| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Najlepszy okres |
| Lata '71-'75 |
|
34% |
[ 34 ] |
| Lata '75-81' |
|
33% |
[ 33 ] |
| Lata '81-'86 |
|
14% |
[ 14 ] |
| Lata '86-'91 |
|
15% |
[ 15 ] |
| Lata '91-dziś |
|
3% |
[ 3 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 99 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 8:58 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Nadal pozostanę przy zdaniu, że gdyby nie choroba Freddiego, nie powstałby już żaden świetny album. Prawie każdy geniusz, który powstał po okresie 82-86 jest spowodowany głównie jego chorobą. To moje zdanie, może trochę sporne, ale ciężko byłoby mi je zmienić. |
Nie zgadzam się. To mogłoby być JAKIEKOLWIEK wydarzenie, które mogło przerwać stan odrętwienia. Zbliżający się koniec, nie choroba. Raczej uświadomienie pewnych faktów niż sam Freddie i jego stan; wcale nie jest powiedziane, że panowie kończyli jakiś okres definitywnie. Po prostu czas, jaki im pozostał, skrócił się.
| Marcin S. napisał: | | A ja zaryzykuję. Queen tylko na dwóch ostatnich płytach był zespołem dojrzałym, ambitnym. Wcześniej były tylko epizody, dopiero na Innuendo i MIH dojrzałość stała się czymś przewodnim. |
Tylko w wypadku, gdy mówisz o ogólnym przekazie. Wydaje mi się, że tylko 'Mother Love' wśród pozostałych utworów z MiH dorównuje dojrzałością takiej Białej Królowej. Co do ambicji - one zaistniały PRZEDE WSZYSTKIM na tych wcześniejszych albumach - tam to była przełomowość .
| Misiu napisał: | | Nie zapominajmy, że Made In Heaven również powstało w wyniku śmierci, czyli pośrednio w wyniku choroby. |
Przecież nagrane zostały tylko trzy utwory w tym czasie, cała reszta została po prostu przearanżowana . Wydaje mi się, że raczej kolejność, koncepcja i konkretne utwory mogły się tam znaleźć z powodu śmierci Freddiego. A raczej w hołdzie Freddiemu. Nie uważam co prawda MiH za genialną (na dzień dzisiejszy daję jej 4 z małym minusem), ale hołdem to ona jest ładnym, to trzeba przyznać .
Co do uczuciowości - chyba jednak wolę Innuendo i QII pod tymi względami. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Mar 10, 2006 12:19 am Temat postu: |
|
|
Pozwól, że jutro odpowiem na tego posta  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Mar 10, 2006 1:07 am Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Nie zgadzam się. To mogłoby być JAKIEKOLWIEK wydarzenie, które mogło przerwać stan odrętwienia. Zbliżający się koniec, nie choroba. Raczej uświadomienie pewnych faktów niż sam Freddie i jego stan; wcale nie jest powiedziane, że panowie kończyli jakiś okres definitywnie. Po prostu czas, jaki im pozostał, skrócił się. |
Okay, powiem tak: dopuszczam oczywiście możliwość, że mogłoby coś naprawdę wartościowego jeszcze powstać, ale moim zdaniem po prostu nie powstałoby. Zbliżający się koniec powiadasz.... możliwe, ale jakoś żaden zespół tak nie zakończył swojej kariery. Bo nigdy nie można definitywnie stwierdzić, że to już koniec, to będzie nasza ostatnia płyta. Mam nadzieję, że dobrze to zrozumiałem. Ja po prostu śmiem przypuszczać, że z Queen byłoby jak z Metallicą. Ogółem ten okres byłby po prostu słaby, ale mogłaby się jeszcze trafić jakaś bardzo dobra płyta bądź pojedyncze kawałki na płytach. Za długo już tworzyli, żeby było świetnie cały czas, moim zdaniem. I powtórzę coś, co już kiedyś powiedziałem: z muzycznego punktu widzenia, to fani powinni się cieszyć, że było tak, jak było.
| Qnegunda napisał: | Przecież nagrane zostały tylko trzy utwory w tym czasie, cała reszta została po prostu przearanżowana . Wydaje mi się, że raczej kolejność, koncepcja i konkretne utwory mogły się tam znaleźć z powodu śmierci Freddiego. A raczej w hołdzie Freddiemu. Nie uważam co prawda MiH za genialną (na dzień dzisiejszy daję jej 4 z małym minusem), ale hołdem to ona jest ładnym, to trzeba przyznać .
|
Miałem na myśli rozumowanie przyczynowo-skutkowe ( ): choroba śmierć hołd. Bez choroby nie byłoby śmierci, a bez śmierci hołdu. Dlatego też napisałem, że choroba była pośrednią przyczyną powstania Made In Heaven.
Natomiast - nie, nie, nie! Jak można mówić, że tylko Mother Love jest dojrzałe na Made In Heaven? No dobra, nie tak to powiedziałaś, ale właśnie to z tego wynika. A Winter's Tale nie jest dojrzałe? It's A Beautiful Day, Heaven For Everyone....? Nie mówimy tutaj o lubieniu. Według mnie, okres '91-'95 jest O WIELE dojrzalszy niż lata '70. Tyle tylko, że lekka "niepoważność" z początków kariery była jednym z głównych atutów Queen i cechą rozpoznawczą. Ale dojrzale, według mnie, wcale nie byli gorsi, tylko mniej przełomowi. Innuendo i Made In Heaven to moje dwie ulubione płyty tego zespołu... I jeszcze co do tej ambicji - istniała ona przede wszystkim na początku, ale to jest zrozumiałe. Zawsze najwięcej ambicji jest na początku kariery. Ale nikt mi nie powie, że motywacji i ambicji nie było również w latach '90. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pią Mar 10, 2006 2:28 pm Temat postu: |
|
|
[quote="Misiu"]Według mnie, okres '91-'95 jest O WIELE dojrzalszy niż lata '70. quote]
Hmm-bardzo ryzykowna teza.Zestaw March of the black Queen,Rapsodię czy Prophet song(a to tylko 1sze z brzegu przykłady) z Beautiful day,Heaven for everyone czy My life has been saved.Nawet tekstowo też bym nie powiedział,ze te wymienione z MIH są dojrzalsze.
Rzecz jasna całe Innuendo jest swietne i dojrzałe,pojedyncze rzeczy z MIH też(zwłaszcza wymienione przez Ciebie Mother love i piekne A winter's tale),ale jeżeli już miałbym mówić o dojrzałości w końcowym okresie i wartościować to poprzestałbym tylko na Innuendo +2ww. utwory z ostatniej sesji .Co nie zmienia faktu że szanuję Twoje zdanie.
Poza tym jak dla mnie płytą-geniuszem jest Innuendo,a Made in heaven raczej z cyklu Tribute.
"Tyle tylko, że lekka "niepoważność" z początków kariery była jednym z głównych atutów Queen i cechą rozpoznawczą. "quote]
Tu się zgadzam bez 2 zdań i chwała im za to:). _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Pią Mar 10, 2006 11:45 pm Temat postu: |
|
|
Trudno mówić o piosenkach z "Made In Haven" że są mniej lub bardziej dojrzałe od poprzedniego okresu działlaności grupy, bo te kawałki to istny misz - masz. Przecież muzycy Queen brali na warsztat swoje stare dema głównie z lat 80. Czyli nagle piosenki z lat 80. uważanych przez większość z wasd za niedojzrały okres stały się dojzrałe, bo zmieniono im aranż? Litości. _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 12:22 am Temat postu: |
|
|
chyba od dluzszego czasu probujemy to razem z fenderkiem wytlumaczyc, ale niestety chyba wiekszosc woli sie oszukiwac  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 12:35 am Temat postu: |
|
|
Nie da się ukryć ze na forum jest paru osobników (lepiej nie będe wskazywał po nickach) którzy otoczyli MIH jakims kultem  _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 12:39 am Temat postu: |
|
|
Chodzi o to, że część piosenek w ogóle zmienia swoje znaczenie, staje się czymś innym niż tylko zwykłą piosenką. Weźmy takie It's A Beautiful Day. Normalnie to jest zwykła piosenka, ale tak się składa, że otwiera ona album o znamiennym tytule MADE IN HEAVEN. Wszyscy znają tekst do tej piosenki... słychać głos człowieka nieżyjącego, który prowadził wspaniałe życie, cieszył się każdym dniem... i co? czy nie jest to właśnie nabranie nowego znacznia? Czy dodanie backgroundu też nie jest czymś, co zmienia oblicze tego utworu? I tak, crowley- zmiana aranżu sprawia, że piosenka jest dojrzalsza, ba! z piosenki przeistacza się w dojrzały utwór!
Poza tym- mogło być przecież tak, że w latach '80 panowie nie byli na tyle dojrzali, by zrobić z tych piosenek coś więcej, wtedy rzucili je w kąt, bo uznali, że nie mieszczą się w koncepcji ich twórczości, a gdy stali się zespołem dojrzałym, mogli je wziąć na warsztat i zrobić z nich coś wyjątkowego.
Made In Heaven słucham nadal, choć od Queen odpoczywam już jakiś czas i nadal uważam ten album za wspaniały, piękny.
I nie- nie uważam, bym się oszukiwał. W porównaniu z innymi albumami MIH jawi się jako wyjątkowa płyta, mistyczna.
Tak więc- sorry Bizon, ale uważam, że z Fenderkiem niczego nie musicie mi udowadniać w sprawie MIH
A recenzja z Przewodnika- pochlebna zresztą- tam jest przecież sama prawda. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 12, 2006 6:44 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Ja po prostu śmiem przypuszczać, że z Queen byłoby jak z Metallicą. Ogółem ten okres byłby po prostu słaby, ale mogłaby się jeszcze trafić jakaś bardzo dobra płyta bądź pojedyncze kawałki na płytach. Za długo już tworzyli, żeby było świetnie cały czas, moim zdaniem. |
Metallica właśnie zmienia producenta - powrót formy Królowej na Miracle też był częściowo związany z nowym producentem. Więc - skąd wiesz? Forma może wrócić zawsze - moim zdaniem wystarczy się tylko postarać. I nie marnować czasu. A to, że był kiepski okres, jest oczywiste - ale kto powiedział, że takim okresem trzeba skończyć karierę?
| Misiu napisał: | | Natomiast - nie, nie, nie! Jak można mówić, że tylko Mother Love jest dojrzałe na Made In Heaven? No dobra, nie tak to powiedziałaś, ale właśnie to z tego wynika. A Winter's Tale nie jest dojrzałe? It's A Beautiful Day, Heaven For Everyone....? |
Sorry, nawet biorąc pod uwagę śmierć Freddiego It's Beautiful Day ani Heaven For Everyone nie robią na mnie wrażenia utworów dojrzałych . Są dobre, ale czy dojrzałe...? Delilah jako utwór też był wysiłkiem umierającego człowieka, może nawet wzruszać, ale czy jest takie dojrzałe? Wg mnie nie.
| Misiu napisał: | | Nie mówimy tutaj o lubieniu. Według mnie, okres '91-'95 jest O WIELE dojrzalszy niż lata '70. Tyle tylko, że lekka "niepoważność" z początków kariery była jednym z głównych atutów Queen i cechą rozpoznawczą. |
Tak, tylko w między kawałkami żartobliwymi, czasami nawet przyziemnymi powstawały utwory poważne, smutne, poruszające, niektóre o trochę mitycznym zabarwieniu... Okres lat 90' uważam za nieco gorszy dlatego, iż nie było aż takiego zróżnicowania utworów - piękne, o genialnym utworze piosenki przeplatały się z banałami. 'O WIELE dojrzalszy'? Proszę o konkretne porównania
| Misiu napisał: | | I jeszcze co do tej ambicji - istniała ona przede wszystkim na początku, ale to jest zrozumiałe. Zawsze najwięcej ambicji jest na początku kariery. Ale nikt mi nie powie, że motywacji i ambicji nie było również w latach '90. |
Motywacja była, ambicje również - ale oczywiście spodowane przede wszystkim presją... Poza tym ambicje znalazły się nawet i na Hot Space (co nie czyni tego albumu arcydziełem ), tylko, że już wcześniej zespół zaczynał się 'rozłazić'. A od początku do mniej więcej półmetka kariery ambicje wynikały z chęci, a nie z presji.
| Marcin S. napisał: | | słychać głos człowieka nieżyjącego, który prowadził wspaniałe życie, cieszył się każdym dniem... i co? czy nie jest to właśnie nabranie nowego znacznia? |
Wiem, że chodzi tu przede wszystkim o obecność utworu na albumie wspomnieniowym, oddającym hołd... Ale na 'White Queen' też słyszę głos nieżyjącego człowieka i porusza mnie to bardziej, niż takie 'I Was Born To Love You', które jednak lubię. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Mar 12, 2006 6:47 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | na 'White Queen' też słyszę głos nieżyjącego człowieka i porusza mnie to bardziej, niż takie 'I Was Born To Love You', które jednak lubię. |
No akurat w przypadku IWBTLY przyznaję Ci rację, choć mnie porusza fakt, iż Brian, Roger i John namęczyli sie bardzo dla Freddie'ego, by przearanżować ten utwór, by brzmiał tak, jak brzmi teraz na MIH. A brzmi doskonale. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Mar 13, 2006 1:17 am Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Metallica właśnie zmienia producenta - powrót formy Królowej na Miracle też był częściowo związany z nowym producentem. Więc - skąd wiesz? Forma może wrócić zawsze - moim zdaniem wystarczy się tylko postarać. I nie marnować czasu. A to, że był kiepski okres, jest oczywiste - ale kto powiedział, że takim okresem trzeba skończyć karierę? |
Nikt nie powiedział i ja tego nie wiem, no bo właśnie - skąd? To po prostu moje zdanie, trudno mi uwierzyć, by zespół nagrywający już tyle lat, wciąż ci sami ludzie (ci sami ludzie - to podkreślam) nagrywali przez więszość czasu geniusz. Wiadomym jest, że najbardziej chce się tworzyć na samym początku. Jak to raz mówił Mason o sobie, ale też jest to bardzo prawdziwe w stosunku do innych muzyków: "Byliśmy tylko my i rock'n'roll". I co później? Później zakłada się rodziny, jest mniej czasu, a na dodatek gdy osiągnie się sukces, motywacja gaśnie.
| Qnegunda napisał: | Sorry, nawet biorąc pod uwagę śmierć Freddiego It's Beautiful Day ani Heaven For Everyone nie robią na mnie wrażenia utworów dojrzałych . |
Tu nie chodzi o śmierć Freddiego - one po prostu brzmią dojrzale. Bo jeśli ktoś mi powie, że nie, no to.... no nie wiem. To jest niedojrzałe, niepoważne?
| Qnegunda napisał: | Delilah jako utwór też był wysiłkiem umierającego człowieka, może nawet wzruszać, ale czy jest takie dojrzałe? Wg mnie nie.
|
Wyjątek potwierdzający regułę. No, może jeszcze All God's People...
| Qnegunda napisał: | | Tak, tylko w między kawałkami żartobliwymi, czasami nawet przyziemnymi powstawały utwory poważne, smutne, poruszające, niektóre o trochę mitycznym zabarwieniu... |
Tego nie podważałem. Ale sama widzisz - między kawałkami żartobliwymi, których wcale nie było tak mało. Na Innuendo i Made In Heaven nie ma ich praktycznie w ogóle. Dlatego to jest dojrzalsze. Nie twierdzę, że oni nie umieli grać wcześniej poważnie. Jasne, że umieli, ale te ich dowcipy były czymś nowym, ich wielki atut.
| Qnegunda napisał: | | Okres lat 90' uważam za nieco gorszy dlatego, iż nie było aż takiego zróżnicowania utworów - piękne, o genialnym utworze piosenki przeplatały się z banałami. |
Co do lepszości lat '90 nad początkami kariery - i ja tak nigdzie nie powiedziałem (ale nie powiem, że się zgadzam) - ja ten okres po prostu najbardziej lubię.
| Qnegunda napisał: | 'O WIELE dojrzalszy'? Proszę o konkretne porównania |
Sheer Heart Attack - Made In Heaven (i od razu mówię, że nie udowadniam wyższości jednego albumu nad drugim)
Nie mów mi, że Killer Queen, Misfire, In The Lap Of The Gods, Bring Back That Leroy Brown to poważne rzeczy. Nie piszę jeszcze Tenement Funster, ale tekst równie dobrze można by za taki uznać. Na Made In Heaven mamy jedno I Was Born To Love You.
A Night At The Opera - Innuendo (to samo)
Lazing On A Sunday Afternoon, Seaside Rendezvous, Good Company. Na Innuendo nie ma czegoś takiego.
| Qnegunda napisał: | Motywacja była, ambicje również - ale oczywiście spodowane przede wszystkim presją... Poza tym ambicje znalazły się nawet i na Hot Space (co nie czyni tego albumu arcydziełem ), tylko, że już wcześniej zespół zaczynał się 'rozłazić'. A od początku do mniej więcej półmetka kariery ambicje wynikały z chęci, a nie z presji. |
No tak - i co z tego? W sumie jeżeli jest presja, to i tak chęci muszą jeszcze być. Bo można powiedzieć o swego rodzaju presji, po nagraniu Hot Space - mały sukces, wiadomo czemu. A zespół i tak nie powrócił do starych brzmień, kiedy to się wybił.
| Qnegunda napisał: | | Wiem, że chodzi tu przede wszystkim o obecność utworu na albumie wspomnieniowym, oddającym hołd... Ale na 'White Queen' też słyszę głos nieżyjącego człowieka i porusza mnie to bardziej, niż takie 'I Was Born To Love You', które jednak lubię. |
No więc I Was Born To Love You jest wyjątkiem. White Queen może nie jakimś ewenementem, a tym, że zespół po prostu nagrywał także rzeczy cholernie dojrzałe (zazwyczaj Brian jest autorem, co mnie się osobiście rzuca w uszy, bo gdy słyszę np. Bring Back That Leroy Brown, to nie ma wątpliwości kto to wymyślił. Okay - Good Company to wyjątek). _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 14, 2006 3:28 pm Temat postu: |
|
|
Pozwól, że na Twoje argumenty odpowiem kiedy indziej . _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Mar 14, 2006 3:50 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Okay - Good Company to wyjątek). |
Ja sobie wypraszam- tekst poziomem bije na glowe wszystko co znajduje sie na Made In Heaven razem wziete- jest napisany w bardzo wspanialy sposob, frazy i wersy sa napisane w rewelacyjny sposob, jest to bardzo rzadki rzyklad tego jak piosenka moze opowiadac historie. Jak dla mnie rewelacja...! Tylko muzyczni enawiazuje do "Leroy Browne'a"  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Mar 15, 2006 5:13 pm Temat postu: |
|
|
No więc nie musisz sobie wypraszać, bo ja w całej tej dyskusji mówię tylko o stronie muzycznej. Teksty na Made In Heaven nie są rewelacyjne [prócz genialnych Mother Love, A Winter's Tale czy może Heaven For Everyone, reszta jest dobra, ale trudno mi też nazywać geniuszem rzecz piękną (już nie mówię o jakiej jedynej płycie potrafię powiedzieć, że jest i piękna, i genialna )], ale do złych na pewno nie należą. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Death_On_Two_Legs
Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 139 Skąd: Krosno
|
Wysłany: Czw Mar 16, 2006 12:32 am Temat postu: |
|
|
Zaznaczyłem Lata '75-81'. Zespół miał wtedy najlepszy moim zdaniem okres koncertowy. Płynął już na fali sukcesu BoRap, a jednak starał się być coraz lepszy. Chociaż moim zdaniem tak to 1979 roku. Później już było średnio. _________________ Death On Two Legs - fan nr 13  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
TaYLoR

Dołączył: 15 Sty 2006 Posty: 117 Skąd: Sosnowiec :D
|
Wysłany: Czw Mar 16, 2006 4:33 pm Temat postu: |
|
|
ja zaznaczyłam 81-86 wtedy powstały moje ulubine piosenki Hammer To Fall i Radio GaGa (The Works) i One Vision(A Kind Of Magic)  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Mar 22, 2006 7:44 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Nikt nie powiedział i ja tego nie wiem, no bo właśnie - skąd? To po prostu moje zdanie, trudno mi uwierzyć, by zespół nagrywający już tyle lat, wciąż ci sami ludzie (ci sami ludzie - to podkreślam) nagrywali przez więszość czasu geniusz. Wiadomym jest, że najbardziej chce się tworzyć na samym początku. Jak to raz mówił Mason o sobie, ale też jest to bardzo prawdziwe w stosunku do innych muzyków: "Byliśmy tylko my i rock'n'roll". I co później? Później zakłada się rodziny, jest mniej czasu, a na dodatek gdy osiągnie się sukces, motywacja gaśnie. |
No tak, ale Ty w to wierzysz . Chłopaki udowodniły swój potencjał, nagrywając tak genialne albumy jak ADATR czy QII. Niby ten sam okres, ale jednak Innuendo było pierwszym krokiem ku powrotowi do genialności, łamania barier. Szkoda, że też ostatnim. Wierzę, że gdyby czasu było więcej, na pewno kolejny krok zostałby postawiony. IMO jest to sprawa jedynie świadomości, nie konkretnych wydarzeń. Ale to są już jedynie spekulacje - czasu nie cofniemy i nie dowiemy się, jak mogłoby być...
| Misiu napisał: | | Tu nie chodzi o śmierć Freddiego - one po prostu brzmią dojrzale. Bo jeśli ktoś mi powie, że nie, no to.... no nie wiem. To jest niedojrzałe, niepoważne? |
Chodzi Ci o to, że utwory 'brzmią dojrzale', ponieważ są oparte na spokojnych, kojących dźwiękach i nie ma w nich zbyt wielu elementów zaskoczenia? No cóż... Dojrzałość tekstów jest jeszcze do przedyskutowania, ale jeżeli chodzi o muzykę - cóż, powtórzę się - indywidualny odbiór...
| Misiu napisał: | | Tego nie podważałem. Ale sama widzisz - między kawałkami żartobliwymi, których wcale nie było tak mało. Na Innuendo i Made In Heaven nie ma ich praktycznie w ogóle. Dlatego to jest dojrzalsze. Nie twierdzę, że oni nie umieli grać wcześniej poważnie. Jasne, że umieli, ale te ich dowcipy były czymś nowym, ich wielki atut. |
Hm, podeprę się tym: nie trzeba zadawać egzystencjonalnych pytań, by być filozofem, tak samo nie trzeba się zastanawiać nad sensem życia w utworach, by były one dojrzałe. Czy każdy żart musi być niedojrzały? Wg mnie tworzenie takich lekkich, a równocześnie przełomowych i bezkompromisowych utworów to wyraz pewnej dojrzałości artystycznej. Zero wtórności, tylko prezentowanie własnego 'ja'.
| Misiu napisał: | Sheer Heart Attack - Made In Heaven (i od razu mówię, że nie udowadniam wyższości jednego albumu nad drugim)
Nie mów mi, że Killer Queen, Misfire, In The Lap Of The Gods, Bring Back That Leroy Brown to poważne rzeczy. Nie piszę jeszcze Tenement Funster, ale tekst równie dobrze można by za taki uznać. Na Made In Heaven mamy jedno I Was Born To Love You.
A Night At The Opera - Innuendo (to samo)
Lazing On A Sunday Afternoon, Seaside Rendezvous, Good Company. Na Innuendo nie ma czegoś takiego. |
Ale ja nie twierdzę, że są poważne - twierdzę, że są dojrzałe. A to nie jest to samo.
| Misiu napisał: | No tak - i co z tego? W sumie jeżeli jest presja, to i tak chęci muszą jeszcze być. Bo można powiedzieć o swego rodzaju presji, po nagraniu Hot Space - mały sukces, wiadomo czemu. A zespół i tak nie powrócił do starych brzmień, kiedy to się wybił. |
Oj, jednak presja nie ma wiele wspólnego z perfekcjonizmem, a ambicje same w sobie - owszem. Dlatego często (nie twierdzę: zawsze!) utwory powstające w wyniku czystych chęci mają więcej wspólnego z geniuszem i dojrzałością. A nie powrócił, bo rozczarował się wynikiem swoich starań. Na ANATO Królowej udało się połączyć nowości, wcale nie takie łatwe w słuchaniu, z komercyjnym sukcesem. I takie BoRhap przetrwało, a ma już 30 lat. Więc nie jest niemożliwe, by na tę ścieżkę panowie powrócili. Ale to już spekulacje - odsyłam do początku mojego posta .
| Misiu napisał: | No więc nie musisz sobie wypraszać, bo ja w całej tej dyskusji mówię tylko o stronie muzycznej.  |
W takim razie nie mamy o czym dyskutować . Teksty łatwiej ocenić pod tym względem... Chyba, że powiesz mi, czym wg Ciebie jest dojrzałość muzyczna. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Mar 22, 2006 8:18 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Niby ten sam okres, ale jednak Innuendo było pierwszym krokiem ku powrotowi do genialności, łamania barier. |
1. Jakie Innuendo złamało bariery?
2. Właśnie o to mi chodzi - owszem, było krokiem do genialności, ale mogło nie być ani kroku, a co za tym idzie, całego Innuendo.
Ale zgadzam się z tym, że nie cofniemy czasu i nie dowiemy się, jak mogłoby być. To tylko moje zdanie.
| Qnegunda napisał: | | Chodzi Ci o to, że utwory 'brzmią dojrzale', ponieważ są oparte na spokojnych, kojących dźwiękach i nie ma w nich zbyt wielu elementów zaskoczenia? |
Chodzi mi o to, że brzmią dojrzale. Bo po prostu brzmią. "Nie ma elementów zaskoczenia" - to wcale nie jest cecha charakterystyczna dojrzałej muzyki. Spokojne i kojące dźwięki także. W tym przypadku tak jest (chociaż na Innuendo nie), ale to nie jest reguła. To po prostu jest dojrzałe.
| Qnegunda napisał: | No cóż... Dojrzałość tekstów jest jeszcze do przedyskutowania, ale jeżeli chodzi o muzykę - cóż, powtórzę się - indywidualny odbiór...
|
Czyli istnieją osoby, które mają takie cechy charakteru i podejście, że MUZYCZNIE Bring Back That Leroy Brown to dojrzała rzecz? Okay, na dole napisałaś - bardziej chodzi mi o niepowagę.
| Qnegunda napisał: | | Czy każdy żart musi być niedojrzały? Wg mnie tworzenie takich lekkich, a równocześnie przełomowych i bezkompromisowych utworów to wyraz pewnej dojrzałości artystycznej. Zero wtórności, tylko prezentowanie własnego 'ja'. |
Okay, tu przyznaję rację. Utwory te MOGĄ BYĆ dojrzałe, ale poważne na pewno nie.
| Qnegunda napisał: | | Oj, jednak presja nie ma wiele wspólnego z perfekcjonizmem, a ambicje same w sobie - owszem. Dlatego często (nie twierdzę: zawsze!) utwory powstające w wyniku czystych chęci mają więcej wspólnego z geniuszem i dojrzałością. |
Presja również ma. Nie twierdzę, że więcej (ale też nie zaprzeczam, bo tego nie wiem), ale jest cel, motywacja, czyli presja. Zresztą - spójrz, że to motywacja i cel występuje również na początkach kariery. Żeby nie było - ja wcale nie uważam Innuendo lepszego od np. A Night At The Opera, po prostu ja je wolę trochę bardziej. I Innuendo nie jest ani lepsze, ani gorsze. Chyba wiadomo czemu.
| Qnegunda napisał: | Więc nie jest niemożliwe, by na tę ścieżkę panowie powrócili. Ale to już spekulacje - odsyłam do początku mojego posta .
|
Nie jest możliwe, ale ja też nie twierdziłem, że jest i że to jest ta sama motywacja, co na początku. Nie jest również możliwe ze względu na inną epokę.
| Qnegunda napisał: | | Chyba, że powiesz mi, czym wg Ciebie jest dojrzałość muzyczna. |
Tym:
| Qnegunda napisał: | Wg mnie tworzenie takich lekkich, a równocześnie przełomowych i bezkompromisowych utworów to wyraz pewnej dojrzałości artystycznej. Zero wtórności, tylko prezentowanie własnego 'ja'.
|
Gdyż tutaj już przyznałem rację. Ale zgodzisz się, że POWAŻNE to to nie jest....  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Sro Mar 22, 2006 8:23 pm Temat postu: |
|
|
Ja uwazam kazdy okres za dobry.Gadanie typu , The works jest najslabsza plyta i w ogole ze lata 80-te byly slabe moim zdaniem jest troche przesada.na takiej plycie the works znalazly sie miedzy innymi takie utwory jak It's a hard life , Man On The Prowl , Hammer To Fall , Is This The World We Created, Tear It Up -i jak mozna powiedziec ze to slaba plyta , a reszta to utwory bardziej popowe ktore nie podobaja sie fanom mocnego brzmienia, wiec cala plyta wedlug nich jest uwazana za popową (jak dla mnie popowa plyta jest Hot space). Dla mnie kazdy okres jest dobry , nie podobaja mi sie tylko pojedyncze utwory (niektore , te bardziej popowe ale nie bede wymienial bo juz gdzies to pisalem ).
TAKIE JEST MOJE ZDANIE ale jesli musze wybrac to wybiore przedostatni okres ,poniewaz taka plyta jak Innuendo jest przykladem geniuszu do potegi entej nigdy nikomu nie uda sie nagrac takiej plyty jak ta , w obliczu smiertelnej choroby Fredie'go plyta ta nabrala jeszcze wiekszego znaczenia.
k**** niechcaco zaznaczylem okres 91 -do dzis  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Mar 22, 2006 8:33 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | 1. Jakie Innuendo złamało bariery?
2. Właśnie o to mi chodzi - owszem, było krokiem do genialności, ale mogło nie być ani kroku, a co za tym idzie, całego Innuendo. |
Ekhm... A czy słuchałeś utworu tytułowego? Co do drugiego punktu: ale taki krok MÓGŁBY BYĆ... Ale to są już spekulacje i na litość...!, skończmy je wreszcie!
| Misiu napisał: | | Chodzi mi o to, że brzmią dojrzale. Bo po prostu brzmią. "Nie ma elementów zaskoczenia" - to wcale nie jest cecha charakterystyczna dojrzałej muzyki. Spokojne i kojące dźwięki także. W tym przypadku tak jest (chociaż na Innuendo nie), ale to nie jest reguła. To po prostu jest dojrzałe. |
Napisałam tak właśnie, bo MiH brzmi właśnie spokojnie, niezbyt zaskakująco... Nie uważam, że brak elementów zaskoczenia to cecha dojrzałej muzyki - uważam to właśnie za niedojrzałość artystyczną... 'To po prostu jest dojrzałe' - tzn. to po prostu jest Twoje odczucie. Zdaje się, że nie ma na to sensownej argumentacji (bo i wcale nie musi takowej być)
| Misiu napisał: | | Czyli istnieją osoby, które mają takie cechy charakteru i podejście, że MUZYCZNIE Bring Back That Leroy Brown to dojrzała rzecz? Okay, na dole napisałaś - bardziej chodzi mi o niepowagę. |
No właśnie. Dlatego nie warto mylić jednego z drugim A BTLB jest muzycznie dojrzałe. Tekstowo mniej, ale muzycznie już tak.
| Misiu napisał: | | Presja również ma. Nie twierdzę, że więcej (ale też nie zaprzeczam, bo tego nie wiem), ale jest cel, motywacja, czyli presja. Zresztą - spójrz, że to motywacja i cel występuje również na początkach kariery. Żeby nie było - ja wcale nie uważam Innuendo lepszego od np. A Night At The Opera, po prostu ja je wolę trochę bardziej. I Innuendo nie jest ani lepsze, ani gorsze. Chyba wiadomo czemu. |
Wiadomo . A między motywacją a presją nie można postawić znaku równości. Może oddziaływać na nas taka motywacja, którą sami znaleźliśmy, ale która niekoniecznie uzależnia od siebie całe nasze życie, tzn. działanie, które jest tą motywacją spowodowane, możemy właściwie porzucić i nic się nam przez to nie stanie.
| Misiu napisał: | Nie jest możliwe, ale ja też nie twierdziłem, że jest i że to jest ta sama motywacja, co na początku. Nie jest również możliwe ze względu na inną epokę. |
Aha, i oczywiście In The Lap Of Gods czy też The Prophet's Song można z czystym sercem przypisać i sklasyfikować do danej epoki . JEST możliwe. Łamanie barier to przeciwstawianie się konwencjonalnym rozwiązaniom, które właśnie w tym okresie są stosowane. Dlatego, jeżeli panowie zdecydowaliby się na nowo łamać bariery, eksperymentować, powrót na tę ścieżkę jest jak najbardziej możliwy.
| Misiu napisał: | Gdyż tutaj już przyznałem rację. Ale zgodzisz się, że POWAŻNE to to nie jest....  |
Poważne nie jest. Ale dyskutowaliśmy o dojrzałości.  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 12:07 am Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | Ekhm... A czy słuchałeś utworu tytułowego? |
To jeden utwór, a to za mało, by mówić tak o płycie (no chyba że mówiąc 'Innuendo' miałaś na myśli sam utwór, ale w to śmiem wątpić )
| Qnegunda napisał: | Ale to są już spekulacje i na litość...!, skończmy je wreszcie!
|
No więc kończę - koniec spekulacji.
| Qnegunda napisał: | | Napisałam tak właśnie, bo MiH brzmi właśnie spokojnie, niezbyt zaskakująco... Nie uważam, że brak elementów zaskoczenia to cecha dojrzałej muzyki - uważam to właśnie za niedojrzałość artystyczną... |
A niby dlaczego? Przypomina mi się dyskusja Marcina S. z Fenderkiem w temacie o Pink Floyd: czy coś musi łamać bariery, czymś zaskakiwać, by być fajnym i świetnym? Niekoniecznie! Przykład: Misplaced Childhood (również zresztą i w owej dyskusji podany). Chyba że chodzi Ci o zaskoczenie takie, że np. coś mnie zaskoczyło tym, jakie jest wspaniałe, mimo że podobnych rzeczy już kilka wyszło na światło dzienne.... Indywidualne zaskoczenie znaczy się, ale takie pozytywne zdziwienie osobnej jednostki to za mało, by stwierdzić, że coś ogółem jest niedojrzałe.
| Qnegunda napisał: | A BTLB jest muzycznie dojrzałe. Tekstowo mniej, ale muzycznie już tak.
|
Powiedzmy, że nie myląc już niepowagi z niedojrzałością, wciąż nie dostrzegam w tym muzycznie dojrzałości takiej, jak np. na Innuendo.
| Qnegunda napisał: | Może oddziaływać na nas taka motywacja, którą sami znaleźliśmy, ale która niekoniecznie uzależnia od siebie całe nasze życie, tzn. działanie, które jest tą motywacją spowodowane, możemy właściwie porzucić i nic się nam przez to nie stanie.
|
Zgodzę się. Z tym, że zespół tę motywację stracił i bardzo możliwe, że nie odzyskałby jej. Patrzę w porównaniu z innymi zespołami. Nikt nie nagrywał tyle czasu samego geniuszu. NIKT, każdy się w końcu musi się wypalić, bo to naturalna kolej rzeczy. Ale mieliśmy skończyć z tymi spekulacjami...
| Qnegunda napisał: | | JEST możliwe. Łamanie barier to przeciwstawianie się konwencjonalnym rozwiązaniom, które właśnie w tym okresie są stosowane. Dlatego, jeżeli panowie zdecydowaliby się na nowo łamać bariery, eksperymentować, powrót na tę ścieżkę jest jak najbardziej możliwy. |
Jak dla mnie, to tylko teoretycznie. Przez ile czasu można eksperymentować i wymyślać coś nowego? Owszem, Panowie mieli trzyletnią przerwę od A Kind Of Magic, ale to nie jest taka prosta sprawa. Tym bardziej, że nie trzeba być aż tak cholernie innowacyjnym, by tworzyć geniusz.
| Qnegunda napisał: | Poważne nie jest. Ale dyskutowaliśmy o dojrzałości. |
Zgadza się.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Avalanche

Dołączył: 20 Sty 2006 Posty: 94 Skąd: Prox
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 12:59 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
To jeden utwór, a to za mało, by mówić tak o płycie (no chyba że mówiąc 'Innuendo' miałaś na myśli sam utwór, ale w to śmiem wątpić ) |
Chce mi się śmiać jak to czytam. Innuendo jest bez wątpienia najdojrzalszą płytą Queen, jeśli nie najdojrzalszą wogle. Czy jakakolwiek wcześniejsza płyta przedstawiała tak poważne rzeczy? Słuchałeś kiedyś These Are The Days Of Our Lives, The Show Must Go On, Don't Try So Hard, Bijou? Podaj mi choć jedną płytę Queen, albo jakąkolwiekk która jest taka pełna smutku i zamyślenia. Przecież trzeba być naprawdę tępym i głuchy,. żeby nie zauważyć, że właśnie w ten sposób Freddie chciał się pozegnać ze swoimi fanami.
| Misiu napisał: | | . Chyba że chodzi Ci o zaskoczenie takie, że np. coś mnie zaskoczyło tym, jakie jest wspaniałe, mimo że podobnych rzeczy już kilka wyszło na światło dzienne.... Indywidualne zaskoczenie znaczy się, ale takie pozytywne zdziwienie osobnej jednostki to za mało, by stwierdzić, że coś ogółem jest niedojrzałe. |
Możesz uważać że MiH jest płytą dojrzałą, masz do tego prawo. Pewnie jest, ale napewno nie tak jak Innuendo. Bo czy ona opowiada o tak smutnych i nieuniknionych rzeczach jak Innuendo? Owszem, można wskazać pojedyńcze utworym które moga się z nią równać, ale nic więcej, bo dla mnie większość piosenek jest tak dojrzała jak np. Friends Will Be Friends. To nie jest taki concept album jak Innuendo.
| Misiek napisał: | | Z tym, że zespół tę motywację stracił i bardzo możliwe, że nie odzyskałby jej. Patrzę w porównaniu z innymi zespołami. Nikt nie nagrywał tyle czasu samego geniuszu. NIKT, każdy się w końcu musi się wypalić, bo to naturalna kolej rzeczy. Ale mieliśmy skończyć z tymi spekulacjami... |
Tu się zgodzę. Żaden zespół nie nagrywał tylko i wyłącznie dobrych płyt przez dłuższy okres czasu. Możliwe, że gdyby nie choroba Freddiego Queen nie był by w stanie wyciągnąć się z dołka i stworzyć trzy ostatnie bardzo dobre płyty. Ale to jest tylko gdybanie. Być może zespół nagrywał by nadal, i sam z tego dołka wyszedł, dając inne, świetne płyty. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jazzy

Dołączył: 19 Mar 2006 Posty: 48 Skąd: Otwock
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 2:29 pm Temat postu: |
|
|
| lata 71 - 75 za klimat i różnorodność stylistyczną |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:15 pm Temat postu: |
|
|
| Avalanche napisał: | Chce mi się śmiać jak to czytam. Innuendo jest bez wątpienia najdojrzalszą płytą Queen, jeśli nie najdojrzalszą wogle. Czy jakakolwiek wcześniejsza płyta przedstawiała tak poważne rzeczy? Słuchałeś kiedyś These Are The Days Of Our Lives, The Show Must Go On, Don't Try So Hard, Bijou? Podaj mi choć jedną płytę Queen, albo jakąkolwiekk która jest taka pełna smutku i zamyślenia. Przecież trzeba być naprawdę tępym i głuchy,. żeby nie zauważyć, że właśnie w ten sposób Freddie chciał się pozegnać ze swoimi fanami.
|
Eee... a gdzie ja powiedziałem, że jest niedojrzała? Cały czas starałem się to udowodnić.... Mówiąc o utworze Innuendo, mam na myśli przełamywanie barier. Próćz tytułowego kawałka, to nie wiem gdzie jeszcze mamy z tym do czynienia na Innuendo...
| Avalanche napisał: | | Możesz uważać że MiH jest płytą dojrzałą, masz do tego prawo. Pewnie jest, ale napewno nie tak jak Innuendo. Bo czy ona opowiada o tak smutnych i nieuniknionych rzeczach jak Innuendo? Owszem, można wskazać pojedyńcze utworym które moga się z nią równać, ale nic więcej, bo dla mnie większość piosenek jest tak dojrzała jak np. Friends Will Be Friends. To nie jest taki concept album jak Innuendo. |
Czyli Innuendo to najdolrzalsza płyta wszechczasów, ponieważ jest o smutnych i nieuniknionych rzeczach, tak? Z tej wypowiedzi tak wynika.... Poza tym - w dojrzałości, to moim zdaniem Made In Heaven wcale nie jest za Innuendo. Podaj mi jeden powód, prócz "opowieść o smutnych i nieuniknionych rzeczach".
| Avalanche napisał: | | Możliwe, że gdyby nie choroba Freddiego Queen nie był by w stanie wyciągnąć się z dołka i stworzyć trzy ostatnie bardzo dobre płyty. Ale to jest tylko gdybanie. Być może zespół nagrywał by nadal, i sam z tego dołka wyszedł, dając inne, świetne płyty. |
Możliwe, mimo że dla mnie wątpliwe, by z tego dołka wyszedł. Ale to już mieliśmy zostawić...
No i na koniec posta - miło się patrzy na Twój avatar.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:21 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | mam na myśli przełamywanie barier. Próćz tytułowego kawałka, to nie wiem gdzie jeszcze mamy z tym do czynienia na Innuendo... |
Człowiek który wie że umrze w ciągu kilku miesięcy, nagrywa niesamowite sciezki wokalne [Innuedno, Slightly Mad, Don't Try So Hard, SMGO]. Czy to nie jest przełamanie barier... Rzekłbym że Fred przełamał bariere zycia, dzieki Innuedno stał sie nieśmiertelny. _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:25 pm Temat postu: |
|
|
Ale tu nie o to chodzi. Kto się wzoruje na Innuendo, co ono ZAPOCZĄTKOWAŁO? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:29 pm Temat postu: |
|
|
Innuedno dla mnie jest pięknym zwienczeniem rocka, koniec epoki. Teraz już sie tak nie gra [z kilkoma nielicznymi wyjątkami]. Taki ostatni album "Classic Rock" _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:31 pm Temat postu: |
|
|
Sam widzisz - ostatni, a nie pierwszy. Nie jest przełamaniem muzycznych barier, jest przełamaniem Freddiego. Nie wiem ilu wzoruje się na tej płycie - i co, to znaczy, że jest słaba? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Avalanche

Dołączył: 20 Sty 2006 Posty: 94 Skąd: Prox
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:33 pm Temat postu: |
|
|
| A powiedz mi jaki współczesny zespół byłby w stanie nagrać TAKĄ płytę? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 23, 2006 4:35 pm Temat postu: |
|
|
To znaczy jaką? Bo nie bardzo rozumiem. Kilka byłoby w stanie, uwierz mi. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|