| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 8:36 pm Temat postu: |
|
|
Pieprzenie kosmiczne a nie mądrze gadają. Teoria, że Meddle to Echoes plus bonus tracki jest o tyle prawdziwa, że przy Echoes wszystko brzmi jak bonus tracki, może z wyjątkiem jakichś pojedynczych Starlessów, Dedkendensów czy, nie wiem, Szopenów. Gdyby tracklista wyglądała tak:
1. Shine On You Crazy Diamond
2. Starless
3. The Host of Seraphim
4. Since I've Been Loving You
5. Ocean Cloud
6. Echoes
to może byłby względnie wyrównany poziom, ale raz, że i tak nieprawda bo sam nie wiem co tu robi Marillion, dwa, że płyta byłaby niespójna, a trzy, że cuda nie zdarzają się wszystkie naraz. Trzeba się z tym pogodzić, że jak się nagrywa Dzieło Natchnięte Duchem Świętym, to wszystko przy nim będzie jedynie tworem ludzkim. A te Echoesowe przystawki robią świetny klimat i wstęp do słuchania drugiej strony albumu. Jedyne co jest złe to to, że w wersji CD nie ma odstępu między Seamusem a Echoes (więc zrobiłem sobie w tym miejscu plik z paroma sekundami ciszy, I CO, MOŻNA?). Co do One of These Days to z tego co wiem, raczej nie ma wątpliwości, że rox, chociaż kiedyś najmniej lubiłem ten kawałek z całej płyty (tak). Ale przy A Pillow of Winds można odpłynąć w równie rajskie rejony, jak przy Fat Old Sun, jeśli nie bardziej nawet (że Fat Old Sun pewnie też nie lubicie, no to co ja poradzę), Fearless ma GENIALNY KROPKA flojdowy klimat + te kibolskie zaśpiewy, teoretycznie zupełnie od czapy, a w praktyce idealnie komponujące się w utwór. No San Tropez i Seamus są już tylko w porządku. Ten pierwszy ma najfajniejszą solówkę Wrighta ever co prawda, ale to bardziej jako sympatyczna ciekawostka, bo on raczej słynął z muzycznego sięgania ABSOLUTU, niż z fajności. No a w Seamus śpiewa pies, macie coś do psów? Pomysł jest fajny, bo blues z reguły brzmi jak pies, POWIEDZMY SOBIE SZCZERZE. No i oba są bezpretensjonalne i w odróżnieniu od wielu rzeczy z czasów watersowych i postwatersowych nie próbują udawać czegoś czym nie są. Szkoda, że daga skasowała moją niegdysiejszą listę top10ever - tam mi się tak pięknie udało oddać moje uczucia do tej płyty, że w życiu drugi raz mi się nie uda. Mnie raczej trudno sobie wyobrazić lepszy skład pierwszej strony Echoes, znaczy Meddle. Może dwa ostatnie kawałki dałoby się zastąpić jakimś Set The Controls... i czymś, ale nie wiem, czy by to nie było POPRAWIANIEM MONA LISY Z ŁASICZKĄ Z MILO i nie zaszkodziłoby spójności. Bo płyta jest spójna, w dodatku to pierwsza spójna płyta od czasu debiutu, bez żadnych Corporall Cleggów czy Summerowych dęciaków, wybijających zupełnie z rytmu. Flojdyzm jest tu stuprocentowy już.
A Fenderek nie ma prawa głosu, odkąd stracił wolność dla szpanu, tyle w temacie. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 8:56 pm Temat postu: |
|
|
Meddle-sreddle _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 8:57 pm Temat postu: |
|
|
ktoś pozamieniał loginy, niemoge \o/ _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 9:38 pm Temat postu: |
|
|
Z każdym Twoim postem odnoszę wrażenie, że przestajesz być osobą, do której pasuję choć trochę... _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 9:50 pm Temat postu: |
|
|
oo właśnie wymieniłeś też Shine On. Na Wish You Were Here nie ma ani jednej kompozycji, która by odstawała. Znaczy może tytułowy, ale to i tak już legedna. A bardziej spójnego i wyrównanego albumu niż Dark Side to chyba nie ma i jako całość jest u Floydów nie do pobicia.
No i tak wiadomo, że każdy kocha Floydów za coś innego. Echoes też uwielbiam, ale akurat te dwie cenię bardziej. Mógłbym się zastanowić bardziej jak z Animalsami, których nie jestem mega-fanatykiem albo The Wall'em ( ) ale ta dwójka jest u mnie nie do ruszenia. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 9:58 pm Temat postu: |
|
|
| Xavi napisał: | | oo właśnie wymieniłeś też Shine On. Na Wish You Were Here nie ma ani jednej kompozycji, która by odstawała. Znaczy może tytułowy, ale to i tak już legedna. |
No bez jaj, od SOYCD to może Welcome to Machine nie odstaje, ale Have a Cigar i tytułowy, jakkolwiek ten pierwszy bardzo lubię to raczej trudno w ogóle porównywać do suity. A jakby zamiast SOYCD było tam Echoes to nawet Welcome to Machine byłoby gofrem.
| Xavi napisał: | | A bardziej spójnego i wyrównanego albumu niż Dark Side to chyba nie ma i jako całość jest u Floydów nie do pobicia. |
A wcale, że nie, bo przecież tam Gig miecie wszystko, mimimi. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 10:01 pm Temat postu: |
|
|
to tak jakby One of These Days przyrównać do Welcome, a reszta odstaje choć też jest fajna. A wskaźnik tego co lepsze przechyla u nas to, że Shine On wolę bardziej od Echoes
No Gig jest najlepsze, no ale reszta odstaje tylko troszunię. No może Money trochę bardziej. Zresztą na temat Dark Side'a jak całości się już nie wypowiadam bo to ABSOLUT. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 10:07 pm Temat postu: |
|
|
| Xavi napisał: | | to tak jakby One of These Days przyrównać do Welcome, a reszta odstaje choć też jest fajna. |
No jestem za. Te płyty w ogóle są podobne. WYWH to takie Meddle tylko, że po DSOTM, więc słychać tę presję potrzeby nagrania drugiego poważnego dzieła dla twardzieli i żadne bluesy z psami już nie wchodziły w grę niestety. I tak dobrze, że te odgłosy radia się załapały, bo inaczej to już by nie był prog przecież.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 10:10 pm Temat postu: |
|
|
Pieprzenie, przecież wiadomo, że na DSOTM najwspanialszy jest watersizm pod koniec, a nie jakaś tam wyjąca baba
DISCLAIMER: Określenie "wyjąca baba" jest żartem, więc uprasza się o nie indyczenie się w świętym szale
A co do Meddle'a to generalnie zgadzam się z katerem, oprócz oczywiście tego jego ekstremalnego fapowania nad Echoes, które wielką rzeczą są, ale nie aż taką bożą polucją, jak on to próbuje przedstawić. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 10:16 pm Temat postu: |
|
|
Teraz nie wiem czy zadowolić się tym, że przyznałeś mi rację, czy raczej indyczeć n.t. Echoes i Gig. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 10:21 pm Temat postu: |
|
|
Dezorientacja katera - achievement unlocked
Swoją drogą, jak tak patrzę trochę postów wstecz, to NAR napisał niezwykle mądrą rzecz o Gunner's Dream. Za każdym razem, jak słyszę ten utwór, coś mnie w nim bierze całego. Ale chyba najbardziej fragment Goodbye mum, goodbye Max/After the service, when she's walking slowly to the car/And the silver in her hair/Shines in cold November air gdzie taki melancholijny ton w głosie Watersa łączy się z niesamowitymi klawiszami. Ach. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 10:27 pm Temat postu: |
|
|
No, dobry jest i mokry. Ale nie aż tak jak ta liryka, co ją wziąłem przytoczyłem. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 12:46 am Temat postu: |
|
|
Chciałbym zauważyć, że nigdzie nie pisałem, iż "Meddle" jest dwoma arcydziełami dopełnionymi kilkoma zapychaczami do standardowej długości, tylko chciałem poznać opinię Katera... i przekonać się, czy on na pewno pisząc o "Meddle" ma na myśli "Meddle", a nie "Echoes" + "One Of These Days" . No i udało mi się uzyskać piękny, prawie-wcale-nie stylizowany-na-Fenderka wywód Katera.
Tak się składa, że ja właśnie lubię "Meddle" jako całość, razem z tym mieszanym z błotem (chyba w tej chwili już tylko dla zasady) przez tró-fanów "San Tropez". Chilloutowy klimat tego kawałka i "Pillow Of Winds" jest chwilą wytchnienia po szalonym "One Of These Days" i przed najlepszą bodajże kobyłą rocka. "Seamus" jest świetnym żartem muzycznym, a fani Queen powinni łapać żarty muzyczne. Tylko kibolskie zaśpiewy w "Fearless" mnie męczą, ale już trudno. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 9:42 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | "Meddle" ma na myśli "Meddle", a nie "Echoes" + "One Of These Days" Wink |
To tam są jakieś inne piosenki? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 9:50 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
To tam są jakieś inne piosenki? |
Ta.
"The Second One", "The One Before Echoes" i coś chyba jeszcze... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 11:52 pm Temat postu: |
|
|
Ja generalnie nie bardzo wiem jak można Meddle przy Aimalsach nazwać płytą równą. Tak, oczywiste jest, że niemożliwe jest utrzymanie całego poziomu Echoes. Na każdym Red jest jakieś Providence, na każdym Dark Side jest jakieś On the Run, tylko... tylko kurcze, przy płytach genialnych te słabsze utwory ciągle tworzą jakąś całość. Weźmy WYWH- każdy kawałek wyrwany z kontekstu się broni. Razem tworzą absolutnie wybuchową mieszankę, do tego poukładane są tak, ze tworzą jedną, dążącą do czegoś całość, przemyślaną, logiczną. To samo z Animals. Na Meddle tego nie ma. To jest zbiór piosenek z których dwie są wielkie a reszta... nad resztą możemy dyskutować. Dla mnie osobiście w reszcie nie ma nic wielkiego a część mnie po prostu nudzi. Gdybyśmy wywalili z WYWH "Welcome to the Machine"- płyta bardzo by na tym ucierpiała. To samo dotyczy każdego innego utworu na tym krążku. Przy Meddle, gdyby nie było na nim np. Seamusa... nie wiem, czy bym zauważył... Taka z Meddle Łasiczka z Milo jak z lemura death metalowiec. To jest zacny album, ale nierówy jak dla mnie. Tak, tam faktycznie pojawiają się TE Floydy po raz pierwszy, ale IMO potem się nadal rowzijali. I jako całość uważam, że takie rzeczy jak Animals, WYWH, Dark Side są po prostu lepsze. Bardziej przemyślane. Równiejsze (i jest to równanie w górę).
Nie wiem, jeżeli ja mam nazwać płytę wielką, genialną czy boską- to ona musi dla mnie być zamkniętą całością, boskością od pierwszej do ostatniej sekundy (i nie, nie znaczy że mają na niej być same Great Gigi). Jeżeli połowy na niej utworów trzeba bronić (bo to żart, bo blues jest jaki jest, bo to, bo tamto)- to chyba jednak takim dotykiem boskości nie jest... One mogą być słabsze- ale ja tu słyszę rzeczy jak na nich bardzo słabe. Na Animalsach nie ma ani jednego słabego utworu. Na WYWH nie ma ani jednego słabego utworu. Na siłę na Dark Side zajdę dwie słabsze rzeczy- ale one są potrzebne tej płycie. Itd.
To, że przyniosła Echoes i One of These Days stawia ją bardzo wysoko na liście tego co lubię. Ale ma tą samą wadę co Atom Heart Mother. Kilka rzeczy to ani nie jest jej rozwinięcie, ani jej zdefiniowanie, ani jej mocna strona. Ot, są. Jakby ich nie było- tak jak mówiłem, nawet bym nie zauważył... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Faraday

Dołączył: 30 Gru 2010 Posty: 476 Skąd: 25 dsf
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 12:17 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Na każdym Red jest jakieś Providence, na każdym Dark Side jest jakieś On the Run, |
...na każdym Brave jest jakieś Paper Lies.
Fenderek mądrze prawi. _________________
last.fm |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 2:23 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Ja generalnie nie bardzo wiem jak można Meddle przy Aimalsach nazwać płytą równą. |
Nigdy tego nie zrobiłem, nawet mi do głowy nie przyszło.
| Fenderek napisał: | | Tak, oczywiste jest, że niemożliwe jest utrzymanie całego poziomu Echoes. Na każdym Red jest jakieś Providence, na każdym Dark Side jest jakieś On the Run, tylko... tylko kurcze, przy płytach genialnych te słabsze utwory ciągle tworzą jakąś całość. |
No jak już wspomniałeś o Red to tam na pewno bardziej Providence rozwala spójność niż ten pies z Meddle.
| Fenderek napisał: | | Weźmy WYWH- każdy kawałek wyrwany z kontekstu się broni. Razem tworzą absolutnie wybuchową mieszankę, do tego poukładane są tak, ze tworzą jedną, dążącą do czegoś całość, przemyślaną, logiczną. To samo z Animals. Na Meddle tego nie ma. To jest zbiór piosenek z których dwie są wielkie a reszta... nad resztą możemy dyskutować. Dla mnie osobiście w reszcie nie ma nic wielkiego a część mnie po prostu nudzi. Gdybyśmy wywalili z WYWH "Welcome to the Machine"- płyta bardzo by na tym ucierpiała. To samo dotyczy każdego innego utworu na tym krążku. Przy Meddle, gdyby nie było na nim np. Seamusa... nie wiem, czy bym zauważył... Taka z Meddle Łasiczka z Milo jak z lemura death metalowiec. To jest zacny album, ale nierówy jak dla mnie. Tak, tam faktycznie pojawiają się TE Floydy po raz pierwszy, ale IMO potem się nadal rowzijali. I jako całość uważam, że takie rzeczy jak Animals, WYWH, Dark Side są po prostu lepsze. Bardziej przemyślane. Równiejsze (i jest to równanie w górę). |
Tu się prawie ze wszystkim zgadzam i w dalszym ciągu Meddle u mnie jest wyżej niż WYWH i Animals. Jak dla mnie legendarne PRZEMYŚLANIE nie jest argumentem rozstrzygającym - przecież Echoes zmontowali z mnóstwa różnych małych kawałków, które zarejestrowali a Waters napisał jakiś tekst o albatrosach. Co mnie to właściwie obchodzi, skoro muzycznie to co powstało kładzie na łopatki całe Animals? WAŻNE ŻE BÓG POMYŚLAŁ ZA NICH.
| Fenderek napisał: | | Nie wiem, jeżeli ja mam nazwać płytę wielką, genialną czy boską- to ona musi dla mnie być zamkniętą całością, boskością od pierwszej do ostatniej sekundy (i nie, nie znaczy że mają na niej być same Great Gigi). Jeżeli połowy na niej utworów trzeba bronić (bo to żart, bo blues jest jaki jest, bo to, bo tamto)- to chyba jednak takim dotykiem boskości nie jest... One mogą być słabsze- ale ja tu słyszę rzeczy jak na nich bardzo słabe. Na Animalsach nie ma ani jednego słabego utworu. Na WYWH nie ma ani jednego słabego utworu. Na siłę na Dark Side zajdę dwie słabsze rzeczy- ale one są potrzebne tej płycie. Itd. |
No i właśnie sam bronisz tych słabszych rzeczy na DSOTM. Różnica (poza konceptem, w który tu nie wnikam, bo Meddle to nie ta bajka) jest tylko taka, że między nimi jest płynne przejście, więc wywalenie ich jest niewykonalne. On The Run wyjęte z kontekstu to jak dla mnie podobny rodzaj eksperymentu co pies, ale na płycie są jakimś rodzajem wytchnienia przed większym wykurwem. Poza tym nie połowy, tylko dwóch - tyle samo co na DSOTM. Jeśli w ogóle już trzeba czegoś bronić oczywiście, bo jak dla mnie na obu tych płytach nie ma złych rzeczy, wszystkiego słucha mi się przynajmniej z przyjemnością.
Poza tym generalnie rozumiem Twe uczucia. Ale wydaje mi się, że próbujesz mnie przekonać, że nie powinienem uwielbiać Fearless a na San Tropez wypadałoby rzygać z odrazą. Co ja poradzę, że takie A Pillow of Wind lubię o wiele bardziej niż chociażby Wish You Were Here, które zawsze było dla mnie nudnawe i zbyt ogniskowe? Albo, że za Echoes dałbym się pokroić a za podobne przecież a w dodatku BARDZIEJ PRZEMYŚLANE SOYCD już nie? Znaczy nie przeczę, że to moje postrzeganie muzyki flojdów jest tym właściwym, podczas gdy ty kluczysz we mgle, ale w końcu jesteś tylko Małym Palcem etc. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 10:23 am Temat postu: |
|
|
A ja Cię do niczego nie przekonuję, to raz
A dwa- sam wyżej cenię Echoes jako kawałek od SOYCD
A co do bronienia dwóch rzeczy z Dark Side. Na Meddle mówimy o 3-4 utworach z 6- na Dark Side mówimy o 2 z 10... I oczywiście, że to kwestia gustu- ale dlatego mówię, MNIE nudzą, dlatego ja tej płyty nigdy wielką i przewspaniałą nie nazwę. Echoes czy nie Echoes.
Z ciekawości. Czy obecność Echoes nie wpływa jakoś pozytywnie na resztę, w sensie na to, że łaskawszym okiem patrzy się na inne? Ja się na tym czasem złapałem, akurat przy tej płycie nie, ale przy innych zdarzało mi się. Jeżeli na płycie jest coś mega-wielkiego, to potem nawet te słabsze rzeczy wydają się jakoś lekko lepsze... zresztą, tak między bogiem a prawdą to w ogóle mam wrażenie, że na to "choruje" większość lubiąca Division Bell...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 11:20 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Z ciekawości. Czy obecność Echoes nie wpływa jakoś pozytywnie na resztę, w sensie na to, że łaskawszym okiem patrzy się na inne? Ja się na tym czasem złapałem, akurat przy tej płycie nie, ale przy innych zdarzało mi się. Jeżeli na płycie jest coś mega-wielkiego, to potem nawet te słabsze rzeczy wydają się jakoś lekko lepsze... |
Ja tak nie mam, wręcz przeciwnie - kontrast pomiędzy utworami uderza mnie do tego stopnia, że aż mam ochotę wstać i walnąć tego skipa.
| Fenderek napisał: | zresztą, tak między bogiem a prawdą to w ogóle mam wrażenie, że na to "choruje" większość lubiąca Division Bell...  |
Odpuść już kochanieńki to najeżdżanie na DB przy każdej okazji bo tak bezmyślnie prześmiewcza krytyka nijak do Ciebie nie pasuje... no chyba, że faktycznie ktoś pozamieniał te loginy.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 5:24 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: |
Ja tak nie mam, wręcz przeciwnie - kontrast pomiędzy utworami uderza mnie do tego stopnia, że aż mam ochotę wstać i walnąć tego skipa.
|
To znaczy tak- jesli mam mega-wielką rzecz a potem beznadziejną- pełna zgoda, przycisk NEXT jak nic. Ale jeśli nastepny kawałek jest słabszy ale niekoniecznie słaby? A jeśli zaraz kolejny jest znowu genialny?
A jeśli jeszcze razem zaczynają tworzyć jedną całość... no właśnie. Tu chyba sedno tego wszystkiego. Ja Dark Side potrafię traktować niemal jak zamkniętą całość, jedną "symfonię". Słuchając Czterech Pór Roku czy Peer Gynta nie dzielę rzeczy na "od 7-mej minuty nuda, potem znowu fajnie, potem nuda, potem powinno być inaczej", itd. Słucham całości. Wielbię całość. Dla mnie Animals czy Dark Side to jest jedna całość. Meddle- ani trochę. I dlatego też bardziej mi wadzą słabsze rzeczy- bo są osobno i jakby ich tam nie było, nie czułbym żadnej wielkiej straty.
| Incubus napisał: |
Odpuść już kochanieńki to najeżdżanie na DB przy każdej okazji |
Trzeba jakoś zbalansować najeżdżanie na wokal Watersa  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 8:46 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Z ciekawości. Czy obecność Echoes nie wpływa jakoś pozytywnie na resztę, w sensie na to, że łaskawszym okiem patrzy się na inne? Ja się na tym czasem złapałem, akurat przy tej płycie nie, ale przy innych zdarzało mi się. Jeżeli na płycie jest coś mega-wielkiego, to potem nawet te słabsze rzeczy wydają się jakoś lekko lepsze... zresztą, tak między bogiem a prawdą to w ogóle mam wrażenie, że na to "choruje" większość lubiąca Division Bell...  |
Na pewno tak jest, znaczy na początku. I w przypadku wielu rzeczy - np. w życiu by mi się za Marbles nie chciało wziąć, gdyby nie było tam trzech wiadomych kawałków. Do reszty przekonuję się naprawdę powoli, bo i tak zawsze po Niewidzialnym czekam na Ocean a potem na zakończenie. Z Meddle było podobnie, kiedyś to były dla mnie większe gofry niż piosenki z AHM. Ale obecnie uwielbiam słuchać pierwszej strony płyty, często nawet bez Echoes, żeby nie profanować eheh. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 10:27 pm Temat postu: |
|
|
Ej, toż A Pillow of Winds ma klimat że hohoho. Ja generalnie zgadzam się i z Fenderkiem, i z katerem - bo że do do Wielkiej Czwórki Meddle nie dorasta to sprawa oczywista, ale nie dlatego, że jest jakieś wyjątkowo nierówne czy nawet słabe, ale dlatego, że te cztery albumy to jest poziom tak masakryczny, że hohoho. Ale tak naprawdę nie wiem, na czym polega kiepskość takiego Seamus chociażby? Czy One of These Days jest bardziej przemyślane, czy ma po prostu fajniejszy riff? No i ba, mówcie co chcecie, ale przecież ten głupi Seamus instrumentalnie jest świetny! Każdy instrument tam istnieje, tyle że w konwencji zabawy, swobody, sielanki. Rick fantastycznie pinka sobie na tym pianinie, a niedbały akustyk daje to poczucie swobodnej bzdury. Wiadomo, że przede wszystkim czeka się na Echoes, ale w reszcie tych kawałków sporo ciekawego mogę znaleźć. Problem polega na tym, że to Echoes nadaje poziom, któremu trudno dorównać.
Dobra, nic ciekawego nie napisałem.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Wrz 29, 2011 6:07 pm Temat postu: |
|
|
Najnowszy remaster ciemnej strony księżyca jest po prostu nieziemski
Nie mam słów by opisać to co usłyszałem. Momentami miałem wrażenie, jakbym słyszał pewne dźwięki po raz pierwszy a znam przecież ten krążek od lat. Jeśli tak odpicowali każdą płytę to nie ma się co zastanawiać, tylko zbierać pieniądze na box. _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Czw Wrz 29, 2011 6:41 pm Temat postu: |
|
|
| Mandey napisał: | Najnowszy remaster ciemnej strony księżyca jest po prostu nieziemski  |
Lepsza niż wersja SACD? _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Wrz 29, 2011 6:54 pm Temat postu: |
|
|
W moim odczuciu tak. SACD też posiadam więc mam porównanie.
Musisz posłuchać sam by ocenić.
Teraz słucham bonusowego dysku z wersji "experience" gdzie jest koncert z całą ciemną stroną zagrany w londyńskim Empire Pool w 1974. Wykonanie tej płyty na trasie The Division Bell znane z albumu PULSE nie ma startu. Magia! _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Wrz 29, 2011 7:15 pm Temat postu: |
|
|
| Mandey napisał: | | Jeśli tak odpicowali każdą płytę to nie ma się co zastanawiać, tylko zbierać pieniądze na box. |
No box z tego co widziałem to full wypas z serią gadżetów, ciekawe czy adekwatny do ceny. Bo za taką, a nawet niższą można też dostać "Oh, By The Way". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Czw Wrz 29, 2011 7:22 pm Temat postu: |
|
|
Ile kosztuje taki box? Zastanawiam się nad tym dość mocno... _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|