| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 11:10 pm Temat postu: |
|
|
Gilmour ma w swojej grze coś unikatowego... to się po prostu ma i tyle. To tak samo jak za May'em. Rozmawiałem kiedyś z wielce szacownym gitarzystą, Wojciechem Hoffmannem (Turbo) - mówił o tym, że technicznie Gilmour nie stanowi wielkiego problemu, tyle że co z tego, skoro 9 na 10 znakomitych gitarzystów nawet się do niego nie jest w stanie zbliżyć. to jest kwestia osławionego w świecie gitarowym feelingu... w tym względzie Gilmour jest mistrzem nad mistrze. on potrafi zagrać jeden dźwięk tak, że spadają buty. zresztą, to najszerzej brzmiący gitarzysta na świecie - przestrzeń dźwięku jego gitary powala... po prostu.
jejku, jaka przestrzeń:
http://www.youtube.com/watch?v=b3bGYXJGOvU
boskie... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 11:40 pm Temat postu: |
|
|
Całe to gadanie kto jest lepszy a kto komu może buty czyścić wydaje mi się trochę mało konstruktywne i tak jak gadanie ze jeden akord Gilmoura jest wart więcej niż kilkanaście solówek Rotherego jest śmieszne, tak samo stwierdzenie że Gilmour ma jedną perfekcyjną solówkę (rozumiem że mowa o Comfortably...) jest też z serii niezłych gofrów... No NAR, bez jaj... Weź sobie uważniej przesłuchaj takie Animals, no...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 11:46 pm Temat postu: |
|
|
Mnie zawsze niszczyło to, co on zrobił tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=PcT-xjnHCLA
Żaden wulkan miliona dźwięków, ale jakie szlachetne...swoją drogą, wykonanie tego kawałka to był jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy moment koncertu w Gdańsku. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 11:53 pm Temat postu: |
|
|
cóż ja kocham to co Gilmour robi w Dogs, fapuję do Shine On, dam się pociąć za Hey You, Final Cut, Time itp. itd.
Ja to wszystko szczerze kocham. Ale z tych solówek typu, że OŻWDUPĘUMARŁEMJESTEMWNIEBIE w sensie do takich absolutnie idealnych to na dzień dzisiejszy należy mi tylko CN.
Ja naprawdę uwielbiam te wszystkie wymienione wcześniej. One są cudowne i zaiste wielkie, ale nie działają na mnie jak koda z CN. A na takim poziomie Rothery ma co najmniej kilka(naście). Ba, May dla mnie też sporo takich. Oczywiście DLA MNIE. Dlatego JA WOLĘ Rotheryego od Gilmoura. Po prostu nagrał więcej rzeczy które mnie przenoszą w inny świat. Nie staram się udowadniać, że jeden grał przed drugim, a drugi może nosić trzeciemu ręczniki. Po prostu mówię, którego bardziej lubię.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 11:57 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Weź sobie uważniej przesłuchaj takie Animals, no...  |
Ba, no już nie tylko Pigs (Three Different Ones) wspomnieć (bo osobiście wolę tę solówkę na koniec niż tę z Comfortably Numb), ale takie Dogs to przecież nie wydzielenie jakiejś części utworu na gitarę Gilmoura, ale budowanie całego utworu tymi solówkami! Tu jakiś przerywnik, tu kilka dźwięków między słowami, tu dwuminutowy popis... No i ta aranżacja, gitara czasem skomle jak pies po prostu.
Lemur, Fat Old Sun na tej trasie to jeden z największych plusów, jakie zdobył u mnie Gilmour w post-Floydowej erze. Wzięcie jakiegoś tam utworku z jednej z pierwszych płyt i przerobienie go na 14-minutowy majstersztyk. Och, jak dobrze, że mam stamtąd koszulkę.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 1:41 am Temat postu: |
|
|
Fat Old Sun kocham od pierwszego przesłuchania i nigdy nie pojmowałem, jak można walić farmazonami o tym, że ten zespół zaczął się na dsotm, skoro wcześniej nagrywał takie pyszności. Że tam o Echoes nie wspomnę.
o, a propos, przesłuchałem ostatnio Echoes na trzeźwo (!) - jezus maria. Jaki Marillion, jakie cokolwiek - to jest najlepsza muzyka ever. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 1:51 am Temat postu: |
|
|
Oosba mówiąca że Floydzi zaczęli się od DSOTM nie słyszała Atom Heart Mother. A jeśli słyszała- to musiała lewym uchem słuchać
Zresztą, faktycznie, Echoes... Pompeje... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 1:57 am Temat postu: |
|
|
historia zna wiele przypadków, kiedy sam twórca najgówniej... najgównianiej O..o najmniej sie zna na swojej wlasnej tworczosci  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:00 am Temat postu: |
|
|
Swoją drogą, kater, mieliście na flojdowym forum jakichś fanatyków, którzy twierdzili, że Pinki skończyly się jak szalone świecidełko odleciało w kosmos? Bo nie wierzę, by w flojdowym światku takich nie było i to może w pokaźnej ilości. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:02 am Temat postu: |
|
|
np Wilson. on chyba serio mysli, ze te numetale są fajne i elo.
chociaz trzeba przyznac, ze AHM w sensie utwór jest potwornie pretensjonalne i kompletnie bez sensu. takie flojdowe Tales From Topographic Oceans. chociaż z racji, że pomimo tego rox, może raczej porównanie do Queen II byłoby bardziej na miejscu.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:03 am Temat postu: |
|
|
| lemur napisał: | | Swoją drogą, kater, mieliście na flojdowym forum jakichś fanatyków, którzy twierdzili, że Pinki skończyly się jak szalone świecidełko odleciało w kosmos? Bo nie wierzę, by w flojdowym światku takich nie było i to może w pokaźnej ilości. |
w sensie po pajperze? aż takich to nie pamiętam. chociaż bebe byłby blisko, gdyby nie wydali Division Bell. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:07 am Temat postu: |
|
|
Floydzi się zaczęli przede wszystkim od genialnego debiutu a na AHM widać powoli zmianę stylu na mniej psychodeliczny. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:11 am Temat postu: |
|
|
| Xavi napisał: | Floydzi się zaczęli przede wszystkim od genialnego debiutu a na AHM widać powoli zmianę stylu na mniej psychodeliczny. |
Bardzo powoli, chyba tylko we wspomnianym Fat Old Sun. Tytułowy to dla mnie spektakularne ukoronowanie tego pierwszego psychodeliczno-eksperymentalno-naiwnego okresu. To drugie PF kiełkuje się na Meddle/OBC. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:21 am Temat postu: |
|
|
Ale ogólnie już jest dużo melodyjniej porównując tytułowy z bo ja wiem A Saucerful of Secrets (utwór) czy Interstellar Overdive. Zresztą takie If czy Summer ciężko nazwać typową psychodelą. Albo źle słyszę  _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:29 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Xavi napisał: | Floydzi się zaczęli przede wszystkim od genialnego debiutu a na AHM widać powoli zmianę stylu na mniej psychodeliczny. |
Bardzo powoli, chyba tylko we wspomnianym Fat Old Sun. Tytułowy to dla mnie spektakularne ukoronowanie tego pierwszego psychodeliczno-eksperymentalno-naiwnego okresu. To drugie PF kiełkuje się na Meddle/OBC. |
A ja osobiście zasadniczą różnicę to wykryłem dopiero na The Dark Side Of The Moon. Na moje ucho to dopiero wtedy narodzili się ci progresywni Floydzi. A takie "Echoes" to traktowałem jeszcze jako czystą psychodelię(zwłaszcza tą część środkową). "One of These Days" w sumie też. Ponadto cały album "Obscured by Clouds" wliczałem jeszcze do tego pierwszego okresu i nijak w moim mniemaniu miał się do DSOTM i aż ciężko mi było uwierzyć, że pomiędzy nagraniem jednego i drugiego upłynął okres zaledwie niecałego roku. W trakcie pierwszego odsłuchu wszystkich płyt chronologicznie spodziewałem się stopniowego przechodzenia z jednego stylu w drugi, ale miałem odczucie, że przejście z psychodelii do progresji było natychmiastowe i skokowe(właśnie przy DSOTM). Choć i tam np. w takim "Any Colour You Like" słyszałem jeszcze naleciałości dawnego stylu. I kiedy przypadkowo go później usłyszałem gdzie indziej i zapomniałem z której jest płyty to zakładałem, że to musi być okres sprzed Ciemnej Strony, no i szczerze to byłem trochę zdziwiony jak to później sprawdziłem.
Ale konkludując: to raz, że były to odczucia raczej subiektywne, a dwa że jeszcze nie do końca wtedy rozróżniałem co jest rockiem psychodelicznym a co progresywnym. No i za słabo znałem definicje jednego i drugiego.
O właśnie a skoro już okazjonalnie wywiązała się ta mała wzmianka o "Obscured by Clouds" to ja się pochwalę, że ostatnio zakochałem się w kawałku "Mudmen"! :] A ponoć płyta ma opinie takiego gofra... i też bałem się że i ja nie znajdę nic dla siebie, ale jednk. A ten konkretny kawałek to tak spokojnie i beztrosko sobie płynie. Zawsze mnie wprawia w dobry nastrój.
I to w zasadzie chyba jedyny z całej płyty który zapamiętałem jak leci. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:31 am Temat postu: |
|
|
| lemur napisał: | | Swoją drogą, kater, mieliście na flojdowym forum jakichś fanatyków, którzy twierdzili, że Pinki skończyly się jak szalone świecidełko odleciało w kosmos? Bo nie wierzę, by w flojdowym światku takich nie było i to może w pokaźnej ilości. |
Takich debili nie ogarniam, chociaż sam uwielbiam debiut, bo to cholernie przestrzenna płyta, kompletny odpał - psychodelicznie zjada takich Beatlesów, co starałem się udowodnić Fenderkowi ostatnio (ciekawe, że jak zacząłem wytaczać argumenty po płytach i zespołach to tylko sam Fenderek został na placu boju co nie zmienia faktu, że to chyba jedna z lepszych rozmów muzycznych jakie miałem z nim). Pomijam już sam fakt wkładu Syda w tzw. twórczość "singer-songwriter". Nikt przed nim nie był takim popaprańcem i nie zabierał się do tego w sposób właściwie amatorski - a dzisiaj takich na pęczki. Nawet taki Buckley, który jest wokalnie lepszy od Syda, tak całość produkcji i tworzenia jest podobna jak u niego.
Syd dał podwaliny, ale nie oszukujmy się - każda właściwie płyta Pink Floyd jest inna i każda na swój sposób jest genialna (nawet The Wall ) bo i zespół był zupełnie nieprzeciętny, korzystał z zupełnych nowinek, używał dźwięków tak absurdalnych, ale tak tworzących całość z prostą muzyką, że w głowie się nie mieści. Jakbym miał wybrać najbardziej wpływowy zespół świata, wskazałbym bez wątpienia Pink Floyd na rzecz Beatlesów. Właśnie za Pipera, DSOTM, WYWH, Animals czy The Wall - bo The Wall jako tako, jako takie ogromne przedsięwzięcie, łącznie z upozorowaniem się Watersa na Pinka - to jest nowość dzięki Floydom. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:34 am Temat postu: |
|
|
Jak dla mnie Summer jest zajebiście psychodeliczne i przywodzi na myśl rzeczy z ASOS, a na pewno nie kojarzy się z późniejszymi flojdami. Choćby ze względu na ten radosny wręcz refren. No nie powiesz mi, że Wright nie inspirował się Barrettem (podobnie jak w przypadku wcześniejszych swoich piosenek). If też chyba bliżej do watersizmów z Ummagummy niż choćby Brain Damage, chociaż tu już nie będę się bardzo kłócił. No i prawda, że AHM jest bardziej melodyjne i - pomimo swej kobyłowatości - bardziej przystępne niż wcześniejsze instrumentale, ale wciąż bardziej mi ona pasuje do psychodelicznego okresu niż do Echoes. Chociaż konstukcja podobna. Ale te z dupy wzięte dźwiękowe efekty specjalne, te chórki skandujące w zmyślonym języku, te rozkoszne dęciaki - to wszystko są elementy barrettowych i postbarrettowych flojdów.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:38 am Temat postu: |
|
|
no czyli powoli, powoli, bardzo powoli ale jakoś już idzie do przodu  _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:47 am Temat postu: |
|
|
Powoli do przodu to ruszyli od samego początku. Owszem, były podobne płyty do Pipera przed nimi (nie jestem pewien czy Gong?, 13th Floor Elevator, Love, chociaż tej radości kwasowej jaka jest na Piperze tam nie ma) i druga płyta już jest inna niż debiut, nie mówiąc o Ummagummie. Poza eksperymentami i piosenkami pojedynczymi (głównie Wrighta typu Summer chociaż taki Waters z Cymbaline też jest Sydowy), to już jest inne Pink Floyd. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 2:49 am Temat postu: |
|
|
| Mefju napisał: | | A ja osobiście zasadniczą różnicę to wykryłem dopiero na The Dark Side Of The Moon. Na moje ucho to dopiero wtedy narodzili się ci progresywni Floydzi. A takie "Echoes" to traktowałem jeszcze jako czystą psychodelię(zwłaszcza tą część środkową). "One of These Days" w sumie też. Ponadto cały album "Obscured by Clouds" wliczałem jeszcze do tego pierwszego okresu i nijak w moim mniemaniu miał się do DSOTM i aż ciężko mi było uwierzyć, że pomiędzy nagraniem jednego i drugiego upłynął okres zaledwie niecałego roku. W trakcie pierwszego odsłuchu wszystkich płyt chronologicznie spodziewałem się stopniowego przechodzenia z jednego stylu w drugi, ale miałem odczucie, że przejście z psychodelii do progresji było natychmiastowe i skokowe(właśnie przy DSOTM). Choć i tam np. w takim "Any Colour You Like" słyszałem jeszcze naleciałości dawnego stylu. I kiedy przypadkowo go później usłyszałem gdzie indziej i zapomniałem z której jest płyty to zakładałem, że to musi być okres sprzed Ciemnej Strony, no i szczerze to byłem trochę zdziwiony jak to później sprawdziłem. |
No mówiłem, że późny styl zaczyna dopiero kiełkować na Meddle i OBC. Oczywiście, że jest przepaść między tą drugą, a DSOTM. Po pierwsze dlatego, że na DSOTM pierwszy raz Waters postanowił potraktować album jako zamkniętą całość, skończoną opowieść. A po drugie dlatego, że OBC to soundtrack na zlecenie, powstający - zdaje się - w pośpiechu. Ale to właśnie na tej płycie słychać chyba pierwszy raz to brzmienie i ten styl, na którym DSOTM się opiera. W porównaniu brzmi to co prawda jak demo, ale barrettyzmu tu już nie ma. Są spokojne ballady, klimatyczne solówki i w większości smutny nastrój. No. Natomiast zaliczenie Echoes do psychodelii a nie proga to już zrzucam na Twoje nierozróżnianie gatunków, bo to przecież prog najpełniejszą gębą. Zresztą AHM też. Ja raczej tu mówię o dwóch stylach tego zespołu, a nie o gatunkach jako takich. Bo gadanie o gatunkach jest nudne i bez sensu. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 3:07 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Natomiast zaliczenie Echoes do psychodelii a nie proga to już zrzucam na Twoje nierozróżnianie gatunków, bo to przecież prog najpełniejszą gębą. Zresztą AHM też. Ja raczej tu mówię o dwóch stylach tego zespołu, a nie o gatunkach jako takich. Bo gadanie o gatunkach jest nudne i bez sensu. |
Heh no nie wiem, trochę bym się chyba o to kłócił.
Rock psychodeliczny z definicji ma w nas wzbudzić odmienne stany świadomości, a o to IMO nie trudno słuchając środkowej części Echoes. Ja zawsze po odsłuchaniu tego nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, gdzie jestem... zwłaszcza nocą takiego pożądnego pierdolca dostaję... dostaję takich samych ciar jak przy powiedzmy "Interstellar Overdrive" a może i większych... Na koncertówce "Live in Gdańsk" już trochę mniej to czuję, no ale może inaczej bym mówił gdybym tam był wtedy na żywo. A zresztą Anunaki już tu gdzieś kiedyś zdał relację z tego koncertu i ze swoich odczuć po "echach" właśnie i mniej więcej wyobrażam sobie jakie to musiało być uczucie.
Tak więc nie wiem czy to tylko moje subiektywne odczucia czy może rzeczywiście coś psychodelicznego w tym jest... Ale bynajmniej nie sugeruję, że to nie jest prog, jednakże elementów psychodelicznych też się osobiście sporo tutaj dopatruję. Jak nie w całym utworze to przynajmniej w środkowej jego części.
Ale teraz już na pewno mogę śmiało odrzucić swój dawny pogląd o "One of These Days" które też dla mnie kiedyś brzmiało psychodelicznie. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 3:12 am Temat postu: |
|
|
No środkowe części ok. Ale tak samo możesz powiedzieć, że Time to psychodela bo zegary biją na początku. To jest element tylko, resztki z przeszłości. Echoes jako utwór to prog, no kurde. I znowu gadam o gatunkach przez Ciebie.
Wog'le to srog, bo Echoes to wniebowstąpienie a nie jakies przychlasty w stylu close to the edge. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 3:15 am Temat postu: |
|
|
NATOMIAST jakby mowic o tych dwoch stylach, w które próbuje - nie wiem po co - Flojdów szufladkować - czyli barrettowo-psychodeliczny i watersowo-progowy, to One Of These Days by akurat szło bardziej w tę pierwszą mańkę. Obok takich kawałków jak Eugeniusz, Let There Be More Light, Set The Controls... czy Astronomy Domine. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 3:21 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: |
Wog'le to srog, bo Echoes to wniebowstąpienie a nie jakies przychlasty w stylu close to the edge. |
Close to the Edge to nie wniebowstąpienie bo marsjanie są niewierzący, a tylko oni to mogli napisać bo nie wierzę, że ludzie
A Echoes to faktycznie. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 3:28 am Temat postu: |
|
|
Ja w sumie współczuję ludziom dla których poszczególne przegródki mają czarno-białe, zdecydowane, ostro zarysowane granice. Poszczególne gatunki zawsze się zacierały, przenikały itd. A już zwłaszcza jeżeli zespół ma jakieś korzenie to potem nawet odchodząc od danego stylu jak najbardziej gdzieś te korzenie tkwią... świat muzyki nie jest czarno-biały. Dzięki bogu. Inaczej mielibyśmy tylko typowych przedstawicieli danych gatunków, zero różnorodności.
Pomijam już to, ze prog z założenia miał byc muzyką szukającą, łamiącą schematy, wyłamującą się radiowym czy singlowym standardom... Echoes spełnia wszystkie te warunki- plus jeszcze kilka innych. Prog to nigdy nie miało być tylko połamanie rytmu, kilka solówek na klawiszach i zmiany tempa. Moze nim być- nie musi. Prog od zawsze czerpał z wielu źródeł- psychodelii, jazzu, popu (a niby czemu nie), klasycznego rocka, bluesa, itd, itd. To było założenie progu- nie ma granic, muzyka bez granic. A że w ten sposób stworzono kolejną szufladkę, która ma granice jak najbardziej- cóż... jak to było, ucieczka od formy też jest formą? Ale właśnie to zacieranie granic łączy tak różne rzeczy jak King Crimson i Toola. Bo gdybyśmy patrzyli na to w ten czarno-biały sposób to nijak nie dałoby się ich wrzucić do podobnego worka. A jednak wspólny mianownik jest jak najbardziej i to bardzo istotny- poszukiwanie. Prawdziwy progres sensu stricte.
Takiego Set the Controls to ja bym nie wrzucał ani do barrettowej psychodelii ani do watersowsko-gilmourowskiego progu... jak dla mnie ten kawałek jest niemal idealnie pośrodku... przez to może tym bardziej fascynujący. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 3:36 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Ale właśnie to zacieranie granic łączy tak różne rzeczy jak King Crimson i Toola. Bo gdybyśmy patrzyli na to w ten czarno-biały sposób to nijak nie dałoby się ich wrzucić do podobnego worka. |
No właśnie patrząc na takiego Lateralureralusakaralusa i Power to Believe IMO można by wrzucić i to nawet bardzo. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 8:05 am Temat postu: |
|
|
Progres sie wywodzi przede wszystkim z rocka psychodelicznego. I wlasnie druga plyta floydow to jest takim swietnym mostem pomiedzy. _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Mar 19, 2011 11:28 pm Temat postu: |
|
|
słodki jezu najlepsze słuchanie dsotm ever a jak się skończył to akurat mi się księżyc w pełni objawił, przy eclipse prawie się popłakałem <3
dsotm się nie potrafi znudzić, on tylko z każdym rokiem jest lepszy. gdyby nie to, że meddle oszczędzam, bo mam swoje przekonania religijne, to na pewno byłaby to najlepsza płyta flojdów ever.
z rozpędu załatwiłem juz wywh i zwierzątka, a teraz leci ściana pierwszy raz od dawna chyba.
no chciałem się podzielić tymi myślami, bo jakaś bieda na tym forum dzisiaj. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 12:30 am Temat postu: |
|
|
W ogólnie gaśnie ostatnio to forum w oczach :<
A wynurzenia katera są słodkie <3
A tak apropos:
Kiedy robimy jakąś listę i spotkanie na koncert Watersa 18.04, bo z tego co wiem, większość właśnie na ten koncert się wybiera. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|