| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Solo na koncercie: |
| zawsze uwielbiam i każdego |
|
22% |
[ 8 ] |
| tylko Brian |
|
0% |
[ 0 ] |
| tylko Roger |
|
16% |
[ 6 ] |
| tylko Fred |
|
5% |
[ 2 ] |
| nie znosze solo Briana |
|
2% |
[ 1 ] |
| nie znosze solo Rogera |
|
0% |
[ 0 ] |
| nie znosze solo Freda |
|
2% |
[ 1 ] |
| zalezy kto i kiedy i jak |
|
50% |
[ 18 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 36 |
|
| Autor |
Wiadomość |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sro Maj 11, 2005 10:39 pm Temat postu: solo na koncercie za czy nawet przeciw Bri, Rog i Fred |
|
|
Jak patrzycie (słuchacie) sola na koncertach?
Dla mnie solo Briana od jakiegoś czasu jest nie ciekawe ostatnie ciekawe było bodajże w 78 a to które mi zapadło w pamieci to z Xmas75.
Ja nieraz sluchajac Wembley przezucam na next song.
Zaś solo Rogera to dla mnie zawsze ciekawostka od wejsć do Liar czy w KYA czy przed Under pressure po obecną trase gdzie jednak solo ulega modyfikacja (moja ostatnia miłosć to solo z Manchesteru2005 )
Moze to wynika z tego,ze grac na gitarze nie umniem i nie pojmuje jak sie gra na elektrycznej. A na perkusji wydaje sie łatwiejsze do naśladowania w domu
A Fred od Eooo krótkiego które z czasem stało sie ciut monotone po Impromtu, które ma lepsze momenty na niektórych koncertach po dla mnie wspaniałą zabawe w części środkowej Prophets song (chyba najciekawsze bodajze z osaki76 zoom czy earls court77)
Tak wieć was usypiaja solowe popisy czy wzbudzaja zawsze i wszedzie zachwyt? _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andrew

Dołączył: 27 Lut 2005 Posty: 159 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sro Maj 11, 2005 11:00 pm Temat postu: |
|
|
Więc tak...
Co do sola Brian'a: Nigdy za bardzo go nie lubiłem i też najczęściej je przerzucam. Natomiast Last Horizon na tegorocznej trasie bardzo lubie i bardzo mi się podoba. Sądze, że w zupełności wystarczył by sam ten utwór bo przecież jego solo to każdy fan zna już na pamięć
Roger. Muszę powiedzieć, że uwielbiam słuchać jego solowych zagrywek. Czy to dłuższych czy tych wykonywanych na zakończenie np.: Now I'm Here. Wogóle Roger'a darze największą sympatią spośród wszystkich członków Queen. A tegoroczne Let There Be Drums też jest świetne. Po za tym solo Roger'a nie jest tak długie i monotonne jak Brian'a.
Freddie... Hmm... Wszystkie zabawy z publicznością, nawet te przydługie bardzo lubie. Czy to zabawy podczas Now I'm Here czy Day - O z Magic Tour. Natomiast jeśli chodzi o The Prophet's Song, to o ile wersje studyjną nawet lubię, tak już koncertowych wykonań nie trawie. Jak dla mnie nie było tam nic ciekawego (oprócz tej rock'owej części).
A tak wogóle to lubie jeszcze popis John'a podczas We Will Rock You (wersja fast)
Jak widać w moim mniemaniu Roger miał i ma najfajniejsze solówki  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Czw Maj 12, 2005 10:00 am Temat postu: |
|
|
A ja zawsze z chęcią słucham solo Briana, Rogera i Freddiego. Szkoda tylko ze John nie wykonywał zadnych solowek - a jestem przekonany, że miałby się czym popisać  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 12, 2005 1:35 pm Temat postu: |
|
|
BRIAN- w londynie wrecz usiadlem kiedy zaczal grac- szesc razy DOKLADNIE TO SAMO to za duzo jak dla mnie. Kicha, sorry Brian...
Roger na tej trasie gra BOSKIE solo, i bardzo fajnie dzziala, kiedy publika odklaskuje rytm. Super.
Fred? Fajnie gdyby sie tam bylo- kiedy slucham plyt tudziez bootlegow- przelaczam dalej... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Maj 12, 2005 5:27 pm Temat postu: |
|
|
Nie widzałem zbyt dużo koncertów, ale jednak się wypowiem...
Roger-uwielbiam, świetnie to robił, mistrz grania koncertowego
Brian- może i tych solówek nie grał źle, ale jednak jakaś różnorodność by się przydała
Freddie-kolejny mistrz, świetne "powtarzanki" i zabawy z publiką, bardzo ciekawie prezentuje się "everything's gonna be allright" (zapewne jest tutaj sporo błędów, ale chyba wszyscy wiedzą o co chodzi...) z Milton Keynes 5.06.1982. Fajne są w ogóle prześpiewki przed Staying Power z tego koncertu, taka mała erupcja przed wielkim wybuchem wulkanu, jakim było zagranie tego utworu.
John-szkoda, że mój ulubiony członek Queen, nie brał udziału w solowych popisach. Również jestem przekonany, że jako świetny basista, miał się czym pochwalić.
PS. Zaznaczyłem ostatnią możliwość. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wundżun

Dołączył: 06 Cze 2004 Posty: 289 Skąd: znad Bałtyku
|
Wysłany: Czw Maj 12, 2005 7:39 pm Temat postu: |
|
|
Solo Briana... No cóż, tu wychodzi chyba najsłabszy jego punkt jako gitarzysty - niezdolność do improwizacji. Najlepiej gdyby te solówki były chociaż we fragmencie improwizowane, ale Brian jest, jak to powiedział John, takim "thinkerem", musi najpierw wszystko obmyślić, a dopiero potem zagrać. No i ciągle to Brighton Rock, ile można? W początkach istnienia zespołu to jeszcze rozumiem, że Brian chciał się pochwalić tym "sprzężeniem zwrotnym", ale dzisiaj ten wynalazek ma już 30 lat...
Impromptu Freddiego zbyt rozwlekłe i bez jakichś specjalnie interesujących figur wokalnych. Za to Day-O bardzo fajne, szczególnie to z Live Aid, mimo że krótkie.
A przy okazji, mógłby ktoś wytłumaczyć, na czym polegało to "sprzężenie zwrotne" w Brighton Rock? I czy ten efekt ma jakąś nazwę?
Mnie się wydaje, że chodzi o dwukrotne powtórzenie dźwięków (takie echo) w odstępach co ok. 1 sekunda, w zmienionej tonacji, tak że chwilami powstawał efekt, jakby grały 3 gitary. Czy o to chodzi? I czy za to odpowiadał ten słynny DeakyAmp? _________________ Queen Corner online - magazyn o Queen tworzony przez fanów dla fanów!
GOD SAVE THE QUEEN! (and Paul Rodgers)
Ostatnio zmieniony przez Wundżun dnia Czw Maj 12, 2005 8:31 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Czw Maj 12, 2005 7:52 pm Temat postu: |
|
|
Zaznaczyłem ostatnią możliwość.
Solówki Briana zawsze mnie nużą (poza Last Horizon ale to trzeba rozpatrywać w innych kategoriach). Najchętniej wyciąłbym 75% solówki i zostawił tylko ten łagodny fragment ze środka z minimalnym przesterem, takie delikatne plumkanie. Śmieszyło mnie, jak po pierwszym obejrzeniu Live At Wembley Stadium zapuścił drugą płytę DVD i w sekcji z wywiadami Brian powiedział, że stara się tak konstruować solówki, żeby nie zanudzić publiczności. Cóż, ze mną mu się chyba nie udało.
Bardzo dla odmiany lubię solówki Rogera, na koncertach chłopak ma się okazję rehabilitować za beznadziejną perkusję w studiu i robi to z powodzeniem. Jego Let There Be Drums to małe cudo.
Improwizacje Freddie`go są ciekawe, ale raczej ze względu na publikę, która aktywnie w nich uczestniczyła. Dla słuchacza po n-tym wysłuchaniu stają się męczące (tak myślę).
Solówka Johna podczas szybkiego We Will Rock You - miód, czmu tylko w tym kawałku? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Czw Maj 12, 2005 8:18 pm Temat postu: |
|
|
I znow nie bede oryginalny.
Brian - bardzo czest przeskakuje jego solowke i slucham nastepnego utworu. Moze zla nie jest ale na pewno jest za dluga.
Roger - po Wiedniu jego solowka jak najbardziej mi sie podoba.
Freddie - zabawy z publicznosci calkiem fajne z tym ze raczej wtedy jak sie przy nich jest. Przy sluchaniu z plyty ktorys raz zaczynaja sie nudzic.
A zaznaczylem ostatnia odpowiedz. _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 11:56 am Temat postu: |
|
|
| Wundżun napisał: | A przy okazji, mógłby ktoś wytłumaczyć, na czym polegało to "sprzężenie zwrotne" w Brighton Rock? I czy ten efekt ma jakąś nazwę?
Mnie się wydaje, że chodzi o dwukrotne powtórzenie dźwięków (takie echo) w odstępach co ok. 1 sekunda, w zmienionej tonacji, tak że chwilami powstawał efekt, jakby grały 3 gitary. Czy o to chodzi? I czy za to odpowiadał ten słynny DeakyAmp? |
Brian uzywal kilku efektow. Sprzezenie zwrotne... To predzej przy Chinesse Torture (dosc umiejetne kontrolowanie tegoz) albo srodkowy fragment get Down Make Love- to sa sprzezenia. Efekt 2-3 gitar to DELAY, w tej chwili zaden wielki wynalazek. Oczywiscie Brian ma swoja wlasna jakas wersej, szczegolow nie znam, nie wnikalem. I nie- gitary chyba nie zmieniaja tonacji, po prostu powtarzane sa te same nuty, ale kiedy grasz jedna a rozbrzmiewa poprzednia z powtorzenia- mozesz grac ciekawe harmonie- i to jest to co robi Brian. Dokladnych szczegolow musze jednak przyznac- nie znam. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 11:57 am Temat postu: |
|
|
Aha- DeakyAmp za to nie odpowiadal- DeakyAmp to po prostu wzmacniacz, o ciekawej jednak, cholernie charakterystycznej barwie. Procession, orkiestra w Good Comapny- na takie rzeczy pozwalal DA... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wundżun

Dołączył: 06 Cze 2004 Posty: 289 Skąd: znad Bałtyku
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 12:41 pm Temat postu: |
|
|
Dzięki Fenderek!
Teraz przypomniała mi się strona Brian May Central, tam jest pełno informacji o sprzęcie Briana. Teraz już chyba niestety zniknęła z netu, ale mam z niej trochę materiałów na dysku. Znalazłem cały artykuł o efekcie delay. Tak więc były to zwykłe dwukrotne powtórzenia, ale dodatkowo Brian rozdzielał je na różne kanały stereo (dlatego miał tak dużo wzmacniaczy na scenie).
| Guitarist Magazine o efekcie delay napisał: | To faithfully recreate this technique live would be impossible without additional guitarists on stage, so early on in the band's career Brian began using delays to create the other parts. 'Sheer Heart Attack', Queen's third album, features the May song Brighton Bock, during which he uses a single repeat to create two-part harmony from a single guitar line. But what about the three-part arrangements?
Three-part harmony is a great deal more difficult to achieve, but as technology advanced, the May set-up began to incorporate modified Echoplexes (high-quality tape echo machines) for these delays, and during live renditions of Brighton Rock he would use two units linked together for a piece that subtly changed every night. To many people's minds this is the most riveting guitar solo that the world's stages have ever seen (or heard).
How It's Done?
The technique works by taking one original guitar note and adding two repeats, or delays, of it. As subsequent notes in a run are played - which have to be in exact time with the repeats - a kind of fake three-part harmony is produced (this is because each new note is in harmony with the repeat of the last note and the one before that). The harmony itself is real enough, it's just not being played by three guitarists!
To accomplish this feat, the delays must be set equidistantly from one other - for example 900ms and 1800ms - and it sounds best with each one going to a different side of the stereo picture. This explains, at least partly, why May uses so many amps on stage, as one delay would be fed into a single AC30 and panned hard left while the other would go into a separate combo and be panned hard right.
The original dry, or unaffected, guitar sound would come from yet another amp and be dead central. (Brian also uses a smidgen of chorus, to thicken things up a bit.) Using this delay method and playing a simple run of E, G sharp, B and back to E, magically gives you you the E chord. Of course you must keep in time with yourself otherwise it can sound really messy - and remember that any mistake will be heard three times!
|
_________________ Queen Corner online - magazyn o Queen tworzony przez fanów dla fanów!
GOD SAVE THE QUEEN! (and Paul Rodgers) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 12:45 pm Temat postu: |
|
|
DOKLADNIE. Podoba mi sie zwlaszcza- musisz byc w tempie ze soba (bo sie zrobi smietnik) i pamietaj- kazad pomylka bedzie slyszana trzy razy Probuje na swojej gitarze grac z tym efektem i musze przyznac ze czasem rzeczywiscie mozna osiagnac zajefane dzwieki, ale tez bardzo latwo sie pogubic i trzeba przeczekac az to wybrzmi.
Jest to sztuka, ale... moglby troche pokombinowac  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
Wysłany: Sob Maj 14, 2005 2:50 pm Temat postu: |
|
|
Jedyne solo, ktore mi głebiej zapdło jest to z live Killers gdzie z Rogerem dali ładnego czadu nie wiem z jakiego to koncertu pochodzi ale jest super Moze też dlatego go lubie bo mam najbardziej osłuchane. Ale solo Bri gdzie robi wkrety z piosenki Panie Janie (jaki to ma tytuł po angielsku Mr.John?!) jest jeszcze fajniejsze ale zapomniała z jakiego koncertu. Bo już na Queen on fire Bri mnie przynudza i chyba zbytnio gra je jak szafa grajaca
A Roger ogólnie lubie muzyke perkusyjna zwlaszca w klimatach wschodnich (kto słuchal płytki z kultowej Machiny Lekcja rytmiki lub kuchnia azjatycka miodzio ten wie ).
ogolnie lubie sola gdy człowiek ma normalna piosenke i nagle piojawia sie jakis ciekawy dłuższy wkręt muzyczny  _________________ http://www.wierszetakzwane.prv.pl/
http://www.deaky.prv.pl/
http://www.queen1991.blog.pl
http://www.queen.blox.pl
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Living_colour

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 324 Skąd: Szwecja
|
Wysłany: Sob Maj 14, 2005 5:18 pm Temat postu: |
|
|
Hmm, sprzezenie zwrotne (FEEDBACK) to raczej cos, co powstaje spontanicznie pomiedzy gitara a wzmacniaczem, taki zwykle nieprzyjemny dla uszu gwizd czy pisk. Jak sie to umie kontrolowac, mozna uzyskac przedluzenie "w nieskonczonosc" aktualnie zagranej nuty- po mistrzowsku robil to Hendrix na koncertach, potem Santana.
To w Chinese Torture to raczej HARMONIZER, taki efekt , kiedy gra sie jedna nute, a elektronicznie wytwarzany jest caly akord skladajacy sie z kilku nut! Tego efektu uzyto w Owner Of The Lonely Heart YES podczas solowki gitarowej.
DELAY to cos pieknego, mam to w komputerze i nieraz podlaczam sobie gitarke i trenuje.....glownie samodyscypline....
Jak sie ustawi krotki czas opoznienia to wychodzi takie cos jak na wielu utworach na The Wall PF- patrz poczatek Run Like Hell, Another Brick part I .
Tego efektu uzywal tez niejaki The Edge z U2, zrobil z tego niejako swoj znak rozpoznawczy. _________________ And if I show you my dark side
Will you still hold me tonight?
And if I open my heart on you
And show you my weak side
What would you do?..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Maj 14, 2005 6:21 pm Temat postu: |
|
|
A ja powiem, że wszystkie sola mi się podobały. Solo Briana także, choć nie ukrywam, że mogło być więcej improwizacji i różnorodności, ale i tak mi się podoba. Freddiego oglądam chyba najchętniej, choć momentami też ma słabsze momenty. Na Wembley jest taki moment, gdzie przed końcówką i przed słynnym "fuck you" niesamowicie przedłuża głos....pomyślmy, ile wysiłku go to kosztowało...Roger dobry, cóż więcej dodać....Wielka szkoda, że John nie grał solo, pokazałby klasę i chyba, a raczej na pewno, zmieniłoby się wiele opinii w stylu, że John był "najmniej ważny". Może to wynikało z jego charakteru, z tego, że był, bo chciał być, najbardziej cichym członkiem zespołu....mnie się osobiście bardzo podoba jego gra podczas Back Chat na Milton Keynes...tylko żałować, że tak mało tego było.... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Maj 14, 2005 6:25 pm Temat postu: |
|
|
heh....a ja myślałem, że tylko ja jestem jakimś heretykiem i przewijam/przerzucam "Guitar Solo" paradoksalnie najbardziej lubię te wszystkie efekty do Brighton Rock na... płycie.
a jak oglądam koncert np.: Hammersmith'75 bodajże, to myślę sobie....fajnie, fajnie, ale może byś już, Brian, skończył...
może jakąś petycję do niego wysłać, żeby np.: zaczął się bawić fragmentami jakichś innych utworów, albo co... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
agoolka

Dołączył: 20 Kwi 2005 Posty: 64 Skąd: z Wrocławia
|
Wysłany: Sob Maj 14, 2005 9:50 pm Temat postu: |
|
|
Ja osobiście kocham solówki Brian'a, bardzo mi sie podoba jak spiewa. Ma dla mnie fajny glos i w ogole. Natomiast z Roger'em jest odwrotnie. Bardzo nie lubie jak spiewa, nie podoba mi sie jego glos, wcale. Co do Freda chyba nie musze nic mowic Do Johna zreszta tez  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 11:17 am Temat postu: |
|
|
| agoolka napisał: | | Ja osobiście kocham solówki Brian'a, bardzo mi sie podoba jak spiewa. |
Solówki Briana też chyba wszyscy kochamy. Mówiąc to masz też na myśli tą z koncertów? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
agoolka

Dołączył: 20 Kwi 2005 Posty: 64 Skąd: z Wrocławia
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 12:16 pm Temat postu: |
|
|
Tak, mam na mysli wszystkie solowki Brian'a.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Spike Edney jr
Dołączył: 08 Kwi 2004 Posty: 852
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 1:58 pm Temat postu: |
|
|
| Na solo Briana z Brighton Rock reaguję alergiczne,ale pozostałe w piosenkach lubię (Bohemian Rhapsody,KYA,Back Chat).Zawsze lubiłem zabawy Rogera,to mój ulubiony punkt programu w starszych koncertach. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Living_colour

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 324 Skąd: Szwecja
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 9:04 pm Temat postu: |
|
|
Daga, posluchaj po prostu tych wymienionych piosenek, a na pewno zrozumiesz. _________________ And if I show you my dark side
Will you still hold me tonight?
And if I open my heart on you
And show you my weak side
What would you do?..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
scarab

Dołączył: 15 Kwi 2005 Posty: 11 Skąd: Jaworzno
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 11:19 pm Temat postu: |
|
|
| Mowicie ze solowki byly zawsze takie same, malo improwizowane itd. Macie racje i sie z Wami zgadzam, tylko zastanawiam sie czy nie jestesmy zbyt wymagajacy. Sporo lat temu, kiedy nie bylem jeszcze takim fanem Krolowej jak teraz slyszalem kilka razy opinie, ze Queen nigdy nie grali jednego utworu w ten sam sposob, zawsze cos zmieniali w przeciwienstwie do innych zespolow. W czasach ich swietnosci nie bylo takiego obiegu informacji jak teraz, fani przewaznie byli tylko na jednym koncercie z trasy, nie bylo wiec powodu np. do wiekszych zmian w setliscie. Teraz wiekszosc z nas ma multum koncertow, ktore przewaznie zna na pamiec, ale i tak raczej nie mozna powiedziec zeby jakies dwa byly do siebie ludzaco podobne, w kazdym jest cos ciekawego. Wykoniania koncertowe danych utworow w tej samej trasie da sie odroznic, wiec nie powiedzialbym zeby bylo one sztampowe. Jasne ze byloby super gdyby na kazdym koncercie Brian i Roger grali inne solowki, mielibysmy teraz duzo ciekawsze wrazenia, jednak braku w nich wiekszych zmian i improwizacji nie nazwalbym jakas tam wada, dla mnie byly bardzo dobre, chociaz zawsze mozna owiedziec ze moglyby byc lepsze... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 11:35 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem solówki byly profesjonalne do tego stopnia ,że jak słysze jakis zespół i słysze coś podobengo to mi sie wydaje ,że jest zerznięte jak cholera.
Niemówie o zespołach przed Queen tylko po .od lat 90:)
Roger Potrafił zagrac solo takie ,że w głowie mi siedzi juz 10 lat i nimoże mi wyjśc, tak samo jest z Braianem i Fredem i Diakonem.
Także niemoa co się rozwodzić
Każda jest fenomenem....
A która z 4 mi sie najbardziej podoba juz napisałem  _________________ http://www.youtube.com/watch?v=GK0OnsayIQk
Guma Chet Diablo Pikers
http://www.youtube.com/watch?v=S7_5Aoi4kHc&feature=channel_video_title
www.syndikad.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Avi

Dołączył: 18 Sie 2004 Posty: 96 Skąd: Krakow
|
Wysłany: Pią Cze 03, 2005 7:10 pm Temat postu: |
|
|
Solo Brian'a -tak ale na chwile .natomiast Rogera moglabym słuchac bez konca.Cóz jest moim ulubiencem z zespolu a tak wogole ta zawsze mialam slabosc do osób, ktore daja niezlego czadu na perkusji.......tez  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|