| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Jerzu

Dołączył: 29 Sty 2006 Posty: 47
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 3:49 pm Temat postu: |
|
|
No za wiele ich nie było Piper at the Gates of Dawn jest świetny,a i niektóre kawałki z Saucerful of Secrets z Barrettem są fajne. Ale ogólnie ani ta druga płyta ani zresztą żadna inna nie ma tego "czegoś" co dawał Syd |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 3:52 pm Temat postu: |
|
|
| Jerzu napisał: | No za wiele ich nie było Piper at the Gates of Dawn jest świetny,a i niektóre kawałki z Saucerful of Secrets z Barrettem są fajne. Ale ogólnie ani ta druga płyta ani zresztą żadna inna nie ma tego "czegoś" co dawał Syd |
Na Saucerful Of Secrets jest jeden kawałek z Sydem.... chyba że o czymś nie wiem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jerzu

Dołączył: 29 Sty 2006 Posty: 47
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 3:57 pm Temat postu: |
|
|
A też prawda Jugband Blues |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 5:02 pm Temat postu: |
|
|
IMHO najgorsza rzecz nagrana przez zespół... no może poza knotami w stylu Fearless etc.
Aha, no i nie znoszę Bike  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 5:46 pm Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | ... no może poza knotami w stylu Fearless etc.
|
[zgrzyt zębami o zęby]Knot? KNOT? Nie dość, że nie lubi WYWH to Fearless nazywa knotem...O Panie! Spuść kombajn na tego grzesznika! Albo lepiej dwa kombajny, tak na wszelki wypadek!!!
Moment, w którym przez muzykę przebija się ten chór kibiców Liverpoolu jest jedną z najwspanialszych chwil "autorstwa" PF, moim zdaniem...porażający zabieg. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 5:47 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie z kolei istoty Pink Floyd nie stanowił nigdy Barett. Zbyt mało było w tym mzuyki w moim rozumieniu tego słowa, zbyt dużo narkotycznej maligny. Waters to też dla mnie sprawa drugorzędna, większość płyt z nim jest zwyczajnie przegadana i to w moich uszach jest ich wielka słabość. Wiem, że jego teksty były świetne, że dawał dużo wspaniałych pomysłów, jednak... Gdyby chociaż dobrze śpiewał. Pink Floyd to Gilmour, piękny głos, piękna gitara. Dlatego własnie z dyskografii Pink Floyd wybieram płyty, gdzie więcej jest MUZYKI: "Atom Heart Mother", "Wish You Were Here", "Animals" i "Momentary Lapse Of Reason" Dziękuję. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 5:50 pm Temat postu: |
|
|
Le_mmor:
No ok- moment jest fajny, ale utwór to... no nie będę kończył, bo Ci się zęby zetrą od tych zgrzytów
Tak w ogóle- Meddle i Atom Heart Mother uważam za słabe płyty właśnie przez takie kawałki jak Pillow Of Winds, Seamus, Fearless. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 6:05 pm Temat postu: |
|
|
nie ma takich numerów na Atom Heart Mother  _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jerzu

Dołączył: 29 Sty 2006 Posty: 47
|
Wysłany: Sob Lut 04, 2006 6:56 pm Temat postu: |
|
|
Co osoba to inne zdanie Jak dla mnie to właśnie Barrett był duszą Floydów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lut 05, 2006 12:55 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | nie ma takich numerów na Atom Heart Mother |
No tak, ale wymieniłem akurat te miernoty, które psują Meddle. Na Atom Heart Mother też są słabe jak na PF kawałki, ale nie są aż tak kiepskie jak Seamus i inne. Choć If, czy Fat Old Sun też nie są jakimiś dziełami. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 12:02 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | No ale ja mówię o prawdziwych fanach, a nie o niedzielnych słuchaczach radia. Ja się np. uważam za prawdziwego fana Queen, a coś mi nie gra, gdy pod szyldem "Queen+cośtam" są nagrywane jakieś rzeczy (mam na przykład odniesienie do działalności Planta i Page'a po 1982). |
A no widzisz, ja mówię ogólnie o ludziach. Obecność takich "obozów" jest nawet popularna. |
Ludziach... hmmm... a co może wiedzieć o Pink Floyd człowiek, który zna jedynie "Kolejną Cegłę..."? Ja mówię o fanach, opinia innych osób specjalnie mnie nie interesuje.
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | Wiem, ze chodzi Ci o samego Watersa, ale sytuacja jest również inna, bo fani starego PF narzekają na styl grania grupy po odejściu Rogera, a na styl Q+PR raczej nikt nie narzeka- sporo osób (mówię o fanach, a nie o przypadkach z onetu) byłoby całkowicie za, gdyby sowo "Queen" nie było używane w firmowaniu tych projektów (ja jestem taką osobą). |
Na przykładzie koncertów staram Ci się uświadomić, że nie chodzi jedynie o sam styl. Przecież teraz także wiele osób krytykuje całą trasę "Queen+Paul Rodgers", że jest takie i owakie, a nawet nie słyszeli ani nie widzieli żadnego koncertu, nawet urywków.
A co do mojego cytatu "Pink Floyd grał jako Pink Floyd, bo został oficjalnie reaktywowany, Queen nie jest reaktywowany przez nikogo. Stąd ta różnica.", to podkreśliłem różnicę, która nie ma większego wpływu na wątek główny. |
No właśnie o to mi chodzi- ludzi krytykują Q+PR, choć niczego nie słyszeli, ze względu na, powiedzmy "aspekt moralny". W PF jest inaczej- wielu nie lubi okresu bez RW, bo nie lubią stylu. Różnica jest i to znaczna.
Co do różnicy- przypominam, że to właśnie od zwrócenia mojej uwagi na tę różnicę zaczęła się dyskusja. Więc jest to bardzo ważne.
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | Fani są nastawieni na Watersa, bo to z nim zespół nagrał największe dzieła, sama osoba Watersa nie ma nic do rzeczy. |
Ma bardzo wiele do rzeczy. Fani są na niego nastawieni, bo to dzięki niemu zespół nagrał największe dzieła. Wright także był przy nich obecny, ale jednak na niego nie ma takiego nastawienia. |
Będę szczery- kolejny raz potwierdzsz moje słowa- właśnie podkreślam to, że:
| Cytat: | | Fani są na niego nastawieni, bo to dzięki niemu zespół nagrał największe dzieła |
choć sama osobowość Watersa nie ma nic do rzeczy. RW nie miał ani charyzmy, nie porywał tłumów jak FM, chodzi jedynie o to, że on w zasadzie napisał całe TDSOTM i The Wall.
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | Zauważ, ze FANI kochają niektóe perełki z okresu postRW- High Hopes, On The Turning Away, Sorrow. Jeszcze nie zauważyłem, by ktoś nie znosił takiego High Hopes tylko dlatego, że nie ma tam udziału Rogera. |
Jak to napisał w temacie o Pink Floyd, szanowny Living_Colour: jaskółka nie czyni wiosny. Właśnie są fani, którzy odrzucają także i to. |
No a czy LC odrzucił High Hopes lub OTTA? Przykładowy fan starego PF, jakim jest Living_colour, mimo tego, że jest przywiązany do Watersa, lubi te lepsze rzeczy nagrane bez RW. No więc jak? Odrzuca PF bez Watersa, a lubi niektóre dobre kawałki z tego okresu?
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | W przypadku RW chodzi głównie o muzykę, no bo jak tu porównać postwatersowskie Take It Back z takim Welcome To The Machine, który jest esencją stylu Pinkó z Watersem? |
Masz rację, ale dla wielu ludzi nie chodzi głównie o muzykę. Porównania nie ma, ale np. nie ma także porównania między Sorrow a Cluster One. |
No więc cieszę się, że choć raz w tej dyskusji mam rację
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | No i podkreślam- perełki powstałe po 1987 są i tak uwielbiane przez fanów Watersa. |
Tu jest dobry moment, by podkreślić, że CZĘŚĆ fanów Watersa jest taka, jaką staram Ci się przedstawić. Oni odrzucają nawet i te perełki. Nawet Dark Side Of The Moon wykonane na PULSE, postwatersowskim koncercie. |
Mówimy o fanach Watersa, czy o fanach PF? Radziłym to rozróżniać. Podam Ci przykład- ja na przykład nie jestem fanem Marillion, ale fanem Fisha, a więc i starego Marillion, ale nei tego z Hoghartem A to jest duża różnica.
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | Nie do końca- Gilmour przyszedł jeszcze jak Barret był w składzie, przez pewien czas zespół miał 5 członków, tak więc liczenie osobno odejścia Barreta i przyjścia Gilmoura w ramach zmian składu jest IMHO właściwe. |
Ale trudno nazwać to nawet epizodem. To był w sumie przypadek, bo Baretta już teoretycznie miało nie być, gdy przyszedł Gilmour. Miała być wymiana. Odejście Syda i przyjście Davida, to dla mnie jedno - wzajemnie od siebie zależało, obecność obu Panów w zespole była dosłownie chwilowa. |
No tak, ale jednak- dwie zmiany składu były. No i w "MW" Masona jest wielkie foto z pięcioosobowym składem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lut 06, 2006 2:22 am Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | Ludziach... hmmm... a co może wiedzieć o Pink Floyd człowiek, który zna jedynie "Kolejną Cegłę..."? Ja mówię o fanach, opinia innych osób specjalnie mnie nie interesuje.
|
Hmmm....może źle to ująłem. Mnie również chodzi o fanów, ale nie takich, jak to ująłeś, "prawdziwych". To znaczy, że raczej znają Pink Floyd, lubią posłuchać, ale nic więcej. Dobrym przykładem jest Bizon, choć on sam siebie nie nazywa fanem.
| Marcin S. napisał: | | No właśnie o to mi chodzi- ludzi krytykują Q+PR, choć niczego nie słyszeli, ze względu na, powiedzmy "aspekt moralny". W PF jest inaczej- wielu nie lubi okresu bez RW, bo nie lubią stylu. Różnica jest i to znaczna. |
Wiele nie lubi okresu bez Rogera, bo nie lubią stylu. Ale wielu nie lubi również okresu bez Rogera, bo go tam nie ma. Wiesz, znalazłem chyba dobre określenie: oni nie chcą lubieć, nawet jeżeli słyszeli, właśnie ze względu na owy "aspekt moralny".
| Marcin S. napisał: | Będę szczery- kolejny raz potwierdzsz moje słowa- właśnie podkreślam to, że:
| Cytat: | | Fani są na niego nastawieni, bo to dzięki niemu zespół nagrał największe dzieła |
|
Mnie chodziło o to, że Ty napisałeś, że Z NIM nagrał największe dzieła, a mnie o to, że DZIĘKI NIEMU. Z Wrightem też nagrali największe dzieła, ale w dużo mniejszym stopniu dzięki niemu. Dlatego Waters jest tak utożsamiany z Pink Floyd.
| Marcin S. napisał: | RW nie miał ani charyzmy, nie porywał tłumów jak FM
|
Charyzmę, mimo że często tak nielubianą, to jednak miał. Tłumów nie porywał, bo i nie chciał porywać, więc co do drugiego zgadzam się w pełni.
| Marcin S. napisał: | chodzi jedynie o to, że on w zasadzie napisał całe TDSOTM i The Wall.
|
The Wall - zgoda, ale absolutnie nie Dark Side Of The Moon. Bez reszty, album nie odniósłby takiego sukcesu (moim zdaniem), natomiast The Wall mogło. Każdy udzielił się następująco:
Roger Waters - 7 utworów (Breathe, On The Run, Time, Money, Us And Them, Brain Damage, Eclipse)
Richard Wright - 5 utworów (Breathe, Time, The Great Gig In The Sky, Us And Them, Any Colour You Like)
David Gilmour - 4 utwory (Breathe, On The Run, Time, Any Colour You Like)
Nick Mason - 3 utwory (Speak To Me, Time, Any Colour You Like)
Dlatego wyżej napisałem, że album nie odniósłby takiego sukcesu. Jest tu kilka utworów, gdzie Panowie pracowali nawet wspólnie. Nawet teksty to nie jest dzieło samego Rogera. Waters praktycznie sam napisał trzy albumy - Animals, The Wall i The Final Cut. I to nawet słychać po ich brzmieniu i wymowie.
| Marcin S. napisał: | | No a czy LC odrzucił High Hopes lub OTTA? Przykładowy fan starego PF, jakim jest Living_colour, mimo tego, że jest przywiązany do Watersa, lubi te lepsze rzeczy nagrane bez RW. No więc jak? Odrzuca PF bez Watersa, a lubi niektóre dobre kawałki z tego okresu? |
Dlatego Living_Colour jest prawdziwym fanem Pink Floyd.
| Marcin S. napisał: | No więc cieszę się, że choć raz w tej dyskusji mam rację
|
Tylko ten raz.
| Marcin S. napisał: | Mówimy o fanach Watersa, czy o fanach PF? Radziłym to rozróżniać. Podam Ci przykład- ja na przykład nie jestem fanem Marillion, ale fanem Fisha, a więc i starego Marillion, ale nei tego z Hoghartem A to jest duża różnica.
|
Mówimy o fanach Pink Floyd. Określenie 'fani Watersa' bardziej symbolizuje głównie czwórkę ich najlepszych albumów. Przed Gilmourem był Barett, ale nikt nie jest "fanem Baretta", mając na myśli ten okres. Twój przykład mówi, że jesteś fanem starego Marillion, ale nie Fisha. Może i jesteś fanem Fisha, ale tutaj chodziłoby o jego karierę solową. Według mnie nie można dzielić na "fan Pink Floyd" i "fan Watersa". Określenia, że niektóre płyty są bardziej Gilmourowskie albo bardziej Watersowe, mają na celu zaznaczenie ich brzmienia.
| Marcin S. napisał: | No tak, ale jednak- dwie zmiany składu były. No i w "MW" Masona jest wielkie foto z pięcioosobowym składem |
No tam to podobno w ogóle jest wiele ciekawych fotek. Przyjemnej lektury! (cholera, ale Ci zazdroszczę ). _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Lut 07, 2006 9:41 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | No właśnie o to mi chodzi- ludzi krytykują Q+PR, choć niczego nie słyszeli, ze względu na, powiedzmy "aspekt moralny". W PF jest inaczej- wielu nie lubi okresu bez RW, bo nie lubią stylu. Różnica jest i to znaczna. |
Wiele nie lubi okresu bez Rogera, bo nie lubią stylu. Ale wielu nie lubi również okresu bez Rogera, bo go tam nie ma. Wiesz, znalazłem chyba dobre określenie: oni nie chcą lubieć, nawet jeżeli słyszeli, właśnie ze względu na owy "aspekt moralny". |
Nie, nie, NIE ZGADZAM się! Zobacz na forum Pink Floyd- czy tam jest ktoś, kto nie lubi AMLOR i TDB dlatego, że nie ma tam Watera? A co, jeśli nie forum, jest najlepszym przekrojem tendencji wśród fanów? Wśród FANÓW nie ma niechęci do okresu postRW, bo nie ma tam jednej osoby. Większość nie lubi stylu, który wtedy miał zespół. Dobrym przykłądem jest jacław.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | Będę szczery- kolejny raz potwierdzsz moje słowa- właśnie podkreślam to, że:
| Cytat: | | Fani są na niego nastawieni, bo to dzięki niemu zespół nagrał największe dzieła |
|
Mnie chodziło o to, że Ty napisałeś, że Z NIM nagrał największe dzieła, a mnie o to, że DZIĘKI NIEMU. Z Wrightem też nagrali największe dzieła, ale w dużo mniejszym stopniu dzięki niemu. Dlatego Waters jest tak utożsamiany z Pink Floyd. |
No ale sam upierasz się, że TDSOTM to praca wspólna (choć trochę się nie zgadzam, ale tylko trochę)...
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | RW nie miał ani charyzmy, nie porywał tłumów jak FM |
Charyzmę, mimo że często tak nielubianą, to jednak miał. Tłumów nie porywał, bo i nie chciał porywać, więc co do drugiego zgadzam się w pełni. |
"Tłumów nie porywał, bo nei chciał porywać"... nie chciał i nie umiał, nie róbmy z niego boga... a charyzmy nei miał, sorka, ale charyzmę to miał Freddie, Che Guevara, Adolf Hitler, ale nie na litość boską Roger Waters!
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | chodzi jedynie o to, że on w zasadzie napisał całe TDSOTM i The Wall. |
The Wall - zgoda, ale absolutnie nie Dark Side Of The Moon. Bez reszty, album nie odniósłby takiego sukcesu (moim zdaniem), natomiast The Wall mogło. |
Jestem ciekaw, skąd taka pewność, że jeden odniósłby bez reszty grupy sukces, a drugi nie... TDSOTM, jak to mówił Diuzney, człowiek, który zna się na PF lepiej niż ktokolwiek inny, TDSOTM ma concept autorstwa Watersa, wszystkie bardziej znaczące utwory napisał właśnie Roger, reszta udzielała się jedynie jako kompozytorzy kilku piosenek i głównie jako wykonawcy. Cały pomysł był Watersa. W jednym zgodzę się w pełni- TDSOTM nie ma porównania pod omawianym względem do TDSOTM.
Poza tym wszyscy jak jeden mąż przyznawali, że w Pink Floyd nigdy nie było demokracji, zawsze ktoś rządził, no bo w sumie nie da się sklecić concept albumu, mieszając pomysły wszystkich członków.
| Misiu napisał: | Roger Waters - 7 utworów (Breathe, On The Run, Time, Money, Us And Them, Brain Damage, Eclipse)
Richard Wright - 5 utworów (Breathe, Time, The Great Gig In The Sky, Us And Them, Any Colour You Like)
David Gilmour - 4 utwory (Breathe, On The Run, Time, Any Colour You Like)
Nick Mason - 3 utwory (Speak To Me, Time, Any Colour You Like)
|
Nie przekonuje mnie to. Mam na myśli m.in. komplikacje dotyczące Speak To Me... tak samo mogło być z innymi utworami.
| Misiu napisał: | Dlatego wyżej napisałem, że album nie odniósłby takiego sukcesu. Jest tu kilka utworów, gdzie Panowie pracowali nawet wspólnie. Nawet teksty to nie jest dzieło samego Rogera. Waters praktycznie sam napisał trzy albumy - Animals, The Wall i The Final Cut. I to nawet słychać po ich brzmieniu i wymowie.
|
A czy The Wall odniosło mniejszy sukces od TDSOTM?
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Mówimy o fanach Watersa, czy o fanach PF? Radziłym to rozróżniać. Podam Ci przykład- ja na przykład nie jestem fanem Marillion, ale fanem Fisha, a więc i starego Marillion, ale nei tego z Hoghartem A to jest duża różnica. |
Mówimy o fanach Pink Floyd. Określenie 'fani Watersa' bardziej symbolizuje głównie czwórkę ich najlepszych albumów. |
NIE. Fani Watersa to fani JEGO twórczości.
| Misiu napisał: | | Przed Gilmourem był Barett, ale nikt nie jest "fanem Baretta", mając na myśli ten okres. |
O Barrecie w ogóle mało wiadomo... poza tym nagrał tylko jedną płytę z zespołem, ponadto mało kto kojarzy Pink Floyd z nim. Wg mnie nie ma żadnej analogii- weź pod uwagę kontekst historyczny.
| Misiu napisał: | | Twój przykład mówi, że jesteś fanem starego Marillion, ale nie Fisha. Może i jesteś fanem Fisha, ale tutaj chodziłoby o jego karierę solową. |
NIE. Ja jestem fanem twórczości Fisha. A więc kocham płyty Marillion z nim i jego solowe płyty. Zaś nowy Marillion zupełnie mi się nie podoba.
| Misiu napisał: | | Według mnie nie można dzielić na "fan Pink Floyd" i "fan Watersa". |
MOŻNA. Jeśli ktoś jest fanem twórczości Watersa, to będzie lubił płyty Pinków do The Final Cut i płyty solowe (RADIO KAOS i inne), a jeśli ktoś jest fanem Pink Floyd, to jest fanem muzyki zespołu od 1967 do 1994.
| Misiu napisał: | | Określenia, że niektóre płyty są bardziej Gilmourowskie albo bardziej Watersowe, mają na celu zaznaczenie ich brzmienia. |
NO WŁAŚNIE! BRZMIENIA, a nie osoby dominującej!
A co do "MW"- ja książki (jeszcze) nie kupiłem. Po prostu czytałem sobie ją w Empiku i zauważyłem to dość znane zdjęcie. Tak czy siak przymierzam się do kupna na Allegro z autografem
Tak więc nie ma czego zazdrościć  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 1:14 am Temat postu: |
|
|
Ach, ostatnio tyle dyskusji - na tym Forum dwie, na Forum Pink Floyd kilka...ale to fajnie.
| Marcin S. napisał: | Nie, nie, NIE ZGADZAM się! Zobacz na forum Pink Floyd- czy tam jest ktoś, kto nie lubi AMLOR i TDB dlatego, że nie ma tam Watera? A co, jeśli nie forum, jest najlepszym przekrojem tendencji wśród fanów? Wśród FANÓW nie ma niechęci do okresu postRW, bo nie ma tam jednej osoby. Większość nie lubi stylu, który wtedy miał zespół. Dobrym przykłądem jest jacław.
|
Okay, ale dwie rzeczy:
1. Forum Brain Damage nie jest wyrocznią, a i tak jest tam jeden użytkownik (MtK), który nienawidzi okresu bez Rogera. Fakt, nie mówił dlaczego, ale poniekąd można by mu zarzucić, że nie jest prawdziwym fanem, a to niekoniecznie prawda.
2. I właśnie to, o czym wspomniałem wyżej - jeżeli ktoś zna Pink Floyd bardzo dobrze, kocha ich muzykę za czasów Watersa, ale właśnie tak nie lubi okresu bez niego ze względu na ten "aspekt moralny", to znaczy, że nie jest prawdziwym fanem? Istnienia takich osób nie można wykluczyć. Poza tym - Ty kochasz Queen, znasz bardzo dobrze ich historię, ale zwracasz pewną uwagę właśnie na "aspekt moralny". Czy to znaczy, że nie jesteś prawdziwym fanem?
| Marcin S. napisał: | No ale sam upierasz się, że TDSOTM to praca wspólna (choć trochę się nie zgadzam, ale tylko trochę)...
|
Niekoniecznie praca wspólna, ale najbardziej wspólna. To raz. A dwa - Dark Side Of The Moon nie było jedynym dziełem, gdzie był Wright. Na The Wall również był, a nawet robić mu się odechciało. A proszę, płyta jest uznawana również za jedno z największych dzieł zespołu (mimo że podkreśla się często, że to solowa płyta Rogera). Ale tutaj widać, że nie dzięki niemu płyta odniosła taki sukces, tylko dzięki Watersowi. Podobnie jest z Animals. DLATEGO to jego ludzie utożsamiają z Pink Floyd, a nie Wrighta, mimo że on był obecny i miał swój wkład w powstanie The Wall. Owszem, Dark Side Of The Moon to praca najbardziej wspólna, bo mimo że Roger udzielił się najwięcej, tak bez Richarda dużo trudniej byłoby to osiągnąć, aniżeli na The Wall.
| Marcin S. napisał: | | "Tłumów nie porywał, bo nei chciał porywać"... nie chciał i nie umiał, nie róbmy z niego boga... a charyzmy nei miał, sorka, ale charyzmę to miał Freddie, Che Guevara, Adolf Hitler, ale nie na litość boską Roger Waters! |
Nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie umiał. Bo jak? Dlaczego twierdzisz, że nie miał charyzmy?
| Marcin S. napisał: | | Jestem ciekaw, skąd taka pewność, że jeden odniósłby bez reszty grupy sukces, a drugi nie... TDSOTM, jak to mówił Diuzney, człowiek, który zna się na PF lepiej niż ktokolwiek inny, TDSOTM ma concept autorstwa Watersa, wszystkie bardziej znaczące utwory napisał właśnie Roger, reszta udzielała się jedynie jako kompozytorzy kilku piosenek i głównie jako wykonawcy. Cały pomysł był Watersa. |
Po pierwsze - reszta nie udzieliła się w kilku utworach na Dark Side Of The Moon. Na 9 utworów tylko 3 są autorstwa samego Rogera.
Po drugie - skąd mam taką pewność? Okay, teraz naszło mi na myśl coś innego. Może i album nie odniósłby takiego sukcesu, gdyby to była solowa płyta Rogera (chodzi mi tu głównie od nazwę - na pewno więcej ludzi kupiłoby płytę "Pink Floyd The Wall" niż "Roger Waters The Wall"), ale na pewno brzmienie osiągnięto by bardzo podobne. Dark Side Of The Moon to więcej muzyki niż na The Wall (co niekoniecznie oznacza mniej gadania). Bardziej rozbudowane solówki, bardziej różnorodne utwory. Trudniej byłoby to zastąpić kimś innym, by osiągnięto taki właśnie efekt. Z The Wall przyznam, że trudno byłoby osiągnąć takie coś, jak w Comfortably Numb, ale zauważ już, że tutaj udzielił się Gilmour (o ile się nie mylę muzycznie, a Roger napisał tekst). Dodać fakt, że na Dark Side Of The Moon, wbrew temu co jest napisane w książeczce, nie wszystkie teksty są w pełni Rogera.
| Marcin S. napisał: | Poza tym wszyscy jak jeden mąż przyznawali, że w Pink Floyd nigdy nie było demokracji, zawsze ktoś rządził, no bo w sumie nie da się sklecić concept albumu, mieszając pomysły wszystkich członków.
|
I ja nie twierdzę, że była demokracja. Niepodważalny jest fakt, że to Roger wymyślił concept albumu, ale mnie chodzi tylko o to, że nie osiągnięto by tego bez reszty. Dlaczego - napisałem wyżej.
| Marcin S. napisał: | Nie przekonuje mnie to. Mam na myśli m.in. komplikacje dotyczące Speak To Me... tak samo mogło być z innymi utworami.
|
Po pierwsze - dalej nie rozumiem skąd ten pomysł, że Speak To Me nie jest dziełem Masona, tylko Watersa....nie przeczytałem ani jednego konkretnego argumentu prócz tego, że Roger tak powiedział. Może ktoś na tym Forum wie jak było dokładnie?
Po drugie - NAWET JEŚLI Speak To Me byłoby autorstwa Rogera, to wątpię, by np. Mason nie udzielił się faktycznie, tak jak jest to napisane, w Time, gdzie mamy solo perkusyjne, by Wright nie udzielił się w Us And Them, Any Colour You Like i nie był autorstwa The Great Gig In The Sky, skoro jest tam spora ilość klawiszy, by Gilmour nie udzielił się w Time, gdzie jest wybijająca się solówka gitarowa...Tak więc w razie gdybym nie miał racji, zostaje jedynie to Speak To Me....
| Marcin S. napisał: | A czy The Wall odniosło mniejszy sukces od TDSOTM?
|
Tak, mimo wszystko. Gdyby porównywać sukces jakiejś płyty Pink Floyd do sukcesu, jaki odniósł Dark Side Of The Moon, to wzięto by pod uwagę jedynie The Wall, ale sukces był mimo wszystko mniejszy. Nie wiem dokładnie o ile, choć wydaje mi sie, że niewiele.
| Marcin S. napisał: | NIE. Fani Watersa to fani JEGO twórczości.
|
Ale czy dzieła Pink Floyd są dziełem twórczości Watersa? Dobrze to powiedział Mason - The Final Cut jest z jednej strony solową płytą Rogera, bo jest autorem wszystkich kompozycji, ale z drugiej strony nie można tak powiedzieć, bo udzielała się reszta Pink Floyd (prócz Wrighta oczywiście).
| Marcin S. napisał: | O Barrecie w ogóle mało wiadomo... poza tym nagrał tylko jedną płytę z zespołem, ponadto mało kto kojarzy Pink Floyd z nim. Wg mnie nie ma żadnej analogii- weź pod uwagę kontekst historyczny.
|
Oczywiście, co do kontekstu historycznego masz rację. Wtedy zespół nie był taki popularny, dlatego się go nie kojarzy. Chyba to masz na myśli, tak? Faktem jednak jest, że okres bez Rogera, mimo że w czasie był dużo dłuższy, tak w działaniach niewiele - nagrano 2 płyty...Koncerty z Barettem także miały miejsce (choć już nie takie widowiskowe). Dlatego mało kto kojarzy Pink Floyd z nim, ale mówiąc pewnie o tych, którzy coś tam o historii słyszeli itd. Fani Pink Floyd nigdy o nim nie zapominają i raczej nie zapomną.
| Marcin S. napisał: | | NIE. Ja jestem fanem twórczości Fisha. A więc kocham płyty Marillion z nim i jego solowe płyty. Zaś nowy Marillion zupełnie mi się nie podoba. |
Tutaj można by się czepiać, że dlatego, bo, o ile się nie mylę, on jest autorem wszystkich kompozycji. Podobnie jak Knoplfer w Dire Straits. Z Pink Floyd jest inaczej, bo prócz The Final Cut - ZAWSZE była jakaś pomoc ze strony przynajmniej już tego Gilmoura.
| Marcin S. napisał: | NO WŁAŚNIE! BRZMIENIA, a nie osoby dominującej!
|
Ale żadne z tych określeń nie zaznacza, że ktoś jest fanem Watersa albo Gilmoura. To jest tylko takie wyrobione na podstawie tego, co się w Pink Floyd działo powiedzenie. Odnosi się do brzmienia, ale nie do faktu, że ktoś, kto lubi przykładowo Wish You Were Here jest fanem Watersa. Bo jest wtedy fanem Pink Floyd za czasów, gdy był tam Waters - inaczej, moim zdaniem, nie można tego określić.
| Marcin S. napisał: | A co do "MW"- ja książki (jeszcze) nie kupiłem. Po prostu czytałem sobie ją w Empiku i zauważyłem to dość znane zdjęcie. Tak czy siak przymierzam się do kupna na Allegro z autografem
Tak więc nie ma czego zazdrościć |
Tak więc będzie czego zazdrościć.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sro Lut 08, 2006 2:22 pm Temat postu: |
|
|
Pink Floyd to mój ulubiony zespół.
Żadna inna muzyka nie posiada tak wielkiej głębi wg mnie.
Jeżeli chodzi o album to uwielbiam ponad wszystko Wish You Were Here. Jest to wg mnie najlepszy album grupy. Jest niesamowicie przejmujący i smutny ale ja właśnie gustuje w takich kompozycjach. Jeżeli chodzi o utwór to bezapelacyjnie Echoes - Arcydzieło.
Nie trzeba chyba tłumaczyć. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2006 7:47 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | Nie, nie, NIE ZGADZAM się! Zobacz na forum Pink Floyd- czy tam jest ktoś, kto nie lubi AMLOR i TDB dlatego, że nie ma tam Watera? A co, jeśli nie forum, jest najlepszym przekrojem tendencji wśród fanów? Wśród FANÓW nie ma niechęci do okresu postRW, bo nie ma tam jednej osoby. Większość nie lubi stylu, który wtedy miał zespół. Dobrym przykładem jest jacław. |
Okay, ale dwie rzeczy:
1. Forum Brain Damage nie jest wyrocznią |
Nie jest wyrocznią, ale jest największym zgrupowaniem FANÓW w polskim internecie. Jeśli mam przybliżać opinie fanów Pink Floyd, to chyba logiczne jest to, że zajrzę na Forum PINK FLOYD?
| Misiu napisał: | | 2. I właśnie to, o czym wspomniałem wyżej - jeżeli ktoś zna Pink Floyd bardzo dobrze, kocha ich muzykę za czasów Watersa, ale właśnie tak nie lubi okresu bez niego ze względu na ten "aspekt moralny", to znaczy, że nie jest prawdziwym fanem? Istnienia takich osób nie można wykluczyć. | W takim razie jest fanem Watersa, a nie Pink Floyd.
Poza tym- zajrzyj na forum onetu i przekonasz się, że mam rację ("AMLOR i Divison Bell to muzyczna kicha" i gdzie tu mowa o braku Watersa? ). Komentarzy typu "bez Watersa nie ma Pink Floyd" jest zaledwie kilka. Poza tym- krytycy okresu postRW piszą w innych postach, iż uwielbiają High Hopes i co po niektóre lepsze kawałki z AMLOR i TDB. No więc...? Gdyby nie lubili AMLOR i TDB, bo nie ma tam Watersa, to nie lubiliby też chyba High Hopes i innych...
| Misiu napisał: | | Poza tym - Ty kochasz Queen, znasz bardzo dobrze ich historię, ale zwracasz pewną uwagę właśnie na "aspekt moralny". Czy to znaczy, że nie jesteś prawdziwym fanem? |
Gdyby grał John, Brian i Roger pod nazwą Queen i, załóżmy przykładowo Roger byłby wokalistą, to nie miałbym nic przeciw. Tylko żeby grali nadal dobrą muzykę.
Co do Rodgersa- nie lubię jego głosu i tyle. Omijając aspekt moralny, po prostu nie podoba mi się muzyka Rodgersa.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | No ale sam upierasz się, że TDSOTM to praca wspólna (choć trochę się nie zgadzam, ale tylko trochę)... |
Niekoniecznie praca wspólna, ale najbardziej wspólna. To raz. A dwa - Dark Side Of The Moon nie było jedynym dziełem, gdzie był Wright. Na The Wall również był, a nawet robić mu się odechciało. A proszę, płyta jest uznawana również za jedno z największych dzieł zespołu (mimo że podkreśla się często, że to solowa płyta Rogera). Ale tutaj widać, że nie dzięki niemu płyta odniosła taki sukces, tylko dzięki Watersowi. Podobnie jest z Animals. DLATEGO to jego ludzie utożsamiają z Pink Floyd, a nie Wrighta, mimo że on był obecny i miał swój wkład w powstanie The Wall. |
Tak więc powtarzam- te perełki nagrane bez Watersa są nadal lubiane przez fanów starego okresu. Sorry, ale ten koronny argument przemawia na moją korzyść.
I zgadza się- Waters więcej znaczył w PF niż Wright. Ale to niczego nie zmienia- okres bez Watersa nie jest lubiany, bo brak w MUZYCE iskry bożej. No bo nie da się porównać "Shine On..." z takim "Learning To Fly"- zupełnie inna klasa, porówanie wypada oczywiście na korzyśc tego pierwszego.
I jeszcze jedno- jak wytłumaczysz niepopularność TPAGOD wśród fanów, mimo iż tam był Waters? Po prostu stylowo jest to zupełnie inna płyta od takiego WYWH czy Wall! No i jest tam Waters !
| Misiu napisał: | | Owszem, Dark Side Of The Moon to praca najbardziej wspólna, bo mimo że Roger udzielił się najwięcej, tak bez Richarda dużo trudniej byłoby to osiągnąć, aniżeli na The Wall. |
Nie obraź się, ale Dizney wie trochę więcej na ten temat, więc ufam bardziej jemu w tej kwestii.
Zresztą- jak Mason miał coś komponować, skoro nie umiał grać na gitarze?
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | "Tłumów nie porywał, bo nei chciał porywać"... nie chciał i nie umiał, nie róbmy z niego boga... a charyzmy nei miał, sorka, ale charyzmę to miał Freddie, Che Guevara, Adolf Hitler, ale nie na litość boską Roger Waters! |
Nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie umiał. Bo jak? Dlaczego twierdzisz, że nie miał charyzmy?
|
Jak już pisałem- porównania z postaciami naprawde charyzmmatycznymi wypadają dla Watersa pod tym względem słabo.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Jestem ciekaw, skąd taka pewność, że jeden odniósłby bez reszty grupy sukces, a drugi nie... TDSOTM, jak to mówił Diuzney, człowiek, który zna się na PF lepiej niż ktokolwiek inny, TDSOTM ma concept autorstwa Watersa, wszystkie bardziej znaczące utwory napisał właśnie Roger, reszta udzielała się jedynie jako kompozytorzy kilku piosenek i głównie jako wykonawcy. Cały pomysł był Watersa. |
Po pierwsze - reszta nie udzieliła się w kilku utworach na Dark Side Of The Moon. Na 9 utworów tylko 3 są autorstwa samego Rogera.
|
Ale wszystko wymyślił Roger. Wszystko. Reszta mu asystowała.
| Misiu napisał: | | Okay, teraz naszło mi na myśl coś innego. Może i album nie odniósłby takiego sukcesu, gdyby to była solowa płyta Rogera (chodzi mi tu głównie od nazwę - na pewno więcej ludzi kupiłoby płytę "Pink Floyd The Wall" niż "Roger Waters The Wall"), ale na pewno brzmienie osiągnięto by bardzo podobne. Dark Side Of The Moon to więcej muzyki niż na The Wall (co niekoniecznie oznacza mniej gadania). Bardziej rozbudowane solówki, bardziej różnorodne utwory. Trudniej byłoby to zastąpić kimś innym, by osiągnięto taki właśnie efekt. |
Można by nająć innych muzyków- wyłączając gitarę, brzmienie byłoby podobne.
No i wiadomo, że marka "Roger Waters" nie jest tak rozpoznawalna jak marka "Pink Floyd"
| Misiu napisał: | | Dodać fakt, że na Dark Side Of The Moon, wbrew temu co jest napisane w książeczce, nie wszystkie teksty są w pełni Rogera. |
Ja niestety nie widzę bardziej wiarygodnego źródła niż książeczka od płyty. Tak więc oficjalnie wszystkie teksty są Rogera.
| Misiu napisał: | | Po drugie - NAWET JEŚLI Speak To Me byłoby autorstwa Rogera, to wątpię, by np. Mason nie udzielił się faktycznie, tak jak jest to napisane, w Time, gdzie mamy solo perkusyjne, by Wright nie udzielił się w Us And Them, Any Colour You Like i nie był autorstwa The Great Gig In The Sky, skoro jest tam spora ilość klawiszy, by Gilmour nie udzielił się w Time, gdzie jest wybijająca się solówka gitarowa... |
Ok, ale co z tego? Na swoich solowych płtach Waters też korzystał z pomocy inych muzyków.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | A czy The Wall odniosło mniejszy sukces od TDSOTM?
|
Tak, mimo wszystko. Gdyby porównywać sukces jakiejś płyty Pink Floyd do sukcesu, jaki odniósł Dark Side Of The Moon, to wzięto by pod uwagę jedynie The Wall, ale sukces był mimo wszystko mniejszy. |
Ok, zostawmy tę kwestię w spokoju. Bo jeśli mówimy o sprzedaży, to masz rację, choć wtedy mówimy jedynie o sukcesie komercyjnym. Artystyczny sukces jest porównywalny.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | NIE. Fani Watersa to fani JEGO twórczości. |
Ale czy dzieła Pink Floyd są dziełem twórczości Watersa? Dobrze to powiedział Mason - The Final Cut jest z jednej strony solową płytą Rogera, bo jest autorem wszystkich kompozycji, ale z drugiej strony nie można tak powiedzieć, bo udzielała się reszta Pink Floyd (prócz Wrighta oczywiście). |
Jak już napisałem- na solowych płytach Waters też korzystał z pomocy innych muzyków.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | NIE. Ja jestem fanem twórczości Fisha. A więc kocham płyty Marillion z nim i jego solowe płyty. Zaś nowy Marillion zupełnie mi się nie podoba. |
Tutaj można by się czepiać, że dlatego, bo, o ile się nie mylę, on jest autorem wszystkich kompozycji. |
Jest autorem tekstów, muzykę pisał zespół. Więc czepiać się nie można :]
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Misiu napisał: | | Określenia, że niektóre płyty są bardziej Gilmourowskie albo bardziej Watersowe, mają na celu zaznaczenie ich brzmienia. |
NO WŁAŚNIE! BRZMIENIA, a nie osoby dominującej! |
Ale żadne z tych określeń nie zaznacza, że ktoś jest fanem Watersa albo Gilmoura. To jest tylko takie wyrobione na podstawie tego, co się w Pink Floyd działo powiedzenie. Odnosi się do brzmienia, ale nie do faktu, że ktoś, kto lubi przykładowo Wish You Were Here jest fanem Watersa. Bo jest wtedy fanem Pink Floyd za czasów, gdy był tam Waters - inaczej, moim zdaniem, nie można tego określić. |
No właśnie- ktoś jest fanem muzyki z jakiegoś okresu, no bo chyba nie mówimy o byciu fanem OSOBY Rogera Watersa (i nie miałem tgo na myśli, miałem na myśli twórczość ROGERA WATERSA).
Jeśli ktoś jest fanem okresu watersowego, to znaczy że jest fanem muzyki, brzmienia, ale nie konkretnej osoby- to by było dość głupie, nie sądzisz? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2006 8:36 pm Temat postu: |
|
|
Jeszcze jedną rzecz udało mi się wyszukać:
| Fenderek napisał: | | Potem bylo tylko lepiej: Ciemna Strona Ksiezyca nie jest moim faworytem (jestem fanem Watersa, nie Gilmoura) |
Może to Cię przekona, Misiu? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pią Lut 10, 2006 9:01 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Potem bylo tylko lepiej: Ciemna Strona Ksiezyca nie jest moim faworytem (jestem fanem Watersa, nie Gilmoura) |
Z tego co wiem to na Ciemną stronę księżyca duży wpływ miał Waters.
Nie zmienia to faktu że wszyscy w tym albumie dołożyli coś od siebie.[/quote] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2006 3:39 pm Temat postu: |
|
|
| Marcin S. napisał: | | Nie jest wyrocznią, ale jest największym zgrupowaniem FANÓW w polskim internecie. Jeśli mam przybliżać opinie fanów Pink Floyd, to chyba logiczne jest to, że zajrzę na Forum PINK FLOYD? |
Oczywiście, ale ja nie mówiłem tylko o fanach.
| Marcin S. napisał: | | W takim razie jest fanem Watersa, a nie Pink Floyd. |
Nie, gdyby płyty były podpisane "Roger Waters", byłbyś jego fanem.
| Marcin S. napisał: | | Komentarzy typu "bez Watersa nie ma Pink Floyd" jest zaledwie kilka. |
Ale są. I tutaj jest to podobieństwo, o którym mówię.
| Marcin S. napisał: | Poza tym- krytycy okresu postRW piszą w innych postach, iż uwielbiają High Hopes i co po niektóre lepsze kawałki z AMLOR i TDB. No więc...? Gdyby nie lubili AMLOR i TDB, bo nie ma tam Watersa, to nie lubiliby też chyba High Hopes i innych...
|
Bo to są ludzie, którzy nie lubią tego okresu ze względu na styl. Ale są też tacy, którzy...nie chce mi się kończyć. I tego nie zmienisz.
| Marcin S. napisał: | | Tak więc powtarzam- te perełki nagrane bez Watersa są nadal lubiane przez fanów starego okresu. Sorry, ale ten koronny argument przemawia na moją korzyść. |
Wyjaśniłem wyżej.
| Marcin S. napisał: | | I jeszcze jedno- jak wytłumaczysz niepopularność TPAGOD wśród fanów, mimo iż tam był Waters? Po prostu stylowo jest to zupełnie inna płyta od takiego WYWH czy Wall! No i jest tam Waters ! |
Uważają go za słaby album? Ale to jest sam początek, więc jak to można porównywać z tym, co się działo później?
| Marcin S. napisał: | | I zgadza się- Waters więcej znaczył w PF niż Wright. Ale to niczego nie zmienia- okres bez Watersa nie jest lubiany, bo brak w MUZYCE iskry bożej |
Nie tylko dlatego.
| Marcin S. napisał: | Nie obraź się, ale Dizney wie trochę więcej na ten temat, więc ufam bardziej jemu w tej kwestii.
|
Owszem, wie, ale....co to ma do rzeczy? Nie trzeba się znać, by stwierdzić, że łatwiej jest osiągnąć muzycznie ten sam poziom na The Wall niż na Dark Side Of The Moon. Trzeba po prostu to usłyszeć. Dizney też ma swoje zdanie po prostu.
| Marcin S. napisał: | | Zresztą- jak Mason miał coś komponować, skoro nie umiał grać na gitarze? |
Dokomponowywał utwory - solo perkusyjne w Time itd. O to mi chodzi, nie o całe utwory. A Speak To Me to inna bajka, choć również Masona.
| Marcin S. napisał: | | Jak już pisałem- porównania z postaciami naprawde charyzmmatycznymi wypadają dla Watersa pod tym względem słabo. |
To Twoje subiektywne zdanie.
| Marcin S. napisał: | | Ale wszystko wymyślił Roger. Wszystko. Reszta mu asystowała. |
Dał ideę tego, jak to powinno wyglądać. To było wskazówką w tym, co komponowała reszta. Tak więc on nie wymyślił wszystkiego, tylko jego pomysł był podpowiedzią dla wszystkiego.
| Marcin S. napisał: | Ja niestety nie widzę bardziej wiarygodnego źródła niż książeczka od płyty. Tak więc oficjalnie wszystkie teksty są Rogera.
|
Więc jak możesz mieć wątpliwości co do Speak To Me? O tym, że Panowie pomagali w pisaniu tekstów na Dark Side Of The Moon, jest podobno napisane w "Moje Wspomnienia" Nicka. Oficjalnie więc są to teksty Rogera, ale oficjalnie nie istnieje również wiele samolotów amerykańskich.
| Marcin S. napisał: | | Ok, ale co z tego? Na swoich solowych płtach Waters też korzystał z pomocy inych muzyków. |
Ale wszystko brzmi kompletnie inaczej.
| Marcin S. napisał: | Jest autorem tekstów, muzykę pisał zespół. Więc czepiać się nie można :]
|
No tak, to okay.
| Marcin S. napisał: | | Jeśli ktoś jest fanem okresu watersowego, to znaczy że jest fanem muzyki, brzmienia, ale nie konkretnej osoby- to by było dość głupie, nie sądzisz? |
Owszem, byłoby to głupie, ale tutaj zaprzeczasz sam sobie - jest się fanem Pink Floyd, a nie Watersa.
| Marcin S. napisał: | | Może to Cię przekona, Misiu? |
Ale tu chodzi jedynie o podkreślenie brzmienia wynikające z sytuacji, jaka się działa. Tak się tylko mówi, ale to nie jest prawdziwe oficjalnie. Matko, nie umiem tego dokładniej powiedzieć.... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2006 4:07 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
Więc jak możesz mieć wątpliwości co do Speak To Me? O tym, że Panowie pomagali w pisaniu tekstów na Dark Side Of The Moon, jest podobno napisane w "Moje Wspomnienia" Nicka. Oficjalnie więc są to teksty Rogera, ale oficjalnie nie istnieje również wiele samolotów amerykańskich. |
Nie zmienia to faktu że Waters zawsze był kluczowym twórcą tekstów. Wskazuje na to nie tylko moje przypuszczenie ale także to że teksty w płytach nagranych bez Watersa mają zupełnie inny styl i.... tematykę.
Waters zawsze tworzył teksty spójne tematycznie.
Natomiast po jego odejściu teksty były że tak określę bardziej różnorodne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2006 9:36 pm Temat postu: |
|
|
Chodzi mi o coś innego - po tej płycie, Waters, póki był w zespole, napisał wszystkie teksty. Tutaj nie, otrzymał pomoc od innych. To kolejny dowód, że Dark Side Of The Moon nie powstałoby bez reszty. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lut 12, 2006 3:53 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Marcin S. napisał: | | Nie jest wyrocznią, ale jest największym zgrupowaniem FANÓW w polskim internecie. Jeśli mam przybliżać opinie fanów Pink Floyd, to chyba logiczne jest to, że zajrzę na Forum PINK FLOYD? |
Oczywiście, ale ja nie mówiłem tylko o fanach. |
Rany, ale nawet na Onecie, gdzie nie ma fanów, dominują tendencje, które opisywałem... Tak więc gdzie ci Twoi nie-fani, którzy nie lubią AMLOR i TDB, bo nie ma tam Watersa?
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | W takim razie jest fanem Watersa, a nie Pink Floyd. |
Nie, gdyby płyty były podpisane "Roger Waters", byłbyś jego fanem.
|
Chyba wiadomo, że nie chodzi mi o jakiś głupi podpis na płycie, tylko o twórczość...
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Komentarzy typu "bez Watersa nie ma Pink Floyd" jest zaledwie kilka. |
Ale są. I tutaj jest to podobieństwo, o którym mówię. |
Na tej samej zasadzie Polska jest krajem muzułmańskim, bo u nas są muzułmanie. Wprawdzie tylko 5 tys., ale SĄ
Poza tym- wyjątek potwierdza regułę.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Poza tym- krytycy okresu postRW piszą w innych postach, iż uwielbiają High Hopes i co po niektóre lepsze kawałki z AMLOR i TDB. No więc...? Gdyby nie lubili AMLOR i TDB, bo nie ma tam Watersa, to nie lubiliby też chyba High Hopes i innych... |
Bo to są ludzie, którzy nie lubią tego okresu ze względu na styl. Ale są też tacy, którzy... |
Są ich śladowe ilości. I faktycznie nie zmienię tego, ale to nie znaczy, że na ich podstawie mamy budować jakąś regułę.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Tak więc powtarzam- te perełki nagrane bez Watersa są nadal lubiane przez fanów starego okresu. Sorry, ale ten koronny argument przemawia na moją korzyść. |
Wyjaśniłem wyżej.
|
Nic nie wyjaśniłeś- ta garstka fanatyków Watersa też lubi High Hopsy i inne.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | I jeszcze jedno- jak wytłumaczysz niepopularność TPAGOD wśród fanów, mimo iż tam był Waters? Po prostu stylowo jest to zupełnie inna płyta od takiego WYWH czy Wall! No i jest tam Waters ! |
Uważają go za słaby album? Ale to jest sam początek, więc jak to można porównywać z tym, co się działo później? |
Tak, uważają za słaby albo przynajmniej słabszy od reszty.
Początek? I co z tego? Debiut Queen jest rewelacyjnym albumem! No ale to też przecież początek! To samo Led Zeppelin, U2 i wiele innych grup.
Argument IMHO nietrafiony.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | I zgadza się- Waters więcej znaczył w PF niż Wright. Ale to niczego nie zmienia- okres bez Watersa nie jest lubiany, bo brak w MUZYCE iskry bożej |
Nie tylko dlatego.
|
Dobra, w takim razie sądź sobie jak chcesz, większość zwraca uwagę na muzykę.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Nie obraź się, ale Dizney wie trochę więcej na ten temat, więc ufam bardziej jemu w tej kwestii. |
Owszem, wie, ale....co to ma do rzeczy? Nie trzeba się znać, by stwierdzić, że łatwiej jest osiągnąć muzycznie ten sam poziom na The Wall niż na Dark Side Of The Moon. |
Wielu stawia te albumy na równi. Kto Ci powiedział, że Ciemna Strona jest lepsza od Wall
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Zresztą- jak Mason miał coś komponować, skoro nie umiał grać na gitarze? |
Dokomponowywał utwory - solo perkusyjne w Time itd. O to mi chodzi, nie o całe utwory. |
No więc nazywajmy rzeczy po imieniu- gdzie tu mowa o komponowaniu?
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Jak już pisałem- porównania z postaciami naprawde charyzmmatycznymi wypadają dla Watersa pod tym względem słabo. |
To Twoje subiektywne zdanie.
|
Nie- to nie jest moje subiektywne zdanie. Ja po prostu zweryfikowałem fakty. To Freddie pociągnął za sobą tłumy na Live Aid, a nie Waters. Tyle.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Ale wszystko wymyślił Roger. Wszystko. Reszta mu asystowała. |
Dał ideę tego, jak to powinno wyglądać. To było wskazówką w tym, co komponowała reszta. Tak więc on nie wymyślił wszystkiego, tylko jego pomysł był podpowiedzią dla wszystkiego.
|
Reszta niekoniecznie komponowała (szczególnie Mason- on na pewno nie komponował, ale np. dodawał coś od siebie, na przykład solo w Time, stąd jest rzekomym współautorem niektórych piosenek). Pomysł, koncept i wszystko wyszło od Watersa.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Ja niestety nie widzę bardziej wiarygodnego źródła niż książeczka od płyty. Tak więc oficjalnie wszystkie teksty są Rogera. |
Więc jak możesz mieć wątpliwości co do Speak To Me? O tym, że Panowie pomagali w pisaniu tekstów na Dark Side Of The Moon, jest podobno napisane w "Moje Wspomnienia" Nicka. |
Ok, niech Ci będzie z tym Speak To Me
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Ok, ale co z tego? Na swoich solowych płtach Waters też korzystał z pomocy inych muzyków. |
Ale wszystko brzmi kompletnie inaczej. |
Nie- takie Radio KAOS brzmi dość floydowsko.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Jeśli ktoś jest fanem okresu watersowego, to znaczy że jest fanem muzyki, brzmienia, ale nie konkretnej osoby- to by było dość głupie, nie sądzisz? |
Owszem, byłoby to głupie, ale tutaj zaprzeczasz sam sobie - jest się fanem Pink Floyd, a nie Watersa.
|
Jest się fanem Pink Floyd z okresu watersowskiego (jeśli odrzuca się MUZYKĘ z okresu bez Rogera). Fanem (a raczej fanatykiem) Watersa jest ktoś, kto akceptuje tylko to, co nagrał Waters (czyli odrzuca AMLOR i TDB tylko dlatego, że nie ma tam RW). Tak więc niczemu nie zaprzeczam.
| Misiu napisał: |
| Marcin S. napisał: | | Może to Cię przekona, Misiu? |
Ale tu chodzi jedynie o podkreślenie brzmienia wynikające z sytuacji, jaka się działa. |
No mi właśnie chodziło o brzmienie.
Poza tym- cytuj całości wypowiedzi, a nie tylko moje odpowiedzi- będzie mi dużo łatwiej pisać, bo tak to niespecjalnie wiem, no co dokładnie odpowiadam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 3:24 pm Temat postu: |
|
|
Wlasnie w pezdsprzedazy kupilem bilety na koncert Watersa w Hyde Parku gdzie zagra cale DARK SIDE OF THE MOON... Too juz drugi raz w ciagu roku uslysze ten album- najpierw DT teraz On... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 3:35 pm Temat postu: |
|
|
Na ile ja słyszałem z jego solowych koncertów Money, to średnio mi się podobało, ale i tak zazdroszczę.
Wszędzie to Dark Side Of The Moon.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
SoQ

Dołączył: 12 Sty 2004 Posty: 271 Skąd: Częstochowa / Katowice
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 3:48 pm Temat postu: |
|
|
ja tez zazdroszcze:) a wybiera sie ktos moze 7 lipca do Poznania? wiadomo ze co stary dobry rock to nie opera, no ale chyba warto zobaczyc Watersa w Polsce:) bilety do kupienia w empikach i przez www. Czy w empiku w katowicach sa, zaraz jade sie przekonac. Aha ceny wejsciowek od 30 (!!) do 500 zl. Jak patrzylem na mapke koncertu to takie dobre wejsciowki sa juz gdzies od 70 zl do 150. Pozdrawiam _________________ Fan nr 19
The sun is in the east
Even though the day is done.
Two suns in the sunset
Could be the human race is run. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 5:20 pm Temat postu: |
|
|
Heh- wlasni esie dowiedzialem, ze on gra te DARK SIDE w... surroundzie!!!! _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 10:46 pm Temat postu: |
|
|
A ja mam nadzieję, że Gilmour przyjedzie do Warszawy promować On An Island
A opera w sumie mnie nie ciekawi tak bardzo, choć zdziwiły mnie ceny biletów (30 zł). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 11:34 pm Temat postu: |
|
|
A co sądzicie o On An Island? Szczerze, to ja słuchałem tylko parę fragmentów, ale bardzo mi się spodobały. Takie Gilmourowskie, jego typowy styl i brzmienie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 11:37 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | A co sądzicie o On An Island? Szczerze, to ja słuchałem tylko parę fragmentów, ale bardzo mi się spodobały. Takie Gilmourowskie, jego typowy styl i brzmienie. |
Niewiele tego słyszałem ale od razu skojarzyło mi się z piękną płytą "Division Bell'. Mam nadzieję że po odsłuchaniu pełnego albumu zdania nie zmienię.
"Coming back to life..." _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 11:39 pm Temat postu: |
|
|
Z The Division Bell - dokładnie.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|