| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepszy okres |
| Lata '71-'75 |
|
34% |
[ 34 ] |
| Lata '75-81' |
|
33% |
[ 33 ] |
| Lata '81-'86 |
|
14% |
[ 14 ] |
| Lata '86-'91 |
|
15% |
[ 15 ] |
| Lata '91-dziś |
|
3% |
[ 3 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 99 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:41 pm Temat postu: |
|
|
Mistyczną, jedną najlepszych z historii, i ciągle to powtarzam, z człowiekiem który UMIERA, który walczy, o życie grając takie dzwieki. Tu też leży moc tej płyty, sytuacja w jakiej był nagrywany... _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:46 pm Temat postu: |
|
|
Ale co do muzyki wnosi to, że Freddie umierał nagrywając tę płytę? Moc płyty - owszem, leży. Ale to wcale nie znaczy, że przełamuje bariery. Czy jedna z najlepszych w historii, to kwestia sporna, mimo że uważam podobnie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 7:21 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | To jeden utwór, a to za mało, by mówić tak o płycie (no chyba że mówiąc 'Innuendo' miałaś na myśli sam utwór, ale w to śmiem wątpić ) |
ad.a): jeden utwór w zupełności wystarczy, by uczynić album przełomowym . Poza tym - czy solówka Briana naśladująca zagrywkę na hiszpańskiej gitarze nie jest geniuszem? Czy sama konstrukcja utworu nie jest już czymś genialnym? Jeżeli dodać do tego tekst... Cóż. Mamy właśnie genialną całość. Bijou do takich utworów też możemy zaliczyć.
| Misiu napisał: | | A niby dlaczego? Przypomina mi się dyskusja Marcina S. z Fenderkiem (...) |
Ale z Ciebie formalista
| Misiu napisał: | | w temacie o Pink Floyd: czy coś musi łamać bariery, czymś zaskakiwać, by być fajnym i świetnym? Niekoniecznie! Przykład: Misplaced Childhood (również zresztą i w owej dyskusji podany). Chyba że chodzi Ci o zaskoczenie takie, że np. coś mnie zaskoczyło tym, jakie jest wspaniałe, mimo że podobnych rzeczy już kilka wyszło na światło dzienne.... |
Ale ja poza schematycznością a czymś kiepskim nie postawiłam znaku równości . Łamanie barier rozumiem przez wprowadzaniem kompletnie nowego wątku w literaturze, muzyce itp. Jednak gdyby odrzucić większość wykonawców, która podążała utartymi ścieżkami, ale robiła to na swój (dobry!) sposób, cóż... pozostałoby nam niewiele zespołów .
| Misiu napisał: | Powiedzmy, że nie myląc już niepowagi z niedojrzałością, wciąż nie dostrzegam w tym muzycznie dojrzałości takiej, jak np. na Innuendo. |
Tak, ale zgodziłeś się z moim pojmowaniem dojrzałości artystycznej. A ja napisałam:
| Qnegunda napisał: | | Wg mnie tworzenie takich lekkich, a równocześnie przełomowych i bezkompromisowych utworów to wyraz pewnej dojrzałości artystycznej. Zero wtórności, tylko prezentowanie własnego 'ja'. |
A BBTLB (yyy, wcześniej kopnęłam się w pisaniu tego skrótu, wybaczcie... ) jak dla mnie jest bardziej reprezentatywne, jeżeli chodzi o scharakteryzowanie stylu Queen, niż takie 'It's Beautiful Day'. W tych pastiszach (między innymi) Królowa była po prostu sobą.
| Misiu napisał: | | Jak dla mnie, to tylko teoretycznie. Przez ile czasu można eksperymentować i wymyślać coś nowego? Owszem, Panowie mieli trzyletnią przerwę od A Kind Of Magic, ale to nie jest taka prosta sprawa. Tym bardziej, że nie trzeba być aż tak cholernie innowacyjnym, by tworzyć geniusz. |
Spekulacje, spekulacje, spekulacje... Cóż, IMO geniusz = przełomowość, ew. doskonalenie czegoś, co wcześniej okazało się przełomowe.
| Misiu napisał: | | Eee... a gdzie ja powiedziałem, że jest niedojrzała? Cały czas starałem się to udowodnić.... Mówiąc o utworze Innuendo, mam na myśli przełamywanie barier. Próćz tytułowego kawałka, to nie wiem gdzie jeszcze mamy z tym do czynienia na Innuendo... |
A ja myślałam, że dyskutujemy o tym, który okres jest dojrzalszy...  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Mar 24, 2006 2:55 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | ad.a): jeden utwór w zupełności wystarczy, by uczynić album przełomowym . |
Jeden utwór? Trudno mi się zgodzić, ale nie wiem jak to udowodnić. Dla mnie to po prostu za mało. To już bardziej wcześniej wydany singiel tu pasuje (singiel Innuendo wyszedł przed czy po płycie?).
| Qnegunda napisał: | Poza tym - czy solówka Briana naśladująca zagrywkę na hiszpańskiej gitarze nie jest geniuszem? Czy sama konstrukcja utworu nie jest już czymś genialnym? Jeżeli dodać do tego tekst... Cóż. Mamy właśnie genialną całość. Bijou do takich utworów też możemy zaliczyć.
|
Zgodzę się, ale prócz flamenco zagranego przez Steve'a Howe'a z YES (nie przez Briana, ale zdaje się, że on też miał wykonawczo w tym udział) to nie jest innowacyjne.
| Qnegunda napisał: | Łamanie barier rozumiem przez wprowadzaniem kompletnie nowego wątku w literaturze, muzyce itp. Jednak gdyby odrzucić większość wykonawców, która podążała utartymi ścieżkami, ale robiła to na swój (dobry!) sposób, cóż... pozostałoby nam niewiele zespołów .
|
Zgoda.
| Qnegunda napisał: | (...) jak dla mnie jest bardziej reprezentatywne, jeżeli chodzi o scharakteryzowanie stylu Queen, niż takie 'It's Beautiful Day'. W tych pastiszach (między innymi) Królowa była po prostu sobą.
|
Przede wszystkim nie ma reprezentatywnych kawałków dla ogólnego pojęcia QUEEN. Bring Back That Leroy Brown jest reprezentatywne dla lat '70, a It's A Beautiful Day dla końcowej części kariery. A Radio Ga Ga dla lat '80. Też zespół był zbyt różnorodny, by tak to dzielić.
| Qnegunda napisał: | | Cóż, IMO geniusz = przełomowość, ew. doskonalenie czegoś, co wcześniej okazało się przełomowe. |
A nieprzełomowy geniusz jak nazwiesz?
| Qnegunda napisał: | ja myślałam, że dyskutujemy o tym, który okres jest dojrzalszy... |
Bo dyskutujemy, ale odpowiedziałem na posta Avalanche, który/która (nie wiem ) twierdzi, że ja powiedziałem, że Innuendo jest niedojrzałe. A to starałem się udowodnić - że jest dojrzałe i dojrzalsze od lat '70. Ale kwestię DOJRZAŁOŚCI zostawmy już w spokoju, bo chyba to sobie wyjaśniliśmy.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Pią Mar 24, 2006 3:37 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | (singiel Innuendo wyszedł przed czy po płycie?). |
Singiel Styczen, album Luty _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Mar 24, 2006 4:04 pm Temat postu: |
|
|
No więc to tylko potwierdza to, co mówiłem.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Pon Mar 27, 2006 4:00 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Jeden utwór? Trudno mi się zgodzić, ale nie wiem jak to udowodnić. Dla mnie to po prostu za mało. To już bardziej wcześniej wydany singiel tu pasuje (singiel Innuendo wyszedł przed czy po płycie?). |
No widzisz, a dla mnie nie jest .
| Misiu napisał: | | Zgodzę się, ale prócz flamenco zagranego przez Steve'a Howe'a z YES (nie przez Briana, ale zdaje się, że on też miał wykonawczo w tym udział) to nie jest innowacyjne. |
Dobra. Rozpatrzmy przykład takiego BoRhap. Jeden z największych utworów wszechczasów, przełomowy, nowatorski... A czy jego najdłuższa część, ballada wykonana na pianinie jest czymś innowacyjnym? No właśnie, nie jest. Poza tym w Innuendo łamie bariery nie tylko solówka Steve'a Howe'a, ale także solówka Briana, konstrukcja utworu + tekst. Tak więc Innuendo na pewno więcej innowacyjnych elementów, niż fragment flamenco...
| Misiu napisał: | Przede wszystkim nie ma reprezentatywnych kawałków dla ogólnego pojęcia QUEEN. Bring Back That Leroy Brown jest reprezentatywne dla lat '70, a It's A Beautiful Day dla końcowej części kariery. A Radio Ga Ga dla lat '80. Też zespół był zbyt różnorodny, by tak to dzielić. |
Królowa ZAWSZE była grupą rockową, a parę popowych singli, które niestety zdobyły największą popularność, tego nie zmienią - nawet na HS znalazło się miejsce dla rocka. Dla Queen typowy był rock - nawet przy tak wielkiej różnorodności mówiło się o ekstrawagancji, nowatorskim łączeniu wodewilów z tradycyjnym rockowym brzmieniem... Poza tym nie można powiedzieć, że IABD jest typowe dla końcowej części kariery, bo to tylko... 15 utworów, z których każdy jest inny. Więc jak - porównujesz siedem albumów, z których każdy liczy ok. 10 tracków i kilkanaście piosenek?
| Misiu napisał: | | A nieprzełomowy geniusz jak nazwiesz? |
Nie nazwę, bo IMO nie ma czegoś takiego. Może to to być kapitalna rzecz (choć nieprzełomowa), nagrana w świetnym stylu, ale już nie genialna. Nie traktuję przymiotnika 'genialny' jako określenia dla czegoś tylko (?) dobrze zagranego i napisanego. Choć z drugiej strony jest tak samo niewymierny jak pojęcie dojrzałości (powtarzam: IMO przełomowość=geniusz i vice versa), dlatego nie można stwierdzać "to po prostu jest genialne", "to po prostu jest dojrzałe". Chyba, że się mówi wyłącznie o WŁASNYM odczuciu. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 8:30 pm Temat postu: |
|
|
Powtórzę swoją prywatną mantrę OBIEKTYWIZM NIE SITNIEJE. Dla jednego pzrełomowe jest "Innuendo" Queen, dla drugiego "The Wall" Pink Floyd, dla trzeciego "Pyromania" Def Leppard, dla czwartego "Hiphopstacja" i co z tego? Kwestia osobistych odczuć, nic ponadto. Dla mnie "Innuendo" to najlepszy album Queen i jeden z najlepszych albumów w historii rocka. Nie widzę sensu w spieraniu się o to, czy solówka w X jest przełomowa, czy nie, bo nie wierzę w przełomowość. Gwoli ścisłości: hiszpańską solówkę na akustyku zagrał Steve Howie z Yes, ale tę samą na elektryku już Brian. _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 8:33 pm Temat postu: |
|
|
| crowley napisał: | | ale tę samą na elektryku już Brian. |
O to sie kłócili, o geniusz tego wyczynu  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 8:38 pm Temat postu: |
|
|
Queen są doceniani na całym świecie. To czy ktoś z was uważa ich za mniej lub bardziej genialnych chyba im nie robi różnicy, nie? _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marysia

Dołączył: 29 Gru 2005 Posty: 815 Skąd: Krakoff
|
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 10:08 pm Temat postu: |
|
|
Powinna byc opcja 71-79!
Dla mnie Queen mial w sobie cos magicznego, to byla ich tworczosc, taka "barokowa" i krolewska, slodka, momentami wrecz kiczowata, ale to w Queen kocham! A potem... potem to sie zrobila megagwiazda w stylu pop. Works co prawda lubie (nawet bardzo) Innuendo tez, ale Queen ma dla mnie dwie twarze. Te krolewska, "wlasna" i te robiona pod publike (lata 80).
Dzis puscilam kolezance "See what a fool I've been" a ona:
"Tej piosenki Led Zeppelin jeszcze nie slyszalam! Skad ja masz?"
 _________________ My mind is going.... i can feel it.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania2609
Dołączył: 15 Paź 2005 Posty: 163
|
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 11:47 pm Temat postu: |
|
|
| Marysia napisał: |
Dzis puscilam kolezance "See what a fool I've been" a
 |
Przepraszam z góry za dyletanckie pytanie, ale co to za poiosenka ? _________________ Anka |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Wto Mar 28, 2006 11:57 pm Temat postu: |
|
|
| Marysia napisał: | | A potem... potem to sie zrobila megagwiazda w stylu pop. Works co prawda lubie (nawet bardzo) Innuendo tez |
ej Marysia czyżbyś zaliczała Innuendo do popowych lat 80. Jak dla mnie ta płyta dla mnie nie ma nic wspólnego z albumami z tamtego okresu. Ja bym powiedział tak są genialne lata 70. są pop-rockowe lata 80. i jest Innuendo, bo na Innuendo jest troche z tego okresu troche z tego i w sumie to chyba najlepsza płyta ever, a The Works to nawet nie jest godne leżeć na półce obok Innuendo  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania2609
Dołączył: 15 Paź 2005 Posty: 163
|
Wysłany: Sro Mar 29, 2006 12:10 am Temat postu: |
|
|
o kurczak! ale cudownie jest odrywać, że się jeszcze czegoś nie zna:))
już ściągam,
dzięki! _________________ Anka |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Mar 29, 2006 4:00 pm Temat postu: |
|
|
Fajny nawet bardzo kawałek mam go w menu DVD Rainbow '74  _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sebastian pce Gość
|
Wysłany: Sob Cze 03, 2006 5:48 pm Temat postu: |
|
|
| moj ulubiony okres tworczosci QUEEN to lata 1971 1995 czyli wszystkie plyty z Freddiem na wokalu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
peli

Dołączył: 31 Maj 2006 Posty: 42 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Nie Cze 04, 2006 6:20 pm Temat postu: |
|
|
ja wybrałem 81-86, najlepszy jak dla mnie wizerunek zespołu i lekki odjazd w stronę popu, co mi się osobiście spodobało  _________________ www.totalwar.org.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mucha

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 393 Skąd: Gruda Kcyńska
|
Wysłany: Pon Cze 05, 2006 8:42 pm Temat postu: |
|
|
Po dłuższym zastanowieniu zaznaczyłem lata 1971-75. Okres pierwszych prób wybicia się na najwyższe... okres prawdziwej muzyki rockowej, tworzenie charakterystycznego zarysu zespołu. To trochę trudne do wytłumaczenia chodz sam przeżywam właśnie taki okres  _________________ DBK. Corporation |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Cze 05, 2006 8:56 pm Temat postu: |
|
|
| PiotreQ napisał: | Jeżeli miałbym już wybierać to 1973-1995 (a zwłaszcza 1982 - ciekawe why? ). |
HOT SPACE  _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ashanti Taylor

Dołączył: 29 Maj 2006 Posty: 398 Skąd: Bydzia (sercem i duszą w Anglii)
|
Wysłany: Wto Cze 06, 2006 7:54 pm Temat postu: |
|
|
Łosiu nie masz jeszcze trudniejszych pytań w rękawie . Ciężko mi jest odpowiedzieć, ale jeśli mam się wysilić, to podobają mi się wszystkie lata w których tworzyli (oprucz Queen+PR ). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Cze 06, 2006 8:02 pm Temat postu: |
|
|
| Ashanti Taylor napisał: | Łosiu nie masz jeszcze trudniejszych pytań w rękawie . |
Temat ma ponad z rok, więc się zrobiły trudniejsze poszukaj  _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fredziontko

Dołączył: 14 Maj 2006 Posty: 40 Skąd: świętrzyska dziura czasem zwana złośliwie Klerykowem
|
Wysłany: Wto Cze 06, 2006 10:44 pm Temat postu: |
|
|
| Jak dla mnie to lata 91 - 95 może nawet 96. Innuendo, śmierć Freddiego... te teledyski... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
john14

Dołączył: 10 Cze 2006 Posty: 73 Skąd: z planety HOT SPACE
|
Wysłany: Nie Cze 11, 2006 10:48 am Temat postu: 1975-1981 |
|
|
ogólnie to 1971-1981 ale nie było takiej opcji dlatego zaznaczyłem 75-81.
wiadomo rock długie włosy czad itd. _________________ The concept of Queen is to be regal and majestic. Glamour is part of us, and we want to be dandy."
~ Freddie Mercury ~ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arcos

Dołączył: 26 Lis 2005 Posty: 21 Skąd: Bieruń Nowy
|
Wysłany: Nie Cze 11, 2006 11:20 am Temat postu: |
|
|
Lata '86-'91 wole ten okres za sprawa albumu Innuendo  _________________ The Show Must Go On... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ashanti Taylor

Dołączył: 29 Maj 2006 Posty: 398 Skąd: Bydzia (sercem i duszą w Anglii)
|
Wysłany: Nie Cze 11, 2006 4:15 pm Temat postu: |
|
|
Dobra zaznaczyłam '75 - '81 ze względu na płyty które zostały wydane w tym okresie. Mimo, że HS wydali w 1982 . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wesel

Dołączył: 25 Maj 2006 Posty: 62 Skąd: Opole
|
Wysłany: Czw Cze 15, 2006 9:50 am Temat postu: |
|
|
'86-'91 Innuendo rządzi  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Sro Cze 21, 2006 6:57 pm Temat postu: |
|
|
| Królowa miała według mnie takie dwa okresy "wzmożonej" weny: pierwszy to okres od wydania "A Night At The Opera", po "Hot Space", drugi przypada na wydanie albumow "The Miracle" i "Innuendo". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Paulina_Mercury
Dołączył: 17 Cze 2006 Posty: 308
|
Wysłany: Sob Cze 24, 2006 9:49 pm Temat postu: |
|
|
| Wszystkie lata oprócz okresu od Hot Space po AKOM były GENIALNE!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|