| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Mar 10, 2007 1:38 pm Temat postu: |
|
|
Co nadaje utworowi szczególnego wydźwięku. Jedne ze słów wypowiadanych przez Hawkinga brzmią:
All we need to do is make sure we keep talking.
Tak czy siak - zawsze uwielbiałem ten utwór i dla mnie to jedna z najbardziej niedocenionych rzeczy Floydów. Ma niesamowity klimat. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Mar 10, 2007 6:50 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Tak czy siak - zawsze uwielbiałem ten utwór i dla mnie to jedna z najbardziej niedocenionych rzeczy Floydów. Ma niesamowity klimat. |
I jeden z moich ulubionych tekstów. ;f _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 11:16 am Temat postu: |
|
|
Czy ktos cos wie o koncercie Davida Gilmoura w Gdansku 26.08.07 ??
W wczoraj w reklamie Media Marktu przeczytalem ,ze oferuja sprzedarz biletow miedzy innym na koncert Davida Gilmoura...wydaje mi sie to troche dziwne.
Moze to jakas sciema
Jak cos to moge podeslac skana tej raklamy  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 8:39 pm Temat postu: |
|
|
| Rafal napisał: | Czy ktos cos wie o koncercie Davida Gilmoura w Gdansku 26.08.07 ??
W wczoraj w reklamie Media Marktu przeczytalem ,ze oferuja sprzedarz biletow miedzy innym na koncert Davida Gilmoura...wydaje mi sie to troche dziwne.
Moze to jakas sciema
Jak cos to moge podeslac skana tej raklamy  |
?!
O.O
Dawaj ! _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 9:26 pm Temat postu: |
|
|
Co o tym myslicie??? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 9:36 pm Temat postu: |
|
|
| Rafal napisał: |
Co o tym myslicie??? |
Jakieś takie....małe ? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 9:50 pm Temat postu: |
|
|
Nie mam pojecia dlaczego tak sie stalo :/
Teraz jest dobrze ...
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 10:17 pm Temat postu: |
|
|
A to jest naprawdę cudo, bo zrozumiałbym, gdyby niechcący wrzucili do gazety z marca 2007 roku ogłoszenia o koncertach Simply Red, INXS i Gilmoura, które odbyły się w 2006 - ot, bląd drukarski, złego pdf-a dali Ale żeby przy okazji tym koncertom zmienić date na 2007 rok - to już naprawdę jest mistrzostwo, przy _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 10:28 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | A to jest naprawdę cudo, bo zrozumiałbym, gdyby niechcący wrzucili do gazety z marca 2007 roku ogłoszenia o koncertach Simply Red, INXS i Gilmoura, które odbyły się w 2006 - ot, bląd drukarski, złego pdf-a dali Ale żeby przy okazji tym koncertom zmienić date na 2007 rok - to już naprawdę jest mistrzostwo, przy |
Tak myslalem ,ze to sciema...kretacze  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Roger

Dołączył: 30 Paź 2003 Posty: 18 Skąd: Radom
|
Wysłany: Nie Mar 11, 2007 11:11 pm Temat postu: |
|
|
Uwielbiam. Znam na wylot.
Tyle narazie, wiecej nie chce mi sie pisac. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Mar 12, 2007 3:52 am Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | A to jest naprawdę cudo, bo zrozumiałbym, gdyby niechcący wrzucili do gazety z marca 2007 roku ogłoszenia o koncertach Simply Red, INXS i Gilmoura, które odbyły się w 2006 - ot, bląd drukarski, złego pdf-a dali Ale żeby przy okazji tym koncertom zmienić date na 2007 rok - to już naprawdę jest mistrzostwo, przy |
Le_mmor....masz kopa w jajka. Serio :B I to takiego z rozpędu :B _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
loverboy

Dołączył: 30 Wrz 2006 Posty: 255
|
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 12:17 pm Temat postu: |
|
|
Temporal Frost!
kto jeszcze uwielbia ten utwor -????
mnie po prostu zniewala
caly AMLOR jest swietny ale ten kawalek i Learning to Fly to poezja |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 2:24 pm Temat postu: |
|
|
| loverboy napisał: | Temporal Frost!
|
Terminal Frost chyba _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 5:40 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | caly AMLOR jest swietny ale ten kawalek i Learning to Fly to poezja |
Nie wytrzymuje próby czasu, a z Gilmourowych wolę Division Bell.
Z AMLOR jedynie dobry jest On The Turning Away. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gohan

Dołączył: 19 Cze 2006 Posty: 1151 Skąd: Gogolin
|
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 8:15 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
Z AMLOR jedynie dobry jest On The Turning Away. |
Mnie podoba się jeszcze One Slip, chociaż ten wstęp za bardzo kojarzy się z Time... _________________ "Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 11:02 pm Temat postu: |
|
|
A dla mnie Sorrow jest jedną z najlepszych rzeczy okresu postwatersowskiego. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 11:14 pm Temat postu: |
|
|
A dla mnie najnudniejszą tegoż okresu Zresztą AMLOR to solowa płyta Gimoura i tej wersji będę się trzymał.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Mar 29, 2007 11:29 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | A dla mnie najnudniejszą tegoż okresu Zresztą AMLOR to solowa płyta Gimoura i tej wersji będę się trzymał.  |
Dlatego taka kiepska :B
Division Bell, gdzie przy nagrywaniu udział mieli wszyscy [w końcu Rick i najlepsza kompozycja na płycie-Wearing the Inside Out] to widać, że to PF mimo, że Watersa nie ma. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
loverboy

Dołączył: 30 Wrz 2006 Posty: 255
|
Wysłany: Pią Mar 30, 2007 12:30 pm Temat postu: |
|
|
Nie powiedzialbym ze Amlor jest slaby
moze nie wszystkie utwory sie bronia ale te flagowe sa rewelacyjne- moze przypominaja naturą About Face ale są po prostu dobre
no Division Bell to inna bajka - jest wspanialy... ale to nie znaczy ze Amlor jest kiepski
pozdr
Ostatnio zmieniony przez loverboy dnia Pon Kwi 02, 2007 2:37 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Mar 30, 2007 8:44 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | caterkiller napisał: | A dla mnie najnudniejszą tegoż okresu Zresztą AMLOR to solowa płyta Gimoura i tej wersji będę się trzymał.  |
Dlatego taka kiepska :B
Division Bell, gdzie przy nagrywaniu udział mieli wszyscy [w końcu Rick i najlepsza kompozycja na płycie-Wearing the Inside Out] to widać, że to PF mimo, że Watersa nie ma. |
No ba - Pink Floyd bez Wrighta to nie Pink Floyd.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Onik

Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 187 Skąd: TejCity
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 11:26 am Temat postu: Re: Pink Floyd |
|
|
Witajcie!
Jestem tutaj pierwszy raz i mam nadzieję nie ostatni.
Fanem PF jestem od zarania dziejów - tzn. od tego momentu dzieciństwa, który jest w stanie pamiętać dorosły osobnik.
Dorastałem na winylach PF - a w czasach czerwonych było to dobro szczególnie niebezpieczne, ponieważ odkrywało uroki jakże beznadziejnie rozwiniętego Zachodu...
Tak czy owak, z większych wówczas ode mnie Altusów wydobywały się niekiedy słodkie (Mother), a niekiedy złowieszcze (suita Echoes) dźwięki.
Pokochałem je wszystkie.
A Tata ledwo powstrzymywał śmiech w towarzystwie, gdy układając klocki nuciłem fonetycznie ABITW part 2.
Oczywiście PF to nie wszystko - najwięcej bez wątpienia słuchałem Queen. Ale słuchałem zdecydowanie inaczej - dla zabawy, niejako przy okazji. Natomiast Pink Floyd w naszym domu słuchało się w warunkach szczególnych, niejako z namaszczeniem. I pewnie dlatego tak dobrze to pamiętam.
Przejdźmy do rzeczy.
Wchodzę, czytam pierwszy post... i już na tym etapie śmiem zaoponować:
| Miś napisał: | Nie pytam czy ktoś zna ten zespół... Ale... lubicie? Ja po prostu uwielbiam - płyty The Wall i The Final Cut [no może jeszcze Wish You Were Here ] stawiam obok najlepszych płyt Queen! Mieli naprawdę dużo pomysłów do czasu, kiedy Waters odszedł [twierdząc właśnie, że nie ma pomysłu na to co będzie robił dalej, a ponadto nie chciał stracić zdobytej renomy] - a szkoda, bo mogliby jeszcze coś dobrego stworzyć... Tak myśle, ale to tylko kwestia 'gdybania'...
Czekam na wasze opinie  |
Bardzo proszę, moja opinia jest następująca: Roger Waters nie był alfą i omegą, wbrew temu co mu się raczyło wydawać. Pisał wspaniałe teksty - owszem, choć w mojej opinii deklasowało go wielu innych artystów owego czasu (ot, choćby Peter Gabriel - polecam dla porównania album The Lamb Lies Down On Broadway Genesis).
W związku z powyższym nie uważam, że odejście Watersa ma cokolwiek wspólnego z renomą, wszak jego pierwszy album (TPACOHH) jest niesamowicie słaby w sferze kompozycyjnej oraz wokalnej, a przy tym niegodziwie odtwórczy (ile to razy przewija się przez niego motyw z Mother? Litości! :/). Zastąpienie Gilmoura sesyjnie eksploatowanym Claptonem nie powiodło się, całości nie ratują nawet cytaty z Kubusia Puchatka. Następujące Radio K.A.O.S również nie oferuje nic szczególnego oprócz subiektywnie interesującej konwencji. Niemal wszystkie utwory są popowo-bezpłciowe, żaden z nich nie może równać się z kompozycjami PF. W pamięć zapada jedynie The Tide Is Turning, ale jeden dobry utwór to trochę mało jak na standardy człowieka, który "nie chce stracić zdobytej renomy"... prawda?
Honor zwrócił Watersowi znakomity album Amused To Death, na który jednak musieliśmy czekać zdecydowanie zbyt długo. Ostatecznie przyćmił go bowiem floydowy Division Bell - w mojej opinii najbardziej dojrzałe artystycznie dokonanie Pink Floyd. I to bez krzty pana Watersa! Patrzcie, patrzcie!
A teraz lekko prowokacyjnie: podajcie mi choć jedną solową kompozycję Watersa z lat '80, która jest w stanie dorównać On The Turning Away, Yet Another Movie czy Sorrow. :>
Pomysły w szeregach PF były zatem i po odejściu Rogera, które zresztą uważam za wielce haniebne. Dlaczego? Spójrzcie na tytuł ostatniego wspólnego albumu: The Final Cut - a requiem for the post war dream by Roger Waters, performed by Pink Floyd! Bo mnie krew zaleje! Waters już na The Wall najchętniej podpisałby się pod wszystkim, z ilustracjami włącznie (kto oponował - za drzwi; patrz - Rick Wright). Ale to, co zrobił na TFC jest poniżej wszelkiej krytyki! Zdegradować wieloletnich kolegów z zespołu, a przy tym niebywale wykwalifikowanych muzyków do roli grajków sesyjnych, przygrywających mu do przyśpiewek na cześć tatusia mógł tylko on. Doskonale w swej perfidii wykorzystał moment, kiedy PF wykrwawiwszy się na The Wall potrzebował przypływu gotówki na gwałt. Ofiarował im zatem prawo do zagrania swego wzniosłego requiem, podzielił łup i nawiał.
Artysta.
Doskonale zdaję sobie sprawę, iż moja opinia jest dość kontrowersyjna. W związku z powyższym liczę na soczystą polemikę. :] W końcu dyskusja nie polega na przytakiwaniu... prawda?  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 12:55 pm Temat postu: |
|
|
Kurde, nawet przeciwnicy Watersa chwalą Amused To Death, a jak ja tego słuchałem to myślałem, że zasnę. ;P _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 1:22 pm Temat postu: Re: Pink Floyd |
|
|
| Onik napisał: | Witajcie!
Jestem tutaj pierwszy raz i mam nadzieję nie ostatni.
| Witam!!
| Onik napisał: | ...W związku z powyższym nie uważam, że odejście Watersa ma cokolwiek wspólnego z renomą, wszak jego pierwszy album (TPACOHH) jest niesamowicie słaby w sferze kompozycyjnej oraz wokalnej, a przy tym niegodziwie odtwórczy (ile to razy przewija się przez niego motyw z Mother? Litości! :/). Zastąpienie Gilmoura sesyjnie eksploatowanym Claptonem nie powiodło się, całości nie ratują nawet cytaty z Kubusia Puchatka. Następujące Radio K.A.O.S również nie oferuje nic szczególnego oprócz subiektywnie interesującej konwencji. Niemal wszystkie utwory są popowo-bezpłciowe, żaden z nich nie może równać się z kompozycjami PF. W pamięć zapada jedynie The Tide Is Turning, ale jeden dobry utwór to trochę mało jak na standardy człowieka, który "nie chce stracić zdobytej renomy"... prawda?
Honor zwrócił Watersowi znakomity album Amused To Death, na który jednak musieliśmy czekać zdecydowanie zbyt długo. Ostatecznie przyćmił go bowiem floydowy Division Bell - w mojej opinii najbardziej dojrzałe artystycznie dokonanie Pink Floyd. I to bez krzty pana Watersa! Patrzcie, patrzcie!
A teraz lekko prowokacyjnie: podajcie mi choć jedną solową kompozycję Watersa z lat '80, która jest w stanie dorównać On The Turning Away, Yet Another Movie czy Sorrow. :>
Pomysły w szeregach PF były zatem i po odejściu Rogera, które zresztą uważam za wielce haniebne. Dlaczego? Spójrzcie na tytuł ostatniego wspólnego albumu: The Final Cut - a requiem for the post war dream by Roger Waters, performed by Pink Floyd! Bo mnie krew zaleje! Waters już na The Wall najchętniej podpisałby się pod wszystkim, z ilustracjami włącznie (kto oponował - za drzwi; patrz - Rick Wright). Ale to, co zrobił na TFC jest poniżej wszelkiej krytyki! Zdegradować wieloletnich kolegów z zespołu, a przy tym niebywale wykwalifikowanych muzyków do roli grajków sesyjnych, przygrywających mu do przyśpiewek na cześć tatusia mógł tylko on. Doskonale w swej perfidii wykorzystał moment, kiedy PF wykrwawiwszy się na The Wall potrzebował przypływu gotówki na gwałt. Ofiarował im zatem prawo do zagrania swego wzniosłego requiem, podzielił łup i nawiał.
Artysta.
Doskonale zdaję sobie sprawę, iż moja opinia jest dość kontrowersyjna. W związku z powyższym liczę na soczystą polemikę. :] W końcu dyskusja nie polega na przytakiwaniu... prawda?  |
Ja jednak przytakne...zgadzam sie z wiekszoscia , mam podobne odczucia co do Watersa...no troszeczke lagodniej bym go potraktowal ,ale mlody i glupi byl ...wybaczam mu:D .
Niezmienia to jednak faktu ,ze jest on wybitnym teksciarzem i dobrym muzykiem ,a w polaczeniu w Davidem(genialna gitara) ,Nickiem(subtelne bebny) i Richardem(klimatyczne klawisze) tworza(tworzyli) genialny kwartet(aktualnie moj namber łan) ,w ktorym kazdy nawzajem sie uzupelnia.
AHA
Z jednym sie jednak nie zgodze...moim zdaniem division bell nie jest najbardziej dojarzym albumem PF ...aczkolwiek bardzo lubie ten album. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 1:33 pm Temat postu: |
|
|
Może dojrzałym w sensie przemyślanym, ale wtórnym, nierównym i momentami strasznie komercyjnym w moim odczuciu. Do czasów Ciemnej Strony w każdym razie mu daleko mimo wszystko.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 1:38 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | Do czasów Ciemnej Strony w każdym razie mu daleko mimo wszystko.  |
otoz to  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Onik

Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 187 Skąd: TejCity
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 3:11 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | Może dojrzałym w sensie przemyślanym, ale wtórnym, nierównym i momentami strasznie komercyjnym w moim odczuciu. Do czasów Ciemnej Strony w każdym razie mu daleko mimo wszystko.  |
Przede wszystkim poproszę o konkrety. Nie jest sztuką wydać osąd na podstawie nic nie wnoszących i mocno startych ogólników.
Dla mnie istotne jest umotywowanie go w taki sposób, aby jasne było do czego konkretnie masz zastrzeżenia. Wysil się troszkę i napisz nam co Cię boli.
Chciałbym z miejsca obronić Division Bell przed oskarżeniami o komercję - komercyjny (w wydźwięku) był AMLOR, wiadomo - z czegoś trzeba żyć. Mimo wszystko album prezentował całkiem wysoki poziom, o czym stanowią 3 wymienione w moim poprzednim poście kompozycje... Czy ktoś podejmie wyzwanie i odniesie je do solowych dokonań Watersa? :>
Division Bell to moim zdaniem dzieło głębokie, w żadnym wypadku nie pisane pod publikę. Zawarte na nim kompozycje są niezwykle nastrojowe i przemyślane w każdym calu, teksty mądre i w przewadze nostalgiczne, zaś brzmienie dojrzałe i dopracowane do perfekcji, czego nie można przecież powiedzieć o wszystkich kompozycjach z wczesnych albumów PF. To jest album wydany z przekonania, podparty ideą i wieloletnim doświadczeniem. A przy tym tak cudownie zagrany...
"Strasznie komercyjna" jest natomiast kompilacja Echoes, na której nawet Marooned przycięli o połowę. Moim zdaniem czegoś to dowodzi...
Nie krytykujcie Panowie dobrego albumu, przyznajcie lepiej komu łezka uciekła przy Cluster One, gdy w ramionach panienkę kołysał...
Czy podobnych wzruszeń dostarczy nam np. Radio K.A.O.S Rogera?
Z kolei Ciemna Strona powstała w zupełnie innych czasach, uważam że nie powinno się porównywać albumów oddalonych o 2 dekady.
W mojej opinii wszystko co najlepsze w muzyce rockowej powstało w latach '70 i nie ma sensu patrzeć przez ten pryzmat.
Dla mnie istotne jest to, że Division Bell mnie wzrusza, zastanawia i zachwyca. Cały.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
loverboy

Dołączył: 30 Wrz 2006 Posty: 255
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 4:21 pm Temat postu: |
|
|
Takze uwazam DB za dzielo wybitne ale jednoczesnie znow bede bronil
AMLORA- po prostu go bardzo lubie i nie jest mniej czy bardziej komercyjny niz Division Bell
Jezeli chodzi o promocje to Division Bell mial bardzo rozbudowaną i oceniajac pod tym katem byl komercyjny...............
ale co dzis nie jest?
Co do Amused To Death - to piekny album i ponuro-sarkastyczny co mi bardzo odpowiada
mniej smaczne sa niesnaski panow z PF- ale coz poradzic......
No i zgadzam sie Echoes nie powinno bylo sie ukazac PF to nie ABBA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Onik

Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 187 Skąd: TejCity
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 6:51 pm Temat postu: |
|
|
| loverboy napisał: | Takze uwazam DB za dzielo wybitne ale jednoczesnie znow bede bronil
AMLORA- po prostu go bardzo lubie i nie jest mniej czy bardziej komercyjny niz Division Bell |
A czy zwróciłeś uwagę na warstwę tekstową? Bo chyba jednak coś Ci umyka... AMLOR niestety nie może się tutaj równać z DB - jest po prostu bardziej płytki, nie niesie z sobą tylu idei i przesłań.
| loverboy napisał: | | Jezeli chodzi o promocje to Division Bell mial bardzo rozbudowaną i oceniajac pod tym katem byl komercyjny............... |
Oj, tutaj ewidentnie mylisz pojęcia. Zespół nagrywając album nie zastanawia się ile billboardów będzie go promowało i jakie breloczki sprzedawać na koncertach (dygresja: sam mam jeden z trasy DB ). Fakt, iż w końcu było ich stać na wynajęcie odpowiednich ludzi, którzy zajęli się promocją płyty absolutnie nie może świadczyć o wartości nagrań na niej zawartych.
Argument mocno nietrafiony moim zdaniem. Istnieje przecież ogrom beznadziejnych albumów, które nigdy nie zostały wypromowane. Czy dzięki temu są niekomercyjne, a co za tym idzie - lepsze? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Wto Kwi 03, 2007 8:56 pm Temat postu: |
|
|
| Onik napisał: | | caterkiller napisał: | Może dojrzałym w sensie przemyślanym, ale wtórnym, nierównym i momentami strasznie komercyjnym w moim odczuciu. Do czasów Ciemnej Strony w każdym razie mu daleko mimo wszystko.  |
Przede wszystkim poproszę o konkrety. Nie jest sztuką wydać osąd na podstawie nic nie wnoszących i mocno startych ogólników.
Dla mnie istotne jest umotywowanie go w taki sposób, aby jasne było do czego konkretnie masz zastrzeżenia. Wysil się troszkę i napisz nam co Cię boli.  |
Ja nie wydaję sądu na podstawie ogólników, tylko ogólne sądy Podstawy (czyli 'co mnie boli') były przeze mnie poruszane kilka razy w tym temacie. :]
| Onik napisał: | | Mimo wszystko album prezentował całkiem wysoki poziom, o czym stanowią 3 wymienione w moim poprzednim poście kompozycje... Czy ktoś podejmie wyzwanie i odniesie je do solowych dokonań Watersa? :> |
Żałuję, że nie stać mnie na podniesienie rękawicy, gdyż wspomniane przez Ciebie kompozycje tak samo mnie 'ni ziębią ni grzeją' jak solowe dokonania Watersa No chyba, że do tych dokonań zaliczymy bądź co bądź bardziej Watersowski niż Floydowski Final Cut - wtedy mogę rzucić tytułami takimi jak Gunner's Dream, Fletcher Memorial Home i The Final Cut, tak na początek. Chociaż nie wiem czy warto się bić o gusta. :]
| Onik napisał: | Division Bell to moim zdaniem dzieło głębokie, w żadnym wypadku nie pisane pod publikę. Zawarte na nim kompozycje są niezwykle nastrojowe i przemyślane w każdym calu, teksty mądre i w przewadze nostalgiczne, zaś brzmienie dojrzałe i dopracowane do perfekcji, czego nie można przecież powiedzieć o wszystkich kompozycjach z wczesnych albumów PF. To jest album wydany z przekonania, podparty ideą i wieloletnim doświadczeniem. A przy tym tak cudownie zagrany...  |
Zgadzam się że przemyślany, nastrojowy, że dobre teksty (mimo że już nie boskiego Watersa), że podparty wieloletnim doświadczeniem (no bo kurde przecież to już dziadki ;f ) - co nie zmienia faktu, że wczesne, spontaniczne i niedojrzałe Echoes masakruje cały ten 'dopracowany i podparty' album. Ale Echoes akurat u mnie masakruje wszystko. :]
| Onik napisał: | | "Strasznie komercyjna" jest natomiast kompilacja Echoes, na której nawet Marooned przycięli o połowę. Moim zdaniem czegoś to dowodzi... |
Ogólnie kompilacje Floydów mają jakiś tam sens tylko w przypadku wczesnych albumów - tak do Meddle. Wyrywanie kawałków z Dark Side Of The Moon czy The Wall to profanacja.
| Onik napisał: | Nie krytykujcie Panowie dobrego albumu, przyznajcie lepiej komu łezka uciekła przy Cluster One, gdy w ramionach panienkę kołysał...  |
No na 4 (db) Divison Bell u mnie spokojnie zasługuje, skoro już mówimy o 'dobrym albumie' Na pewno nie należy do ulubionych, ale siedzi gdzieś tam po środku. A co do kołysania panienek, to wtedy zazwyczaj późne Queeny lecą.
| Onik napisał: | | Czy podobnych wzruszeń dostarczy nam np. Radio K.A.O.S Rogera? |
Radio KAOS robi wrażenie, zwłaszcza pod koniec. Ogólnie koncepcja jest imo bardzo ciekawa (chociaż nie wiem czy do końca wykorzystana), a 'popowatość' utworów na płycie - uzasadniona.
| Onik napisał: | Z kolei Ciemna Strona powstała w zupełnie innych czasach, uważam że nie powinno się porównywać albumów oddalonych o 2 dekady.
W mojej opinii wszystko co najlepsze w muzyce rockowej powstało w latach '70 i nie ma sensu patrzeć przez ten pryzmat.
Dla mnie istotne jest to, że Division Bell mnie wzrusza, zastanawia i zachwyca. Cały.  |
A mnie niecały.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Onik

Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 187 Skąd: TejCity
|
Wysłany: Czw Kwi 05, 2007 5:03 pm Temat postu: |
|
|
Zgoda panie władzo. Niemniej jednak proszę o usunięcie postów z bluzgami pod moim adresem.
Że się tak wyrażę, przeniesione już /Corax
*squeak* /oraz Boo _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|