FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Syntezatory w piosenkach Queen
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Tak czy nie?
Tak
26%
 26%  [ 19 ]
Nie można jednoznacznie ocenić
45%
 45%  [ 32 ]
Nie
28%
 28%  [ 20 ]
Wszystkich Głosów : 71

Autor Wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Mar 24, 2005 10:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

TomciO napisał:
Pytanie moje jest takie: co z koncertami? Czy ktorys z wymienionych tutaj zespolow dorownywal do Queen na koncertach :>? Bo ciezko mi to sobie wyobrazic...

Polecam:
DEEP PURPLE- Made In Japan
LED ZEPPELIN- How The West Was Won
PINK FLOYD- Is There Anybody Out There?
THE WHO- Live In Leeds
THIN LIZZY- Live and Dangerous
Odpowiedz jest TAK.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Mar 24, 2005 1:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Oczywiście, wspominając ANATO, QII, czy też jakikolwiek album z lat 70, mówimy o wydawnictwach genialnych. Tam wszystko jest uporządkowane i spójne. Nie będę się spierał, The Works ani AKOM do takich albumów nie należą. Ale ja dostrzegam brak logiki tylko w niektórych miejscach...

Ja wlasciwie na calym albumie- ale niech bedzie, ze to rzecz gustu Smile

Yeah88 napisał:
2. Ale jednak mało który zespół rockowy potrafiłby się zabrać za takie BoRhap.

Poprawka- ZADEN
Yeah88 napisał:
Tak więc nie zgadzam się, że niepotrzebnie pchali się na Hot Space do innego stylu. Myśląc w ten sposób nie usłyszelibyśmy wielu piosenek, bo po prostu by nie istniały.

nie powiem, zeby w jakis sposob do mnie ten argument nie przemawial... Mimo wszystko- mozna bylo nie tracic swoich korzeni. Zobacz, ze kiedy te "nowe" Queen spotykalo "stare" (na koncertach, gdzie rock nigdy nie zniknal)- wychodzily rzeczy genialne (Staying power, ale tez Back chat). Posluchaj wersji demo utworow z Hot Space i brzmia one lepiej, bo niby niedopracowane, bardziej rockowe, surowsze... Bo ciagle te rockowe korzenie slychac- slychac to, co potrafili robic najlepiej. W Bohemian rhapsody jest duzo rocka. Kiedy zonglowali stylami w latach 70-tych, ciagle miescilo sie to w stylistyce rocka. Na HOT SPACE tego zabraklo- i chyba z tym mam problem, bo przestali robic to, co robili najlpeiej...

Yeah88 napisał:
A czy styl musi być określony (narzucony...?) z góry? Czy wszystko musi podlegac stałym schematom? "Jesteśmy zespołem rockowym, więc będziemy grać tylko rocka..." To chyba nie tak ma być.
Znowu czesc z tego do mni przemawia, zgoda. Jedank powroce do tych korzeni, czegos z zczego wyrastasz... To, co jest Twoja podstawa, to co robisz automatycznie najlepiej bo jest najbardziej naturalne... Dla Queen byl to rock- i to wychodzilo naturalnie. Na HOT SPACE ja tej naturalnosci nie slysze- wydaje mi sie to wymuszone (tak w sumie bylo- Freddie i John wymusili na pozostalej dwojce radykalna zmiane, mimo iz Brian teraz broni tego albumu- wtedy mowil inaczej). Zauwaz, ze na koncertach tego wymuszania nie ma- Staying power jest tak naturalne ze miodzio Smile

Yeah88 napisał:
Czy ciągle musimy być uraczani Jazzami czy też Nocami w Operze tudzież Nowościami Świata?

Nie mialbym nic przeciwko Wink

Yeah88 napisał:
"Nie samym rockiem człowiek żyje."

Ja zyje... Wink Przy czym powiedzmy ze takie Dead Can Dance czy Bjork to dla mnie tez rock- czyli pojecie cholernie szerokie...

Yeah88 napisał:
Narazie muszę poznać dokładniej sam QUEEN, a potem poświęcę czas innym genialnym kapelom. Oczywiście, nie wątpię w świetnośc grup wymienionych przez Ciebie... Hot Space nie wypada tutaj tak dobrze jak ANATO... Zgoda. Ale chciałem pokazać, ze można spojrzeć na ten album z innej strony. Skoro ja i wiele innych osób dostrzegło w nim pewne zalety, to jednak "coś" musi w tym być. Rozumiem, że nie lubisz HS. Ale inni lubią, i niektórym nie jest miło jak ich ulubione albumy sa nazywane "gniotami" itp. Mam jednak świadomość, że jest to album dość przeciętny, jednak nie godzę (Wink) się na określenia typu "gniot", "chała" itp. Posłuchaj np. solówki na perkusji w Back Chat albo na gitarze w tym samym utworze albo w Dancer... I co? Rzeczywiście taka chała Question Wink

Solo w Back Chat- miodzio.
Solo w Dancer- chala Wink
Znowu gdzies sie zgodze, co do nazw "gniot", "chala"- jak najbadziej. Ciagle nie lubie plyty, ale... przyjmuje Twoja argumentacje. To, co mi sie podoba i nieczesto na tym FORUM zdarza, to to, ze ktos nie staje sie od razu defensywny, obrazajac sie i stwierdzajac ze "ja tak mysle i koniec", tylko swoja pozycje ladnie argumentuje i... mozemy sie gdzies posrodku spotkac. Przeciez nie atakuje Ciebie tylko twoja argumentacje, probujac przekonac Cie do swojej. Jakze milo ze sa ludzie ktorzy potrafia to zrozumiec. Smile Tak czy siak- ja tego "czegos" nie slysze. I pamietaj- 25 milionow ludzi kupilo plyty Backstreet Boys- czy to znaczy sa dobre i cos (oprocz chaly) w nich jest... Wink nie przemawia do mnie argument, ze skoro inni polubili, to nie jest zla... Smile

Yeah88 napisał:

Ale jednak mogę kochać muzykę jednego zespołu...

No coz- widocznie nie jestem zbyt wiernym kochankiem i lubie romansowac z kims innym niz tylko Krolowa... Laughing niech zyje poligamia... Wink

Yeah88 napisał:

Fenderek napisał:
A ja wole posluchac WISH YOU WERE HERE... Albo MACHINE HEAD... Albo MISPLACED CHILDHOOD... Albo ...AND JUSTICE FOR ALL... Albo SCENES FROM A MEMORY... Albo III... Albo LOOK AT YOURSELF... Albo TEN... Albo KING FOR A DAY... Albo kilkadziesiat innych tytulow- samych plyt Floyd moglbym wymienic z dziesiec...
PS- bonusowy punkt dla tego, kto poda nazwy zespolow ktore nagraly podane (latwe) plyty- bez google
Wish You Were Here-Pink Floyd
Machines Head- Motorhead albo Radiohead (?)
Misplaced Childhood-MARILLION Exclamation zajebista płyta Exclamation
III-Led Zeppelin
Ten-Pearl Jam
Tyle znam.

Wish You Were Here- Pink Floyd
Machine Head- Deep purple
Misplaced Childhood- Marillion
...And Justice For all- Metallica
Scenes From A Memory- Dream Theater
III- Led Zeppelin
Look At Yourself- Uriah Heep
Ten- Pearl Jam
King For A Day- Faith No More
Wszystkie klasyki i naprawde swietne plyty, ktore polecam. Moze i nie kazdy pokochalby je jak Krolowa, ale... Moze i niektore by sie nie podobaly, ale... maly skok w bok w tym przypadku anprawde nie boli... Smile

Yeah88 napisał:

PS. Nie ograniczam się. Po prostu muyzka, jako forma sztuki, wymaga (przynajmniej u mnie) jakiegoś utożsamienia się z wykonawcą. Czyli wiąże się to z emocjami.

Zeby sie utozsamiac z innym artysta, trzeba im dac szanse- posluchac danej plyty z otwartym umyslem, z mysla iz moze to rozpoczac nowy "romans"- zabierajac sie za jakas plyte z mysla "there can be only one"- nigdy nic sie przez to nie przebije... To jest kwestia czy tego chcesz sprobowac czy nie, dam szanse czy nie... Mozesz stwierdzic, ze Ci sie nie podoba i juz, chocbys byl nie wiadomo jak otwarty- i super, o to chodzi, to jest gust. Koniec. Ale mysle ze podejscie "tylko jeden!" nie daje niczemu i nikomu najmniejszych szans, z zalozenia.

Yeah88 napisał:

Ja, skoro uwór jest fajny, jestem w stanie przeboleć kiepską produkcję. Dlatego lubię Radio Ga Ga, IWTBF i Hot Space nawet w wersjach na LP.

po co mam sie meczyc, skoro moge posluchac Sabbathow, gdzie fajne utwory sa wyprodukowane SWIETNIE? Wink Alez sie drocze... Wink Ale tak generalnie do tego podchodze- a jesli juz Queen, beda to wersje koncertowe.

Yeah88 napisał:
Jest zły tylko jak na Queen.

Nie- jest zly jak na Queen, Zeppelin, Purple i kilkudziesieciu innych wykonawcow- bede powtatrzal z uporem maniaka. Wink

Yeah88 napisał:
Bo chyba The Works nie jest słabe same z siebie.
No wlasnie tu sie nie spotkamy, bo dla mnie jest... Do HOT SPACE moze i mnie TROCHE przekonasz, ale Works i AKOM... Musisz sie bardziej postarac Wink

Yeah88 napisał:
Skoro szanujesz Ich talenty, to jednak zauważ, że zrobienie muzyki na The Works, AKOM i Hot Space również kosztowało Ich niemały wysiłek. Nie sztuką jest docenić rzeczy genialne, sztuką jest natomiast wychwycić dobre strony w wydawnictwach słabszych.

Znowu- przemawia do mnie argument, ale... ja to robie. Wymienilem Ci plusy Works. Na HOT SPACE tez sa- napisalem o UNDER PRESSURE... Sa plusy, ale... moim zdaniem jest ich malo... Widze je, ale niemal wiem, ze mogloby ich byc wiecej. Sluchajac po raz setny STAYING POWER Z Milton Keynes jestem tego PEWIEN!

Yeah88 napisał:
Nie jest chyba tak, że to co nagrali w latach 82-86 to totalne gówno.
No ale przeciez kilkakrotnie juz wymienialem te dobre rzeczy- i one byly i ja je widze. Ale te slabsze przewazaja... Moim zdaniem, oczywiscie...

Yeah88 napisał:
Ja też bardzo lubię dyskutować w jakiś sensowny i zrównoważony sposób (...) Głównie po to jestem tutaj, na forum. A kłócić się chyba nie mamy o co, po prostu każdy z nas chce przekonać drugą stronę do swojego zdania. A tutaj przy okazji możemy zobaczyć inny punkt widzenia, nie tylko swój.

nie wiem, ale mam wrazenie, ze wiekszosc ludzi od takowych ucieka i zamiast dawac rzeczowe argumenty albo zamyka sie po drugiej stroni ebarykady "i tak mnie nie przekonasz", albo atakuje osobe zamiast problem i stosuje osobiste wycieczki... Tak jakby kwestia opini definiowala osobe. A to guzik- prawda jak dupa- kazdy ma swoja. Ja lubie dyskusje, nawet gorace, wlasnie z wymienionego przez Ciebie powodu. Oczywiscie goraca bede zawsze bronil swoich opini, ale hej- niech ktos uzyje przekonujacego i inteligentnego argumentu i zdanie zmienie- nie mam z tym najmniejszego problemu. Mozna mnie LATWO przekonac, ale na pewno nie atakowaniem ani argumentami w stylu "bo tak jest i juz". Odrobinka inteligencji i sie ugne... Wink Choc troche Wink Nie powiem- do paru punktow nawet troche mnie przekonales; podoba mi sie Twoj sposob argumentacji- nawet jesli sie z Toba nie zgadzam- wiesz samemu czemu jest tak a nie inaczej; wiesz czemu lubisz tak a nie inaczej, czemu wierzysz w to a nie tamto- czasami bedac na tym FORUM zauwazam iz jest to zadkosc! A z taka postawa dyskusja jest mozliwa- i nikt nie bedzie sie obrazal, czul atakowany jako osoba; z prostej przyczyny- samemu wie na czym stoi. Brawo- dawno tak dobrze mi sie nie dyskutowalo Smile

Sweet Lady napisał:
Właściwie zgadzam się z częścią argumentów Yeah88 i z częścią tego, co napisał Fenderek.

he, he- nawet ja mam tak samo Wink

Sweet Lady napisał:
Nie mając nic, niczego się nie ryzykuje, mając wszystko- często idzie się na konformizm, osiada na laurach.

Dokladnie moj argument odnosnie WORKS / AKOM...

Sweet Lady napisał:
Wydaje mi się, że to zły przykład. Akurat "Death On Two Legs" jest moim zdaniem piosenką melodyjną, łatwo wpadającą w ucho.

Nie zgadzam sie- jest zbyt teatralna, zbyt przykuwa uwage- nie nadaje sie na tapete; tekst nie nalezy do neutralnych (w tym momencie mowie o radio angielskim), gitara jest przenikliwa... no-no- moim skromnym zdaniem ten utwor w radio nie ma najmniejszych szans. zobacz, ze KILLER QUEEN i FLICK OF THE WRIST byly wydane rownoczesnie jako podwojna strona A- i mimoiz FOTW jest cholernie melodyjne- przepadlo; bylo zbyt teatralne, zbyt "inne"... Albo ja jestem zbyt pesymistyczny oceniajac szeroka publicznosc, sluchaczy radia, albo Ty zbyt optymistyczna Wink Ale zgadzam sie co do DEAD ON TIME albo WHITE MAN- to juz w ogole nie mialo szans na jakakolwiek promocje... Ba- te GENIALNE(!!!) utwory nawet wsrod fanow nie ciesza sie popularnoscia...!!!

Sweet Lady napisał:
Ale jak najbardziej się z Tobą zgadzam, że kiepska produkcja nie świadczy o tym, że dany utwór jest zły. Ale może mu bardzo zaszkodzić, bo nie wszyscy, gdy usłyszą "I Want To Break Free" w radiu i im się nie spodoba- pofatygują się, by posłuchać tego utworu w bardziej rockowej odsłonie na koncercie. Większość może po prostu pomyśleć: "Ale gniot" i zniechęcić się do poznawania bardziej ambitnej strony Queen.

Dokladnie to mi chodzi i to jest jeden z glownych moich zarzutow do tego okresu Queen. mam czasami wrazenie iz bylo to cyniczne zgranie "pod publiczke, pod "niewymagajacego" sluchacza...

Sweet Lady napisał:
Często spotykam się z opiniami, że Queen jest zespołem przereklamowanym, że nie są godni, by stawiać ich w równym szeregu z prawdziwymi gigantami rocka jak Led Zeppelin czy Pink Floyd. Założę się, że osoby, które tak mówią, tak naprawdę nigdy nie miały okazji przesłuchać ANATO, Queen I, II, Jazz, Sheer Heart Attack czy Innuendo- no bo po co- w końcu to ci goście od "All we hear is radio ga ga, radio gu gu...." Confused

Smutne, ale jakze prawdziwe. I nie ma sie co dziwic- tez niewielu mnie namowi na sluchanie Duran Duran... Tak i gosciu siedzacy w Zeppelinach i znajacy jeszcze z setke doskonalych zespolow bluesowo-rockowych nie bedzie sobie zawracal jakims gu-gu... A gdyby uslyszal Son And daughter- zmienil by zdanie na pewno. He, he- znowu niepopularny wsrod fanow utwor... Cos tu nie gra... Wink tak narzekamy ze inni nie doceniaja wielkosci Queen, a asami nie lubimy w nich tego co najlepsze...?

Sweet Lady napisał:
Ponieważ każdy dobry zespół nie może nagrywać wyłącznie płyt genialnych, nawet giganci mają w swoim dorobku płyty lepsze i gorsze. Poza tym nie każda płyta może być przełomowa, bo tak co dwa lata mielibyśmy ogromny przewrót w muzyce, zanim zdążylibyśmy się nacieszyć poprzednią propozycją. Na co byśmy wtedy czekali? Ok zgodzę się, że płyta nie musi być przełomowa, innowacyjna, żeby być dobrą, a "Hot Space" czy"The Works" po prostu nie trzymają poziomu w stosunku do poprzednich płyt. Ale pomyślcie, jaka to presja, gdy zespół nagra genialną płytę, a potem wymaga się od muzyków, by to przebili albo przynajmniej trzymali ten sam poziom (czyli nagrywali płyty równie genialne). Myślę, że nawet najlepsi artyści (a Queen takimi byli) mają prawo czasem odetchnąć, a nawet popełniać błędy- dla nas płyty z lat 80-tych mogą nie być krokiem naprzód, ale może panowie uważali, że ewoluują, że robią coś wartościowego, nowego. Ok wiem, że jak zespół jest dobry, to wymaga się od niego więcej i czasem ciężko jest przymknąć oko na potknięcia, ale pomyślcie, że być może gdyby nie gorsze płyty z lat 80-tych Queen nie wybuchnęliby z taką siłą tworząc "Innuendo". Wiem, że wpływ miała choroba Freddiego, chęć stworzenia jak najwięcej i jak najlepszej muzyki przed śmiercią, ale wydaje mi się, że to nie wszystko. Może kierował nimi jakiś "głód artystyczny"- być może byli świadomi, że ich wcześniejsze płyty nie spełniały ich standardów i na tym albumie chcieli to jak najpełniej nadrobić, udowodnić, że nie stracili dawnej "magii". Zawsze musi być coś gorszego, aby mogło powstać coś lepszego. Fakt że w tym wypadku czymś naturalnym byłoby ewoluowanie, doskonalenie z każdą płytą, a tak Królowa od początku nagrywała dobrą muzykę, potem było przez jakiś czas gorzej, a następnie powrót do dawnej formy- no ale chyba nie spodziewamy się po Queen czegoś konwencjonalnego... Wink

Nie powiem- znowu przekonujaca argumentacja. Zwlaszcza ze to moja podstawa wierzenia w cokolwiek. Bez zla nie byloby dobra. bez ciemnosci- swiatla. Potrzebujemy czerni zeby odroznic biel. Jak odroznic biale od bialego? Zgodze sie, choc ciagle plyt nie lubie. Czy mam im za zle...? nnnnnie wiem, jeszcze nad tym posiedze, intuicyjnie powiem ze nie... Za zle moge miec williamsa, Younga, 5ive i Britney. I tu juz zaden argument mnie nie przekona... Twisted Evil

Sweet Lady napisał:
Ja przebrnąłam- czy przewidziane są jakieś nagrody pieniężne (albo cielesne Twisted Evil )...? Wink

Masz wirtualnego buziaka... Razz
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Crowly



Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1570
Skąd: z Trzebnicy

PostWysłany: Czw Mar 24, 2005 6:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zasadniczą zaletą utworów lat 80. ubiegłego wieku jest to, że komuś wpadnie do ucha takie I Want To Break Free nawet jeśli woli rock od popa (gatunku, nie kapłana Smile ) i poszuka w sklepie np drugiego "Greatest Hits", usłyszy "I Want It All", albo "Headlong" i da szansę Queen na dotarcie do własnego serca. Gorzej, jak kupi "Works"... Co do "Kind Of Magic", to są dla mnie cztery powody, by słuchać tej płyty:

1. One Vision
2. Gimme The Prize
3. Princes Of The Universe
4. One Year Of Love
_________________
Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008

www.ppa.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Sweet Lady



Dołączył: 21 Cze 2004
Posty: 762

PostWysłany: Czw Mar 24, 2005 7:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

crowley napisał:
Zasadniczą zaletą utworów lat 80. ubiegłego wieku jest to, że komuś wpadnie do ucha takie I Want To Break Free nawet jeśli woli rock od popa (gatunku, nie kapłana Smile ) i poszuka w sklepie np drugiego "Greatest Hits", usłyszy "I Want It All", albo "Headlong" i da szansę Queen na dotarcie do własnego serca..


Masz rację. Ale wydaje mi się, że to czy po usłyszeniu któregoś z przebojów radiowych Queen damy im szansę, zależy od etapu, na jakim znajduje się nasze osłuchanie z dobra muzyką, gust. Już o tym pisaliśmy z Fenderkiem- jeśli ktoś nasłucha się klasyki rocka- tej z najwyższej półki- po usłyszeniu "Radio Ga Ga" pewnie nie będzie sobie zawracał głowy zespołem. Ale np. taka Sweet Lady, mająca 11 lat i będąca na etapie fascynacji Beatlesami i Michaelem Jacksonem, słysząc melodyjne, popowe "I Want To Break Free" poprosi tatusia, żeby kupił jej jakieś płyty Królowej. Zakocha się w "The Works" i "A Kind Of Magic" i uzbiera pieniądze z kieszonkowego na inne płyty. Z biegiem czasu jej gust muzyczny będzie ewoluował i doceni ambitniejsze rzeczy w dorobku zespołu. Czyli podsumowujac wydaje mi się, że to czy na podstawie piosenek z radia damy szansę Queen zależy od tego, jaki mamy gust w danej chwili. Oczywiście są też inne czynniki- ktoś może usłyszeć od innych dużo dobrego na temat Queen i tak zachęcony sięgnąć po płyty albo wychować się na takiej muzyce, bo np. rodzice słuchają. No ale skoro mówimy o samym radiu- patrz wyżej.

Fenderek napisał:
Masz wirtualnego buziaka... Razz


Odebrany. Mmm... nawet smaczny. Wink
_________________
"Look beyond your own horizons ..."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Czw Mar 24, 2005 11:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

Oczywiście, wspominając ANATO, QII, czy też jakikolwiek album z lat 70, mówimy o wydawnictwach genialnych. Tam wszystko jest uporządkowane i spójne. Nie będę się spierał, The Works ani AKOM do takich albumów nie należą. Ale ja dostrzegam brak logiki tylko w niektórych miejscach...


Ja wlasciwie na calym albumie- ale niech bedzie, ze to rzecz gustu


Ok, powiedzmy tak: skoro ja dostrzegam jakiś logiczny ciąg na "The Works" i AKOM, to wypadałoby z Twojej strony zastanowić się, że coś takiego musi jednak istnieć. Ale ja ze swojej strony, biorąc pod uwagę, że jest osoba, która takiej logiki nie dostrzega, powinienem się zastanowić czy rzeczywiście całość jest spójna... Czyli prawda jest gdzieś pośrodku.
Bo wiesz, kiedyś myślałem sobie-The Works jest super i koniec. Ale jak dowiedziałem się, że jest ktoś, dla kogo ten album nie jest taki świetny, to zacząłem się zastanawiać: "no cóż, może rzeczywiście taki świetny nie jest?" I wyciągnąłem wniosek: album jest ok, ale przy innych płytach faktycznie słaby. Myślę, ze to samo powinieneś Ty zrobić (jeśli oczywiście wyrazisz taką chęć)-skoro jest ktoś, kto dostrzega pewne zalety w tym albumie, to może warto poszukać mocnych punktów wydawnictwa, przebrnąć przez niefortunną produkcję i dotrzeć do głębi utworów? No bo tej chyba nie brakuje... Dyskusja z osobą, która prezentuje inny pogląd na temat The Works, pozwoliła mi bardziej trzeźwo spojrzeć na ten LP. Odrzuciłam skrajnośc-uwielbienie dla tej płyty. Myślę, ze Ty też powinieneś odrzucić swoją skrajność-czyli niepohamowaną niechęć do The Works. No bo pomyśl, nie tylko ja lubię ten album i nie tylko ja widzę w nim dobre strony. Więc moze rzeczywiście coś w nim jest?
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

2. Ale jednak mało który zespół rockowy potrafiłby się zabrać za takie BoRhap.


Poprawka- ZADEN

Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

Tak więc nie zgadzam się, że niepotrzebnie pchali się na Hot Space do innego stylu. Myśląc w ten sposób nie usłyszelibyśmy wielu piosenek, bo po prostu by nie istniały.


nie powiem, zeby w jakis sposob do mnie ten argument nie przemawial... Mimo wszystko- mozna bylo nie tracic swoich korzeni. Zobacz, ze kiedy te "nowe" Queen spotykalo "stare" (na koncertach, gdzie rock nigdy nie zniknal)- wychodzily rzeczy genialne (Staying power, ale tez Back chat). Posluchaj wersji demo utworow z Hot Space i brzmia one lepiej, bo niby niedopracowane, bardziej rockowe, surowsze... Bo ciagle te rockowe korzenie slychac- slychac to, co potrafili robic najlepiej. W Bohemian rhapsody jest duzo rocka. Kiedy zonglowali stylami w latach 70-tych, ciagle miescilo sie to w stylistyce rocka. Na HOT SPACE tego zabraklo- i chyba z tym mam problem, bo przestali robic to, co robili najlpeiej...

Właśnie. Zaden zespół rockowy nie miał prawa się za to zabrać. Więc myśląc w sposób: "skoro nikt nie ma prawa się do tego dotykać, to nie należy tego robić", nie byłoby bardzo wielu piosenek. Bo napisanie wielu z nich było czynami odwaznymi, przełamującymi bariery. Bo mimo iż mieściły się w stylistyce rocka, to jednak nagranie np. (i tutaj już nie posłużę się przykładem rapsodii) takiego Somebody To Love było sprzeczne z dotychczasowym obrazem wykonawców rockowych. Takie samo było Hot Space. Nie mieściło się w granicach rocka, ta granica została przełamana. Pisałeś kiedyś, ze w latach 82-86 nie był przełamywania barier (prócz barier popularności)... A czy takie Hot Space samo w sobie nie jest przekroczeniem pewnej granicy? No bo czy nie jest to z góry skazane na porażkę, ze zespół rockowy ingeruje w takie klimaty? Bo mi się wydaje, że łamie to pewnien porządek przyjęty w świecie muzyki. Dlatego lubię Hot Space-nie poddaje się żadnym zaszufladkowaniom, bo została przekroczona pewna nieprzekraczalna granica.
Wiem, ze nie pasuje Ci produkcja... Ale skoro mówisz, ze Staynig Power rzeczywiście jest takie super na żywo, to jednak coś w tym utworze siedzi. Bo skoro na żywo wychodzi dobrze, to chyba na albumie tez nie musi być aż tak źle. Ważne jest to, co zespół prezentuje danym utworem. Nie liczy się produkcja, nie licza się aranżacje. Po wersji koncertowej widać, ze w SP zaoferowano nam dużo. I chyba produkcja tego nie zmienia? Wystarczy jedynie wytężyć bardziej słuch i odkryć sendo utworu, odkryć, jak artysta chciał pokazać siebie...
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

Czy ciągle musimy być uraczani Jazzami czy też Nocami w Operze tudzież Nowościami Świata?


Nie mialbym nic przeciwko


Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

"Nie samym rockiem człowiek żyje."

Ja zyje... Przy czym powiedzmy ze takie Dead Can Dance czy Bjork to dla mnie tez rock- czyli pojecie cholernie szerokie... ]



Ale czy czasami nie warto odskoczyć trochę w bok? Porzucić rockową rzeczywistość? Wiem-jesteś fanem rocka... Ale zauważ, ze zespół mógłby się po pewnym czasie zapętlić, piosenki wyglądałyby podobnie, a zespół znudzony sobą i swoją muzyką, mógłby się rozpaść ostatecznie. Więc ciesze się, że Queen ma w swoim dorobku świetne rockowe albumy jak NOTW lub Jazz, ale też mieszczące się w trochę innych kategoriach Hot Space. Na tym polegał cały urok Queen-wrzucenie do jednego wora z innymi zespołami byłoby wielkim błędem.

Fenderek napisał:
mozemy sie gdzies posrodku spotkac.

Mam nadzieję, że w końcu dojdziemy do jakiegoś wspólnego wniosku. To by było piękne zwieńczenie całej dyskusji/wymiany poglądów.
Fenderek napisał:
Przeciez nie atakuje Ciebie tylko twoja argumentacje, probujac przekonac Cie do swojej. Jakze milo ze sa ludzie ktorzy potrafia to zrozumiec.

Smile Smile Smile Smile Smile Smile Smile Smile Mi też jest bardzo miło Smile Smile Smile

Fenderek napisał:
Tak czy siak- ja tego "czegos" nie slysze. I pamietaj- 25 milionow ludzi kupilo plyty Backstreet Boys- czy to znaczy sa dobre i cos (oprocz chaly) w nich jest... nie przemawia do mnie argument, ze skoro inni polubili, to nie jest zla...

Tak, tylko ze Ci, którzy polubili Hot Space kochają także takie albumy jak Jazz, ANATO, NOTW czy też QII. To są ludzie o wyrobionych gustach, posiadający określony muzyczyny smak. A fani BSB to fani także takiej chały jak Britney Spears, Robbie W. itp. Więc skoro człowiek lubiący takie dzieła jak wyzej wymienione albumy, przepada za Hot Space, to jednak w HS coś musi tkwić. Bo co z tego, że coś podoba się masom łakomych przebojów, niezbyt wymagającym słuchaczom jakaś banalna pioseneczka? To tylko świadczy o tym, ze piosenka jest melodyjna i "łatwa". A skoro fani muzyki na wysokim poziomie lubią takie HS, to znaczy że album ten również wymaga dobrego gustu muzycznego i pewnego wgłębienia się w przekazywane treści... No bo, bądźmy szczerzy-technoprzeboje nie wymagają od bandy podlotkó żadnego skupienia i wsłuchania, bo najczęściej leci tam coś w stylu "i love you baby, blablabla". Więc jednak jest różnica między tym, co podoba się fanom wysublimowanego rocka, a tym, co podoba się fanom chwytliwych przeboików wprost z remizowej imprezy?
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:


Ale jednak mogę kochać muzykę jednego zespołu...



No coz- widocznie nie jestem zbyt wiernym kochankiem i lubie romansowac z kims innym niz tylko Krolowa... niech zyje poligamia...


A ja jednak jestem wiernym mężem. Mam najwyżej kilka przyjaciółek, ale nie mam kochanek (notabene wiernośc jest dla mnie jedną z najważniejszych cnót, uważam że bardzo jej brakuje we współczesnym świecie). Miłość czuję tylko do Królowej. Sorry, zdecydował sentyment... Wink
Fenderek napisał:
maly skok w bok w tym przypadku anprawde nie boli...

Wiem, ze napisałeś to w innym kontekście, ale jednak sam widzisz: skok w bok... Skoro mówimy o skokach w bok, to może w przypadku Hot Space też można by zorbić mały skok w bok?
PS. Dziś przesłuchałem Made In Japan. Masz rację nie boli, ale jednak nadal mogę powiedzieć, ze kocham tylko Queen. Smile
Fenderek napisał:
Zeby sie utozsamiac z innym artysta, trzeba im dac szanse- posluchac danej plyty z otwartym umyslem, z mysla iz moze to rozpoczac nowy "romans"- zabierajac sie za jakas plyte z mysla "there can be only one"- nigdy nic sie przez to nie przebije... To jest kwestia czy tego chcesz sprobowac czy nie, dam szanse czy nie... Mozesz stwierdzic, ze Ci sie nie podoba i juz, chocbys byl nie wiadomo jak otwarty- i super, o to chodzi, to jest gust. Koniec. Ale mysle ze podejscie "tylko jeden!" nie daje niczemu i nikomu najmniejszych szans, z zalozenia.

Dałem sznasę kilku płytom-"IV" i "Made In Japan" wykorzystały swoją szansę. Jednak takie "The Wall" szansy nie wykorzystało... Jednak spróbuję kiedyś jeszcze raz posłuchać albumu "z otwartym umysłem". Jednak jestem pewny, ze nigdy nie pokocham żadnego innego zespołu. Wybacz, ja jestem jednak nadal wiernym mężem. Wink
Fenderek napisał:
po co mam sie meczyc, skoro moge posluchac Sabbathow, gdzie fajne utwory sa wyprodukowane SWIETNIE? Alez sie drocze... Ale tak generalnie do tego podchodze- a jesli juz Queen, beda to wersje koncertowe.

Ale w tej chwili nie traktuję Cię jako fana BS, tylko jak fana Queen. Skoro lubisz Queen, to powinieneś się postarac przebrnąć przez tę cholerną produkcję i posłuchać "z otwartym umysłem" Wink na przykład takie Hot Space.
Fenderek napisał:
Nie- jest zly jak na Queen, Zeppelin, Purple i kilkudziesieciu innych wykonawcow- bede powtatrzal z uporem maniaka.

Queen, LZ i reszta to zespoły tej samej klasy. Chodziło o to, że na zespół tej klasy The Works jest faktycznie słabe. Ale patrząc przez ogólny pryzmat muzyki, stwierdzam ze jest dobry.
Fenderek napisał:
No wlasnie tu sie nie spotkamy, bo dla mnie jest... Do HOT SPACE moze i mnie TROCHE przekonasz, ale Works i AKOM... Musisz sie bardziej postarac

Daj szansę tym albumom. Otwórz się na nie. Przebrnij przez komercyjne aranżacje i odnajdź sedno utworu. Przecież tam jest masa świetnych melodii... W zasadzie ja tam odnajduję w sumie 5-6 słabych utworów. Reszta to naprawdę dobre piosenki, tyle że w złych opracowaniach. Ale czy to przekreśla je raz na zawsze. Czy to przypadkiem nie Ty pisałeś, ze na koncercie artysta musi pokazać siebiwe i swoją muzykę, bez rzędów guziczków i komercyjnych aranżacji? Spróbuj to wychwycić na albumach. Może znajdziesz jakiś fajny moment, jaką ciekawą przygrywkę itp. Przygryź zęby na linijkę "people get shot by people, people with guns" w POTF i znajdź jakąś zaletę. Przecież mamy fajne basy w refrenie. I ten chórek... Jeśli nie lubisz Body Language, to po prostu przełącz na Action This Day słuchaj dalej. Ja tak robię podczas słuchania AKOM, jak leci Pain Is So Close To Pleasure. I wtedy nie mam nagetywnego obrazu płyty. Daj szansę piosenkom dotrzeć do Ciebie. Zresztą, nie będe Ci mówił jak masz słuchać muzyki, ale po prostu ja dałem szansę takiemu Hot Space (na początku strasznie nie lubiłem) i opłacało się. Teraz bardzo lubię tę płytę.
Fenderek napisał:
Yeah88 napisał:

Skoro szanujesz Ich talenty, to jednak zauważ, że zrobienie muzyki na The Works, AKOM i Hot Space również kosztowało Ich niemały wysiłek. Nie sztuką jest docenić rzeczy genialne, sztuką jest natomiast wychwycić dobre strony w wydawnictwach słabszych.


Znowu- przemawia do mnie argument, ale... ja to robie. Wymienilem Ci plusy Works. Na HOT SPACE tez sa- napisalem o UNDER PRESSURE... Sa plusy, ale... moim zdaniem jest ich malo... Widze je, ale niemal wiem, ze mogloby ich byc wiecej. Sluchajac po raz setny STAYING POWER Z Milton Keynes jestem tego PEWIEN!

Yeah88 napisał:

Nie jest chyba tak, że to co nagrali w latach 82-86 to totalne gówno.

No ale przeciez kilkakrotnie juz wymienialem te dobre rzeczy- i one byly i ja je widze. Ale te slabsze przewazaja... Moim zdaniem, oczywiscie...

Ni będe Ci wypisywał zalet każdego utworu, bo to by było bez sensu. Powiem tak-skoro inni wychwycili sporo zalet i mocnych stron, to Ty tez będziesz mógł wyłapać pozytywne strony tych wydawnictw. Każda piosenka na pewno ma jakąś zaletę. Spróbuj się skupić na nich. Po co zaprzątać sobie głowę wadami, skoro można skupić się na dobrej muzyce?

Fenderek napisał:
nie wiem, ale mam wrazenie, ze wiekszosc ludzi od takowych ucieka i zamiast dawac rzeczowe argumenty albo zamyka sie po drugiej stroni ebarykady "i tak mnie nie przekonasz", albo atakuje osobe zamiast problem i stosuje osobiste wycieczki... Tak jakby kwestia opini definiowala osobe. A to guzik- prawda jak dupa- kazdy ma swoja. Ja lubie dyskusje, nawet gorace, wlasnie z wymienionego przez Ciebie powodu. Oczywiscie goraca bede zawsze bronil swoich opini, ale hej- niech ktos uzyje przekonujacego i inteligentnego argumentu i zdanie zmienie- nie mam z tym najmniejszego problemu. Mozna mnie LATWO przekonac, ale na pewno nie atakowaniem ani argumentami w stylu "bo tak jest i juz". Odrobinka inteligencji i sie ugne... Choc troche Nie powiem- do paru punktow nawet troche mnie przekonales; podoba mi sie Twoj sposob argumentacji- nawet jesli sie z Toba nie zgadzam- wiesz samemu czemu jest tak a nie inaczej; wiesz czemu lubisz tak a nie inaczej, czemu wierzysz w to a nie tamto- czasami bedac na tym FORUM zauwazam iz jest to zadkosc! A z taka postawa dyskusja jest mozliwa- i nikt nie bedzie sie obrazal, czul atakowany jako osoba; z prostej przyczyny- samemu wie na czym stoi. Brawo- dawno tak dobrze mi sie nie dyskutowalo

Muszę Ci powiedzieć, ze w zasadzie dzięki tej dyskusji, mogę spojrzeć inaczej na takie albumy jak "The Works" czy też AKOM. Mimo iż nadal je bardzo lubię, to jednak zdałem sobie sprawę, że jednak sa to albumy słabsze. Bo skoro jest ktoś, kto widzi wady w tych wydawnictwach, to jednak warto by się zastanowić, co jest w nich złego. Dlatego spojrzenie z innego punktu na pewne rzeczy naprawde dużo daje. Na pewno wprowadza więcej obiektywizmu we własny tok myślenia i we własne poglądy. I dlatego teraz wiem, że nie jest tak, jak ja uważam, ale że prawda musi być szukana przez więcej niż jedną osobę.
Niestety, rzadko kiedy mogę z kimś normalnie wymienić poglądy w normalny sposób. Ale na szczęście tutaj mogę Smile
Fenderek napisał:
Sweet Lady napisał:

Właściwie zgadzam się z częścią argumentów Yeah88 i z częścią tego, co napisał Fenderek.


he, he- nawet ja mam tak samo

Właśnie. Sweet Lady dowiodła, że jednak prawda zawsze leży gdzieś pośrodku. Wink
Sweet Lady napisał:
Ponieważ każdy dobry zespół nie może nagrywać wyłącznie płyt genialnych, nawet giganci mają w swoim dorobku płyty lepsze i gorsze. Poza tym nie każda płyta może być przełomowa, bo tak co dwa lata mielibyśmy ogromny przewrót w muzyce, zanim zdążylibyśmy się nacieszyć poprzednią propozycją. Na co byśmy wtedy czekali? Ok zgodzę się, że płyta nie musi być przełomowa, innowacyjna, żeby być dobrą, a "Hot Space" czy"The Works" po prostu nie trzymają poziomu w stosunku do poprzednich płyt. Ale pomyślcie, jaka to presja, gdy zespół nagra genialną płytę, a potem wymaga się od muzyków, by to przebili albo przynajmniej trzymali ten sam poziom (czyli nagrywali płyty równie genialne). Myślę, że nawet najlepsi artyści (a Queen takimi byli) mają prawo czasem odetchnąć, a nawet popełniać błędy- dla nas płyty z lat 80-tych mogą nie być krokiem naprzód, ale może panowie uważali, że ewoluują, że robią coś wartościowego, nowego. Ok wiem, że jak zespół jest dobry, to wymaga się od niego więcej i czasem ciężko jest przymknąć oko na potknięcia, ale pomyślcie, że być może gdyby nie gorsze płyty z lat 80-tych Queen nie wybuchnęliby z taką siłą tworząc "Innuendo". Wiem, że wpływ miała choroba Freddiego, chęć stworzenia jak najwięcej i jak najlepszej muzyki przed śmiercią, ale wydaje mi się, że to nie wszystko. Może kierował nimi jakiś "głód artystyczny"- być może byli świadomi, że ich wcześniejsze płyty nie spełniały ich standardów i na tym albumie chcieli to jak najpełniej nadrobić, udowodnić, że nie stracili dawnej "magii". Zawsze musi być coś gorszego, aby mogło powstać coś lepszego. Fakt że w tym wypadku czymś naturalnym byłoby ewoluowanie, doskonalenie z każdą płytą, a tak Królowa od początku nagrywała dobrą muzykę, potem było przez jakiś czas gorzej, a następnie powrót do dawnej formy- no ale chyba nie spodziewamy się po Queen czegoś konwencjonalnego...

Zgadzam się w 100%. W zasadzie wiele zespołów z lat 70 bało się, że nie przetrwa kolejnej dekady. I niestety nie przetrwało... Queen, aby przetrwać, musiał iść na kompromis, wejśc w erę klipów i klawiszy. No bo kolejne Noce w Operze czy też Dni na Wyścigach nie przyjęłyby się już wśród publiki. A albumy z lat 80 były pewnym etapem przejściowym, etapem przetrwania tego okresu. Stąd w dorobku Queen popowe Radio Ga Ga, czy też IWTBF. Ale mamy też wiele dobrych utworów, trzeba tylko dotrzeć do ich istoty. Myślę, ze w latach 80 trwał proces, który zwieńczony został już w latach 90. Zwieńczeniem było Innuendo. Wreszcie nowa dekada, i wreszcie inny styl. Wg mnie bardzo ważną rzeczą, którą napisała Sweet Lady jest to, ze nie każdy album musi zmienić oblicze muzyki, aby był dobry. Wystarczy, że jest innowacyjny, chociaż niekoniecznie rewolucyjny. Generalnie zagadzam się ze wszystkim, co napisała Sweet Lady.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
usmc



Dołączył: 16 Lis 2003
Posty: 1272
Skąd: Galway / Kraków

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 3:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dżizus - 2 dni czlowieka nie ma przy komputerze a tu takie ciekawe dyskusje odchodza. Ta wymiana zdan byla piekna - najgorsze ze czlowiek rozumie argumentacje zarowno Fendedrka jak i Yeah88. I jak tu sie znalezc w tym wszystkim?? Zaczne od tego ze byl okres w ktorym sluchalem tylko Queen i nic poza tym. Z przykroscia dla fanow Queen powiem ze byl to okres stracony - podczas gdy wszyscy zachwycali sie debiutem Niravany czy RHCP ja twierdzilem - nie ma nic lepszego niz WATC czy IWTBF lub (co gorsza) Radio GG. Po jakims czasie doszedlem do wniosku ze nie da sie zyc samym Queen - i chyba wtedy nastapil moment kiedy takie AKOM czy The Works zjechalo w mojej topliscie w dol - i tyo znacznie. Choc musze przyznac ze gdyby nie takie WWTLF czy wyswiechtane WATC nigdy bym nie dotarl do Liar, Son Of Daughter, nie wspominajac o The Prophet's Song. Wtedy tez popadlem w druga skrajnosc - zadnego Hot Space, The Works czy AKOM. liczy sie tylko Queen, Queen II, At The Beeb czy ANATO lub ADATR. dopiero survivory King Mercurego zmusily mnie do przyjrzenia sie Hot Space - i co sie okazalo ?? Wcale takie zle to nie jest jak wygladalo. Dlatego ciagle jestem w jakiejs rozterce - nie moge zaliczyc AKOM czy HS do rewelacji ale jakis sentyment i kolejne przesluchanie nie pozwalaja mi zjechac tych plyt kompletnie.

Jednego gratuluje - udanej, rzeczowej dyskusji na argumenty.
_________________
"Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"

PFQ - Fan nr. 10 Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Sweet Lady



Dołączył: 21 Cze 2004
Posty: 762

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 4:24 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Ale mamy też wiele dobrych utworów, trzeba tylko dotrzeć do ich istoty. Myślę, ze w latach 80 trwał proces, który zwieńczony został już w latach 90. Zwieńczeniem było Innuendo. Wreszcie nowa dekada, i wreszcie inny styl.


Wydaje mi się, że "Innuendo" było raczej ucieczką od tego, co zrobili w latach 80-tych, a nie zwieńczeniem tej dekady.

Yeah88 napisał:
Bo mimo iż mieściły się w stylistyce rocka, to jednak nagranie np. (i tutaj już nie posłużę się przykładem rapsodii) takiego Somebody To Love było sprzeczne z dotychczasowym obrazem wykonawców rockowych. Takie samo było Hot Space. Nie mieściło się w granicach rocka, ta granica została przełamana.


Moim zdaniem "Somebody To Love" to trochę taka piosenka rockowo-soulowo-gospelowa- czyli nie jest żadnym gwałtownym zerwaniem z rockowymi korzeniami, jak to określił Fenderek. Jest to nadal typowa muzyka z "krwi i kości"- żadnych syntezatorów, żadnej sztuczności. Zgadzam się, że w obu tych przypadkach jest to próba zrobienia czegoś innego, oryginalnego- różnica jest tylko taka, że w przypadku "Somebody To Love" ta próba się udała, ponieważ zespół bazował na tym, w czym był dobry (chórki, wielowarstwowa aranżacja itd.), a w przypadku "Hot Space" moim zdaniem nie uczynili kroku naprzód- bo ani nie posunęli muzyki rockowej do przodu ani nie dokonali rewolucji w muzyce funky czy disco. Bo po prostu nie byli mistrzami tej muzyki, jak to wcześniej słusznie zauważył Fenderek. Dokonywanie rewolucji w tych gatunkach mogli spokojnie zostawić Michaelowi Jacksonowi (były to akurat czasy przełomowej płyty w muzyce pop- "Thriller") czy innym wykonawcom do tego stworzonym, a sami w tym czasie pozostać przy tym, w czym byli naprawdę dobrzy i w czym faktycznie mogli zabłysnąć. "Bohemian Rhapsody" było przełomowe, ale to przecież nadal był rock. Wydaje mi się, że nie trzeba "urządzać wycieczek" do innych gatunków, by stworzyć coś nowego, przełomowego. Przecież można udoskonalać się w tym, w czym jesteśmy dobrzy i w odpowiadającej nam dziedzinie dokonać przełomu.

No ale nie mam im za złe tych płyt, co już wcześniej uargumentowałam. W końcu z perspektywy czasu wszystko układa się logicznie i jest jasne jak słońce i nam łatwo jest krytykować i wytykać błędy, ale wtedy być może tego nie dostrzegali i myślę, że mieli do tego pełne prawo. Nie wiem, czy panowie żałują tego okresu- czy podobnie jak ja dostrzegają w tym wszystkim sens. Łatwo się domyślić, że niektóre piosenki czy teledyski przyprawiają ich o rumieńce- wystarczy posłuchać komentarzy na DVD "Greatest Video Hits"- ale czy chcieliby wymazać ten okres z pamięci- nie wiem.

Yeah88 napisał:

Nie liczy się produkcja, nie licza się aranżacje.


Hehe skoro tak myślisz, to po co kupujesz płyty?- chodź tylko na koncerty i zbieraj bootlegi. Wink Według mnie na to, czy album jest dobry czy nie, składa się wiele czynników- aranżacja i produkcja także- nie wystarczy, że piosenki są dobrze napisane: mają ładną linię melodyczną, fajną solówkę gitarową czy dobry tekst. Uwielbiam wspomniane przez Was "Staying Power" z Milton, ale gdy ocenialiśmy płytę "Hot Space" w survivorze- eliminowałam piosenki, które nie podobają mi się w wersji studyjnej. I tak poleciało "Staying Power" czy "Action This Day"- gdybyśmy zrobili survivor "Hot Space" na podstawie koncertu- byłyby u mnie w czołówce... Ale zauważ, że ta cała dyskusja nie polega na skreśleniu i całkowitym potępieniu lat 80-tych- nikt tu nie krytykuje koncertów, teledysków czy samych piosenek (no może niektóre), ale głównie marną produkcję, postawienie na syntezatory i pójście w komercję. Ja bym jeszcze dodała stratę weny twórczej- porównajcie sobie ilość nagranych płyt w latach 70-tych z tą z lat 80-tych... Ok wiem, że liczy się jakość a nie ilość- no ale akurat w tym przypadku to się nie sprawdza...

Yeah88 napisał:
Myślę, ze to samo powinieneś Ty zrobić (jeśli oczywiście wyrazisz taką chęć)-skoro jest ktoś, kto dostrzega pewne zalety w tym albumie, to może warto poszukać mocnych punktów wydawnictwa, przebrnąć przez niefortunną produkcję i dotrzeć do głębi utworów?


Wydaje mi się, że właśnie to Fenderek robi...
Ale myślę, że warto zauważyć jeszcze jedno- nawet jeśli produkcja byłaby doskonała, zrezygnowaliby z syntezatorów itd., to i tak niektóre piosenki po prostu same w sobie nie są dobre. Oczywiście jest to sprawa gustu, ale wydaje mi się, że ogólnie (ale nie we wszystkich przypadkach) teksty były gorsze, melodie też nie były już takie wyszukane. W latach 70-tych nie miało szans powstać coś takiego jak "Body Language" czy "Machines"... Co nie zmienia faktu, że zespół nagrał też prawdziwe "perełki".

Yeah88 napisał:
Takie samo było Hot Space. Nie mieściło się w granicach rocka, ta granica została przełamana. Pisałeś kiedyś, ze w latach 82-86 nie był przełamywania barier (prócz barier popularności)... A czy takie Hot Space samo w sobie nie jest przekroczeniem pewnej granicy? No bo czy nie jest to z góry skazane na porażkę, ze zespół rockowy ingeruje w takie klimaty? Bo mi się wydaje, że łamie to pewnien porządek przyjęty w świecie muzyki.


Łamie porządek- zgoda. Ale powiedz mi jedno- PO CO? Po co skoro nie wnosi nic nowego, innowacyjnego, genialnego. Czy gdyby np. Deep Purple nagrali kiepski album z muzyką disco-polo albo hip-hop, to też byśmy się nim zachwycali?- No bo w końcu przekroczyliby- jak piszesz- pewną granicę, której wcześniej nie przekroczył żaden inny kultowy zespół rockowy. Czy wtedy też podziwialibyśmy ich za odwagę, pomijając fakt, że nie za bardzo im wyszła ta płyta? Wydaje mi się, że raczej skrytykowalibyśmy ich za głupotę i zabieranie się za coś, w czym nie są dobrzy, zamiast skupienie się na doskonaleniu tego, w czym mogą być mistrzami. Nigdy nie można być bowiem na tyle genialnym w danym gatunku, by nie móc nagrać czegoś lepszego. Ok gdyby ta hipotetyczna płyta hip-hopowa Deep Purple była genialna, dokonała jakiegoś przełomu, wywróciłaby świat rocka, hip-hopu do góry nogami- to ok- fantastycznie- ale sam fakt "łamania porządku przyjętego w świecie muzyki" mnie nie przekonuje.


Yeah88 napisał:
A skoro fani muzyki na wysokim poziomie lubią takie HS, to znaczy że album ten również wymaga dobrego gustu muzycznego i pewnego wgłębienia się w przekazywane treści...


Yeah88 napisał:
Więc skoro człowiek lubiący takie dzieła jak wyzej wymienione albumy, przepada za Hot Space, to jednak w HS coś musi tkwić.


Tak tkwi- to są albumy ulubionego zespołu- jak można nie lubić czegoś, co oni nagrali...? Hehe kiedyś też tak miałam- strasznie nie lubiłam czytać negatywnych opinii o "The Works", nie dałabym powiedzieć złego słowa na temat tej płyty. "To przecież jest genialny album!" Hmm tylko dziwnym trafem tego "genialnego" albumu jakoś strasznie rzadko słuchałam- wolałam sobie puścic "Sheer Heart Attack" czy "jedynkę". Ale nie- oczywiście ubóstwiam wszystkie płyty, każda jest genialna, bo to w końcu Queen.... Myślę, że w tym tkwi pułapka bycia fanem- można obsesyjnie uwielbiać jakiś zespół i zachwycać się nawet największym gównem i nawet jeśli coś nam się nie podoba, przed samymi sobą się do tego nie przyznamy. "Jak mogę nie lubić czegoś, co nagrali Queen?!" Oczywiście nie mówię tu o Tobie Yeah88, rozumiem, że Tobie po prostu podobają się te płyty i nie mam z tym problemu. Chodzi mi tylko o osoby, które czegoś tak naprawdę nie lubią, a bronią tego do upadłego, bo nie chcą przyjąć do wiadomości, że ich ulubiony zespół też popełniał błędy i nie wszystko, co nagrał, było idealne.

Yeah88 napisał:
Queen, LZ i reszta to zespoły tej samej klasy. Chodziło o to, że na zespół tej klasy The Works jest faktycznie słabe. Ale patrząc przez ogólny pryzmat muzyki, stwierdzam ze jest dobry.


Kiedyś przeczytałam takie słowa, nie pamiętam dokładnie cytatu, ale coś w tym stylu- zawsze porównując się z kimś, albo podnosimy własną samoocenę albo nabawiamy się kompleksów. Jednak nie porównujmy się ze słabszymi, ale patrzmy na tych najlepszych- nie osiądziemy na laurach przekonani o swoim geniuszu, lecz zapragniemy im dorównać, doskonalić się.
Myślę, że to pasuje w pewnym stopniu do tego, co napisałeś- co z tego, że "The Works" jest sto razy lepsze od albumów Britney czy Backstreet Boys? Czy takie porównania nie uwłaczają w pewnym sensie Królowej? Porównajmy ten album do najlepszych płyt w dorobku Queen i w dorobku zespołów ich klasy. Czemu mamy ich usprawiedliwiać i dowartościowywać porównując z popowymi gniotami? Jaki jest w tym cel?

usmc napisał:
Zaczne od tego ze byl okres w ktorym sluchalem tylko Queen i nic poza tym. Z przykroscia dla fanow Queen powiem ze byl to okres stracony - podczas gdy wszyscy zachwycali sie debiutem Niravany czy RHCP ja twierdzilem - nie ma nic lepszego niz WATC czy IWTBF lub (co gorsza) Radio GG. Po jakims czasie doszedlem do wniosku ze nie da sie zyc samym Queen - i chyba wtedy nastapil moment kiedy takie AKOM czy The Works zjechalo w mojej topliscie w dol - i tyo znacznie. Choc musze przyznac ze gdyby nie takie WWTLF czy wyswiechtane WATC nigdy bym nie dotarl do Liar, Son Of Daughter, nie wspominajac o The Prophet's Song. Wtedy tez popadlem w druga skrajnosc - zadnego Hot Space, The Works czy AKOM. liczy sie tylko Queen, Queen II, At The Beeb czy ANATO lub ADATR. dopiero survivory King Mercurego zmusily mnie do przyjrzenia sie Hot Space - i co sie okazalo ?? Wcale takie zle to nie jest jak wygladalo. Dlatego ciagle jestem w jakiejs rozterce - nie moge zaliczyc AKOM czy HS do rewelacji ale jakis sentyment i kolejne przesluchanie nie pozwalaja mi zjechac tych plyt kompletnie.


Chyba dużo fanów przechodzi takie etapy- ja również- najpierw fascynacja wszystkim, co nagrali Queen, potem odrzucenie lat 80-tych i słuchanie tylko tego, co nagrali w latach 70-tych, następnie przypomnienie sobie o perełkach z lat 80-tych. No i w końcu pozostaje miłość do tylko dobrej muzyki stworzonej przez Queen, bez względu na to kiedy powstała. Znajduję się właśnie na takim etapie. Ciekawe jakie są następne. Wink
_________________
"Look beyond your own horizons ..."


Ostatnio zmieniony przez Sweet Lady dnia Pią Mar 25, 2005 8:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Pikers



Dołączył: 12 Lip 2004
Posty: 1076
Skąd: Dębica

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 12:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ale taśmy <lol> niewiem z której strony czytac Rolling Eyes
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=GK0OnsayIQk
Guma Chet Diablo Pikers
http://www.youtube.com/watch?v=S7_5Aoi4kHc&feature=channel_video_title

www.syndikad.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 1:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sweet Lady napisał:
Yeah88 napisał:

Ale mamy też wiele dobrych utworów, trzeba tylko dotrzeć do ich istoty. Myślę, ze w latach 80 trwał proces, który zwieńczony został już w latach 90. Zwieńczeniem było Innuendo. Wreszcie nowa dekada, i wreszcie inny styl.



Wydaje mi się, że "Innuendo" było raczej ucieczką od tego, co zrobili w latach 80-tych, a nie zwieńczeniem tej dekady.

Ucieczka ? To tak, jak by się wstydzili swojej własnej muzyki. A chyba nie bylo tak, że chcieli zapomnieć o latach 80. Zobacz np. na klip do TSMGO. Gdyby się wstydzili, to nie byłoby tego teledysku. Myślę, że Innuendo było właśnie zwieńczeniem poszukiwania brzmienia na następne (po latach 70) dekady.


Sweet Lady napisał:
w przypadku "Hot Space" moim zdaniem nie uczynili kroku naprzód- bo ani nie posunęli muzyki rockowej do przodu ani nie dokonali rewolucji w muzyce funky czy disco.

Już napisałem wczesniej, że wg mnie album nei musi być rewolucyjny, zeby był dobry. Ważne, by był innowacyjny, a takim właśnie Hot Space był.
Sweet Lady napisał:

Wydaje mi się, że nie trzeba "urządzać wycieczek" do innych gatunków, by stworzyć coś nowego, przełomowego. Przecież można udoskonalać się w tym, w czym jesteśmy dobrzy i w odpowiadającej nam dziedzinie dokonać przełomu.

Ale artysta, by nadal fascynować, musi czasami zrobić coś niekonwencjonalnego. Może uważano, że czas zmienić oblicze, bo po pewnym czasie ich piosenki mogą zacząć być do siebie podobne, a muzyka przestanie wnosić cokolwiek nowego? Hot Space było ucieczką od tego wszystkiego. Wg mnie udaną. Ja osobiście jestem 'zafascynowany'.
Aha, i nie zgadzam się, ze trzeba udoskonalać się jedynie w tym, w czym jesteśmy dobrzy. Właśnie sztuką jest poprawić swoje słabe strony. Przynajmniej tak mi się wydaje. Oczywiście nadal należy pielęgnować swoje zalety. I w sumie trochę niedobrze się stało, że Queen zerwał po częście z rockiem-czyli swoją mocną stroną. Ale to już wina tej cholernej produkcji-i tutaj przyznałem Wam rację-produkcja była zła. Jednak piosenki same w sobie uważam za dobre.
Sweet Lady napisał:
No ale nie mam im za złe tych płyt, co już wcześniej uargumentowałam. W końcu z perspektywy czasu wszystko układa się logicznie i jest jasne jak słońce i nam łatwo jest krytykować i wytykać błędy, ale wtedy być może tego nie dostrzegali i myślę, że mieli do tego pełne prawo. Nie wiem, czy panowie żałują tego okresu- czy podobnie jak ja dostrzegają w tym wszystkim sens.

W zasadzie tutaj się z Tobą zgadzam.
Sweet Lady napisał:
Yeah88 napisał:


Nie liczy się produkcja, nie licza się aranżacje.



Hehe skoro tak myślisz, to po co kupujesz płyty?- chodź tylko na koncerty i zbieraj bootlegi.

Chodzi o to, ze w ogólnym rozrachunku liczy się dla mnei sam utwór, a nie to, jak jest zaaranżowany. A bootlegów nie zbieram, bo są trudno dostępne. Pisałem już wcześniej, że jeśli utwór jest dobry, to jestem w stanie przebrnąć przez całą produkcję i wychwycić to, co jest tam najważniejsze. A na koncerty nie pójdę, bo:
1. nie uznaję tego czegoś, co teraz powstało czyli "Queen feat. Paul Rogers". Queen już nie ma i niech tak pozostanie.
2. brak $$
Sweet Lady napisał:
Według mnie na to, czy album jest dobry czy nie, składa się wiele czynników- aranżacja i produkcja także- nie wystarczy, że piosenki są dobrze napisane: mają ładną linię melodyczną, fajną solówkę gitarową czy dobry tekst. Uwielbiam wspomniane przez Was "Staying Power" z Milton, ale gdy ocenialiśmy płytę "Hot Space" w survivorze- eliminowałam piosenki, które nie podobają mi się w wersji studyjnej. I tak poleciało "Staying Power" czy "Action This Day"- gdybyśmy zrobili survivor "Hot Space" na podstawie koncertu- byłyby u mnie w czołówce...

No właśnie... Jedni są w stanie przeboleć aranżacje itp, a inni nie. Dla mnie produkcja też się liczy, no ale nie jest dla mnie najistotniejsza. Zgadzam się, z tym, że na to, czy album jest dobry, składa się też produkcja. Ale mimo wszystko dla mnie liczą się same piosenki-tekst, fajna solówka, melodyjność itp. Produkcja ja dla mnie sprawą drugorzędną.
Sweet Lady napisał:
Ale zauważ, że ta cała dyskusja nie polega na skreśleniu i całkowitym potępieniu lat 80-tych- nikt tu nie krytykuje koncertów, teledysków czy samych piosenek (no może niektóre), ale głównie marną produkcję, postawienie na syntezatory i pójście w komercję.

Przyłączam się do krytyki prodykcji i do pójścia w komercję. Ale buntuję się przeciw przywiązywaniu do tego tak dużej wagi.
Sweet Lady napisał:
Ja bym jeszcze dodała stratę weny twórczej- porównajcie sobie ilość nagranych płyt w latach 70-tych z tą z lat 80-tych... Ok wiem, że liczy się jakość a nie ilość- no ale akurat w tym przypadku to się nie sprawdza...

Sweet Lady napisał:
Ale myślę, że warto zauważyć jeszcze jedno- nawet jeśli produkcja byłaby doskonała, zrezygnowaliby z syntezatorów itd., to i tak niektóre piosenki po prostu same w sobie nie są dobre. Oczywiście jest to sprawa gustu, ale wydaje mi się, że ogólnie (ale nie we wszystkich przypadkach) teksty były gorsze, melodie też nie były już takie wyszukane. W latach 70-tych nie miało szans powstać coś takiego jak "Body Language" czy "Machines"... Co nie zmienia faktu, że zespół nagrał też prawdziwe "perełki".

Ok, piosenki były słabsze. Wspomniałem już wcześniej o tym, ze jak leci AKOM, to nie słucham PISCTP, tylko przełączam od razu na FWBF. Bo wolę się skupić na tych dobrych rzeczach i lepszych piosenkach. A że tych słabszych było trochę więcej niż w latach 70 i 90... Cóż, dlatego ja także uważam lata 80 za gorsze. Ale to, ze było kilka słabszych piosenek (wspomniane Machines czy też Body Language) nie oznacza, ze trzeba przekreślać od razu całą twórczość. Lepiej się skupić na tych lepszych utworach, jak np. WWTLF, POTU, OYOLove, HTFall, KPTOWindows, ITWWCreated, One Vision, Under Pressure, Staying Power, Back Chat i inne. Nie zawracam sobie głowy gorszymi utworami. Wolę się skupić na dobrej muzyce, a nie na tej złej. Bo chyba nikt mi nie powie, że tej dobrej muzyki nie ma w okresie 82-86.
Sweet Lady napisał:
Łamie porządek- zgoda. Ale powiedz mi jedno- PO CO? Po co skoro nie wnosi nic nowego, innowacyjnego, genialnego.

Po co? Myślę że po to, żeby móc się sprawdzić w czymś innym, porzucić schematy i spróbować czegoś nowego. Uważam, ze Hot Space wnosi jednak coś innowacyjnego, bo sam fakt powstania tej płyty jest czymś innowacyjnym.
Sweet Lady napisał:
Czy gdyby np. Deep Purple nagrali kiepski album z muzyką disco-polo albo hip-hop, to też byśmy się nim zachwycali?- No bo w końcu przekroczyliby- jak piszesz- pewną granicę, której wcześniej nie przekroczył żaden inny kultowy zespół rockowy. Czy wtedy też podziwialibyśmy ich za odwagę, pomijając fakt, że nie za bardzo im wyszła ta płyta? Wydaje mi się, że raczej skrytykowalibyśmy ich za głupotę i zabieranie się za coś, w czym nie są dobrzy, zamiast skupienie się na doskonaleniu tego, w czym mogą być mistrzami. Nigdy nie można być bowiem na tyle genialnym w danym gatunku, by nie móc nagrać czegoś lepszego. Ok gdyby ta hipotetyczna płyta hip-hopowa Deep Purple była genialna, dokonała jakiegoś przełomu, wywróciłaby świat rocka, hip-hopu do góry nogami- to ok- fantastycznie- ale sam fakt "łamania porządku przyjętego w świecie muzyki" mnie nie przekonuje.

Ok, masz rację. Tylko, że jednak Queen grający disco, a Deep Purple grający hiphop, to jednak dwie różne rzeczy. To pierwsze ma prawo się udać, a jednak starzy wyjadacze rocka którzy rapują...to jednak jest skazane na niepowodzenie. Zauważ, ze na Hot Space są jednak dobre piosenki. Wątpię, czy na hiphopowym albumie Deep Purple takie utwory by się znalazły.
Sweet Lady napisał:
Tak tkwi- to są albumy ulubionego zespołu- jak można nie lubić czegoś, co oni nagrali...? Hehe kiedyś też tak miałam- strasznie nie lubiłam czytać negatywnych opinii o "The Works", nie dałabym powiedzieć złego słowa na temat tej płyty. "To przecież jest genialny album!" Hmm tylko dziwnym trafem tego "genialnego" albumu jakoś strasznie rzadko słuchałam- wolałam sobie puścic "Sheer Heart Attack" czy "jedynkę". Ale nie- oczywiście ubóstwiam wszystkie płyty, każda jest genialna, bo to w końcu Queen.... Myślę, że w tym tkwi pułapka bycia fanem- można obsesyjnie uwielbiać jakiś zespół i zachwycać się nawet największym gównem i nawet jeśli coś nam się nie podoba, przed samymi sobą się do tego nie przyznamy. "Jak mogę nie lubić czegoś, co nagrali Queen?!" Oczywiście nie mówię tu o Tobie Yeah88, rozumiem, że Tobie po prostu podobają się te płyty i nie mam z tym problemu. Chodzi mi tylko o osoby, które czegoś tak naprawdę nie lubią, a bronią tego do upadłego, bo nie chcą przyjąć do wiadomości, że ich ulubiony zespół też popełniał błędy i nie wszystko, co nagrał, było idealne.

Zgadzam się. Bycie fanem w pewnym stopniu przekreśla bycie obiektywnym. Ale ja na przykłąd kupiłem Hot Space jako nie-fan. Z początku nie lubięłm, ale potem się wsłuchałem, przebiłem się przez produkcyjną barierę i polubiłem tę płytę. Ale jednak dzięki są ludzie, którzy uważają HS za słabą płytę. I to dało mi do myślenia. Dlatego po dokładnym zastanowieniu się, stwierdziłem, ze jednak takie cudowne to Hot Space nie jest. Ale mimo wszystko nadal lubię i często słucham tej płyty.
Sweet Lady napisał:
Kiedyś przeczytałam takie słowa, nie pamiętam dokładnie cytatu, ale coś w tym stylu- zawsze porównując się z kimś, albo podnosimy własną samoocenę albo nabawiamy się kompleksów. Jednak nie porównujmy się ze słabszymi, ale patrzmy na tych najlepszych- nie osiądziemy na laurach przekonani o swoim geniuszu, lecz zapragniemy im dorównać, doskonalić się.
Myślę, że to pasuje w pewnym stopniu do tego, co napisałeś- co z tego, że "The Works" jest sto razy lepsze od albumów Britney czy Backstreet Boys? Czy takie porównania nie uwłaczają w pewnym sensie Królowej? Porównajmy ten album do najlepszych płyt w dorobku Queen i w dorobku zespołów ich klasy. Czemu mamy ich usprawiedliwiać i dowartościowywać porównując z popowymi gniotami? Jaki jest w tym cel?

Raczej miałem na myśli współczesny rock. Bo chyba wśród takie albumów jak "Permission To Land" The Darkness, "Around The Sun" R.E.M. albo innych płyt współczesnych wykonawców rock i pop-rock "The Works" nie prezentuje się tak źle. Chodzi mi o taką muzykę, a nie jakieś techno czy inne gówna. A porównuję do innych wykonwaców, zeby mieć jakiś ogólny obraz tej płyty, a nie tylko "jak na Queen i zespoły tej klasy". Bo ja na Queen "The Works" jest słabe, ale wydane razem z wyżej wymienionymi albumami na pewno byłoby jedną z lepszych płyt.
Sweet Lady napisał:
Chyba dużo fanów przechodzi takie etapy- ja również- najpierw fascynacja wszystkim, co nagrali Queen, potem odrzucenie lat 80-tych i słuchanie tylko tego, co nagrali w latach 70-tych, następnie przypomnienie sobie o perełkach z lat 80-tych. No i w końcu pozostaje miłość do tylko dobrej muzyki stworzonej przez Queen, bez względu na to kiedy powstała. Znajduję się właśnie na takim etapie. Ciekawe jakie są następne.

W sumie nigdy się nie fascynowałem wszystkim, co nagrali. Lubię dobrą muzykę, dlatego też nie zapominam o "perełkach z lat 80". Z tym, że te "perełki" to w moim mniemaniu spora ilość piosenek. Ale to już rzecz gustu... Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Crowly



Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1570
Skąd: z Trzebnicy

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 2:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fakt, czy Queen mieli lepsze piosenki w latach 70. czy 80. albo 90. to indywidualne preferencje każdego słuchacza, dlatego wzajemne przekonywanie się Fenderka i Yeah88 (plus pomagającej im Sweet Lady) nie wniesie nic poza wartością estetyczną (przyjemnie się czyta). Fenderek nadal będzie cenił lata 70. Yah88 nadal będzie kochał "Hot Space" i szafa gra.
_________________
Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008

www.ppa.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 2:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

a ja nadal bede kochal queen z lat 70-tych oraz hot space Wink ... jak dla mnie to jedyna w latach 80 tych naprawde dobra plyta studyjna (oprocz the game ale to wlasciwie 79/80)... nie potrafie tego wytlumaczyc w sensowny sposob bo zdecydowanie wole brzmienie i gre zespolu na pierwszych plytach i te mnocniejsze kawalki i bardziej rozbudowane niz zwykle pop rockowe hity typu gaga czy break free ale w hot space jest cos co mi sie bardzo podoba i nawet nie potrafie powiedziec co to jest ani sensownie tego wyjasnic... na poczatku nie lubilem tej plyy i wlasciwie przekonalem sie do niej jakis rok temu dopiero... byc moze wyjasnieniem sa moje czasem objawiajace sie ciagoty w strone pop rockowego grania. nie wiem.. ale takie kawalki jak dancer, back chat, cool cat, action czy staying power naprawde cholernie mnie biora juz w wersjach studyjnych a wersje (tych ktore byly grane live) sa jeszcze kilka razy lepsze i sa prawdziwa energetyczna kula explodujaca na koncertach... kawalki z nastepnych 2 plyt jak dla mnie juz nie mialy tej mocy no a miracle to juz troche inna bajka bo wiadomo bylo ze ta plyta nie bedzie grana na zywo wiec i utwory powstawaly i zbudowane byly troche inaczej... zasadniczo pewnie moglbym cos jeszcze dopisac ale dlugosc postow poprzednikow mnie przerazila i na razie nie mam czasu ich przeczytac wszystkich zeby sie do nich odniesc Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Sweet Lady



Dołączył: 21 Cze 2004
Posty: 762

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 6:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yeah88 napisał:
Ale artysta, by nadal fascynować, musi czasami zrobić coś niekonwencjonalnego. Może uważano, że czas zmienić oblicze, bo po pewnym czasie ich piosenki mogą zacząć być do siebie podobne, a muzyka przestanie wnosić cokolwiek nowego?


Nie zgadzam się- weźmy np. takie "Queen II" i "News Of The World"- obie płyty zupełnie inne, obie moim zdaniem genialne. Kompletnie różne, ale nadal są kwintescencją stylu Queen, wszystkim tym, co w zespole najlepsze. "Queen II" jest pełna wielowarstwowych harmonii, rozbudowanych aranżacji, pewnej teatralności, rozmachu ("The March Of The Black Queen"), natomiast "News..." jest już bardziej ascetyczna, surowa. Jest czymś nowym, ale nie jest całkowitym zerwaniem z korzeniami. Dowód na to, że nie trzeba na siłę bawić się z gatunkami, z którymi wcześniej nie miało się nic do niczenia, aby ciągle zaskakiwać słuchaczy czymś nowym, świeżym, oryginalnym.

Yeah88 napisał:
Hot Space było ucieczką od tego wszystkiego. Wg mnie udaną. Ja osobiście jestem 'zafascynowany'.


I właściwie tylko to tak naprawdę nas różni- bo dla mnie ta próba raczej nie była udana. I tyle- sprawa gustu. To nie jest tak, że nie lubię mieszania gatunków, eksperymentów muzycznych, innowacyjności itd. Wręcz przeciwnie. Ale nie wystarczy mi sam fakt przekraczania granic, jeśli to przekraczanie granic nie przyniosło zadowalajacych mnie efektów (czytaj: podobającej mi się muzyki). Czyli kwestia gustu a nie "słuchania muzyki z otwartym umysłem". No bo mogę przecież chwalić zespół za odwagę, inwencję, moge dostrzegać jakąś innowacyjność płyty,jej dobre strony, a mimo to tej płyty nie lubić. Gust i jeszcze raz gust. Więc ani ja Ciebie nie przekonam, ani Ty mnie- ale miło się dyskutuje. Wink

Yeah88 napisał:
Po co? Myślę że po to, żeby móc się sprawdzić w czymś innym, porzucić schematy i spróbować czegoś nowego. Uważam, ze Hot Space wnosi jednak coś innowacyjnego, bo sam fakt powstania tej płyty jest czymś innowacyjnym.


Odpowiedź na to uzyskasz w tym, co napisałam wyżej- po prostu sam fakt powstania płyty nietypowej mi nie wystarcza, bo co z tego, że płyta jest nowością, skoro nie podoba się słuchaczom? (piszę o sobie, bo np. Ty i Bizon lubicie tę płytę i nie mam z tym problemu, chodzi mi o podkreślenie tego, że jakakolwiek płyta będąca czymś innym, oryginalnym nie musi wcale oznaczać, że jest dobra i wszystkim się podoba- tu się chyba ze mną zgodzisz...).

Yeah88 napisał:
Aha, i nie zgadzam się, ze trzeba udoskonalać się jedynie w tym, w czym jesteśmy dobrzy. Właśnie sztuką jest poprawić swoje słabe strony.


Czy ja wiem? No cóż muszę się nad tym jeszcze zastanowić, ale... Taki głupi przykład: jestem dobra z polskiego, za to beznadziejna z matmy, do której po prostu nie mam predyspozycji. Czy w takim razie przez kilka miesięcy będę się zajmować matematyką, próbując coś tam wykombinować, czy zajmę się tym, w czym jestem dobra i np. napiszę świetną książkę? Przecież przez te kilka miesięcy nie dorównam mistrzom-matematykom, nie dokonam rewolucji w tej dziedzinie. A w tym, w czym jestem dobra- mogłabym.
Czy mądrze postąpi rewelacyjny muzyk funky, który wywrócił świat tej muzyki do góry nogami, nagrał wiele świetnych płyt, kiedy nagle zapragnie nagrać płytę rockową, choć nigdy nie zajmował się taką muzyką?

Zauważ, że to "poprawianie słabych stron" przez Queen na nic nie było im potrzebne- przecież oni wcale nie chcieli dalej nagrywać płyt funky, disco- to był jednorazowy "wyskok". Jeśli by dalej chcieli iść w tym kierunku, to w porządku- z każdą płytą mogliby być coraz lepsi. Jeśli ten przykładowy muzyk funky czułby, że chce się zająć rockiem i ma szansę nagrać kilka rewelacyjnych płyt- możnaby mu wybaczyć pierwszą trochę gorszą. Jeśli ja bym nagle zapragnęła być następcą Pitagorasa i byłby to mój cel życiowy- zajęłabym się na poważnie "poprawianiem słabych stron". Ale w innym przypadku- po co?
(Przecież po latach Bri i Rog nawet nie są zadowoleni z nagrania "Hot Space"...)

Yeah88 napisał:

Ok, masz rację. Tylko, że jednak Queen grający disco, a Deep Purple grający hiphop, to jednak dwie różne rzeczy.


Dlaczego? Przecież disco, funky są tak samo oddalone od rocka jak hip hop, a Queen i Deep Purple to zespoły na tym samym poziomie muzycznym. W czym więc tkwi różnica? Chyba tylko w tym, że "Hot Space" naprawdę powstała i możemy ja faktycznie ocenić , a ta hip hopowa płyta Deep Purple to był tylko przykład- wytwór mojej chorej wyobraźni. Wink

Yeah88 napisał:
Raczej miałem na myśli współczesny rock. Bo chyba wśród takie albumów jak "Permission To Land" The Darkness, "Around The Sun" R.E.M. albo innych płyt współczesnych wykonawców rock i pop-rock "The Works" nie prezentuje się tak źle. Chodzi mi o taką muzykę, a nie jakieś techno czy inne gówna. A porównuję do innych wykonwaców, zeby mieć jakiś ogólny obraz tej płyty,


No ale nadal porównujesz- co z tego że nie z Britney tylko np. z R.E.M. ...? Akurat ten ostatni zespół bardzo lubię, ale gdzie im do Queen? Dlaczego nie porównasz gorszych płyt Queen np. z "ANATO" czy choćby "Innuendo" albo np. z tymi płytami, które wymienił wcześniej Fenderek? Po co usprawiedliwiać gorsze płyty, mówiąc: "Przecież w porównaniu z Robbiem Williamsem The works jest genialne!"...?

Yeah88 napisał:
Ucieczka ? To tak, jak by się wstydzili swojej własnej muzyki. A chyba nie bylo tak, że chcieli zapomnieć o latach 80.


"Innuendo" nie było moim zdaniem zwieńczeniem lat 80-tych- może inaczej to rozumiesz, ale w takim razie źle to określiłeś. Moim zdaniem jakby "Innuendo" było "zwieńczeniem lat 80-tych" zawierałoby w sobie kwintesencję tych lat (płyt "Hot Space", "The Works", "A Kind Of Magic"). A zauważ jak odmienne od tych trzech płyt są "Miracle" i właśnie "Innuendo"- moim zdaniem żadne zwieńczenie, może nie tyle ucieczka, jak to określiłam, ale bardziej "coś nowego+ powrót do prawdziwego rocka".
_________________
"Look beyond your own horizons ..."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Crowly



Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1570
Skąd: z Trzebnicy

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 6:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
"Innuendo" nie było moim zdaniem zwieńczeniem lat 80-tych- może inaczej to rozumiesz, ale w takim razie źle to określiłeś. Moim zdaniem jakby "Innuendo" było "zwieńczeniem lat 80-tych" zawierałoby w sobie kwintesencję tych lat (płyt "Hot Space", "The Works", "A Kind Of Magic"). A zauważ jak odmienne od tych trzech płyt są "Miracle" i właśnie "Innuendo"- moim zdaniem żadne zwieńczenie, może nie tyle ucieczka, jak to określiłam, ale bardziej "coś nowego+ powrót do prawdziwego rocka".


Jeżeli już posługujemy się tym terminem "zwieńczenie" to Innuendo jest raczej zwieńczeniem całej twórczości zespołu, takim zamaszystym podkreśleniem, czymś jak (przepraszam za porównanie) orgazm po trwającym 20 lat stosunku.
_________________
Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008

www.ppa.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 7:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wedlug mnie nie mozna w zadnym razie mowic ze innuendo to zwienczenie lat 80 w tworczosci queen bo po prostu ta plyta z poprzednimi 4 plytami ma wspolnego baaardzo niewiele... wiecej juz raczej z takim sheer heart attack czy day at the races... powiem wiecej.. gdybym nie byl fanem tego zespolu od tych (..) lat i nie znal dobrze jego tworczosci to bym w zyciu nie powiedzial ze innuendo i works nagral ten sam zespol... nie twierdze ze works czy kind o' magic to zle plyty... nie ale jak na standard wyznaczony przez wczesniejsze produkcje zespolu i poparty przez pozniejsze, te 2 plyty wedlug mnie wyraznie odstaja ( a szczegolnie works).. miracle to jak juz pisalem inna bajka.. tam mogli poexperymentowac i robic rozne dziwne rzeczy bez obawy ze nie beda mogli tego odegrac na zywo bo bylo wiadomo ze na zywo juz grac raczej nie beda... zreszta lata 80 te bytly zdominowane przez syntezatory i byly tez one mocno obecne w muzyce queen a innuendo jako wejscie w lata 90 te bylo ich w znacznym stopniu pozbawione bo i moda sie wtedy zmienila... nie krolowal juz hair metal i new romantic tylko grunge ktory w wiekszosci przypadkow z syntezatorami ma wspolnego tyle co dupa slonia z marchewką...
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Sweet Lady



Dołączył: 21 Cze 2004
Posty: 762

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 7:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon napisał:
grunge ktory w wiekszosci przypadkow z syntezatorami ma wspolnego tyle co dupa slonia z marchewką...


Co za poetyckie porównanie... Very Happy

Ale generalnie zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś.
_________________
"Look beyond your own horizons ..."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 8:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sweet Lady napisał:

Odebrany. Mmm... nawet smaczny. Wink

Wink

Yeah88 napisał:

Ok, powiedzmy tak: skoro ja dostrzegam jakiś logiczny ciąg na "The Works" i AKOM, to wypadałoby z Twojej strony zastanowić się, że coś takiego musi jednak istnieć. Ale ja ze swojej strony, biorąc pod uwagę, że jest osoba, która takiej logiki nie dostrzega, powinienem się zastanowić czy rzeczywiście całość jest spójna... Czyli prawda jest gdzieś pośrodku.
Bo wiesz, kiedyś myślałem sobie-The Works jest super i koniec. Ale jak dowiedziałem się, że jest ktoś, dla kogo ten album nie jest taki świetny, to zacząłem się zastanawiać: "no cóż, może rzeczywiście taki świetny nie jest?" I wyciągnąłem wniosek: album jest ok, ale przy innych płytach faktycznie słaby. Myślę, ze to samo powinieneś Ty zrobić (jeśli oczywiście wyrazisz taką chęć)-skoro jest ktoś, kto dostrzega pewne zalety w tym albumie, to może warto poszukać mocnych punktów wydawnictwa, przebrnąć przez niefortunną produkcję i dotrzeć do głębi utworów?

Tak jak powiedziala Sweet Lady- wydaje mi sie ze to robie. Ale sluchac tego albumu kilka razy dziennie to ja na pewno nie zaczne...

Wink

Yeah88 napisał:

Właśnie. Zaden zespół rockowy nie miał prawa się za to zabrać. Więc myśląc w sposób: "skoro nikt nie ma prawa się do tego dotykać, to nie należy tego robić", nie byłoby bardzo wielu piosenek.

nie- nie o to mi chodzilo. Mowiac iz zaden zespol nie moglby wziac sie za BoRhap mowilem o umiejetnosciach i MOZLIWOSCIACH. Gdyby Plant zaspiewal opere- wyszloby to kiepsko. Gdyby Black sabbath sprobowali zrobic cos takiego jak BoRhap- byloby to pretensjonalne. Wlasciwie w kazdym wykonaniu by tak bylo. Queen... I u nich BYLO to pretensjonalne, ale... tacy oni byli, to byl ich atut. Balansowanie na granicy kiczu. balansowanie na granicy dobrego smaku. Balansowanie na granicy pretensjonalnosci- im mozna bylo wybaczyc wiele, bo robili to z wdziekiem. Oni przyznawali sie do swojej pretensjoanlnosci i czynili z niej atut. Inne zespoly rockowe traktowaly sie zbyt powaznie. BoRhap jest utworem z OGROMNYM przymruzeniem oka, nikogo innego nie byloby na to stac. Przy HOT SAPCE ja tego nie widze. Nie widze tez przy WORKS. Nagranie HOT SPACE z nagraniem BoRhap nie ma wedlug mnie zbyt wiele wspolnego...

Yeah88 napisał:

Wiem, ze nie pasuje Ci produkcja... Ale skoro mówisz, ze Staynig Power rzeczywiście jest takie super na żywo, to jednak coś w tym utworze siedzi. Bo skoro na żywo wychodzi dobrze, to chyba na albumie tez nie musi być aż tak źle. Ważne jest to, co zespół prezentuje danym utworem. Nie liczy się produkcja, nie licza się aranżacje.

Nie zgadzam sie w 100 PROCENTACH!!! Na piosenke sklada sie kilka rzeczy- melodia, tekst, aranzacja i produkcja. kazdy z nich jest jednakowo wazny, bo razem tworza jedna rzecz. Idac Twoim rozumowaniem musialbym wsluchiwac w nagrania Robbie Williamnsa albo Westlife z nastawieniem ze moze jednak pod tym wszystkim kryje sie dobra melodia... Zbyt kocham dobre melodie- skoro mamy dobra melodie to powinnismy sie nia pochwalic, uwypuyklic, pokazac co w tym utworze jest najlepsze. ja nie bede czekal i zastanawial sie czy moze ktos lub cos MOZE miec do zaoferowania. Albo ma albo nie. Zgadzam sie, ze w STAYING POWER duzo siedzi potencjalu. I ten potencjal baaaardzo sostal wykorzystany na koncertach. To jest dowod na to, ze produkcja i aranzacja SA BARDZO WAZNE, bo nagle utwor w pelni pokazuje jaki jest dobry i staje sie arcydzielem. Zla aranzacja i produkcja najlepsze utwory mozesz zamienic w radiowa papke.

Yeah88 napisał:

Ale czy czasami nie warto odskoczyć trochę w bok? Porzucić rockową rzeczywistość?

hmmm... Ktos tu mowil o wiernosci... Wink A teraz namawiasz mnie na skoki w bok. Konsekwencja...?

Yeah88 napisał:

A ja jednak jestem wiernym mężem. Mam najwyżej kilka przyjaciółek, ale nie mam kochanek (notabene wiernośc jest dla mnie jedną z najważniejszych cnót, uważam że bardzo jej brakuje we współczesnym świecie). Miłość czuję tylko do Królowej. Sorry, zdecydował sentyment... Wink

Hehe- no wlasnie... Tylko sie nie obraz- drocze sie. W mily mam nadzieje sposob Smile Ja kocham tylko rocka. I bluesa. I metal. Troche tego jest. Na funk TEZ moge spojrzec milym okiem, ale... jak juz mowilem z HOT SPACE to on za wiele nie ma wspolnego...

Yeah88 napisał:

Ale w tej chwili nie traktuję Cię jako fana BS, tylko jak fana Queen. Skoro lubisz Queen, to powinieneś się postarac przebrnąć przez tę cholerną produkcję i posłuchać "z otwartym umysłem" Wink na przykład takie Hot Space.

Ale ja juz Ci powiedzialem ze NIE jestem fanem Queen- tak samo kocham muzyke rockowa W OGOLE. Tak samo kocham Dream Theater czy Purple. Albo Free.... Wiec... wole posluchac czegos innego. Spoko- raz na jakis czas daje tym plyom szanse. Ale jej nie wykorzystuja... Wink

Yeah88 napisał:

Czy to przypadkiem nie Ty pisałeś, ze na koncercie artysta musi pokazać siebiwe i swoją muzykę, bez rzędów guziczków i komercyjnych aranżacji? Spróbuj to wychwycić na albumach. Może znajdziesz jakiś fajny moment, jaką ciekawą przygrywkę itp. Przygryź zęby na linijkę "people get shot by people, people with guns" w POTF i znajdź jakąś zaletę. Przecież mamy fajne basy w refrenie. I ten chórek...

Rany Boskie- ktos czyta moje wypociny Smile Tyle cytatow Smile
Ale ja wlasnie dlatego kocham Queen na koncertach- bo nie ma guziczkow i syntetycznych rzeczy. Jest "na zywo". Ten temat zaczal sie od pytania o syntezatory w utworach, na plytach. I tu mi nie pasuje. Ja moge uslyszec te rzeczy odrapane z producji- na koncertach. N aplytach sa jakie sa i tego nie zmienie. Chyba ze nagram swoje wlasne wersje... Hmmm-....
Wink

Yeah88 napisał:


Ni będe Ci wypisywał zalet każdego utworu, bo to by było bez sensu. Powiem tak-skoro inni wychwycili sporo zalet i mocnych stron, to Ty tez będziesz mógł wyłapać pozytywne strony tych wydawnictw. Każda piosenka na pewno ma jakąś zaletę. Spróbuj się skupić na nich. Po co zaprzątać sobie głowę wadami, skoro można skupić się na dobrej muzyce?

Rany- robie to. Piszac kazda recenzje do PRZEWODNIKA robie to. Moja recenzja Wembley jest chyba najlepszym przykladem- jestem wielkim przeciwnikiem tego koncertu, uwazam go za slaby jak na Queen. Czy po przeczytaniu recenzji bys to powiedzial? Robie to... Ale tez skupienie sie na zaletach nie moze uczynic mnie slepym na wady. Te tez zauwazam i zauwazal bede. Pytanie- ktorych jest wiecej. Tak czy siak rezultat jest jeden- albo czesto wracam do jakiegos utworu albo nie. Samo solo na gitarze to dla mnie nie wystarczjacy powod by nagminnie sluchac utworu o zlej aranzacji czy produkcji. Mam zbyt wielki wybor innych piosenek, plyt innych wykonawcow, gdzie podoba mi sie cala rzecz, a nie tylko sedno. Nie wiem po co mialbym cos takiego robic... Naprawde.

Na razie tyle- nie ma wiecej czasu. Coraz bardziej podekscytowany przed Brixton. Smile Mysle ze nastepny raz odezwe sie po koncercie. Wtedy odpowiem na kilka kolejnych postow Smile
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Pią Mar 25, 2005 11:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Tak jak powiedziala Sweet Lady- wydaje mi sie ze to robie. Ale sluchac tego albumu kilka razy dziennie to ja na pewno nie zaczne...

Ale gdybyś to robił naprawde dobrze, to na pewno doszukałbyś się na przykład w takim Staying Power w studyjnej wersji czegoś więcej. Inni potrafią to zrobić... To dlaczego Ty miałbyś nie potrafić? Może to zależy od nastawienia? Rozumiem, ze wersja z Milton Keynes jest dużo lepsza. Ale skoro tam piosenka wypada dobrze, to może oznacza to, że jednak utworowi warto się przyjżeć bliżej? Powtarzam-buntuję się przeciw przywiązywaniu tak dużej wagi do produkcji. Dla mnie w ogólnym rozrachunku liczy się sam utwór-melodia, tekst, a nie to, czy solo jest zagrane na klawiszach czy też gitarze. Chociaż w zasadzie więcej Ci już nie powiem, bo tutaj wyraźnie widać, ze bardzo dużo zależy od gustu i osobistych upodobań.
Fenderek napisał:
Przy HOT SAPCE ja tego nie widze. Nie widze tez przy WORKS. Nagranie HOT SPACE z nagraniem BoRhap nie ma wedlug mnie zbyt wiele wspolnego...

A ja widze przy Hot Space. O ile przyłączyłem się do krytyki The Works (chociaż nie całkowitej), to jednak uważam, ze Hot Space na takową nie zasługuje. Na ten album należy spojrzeć pod innym kątem, nie pod kątem rocka, ale pod kątem muzyki jaka jest zawarta na albumie... Bo teraz jest chyba tak, jak bys mówił o albumie Jean'a Michel'a Jarre'a że jest zly, bo nie ma tam ostrych gitar. Nonsens prawda? Tak samo wymaganie od Hot Space czystego, 'stadionowego' rocka jest równie bezsensowne. Na album należy spojrzeć przez odpowiedni pryzmat. Ja sobie pomyślalem: "skoro jest tam muzyka disco/funk, to posłucham dobrej muzyki disco/funk" Rocka się tam nie spodziewałem. "Nie samym rockiem człowiek zyje"
Fenderek napisał:
Nie zgadzam sie w 100 PROCENTACH!!! Na piosenke sklada sie kilka rzeczy- melodia, tekst, aranzacja i produkcja. kazdy z nich jest jednakowo wazny, bo razem tworza jedna rzecz. Idac Twoim rozumowaniem musialbym wsluchiwac w nagrania Robbie Williamnsa albo Westlife z nastawieniem ze moze jednak pod tym wszystkim kryje sie dobra melodia... Zbyt kocham dobre melodie- skoro mamy dobra melodie to powinnismy sie nia pochwalic, uwypuyklic, pokazac co w tym utworze jest najlepsze. ja nie bede czekal i zastanawial sie czy moze ktos lub cos MOZE miec do zaoferowania. Albo ma albo nie. Zgadzam sie, ze w STAYING POWER duzo siedzi potencjalu. I ten potencjal baaaardzo sostal wykorzystany na koncertach. To jest dowod na to, ze produkcja i aranzacja SA BARDZO WAZNE, bo nagle utwor w pelni pokazuje jaki jest dobry i staje sie arcydzielem. Zla aranzacja i produkcja najlepsze utwory mozesz zamienic w radiowa papke.

Produkcja tworzy tylko nieznaczną część melodii. Skoro reszta jest w porządku, a tylko jeden element słabszy, to JA OSOBIŚCIE jestem w stanie wybaczyć ten jeden słabszy element, ze względu na pozostałe dobre. Nie zgadzam się z tym, ze idąc moim rozumowaniem musiałbys się dosłuchiwać w piosenkach Williamsa czegoś dobrego. U Robbiego nic nie jest dobre w piosence, a u queen oprócz produkcji wszystko.
Fenderek napisał:
hmmm... Ktos tu mowil o wiernosci... A teraz namawiasz mnie na skoki w bok. Konsekwencja...?

Konsekwencja została zachowana, bo wciąz mówimy o tym samym zespole. Ty nagle wyskoczyłeś z Black Sabbath, a ja namawiam do skoku w bok ciągle z tym samym zespołem. Więc konsekwencja jest.
Fenderek napisał:
Hehe- no wlasnie... Tylko sie nie obraz- drocze sie. W mily mam nadzieje sposob Ja kocham tylko rocka. I bluesa. I metal. Troche tego jest. Na funk TEZ moge spojrzec milym okiem, ale... jak juz mowilem z HOT SPACE to on za wiele nie ma wspolnego...

Ja lubię ogólnie dobrą muzykę. Nazwa gatunku jest dla mnie sprawą tak dalekorzędną, ze w zasadzie nieistotną. Nawet gatunek nie musi być określony, Ważne żeby muzyka działała na mnie. Nazwa się nie liczy. Hot Space nie ma określonego stylu, ale to wcale nie jest wadą. Bo ja nie zwracam uwagi na to, czy muzyka nosi znamię funku, czy też metalu. Ważne jest, żeby muzyka na mnie działała. Hot Space działa i to mocno.
Fenderek napisał:
Ale ja juz Ci powiedzialem ze NIE jestem fanem Queen- tak samo kocham muzyke rockowa W OGOLE. Tak samo kocham Dream Theater czy Purple. Albo Free.... Wiec... wole posluchac czegos innego. Spoko- raz na jakis czas daje tym plyom szanse. Ale jej nie wykorzystuja...

Ale skoro jesteś na forum QUEEN, to traktuję Cię tylko i wyłącznie jako fana QUEEN i nikogo więcej Exclamation A co do wykorzystania szansy-no cóz, tutaj już decyduje gust. To ze u mnie takie The Wall nie wykorzystuje szansy nie oznacza, że jest to album zły. I tak samo u Ciebie z Hot Space. Nie podoba Ci się-ok. Ale znaczy to dla albumu jedynie tyle, ze go nie lubisz. Na ogólną ocenę albumu składają się wszystkie opinie. Zobacz temat "Hot Space na cenzurowanym". Średnia ocen wychodzi blisko 4.0. Więc chyba jednak jest mniejsze prawdopodobieństwo, ze pomyli się większość, niż prawdopodobieństwo pomyłki (czyli błędnej oceny albumu) przez jedną osobę. Chyba że chodzi o czystoosobiste odczucia. Wtedy każdy ma "swoją" rację i nic tego nie zmieni. Ale jesli mówimy o ogólnej, zbliżonej do obiektywnej opinii albumu, to sorry, ale jednak w tym wypadku głos ma większość....
Fenderek napisał:
Ten temat zaczal sie od pytania o syntezatory w utworach, na plytach. I tu mi nie pasuje. Ja moge uslyszec te rzeczy odrapane z producji- na koncertach. N aplytach sa jakie sa i tego nie zmienie.

Ale już chyba dowiodłem, ze syntezator to instrument taki jak inne? Koncerty to inna bajka, te dowodzą na to, ze utwory z płyt studyjnych nie są znowu az takie złe (prócz produkcji of kors) i nie należy ich całkowicie potępiać.

Fenderek napisał:
Ale tez skupienie sie na zaletach nie moze uczynic mnie slepym na wady. Te tez zauwazam i zauwazal bede. Pytanie- ktorych jest wiecej. Tak czy siak rezultat jest jeden- albo czesto wracam do jakiegos utworu albo nie. Samo solo na gitarze to dla mnie nie wystarczjacy powod by nagminnie sluchac utworu o zlej aranzacji czy produkcji.

Których jest więcej?? Ok, odpowiem Ci. Napisałeś, ze część utworu to produkcja. Ok- ta jest zła. Ale przyznałeś sam, ze większośc utowrów ma dobra melodię, tekst... ? Czyli jednak większa ilośc zalet ma przewagę na wadami, które są w mniejszości. Więc jednak zalet jest wg mnie więcej.
Fenderek napisał:
Samo solo na gitarze to dla mnie nie wystarczjacy powod by nagminnie sluchac utworu o zlej aranzacji czy produkcji. Mam zbyt wielki wybor innych piosenek

Tylko sęk w tym, zeby znać wszystkie strony artysty, nie tylko te świetne, ale też te trochę słabsze. Skoro chcemy znać wykonawcę jak najlepiej, to trzeba by chyba słuchać utworów z całej jego twórczości. Dlatego ja lubię i rock lat 70 i na przykład takie Hot Space.
Fenderek napisał:
Nie wiem po co mialbym cos takiego robic... Naprawde.

Kiedyś może nei będziesz żałował, ze odkryjesz jakiś utwór na nowo, poznasz z lepszej strony. Jeśli Ci się nie uda trudno, ale jeśli tak, jeśli znajdziesz coś ciekawego w piosence-wtedy nie stracisz nic, jedynie zyskasz. Nic nie ryzykujesz.
Na posty reszty odpowiem jutro, because it's late Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Spike Edney jr



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 852

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 12:01 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ludzie ! Dajcie spokój . Łatwiej przeczytać "Potop" niż tą dyskusję . Jak się nie podoba tzw. produkcja płyt studyjnych to niech weżmie bootlega z koncertu . A jak się bootleg nie podoba to niech nie słucha w ogóle ,co zbawiennie wpłynie na słuch i umysł.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Tstankie



Dołączył: 07 Maj 2004
Posty: 709
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 12:06 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spike Edney jr napisał:
Ludzie ! Dajcie spokój . Łatwiej przeczytać "Potop" niż tą dyskusję .

Może ją wydać? Smile
Ale nie zgadzam się z tym, żeby dali sobie spokój, bo jest to interesujące, chociaż już całości odpowiedzi nie czytam.
_________________
Tomek


Brian May Moje aukcje Moje aukcje


Ostatnio zmieniony przez Tstankie dnia Sob Mar 26, 2005 9:08 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Pikers



Dołączył: 12 Lip 2004
Posty: 1076
Skąd: Dębica

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 12:20 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spike Edney jr napisał:
Ludzie ! Dajcie spokój . Łatwiej przeczytać "Potop" niż tą dyskusję . Jak się nie podoba tzw. produkcja płyt studyjnych to niech weżmie bootlega z koncertu . A jak się bootleg nie podoba to niech nie słucha w ogóle ,co zbawiennie wpłynie na słuch i umysł.


no taśmy są spoko Laughing chłopaki jeszcze dłuższe do boju Very Happy
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=GK0OnsayIQk
Guma Chet Diablo Pikers
http://www.youtube.com/watch?v=S7_5Aoi4kHc&feature=channel_video_title

www.syndikad.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Sweet Lady



Dołączył: 21 Cze 2004
Posty: 762

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 2:09 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Są Święta- miałam być miła, ale nie jestem w stanie olać tego postu, bo aż mnie skręca:

Spike Edney jr napisał:
Ludzie ! Dajcie spokój . Łatwiej przeczytać "Potop" niż tą dyskusję . Jak się nie podoba tzw. produkcja płyt studyjnych to niech weżmie bootlega z koncertu . A jak się bootleg nie podoba to niech nie słucha w ogóle ,co zbawiennie wpłynie na słuch i umysł.


Sorry Spike ale dawno nie przeczytałam na tym FORUM czegoś tak głupiego. Wywiązała się super interesująca, inteligentna dyskusja między Fenderkiem i Yeah88, a ty każesz im dać sobie spokój, bo ciężko ci się czyta ich długie posty? Rozumiem, gdyby to były same głupoty- to owszem- ale na Boga nie są! Lepszy jeden długi post Yeah88 czy Fenderka niż 50 dwuzdaniowych postów nic nie wnoszących i kompletnie nic nie znaczących. To jest FORUM- służy do wymiany poglądów, zrozum to wreszcie- kiedy ja albo Fenderek albo ktokolwiek inny ci coś zarzucaliśmy, nie zgadzaliśmy się z twoim zdaniem, to zamiast się obrażać, mogłeś po prostu nam odpowiedzieć. Nawet jeśli nie da się dojść do porozumienia w danej kwestii, to razem można dojść do ciekawych wniosków, spojrzeć na pewne sprawy z innej perpektywy- co kilkakrotnie potwierdził Yeah88. Kiedy dwie czy więcej osób biorących udział w wymianie zdań ma odmienne poglądy i kulturalnie, sensownie bronią swojego stanowiska, to nie jest to kłótnia, tylko dyskusja.
To tyle. Wesołych Świąt. Wink Smile

P.S. "Potop" jest wg mnie świetną, pasjonującą książką- przeczytałam wszystkie tomy chyba w dwa dni, więc twoje porównanie do mnie nie przemawia... Wink
A i zamiast ucinać dyskusję, sam mógłbyś się do niej przyłączyć- to nie boli. Smile
_________________
"Look beyond your own horizons ..."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Pikers



Dołączył: 12 Lip 2004
Posty: 1076
Skąd: Dębica

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 12:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ja powtórze- taśmy są super Laughing
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=GK0OnsayIQk
Guma Chet Diablo Pikers
http://www.youtube.com/watch?v=S7_5Aoi4kHc&feature=channel_video_title

www.syndikad.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Spike Edney jr



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 852

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 12:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja nic do "Potopu " nie mam ,bo właśnie kończę czytać tą pasjonującą powieść .Czytając posty Yeah i FeNdErKa mam wrażenia ,że powtarzają wiele razy te same stwierdzenia ,np. że 'Hot Space" jeśli chodzi o nurt disco nie jest złą płytą lub ,że w latach 70 -tych Queen było mniej komercyjne itd. itp. etc.............Napisałbym więcej ,ale wiem ,że i tak co bym nie napisał to od razu spotka się z krytyką walecznej Sweet Lady stającej w obronie sir FeNdErKa.Towarzystwo wzajemnej adoracji Very Happy
PS.Czytajcie książki ,to lepsze niż posty na Forum Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sweet Lady



Dołączył: 21 Cze 2004
Posty: 762

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 2:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak ci się dyskusja nie podoba- nie czytaj jej. Zauważ, że tylko ty masz jakieś zarzuty.

Spike Edney jr napisał:
Napisałbym więcej ,ale wiem ,że i tak co bym nie napisał to od razu spotka się z krytyką walecznej Sweet Lady stającej w obronie sir FeNdErKa.Towarzystwo wzajemnej adoracji Very Happy


Jak ja nie lubię facetów bez jaj, robiących z siebie na każdym kroku męczennika...Rolling Eyes Tak się składa, że nikogo nie bronię- sama brałam udział w dyskusji i pisałam, jak to określił Pikers, "taśmy".


Spike Edney jr napisał:
PS.Czytajcie książki ,to lepsze niż posty na Forum Very Happy


Podobno czytanie książek poszerza horyzonty, wzbogaca i rozwija inteligencję. No cóż... chyba nie u wszystkich... Rolling Eyes

To tyle z mojej strony- nie będę już zbędną kłótnią z tobą zaśmiecać tego wątku, bo jest naprawdę wartościowy.
_________________
"Look beyond your own horizons ..."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Spike Edney jr



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 852

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 2:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

.Dowiedziałem się ,że jestem mało inteligentny .Fjnie ,że mnie znasz...
Ktoś musi mieć zarzuty. Jako ,że nie ma już QC ,mnie przypadła rola kontestatora porządku panującego na Forum.Możecie zrobić temat :"Co zrobić ze Spike Edney jr ,który burzy nasz wspaniały świat wzajemnego uwielbienia ?"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marcin S.



Dołączył: 15 Lut 2005
Posty: 1865

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 6:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderku!! Otóż pragnę Ci przedtawić kilka faktów...
Informacje wzięte z tematów: "Hot Space na cenzurowanym", "The Works na cenzurowanym", "A Kind Of Magic na cenzurowanym".
Tak więc w temacie "Hot Space na cenzurowanym"
1 osoba dała 1
5 osób dało 2
12 osób dało 3
11 osób dało 4
9 osób dało 5
6 osób dało 6
głosowały 44 osoby
Tak więc średnia wszystkich ocen wychodzi nam: 1+10+36+44+45+36=172/: 44 głosujące osoby daje nam wynik 3,9, czyli prawie 4. 4 jest to ocena dobra, więc sam widzisz, ze jednak WIĘKSZOŚĆ forumowiczów ocenia ten album jako dobry. Zresztą sam w swoim Przewodniku umieściłeś Hot Space w kategorii przeciętnych, więc chyba nazywanie go słabym, beznadziejnym itp. nie jest właściwe.
teraz "The Works na cenzurowanym"
2 osoby dały 1
1 osoba dała 2
4 osoby dały 3
17 osób dało 4
18 osób dało 5
12 osób dało 6
Średnia ocen: 2+2+12+68+90+72=246/: 54 glosujące osoby=4,5. Komentarz chyba nie jest wymagany. Przypominam też, że w Przewodniku The Works jest także w kategorii przeciętnych.
"A Kind Of Magic na cenzurowanym"
3 osoby dały 1
1 osoba dała 2
1 osoba dała 3
8 osób dało 4
21 osób dało 5
11 osób dało 6
Średnia ocen: 3+2+3+32+105+66=211/: 48 głosujących osób=4,68
Komentarz chyba zbędny. Aha i chyba te liczby są zobowiązujące. Oto dowód:
Cytat:
Na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej wśród użytkowników forum Queen.Pl stworzyliśmy klasyfikację płyt zespołu.

Pragnę zauważyć, że wzięto też pod uwagę prywatne opinie autorów strony. Mimo wszystko płyty nadal są w kategorii "przeciętne", a nie w kategorii "kontrowersyjne, nietypowe lub wręcz niezbyt udane" Więc sorry, ale wydaje mi się, że płyty nie sa jednak aż takie złe jak Ci się wydaje i jesteś w małym błędzie. Chyba że chodzi o Twoje prywatne, subiektywne odczucia, wtedy będzie tak jak kiedyś napisałeś, że 'z racją jest jak z dupą, każy ma swoją'. Ale jeżeli mamy ustalić jakieś obiektywne fakty, to sorry, ale zasady racji i dupy w tym wypadku się nie sprawdzają.

PS. Mimo wszystko wciąz szanuję Twoją opinię.
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sob Mar 26, 2005 7:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ja mysle ze akurat odnosnie tych 2 plyt (works i magic) zadzialalo to ze sa to 2 najbardziej singlowe plyty i wiele osob wystawia im wyzsze oceny bo tam sa radio gaga, break free czy a kind of magic ktore, co dla mnie jest niezrozumiale, sa przez wielu fanow uznawane za najlepsze kawalki queen... i one ciagna oceny tych plyt do gory.. ale to tylko moje teoria i nie musi byc prawdziwa...
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Mar 29, 2005 11:30 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja osobiscie mysle ze jak Spike widzi nazwe FENDEREK to sie w glupi sposob bedzie probowal czepiac czegokolwiek. Zazwyczaj kompletnie bez sensu... Taka alergia. Nie podobaja Ci sie takie dyskusje albo ta konkretna dyskusja- nikt Ci nie kaze czytac tego tematu. Idz poczytaj sobie katechizm... Rolling Eyes

Sweet Lady napisał:
Jak ja nie lubię facetów bez jaj, robiących z siebie na każdym kroku męczennika...Rolling Eyes

Uuuuuu... Nie zebym sie nie zgadzal...

Spike Edney jr napisał:
Jako ,że nie ma już QC ,mnie przypadła rola kontestatora porządku panującego na Forum.

Ales sobie wybral model. I to ma byc ktos nienawidzacy relatywizmu moralnego- dobre sobie... Spike, przestan sie osmieszac i robic z siebie idiote- skoncz z ta teoria spiskowa ze to niby wszyscy sie przeciw Tobie sprzysiegli i taki jetes biedny i kontrowersyjny (bo daleko Ci do tego). A towarzystwo wzajemnej adoracji...?
1- zazdroscisz...?
2- mnie sie zawsze wydawalo ze jedna z rzeczy jakie laczyly mnie i Sweet Lady bylo bycie PRZECIWNYM calemu towarzystwu wzajemnej adoracji i "nie klocmy sie, nie dyskutujmy, jestesmy jedna wielka rodzina"

A tak w ogole:
* dyskusja byla (i jest i bedzie) ciekawa dla piszacych
* wiele osob z boku, ktore dodaly tylko kilka zdan wyrazilo zainteresowanie tematem, argumentacja...
* biedny Spike, jemu sie temat nie podoba, bo Fenderek w nim pisze, macie sie wszyscy zamknac, temat ma was nie interesowac, posty maja byc krotsze, ojej...

DAJ
SE
NA
LUZ
CZLOWIEKU
I jesli naprawde chcesz sie czepiac- zrob to w inteligentny sposob, bo to latwe. Mozna sie do mnie przyczepic o wiele i czesc (moze i duza) bedzie sluszna. Chyba jednak za bardzo sie starasz- don't try so hard...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Q WOJTEK Q



Dołączył: 15 Cze 2004
Posty: 731
Skąd: Katowice

PostWysłany: Wto Mar 29, 2005 12:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bez kłotni to forum było by nudne.(oczywiście kłotnie w granicach rozsądku ?!).Gdyby wszyscy mówili "niekłoćmy się,jest sielsko ładnie i przyjemnie"to było by to tak nudne jak robienie herbaty...czyli zawsze tak samo..(prawie).
_________________
Nie wdawaj sie w dyskusje z idiota, sprowokuje cie, sprowadzi do swojego poziomu i pokona doswiadczeniem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Wto Mar 29, 2005 12:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak się zafascynowałem wymianami poglądów Fenderka i Yeah88, że nie miałem czasu nic napisać. Chyba nadeszła pora......

Najpierw sprawa płyt The Works, Hot Space. Cóż, nie będę zbyt oryginalny zgadzając się z Yeah88 - na to, co Queen nagrał wcześniej płyty słabsze, aczkolwiek same w sobie dobre. Jeśli idzie o samo Hot Space - nie jestem tak wielkim przeciwnikiem tej płyty. Mówiliście o "skoku w bok". Ja myślę, że mimo iż ta płyta nie zapoczątkowała nic nowego to Queen dobrze zrobił, że spróbował czegoś nowego. Spójrzmy np. na Bohemian Rhapsody. To prawda, nikt nie wziąłby się za nagranie czegoś takiego. Było to czymś zupełnie nowym. Queen spróbował i udało się, choć nie wiedzieli na początku jak to się przyjmie. I podobnie mogli myśleć przy nagrywaniu Hot Space. Zrobili coś nowego i też nie mieli pojęcia, czy ten pomysł "wypali". A to, że "nie wypalił" to już inna kwestia, bo wiem, że ta płyta jest słabsza od takich gigantów jak A Night At The Opera czy A Day At The Races (lecz też niezła). Chodzi mi o samą próbę - dobrze zrobili nagrywając coś innego. Moglibyście powiedzieć, że przed Bohemian Rhapsody nie mieli nic do stracenia. Cóż, chyba jednak mieli, bo już przed Nocą w Operze piosenki Now I'm Here, Killer Queen i kilka innych zyskały pewną popularność. Queen miał już spore grupy fanów. Prawdą jest, że przed Hot Space byli na dużo lepszej pozycji, lecz dlaczego mieli nie spróbować dokonać innej rewolucji? Ale dobrze, mówię tylko o próbie. Poza tym uważam, że to, czy album dokonał jakiegoś przełomu wcale nie musi świadczyć o tym, czy jest dobry czy zły. Made in Heaven chyba też nie przełamało żadnej bariery, a czy jest złe? W moim przekonaniu to świetny album i wiele osób się chyba z tym zgodzi...Teraz mam takie pytanie do Fenderka: czy album A Kind of Magic uważasz faktycznie za ZŁY czy GORSZY OD RESZTY? Cóż, dla mnie A Kind of Magic jest takim czymś, jak Hot Space dla Yeah88. Yeah88 mówił o "wgłębianiu się" do utworu, by przesłuchać go z większą uwagą. Robiąc to, Fenderku, nie zauważyłeś niczego np. w Who Wants To Live Forever? Tekst, solo, wokal, aranżacja, klimat są tu właśnie piękne. Jesteś przede wszystkim fanem rocka, jeśli nic nie zauważyłeś, to może dlatego, że piosenka nie jest rockowa? To tylko przypuszczenia. W The Works taką piosenką jest dla mnie Is This The World We Created?. Cóż, może aranżacja nie jest zbyt bogata Wink , ale nad tekstem można się zastanowić. Samo wykonanie też jest bardzo dobre, melodia fajna. Klimat piosenki aż "zmusza" do zastanowienia się nad utworem, przynajmniej mnie. Podałem tylko te przykłady, bo mówiłeś, że nie dostrzegłeś NIC. Tego też nie? Tylko pytam. Wrócę jeszcze do A Kind of Magic. Wiem, to sprawa gustu, ale gdzieś mówiłeś, że utwór Friends Will Be Friends jest banalny. Cóż, tekst może jest, ale samo wykonanie też Ci się nie podoba? Ja lubię te solówki, ten wokal. Princes of The Universe też Ci się nie podoba? w A Kind of Magic bardzo doceniam głos Freddiego choć wiem, że piosenka jest bez rewelacji. Możesz jej nie lubić, ale wokal chyba doceniasz....?Wiem, że wymieniam te najlepiej znane piosenki z albumu, ale mówiłeś, że NIC Ci się nie podoba w tym albumie. Dla mnie ma on wiele mocnych stron, lecz choć go lubię to wiem, że jest jednym z gorszych albumów w historii Queen. Mam na myśli to, że jeśli chcemy, to możemy łatwo zauważyć wiele dobrych cech w czymś, czego nie lubimy. Ty mówiłeś, że tego "czegoś" nie widzisz.
Teraz trochę inna sprawa. Wydaje mi się, że to, jak doceniamy dane albumy jest po części zależne od czasu w jakim powstały. Posłużę się przykładem. Album Queen II jest bardzo dobry, doceniamy go, lecz sądzę, że jest nieco (tylko nieco) gorszy od A Night At The Opera (sorry, Sweet Lady, jeśli się nie zgadzasz, tak mi się wydaje Wink ). I teraz spójrzmy: gdyby Queen II ukazał się zaraz po Nocy w Operze, nie czulibyśmy się choć troszeczkę rozczarowani? Sądzę, że spojrzelibyśmy troszkę inaczej na tę płytę (nie mówię, że źle). Podobnie sprawa może mieć się z Hot Space, The Works i A Kind od Magic. Albumy powstały akurat po tych świetnych więc będąc gorszym tak właśnie na niego patrzymy. Nie zrozumcie mnie źle, ja tylko mówię jak może być, mogę się mylić. Chciałbym jednak jeszcze dodać, że na pewno jest wiele osób, które uważają te albumy za ulubione....to już sprawa gustu, ale tak sądzę.

Na końcu odpowiem na pytanie zawarte w temacie: tu też powiem banalnie, nie można jednoznacznie stwierdzić, gdyż raz były użyte dobrze, raz nie. Fenderku, szanuję Twe zdanie, ale mam wrażenie, że nawet mając takiego geniusza jak Brian nie można zagrać wszystkiego. W Las Palabras de Amor syntezatory mają naprawdę ładny dźwięk, który upiększa, moim zdaniem, tę piosenkę. Wydaje mi się, że takich dźwięków nawet Brian nie mógłby zagrać...syntezatory są w pewnym sensie "pójściem na łatwiznę", ale jeśli są dobrze użyte to też chyba świadczy o pomysłowości i mogą uczynić utwór ładniejszym i niebanalnym.
To tyle....jeszcze się zobaczy Wink
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek