FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Queen=Freddie (?)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lemur
Moderator


Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 5251
Skąd: z Komitetu Centralnego

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 12:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Division Bell (chociaż z rewelacyjnym High Hopes) bez Watersa to chyba nie ten poziom, co The Wall z Watersem, prawda?


trudno powiedzieć...ja w sumie bardziej cenię The Wall i Wish You Were Here niż Division Bell właśnie...ale High Hopes to nie jedyny rewelacyjny kawałek na tej płycie. Po prostu, inne podjeście do muzyki...zapowiedziane już na solowej płycie Gilmoura "About Face" z pierwszej połowy lat 80.
choć prawda, niekiedy słuchając Division Bell, mam wrażenie że utwory są tam tylko pretekstami do solówek Dave'a Smile na szczęście, jednoczesnie jest się czym cieszyć.
_________________
Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010

Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 2:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
a np. Black Sabbath do tworzenia przez wiele lat dobrej muzyki potrzebowali aż 27 ludzi Exclamation Czyżby niektórzy mieli ograniczone możliwości...?


raczej bardziej niektorzy z niektorymi nie za bardzo chcieli grac Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 2:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Wyjaśniam czemu- po prostu bardziej szanuje się ludzi, którzy umieją się ze soba dogadać i nawet konflikt o dużej skali nie zniszczy zespołu, jego jedności. I to samo tyczy się muzyków. Mam do nich większy szacunek jako do ludzi (i jako muzyków też), jesli są zdolni do przetrwania w jednym składzie.

Tylko czy warto "wytrwac"...? Co sie dzieje w nieudanym zwiazku. Bardziej cenisz ludzi ktorzy tkwia po uszy w kompletnie nieudanym? Ja cenie tych, ktozy maja odwage stwierdzic ze do siebie nie poasuja i ze potrafia isc i szukac szczescia- to nie jest tak ze kazdy do kazdego pasuje, tylko kwestia dyplomacji i sztuki dogadania sie. Nie, nie i jeszcze raz nie! W zespole jest dokladnie jak w malzenstwie- po jakims czasie ludzie sie zmieniaja, charakterami moga do siebie nie pasowac i... I co- w imie wyzszych celow meczyc sie? W imie jakiegos fana, ktory ich bedzie za to cenil? W imie... czego??? To nie jest zawsze kwestia dogadania sie. To moze byc po prostu kwestia szczescia- wlasciwi ludzie poznaja sie, sa w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu. Zawsze beda chwile lepsze i gorsze, ale... Ale czasami te wlasciwe osoby spotykaja sie dopiero po perturbacjach! Lepiej sie meczyc, w imie jakiejs dziwnie pojmowanej lojalnosci...?
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 3:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon napisał:
raczej bardziej niektorzy z niektorymi nie za bardzo chcieli grac

W Queen Brian tez chciał odejśc, miał podobno dosyć zespołu, a jednak... jesczez parę lat tam pograł. A jednak się da! Nawet jeśli są jakieś osobiste urazy, to trzeba się zachowywac jak profesjonalista i grać dalej. The show must go on... żadne animozje nie powinny psuć zespołu od wewnątrz, bo jest to po prostu nieprofesjonalne. Jeśli pracownik nie lubi swojego szefa to znaczy, ze ma odejść i rzucić robotę? Trzeba umieć się dogadać i robić dalej to, co się umie robić najlepiej.
Fenderek napisał:
Bardziej cenisz ludzi ktorzy tkwia po uszy w kompletnie nieudanym? Ja cenie tych, ktozy maja odwage stwierdzic ze do siebie nie poasuja i ze potrafia isc i szukac szczescia- to nie jest tak ze kazdy do kazdego pasuje, tylko kwestia dyplomacji i sztuki dogadania sie. Nie, nie i jeszcze raz nie! W zespole jest dokladnie jak w malzenstwie- po jakims czasie ludzie sie zmieniaja, charakterami moga do siebie nie pasowac i... I co- w imie wyzszych celow meczyc sie? W imie jakiegos fana, ktory ich bedzie za to cenil? W imie... czego??? To nie jest zawsze kwestia dogadania sie. To moze byc po prostu kwestia szczescia- wlasciwi ludzie poznaja sie, sa w odpowiednim czasie i

No właśnie-jest to kwestia dogadania się. Piszę o tym wyżej. W Queen też przecież John, Freddie, Brian i Roger się zmieniali Exclamation I co? Ten sam skład przez 20 lat. Pytasz w imię czego... Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie-po prostu bardziej cenię sobie ludzi, którzy umieją się ze soba dogadać, odłożyć na bok urazy i robić dalej dobrą muzykę. Nie powiesz mi, ze w Queen nie było konfliktów. Im się udało, czemu innym miałoby się nie udać? Kwestia dogadania sie członków zespołu. Jeśli zespół się dioggaduje, stanowi monolit, jedność. Jeśli zespół cały czas zmienia skład i nie może (a raczej nie umie) się dogadać, to trudno mi uwierzyć, ze zespól może być jedną całością i dobrze grać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 5:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tak ale co innego jesli sie kloca ale mimo wszystko ze soba gadaja a co innego jesli tak jak na przyklad w purplach gitarzysta nie rozmawia wogole z wokalista i nie chca przebywac w tym samym miejscu wylaczajac same koncerty bo to koniecznosc ale i wtedy stoja jak najdalej od siebie... w takich warunkach nie da sie pracowac... queen mieli wlasciwie jeden powazny kryzys gdzies miedzy wydaniem hot space a the works... w purplach duzy ian z blackmorem zarli sie od poczatku wlasciwie i raz jeden raz drugi odchodzili az w koncu czlowiek w czerni odszedl na dobre...
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 5:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon napisał:
tak ale co innego jesli sie kloca ale mimo wszystko ze soba gadaja

Podobno na początku lat 80 Freddie nie gadał z Brianem a John z Rogerem. Ale przetrwali... jednak się da...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 5:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Ale przetrwali... jednak się da...

Czy to ze jeden potrafi szyc znaczy ze drugi tez bedzie mial w tym talent? Po prostu ich charaktery sie uzupelnialy. W innych zespolach nie. To tak jakby twierdzic ze takie a atkie malzenstwo na pewno przetrwa bo przeciez panstwo X sa razem szczesliwi. Sorry, ale nie przekonuje mnie to...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 5:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No dobra, mozna raz lub dwa zmienić skład, ale dwadzieścia pare razy tak jak w BSabbath? Czasami chyba robiono tak, ze jakiś muzyk grał tylko na jednym koncercie.
Rozumiem, ze można nie dogadać się z jedną żoną, ale z pięcioma? Problem chyba tkwi wtedy w człowieku, który nie umie się dogadać, a nie w żonach... Confused
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gośka



Dołączył: 20 Maj 2005
Posty: 12
Skąd: Błonie

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 5:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

a ja się zgadzam z Yeah... i dodam od siebie jeszcze, że MOIM ZDANIEM to zespół to jest jakby grupa tych samych ludzi, którzy się jakośtam nazwali. A nie, że na początku byli w składzie zupełnie inni ludzie, niż na końcu istnienia zespołu, a nazywają się ciągle tak samo. Myślę, zespół to nie jest tylko nazwa. I tyle. Ale nie jest tak, że potępiam zespoły, które zmieniały skład, czy coś... nie, po prostu podziwiam Queen, że im się udało.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 6:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:

Rozumiem, ze można nie dogadać się z jedną żoną, ale z pięcioma? Problem chyba tkwi wtedy w człowieku, który nie umie się dogadać, a nie w żonach... Confused

No i czy to zaraz kogos czyni gorszym muzykiem albo czlowiekiem...? czy to musi oznaczac zaraz brak szacunku...? Ja po prsotu tak nie rozgraniczam na czarne i biale- tylko o to mi chodzi, o nic wiecej. Dlatego napisalem ze sa ewenementem, bez oceniania czy to dobrze czy zle. Problem jest moim zdaniem troche bardziej zlozony...

I nie wiem- dla mnie nazwa to tylko nazwa- poki muzyka jest dobra moze sie nazywac jakkolwiek... Jestem fanem muzyki zespolu, nie nazwy...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Czw Maj 26, 2005 7:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Dlatego napisalem ze sa ewenementem, bez oceniania czy to dobrze czy zle.
Ja osobiście uważam, że to dobrze. Należy im się za to szacunek, odbieram to pozytywnie, ze udało im się tyle razem wytrzymać, mimo bardzo odmiennych charakterów i stylów życia (patrz: Freddie i John). Wg mnie to bardzo dobrze o nich świadczy. I to nie jest tak, że zespół który zmienia skład jest traktowany przeze mnie jako gorszy. Ja po prostu cenię sobie stałośc składu. Jesli mam dwa zespoły grające na tym samym poziomie, równie dobrą muzykę, to bardziej cenię sobie ten, który miał cały czas tych samych muzyków. Bo większą sztuką jest wymyślenie genialnego repertuaru przez 4 ludzi, niż przez dwudziestu na przykład. Co dwadzieścia głów, to nie cztery... Więc wydanie płyt takich jak ANATO lub Innuendo przez czterech muzyków jest dużo trudniejsze niż nagranie tych płyt w dwóch różnych składach. Że też ci sami ludzie nagrali dwa tak różne, ale i tak genialne, albumy-to się nie mieści w głowie. Jeśli jednak nagrałyby je dwa różne zespoły, które łączyłaby jedynie ta sama nazwa-to sorry, ale nie jest to dla mnie wyczyn porównywalny z pierwszym przypadkiem. Ta więc Queen wypada tutaj w moich oczach dużo lepiej.
Fenderek napisał:
No i czy to zaraz kogos czyni gorszym muzykiem albo czlowiekiem...? czy to musi oznaczac zaraz brak szacunku...? Ja po prsotu tak nie rozgraniczam na czarne i biale- tylko o to mi chodzi, o nic wiecej.

NIE! Ja nie oceniam! Ale porównajmy sytuację Queen i np. Deep Purple. I tu, i tu ludzie się kłócili, spierali, obrażali się na siebie. Ale grali dalej. Nie świadczy to o tym, ze ktoś jest lepszym czy gorszym człowiekiem/muzykiem. Po prostu uważam, ze profesjonalista umie się dogadać nawet w kryzysowej sytuacji.
Fenderek napisał:
I nie wiem- dla mnie nazwa to tylko nazwa- poki muzyka jest dobra moze sie nazywac jakkolwiek... Jestem fanem muzyki zespolu, nie nazwy...

Mi też to wisi, czy zespół nazywa się Queen, czy też Grand Dance Razz Nazwa ma jednak znaczenie-jest określeniem grupy ludzi, którzy grają określoną muzykę. Odejście jednego członka powoduje, ze grupa ludzi już nie jest tym samym. Nazwa już nie reprezentuje tego samego, co miała pierwotnie reprezenować. Jest to coś nienaturalnego. Tak samo Queen-Królewską koronę mógł (mogła) założyć tylko z Mercurym i z Deaconem w składzie. Dlatego teraz używanie nazwy "Queen" jest dla mnie czymś dziwnym. Queen był z założenia grupą czterech osób, a teraz ta nazwa reprezentuje zupełnie kogoś innego... Nie moge się z tym pogodzić Confused

Fenderek napisał:
I nie wiem- dla mnie nazwa to tylko nazwa

Ne pewno nie. Nazwa zawsze niesie coś ze sobą, mówi coś o grupie osób, jest pewnym scaleniem kilku osobowości w jedność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gośka



Dołączył: 20 Maj 2005
Posty: 12
Skąd: Błonie

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 11:01 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Mi też to wisi, czy zespół nazywa się Queen, czy też Grand Dance Razz Nazwa ma jednak znaczenie-jest określeniem grupy ludzi, którzy grają określoną muzykę. Odejście jednego członka powoduje, ze grupa ludzi już nie jest tym samym. Nazwa już nie reprezentuje tego samego, co miała pierwotnie reprezenować. Jest to coś nienaturalnego. Tak samo Queen-Królewską koronę mógł (mogła) założyć tylko z Mercurym i z Deaconem w składzie. Dlatego teraz używanie nazwy "Queen" jest dla mnie czymś dziwnym. Queen był z założenia grupą czterech osób, a teraz ta nazwa reprezentuje zupełnie kogoś innego... Nie moge się z tym pogodzić Confused

Fenderek napisał:
I nie wiem- dla mnie nazwa to tylko nazwa

Ne pewno nie. Nazwa zawsze niesie coś ze sobą, mówi coś o grupie osób, jest pewnym scaleniem kilku osobowości w jedność.

NO I WŁAŚNIE O TO MI CHODZIŁO Smile ja również nie mogę się pogodzić z używaniem nazwy Queen o obecnej grupie... jest też wersja Queen+, która moim zdaniem jest o wiele lepsza, bo wskazuje, że to nie jest ten sam zespół Queen.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 11:06 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gośka napisał:
jest też wersja Queen+, która moim zdaniem jest o wiele lepsza, bo wskazuje, że to nie jest ten sam zespół Queen.

Z tego co ja wiem i widze to jest jedyna wersja uzywana... Queen PLUS Paul Rodgers...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
dudek



Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 493
Skąd: Pasikurowice (k/Wrocławia)

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 11:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Slynne Deep Purple Gilmour / Gillan / Glover / Lord / Paice to juz byl DRUGI sklad zespolu
Hmm... albo mi się coś popieprzyło, albo... nie chodziło aby o Blackmore'a? Smile
_________________

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 11:34 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

dudek napisał:
Fenderek napisał:
Slynne Deep Purple Gilmour / Gillan / Glover / Lord / Paice to juz byl DRUGI sklad zespolu
Hmm... albo mi się coś popieprzyło, albo... nie chodziło aby o Blackmore'a? Smile

LMAO- dobre. Co mi tutaj Gilmour robi? Oczywiscie ze chodzilo o Blackmore... I ten ...more i ten ...more... Spoiesz sie powoli. Ze tez nikt tego od razu nie zauwazyl Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Gośka



Dołączył: 20 Maj 2005
Posty: 12
Skąd: Błonie

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 4:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Z tego co ja wiem i widze to jest jedyna wersja uzywana... Queen PLUS Paul Rodgers...
to zobacz chociażby, co jest napisane na okładce GH III
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 4:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gośka napisał:
Fenderek napisał:
Z tego co ja wiem i widze to jest jedyna wersja uzywana... Queen PLUS Paul Rodgers...
to zobacz chociażby, co jest napisane na okładce GH III


Jest napisane Queen PLUS... Nie widze NIKOGO uzywajacego nazwy tylko QUEEN... A napisalas ze
Gośka napisał:
ja również nie mogę się pogodzić z używaniem nazwy Queen o obecnej grupie...

Wiec ja mowie ze nikt takiej nie uywa. Wszedzie jest QUEEN PLUS...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 5:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja nie widze w ogóle sensu używania członu "Queen". Rozumiem, jak by Freddie, John, Brian i Roger nagrali z kimś piosenkę, to wtedy byłoby to rzeczywiście "Queen+ktośtam", ale jakoś nie uważam, ze Queen tworzą teraz tylko Brian i Roger. Oni są tylko częścią zespołu i określanie siebie jako "Queen" jest jak dla mnie niefortunnym pomysłem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Marcin



Dołączył: 29 Paź 2003
Posty: 1706
Skąd: Police

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 5:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Najciekawsze by było jakby teraz John chciał grać z jakimś zespołem i też używać nazwy Queen wtedy by były już trzy królowe Wink albo by się ciągali po sądach żeby sądzic się prawa do nazwy Wink
_________________
The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 5:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To brzmi jak najgorszy koszmar... kompromitacja zespołu... i to miałby być hołd dla Freddiego? A tak w ogóle to John równie dobrze mógłby być Królową i faktycznie byloby kilka Queen'ów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 5:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

sorry ze to powiem ale QRWA MAC!! musicie po raz nie wiem ktory przechodzic na ten sam temat? na tym forum kazdy temat prawie schodzi na "czy brian i roger powinni uzywac nazwy... blablabla" i za kazdym razem pisza te same osoby uzywajac tych samych argumentow.. nie znudzilo wam sie jeszcze?
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 6:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Ja nie widze w ogóle sensu używania członu "Queen". Rozumiem, jak by Freddie, John, Brian i Roger nagrali z kimś piosenkę, to wtedy byłoby to rzeczywiście "Queen+ktośtam", ale jakoś nie uważam, ze Queen tworzą teraz tylko Brian i Roger. Oni są tylko częścią zespołu i określanie siebie jako "Queen" jest jak dla mnie niefortunnym pomysłem.

Jest swietny wywiad z Rogerem na stronie Briana. Ten mowi o tym jak napisal do Johna list z zaproszeniem na trase, bo to przeciez "nasz basista". John taktownie odmowil, dajac jednakze pelne blogoslawienstwo zespolowi i zyczac sukcesu.
Zreszta- z tej bezsensownej i jalowej dyskusji jest tylko jeden wniosek-
dzieki Bogu Brian i Roger nie sluchaja tego co fani mowia, inaczej bysmy tej trasy pewnie nie mieli... dzieki Bogu, ze ICH zycie toczy sie dalej i ci ktorzy maja na to ochote- moga w tym uczestniczyc. Panowie daja nam mnostwo radosci grajac te koncerty. Jesli ktos woli tkwic w listopadzie 1991- jego sprawa... Tylko jedno pytanie- Yeah. Byles juz wtedy fanem zespolu? Czy moze wszystko znasz z historii? Skad wiec taki upor zeby historia pozostala tylko historia...? Dlaczego nie wziac udzialu w czym REALNYM dla odmiany...? Nie no, jasne, zapomnialem. Nazwa...

Yeah88 napisał:
Rozumiem, jak by Freddie, John, Brian i Roger nagrali z kimś piosenkę, to wtedy byłoby to rzeczywiście "Queen+ktośtam"

Czyli No-One But You utworem Queen nie jest...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pią Maj 27, 2005 6:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Tstankie



Dołączył: 07 Maj 2004
Posty: 709
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 6:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ale, gdyby Johnowi chciało się grać, to zagrałby z Brianem i Rogerem, a on wolał iść na emeryturę i sam powiedział Brianowi i Rogerowi, że mogą używać nazwy Queen. Ale skończmy już ten temat.
_________________
Tomek


Brian May Moje aukcje Moje aukcje
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pią Maj 27, 2005 8:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla mnie po prostu Queen istnieje tylko z Freddie'em i jest to już zespół, który przeszedł do historii. I wolę żeby pozostał historią. To miło, że John został zaproszony, ale jednak-nie ma go tam.
Cytat:
dzieki Bogu Brian i Roger nie sluchaja tego co fani mowia

Ciekawe, czy to samo mówiłeś po reklamie Pepsi... Confused
Ok to już koniec. Tutaj na pewno nikt nikogo nie przekona, ale może to i dobrze. Życze miłej zabawy na koncertach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sob Maj 28, 2005 7:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
I wolę żeby pozostał historią.

Ja wole zyc naprawde, nie wspominajac nigdy nie przezyte chwile
Yeah88 napisał:

Cytat:
dzieki Bogu Brian i Roger nie sluchaja tego co fani mowia

Ciekawe, czy to samo mówiłeś po reklamie Pepsi... Confused

Jest jedna roznica- reklama Pepsi byla g***niana i bardzo slaba muzycznie. Koncerty z Paulem muzycznie sa rewelacyjne.
Yeah88 napisał:
Życze miłej zabawy na koncertach.

Juz bylem na 6-ciu. Wielka szkoda iz nie masz chocby 10 % wyobrazenia na temat tego jak wspaniale sie bawilem i ze przezylem cos, czego nie zapomne do konca zycia. Widzialem Briana grajacego solowke do Tie Your Mother Down 3 metry przed soba. Ty widziales co? Okladke Nocy w Operze...? A jednak z uporem mniaka twierdzisze Queen nie istnieje i ze to wszystko jest takie a nie inne... Queen istnieje- w naszych sercach. Ja swoje zanioslem na te koncerty- i wraz z 20 rtysiacami ludzi- sprawilem ze to BYL koncert Queen, ze ten duch unosil sie w powietrzu. Mam jednak wrazenie ze rozmawiam ze slepym o kolorach... Co mnie zdumiewa to to, ze nawet nie chcesz dac temu szansy. W wielu dyskusjach wydawalo mi sie, ze jestes otwarta osoba, o szerokim swiatopogladzie,a tu mam wrazanie ze sie po prostu uparles i juz. I to nie wiedzac co tracisz. Moze to i lepiej...? Zapewbniam Cie- ci co byli beda to pamietac po wsze czasy. Chwile przed koncertami, w trakcie i po, zjednoczenie z innymi fanami, poczucie jednosci... Nie, lepiej w pokoju posluchac The Works... Niech Ci bedzie...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Sob Maj 28, 2005 8:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Ja wole zyc naprawde, nie wspominajac nigdy nie przezyte chwile

A ja wolę sobie wyobrażać, ze Freddie nadal tu jest, że żyje wciąz w swojej muzyce, ze słuchając go, ciągle jest obok. I nie potrzebuję żadnych wspomagaczy typu trasa 2005 pod szyldem Queen. Jesli wspominanie negdy nieprzeżytych chwil ma wyglądać tak jak było do tej pory- to nie widzę w tym nic złego. Queen pisał historię i ja ta historią potrafię żyć. I co w tym złego?
Cytat:
Jest jedna roznica- reklama Pepsi byla g***niana i bardzo slaba muzycznie. Koncerty z Paulem muzycznie sa rewelacyjne.

Toteż nieprawdą jest, że Brian i Roger nie powinni słuchać fanów. Gdyby posłuchali, to nie byłoby żadnego pieprzonego PEPSI, 5ive, Williams'a... Fani zawsze mają coś do powiedzenia, bez nich zespół byłby praktycznie... niczym Confused
Fenderek napisał:
Juz bylem na 6-ciu. Wielka szkoda iz nie masz chocby 10 % wyobrazenia na temat tego jak wspaniale sie bawilem i ze przezylem cos, czego nie zapomne do konca zycia. Widzialem Briana grajacego solowke do Tie Your Mother Down 3 metry przed soba. Ty widziales co? Okladke Nocy w Operze...?

Żeby było jasne-nie jestem przeciwnikiem trasy, tylko używania nazwy Queen. Tyle. Trasa jest rewelacyjnym pomysłem. Zobacz na Planta i Page'a... stało im się coś, że nei używają nazwy Led Zeppelin? Nie! Godnośc i legenda zostały zachowane a dobra muzyka rozbrzmiewa nadal. Dlaczego Brian i Roger nie mogą zrobić tak samo?
Fenderek napisał:
Ty widziales co? Okladke Nocy w Operze...? A jednak z uporem mniaka twierdzisze Queen nie istnieje i ze to wszystko jest takie a nie inne...

Człowieku, jak Brian i Roger ogłosili trasę, to byłem przyzwyczajony do tego, ze pozostanie mi tylko okładka ANATO, bootlegi, płyty itp. Wiedziałem, ze Queen nie istnieje, kiedy zaczynałem znajomośc z muzyką Królowej. I co? Wtedy absolutnie mi to nie przeszkadzało... Byłem nawet dumny, ze słucham legendarnego zespołu, który mimo tego, iż już go nie ma, nadal jest pamiętany i znany.
Fenderek napisał:
Queen istnieje- w naszych sercach.

... a nie na scenie.
Fenderek napisał:
Mam jednak wrazenie ze rozmawiam ze slepym o kolorach...

Przypomnę Ci Twój argument, którego używałeś zjeżdzając GHIII- "płyte wydaje zespół nieistniejący...". Używam Twoich własnych argumentów...
Fenderek napisał:
Co mnie zdumiewa to to, ze nawet nie chcesz dac temu szansy. W wielu dyskusjach wydawalo mi sie, ze jestes otwarta osoba, o szerokim swiatopogladzie,a tu mam wrazanie ze sie po prostu uparles i juz. I to nie wiedzac co tracisz.

Mówiłem (pisałem)- dałem temu szansę. Tylko po co ten "Queen"?
Fenderek napisał:
Zapewbniam Cie- ci co byli beda to pamietac po wsze czasy.

Też bym pamiętał po wsze czasy widok Briana i Rogera na scenie. I czy to jest jakieś usprawiedliwienie (argument?). To logiczne, ze każdy pamięta występ gwiazd rocka.
Fenderek napisał:
Nie, lepiej w pokoju posluchac The Works...

10000000 razy bardziej wolę głos Freddie'ego, najlepszego wokalisty rockowego na przeprodukowanym albumie, niż głos Paula na koncercie, który podobno nie daje sobie rady z piosenkami, które trzeba zaśpiewać odrobinę wyżej...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Q WOJTEK Q



Dołączył: 15 Cze 2004
Posty: 731
Skąd: Katowice

PostWysłany: Sob Maj 28, 2005 8:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Popieram tutaj w tej sprawie Fenderka.Ale są fani X i są fani Y......
_________________
Nie wdawaj sie w dyskusje z idiota, sprowokuje cie, sprowadzi do swojego poziomu i pokona doswiadczeniem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Kuba



Dołączył: 03 Gru 2004
Posty: 2024
Skąd: Dąbrowa Górnicza

PostWysłany: Sob Maj 28, 2005 8:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Fenderek napisał:
Ja wole zyc naprawde, nie wspominajac nigdy nie przezyte chwile

A ja wolę sobie wyobrażać, ze Freddie nadal tu jest, że żyje

Ale on nie zyje
Yeah88 napisał:
Żeby było jasne-nie jestem przeciwnikiem trasy, tylko używania nazwy Queen.

To jest sprawa tylko i wyłącznie ich sumienia, gdyby źle robili nie zapełniliby każdej sali po brzegi
Yeah88 napisał:
Wtedy absolutnie mi to nie przeszkadzało... Byłem nawet dumny, ze słucham legendarnego zespołu, który mimo tego, iż już go nie ma, nadal jest pamiętany i znany.

Ale to ze są w trasie pod szyldem Q+PR jakos Ci przeszkadza?Co to zmienia przy kolejnym przesłuchaniu ANATO czy SHA? A dodatkowo Queen będzie znany nowej rzeszy fanów - to chyba dobrze Rolling Eyes
Yeah88 napisał:
... a nie na scenie.

Przecież jedno nie eliminuje drugiego
Yeah88 napisał:
Mówiłem (pisałem)- dałem temu szansę. Tylko po co ten "Queen"?

Oni przeciez mają prawo robic z nazwą Queen co chcą a tym bardziej że wystepują pod szyldem Q+, i dodatkowo robią to (bardzo) dobrze
Yeah88 napisał:
10000000 razy bardziej wolę głos Freddie'ego, najlepszego wokalisty rockowego na przeprodukowanym albumie, niż głos Paula na koncercie, który podobno nie daje sobie rady z piosenkami, które trzeba zaśpiewać odrobinę wyżej...

Może Paul nie wyciąga górnych parti, ale za to ma bardzo ciekawą barwe która jak ulał pasuje do gitary Briana(chemia Wink ) i tesktów piosenek
_________________
Well, it's all right then, and it's all right now
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Sob Maj 28, 2005 9:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kuba napisał:
Ale on nie zyje

No własnie-Freddie nie żyje, nie ma Queen. Dla mnie to proste.

Kuba napisał:
To jest sprawa tylko i wyłącznie ich sumienia, gdyby źle robili nie zapełniliby każdej sali po brzegi

Nie, to nie jest sprawa wyłącznie ich. Fani tez mają głos, bo czymby był zespół bez fanów? Poza tym, to, ze ktoś chce iśc na koncert, nie oznacza, że obią dobrze. Frekwencja nie jest miernikiem takich spraw.
Kuba napisał:
Ale to ze są w trasie pod szyldem Q+PR jakos Ci przeszkadza?Co to zmienia przy kolejnym przesłuchaniu ANATO czy SHA? A dodatkowo Queen będzie znany nowej rzeszy fanów - to chyba dobrze

Przeszkadza mi nazwa (człon?) Queen, z która utożsamiam Freddie'ego Mercury'ego.
Kuba napisał:
Przecież jedno nie eliminuje drugiego

Tak, ale to ze Freddie żyje w naszych sercach to już baaaaaardzo wiele. Po co sprowadzać jego ducha na scenę, skoro jest w naszych sercach?
Kuba napisał:
Oni przeciez mają prawo robic z nazwą Queen

Tak jasne, mają prawo wziąć jako wokalistę Robiego Wiliamsa i nagrywac płyty? Nie tylko oni decydują o Queen, pisałem o tym wyżej.
Kuba napisał:
Może Paul nie wyciąga górnych parti, ale za to ma bardzo ciekawą barwe która jak ulał pasuje do gitary Briana(chemia ) i tesktów piosenek

Nie-jak ulał pasował głos Freddie'ego. Rogers to najwyżej imitacja. A ciekawą barwę może prezentować jako solista, członek swojej grupy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Andrew



Dołączył: 27 Lut 2005
Posty: 159
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sob Maj 28, 2005 9:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pieprzysz Yeah od rzeczy.
Freddie nie żyje, a John odszedł na emeryturę. Czyli teraz Queen to Brian i Roger - nie możesz im tego zabrać - ani ty ani nikt inny.
Co do fanów. A czym my byśmy byli gdyby nie było Queen? Tu występuje pewna symbioza jednak myslę, że jako fani nie możemy w żaden sposób ograniczać ich woli, co oczywiście nie zmienia faktu, że mogą brać nas pod uwagę. Jak widać po pełnych salach fani nie mają nic przeciwko - demokracja.
No nie wierze - Queen utożsamiasz z Freddiem. Jako fan? Ja utożsamiam Queen z czwórką ludzi - w dzisiejszych czasach Queen to Roger i Brian oraz John, który jednak nie bierze już udziału w działaniach zespołu.
Niestety (dla Ciebie) to oni decydują o Queen - i tyle.
Paul nie jest imitacją - jest sobą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 4 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek