| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 7:37 pm Temat postu: |
|
|
mam bilecik na watersa w łodzi jesli ktos sie wybiera, to radze sie pospieszyc siedzące juz poszly na przyklad  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 8:05 pm Temat postu: |
|
|
Serio? A masz siedzące czy stojące?  _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 8:18 pm Temat postu: |
|
|
na plyte, ale nie golden circle tylko te normalną dla nieburzuazji natomiast moja znajoma wczoraj powiedziala mi, ze jak kupowala w empiku siedzace dla swojej mamy, to bylo to ostatnie wolne siedzące jakie mieli w systemie co prawda moze byc tak, ze jakas pula na pozniej jest trzymana ale nic pewnego  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 8:41 pm Temat postu: |
|
|
Ja być może jutro zamówię bilet albo w przeciągu najbliższego tygodnia jak uda mi się pełną sumkę uzbierać, bo troszeczkę mi na dzień dzisiejszy niestety brakuje. Mam nadzieję, że jeszcze nie będzie za późno.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 9:19 pm Temat postu: |
|
|
No to trzeba będzie kupić w tym tygodniu bilety. Dzięki, Bizon, za info.  _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 9:29 pm Temat postu: |
|
|
| Aaricia napisał: | No to trzeba będzie kupić w tym tygodniu bilety. Dzięki, Bizon, za info.  |
Same here. Choć rzeczywiście to może być tak, że puszczają sprzedaż w kilku pulach. Ale i tak lepiej się nieco pospieszyć, niż obudzić z ręką w nocniku mumina _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 10:53 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | mam bilecik na watersa w łodzi jesli ktos sie wybiera, to radze sie pospieszyc siedzące juz poszly na przyklad  |
Bezedura Na Eventimie tylko ta najdroższa część siedząca wykupiona. Z reszty - jeszcze dużo biletów jest.
Ale sam chyba na płytę niedługo zamówię. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 10:58 pm Temat postu: |
|
|
wczoraj gosc z empiku twoerdzil ze sprzedaje wlasnie ostatnie siedzące. chyba ze mial na mysli ostatnie z tych najdrozszych ale cholera go wie. przekazuje, to co sprzedawca stwierdzil, sprawdzac nie mam zamiaru, bo i mnie to nie interesi  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 11:01 pm Temat postu: |
|
|
Wiesz, Empik twierdzi, że w Polsce nie można kupić płyt The Smiths, chociaż tydzień wcześniej jedną z nich kupowałem  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 11:11 pm Temat postu: |
|
|
Oj, coście się tak totalnie uparli na te wszystkie Dywiżonbele, Fajnalkaty i inne wydawnictwa z czasów dominacji Kurta Cobaina, skoro chyba nie wszystko jeszcze zostało powiedziane na temat wcześniejszych albumów, jeśli weźmiemy pod uwagę choćby taką Ummęgummę, która wciąż budzi kontrowersje jak żaden inny krążek Pink Floyd. Właśnie, ciekaw jestem, co sądzicie o tej płycie.. zwłaszcza o części studyjnej, gdzie członkowie zespołu spróbowali swoich sił w muzyce eksperymentalnej. Bo jeśli chodzi o część live, to wszystkie utwory znane są już z wcześniejszych wydawnictw - na Ummiegummie występują jedynie w trochę przearanżowanej, jeszcze bardziej udziwnionej i spsychodelizowanej wersji Ale kawałki z płyty studyjnej wzbudzają w słuchaczach najrozmaitsze emocje - od daleko posuniętej niechęci, aż po zachwyt. Po której stronie jesteście wy? _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 11:36 pm Temat postu: |
|
|
| zinger menu napisał: | | Po której stronie jesteście wy? |
Ja jestem po takiej, że płytę doceniam, słyszę że momentami dzieją się na niej nieźle odjechane ale fantastyczne rzeczy- ale nie jest to też krążek do którego regularnie wracam... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 12:03 am Temat postu: |
|
|
Strona live - zajebista. Naprawdę, obok Pompejów i Pulse mój ulubiony album "live". Natomiast części studyjnej w ogóle nie pamiętam, mimo wielokrotnego przesłuchania - nie była więc dla mnie interesująca. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 5:12 am Temat postu: |
|
|
Strona live to moja ulubiona koncertówka ever, jak powszechnie wiadomo. A ze strony studyjnej lubię tylko część nagraną przez Watersa i Gilmoura no i wstęp do tego posranego dzieła Wrighta (reszty nie da się słuchać z wyjątkiem momentów). Kawałki Masona to zupełne gofraństwo, w sumie nawet nie pamiętam co tam było. Ale takie Several Species np. rox nieziemsko. Zwłaszcza bladym świtem czy też w innych egzotycznych dla mnie okolicznościach. Aż bym sobie puścił teraz, gdyby nie to, że idę spać. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 8:08 am Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Zwłaszcza bladym świtem. |
heh, zgadza się, te płyta hiper-wcześnie rano (a/k/a późno wieczorem) nabiera czegoś niesamowitego... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
q_michal

Dołączył: 15 Lis 2003 Posty: 2049 Skąd: Lubartów/Warszawa
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 4:33 pm Temat postu: |
|
|
Z niecaly rok w Lodzi to i ja z pewnoscia zagoszcze... _________________ "You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo, be free be free
Surrender your ego - be free, be free to yourself"
7 miejsc na podium w Wyborach Forumowych 2012 !
www.klasykarozrywki.pl - Wydawnictwo, Usługi Dziennikarskie, Usługi Reklamowe, Internetowa Księgarnia Muzyczna, Turystyka Koncertowa, Imprezy i Projekty Kulturalne
www.sklep.klasykarozrywki.pl - Internetowa Księgarnia Muzyczna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 4:38 pm Temat postu: |
|
|
Tak się składa, że Pink Floyd jest jedynym zespołem, który wolę słuchać w wersji live. Nie powidziałbym, że
| zinger menu napisał: | | jeśli chodzi o część live, to wszystkie utwory znane są już z wcześniejszych wydawnictw - na Ummiegummie występują jedynie w trochę przearanżowanej, jeszcze bardziej udziwnionej i spsychodelizowanej wersji |
"A Saucerful Of Secrets" w wersji z płyty o tym samym tytule jest takie zupełnie nijakie, bo ja wiem jak to nazwać? Suche, jakby wykonane przez maszyny, a nie ludzi. W wersji z "Ummagummy" zawiera tak wiele uczuć, że mało serce nie pęka. Choć ta wersja nie jest wiele dłuższa, jest o wiele bardziej rozbudowana - zawiera więcej dźwięków w środku . Mniej więcej to samo mógłbym napisać o pozostałych trzech utworach, więc wybrałem ten, w którym tę różnicę słyszę najbardziej.
Ale pierwsza płyta to nic w porównaniu do tego, co jest na drugiej. Nie dziwię się, że ta płyta nie jest powszechnie lubiana, bo zawiera trudną muzykę, nawet jak na Floydów. Podczas słuchania "Dark Side Of The Moon" wszyscy budzą się, kiedy zaczynają dzwonić zegary w "Time", podczas słuchania "Sysyphusa" ze trzy razy można dostać ataku serca. A poza tym to jest chaotyczny album, bo każdy z Floydów nagrał coś zupełnie innego. Z tym, że każdy nagrał coś fajnego. "Ummagumma" jest była pierwszą płytą Floydów, którą poznałem w całości (sic!), pokochałem ją od razu (choć jest to trudna miłość, znacznie łatwiej kocha się np. "The Wall" ) i potem te hołubione przez większość fanów płyty (wspomniane "Dark Side...", "Wish You Were Here", "Animals") wydawały mi się bardzo monotonne. Na "Ummagummie" prawie wszystko mi się podoba - tytuł , okładka , i oczywiście przede wszystim muzyka . "Sysyphus" opowiada jakąś historię z nagłymi zwrotami akcji. Nie potrzeba słów, żeby opowiadać historię. Uczucia słychać wyraźnie. Można je odczuć, przeżyć. nie potrzeba wiedzieć, co je powoduje. Można pod to podstawić jakieś własne przeżycia. Często tekst przeszkadza. Bo jeśli wokalista śpiewa przekonująco, ale tekst, który wychodzi z ust jest denny, mówi o czymś, co mnie osobiście nie rusza, to piosenka sporo traci (zwykle nie zwracam uwagi na teksty, nawet polskie, ale czasem się wsłucham, a wtedy... o rany! ). "A Great Gig In The Sky" opowiada więcej niż niejeden wiersz, tak samo "Sysyphus". Zresztą, dla mnie to jest największe dzieło Wrighta jakie znam. Jeśli chodzi o część Watersową, to "Grantchester Meadows" jest fajną balladą, ale mogłaby ona być krótsza. No i lepiej wychodziła na żywo. Idealnie zaś przechodzi (od śpiewu patków przez hm... piski?... do jakichś dzikich warkotów) w ten niesamowity eksperyment, jakim była Piosenka O Niesamowicie Długim Tytule. No i proszę, jednak Roger umiał śpiewać . To jest chyba jego najlepszy popis obok "Careful With That Axe, Eugene" i zwierzęcych odgłosów na "Animals". Bardziej przekonująco mu to wychodziło niż ludzkie dźwięki. Gilmour jak to Gilmour, niczym nie zaskoczył , ale jego gra na gitarze zawsze jest świetna, więc niczego złego o jego trzech groszach też nie da się powiedzieć. Nigdy zaś nie zrozumiem, dlaczego ludzie się czepiają "The Grand Vizier's Garden Party". Mamy bardzo przyjemny motyw na flecie jako klamrę i wyjątkowo pomysłowo wykorzystaną perkusję. Kotły budują jakąś mroczną atmosferę, a potem następuje tak zabawne solo na bębnie, że kiedy pierwszy raz tego słuchałem byłem pewien, że coś jest nie tak z moim CD i zacina się. W żadnym momencie nie można się spodziewać, co będzie za chwilę. Ciągle coś się dzieje. Świetna rzecz! _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pią Cze 11, 2010 6:50 pm Temat postu: |
|
|
Bilety na płytę kupione. widzimy się w kwietniu i może na żywo bardziej się do Walla przekonam  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Pią Cze 11, 2010 8:01 pm Temat postu: |
|
|
Bileciki są już od wtorku  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 2:11 am Temat postu: |
|
|
Dla mnie niezrozumiałe jest to, jak taki album mógł zdobyć w 1969 r. taką popularność. On był po prostu rozchwytywany, ludzie rzucali się na Ummęgummę, jak polscy obywatele na szynkę za PRL-u. Osobiście po wielokrotnym przesłuchaniu Ummygummy w różnych sytuacjach, w różnym czasie, w mniejszych i większych odstępach czasowych, doszedłem do takiego etapu, że obecnie uwielbiam właśnie studyjną partię Ummygummy. I moje wrażenia są wręcz odwrotne do BeBe - jak na tak dziwaczne eksperymenty, muzyka wydaje mi się nawet bardzo zapadająca w pamięć. Obecnie sporą część tej płyty pamiętam w najdrobniejszych szczegółach, z kolejnością następowania efektów dźwiękowych. Choć nie mamy tu do czynienia z jakimiś szczególnie melodyjnymi motywami, to każdy z utworów ma swój klarowny, odrębny charakter. "The Sysyphus Party" bazuje na (często dysonujących) nutach pianina, muzyka emanuje tajemnicą i subtelnym nastrojem grozy. Miejscami kojarzy mi się z ulewą w jakimś wielkim, dziwacznym lesie, pełnym niestworzonych roślin i zwierząt. Roger Waters również zrodził coś cudownego, mam na myśli głównie "Several Species of...". Nigdy wcześniej nie sądziłem, że kiedykolwiek oczaruje mnie taki splot efektów dźwiękowych. A jednak! To zestawienie odgłosów abstrakcyjnych zwierząt jest bardzo przemyślaną i oddziałującą na wyobraźnię kompozycją. Utwór uwieńczają szaleńcze wykrzykiwania Rogera Watersa w jakimś zmyślonym, ale bardzo wiarygodnie brzmiącym języku. Niesamowite wrażenia! Zdecydowanie najmniej zachwyca mnie dzieło Davida Gilmoura. Taka nie przykuwająca uwagi, spokojna balladka, na tym albumie nie wyróżnia się niczym. Za to fascynuje mnie niemiłosiernie utwór Nicka Masona i, jak Gnietek, nie rozumiem surowości krytyki spadającej na tę kompozycję. Wydaje mi się może nawet najbardziej pomysłowa na tym albumie, a już na pewno przewyższa swoją niekonwencjonalnością muzykę Gilmoura. Numer otwiera minutowa przygrywka na flecie, która delikatnie wprowadza słuchacza w klimat muzycznej opowieści. Po tym krótkim wstępie zaczyna się główna treść, trzon utworu. Przed oczami mam wyłącznie absolutną ciemność, a wśród ogólnej ciszy wyczuwam jedynie mroczne bębny - zatrważająco spokojne, wschodzące i opadające dźwięki bębnów. Akcja dalej się rozwija, następnym ciekawym fragmentem jest dla mnie efekt zbliżającego się pociągu, czy też metra. Czuję się, jakbym sam jeden na ciemnej podziemnej stacji czekał na przybycie pociągu, który podjeżdża bez maszynisty i choćby jednego pasażera. Trwoga, lęk, niepokój. Potem te motywy rwanych odgłosów instrumentów perkusyjnych - jest taki moment, który kojarzy mi się, jak gdyby jakiś psychol z obłędem w oczach, patrząc gdzieś w dal, bezmyślnie stukał wykałaczką wewnątrz pustego pudełka po jakimś jogurcie. Codę utworu stanowi ponowna przygrywka na flecie, malująca podobną atmosferę, jak ta pierwsza.
Generalnie słyszało się już trochę eksperymentów muzycznych w tym stylu. Było Henry Cow z płytą In Praise of Learning, był Can z paroma utworami z Tago Mago, był King Crimson z klimatyczną improwizacją w "Moonchild", był Frank Zappa z monumentalnymi dziełami zamykającymi Freak Out!, był Faust z The Faust Tapes, był Amon Duul z dziwadłami na Yeti. Wszystkie te eksperymenty łączyła wspólna idea - zbudowanie czegoś na kształt muzyki w znacznej mierze z niecodziennych efektów dźwiękowych, jak i nietypowo dobywanego głosu ludzkiego. Jedne z tych eksperymentów uważam za bardziej udane, inne mniej. Tak czy inaczej, Ummagumma przy nich wszystkich wypada bosko. Słuchając niektórych utworów Can, czy Amon Duul II, miałem czasem wrażenie eksperymentowania na siłę, nienaturalnego ciągnięcia utworów jak gumy do żucia, przerostu formy nad treścią, wciskania na siłę niepotrzebnych rzeczy, zapychania kolejnych minut zbędnymi efektami. Na Ummiegummie nie mamy z takimi zjawiskami do czynienia! Muzyka jest klarowna, każdy dźwięk wyważony, ma swój dobrze przemyślany sens i znaczenie. Nie ma utworów-zapychaczy na płycie, jak i nutek-zapychaczy w utworach. Każdy numer jest mądrze zagospodarowany, każdy moment porusza jakieś emocje, zakamarki wyobraźni. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 5:33 pm Temat postu: |
|
|
Zasłuchuję się ostatnimi czasy, z racji tego koncertu Watersa, Final Cutem - wszak jego płytą. I cholera, to jest naprawdę dobry album. Dużo lepszy od Walla moim zdaniem. Bo klimat trochę, trochę podobny, ale wszystko skondensowane jest, muzycznie bardziej bogato, mniej tej pogadanki i użalania się na sobą, więcej jaj w tym (mój ulubiony - Not Now John) a do tego świetne momenty w Gunner's Dream, Your Possible Pasts.
Nie wiem czy nie wolałbym tego na żywo usłyszeć zamiast Walla Chociaż wiadomo, na koncercie, z taką oprawą to będzie magiczna sprawa. Ale w czterech ścianach to ten album nadal mnie nudzi. Słuchałem go ostatnimi czasy dwa, trzy razy. Raz tylko do końca, bo przy pozostałych dwóch razach wymiękałem. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 9:22 pm Temat postu: |
|
|
Czy tylko ja najbardziej uwielbiam okres z Barretem? _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 10:37 pm Temat postu: |
|
|
Brawo, dajmy już spokój tym "finalnym cięciom", bo zaraz rzygnę całą tą muzyką po 1980 r. Nie potrafię zrozumieć, czym te głupie dywiżynbele przewyższają starsze albumy i dlaczego zasługują na o tyle większą uwagę. Po prostu nie dociera to do mnie. Oczywiście dyskutować na temat Dark Side of the Moon byłoby śmiesznie, ale są płyty, na temat których zdecydowanie nie wszystko zostało powiedziane: wspomniana Ummagumma, Piper at the Gates of Dawn, Saucerful of Secrets.. Natomiast 135% uwagi użytkowników forum w tym temacie skupia się na Final Cut i Division Bell. No pierdolca można dostać...
Tak, też uważam okres z Barrettem za bardzo ciekawy. Pink Floyd próbowało dość rozmaitych stylów, różnice pomiędzy albumami są wielkie, wystarczy wziąć trzy losowo wybrane krążki, choćby np. Umęgumę, Animals i Soserful. Debiutancki album to przygoda z psychodelą, świetne urozmaicenie w twórczości Pink Floyd. Syd Barrett uczestniczył w muzyce zespołu właściwie bardzo krótko, bo jego działalność ograniczyła się praktycznie tylko do pajper et de gejts of dałn plus jeden kawałek na Saucerful - "Jugband blues", dość mało istotna kompozycja dla tego albumu, znacznie lżejsza, utrzymana jednak w przyjemnym psychodelicznym klimacie. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 10:44 pm Temat postu: |
|
|
| zinger menu napisał: | | Natomiast 135% uwagi użytkowników forum w tym temacie skupia się na Final Cut |
Hmmm... mogę się mylić... hmmm... nie, nie może tak być/// hmmm... czekaj.... hmmm.. aaaa final cut? Wg mnie najlepsza płta Pink Floyd i nic Ci do tego. A jak chcesz... ktoś broni Ci pisać o Twoich uwielbianych przez Ciebie płytach? _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 10:51 pm Temat postu: |
|
|
Tobie też nikt nie broni pisać o tym, że Final Cut jest wyjebane w kosmos. Konstytucja zezwala. Tyle że po 51 stronach pisania o Final Cut temat tej płyty wydaje mi się, delikatnie mówiąc, przegadany. Czy to wniesie coś do wątku, gdy kolejna osoba pięćdziesiąty ósmy raz napisze, że Final Cut jest przeboskie, a potem skopiuje to i wpisze pod nią następny forumowicz? Chodzi mi o to, że istnieją też inne płyty, na pewno warte odrobiny uwagi. Przy tym całym Final Cut, to nawet Dark Side of the Moon wydaje się owiany tajemnicą  _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 10:58 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnie kilka stron może i rzeczywiście jest poświęcone Final Cut w jakimś tam procencie ale to raczej ze względu na powiązania z The Wall. Ale, że 50 stron o Final Cut? Nie wiem gdzie Ty to widzisz. Zresztą słyszałem, że każdy widzi to co chce widzieć. Więc ja tego nie widzę. I z mojej strony to koniec tej wymiany zdań... no chyba, że zmieni się ona na tematy czysto związane z Pink Floyd. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Nie Cze 13, 2010 11:21 pm Temat postu: |
|
|
Gadanie o Final Cut i Jingle Bellsach bierze się z tego, że to płyty kontrowersyjne, więc watersowcy i gilmourowcy mogą sobie pokrzyczeć bez sensu. A, że brakuje nam na forum barrettowców, to o wczesnym okresie się raczej rzadko mówi. Chwała Ci za pieśń pochwalną n.t. tej chorej studyjnej części Ummagummy, bo aż zachciało mi się jej posłuchać. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 12:59 am Temat postu: |
|
|
| AveQueen napisał: | | Czy tylko ja najbardziej uwielbiam okres z Barretem? |
Może nie najbardziej uwielbiam, ale Piper to top3 moich ulubionych płyt PF, trzecie miejsce zaraz po DB i Dark Side
| Cytat: | | Czy to wniesie coś do wątku, gdy kolejna osoba pięćdziesiąty ósmy raz napisze, że Final Cut jest przeboskie, a potem skopiuje to i wpisze pod nią następny forumowicz |
Nie napisałem, że jest przeboskie. Nie zmuszam Cię do czytania 51 stron tego tematu ani do czytania innych moich dyskursów tutaj z użytkownikami, ale gdybyś nawet po ostatnich moich postach nie był czystym ignorantem zauważyłbyś, że nie darzę okresu Watersa sympatią, waszmość.
| Cytat: | | A, że brakuje nam na forum barrettowców, to o wczesnym okresie się raczej rzadko mówi. |
Bo i za bardzo o jakimkolwiek okresie ciężko mówić. Jedna płyta zespołu wielkim nie czyni. Oczywiście, Barrett był wielki i był wielką postacią dla wczesnej twórczości zespołu, ale każdy wie, że do okresu WYWH Pink Floyd robiło zajebiste rzeczy, więc nie ma się za bardzo co nad tym rozstrząsać. Moglibyśmy podyskutować o solowej twórczości pana Syda, bo była chyba najbardziej tajemnicza ze wszystkich (a pierwsza płyta, można by powiedzieć, to Pink Floyd) ale patrząc na fakt, że w topie chyba tylko ja je doceniłem - to walka z wiatrakami.
Ps. Nawet na forum Pink Floyd albumy takie jak The Wall, Final Cut czy Division Bell były najczęściej maglowanymi z powodu jakie podał Kater - to są albumy w których dominuje jedna osoba, więc łatwo je porównać, bo są skrajne i kontrowersyjne. Bo raz jeden ogłosił się całym zespołem Pink Floyd, za drugim razem skromniej - drugi. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AveQueen

Dołączył: 06 Lis 2008 Posty: 523 Skąd: xtr
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 1:22 pm Temat postu: |
|
|
dla mnie, maniaka psychodelii barret to geniusz na miarę Morrisona. Cholernie ciekawy głos a i teksty na debiucie to magia. Jego solowe płyty, a szczególnie pierwsza to jakby kontynuacja debiutu.
Generalnie to wczesne PF bije na łeb większość amerykańskiej sceny psychodeliczej końca lat 60.
Dziękuje. _________________ WWW.MEALKISDIANA.BLOOG.PL |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 1:49 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Ps. Nawet na forum Pink Floyd albumy takie jak The Wall, Final Cut czy Division Bell były najczęściej maglowanymi z powodu jakie podał Kater - to są albumy w których dominuje jedna osoba, więc łatwo je porównać, bo są skrajne i kontrowersyjne. Bo raz jeden ogłosił się całym zespołem Pink Floyd, za drugim razem skromniej - drugi. |
Takie rozważania od zawsze budziły emocje wśród fanów podzielonych na obozy, lecz dopóki padają sensowne argumenty na to CO KONKRETNIE widzimy w muzyce z jednej, czy drugiej strony barykady - jest interesująco.
Teraz zaczęło się o Sydzie i raczkujących Floydach, o których nikt nie pisał wcześniej BO PODOBNO mamy tu jakieś 50 stron o TFC (hmm ciekawe gdzie? ), więc cóż mogę powiedzieć na temat Pipera, czy Ummagummy? Że wkurwiają mnie te dźwięki? Że kompozycje są niedojrzałe i prowadzą donikąd? Że niektórzy tutaj szukają na siłę geniuszu w zwyczajnym chaosie? Że nadinterpretujecie losowe chrząknięcia, świsty i pomruki Watersa, czy tripowe majaki Syda? Czy wreszcie - że zwyczajnie mój diler mnie oszukuje?
Dla mnie PF zaczyna się od Atom Heart Mother i nie zamierzam nawet udawać, że jestem najbardziej tró hc fanem i mój umysł naturalnie stroi z wizjami zarzygańców Mnie zachwyca muzyka, w której o coś chodzi, która ma jakąś głębię, myśl przewodnią, w której bez trudu wyczuwalny jest profesjonalizm i doświadczenie muzyków. Niestety żadnej z tych cech nie odnalazłem na dwóch pierwszych albumach PF i nie widzę powodu, dla którego teraz przez kolejnych 50 stron mamy wszyscy nawijać brodę na palec i mruczeć "hmm tak, to było wspaniałe, zaiste". Dla mnie nie było z w/w powodów, na szczęście muzyka PF ewoluowała w sposób naturalny, muzycy wyrwali chwasty i zaczęli nagrywać znacznie bogatszą muzykę, jak choćby WYWH, TDSOTM, czy The Wall. Za co cześć im i chwała! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pon Cze 14, 2010 3:06 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Teraz zaczęło się o Sydzie i raczkujących Floydach, o których nikt nie pisał wcześniej |
To też nie do końca tak. jestem pewien, że kilka lat temu napisałem w tym temacie coś o Kobziarzu. Nawet już była dyskusja (niezwykle długa i budująca, to trzeba przyznać ) o "Ummagummie":
| Gnietek w 2006 roku napisał: | Ummagumma rulez! Choćby ze względu na to, że nikt nie wie, jak to wymówić .
Skomplikowana muzyka, ale warto dotrwać do końca, czyli do uczty u wielkiego wezyra... |
| potem rafal napisał: | | moze tak sie to wymawia: ammagamma |
| a na koniec kater napisał: | | Imo koszmar - brzmi jakby pierwszy raz w życiu dorwali się do instrumentów. ;P |
Dobra, wystarczy żartów. Rzeczywiście 50 stron o "The Final Cut" nie ma, to był zły argument. Więcej, chyba jeszcze nigdy wcześniej nie wywiązała się tu dyskusja na temat tej płyty. Nie mam nic przeciwko, nawet chętnie o niej poczytam (sam się nie wypowiem, bo jakoś jeszcze nic mnie nie przekonało do dokładniejszego zapoznania się z nią ). Ale na temat tych pierwszych płyt Floydów też może być ciekawa dyskusja, zwłaszcza, że to jest temat dziewiczy.
| Incubus napisał: | | nie widzę powodu, dla którego teraz przez kolejnych 50 stron mamy wszyscy nawijać brodę na palec i mruczeć "hmm tak, to było wspaniałe, zaiste" |
Ale przecież nikt nie każe. Padła tylko propozycja dyskusji. I fajnie, że napisałeś swoje zdanie. Tylko po co tyle złośliwości, po co tyle nerwów? Jeśli chcesz widzieć w tych pierwszych albumach Floydów tylko "losowe chrząknięcia, świsty i pomruki Watersa, czy tripowe majaki Syda" to w porządku, twój gust i twoja strata . Strata dlatego, że nie przeżyjesz bardzo ciekawej gry wyobraźni, którą wyzwala ta muzyka. Przy czymś takim moja fantazja naprawdę fruwa - i nie ma dla mnie jakiegoś wielkiego znaczenia, czy twórcy założyli sobie, że odbiorca ma sobie wyobrażać właśnie to, co ja sobie wyobrażam (bo jeśli nie, to właśnie byłaby nadinterpretacja, o której piszesz). Ważne, że stworzyli coś, co działa na wyobraźnię. Tak samo możesz napisać, że jeśli ja nie zachwycam się Animals to moja strata. Trudno. Słuchanie filozoficznej poezji historii nie jest dla mnie. Nie tego szukam w muzyce. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|