| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Wrz 15, 2010 11:37 pm Temat postu: |
|
|
Echoes, Echoes.
A gdzie Wearing the Inside Out? Nie wspominając już o najlepszym solo albumie czyli Broken China. Niby Rick Wright był zawsze gdzieś z boku, ale jak zaczniemy wymieniać bez kogo PF nie mogłoby się reaktywować jego nazwisko pada jako pierwsze. Bo Watersa można zastąpić, Gilmoura ostatecznie też, Masona - tym bardziej. Ale Richarda Wrighta nie da się zastąpić. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Wrz 15, 2010 11:42 pm Temat postu: |
|
|
Ciekawe, jak chcesz zastąpić Watersa albo Gilmoura.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Wrz 15, 2010 11:48 pm Temat postu: |
|
|
Watersa dało się zastąpić bez większego problemu, co pokazała historia. Zastąpić Gilmoura - niedorzeczne, przecież to "głos i gitara Pink Floyd".  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Wrz 15, 2010 11:59 pm Temat postu: |
|
|
IMO obaj siebie warci _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Wrz 16, 2010 12:42 am Temat postu: |
|
|
Incubus-prowokator tym razem nie doczeka się dyskusji z mojej strony.
Ale kater mi Echoes przypomniał, którego od bardzo dawna nie słuchałem... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Wrz 16, 2010 12:43 am Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Watersa dało się zastąpić bez większego problemu, co pokazała historia |
Ale co pokazało- te płyty z lat 80-tych, które absolutnie nie dorastają do pięt dziełom z wcześniejszej dekady?
EOT- tak można bez końca, też nie będę tego ciągnął...
A skoro juz mówimy o "Łrajcie"- jak nie wspomnieć The Great Gig in the Sky? IMO piękniejszej rzeczy nie napisał ani nie zagrał... Tak, wokaliza robi swoje i pomysł na nią, na to jak to ma wyglądać wzniósł ten utwór na niesamowite wyżyny, ale sam motyw pianina jest... przypływ nieprawdopodobnej weny IMO. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Wrz 16, 2010 12:50 am Temat postu: |
|
|
Skoro już mówimy o motywach pianina, to z Wrightowskiej roboty osobiście wolę motyw z Zabriskie Point, czyli prawersję Us And Them. Ale "Wielki Koncert" również wielki. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 1:55 am Temat postu: |
|
|
Haha, czy chodzi Ci o ten tekst z kościołem?
Z innej beczki... W temacie o DT znalazłem takowy ustęp:
| Incubus napisał: | | Ja z kolei chciałbym dodać, że niejaki Steve Di Stanislao doskonale poradził sobie z Time na ostatniej trasie Davida Gilmoura. Steve w obrębie całej trasy miał tak fantastyczne pomysły na intro Time, że oryginalną partię Masona rzadko już wspominam. Podobnie ma się rzecz z Echoes (również z trasy OAI), w którym Di Stanislao wyjaśnia sprawę i pokazuje jak przeciętnym pałkarzem jest Mason. |
Przeciętniactwo Nicka Masona to zaiste temat na dłuższą dyskusję. Naprawdę, ludzie, zejdźcie z Larsa Ulricha - pogadajmy nieco o Nicku Masonie! Nie ma chyba drugiego tak znanego zespołu, w którym byłby równie kiepski bębniarz (nawet The Doors z Johnem Densmore'em). OK, już słyszę głosy sprzeciwu w wykonaniu fanów, którzy zaraz zaczną pisać o "zbawczym minimalizmie gry" czy "budowaniu klimatu"... Ale wyobraźcie sobie, co by było, gdyby we Floydach bębnił np. Keith Moon albo Ginger Baker. Od razu inna rozmowa... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 2:06 am Temat postu: |
|
|
Różnica jest taka, że Ulrich nie umie grać, a Mason po prostu nie szaleje, ale gra poprawnie. I zwyczajnie pasuje do muzyki Floydów, tak jak Moon pasuje do The Who, dlatego zupełnie nie rozumiem sugestii powyżej.
Poza tym, znasz koncert w Pompejach? Słyszałeś tamtejsze One Of These Days? To jest kiepskie granie? I wreszcie - grasz na perkusji, byś mógł to tak łatwo ocenić, znasz się na tym? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 2:11 am Temat postu: |
|
|
To, czy ja się znam na grze na perkusji, nie ma nic do rzeczy. Krytykować mogę, bo słyszę we Floydach po prostu słabego bębniarza. Fakt, gra poprawnie, ale na wskroś minimalistycznie, bo widać, że inaczej nie umie. Czy to pasuje do muzyki Floydów - pewnie, że tak. A czy z Moonem brzmiałaby ona gorzej - śmiem wątpić.
A Ty się znasz na perkusji, skoro twierdzisz, że Ulrich nie umie grać, a Mason i owszem?
Koncert w Pompejach mam na DVD, niesamowita rzecz. Ale swoją grą Nick Mason także i tam mi nie zaimponował. Jeszcze śmiesznie wygląda za tym swoim zestawem z dwiema centralami Po co mu ta druga centralka, dla szpanu chyba...
A bębny takie jak w rzeczonym "One Of These Days" to kwestia góra miesiąca nauki - głównie opanowanie trzymania pałeczek w dłoniach i uderzania w bęben. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 2:34 am Temat postu: |
|
|
A skąd wiesz, że nie umie? Powiem więcej - umie, co słychać właśnie na Pompejach w rzeczonym One Of These Days. Imponować Ci to nie musi, ale jeśli uważasz, że to jest minimalizm, to nie mam wątpliwości w stwierdzeniu, że inaczej definiujemy to pojęcie. Skoro już słyszysz te argumenty o "zbawczym minimalizmie", to właśnie go ode mnie słyszysz. Mason wpasowuje się w muzykę Floydów tak, jak moim zdaniem powinien, i za to go cenię. Pytanie, jakimi kryteriami posługujemy się do oceny wielkości danego muzyka. Inna sprawa, że tak samo "minimalistyczny" jest bas Watersa czy klawisze Wrighta, więc co z tymi panami?
Na samej perkusji się nie znam, ale wyczucie rytmu posiadam. Nie trzeba nadzwyczajnego wyczucia, by stwierdzić, że Ulrich nie gra równo, a Mason - jak najbardziej. Ba, Mason potrafi bardzo fajnie zmieniać rytm w Money, bębnić w One Of These Days czy stosować dobre przejścia w Sheep. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 7:59 am Temat postu: |
|
|
| Kubolski napisał: | | Ale wyobraźcie sobie, co by było, gdyby we Floydach bębnił np. Keith Moon albo Ginger Baker. Od razu inna rozmowa... |
Wyobrażam sobie- graliby kompletnie inną muzykę... Nie wchodze czy lepszą czy gorszą- inną. Wenus z Milo nie ma rąk i... tak jest zdaje się dobrze, nie?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 11:56 am Temat postu: |
|
|
Czytał ktoś książkę Masona o Pink Floyd?.Warto wydawawać na nią kasę,czy można sobie odpuścić bo nie ma w niej nic ciekawego . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 12:02 pm Temat postu: |
|
|
O właśnie, jakie są jeszcze fajne książki o Flojdach? Bo kończę te Robaki Weissa i może bym kupił drugą, gdybym miał pieniądze nagle. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 12:06 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Różnica jest taka, że Ulrich nie umie grać, a Mason po prostu nie szaleje, ale gra poprawnie. |
Wiesz, Mick Pointer też grał poprawnie na pierwszym albumie Marillion, ale wymienili go na Iana Mosley'a bo gość był zwyczajnie przeciętny i się nie rozwijał... gra na bębnach to nie młócka cepem, nie wystarczy gdy jest równo. Ja uważam Masona za pałkarza przeciętnego i bezpłciowego, zaś zatrudnienie dodatkowego młodzika na ostatnich trasach PF uważam za wstyd i hańbę dla niego. Komuś tam wcześniej nie pasowało w tym temacie to, że na koncertach PF jakiś pajac sobie skacze wesoło za drugim zestawem perkusyjnym... ja odpowiadam: nie byłoby tego gdyby Mason potrafił porządnie grać! Jakoś na trasie Gilmoura wystarczył jeden Di Stanislao i jeden komplet garów, a grali równie wymagające utwory (z Echoes i Astronomy Domine na czele). _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 2:34 pm Temat postu: |
|
|
Hej, hej - Wright też miał pomocnika nieobecnego wcześniej, co z nim? Wycofam się, jeśli udowodnisz mi to jakimiś fragmentami wywiadów, ale dla mnie dodatkowi muzycy na ostatnich trasach Pink Floyd to nie wynik (braku) umiejętności muzyków, ale filozofia Gilmoura - od studyjnego A Momentary Lapse Of Reason, do ostatniego koncertu trasy The Division Bell. Na Live 8 przy Wish You Were Here na akustykach grali i Waters, i Gilmour, więc po co całe intro zagrał "ten pan z tyłu"?
| Incubus napisał: | | Jakoś na trasie Gilmoura wystarczył jeden Di Stanislao i jeden komplet garów, a grali równie wymagające utwory (z Echoes i Astronomy Domine na czele). |
Okay, a ile nowego Di Stanislao wniósł do utworów Pink Floyd na trasie Gilmoura poprzez zastąpienie Masona? Jak dla mnie niewiele, co przemawia za tym, że to po prostu muzyka Floydów była taka, a nie inna. Ja nie mówię, że Mason był geniuszem (a to i tak jego partia z Time to najlepszy perkusyjny fragment jaki znam), ale Pink Floyd lepszego perkusisty zwyczajnie nie potrzebował do muzyki, jaką grał. Na Live 8 grał Mason i niczego złego w tym nie słyszałem.
Domyślam się, że znasz koncerty z lat 70. Nie wiem, jak dla mnie Mason tam bębnił bardzo dobrze, "ciekawiej" (bo chyba o ten przysłówek Wam chodzi, a "bezpłciowie" to ostatni, jaki przychodzi mi go głowy, gdy to słyszę) niż na albumach. Nie słyszysz tego - you've gotta be crazy! Swoją drogą, cholerna, przecholerna szkoda, że niczego z lat 70. (zwłaszcza z trasy '75, te wczesne wersje utworów z Animals moim zdaniem są fantastyczne) jako oficjalnego wydawnictwa raczej nie uświadczymy, niektóre tamtejsze aranżacje mnie osobiście zwalały z nóg regularnie.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 7:07 pm Temat postu: |
|
|
Ja akurat nie widzę związku pomiędzy drugim pałkarzem na trasie DB, a "tym panem z tyłu" z gitarą na Live8... serio. I jakie znowu fragmenty wywiadów sobie wymyśliłeś? Że niby któryś z muzyków z PF (zapewne Waters bo Wrightowi się zmarło, a z Gilmourem się lubią) miałby wykazać brak taktu i powiedzieć wprost, zupełnie od czapy: "o, bo Nick to tak naprawdę nie umiał grać"? A może sam miał to wyznać w wywiadzie? No błagam! I już widzę w odzewie te dysputy nt. instrumentalnych i wokalnych umiejętności Watersa. Czekaj - ile razy on dogrywał po jednym zdaniu to swoje zawodzenie do Shine On? 20? Normalnie jeden z drugim ociekają profesjonalizmem...
A co Di Stanislao wniósł do Echoes czy Time... poza finezją i nieosiągalną dla Masona techniką? Heh, a co jeszcze pozostaje do wniesienia?
Zgodzę się, że w muzyce PF lepszy perkusista nie był potrzebny w studio - na żywo niestety nie błyszczał niczym, a wręcz wymagał wsparcia. I być może w PF to wystarczało, lecz bądź pewien, że z Marillion by wyleciał z hukiem.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 7:18 pm Temat postu: |
|
|
Skoro już widzisz moją odpowiedź, to nie śmiem Ci zaburzać koncepcji. Mam nadzieję, że widzisz też wygraną Manchesteru z Liverpoolem, bo bardzo by się "Diabłom" przydała. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 7:20 pm Temat postu: |
|
|
Ja nie, ale ośmiornica Paul zapewne tak. Phi, szybko odpadłeś...
...i najwyraźniej źle zinterpretowałeś ów "odzew" - nie miałem na myśli Twojej odpowiedzi na mojego posta, lecz ew. odzew na krytykę Masona w wywiadach, które sobie wymyśliłeś.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 7:36 pm Temat postu: |
|
|
Kater, czy Ty dalej kochasz Echoes tylko po pijaku?  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Wrz 18, 2010 1:17 am Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: | Czytał ktoś książkę Masona o Pink Floyd?.Warto wydawawać na nią kasę,czy można sobie odpuścić bo nie ma w niej nic ciekawego . |
Jak jesteś fanem PF to warto,(wyobraź sobie że Roger pisze "Moje wspomnienia z Queen czy coś w tym stylu ) szczególnie okres lat 60-tych i geneza pink floyd są dobrze opisane,zresztą sama ksiazka zaczyna się jeszcze od szczęniecych lat Masona i czasów znajomości i kontaktów ze szkół różnych. Bardziej kreśli takie społeczno-towarzysko-osobowe tło floydów a o muzyce(poza tym wczesnym okresem) raczej się mało nowego dowiesz jeśli znasz różne biografie i wywiady. No i zdjęcia rzadkie to jednak gratka.
I na końcu Mason dopisal suplement o kulisach reaktywacji na Live 8
Generalnie to jednak jest obraz z perspektywy człowieka który brał w tym wszystkim udział więc dla fana ( a nawet dla nie-fana) pozycja jak najbardziej interesująca.
p.s Samo wydanie ładne i eleganckie tylko że cegła straszliwa, ja akurat wypożyczyłem z biblioteki a nie kupilem bo swoje kosztuje..
co net dziś wyprawia że ja sam siebie cytuje i nie można postu napisać _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Wrz 18, 2010 2:27 am Temat postu: |
|
|
A bo mi mówiłeś kiedyś, że do Echoes to musisz mieć nastrój, najlepiej jak jesteś pijany! Aha, to byłeś Ty... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Sob Wrz 18, 2010 4:46 pm Temat postu: |
|
|
Misiu, ja nigdzie nie pisałem, że Mason nie umie grać na perkusji. Według mnie robi to po prostu nijako, a jak mówił Incubus - granie równo to nie wszystko. Chociaż i z tą równością gry bym polemizował, bo nawet na tak hołubionym przez Ciebie klipie do "One Of These Days" z Pompejów słychać (i widać) ewidentne skuchy.
Do Gilmoura i Wrighta przyczepiać się nie będę, bo to muzycy obdarzeni smakiem, wyczuciem. Mason gra dla mnie poprawnie, ale kwadratowo. A jego partie w "Money", gdzie tak "wspaniale" zmienia rytm, to naprawdę żadna wielka filozofia. Są perkusiści, którzy grają pozornie proste rytmy wydobywując z nich świetny groove (np. Chad Smith z Peppersów). Nick Mason tego po prostu nie umie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 18, 2010 9:08 pm Temat postu: |
|
|
Dzięki Maciej za odpowiedź  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 6:22 pm Temat postu: |
|
|
O duecie Orb + Gilmour ktoś już zdaje się wspominał, a tutaj trochę więcej informacji :
Znany brytyjski duet The Orb, gwiazdy muzyki house/ambient, połączył swoje siły z członkiem legendarnej grupy Pink Floyd – Davidem Gilmourem.
Muzycy najpierw spotkali się przy pracy nad nową wersją utworu ‘Chicago’ dla charytatywnego projektu Grahama Nasha, ale praca szła im tak dobrze, że kawałek ten rozrósł się do rozmiarów całej płyty. Wówczas David zaproszony został do londyńskiego studia The Orb, gdzie dograł partię gitary na dwa 25-minutowe utwory: “Metallic Side” i “Sphere Side”, które składają się na projekt „Metallic Spheres”. Zawiera on w sobie różne style muzyczne, łączy gatunki a w drugiej połowie albumu uważni słuchacze doszukają się także fragmentów wspomnianego ‘Chicago’.
W nagrywaniu projektu wzięli udział David Gilmour - gitara elektryczna i lap steel, Alex Patterson (The Orb) – klawisze, gramofony, manipulacje dźwiękiem, Youth (The Orb, a także uznany producent m.in. Paula McCartneya i Dido oraz mikser - U2 i Marilyn Manson) – klawisze i gitara basowa, Tim Bran (klawisze, programowanie) i Dominique Le vac (chórki). W części nagrania usłyszymy też elektryczną gitarę Marcii Mello. Całość będzie promował trzy i pół minutowy fragment płyty zatytułowany ‘Hyms To the Sun”. Płyta ukazuje się również w wersji 2 CD, gdzie drugi krążek zapowiadany jest jako 360-stopniowe doświadczenie akustyczne – nagrany w technice‘3D60™’ pozwala cieszyć się niezwykłymi wrażeniami bez konieczności nabycia specjalistycznego sprzętu – wystarczą zwykłe stereofoniczne słuchawki, żeby zabrać słuchacza w niezwykłą trójwymiarową podróż dźwiękową. za empik.com
http://www.youtube.com/watch?v=yQSsCOutCms
http://www.youtube.com/watch?v=2xAs86wdyH0
premiera 11 października
Cover:
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 6:31 pm Temat postu: |
|
|
odnośnie książki masona - otóż uważam, że jest to pozycja przeciętna. jeżeli dostajesz publikację od faceta, który był w środku tego wszystkiego oczekujesz ciekawostek, których nie znajdziesz w opracowaniach tworzonych przez krytyków zespołu. tymczasem mamy tu dużo mniej informacji niźli w biografiach floyd, a sam mason wydaje się po prostu mało pamiętać - vide wizyta sida w studio, gdy pojawił się po latach. w kilku opracowaniach mamy dość pełny i ciekawy opis tego jakże ważnego wydarzenia (z pozycji fana), a mason kwituje to kilkoma zdaniami - ot, wpadł, nie poznałem go... na plus fotografie.
co do jego gry. cóż, nie będę odkrywczy mówiąc, że to bardzo przeciętny perkusista - podobnie jak przeciętnym basistą jest waters. tu mówimy o kwestiach technicznych... ale, czy to ważne? liczy się to, jaką sekcję układali i jak działało to na nasze postrzeganie muzyki. to jest istotne, nie zaawansowanie techniczne muzyków. i tyle. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2010 6:38 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | odnośnie książki masona - otóż uważam, że jest to pozycja przeciętna. jeżeli dostajesz publikację od faceta, który był w środku tego wszystkiego oczekujesz ciekawostek, których nie znajdziesz w opracowaniach tworzonych przez krytyków zespołu. tymczasem mamy tu dużo mniej informacji niźli w biografiach floyd, a sam mason wydaje się po prostu mało pamiętać - vide wizyta sida w studio, gdy pojawił się po latach. w kilku opracowaniach mamy dość pełny i ciekawy opis tego jakże ważnego wydarzenia (z pozycji fana), a mason kwituje to kilkoma zdaniami - ot, wpadł, nie poznałem go... na plus fotografie.
|
Zgadzam się.Udało mi się wypożyczyć te książkę i całe szczęscie,że nie wydałem tych 100zł,bo byłyby to zmarnowane pieniądze .Za mało w niej jakichś ciekawostek,chociaż kilka jest naprawdę interesujących i śmiesznych jak choćby okolicznośći poznania Watersa przez Wrighta to jednak trochę się rozczarowałem.
A co do płyty The Orby i Gilmoura to ja się już nie mogę doczekać  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|