| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
mucha

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 393 Skąd: Gruda Kcyńska
|
Wysłany: Czw Lip 06, 2006 9:41 pm Temat postu: |
|
|
Fajny zespół... mój tatko przepada za Pink Floyd, więc moje ucho nieraz miało przyjemność zapoznania się z tym muzycznym zjawiskiem  _________________ DBK. Corporation |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Rafal
Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 556
|
Wysłany: Czw Lip 06, 2006 10:10 pm Temat postu: |
|
|
| coz moge powiedziec...sa genialni i po queen sa moim ulubionym zespolem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Lip 10, 2006 7:10 am Temat postu: |
|
|
Minęło trochę czasu i obecnie nie mogę przestać słuchać WISH YOU WERE HERE i THE FINAL CUT. Ale będę musiał, bo ANIMALS i THE DARK SIDE OF THE MOON czekają w kolejce. ^^ _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:13 pm Temat postu: |
|
|
brytyjskie media podaly, ze syd barrett zmarl 7 lipca... inromacja zostala podana dopiero dzisiaj... zmarl w wyniku komplikacji zwiazanych z cukrzyca... niektore zrodla podaja jako dzien smierci dzien dzisiejszy... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:23 pm Temat postu: |
|
|
Szkoda gościa, mimo że moralnie to on już nie żyje od ponad 30 lat. Może teraz więcej ludzi dostrzeże piękno pierwszych lat (64-66) Pink Floydów. Ja o Sydzie nigdy nie zapomnę . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kuba

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 2024 Skąd: Dąbrowa Górnicza
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:31 pm Temat postu: |
|
|
Wikipedia podaje że zmał 11 lipca /// Przykra sprawa, wogole jego życie nie należało do szczęśliwych... Wish You Were Here... _________________ Well, it's all right then, and it's all right now
Ostatnio zmieniony przez Kuba dnia Wto Lip 11, 2006 4:34 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:34 pm Temat postu: |
|
|
na koncu artykulu.. natomiast na samym poczatku w dacie smierci podaja 7 lipca.. nbc podala dzisiaj, ze nie zmarl "kilka dni temu"... zreszta to nie wazne... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:44 pm Temat postu: |
|
|
nie miałem nigdy wielkiego nabożeństwa do tej postaci, ale dziś posłucham sobie "Wish You Were Here". Albumu wszechczasów, który słucham bardzo, bardzo rzadko - żeby nie zburzyć jego magii. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:46 pm Temat postu: |
|
|
Szkoda człowieka. Dzięki niemu Pink Floyd w ogóle zaistniał. Miał talent czego dowodem jest pierwszy album Pinków. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:47 pm Temat postu: |
|
|
remember when you were young... you shone like the sun...
shine on you crazy diamond...
az chyba sobie zapuszcze... bardzo glosno... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 4:52 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | Szkoda człowieka. Dzięki niemu Pink Floyd w ogóle zaistniał. Miał talent czego dowodem jest pierwszy album Pinków. |
Dokładnie. Tak ściślej, to gdyby nie ON, to by PF przepadli bardzo szybko. To on wprowadził PF do świata muzycznego show-biznesu i to on stworzył kilka przebojów, które nawet dziś są grane przez muzyków PF i które są wielbione przez ich fanów. Gdyby nie narkotyki, to może dłużej grałby w PF, chociaż z drugiej strony schizofrenia... ech... ciężkie miał życie Roger.... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 5:07 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | nie miałem nigdy wielkiego nabożeństwa do tej postaci, ale dziś posłucham sobie "Wish You Were Here". Albumu wszechczasów, który słucham bardzo, bardzo rzadko - żeby nie zburzyć jego magii. |
Zgadza się. Dziś wieczorem również przesłucham ten album wszechczasów. Należy Mu się.
Choć tak naprawdę, to nie rozrywa mnie z goryczy - jest mi po prostu przykro. Szkoda człowieka, jak to się mówi. Tym bardziej, że trudne było jego życie. No cóż, tak bywa.
Natomiast nie mam zamiaru na siłę czynić tego, co 3/4 ludzi czyniło po śmierci Papieża. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 5:13 pm Temat postu: |
|
|
Ja zamiast WYWH, puszczę sobię The Piper At The Gates Of Dawn i kilka pierwszych bootlegów PF. No kurczę jego w pośladki zasunięta mać (nie ma jak cenzura, co ? ), dlaczego zawsze po śmierci kogoś, docenia się jego pracę, wkład itp. ? Mógłby mi to ktoś wytłumaczyć? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Lip 11, 2006 5:39 pm Temat postu: |
|
|
a ja sobie może puszczę jego solową płytę "Opel", mimo że to dziwadło niespotykane... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Sro Lip 12, 2006 2:03 am Temat postu: |
|
|
Wlasnie wrocilem z piwa z kumplami, gdzie rozmowa (o dziwo) w dyzym stopnio prowadzona byla takze na teamt Pink Floyd (dla niektorych jestem meijscowym guru w tej kwestii.. ). Powiedzialem pare godzin wczesniej,iz nie przepadem za Floydami w poczatkowym okresie z Barrettem. Bo to i prawda.Prawda jest jedbnak tez to,ze bez niego zespol ten nigdy nie bylby taki jaki sie stal.Czesc Jego pamieci.Jest mi smutno... _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"
7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 !
www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne
www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 8:57 am Temat postu: |
|
|
Najbardziej, z tytulu tego,ze bede przez niemal 3 meisiace w Londynie zaluje tego (poza nieobecnoscia na Zlocie),iz strace molziowsc zobaczenia w Polsce w Sierpniu Watersa,Masona,Gilmoura i Wrighta.Zazdroszcze Wam i wszytkim obecnym zycze swietnej zabawy! _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"
7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 !
www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne
www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fairy_King
Dołączył: 13 Lip 2006 Posty: 14
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 11:39 am Temat postu: |
|
|
Uwielbiam! Moje ulubione płyty to:
- Wish You Were Here
- The Dark Side Of The Moon
- Animals
- The Wall (wersja koncertowa lepsza od studyjnej)
- Meddle
poza tym jeszcze The Final Cut, choć tutaj powinno być podpisane Roger Waters a nie Pink Floyd. Jeśli chodzi o wokal to zawsze MOIM FAWORYTEM BYŁ DAVID GILMOUR, chociaż okres Watersowski był w karierze Pink Floyd okresem najlepszym, to jednak wokalnie i instrumentalnie ja wolę Gilmoura (na marginesie: jego nowa solowa płyta jest cudowna).
Moim zdniem Floydzi są o tysiąc razy lepsi insrumentalnie, wokalnie tesktowo niż Queen. Nawet mój kochany tatuś (nigdy się specjalnie muzyką nie interesował, a chyba tylko ja w rodzinie mnóstwo czasu muzyce poświęcam) kiedyś siedząc sobie w wannie i relaksując się, przez zamknięte drzwi słyszał jak słucham na całą parę "Shine On You Crazy Diamond" i w ogóle całej WYWH, był zachwycony tą muzyką. Uważał, że są lepsi niż Queen. I miał racje. Queen byli dobrymi muzykami, ale chyba nie potrafiliby stworzyć tego, co Floydzi. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 12:58 pm Temat postu: |
|
|
| Fairy_King napisał: | | Moim zdniem Floydzi są o tysiąc razy lepsi insrumentalnie, wokalnie tesktowo niż Queen. |
To ciekawe, bo akurat wokalnie i instrumentalnie to wyjątkowo słaby zespół (szczególnie na tle innych grup artrockowych). Przecież oni losowali, kto ma na czym grać! Nick Mason do dziś niezbyt dobrze się nauczył. Fenomen PF polega na tym, że pomimo niewielkich umięjętności technicznych (może poza Wrightem i Gilmourem), grupa ta potrafiła stworzyć dzieła wybitne. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:17 pm Temat postu: |
|
|
1. Ignoruj go, bo on nie jest wart żadnych dyskusji.
2. Skoro Ty już wyraziłeś swoje zdanie, to pozwolę sobie na małą polemikę z Tobą.
| Grandville napisał: | | To ciekawe, bo akurat wokalnie i instrumentalnie to wyjątkowo słaby zespół |
Wokalnie - za jakiego wokalistę uważasz Gilmoura? Bo moim zdaniem to jest dobry śpiewak.
Instrumentalnie - musisz znać takie rzeczy jak Have A Cigar, Echoes, Money czy Breathe. Posłuchaj gry CAŁEJ CZWÓRKI, każdy jest idealnie 1/4 utworu, jego równą częścią! Szczególnie Money - bardzo bogaty utwór, skomplikowany. Większość utworów Floydów to bogate rzeczy. Okay, może nie tak jak u Yes, ale jednak. I wcale nie chodzi mi o technikę, bo tu się zgodzę, że nadzwyczajni nie byli. I dobrze.
| Grandville napisał: | | Nick Mason do dziś niezbyt dobrze się nauczył. | Dziś to on już nie będzie bębnił lepiej niż kiedyś, bo mu trochę latek przybyło. Co nie znaczy oczywiście, że nie może grać - może, i to całkiem dobrze. Polecam, jeśli jeszcze nie znasz (a pewnie znasz), Pompeje - gra nieporównywalnie lepiej niż na albumach studyjnych (zawsze się dziwiłem, czemu on tak w studiu nie gra). Nie ma tutaj mowy o jakiejś szybkości, ale gra ciekawie, świetnie operuje talerzami. Echoes i One Of These Days na przykład. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:20 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | Fairy_King napisał: | | Moim zdniem Floydzi są o tysiąc razy lepsi insrumentalnie, wokalnie tesktowo niż Queen. |
To ciekawe, bo akurat wokalnie i instrumentalnie to wyjątkowo słaby zespół (szczególnie na tle innych grup artrockowych). Przecież oni losowali, kto ma na czym grać! Nick Mason do dziś niezbyt dobrze się nauczył. Fenomen PF polega na tym, że pomimo niewielkich umięjętności technicznych (może poza Wrightem i Gilmourem), grupa ta potrafiła stworzyć dzieła wybitne. |
Nick grał na perkusji od 12 roku życia, więc nie mów mi że losowali, kto na czym gra. Rick Wright od małego grał na saksofonie i klawiszach. David Gilmour to samo z gitarą. Tylko Roger Waters musiał się przeżucić na bas. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:32 pm Temat postu: |
|
|
| To że ci muzycy grali muzykę powolną i stawiali głównie na nastrój a nie techniczne popisy nie oznacza że są niedouczeni tylko wynika to z ich gustu i pomysłu na muzykę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:34 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Wokalnie - za jakiego wokalistę uważasz Gilmoura? Bo moim zdaniem to jest dobry śpiewak.
|
gilmour bardzo dobrze radzi sobie tym glosem i ta skala, ktora ma... ale powiedzmy sobie szczerze.. w porownaniu z wiekszoscia starej gwardii wokalistow rockowych, gilmour glos ma bardzo przecietny... on moze nie falszowac, moze jakies wieksze emocje z niego wydobywac, ale glosu wielkiego to on nie ma... powiedzialbym, ze to taki przecietny rockowy glos... wokalistow o podobnych warunkach glosowych w samej polsce znalazlbys przynajmniej kilkudziesieciu, jesli nie wiecej... natomiast nie zmienia to tego, ze bardzo lubie go sluchac... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:39 pm Temat postu: |
|
|
| Jeżeli chodzi o posługiwanie się głosem o twierdzę że Waters jest lepszy od Gilmoura. To co wyprawia ze swoim głosem w Animals, The Wall i Final Cut to mistrzostwo. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:41 pm Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: | | Grandville napisał: | | Fairy_King napisał: | | Moim zdniem Floydzi są o tysiąc razy lepsi insrumentalnie, wokalnie tesktowo niż Queen. |
To ciekawe, bo akurat wokalnie i instrumentalnie to wyjątkowo słaby zespół (szczególnie na tle innych grup artrockowych). Przecież oni losowali, kto ma na czym grać! Nick Mason do dziś niezbyt dobrze się nauczył. Fenomen PF polega na tym, że pomimo niewielkich umięjętności technicznych (może poza Wrightem i Gilmourem), grupa ta potrafiła stworzyć dzieła wybitne. |
Nick grał na perkusji od 12 roku życia, więc nie mów mi że losowali, kto na czym gra. Rick Wright od małego grał na saksofonie i klawiszach. David Gilmour to samo z gitarą. Tylko Roger Waters musiał się przeżucić na bas. |
Rozumiem, że to ( ) są Twoje argumenty. Zaiste powalające (podobnie, jak polszczyzna).
To, że ktoś gra na czymś od małego, nie oznacza, że jest mistrzem danego instrumentu. To tak samo, jak z opanowaniem języka. Ktoś posługuje się nim od lat, a do mistrzowskiego poziomu daleko.
Informacja o losowanie zaczerpnąłem z biografii PF. Waters był ponoć bardzo szczęśliwy, że nie wylądował za perkusją.
Do Misia: Gilmour śpiewa nieźle, Wright przeciętnie, Waters - słabo. Pisanie o wyższości ich śpiewu nad wokalnymi umięjętnościami członków Queen (nawet Brian May się w tym względzie rozwija), jak to zrobił Fairy_King, to po prostu żenada.
"Pompeje" oczywiście znam i - tu się zgodzę - Mason był chyba wtedy życiowej formie. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:43 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | | To że ci muzycy grali muzykę powolną i stawiali głównie na nastrój a nie techniczne popisy nie oznacza że są niedouczeni tylko wynika to z ich gustu i pomysłu na muzykę. |
1. Ktoś to neguje?
2. Dobra technika wymusza - Twoim zdaniem - popisywanie się?
3. Muzyka powolna - to jakiś gatunek? _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:55 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | werty36 napisał: | | To że ci muzycy grali muzykę powolną i stawiali głównie na nastrój a nie techniczne popisy nie oznacza że są niedouczeni tylko wynika to z ich gustu i pomysłu na muzykę. |
1. Ktoś to neguje?
2. Dobra technika wymusza - Twoim zdaniem - popisywanie się?
3. Muzyka powolna - to jakiś gatunek? |
1. | Grandville napisał: | | To ciekawe, bo akurat wokalnie i instrumentalnie to wyjątkowo słaby zespół (szczególnie na tle innych grup artrockowych). Przecież oni losowali, kto ma na czym grać! Nick Mason do dziś niezbyt dobrze się nauczył. Fenomen PF polega na tym, że pomimo niewielkich umięjętności technicznych (może poza Wrightem i Gilmourem), grupa ta potrafiła stworzyć dzieła wybitne. |
2.Popisywanie po część. Nie zawsze. Słuchając Petruciego odnoszę wrażenie że ciągle chcę coś komuś udowodnić(mimo tego że jest najszybszy).
3.Nie gatunek tylko określenie stylu gry(nie w każdym przypadku oczywiście). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 2:58 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | Karol napisał: | | Grandville napisał: | | Fairy_King napisał: | | Moim zdniem Floydzi są o tysiąc razy lepsi insrumentalnie, wokalnie tesktowo niż Queen. |
To ciekawe, bo akurat wokalnie i instrumentalnie to wyjątkowo słaby zespół (szczególnie na tle innych grup artrockowych). Przecież oni losowali, kto ma na czym grać! Nick Mason do dziś niezbyt dobrze się nauczył. Fenomen PF polega na tym, że pomimo niewielkich umięjętności technicznych (może poza Wrightem i Gilmourem), grupa ta potrafiła stworzyć dzieła wybitne. |
Nick grał na perkusji od 12 roku życia, więc nie mów mi że losowali, kto na czym gra. Rick Wright od małego grał na saksofonie i klawiszach. David Gilmour to samo z gitarą. Tylko Roger Waters musiał się przeżucić na bas. |
Rozumiem, że to ( ) są Twoje argumenty. Zaiste powalające (podobnie, jak polszczyzna).
To, że ktoś gra na czymś od małego, nie oznacza, że jest mistrzem danego instrumentu. To tak samo, jak z opanowaniem języka. Ktoś posługuje się nim od lat, a do mistrzowskiego poziomu daleko.
Informacja o losowanie zaczerpnąłem z biografii PF. Waters był ponoć bardzo szczęśliwy, że nie wylądował za perkusją.
|
To są argumenty Nicka Masona z książki "Moje Wspomnienia". Kończę bo nie wyrabiam . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 3:01 pm Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: | | Grandville napisał: | | Karol napisał: | | Grandville napisał: | | Fairy_King napisał: | | Moim zdniem Floydzi są o tysiąc razy lepsi insrumentalnie, wokalnie tesktowo niż Queen. |
To ciekawe, bo akurat wokalnie i instrumentalnie to wyjątkowo słaby zespół (szczególnie na tle innych grup artrockowych). Przecież oni losowali, kto ma na czym grać! Nick Mason do dziś niezbyt dobrze się nauczył. Fenomen PF polega na tym, że pomimo niewielkich umięjętności technicznych (może poza Wrightem i Gilmourem), grupa ta potrafiła stworzyć dzieła wybitne. |
Nick grał na perkusji od 12 roku życia, więc nie mów mi że losowali, kto na czym gra. Rick Wright od małego grał na saksofonie i klawiszach. David Gilmour to samo z gitarą. Tylko Roger Waters musiał się przeżucić na bas. |
Rozumiem, że to ( ) są Twoje argumenty. Zaiste powalające (podobnie, jak polszczyzna).
To, że ktoś gra na czymś od małego, nie oznacza, że jest mistrzem danego instrumentu. To tak samo, jak z opanowaniem języka. Ktoś posługuje się nim od lat, a do mistrzowskiego poziomu daleko.
Informacja o losowanie zaczerpnąłem z biografii PF. Waters był ponoć bardzo szczęśliwy, że nie wylądował za perkusją.
|
To są argumenty Nicka Masona z książki "Moje Wspomnienia". Kończę bo nie wyrabiam . |
Przeczytaj jeszcze raz, co jest tematem dyskusji. Kiedy zrozumiesz - bądź sobie chamski do woli. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Lip 13, 2006 3:08 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | Misiu napisał: | Wokalnie - za jakiego wokalistę uważasz Gilmoura? Bo moim zdaniem to jest dobry śpiewak.
|
gilmour bardzo dobrze radzi sobie tym glosem i ta skala, ktora ma... ale powiedzmy sobie szczerze.. w porownaniu z wiekszoscia starej gwardii wokalistow rockowych, gilmour glos ma bardzo przecietny... on moze nie falszowac, moze jakies wieksze emocje z niego wydobywac, ale glosu wielkiego to on nie ma... powiedzialbym, ze to taki przecietny rockowy glos... wokalistow o podobnych warunkach glosowych w samej polsce znalazlbys przynajmniej kilkudziesieciu, jesli nie wiecej... natomiast nie zmienia to tego, ze bardzo lubie go sluchac... |
W sumie jestem w stanie się z tym zgodzić, no ale określenie 'wyjątkowo slabe' użyte przez Grandville jest, moim zdaniem, mocno przesadzone. Chociaż szczerze - myślę, że na pewno nie był gorszy od takiego Jona Andersona.
| werty36 napisał: | | Jeżeli chodzi o posługiwanie się głosem o twierdzę że Waters jest lepszy od Gilmoura. To co wyprawia ze swoim głosem w Animals, The Wall i Final Cut to mistrzostwo. |
Bez przesady - Waters nie jest zbyt dobrym wokalistą, tylko potrafi wydobyć te emocje, których utwory wymagają. Choćby The Wall - posłuchać Don't Leave Me Now i The Trial. To chyba najlepsze przykłady. Nie wiem kto tak jak on umiałby zaśpiewać te teksty, które są jego autorstwa.
| Grandville napisał: | Pisanie o wyższości ich śpiewu nad wokalnymi umięjętnościami członków Queen (nawet Brian May się w tym względzie rozwija), jak to zrobił Fairy_King, to po prostu żenada.
|
Dlatego powtórzę, że nie warto z nim dyskutować.
Myślę, że taki Gilmour wokalnie jest od Briana lepszy, ale tylko to - cała lepsza reszta w śpiewaniu jest po stronie Queen.
David śpiewa lepiej już na A Momentary Lapse Of Reason i The Division Bell. Nie ma co ukrywać, że to słabsze płyty od reszty, ale jako wokalista Dave się tam sprawdza. Dlatego, że miał szersze pole do popisu (moim zdaniem - aż za szerokie, dlatego te płyty są słabsze). _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|