FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Queen=Freddie (?)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Al



Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 86
Skąd: Mikołów

PostWysłany: Pon Cze 13, 2005 9:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
i wypada mi się ukłonić przed Tobą Smile


Daj spokoj, nie jestem brytyjska krolowa Very Happy

Cytat:
Fajnie się dyskutowało, Al, dzięki, było mi naprawdę bardzo miło


Mnie bylo rowniez milo, Misiu. Smile
_________________
Pozdrawiam,
Marcin
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Tstankie



Dołączył: 07 Maj 2004
Posty: 709
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon Cze 13, 2005 9:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja również sobie dzięki tobie uświadomiłem, ze Brian nie jest technicznym wirtuozem. Ale jest wirtuozem wg mojego pojęcia. To, co umie wykorzystuje w mistrzowski sposób. Chociaż nie jest wirtuozem technicznym, na miejsce w rankingu najlepszych gitarzystów, które dostał, w pełni zasługuje.
_________________
Tomek


Brian May Moje aukcje Moje aukcje
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pon Cze 13, 2005 11:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zgadzam się z Tstankie'em w 100%.
Także i ja pragnę podziękować Al'owi za wymianę zdań i wyrazić podziw dla ogromnej wiedzy.
Pozdrawiam [tym bardziej, ze jesteś moim imiennikiem Smile (jak by ktoś nie wiedział, to mam na imię Marcin Razz )]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Al



Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 86
Skąd: Mikołów

PostWysłany: Pon Cze 13, 2005 11:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 i Tstankie:

Dziekuje, chlopaki za rozmowe, fajnie bylo. Pogadamy przy okazji innych tematow rowniez, mam nadzieje. Smile
_________________
Pozdrawiam,
Marcin
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wundżun



Dołączył: 06 Cze 2004
Posty: 289
Skąd: znad Bałtyku

PostWysłany: Wto Cze 14, 2005 8:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja jeszcze a propo głosu Roba Halforda. Smile

Posłuchałem Run Of The Mill i Dying To Meet You i według moich analiz, najwyższa nuta Roba to G4. Zatem byli lepsi "falsetowi krzykacze" od niego, choćby Roger Taylor, który osiągał Bb4 w Bohemian Rhapsody i A4 w In The Lap Of The Gods. Albo Freddie, któremu jakoś udało się "wypiszczeć" D5, i to na koncercie. Albo mój ulubieniec Janusz Radek, który mógł całkiem nieźle pociągnąć D5. Co do najniższej nuty Roba nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że nie śpiewał poniżej E1, a na pewno poniżej C1. Zatem nawet bardzo optymistycznie licząc, nie mógł on mieć więcej niż 4 oktawy.

Być może gdzieś jest błąd w moim rozumowaniu, jeśli tak, to bardzo proszę, poprawcie mnie.
A tak w ogóle to głos Roba bardzo mi się podoba, może zacznę słuchać Judas Priest, kto wie Smile
_________________
Queen Corner online - magazyn o Queen tworzony przez fanów dla fanów!
GOD SAVE THE QUEEN! (and Paul Rodgers)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Blackie_Sexx



Dołączył: 12 Cze 2005
Posty: 402
Skąd: Tychy

PostWysłany: Wto Cze 14, 2005 8:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no, podoba mi się Twoje analizowanie. Polecę coś jeszcze, żebyśmy byli pewni pana halforda... Posłuchaj utworu Exciter z płyty Stained Class, rok to jest 1978... Tak chyba wchodzi na jeszcze wyższe rejestry

Polece jeszcze Mike'a Matievica z zespołu STEELHEART, koleś wyczynia wokalne cuda, przysłuchajcie się takim utworom jak She's Gone, czy I'll Never Let You Go... a może od razu doznajcie szoku przy Sheila Shocked
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
q_michal



Dołączył: 15 Lis 2003
Posty: 2049
Skąd: Lubartów/Warszawa

PostWysłany: Sro Cze 15, 2005 1:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z duza ciekawoscia sledzilem przebieg tej dyskusji. Na jej zakonczenie (?) takze ja chcialbym sie wypowiedziec. Z gory zastrzegam ,ze jesli "idzie" o techniczna ocene gry na gitarze jest laikem, umiem zagrac jedynie najprostsze dzwieki, z cala pewnoscia nie jestem fachowcem w tej dziedzinie. Wg. mnie dyskusja nabrala zbyt "technicznego" wydzwieku,obdarliscie ja troche z ludzkiej skory. W moim odczuciu wazniejsze od technik grania, szybkosci, zmyslu improwizacji, precyzji sa inne elemnty ,ktorych wszystkie skladowe okreslaja/lub nie kogos geniuszem, wirtozem... Biorac pod uwage elemnty, ktore wymienilem na poczatku poprzedniego zdania artysci tacy jak: Knopflerr, Gilmour, Hendrix, Harrison, Van Hallen,Blackmore,McCartney, Howe,Clapton,B.B. King,Richards,Townshend,Beck,Berry,Summers czy nawet czlonkowie The Shadows z pewnoscia na byliby uznawani za wielkich gitary. To samo tyczy sie Briana. Sa oni jednak gloryfikowani zarowno przez "zwyklych" fanow jak i fachowcow (choc czasem trafiaja sie tacy pokroju Kirmucia...) za orygnalosc, inowacje, wklad w rozwoj muzyki, zainspirowanie innych artystow, charektersytyczny, zupelnie tworczy styl. Tak tez bylo w wypadku Briana. On zdecydowanie najlepiej tworzyl cos w rodzaju unikalnej giterowej przestrzeni najlepiej slyszalnej chyba na "Innunedo" (albumie). On tez znakomicie imitowal dzwieki innych instrumentow (i nie tylko!).Byl (jest) tazke specjalsita od nadawania brzeminu gitary niemal orkiestrwoej aranzacji. Jego gra (na roznych gitarach) na "Love of my life", "I want it all", "Brighton rock", "Bijou", "Now I'm here"i wielu,wielu innych utworach jest nieprownywalne z niczym ani nikim przedtem. O czym chyba wiekszosc z Was nie wspomnaila, bylo to spowdowane ogromna intelignecja a przde wszytkim wspanialemy sluchem i zmyslem kompozytorskim Briana. Jego styl od zawsze byl "jego", ciezko bylo znalezc jenoznczane analogie z kims innym. Piekno, finezja, wszechstreonnosc sa cechami, ktore charektrzuja go najlepiej. Dla mnie zapewnia mu to status zarwono geniusza jak i wirtuoza.
John. Byl dla mnie basista wybitnym. Muzykiem zas genialnym.Na ta druga ketegorie skladaja sie zas bowiem tazke talent kompozytorski,tekstowy,umiejetnosc gry koncertowej itp. Jego basowy wklad do "Under pressure" czy "Another one bites the dust" to przeceiz klasyka gatunku.
Roger. Hmmm....Dla mnia takze znal (zna) sie nieprzctenie na isntruemncie,ktorym sie poslugiwal. Byc moze byli od niego lepsi,ale...Analizujac wizerunek Rogera jako artysty to moim zdaniem chyba tylko Phill Colinss moze sie z nim mierzyc. Roger poza byciem insrtumetalista (nie tylko bowiem perksuja) jest tez moim zdaniem kapitalnym wokalista, z niezwykle oryginalnym glosem o przczystej wrecz barwie. Zreszta zawsze potrafil (i robi to do tej pory!) swietnie godzic swoje talenty czego chyba najbardziej namaclnym dowdem jest "I'm in love in my car" czy "Radio ga ga".Ponadto,jak w przypadku wszytkich krolewskich muzykow posiada taz ogromny talent kompozytorsko-autorski.
Freddie. Bez sensu jest dla mnie lictywoanie sie na oktawy, skale, wyskosci czy tonacje. Takie podzial jest dobry ale dla spwiewakow operowych, gdzie glos jest w zasadzie jedynym narzdziem oceny jakosci ich pracy. Freddie przde wszytkim mial najpiekniejsza w dziajach barwe a takze epskresje glosu! Umial odpowiednio go modulowac, wykorzystywac na roznych wyskosciach. Jego glos byl (dla mnie) na ogol czysty,silny i opanowany. Zdawal se sprawe z swego telentu,dla tego nie bal sie wykorzystywac go najlpeiej jak umial (vide album "Barcelona"). Jesli dodamy do tego znamoite opanowanie pianina, charyzme, idelny kontkat z publicznoscia, wlasna wizje tetralizacji rocka, teksty, kompozycje, cheroegrafie sceniczna, zmysl i wyobraznie to...to wszytko brzmi jak recpeta na geniusz.
Queen bowiem tworzyla czworka genialnych osob...
AMEN
_________________
"You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"

7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 Smile !

www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne

www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pią Gru 07, 2007 12:20 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Queen=Freddie? Dobre pytanie! Na początku swej przygody z Queen pewnie tak twierdziłem, teraz... Za pewne przez wielu fanatyków głosu Mercurego, uzna że nie ma innej opcji (czego przykładem są konflikty w temacie Queen + Paul Rodgers). Jednak klasyczna Królowa to czterach chłopów, którzy od 71 do 91 byli z sobą na dobre i na złe. Niczym małżeństwo, póki śmierć nie rozłączyła pracowali razem.
Sam Freddie wnióśł wiele do Queen, baa bardzo wiele. Wielu ludzi kojarzy zespół głównie przez tego ekscentrycznego wokalistę. Jednak krzywdząca jest opinia, że zależało wszystko od niego. Ludzie przecież nie przychodzili na koncerty by tylko posłuchać głosu naszej kochanej wąsatej cioty, każdy chciał poklaskać przy We Will Rock You czy Radio Ga Ga, po bujać się przy spokojniejszych piosenkach czy nawet zatańczyć pogo przy Tie Your Mother Down (a polecam, niezła akcja ^^)
Chyba nawet sam Freddie by nie pomyślał, że on to Queen.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012


Ostatnio zmieniony przez mumin_king dnia Pią Gru 07, 2007 3:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Mariusz



Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 2411
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pią Gru 07, 2007 11:00 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak, nawet niejednokrotnie w wywiadach podkreślał, że Queen to nie on sam, tylko cała czwórka!!! I zawsze zaprzeczał, gdy ktoś nazywał Go liderem zespołu...

Mumin, byli razem od 71... Wink Drobna różnica...
_________________
There Must Be More To Life Than This
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Pią Gru 07, 2007 3:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mariusz napisał:
Mumin, byli razem od 71... Wink Drobna różnica...


Myślałem wtedy o WOS-ie xD
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Pią Gru 07, 2007 3:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak się składa, że mamy solowe płyty każdego z członków Queen i możemy porównać je z albumami wydanymi przez cały zespół. Jak dla mnie, jest oczywiste, że każdy z członków wniósł dużo do twórczość grupy i ani solowa działalność Freddiego, ani żadnego innego Briana Wink to nie Queen. Tym bardziej wkurza mnie, kiedy w radiu ktoś zapowiada piosenkę Queen i puszcza np. "The Great Pretender" albo (to zdarza się częściej) zapowiada Freddiego i puszcza WWRY.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Sro Gru 12, 2007 1:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tak, to standard. ale jest to stosowane pięknie wymiennie, haha... ostatnio usłyszałem od pana radiowca zapowiedź piosenki queen i z góśników potoczyło się... love kills:) byle wąs był, reszta jest milczeniem:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
futureal



Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 554
Skąd: Edge of Darkness

PostWysłany: Wto Lis 11, 2008 4:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

dużo dyskusji mnie ominęło,nawet nie czytam bo pewnie na wszystko bym chciał odpowiedzieć

Wg.mnie zawsze było tak,że szerokie grono ludzi znających zespół kojarzyło kapelę z wokalistów, to się tyczy większości kapel ,Queen to zespół kojarzony głównie z Freddiem ,za jego osobowość ,ktoś tu napisał że on chciał byś za wszelką cenę gwiazdą...i tak i nie, bo czy on musiał chcieć, każde jego pojawienie wzbudzało emocje ,na gwiazdę trzeba mieć zadatki on je miał, ale fakt oprócz tego pomagał temu co czasem było niepotrzebne(zresztą nie mi oceniać)

Ja zawsze starałem się patrzeć na cały zespół, docenić pracę wszystkich muzyków ,choć muszę przyznać ,że są dwa typy zespołów, takie gdzie nie wyobrażam sobie zmiany wokalisty i takie gdzie jak najbardziej sobie to wyobrażam, np. gdy byłem maniakalnym fanem BS z Ozzym, nie chciałem nawet słyszeć o płytach bez niego posłuchałem i z czasem coraz wyżej je ceniłem, w Deep Purple było podobnie ,DP bez Gillana? nieee, a teraz, wprawdzie nie aż tak wysoko jak BS bez Ozzego ale DP bez Gillana cenię ,choć akurat ogół recenzentów raczej lepiej ocenia DP bez Iana niż BS bez Ozzego , w Iron Maiden to już w ogóle, bo wiadomo Dickinson nawet nie był pierwszym wokalistą, choć dla wielu bardzo młodych fanów to on jest najważniejszy w zespole...tak można mnożyć.
Natomiast w Queen raczej nie wyobrażam sobie wokalisty innego niż Freddie, może dlatego ,że nie było takiego, może gdyby powstała jakaś płyta bez niego to bym inaczej mówił (chodzi o ewentualną płytę nagraną po odejściu Freddiego z zespołu ) ,nie wiem....ale wydaję mi się że Queen bez Freddiego to już nie było by to, żeby nie było Queen bez Briana też nie byłby tym samym zespołem.
Podsumowując Queen to na pewno nie =Freddiemu, ale z tym że większość ludzi ma takie zdanie trzeba się pogodzić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RockFan90



Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 1319
Skąd: Łobez/Gdynia

PostWysłany: Nie Lis 23, 2008 9:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Queen=Freddie hmmm...pytanie i trudne i łatwe jednocześnie.Wiadomo-niewtajemniczeni na wspomnienie Queen od razu wymieniają Freda jako największego w tym zespole.Czy maja rację?-w jakimś stopniu tak,gdyż Freddie był bardzo charyzmatyczną postacią,jego kontakt z publicznością był niesamowity a głos niezwykle charakterystyczny.Ja uważam,że umniejszanie zasług pozostałych członków "Królowej" to grzech,za który powinny grozić czeluście piekielne Twisted Evil Nic nie zastapi gitary Briana,świetnie operującego na garach Rogera(no i oczewiście jego "wycia" Very Happy ) i zagrywek basowych Johna.Bez pozostałych członków Queen Freddie już tak nie błyszczał(porażka albumu Mr.Bad Guy-160 tysięcy sprzedanych egzemplarzy mówi sama za siebie) jednak gdy "wracał" do kapeli wszystko się stabilizowało.Tak więc według mnie Queen nie=Freddie. Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
leszekpw



Dołączył: 06 Mar 2005
Posty: 16
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto Lis 25, 2008 7:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja tak z innej beczki.

Poniżej link do jakże ludzkiego oblicza Freddiego- szkoda, że tak mało mamy takich kawałków:(


http://www.youtube.com/watch?v=tGjoSgfA06M&feature=related
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RockFan90



Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 1319
Skąd: Łobez/Gdynia

PostWysłany: Wto Lis 25, 2008 8:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ostatnie święta Freddiego...poza wielkim światem był zupełnie inny...a ten synek Mary jaki do niej podobny
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Dalia



Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 13
Skąd: Tarnów

PostWysłany: Pią Kwi 03, 2009 12:08 am    Temat postu: re Odpowiedz z cytatem

Freddie bez Queenu poradził sobie świetnie, o czym świadczą Jego znakomite solowe plyty. Freddie bez Queen tak-Queen bez Freddiegi NIE!!!
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pią Kwi 03, 2009 12:49 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no, mr bad guy to istna meastria dzwiekowa... Rolling Eyes
w dodatku zatrudnil muzykow, ktorzy mieli imitowac jego kolegow z queen, czego efektem jest pan starajacy sie bardzo grac jak brian may... faktycznie swietnie sobie poradzil freddie.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Kwi 03, 2009 2:26 am    Temat postu: Re: re Odpowiedz z cytatem

Dalia napisał:
Freddie bez Queenu poradził sobie świetnie, o czym świadczą Jego znakomite solowe plyty.

Eeee... które? Nawet do Barcy (mimo tytułu... Twisted Evil ) potrafiłbym się przyczepić- ale nawet abstrahując od niej... MR. BAD GUY? Popatrz na miejsca na listach przebojów poszczególnych singli... poradził sobie jak cholera... I wydał tych solowych płyt... wow- prawidziwa kariera... Rolling Eyes
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Pią Kwi 03, 2009 8:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

moim zdaniem freddie był w queen czymś w rodzaju busoli - jego zakres muzycznych poszukiwań był w zespole najszerszy, miał największą wyobraźnię muzyczną, był w swych poszukiwaniach najbardziej bezkompromisowy. moim zdaniem to on właśnie spowodował, że queen jest poza wszelkimi gatunkowymi szufladami. zresztą, można to zauważyć już na początku kariery, kiedy to po jego przyjściu do dobrego, ale przecież jakże przeciętnego w tamtym czasie smile zespół zyskał teatralną wręcz wizję rozwoju. kogo to była wizja? nie mam wątpliwości... nie jest też dla mnie dziwne, że po śmierci freddiego kariery pozostałych członków zespołu na ogół się posypały, a queen do czasu nawiązania współpracy z rodgersem stał się narzędziem do odcinania kuponów. jakże trafne są tu słowa eltona johna "queen jest dziś świetnym samochodem bez kierowcy". ale trzeba spojrzeć także z drugiej strony - bez niesamowitej gitary i pomysłów maya, niesamowicie szerokiej rozpiętości pomysłów na sekcję rogera i johna freddie nie osiągnął by tego co stało się udziałem queen. siła queen to wszyscy, bardzo różni przecież muzycy, którzy mieli w każdym okresie twórczości odmienne zapatrywania na muzykę. odpowiedni ludzie w odpowiednim czasie spotykając się, tworzą rzeczy wielkie. to stało się właśnie ich udziałem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Kwi 03, 2009 11:40 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

krs napisał:
odpowiedni ludzie w odpowiednim czasie spotykając się, tworzą rzeczy wielkie. to stało się właśnie ich udziałem...

Dokladnie. Bez chemii miedzy poszczegolnymi muzykami tworzacymi (zwlaszcza na scenie) jedna calosc nie byloby z tej pieknej kariery NIC... Patrzcie, nawet basisty szukali przez lata i poki nie znalezli Johna niewiele z tego wszystkiego wychodzilo.
Zespol musi miec chemie, miedzy poszczegolnymi muzykami musi iskrzyc. Kiedy Zeppelini po raz pierwszy zagrali probe w oryginalnym skladzie, kiedy Rysiek zaspiewal z muzykami dzemu, kiedy John zagral pierwsza probe z Queen. To sa magiczne momenty- to sa momenty w ktorych WSZYSCY muzycy wiedza i czuja ze stalo sie cos nieprawdopodobnego. Cos magicznego. Bez tej chemii i magii... nie ma zespolu, po prostu. Nie ma wielkiej kariery, nie ma wspanialej muzyki.

I dlatego pewnie Brian i Roger pracuja z Paulem a nie z kims innym. Bo zagrali z nim- i poczuli jakas chemie. O ile na plycie jej nie slysze zbyt wiele- to na scenie byla to oczywistosc. I mozna sie spierac o nazwe- ale tej chemii nie mozna nie zauwazyc, tego ze muzycy sie nawzajem uzupelniaja i ze miedzy nimi jest niemal elektrycznosc... Tej chemii jeszcze wiecej bylo w Queen. Porownywanie tego co nagralo Queen jako zespol z tym co nagral Fred solo (nawet jesli sie lubi tak Barce jak i Niegrzecznego Chlopca) jest jak porownywanie Ferrari z Trabantem... Freddie bez Queen, Brian bez Queen, Roger bez Queen- osobno mialo to swoje momenty ale czegos zawsze brakowalo. Razem- to bylo wiecej niz tylko suma tych czesci. to byla nowa jakosc, z polaczenia tych skladnikow powstawal jeszcze jeden dodatkowy.
I tak- to ze kazdy z nich byl inny i sluchal czegos innego i ciagnal w inna strone sprawilo, ze mielismy do czynienia z czyms tak wspanialym.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Anka793



Dołączył: 31 Paź 2003
Posty: 315
Skąd: Warszawa / Lublin

PostWysłany: Pon Kwi 06, 2009 2:25 pm    Temat postu: Re: re Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Eeee... które? Nawet do Barcy (mimo tytułu... Twisted Evil ) potrafiłbym się przyczepić- ale nawet abstrahując od niej... MR. BAD GUY? Popatrz na miejsca na listach przebojów poszczególnych singli... poradził sobie jak cholera... I wydał tych solowych płyt... wow- prawidziwa kariera... Rolling Eyes


Ja się tylko przyczepię ( Twisted Evil ), że Freddiemu to akurat wtedy najmniej zależało na komercyjnym sukcesie, raczej chciał spełnić swoje ambicje wydając takie płyty, jakich nie mógłby nagrać z zespołem. Miejsca na listach przebojów tutaj akurat nic nie znaczą, ponieważ Freddie był przez wszystkich kojarzony z Queen, z muzyką rockową, więc nie dziwię się, że taki album w stylu disco został przez większość odrzucony, zwłaszcza po przeżyciach z Hot Space Wink . Tych albumów na pewno nie można oceniać przez pryzmat sukcesu komercyjnego, miejsc na listach przebojów itd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG WP Kontakt
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Kwi 06, 2009 2:39 pm    Temat postu: Re: re Odpowiedz z cytatem

Anka793 napisał:
Tych albumów na pewno nie można oceniać przez pryzmat sukcesu komercyjnego, miejsc na listach przebojów itd.

Zgoda, ale można oceniać na podstawie zawartego tam materiału, a ten... no właśnie Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Pon Kwi 06, 2009 7:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

to oceń materiał na barcelonie, będzie łatwiej:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
A_kind_of_magic



Dołączył: 26 Mar 2009
Posty: 369
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sro Kwi 08, 2009 9:35 pm    Temat postu: Re: re Odpowiedz z cytatem

Dalia napisał:
Freddie bez Queenu poradził sobie świetnie, o czym świadczą Jego znakomite solowe plyty. Freddie bez Queen tak-Queen bez Freddiegi NIE!!!


Potwierdzam. Może te płyty to nie były dzieła sztuki, ale potwierdzam. Czymś naprawdę genialnym stworzonym poza Queen, była płyta "Barcelona".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sheer Heart Attack



Dołączył: 17 Sty 2009
Posty: 44
Skąd: Moszczenica

PostWysłany: Sro Kwi 08, 2009 10:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wokal w każdym zespole jest niewątpliwe "najważniejszym instrumentem muzycznym" - tak bym to określił. Każdy ma swój niepowtarzalny głos. O ile instrumentalistów łatwiej jest "zastąpić" (mieć identyczny sprzęt, ustawić identyczne brzmienie itp.) o tyle wokalisty o takim samym głosie (nie zważając na masę innych aspektów takich jak zachowanie na scenie, kontakt z publicznością, charakter czy chociażby taki sam wygląd Very Happy itp.) jest niestety niemożliwe. Freddie był na tyle niezwykłym człowiekiem a przede wszystkim piosenkarzem, że nigdy nikt go nie zastąpi. Tak jak wypowiadałem się wcześniej na temat projektu queen2/4 + PR jest to profanacja legendy. Zwłaszcza zachowanie Briana i Rogera mi się nie podoba. Jak można było nazwać zespół "Queen +" skoro w zespole nie ma Johna ?! (zresztą chwała mu za to, że nie mieszał się do tego pomysłu).

Wykroczę poza temat, ale wydaje mi się, ze John nie gra z chłopakami, bo być może przestrzegał go przed tym Freddie (wiem może głupie rozumowanie, ale wydaje mi się że to właśnie z Johnem Freddie miał najlepszy kontakt - słychać to w pieśniach, których autorami byli właśnie F. i J. (a zwłaszcza J>) - być może się mylę, nie czytałem żadnych książek o Queen ani tym bardziej nie wiem jakie były relacje między chłopakami, ale wydaje mi się, że najbardziej w zespole to "rządził się" Brian. Być może Freddie powiedział Johnowi coś w stylu "jak będziesz z nimi grał po mojej śmierci to żebyś cholera wiedział będę cię straszył po nocach Laughing ). Wiem, że to może głupie ale tak właśnie myślę. Przeciwieństwa się przyciągają i może właśnie w Johnie Fred miał swojego najlepszego przyjaciela. (You're my best friend ?).

Heh tak sobie myślę, że można byłoby założyć o tym osobny wątek (o relacjach w zespole, kto z kim najbardziej trzymał itp., bo jakoś ostatnimi czasy mnie to bardzo intryguje).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Kwi 08, 2009 11:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sheer Heart Attack napisał:
O ile instrumentalistów łatwiej jest "zastąpić" (mieć identyczny sprzęt, ustawić identyczne brzmienie itp.)

Abstrahuję kompletnie od reszty.
Powyższe jest wierutną bzdurą, która tylko świadczy iż nie grasz na żadnym instrumencie. Skoro to takie proste- to czemu nie ma tysiąca Brianów Mayów i tysiąca Rachmaninowów? Przecież wystarczy tylko odpowiedni sprzet...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sro Kwi 08, 2009 11:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ziutek98



Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 3947
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Kwi 08, 2009 11:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sheer Heart Attack napisał:
O ile instrumentalistów łatwiej jest "zastąpić" (mieć identyczny sprzęt, ustawić identyczne brzmienie itp.) o tyle wokalisty o takim samym głosie

Bezedura, najlepszy przykład - Brian May. Zastąp go kimś, to Ci dam Nobla Wink Są też wokaliści o podobnych do siebie głosach, obaj wokaliści AC/DC na przykład... Albo taki Roger Taylor i Rod Stewart... Albo (tu się ostro narażę) James LaBrie, który momentami brzmi identycznie jak George Michael...
_________________
PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sro Kwi 08, 2009 11:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

moze inaczej. da sie zastapic byc moze, ale efekt nigdy nie bedzie taki sam. chocby byl tak samo dobry. przyklady? chocby blackmore i morse w purplach, czy wczesniej tommy bolin. wszyscy trzej to swietni gitarzysci, kazdy ma tak rozny od pozostalych sposob i styl gry, ze pomyslic ich sie nie da. podobnie chocby z ianem paicem w purplach. slyszalem beva bevana (calkiem niezlego przeciez bebniarza) grajacego smoke on the water na trasie black sabbath. zmasakrowal ten kawalek. zero lekkosci, wyczucia, tego czegos, co ma paice wlasnie. brian? nikt! powtarzam NIKT nie jest w stanie brzmiec jak brian. nie tylko ze wzgledu na jego umiejetnosci i technike, ale tez ze wzgledu na specyficzny i niepowtarzalny zestaw, ktorym brian poslugiwal sie w queen.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Sheer Heart Attack



Dołączył: 17 Sty 2009
Posty: 44
Skąd: Moszczenica

PostWysłany: Czw Kwi 09, 2009 12:17 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Sheer Heart Attack napisał:
O ile instrumentalistów łatwiej jest "zastąpić" (mieć identyczny sprzęt, ustawić identyczne brzmienie itp.)

Abstrahuję kompletnie od reszty.
Powyższe jest wierutną bzdurą, która tylko świadczy iż nie grasz na żadnym instrumencie. Skoro to takie proste- to czemu nie ma tysiąca Brianów Mayów i tysiąca Rachmaninowów? Przecież wystarczy tylko odpowiedni sprzet...


Otóż gram kolego Fender. Chodziło mi jedynie o to, że partie instrumentalne odegrać za oryginalnych muzyków może każdy muzyk sesyjny, który jest jak wiadomo wszechstronny i nierzadko jest wirtuozem swojego instrumentu. Oczywiście każdy muzyk ma jakiś tam swój styl, gra ze swoim feelingiem itp. I jak zauważyliście głos może być podobny ale nie będzie identyczny, natomiast by uzyskać identyczne brzmienie co instrumentaliści wystarczy identyczny sprzęt.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 9 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek