca się na roboty. ("Machines")... Na upartego to w każdym albumie można dopatrzyć się sensu w ułożeniu piosenek...
Do rzeczy- moim zdaniem najgorsza jest (czytaj: najmniej lubię) płyta: "The Works", a potem "A Kind Of Magic". _________________ "Look beyond your own horizons ..."
Ostatnio zmieniony przez Sweet Lady dnia Pią Maj 20, 2005 5:11 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anka

Dołączył: 23 Mar 2005 Posty: 211 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 5:11 pm Temat postu: |
|
|
Prawda, że trudno jest wybrać ten najgorszy album .Moim zdaniem te najmiej udane to:
-Flash Gordon
-Hot Space |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 6:26 pm Temat postu: |
|
|
Ja nie trawię:
- Flash Gordon
- The Works
- A Kind Of Magic |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 7:53 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie Queen nie ma najgorszego albumu, ma tylko lepsze i gorsze więc nic nie wytypuję w tym temacie... _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karolina

Dołączył: 16 Sty 2004 Posty: 1655 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Maj 20, 2005 9:34 pm Temat postu: |
|
|
- Flash
- A Kind Of Magic
- Queen _________________ Crazy Little Thing Called Love - 05/09/09 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Maj 21, 2005 11:52 am Temat postu: |
|
|
| Sweet Lady napisał: | | Yeah88 napisał: |
często też w ogóle nie mogę znaleźć żadnych powiązań między niektórymi utworami(...) Czy ktoś wie, co mają wspólnego It's A Hard Life i Man On The Prowl? |
Przecież to łatwe- podmiot liryczny tej pierwszej piosenki przeżył zawód miłosny ("I don't want my freedom- there's no reason for living with a broken heart...") i czeka na następną miłość (I'm waiting for love"). Aby zapomnieć o przeżytym zawodzie miłosnym wybiera się na "łowy" ("Man On The Prowl"). Chce zatracić się w przypadkowym seksie, bo myśli, że uda mu się przez to zapomnieć o bólu. Ale mu się to nie udaje. Więc przerzuca się na roboty. ("Machines")... Na upartego to w każdym albumie można dopatrzyć się sensu w ułożeniu piosenek...
|
Hehe, nei wiem czy piszesz na poważnie, ale może i masz rację? Jednak Man On The Prowl i Machines nei mają ze soba nic wspólnego. A nawet takie Radio Ga Ga i Tear It Up są ułożone w podobnej sekwencji jak np Delilah i The Hitman na Innuendo (uważane za wzór "jedności" albumu). I na The Works po dwóch piosekach jest refleksyjny utwór-It's A Hard Life. I tak samo jest na Innuendo-po popowym Delilah i rockerze The Hitman jest refleksyjne Bijou. Bardzo podobnie ułożone sa trzy pierwsze piosenki na Works. No i dwa następne utwory jak dla mnie wprowadzają bałagan, a potem od IWTBf jest już lepiej, bo jest jakaś konsekwencja w ułożeniu utworów, tj. od tej piosenki, aż do samego końca albumu, jest coraz bardziej rockowo. Ja tak widze powiązanie utworów na Works. I wcale to nie jest wymyślone na siłę. Gdybym naprawdę chciał z Works zrobić jedną całośc, to nawet wymyśliłbym coś dla Machines... Ale niestety w moim przypadku to niemożliwe.
| Sweet Lady napisał: | | Do rzeczy- moim zdaniem najgorsza jest (czytaj: najmniej lubię) |
Uważam, ze dobrze by było, jak byśmy rozróżniali te dwie rzeczy. Najmniej lubić i uważać za najgorsze to dla mnie dwie różne sprawy. Np. bardzo lubię The Works, ale jest wg mnie najsłabszy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fairy King

Dołączył: 21 Maj 2005 Posty: 359 Skąd: Lublin/Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 21, 2005 1:45 pm Temat postu: |
|
|
Jak zwał tak zwał, ale spośród studyjnych albumów Queen (nie licząc Flash Gordon), najsłabsze według mnie (najmniej przeze mnie lubiane) są:
- Hot Space
- The Works
- News Of The World
(kolejność dowolna).
Jeśli chodzi o wspomniane SHA, to jest to mój ulubiony album obok MIH i ADATR, który niezmiernie kocham. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Maj 21, 2005 4:39 pm Temat postu: |
|
|
Cóż, trudno odpowiedzieć na pytanie czy miał najgorszy. To jest właśnie sprawa gustów i poglądów, choć w mym odczuciu Queen miał najgorszy album. Tego akurat najgorszego chyba nie wskażę, ale wiadomo chyba między czym rozmyślam - Hot Space, The Works i A Kind Of Magic, choć to nie są złe albumy Nie rozumiem też, jak można mówić o The Miracle jako przeciętny, bo słyszałem już dużo takich opinii. Wyjaśni mi ktoś dlaczego?...Cóż, to prawda, sprawa gustu, ale obiektywnie można spojrzeć z zupełnie innej strony. O tym było dużo w temacie o syntezatorach, więc nie będę już tego przytaczał. Co do Flasha - tego albumu nie powinno się porównywać z resztą....album jest, że tak powiem, "dobry inaczej". Jest słaby jeśli patrzeć przez pryzmat innych płyt, ale to soundtrack. W tej roli akurat sprawdza się naprawdę dobrze - i za to doceńmy ten album, nawet jeśli go nie lubimy.
| Yeah88 napisał: | Też uważam, ze Hot Space nie jest słaby. Uważam go za źle wyprodukowany, chociaż parę innych mniej istotnych wad by się znalazło (np. wpadki tekstowe w Las Palabras i Put Out The Fire). Ale nie zwykłem oceniać prezetnu po opakowaniu czy tez książki po okładce, dlatego wyprodukowanie nie jest dla mnie sprawą pierwszorzędną. Dlatego wciąż sądzę, iż są to (AKOM, Works, Hot Space) albumy może nie z najwyższej półki, ale jednak w świetle całej muzyki, wybijają się ponad pewien standart. Z tym, ze takich dośc dobrych albumów było w muzyce wiele, dlatego nie są one specjalnie cenione.
| Mógłbym się podpisać pod wszystkim, prócz ostatniego zdania. Albumy właśnie są cenione, to my postrzegamy je jako gorsze, gdyż inaczej patrzymy na ogólną twórczość Queen. Ale generalnie popieram Cię w tym, co tutaj napisałeś. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Maj 21, 2005 6:33 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Cóż, trudno odpowiedzieć na pytanie czy miał najgorszy. To jest właśnie sprawa gustów i poglądów, choć w mym odczuciu Queen miał najgorszy album. Tego akurat najgorszego chyba nie wskażę, ale wiadomo chyba między czym rozmyślam - Hot Space, The Works i A Kind Of Magic, choć to nie są złe albumy |
No własnie nie wiem jak mozna nazywać złymi albumami płyty, które mają takie piosenki jak: Staying Power, Under Pressure, Life Is Real, Back, czy też Radio Ga Ga, IWTBF, Tear It Up, KPTOW, Hammer To Fall, ITTWWC albo na AKOM One Vision, kawałek tytułowy, One Year Of Love, Gimme The Prize, WWTLF czy też POTU. Jezu, ile tego jest. Oczywiście są "kwiatki" jak np. Pain/Pleasure, Machines, reszta piosenek to tez raczej przeciętność (choc lubię). Wiem, ze większość z nich dopiero na żywo nabierała blasku (Radio Ga Ga, IWTBF). Ale na koncertach to, co było przeciętne w studiu, stawało się genialne. Np. Back Chat, Staying Power (!) z Milton, One Vision z Budapesztu albo Tear It Up. No i dlatego uważam ta płyty za słabsze, ale ze względu na ilosc dobrych w gruncie rzeczy piosenek, wciąz zaliczam je do dobrych. Kurde powtarzam się, ale będę uparcie tego się trzymał. Aha, niektórzy dali 1 The Works lub AKOM w te,matach "...na cenzurowanym". Czyli sugerujecie, ze płyty te sa na takim samym poziomie jak najgorsze badziewia typu britney itp.
| Misiu napisał: | | Mógłbym się podpisać pod wszystkim, prócz ostatniego zdania. Albumy właśnie są cenione, to my postrzegamy je jako gorsze, gdyż inaczej patrzymy na ogólną twórczość Queen. |
Zgadzam się częściowo. Te albumy nei są cenione aż tak bardzo jak np Innuendo. W zasadzie każdy szanujący się fan muzyki powinien mieć w domu MIH, Innuendo, ANATO i ADATR. Ale AKOM już niekoniecznie. Aczkolwiek przez nie-fanów AKOM paradoksalnie jest bardzo ceniony.
| Misiu napisał: | | Ale generalnie popieram Cię w tym, co tutaj napisałeś. |
Kurde, jesczze ludzie pomyślą, ze Misiu i Yeah88 to ta sama osoba, która używa dwóch nicków Ale widze, że jest osoba, która rozumie, co mam na myśli. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
vessena

Dołączył: 18 Sty 2005 Posty: 385 Skąd: z otchłani
|
Wysłany: Pią Maj 27, 2005 12:11 am Temat postu: |
|
|
Flash - nie moge sie do tego przekonac i nie dlatego, ze to filmowe, bo AKOM lubie. I poza tym chyba nie potrafie wskazac "najgorszej" (cokolwiek by to nie oznaczalo) plyty, co najwyzej utwory a taki topic juz byl. _________________ I can fly, my friends. The show must go on. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Wto Cze 14, 2005 5:41 pm Temat postu: |
|
|
no cóż, podobna dyskusja toczy sie w recenzjach, to ja powtórze:
A Kind Of Magic
The Works
są słabe tylko i wyłącznie na tle innych płyt Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Magda:)

Dołączył: 11 Lis 2003 Posty: 541 Skąd: Zabrze
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 3:54 pm Temat postu: |
|
|
Flash Gordon
The Works
The Game
------
Hot Space ewentualnie ale czasem uwielbiam sie pobawić w tych rytmach  _________________ Keep Yourself Alive |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 4:17 pm Temat postu: |
|
|
| Blackie_Sexx napisał: |
są słabe tylko i wyłącznie na tle innych płyt Queen |
Mysle ze na tle najlepszych plyt rockowych wszechczasow (wezmyz pierwsza setke) wypadaja jeszcze gorzej. Zas na tle dzisiejszych wydawnictw wypadaja z kolei rewelacyjnie... Postaw THE WORKS obok najlepszych plyt Zeppelinow i... kicha... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 5:29 pm Temat postu: |
|
|
Generalnie jak na zespół tej klasy co Queen (czyli tez Led Zeppelin, Pink Floyd itd.) jest to album słaby. Muzycznie- dla mnie przeciętność, choć z lekkim wychylenie na plus (moim zdaniem). Jesli chodzi o najgorszy album to zdecydowanie The Works- takie "kwiatki" jak Machines czy Man On The Prowl nie miały prawa się znaleźć w repertuarze Królowej.
Pytanie do Was: co sądzicie o albumach (a właściwie albumie) The Darkness w kontekście najgorszych płyt Queen? Pytam, bo bardzo mnie to ciekawi. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andrew

Dołączył: 27 Lut 2005 Posty: 159 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 5:34 pm Temat postu: |
|
|
Ja z The Darkness znam tylko Permission To Land. Płytka całkiem fajna. Porównując tę płytę z The Works (również w moim mniemaniu najmniej udana płyta Queen) nie wybija się jakoś bardzo. Zresztą to jest inna muzyka i trudno to porównywać. Jeśli chodzi o moją subiektywną opinię to wolę sięgnąć po The Works - jednak  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 5:50 pm Temat postu: |
|
|
Andrew- The Darkness nagrali tylko PTLand Ale teraz nagrywają druga płytę (zostały jeszcze tylko partie wokalne, chociaz sa problemy z basem , bo basista ich opuścił). Ja stawiam te albumy na równi, chociaż album Darknessów ociera się moim zdaniem o rockowa sztampę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andrew

Dołączył: 27 Lut 2005 Posty: 159 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 5:54 pm Temat postu: |
|
|
No cóż, ignorant ze mnie. Nic dziwnego, że nie mogłem nic innego znaleźć A moja ulubiona piosenka z tej płytki to I Believe In A Thing Called Love, które moim zdaniem jest gorsze tylko od Is This The World We Created z The Works. Według mnie oba albumy mają lepsze i gorsze momenty  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 5:59 pm Temat postu: |
|
|
Kurcze, jakże to porównać... Ja uwielbiam PTLand , podoba mi się old queenowski styl tego zespołu... Trafili do mnie z tym swoim Ac/Dc meets Queen meets Kiss... W każdym razie częściej słucham PTLand niż The Works czy AKOM. Niestety.
Jest jeszcze Wig Wam, który to zespół wszystkim polecam  _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 6:01 pm Temat postu: |
|
|
Słuchając wiele razy tej płyty odniosłem wrażenie, ze jest robiona na jedno kopyto. Zresztą czułem to już po pierwszym przesłuchaniu. Na Works jest za to dużo urozmaicenia (co jednak nie wszędzie wyszło na dobre...). Za to I Believe In A Thing Called Love przypomina mi do złudzenia One Vision... Aczkolwiek miło jest tego posłuchac, to jednak rewelacji tam nie ma. Tym bardziej niczego odkrywczego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andrew

Dołączył: 27 Lut 2005 Posty: 159 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 6:04 pm Temat postu: |
|
|
I Believe In A Thing Called Love wpadło mi w ucho, po prostu. Nie jest to żadna przełomowa piosenka, jasne. Ale na Works też takich nie ma. I tak pewnie za tydzień mi się znudzi A co do One Vision to nie przyszło mi to do głowy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sro Cze 15, 2005 7:32 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo polubiłem The Darkness ("Permission To Land") i ze zniecierpliwieniem czekam na ich drugi album. To fakt, że piosenki są dużo bardziej monotonne (utrzymane w jednym klimacie) w porównaniu z baaaaaaaaaardzo szeroką rozpiętością gatunków, po jakich poruszali się panowie z Queen. Ale "The Darkness" mają jeszcze czas, żeby rozwinąć skrzydła. Nie potrafię porównać "Permission To Land" z "The Works", bo to IMHO zupełnie inna bajka. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|