| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 3:20 pm Temat postu: |
|
|
Gnietku, chodziło mi o to, że naprawdę nie widzę sensu, aby teraz na siłę i na pokaz pisać pod sydowców, na zasadzie "no, to teraz wasza kolej". Ja akurat nie czuję Pipera, moja strata, jak to ująłeś. Trudno, przynajmniej próbowałem. Ummagumma mnie drażni niemiłosiernie. Ale już Atom Heart Mother jak najbardziej doceniam, choć to przecież najbliższe okolice "tych nielubianych" w chronologii PF. Słuchając tej płyty autentycznie przeżywam "bardzo ciekawą grę wyobraźni". Bo jest tam niecodzienna koncepcja (tytułowa suita, Alan's Psychedelic Breakfast), nieco tej niepowtarzalnej, floydowej słodyczy (Fat Old Sun, If - bodaj pierwszy gest w stronę Syda), bo gra ZESPÓŁ, a nie każdy sobie przedstawia zlepek nie-wiadomo-czego. A jednak da się uprawiać psychodelię zespołowo, i to - o ironio! - bez największego świra w składzie! Za to właśnie uwielbiam AHM, w zasadzie wszystkie albumy począwszy od niego są dla mnie arcyciekawe, wyzwalają we mnie nieprawdopodobne emocje. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 3:56 pm Temat postu: |
|
|
ej a o co chodziło że Gilmour nie lubił AHM czy coś? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 4:04 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | ej a o co chodziło że Gilmour nie lubił AHM czy coś? |
A żeby on sam wiedział...
Atom Heart to mój ulubiony kawałek Floydów w ogóle. Ze wszystkiego co napisali. Tak, jest pretensjonalny, jest ostro poryty, jest przesadzony, ale... jaki genialny! To jest prawdziwa podróż, ten numer. Tu się wiele dzieje, większośc z tego na nieprawdopodobnie wysokim artystycznym poziomie... Pompatyczne, przesadzone i... genialne. No ale ja lubię tak przesadzone rzeczy, w których artysta chce coś osiągnąć- jak na QII, rzecz też ambitnie naiwna, próbująca złamac bariery, starająca się momentami zrobić wszystko na raz... ale to jest dkla mnie to balansowanie na bardzo cienkiej linie- można wpaść tylko w pompatyczność i przesadę, ale jeśli idzie za pomysłami dobra melodia (dobre melodie)- rzecz jest uratowana, nie będzie się podobałą każdemu, strasznie łatwo ją będzie skrytykować, ale też... strasznie łatwo będzie ją pokochać. Bo JEŚLI złapie- to złapie na całego. Półśrodków nie ma.
Nie tylko Gilmour dziś się niezbyt dobrze wypowiada o AHM, coś bardzo podobnego mówił niedawno Waters (jedna z nielicznych rzeczy gdzie się zgadzają )- a może nawet ostrzej... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 4:09 pm Temat postu: |
|
|
a w czasie wydania AHM? Jakie były ich opinie? Znaczy w wywiadach itp? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 4:10 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Atom Heart to mój ulubiony kawałek Floydów w ogóle. Ze wszystkiego co napisali. Tak, jest pretensjonalny, jest ostro poryty, jest przesadzony, ale... jaki genialny! To jest prawdziwa podróż, ten numer. Tu się wiele dzieje, większośc z tego na nieprawdopodobnie wysokim artystycznym poziomie... Pompatyczne, przesadzone i... genialne. No ale ja lubię tak przesadzone rzeczy, w których artysta chce coś osiągnąć- jak na QII, rzecz też ambitnie naiwna, próbująca złamac bariery, starająca się momentami zrobić wszystko na raz... ale to jest dkla mnie to balansowanie na bardzo cienkiej linie- można wpaść tylko w pompatyczność i przesadę, ale jeśli idzie za pomysłami dobra melodia (dobre melodie)- rzecz jest uratowana, nie będzie się podobałą każdemu, strasznie łatwo ją będzie skrytykować, ale też... strasznie łatwo będzie ją pokochać. Bo JEŚLI złapie- to złapie na całego. Półśrodków nie ma. |
Czytając te słowa czuję się, jakbym napisał je sam. No, może z wyjątkiem tych powtórzeń. Ale akurat w przypadku AHM pewne określenia warto powtórzyć po stokroć! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 9:38 pm Temat postu: |
|
|
Ja jednak wolę Echoes. Włączyć na słuchawkach, zgasić światło, zamknąć oczy i... czuć. I jak tu się dziwić, że tak uwielbiam te muzyczne plamy. Atom Heart Mother jest świetny, a chór w środku wręcz ubóstwiam, ale całość jest jakby za mało konkretna, może za mało spójna... Albo po prostu dawno nie słuchałem. Nadrobię.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Wto Cze 15, 2010 6:48 pm Temat postu: |
|
|
Bilecik na Watersa zamówiony!
No to widzimy się za rok w Boat City!  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Sro Cze 16, 2010 9:44 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Teraz zaczęło się o Sydzie i raczkujących Floydach, o których nikt nie pisał wcześniej BO PODOBNO mamy tu jakieś 50 stron o TFC (hmm ciekawe gdzie? ) |
Sorry, to była hiperbola, innymi słowy wyolbrzymienie. I to było celowe, chciałem tym podkreślić, że popadliście w lekką przesadę, bo od pewnego czasu w tej dyskusji o Final Cut nic się tak naprawdę nie działo.
| Incubus napisał: | | więc cóż mogę powiedzieć na temat Pipera, czy Ummagummy? Że wkurwiają mnie te dźwięki? Że kompozycje są niedojrzałe i prowadzą donikąd? Że niektórzy tutaj szukają na siłę geniuszu w zwyczajnym chaosie? |
Miałbym problem, aby doszukać się chaosu w Ummagummie, bądź też w A Saucerful of Secrets (bo rozumiem, że też nie lubisz, skoro dopiero Atom Heart Mother robi na Tobie wrażenie). Ummagumma jest dziwaczna, nietypowa, ale nie ma tam chaosu. Właściwie w przypadku Pink Floyd chaosu nie zaznałem chyba ani razu, nigdzie. Z chaosem mamy do czynienia np. gdy wszystkie instrumenty jednocześnie grają jakieś hałaśliwe, przypadkowe, nieplanowane dźwięki itd (tak, jak się to dzieje w utworze "LA Blues" The Stooges). Ummagumma natomiast jest zbiorem KONKRETNYCH pomysłów, KONKRETNYCH motywów. Weźmy np. takie "The Grand Vizier's Garden Party" Masona. Jestem w stanie opisać ten utwór od A do Z, od pierwszego do finałowego dźwięku. W każdym fragmencie dominuje klarowny, powtarzający się kilkakrotnie motyw, konkretny pomysł, a jeżeli da się coś takiego zidentyfikować, to nie ma żadnego bałaganu. Podobnie w innych utworach, a zwłaszcza w "Narrow way" Gilmoura, które w sumie nawet jakieś dziwne nie jest.
| Incubus napisał: | | Że nadinterpretujecie losowe chrząknięcia, świsty i pomruki Watersa, czy tripowe majaki Syda? |
Jak coś nam się podoba, to już znaczy, że nadinterpretujemy? To pierwsza sprawa. A druga jest taka, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niemal każdy dźwięk w tych watersowych numerach Ummagummy jest zaplanowany, nie ma dźwięków "z przypadku". A można to wywnioskować z prostego faktu, iż większość dźwięków w tych utworach powtarza się, przewija przez utwór, tworząc konkretne MOTYWY dźwiękowe. Nie ma tu więc losowości, to miało brzmieć tak, jak brzmi.
Co do Syda, to już w ogóle nie rozumiem Twoich zarzutów. Tak samo jeśli chodzi o Soserful of sikrets. No bo Pajper et de gejts of dałn to "normalna" psychodelika, a Soserful of sikrets to też "normalne" kawałki, takie np. "Let there be more light" jest już zupełnie melodyjne, chwytliwe, tworzące łatwy do podchwycenia nastrój tajemniczości. Wobec Ummagummy Twoje frustracje są jeszcze w miarę zrozumiałe, bo album jest dziwny, zwykle nie chwyta za pierwszym razem, jest zbiorem muzycznych eksperymentów i w ogóle. Ale album A Saucerful of Secrets ma być kompozycją losowych pomruków itp?
| Incubus napisał: | | Mnie zachwyca muzyka, w której o coś chodzi, która ma jakąś głębię, myśl przewodnią, w której bez trudu wyczuwalny jest profesjonalizm i doświadczenie muzyków. |
Muzyka, którą rozumie się bez trudu, to innymi słowy muzyka chwytliwa. I choć szukasz innych słów, żeby nie nazwać jej w ten sposób, to tak naprawdę, jak podejrzewam, o to Ci chodzi. Ty chcesz chwytliwych numerów, od razu wpadających w ucho. Tyle że bardzo łatwo wtedy zgubić granicę między sztuką a popem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile wspaniałych doświadczeń i doznań omija Cię, jeśli ograniczasz się tylko do muzyki, która podoba Ci się od razu przy pierwszym przesłuchaniu. Jest bardzo wiele wspaniałej, uznanej klasyki, która wymaga koncentracji podczas słuchania, bo inaczej niewiele się uchwyci, zapamięta, załapie. Są to zarówno dzieła muzyki poważnej, jak i jazzowe oraz rockowe. I z nas dwóch, to nie ja tracę, tylko Ty. Bo ja posłucham zarówno Final Cut, jak i Ummagummy, a Ty będziesz kurczowo trzymał się połowy tego, co ja słucham i doceniam.
| Incubus napisał: | | Niestety żadnej z tych cech nie odnalazłem na dwóch pierwszych albumach PF i nie widzę powodu, dla którego teraz przez kolejnych 50 stron mamy wszyscy nawijać brodę na palec i mruczeć "hmm tak, to było wspaniałe, zaiste". |
Ojoj, ja zaoferowałem tylko dyskusję, a to, o czym mówisz, to nie dyskusja. Właśnie z taką "dyskusją" pt. "hmm to było wspaniałe, zaiste" mieliśmy do czynienia do niedawna podczas faszerowania wątku opisami Final Cut. A mi chodziło o dyskusję, wymianę poglądów, i bardzo cieszę się, że zaprezentowałeś swoje. Nudno jest wtedy, gdy każdy myśli to samo, a dyskusja może być nawiązana tylko wówczas, gdy ludzie się w czymś nie zgadzają. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Cze 17, 2010 1:03 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Ja akurat nie czuję Pipera, moja strata, jak to ująłeś. Trudno, przynajmniej próbowałem. Ummagumma mnie drażni niemiłosiernie. |
Czemu od Pipera skaczesz od razu do Ummagummy? A gdzie A Saucerful of Secrets (z genialnym tytułowym i Set The Controls) i More?
| Cytat: | | Co do Syda, to już w ogóle nie rozumiem Twoich zarzutów. Tak samo jeśli chodzi o Soserful of sikrets. No bo Pajper et de gejts of dałn to "normalna" psychodelika |
Tutaj się w pełni zgadzam. Piper jest baśniowym światem, który tworzył Syd. To potwornie mocna, psychodeliczna płyta w której po prostu ewidentnie czuć "kwas" i siarę i tak to ma brzmieć, bo taka była moda lat 67-69 czyli lat w których album ten powstawał. Jest eksperymentalny, poryty, pokręcony ale też zabawny - takie Bike, albo Power Toc to przecież mega numery. I to wpadające w ucho "ptoj toj!". No mega, mega sprawa. Dzisiaj żaden zespół nie byłby w stanie zagrać takiej płyty z taką klasą i żeby nie wyjść na błaznów albo twórców muzyki dla dzieci.
| Cytat: | | Tyle że bardzo łatwo wtedy zgubić granicę między sztuką a popem. |
A Ty chyba nie bardzo jarzysz co oznacza termin pop. Bo muzyka pop też może być sztuką. Chociażby: dream pop, jangle pop etc.
Aha. Przez Ciebie muszę posłuchać Ummagummy bo może faktycznie jak jej słuchałem jakiś czas temu byłem srogo spaczony. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Czw Cze 17, 2010 2:46 pm Temat postu: |
|
|
| zinger menu napisał: | | Właściwie w przypadku Pink Floyd chaosu nie zaznałem chyba ani razu, nigdzie. |
"Jugband Blues"? Tam wręcz z założenia miał być chaos. Choć przyznaję, że nawet w tym dziwactwie jest jakaś metoda, bo Syd chciał coś powiedzieć, każąc każdemu z członków orkiestry grać, co mu przyszło akurat do głowy. To jednak był eksperyment mający konkretny cel (pokazanie destrukcję psychiki autora, która sypie się tak samo jak kompozycja; chyba też trochę prowokacja). Osobiście lubię ten dziwny kawałek, ale nie zmienia to faktu, że u Floydów znalazła się piosenka chaotyczna, i to właśnie za sprawą Syda.
| BeBe napisał: | | Czemu od Pipera skaczesz od razu do Ummagummy? A gdzie A Saucerful of Secrets (z genialnym tytułowym i Set The Controls) i More? |
Jakkolwiek zignorowanie "A Saucerful Of Secrets" też uważam za zbrodnię , to o "More" chyba w ogóle mało kto pamięta, więc nie dziwi mnie, że Incubus ją pominął. Jak pisałem wyżej, przesłuchałem tę płytę tylko raz i nie miałem potem ochoty do niej wracać (oprócz jednej piosenki, "The Nile Song", która mnie rozwaliła - nie miałem pojęcia, że Floydzi mogą grać tak ciężko; z kolei "Cymbaline" znałem już wcześniej z bootlegów). Już nawet jej dobrze nie pamiętam. Ale jestem ciekaw twojego zdania o niej, jako że twoje zdanie jest zwykle inne niż wszystich.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 17, 2010 6:32 pm Temat postu: |
|
|
Kawałek tytułowy z More jest mocny. Top10 wczesnych Flojdów khekhe
edit:
a! też przesłuchałem ummagummę ostatnio. no i generalnie kawałki wrighta i masona nie są niesłuchalne, jak twierdziłem wcześniej. dzieło masońskie to faktycznie takie moonchild trochę. generalnie spoko, ale bez większych orgaznów. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Czw Cze 17, 2010 11:02 pm Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | "Jugband Blues"? Tam wręcz z założenia miał być chaos. |
Oj, "Jugband Blues" nie nazwałbym właśnie chaosem. Główny motyw stanowi zbiór dość melodyjnych dźwięków, tylko środek piosenki wypełnia taka mała instrumentalna awanturka, ale też nie bez wyraźnie kompozycyjnych akcentów. Zresztą, ten "środek" nazwałbym raczej żartem muzycznym, a w tej formie takie przypadkowe dysonanse są zdecydowanie dopuszczalne  _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Cze 21, 2010 4:12 pm Temat postu: |
|
|
Bilet w końcu jest ;> _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 6:39 pm Temat postu: |
|
|
Bilet kupiony
Wog'le internety mówią, że zainteresowanie jest takie, że mają być 2 koncerty. Może to tylko plotka menagementu by napędzić sprzedaż, ale uczciwie informuję _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 8:29 pm Temat postu: |
|
|
Lemurku :*** Bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się na ten krok i będziemy mogli razem przeżyć to wydarzenie.
Chyba, że byłeś faja i kupiłeś bilet do GC ;f _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crystal

Dołączył: 31 Paź 2003 Posty: 742 Skąd: z innego swiata
|
Wysłany: Pią Lip 16, 2010 5:10 am Temat postu: |
|
|
No ale aż dziwne że nikt nie napisał o wspólnym występie Gilmoura i Watersa z 10 lipca  _________________ hayzee rider |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lip 16, 2010 7:51 am Temat postu: |
|
|
Tak jak mówili wcześniej w wywiadach- charytatywnie jak najbardziej. Problem z tym że występ nie był nigdzie transmitowany, nie za wiele o nim wiadomo, więc... Można oczywiście dywagować, czy to oznacza cokolwiek więcej... ale przecież wiadomo że nie. Wrighta już z nami nie ma, Pink Floyd reaktywowane raczej na pewno nie będzie, Waters przygotowuje się do trasy z The Wall a ten koncert był czymś podobnym do Live 8- tylko na dużo mniejszą skalę... za jakieś pięć lat na kolejnym koncercie charytatywnym może znowu zagrają...
Na początku mieli podobno zagrać tylko trzy kawałki- ale ktoś podobno podarował 50 tysięcy na tą akcję zeby tylko zagrali Another Brick in the Wall- no i zagrali. Oprócz Cegły w murze zagrali Wish You Were Here, Comfortably Numb i To Know Him is To love Him Phila Spectora. Ten ostatni, utwór grany już tyle razy przez Amy Winehouse, Marka Bolana, Dolly parton czy... Anitę Dobson z Brianem Mayem! Wybór utworu nieprzypadkowy, takie trochę ironiczne spojrzenie na lata skakania sobie do gardeł... Guy Pratt grał na basie, Waters został przy akustyku.
Tu macie garść zdjęć
Publiczność... 200 osób...
PODOBNO Gilmour ma się pojawić gdzieś na trasie The Wall i zagrać na jednym koncercie Watersa Comfortably Numb. Nie wiadomo na którym. Cholera w samej Anglii jest ich kilka... Waters chciał zagrać "To Know Him..." ale bałs ię tego zaśpiewać, twierdząc że nie darady z harmonią wokalną. Gilmour miał stwierdzić, ze jeśli to zagra- to on sie zrewanżuje tym Comfortably Numb na trasie. No Watersa musiało nieźle zatkać. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Nie Lip 18, 2010 1:38 pm Temat postu: |
|
|
No proszę wystarczy,że człowiek wyjedzie na kilka dni na wakacje,a tu taki news .Czyli jednak jak to w znanej reklamie mówią Impossible Is Nothing .Myślałem,że panowie juz nigdy razem na secenie się nie pojawią a tu proszę,nawet wyglądają na zadowolonych z wspólnego grania i jeszcze David ma zagrać gdzieś na trasie Watersa Comfortably Numb .Zapewne będzie to Londyn,ale może jednak gdzieś indziej,gdyby tak w Łodzi to się miało zdarzyć jakimś cudem to kupiłbym bilet i za 500zł . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Lip 19, 2010 11:30 pm Temat postu: |
|
|
Gilmour+Nick Cave=kosmos rozk*rwiony.
No, mam nadzieję, że do Łodzi wpadnie Gilmour :> _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 4:09 pm Temat postu: |
|
|
http://www.hopingfoundation.org/
Jakość taka sobie- ale ujdzie. Co to? Ano prawie (?) cały występ Gilmoura z Watersem, o którym była mowa jakiś czas temu...
Warto poszukać na Facebooku kilka oficjalnych kanałów znanych artystów...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 4:18 pm Temat postu: |
|
|
o, a z jakiej to okazji? I w takim wypadku jak wyglądają relacje między nimi?
| BeBe napisał: | Gilmour+Nick Cave=kosmos rozk*rwiony.
|
ke? W sensie, żę występowali razem? Jak i gdzie? I co niby grali? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 4:48 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | o, a z jakiej to okazji? I w takim wypadku jak wyglądają relacje między nimi?
|
A weź se przeczytaj tak ze 4-5 postó w tył...
Relacje między nimi? Coś się bardzo zmieniło, jak widać...
Jakość taka sobie, czasem bardzo zła (za głośno było a to tylko na jakimś pierdziuszku kamerce nagrywane)- ale przy Comfortably Numb miałem ciarki... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 4:52 pm Temat postu: |
|
|
Szkoda, że tylko jeden z nich potrafi śpiewać... i co, do którego bardziej pasuje teraz slogan "głos i gitara Pink Floyd"?
2 pytania: na chuj Waters rozdziawiał papę w WYWH (przecież on się kurwa dusi własnymi słowami, nie mówiąc o jakiejkolwiek melodii w tym stękaniu!) i dlaczego gość na perkusji nie zna tego utworu? Ci dwaj go zniszczyli! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 11:17 pm Temat postu: |
|
|
ciesz się, że o wojnie nie gadał.
EDIT
Matko! Mówcie co chcecie. Mówcie, że Roger nie umie śpiewac, że jest tranem, że to Gilmour stworzył z Floydów legendę, że to gitara była najważniejsza, aaaaaaaaaaaaaaleeee....
emocje jakie z siebie Waters wyrzuca na FInal Cut są nieprawdopodobne! _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 11:41 pm Temat postu: |
|
|
Szukałem ich występu zaraz po 10 lipca,a potem jaoś o tym zapomniałem,więc dzięki Fenderek za linka .Co do samego występu to widać,że podeszli do teo bez napinki i specjalnych prób .Waters standardowo "dawał czadu" przy mikrofonie ,chociaż wg mnie tu wyszło mu trochę lepiej niż na Live 8,ale może to wina sprzętu jakim to było nagrywane i dlatego tak mi się wydaje .David jak zwykle w dobrej formie.Co do Comfortably Numb to słyszałęm już spokojnie koło 20 koncertowych wykonań i drugie solo zawsze brzmi inaczej .Oczywiście są zawsze wspólne elementy,ale też nigdy nie brak improwizacji-za to właśnie uwielbiam tego faceta . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 11:58 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | aaaaaaaaaaaaaaleeee....
emocje jakie z siebie Waters wyrzuca na FInal Cut są nieprawdopodobne! |
Poza tym chciałbym kiedyś usłyszeć Gilmoura solo, który tworzy coś o takim ciężarze i głębi jak "Amused To Death" _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Sie 18, 2010 12:24 am Temat postu: |
|
|
| lemur napisał: |
Poza tym chciałbym kiedyś usłyszeć Gilmoura solo, który tworzy coś o takim ciężarze i głębi jak "Amused To Death" |
Szkoda tylko,że Waters od 18 lat nic nie wydał i się nie zanosi na to żeby miał coś jeszcze zrobić,bo woli odgrzewać The Wall,zamiast się wziąść do roboty.Podobno przecież ma materaił na 2 płytowy album koncepcyjny . _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Sie 18, 2010 11:31 am Temat postu: |
|
|
Materiał to se może mieć, ale kto mu go zaśpiewa?  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Sro Sie 18, 2010 11:36 am Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Materiał to se może mieć, ale kto mu go zaśpiewa?  |
Dokładnie  _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|