| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:43 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | Incubus napisał: | Poniekąd tak jest. Cluster One to coś więcej, niż muzyka. To zarejestrowany fragment duszy.  |
E tam. Ale sformułowanie strasznie fajne. Więc powiem, że już prędzej uważałbym za zarejestrowany fragment duszy takie "Signs Of Life" albo to niesamowite wejście klawiszy w połowie 4. minuty "Yet Another Movie". A z DB to chociażby "Wearing Inside Out". No, to są już sprawy, przy których nikt nikogo nie przekona  |
Jak nie. Możemy się bić przez internet. Na pokemony. Ja wystawiam lemura, jakkolwiek obleśnie to nie brzmi, Incubus szurykena i lecimy. Lemur przegra, bo SZURYKEN MA DOŚWIADCZENIE W JAPOŃSKICH KRESKÓWKACH, no ale trudno. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:06 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: |
Jak nie. Możemy się bić przez internet. Na pokemony. Ja wystawiam lemura, jakkolwiek obleśnie to nie brzmi, Incubus szurykena i lecimy. Lemur przegra, bo SZURYKEN MA DOŚWIADCZENIE W JAPOŃSKICH KRESKÓWKACH, no ale trudno. |
Akurat na pokemonach się nie znam. Piorun z dupy to najwięcej na co sobie mogę pozwolić, może wystarczy Nie no kurwa nie moge, kulam się  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:19 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Tia, On An Island też. Ale to słaby argument, mimo wszystko. |
Tak, On The Island też.
I wybacz, ale nie próbuję Cię przekonywać do tego, ze mnie te płyty najnormalniej w świecie nudzą. Nie wydaje mi się, zebym miał przed kimkolwiek spowiadać się ze swojego gustu i używać argumentów do tego, zeby wyjaśnić ze coś mi się naprawdę podoba a coś innego nie...
Dla jednych im coś smętniejsze- tym lepsze. Dla innych nie. Dla Ciebie DB jest dojrzałe- dla mnie poza wyjątkami jest stetryczałe. Zresztą, niech będzie dojrzałe. Dojrzała nuda to ciągle nuda. Mnie nie interesują smęty- ja w smutku potzrebuję złości. Gilmour proponuje mi tylko zadumę. Wybacz, ale na to to ja będę miał czas i ochotę jak będę miał lat 50. Jeśli się zatrzymuję- to przy innych rzeczach. A jeśli chcę coś intensywnego przeżyć- a tego w muzyce szukam- Division Bell nie jest miejscem w którym to znajduję.
| kater napisał: | | ale A Great Day for Freedom? Przecież to jest autoparodia. |
Bingo.
| kater napisał: | | Ależ oczywiście, że oni osiągnęli spokój na DB. Bo się ZESTARZELI. Dojrzewanie zaliczyli przy DSOTM. |
Bingo x2
Dla uzupełnienia- mojer wyjątki z DB. Cluster, Marooned, High Hopes, What Do Yopu Want From Me. Być moze o czymś zapomniałem, ale to też o czymś świadczy... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:47 pm Temat postu: |
|
|
Ja bym dodała jeszcze Keep Talking i Lost For Words. Ten ostatni może za bardzo knopflerowski, ale tekst to taki trochę wkurzony Waters w swoich gorszych momentach. Cóż, może Dave śpiewa to jak wszystko inne - gdzie mu do ekspresji Watersa, ale całość we mnie emocje wywołuje.
nom, i się pół płyty zrobiło. ;P
A ja lubię jeszcze z DB Poles Apart. Tez Watersowsko w tekście. A to, że Gilmour zaśpiewał to jak "na wyspie" czyli miękko i trochę beznamiętnie to już inna sprawa - taka jego uroda. _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:53 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Zauważ, że ani razu nie napisałem, że TY jesteś śmieszny, nie byłem nawet blisko. Śmieszne były dla mnie jak dotąd tylko dwa Twoje argumenty: "koncertowe burzenie koncepcji" (tu już odpowiedziałem, swoje dodała też Aaricia) oraz "slogany typu Vizir" w odniesieniu do "głosu i gitary PF" - bo jakkolwiek był to mocny PR, jednocześnie krył się za tym fakt - ten człowiek to JEST głos i gitara Pink Floyd - w dodatku na ostatnich albumach na WYŁĄCZNOŚĆ. |
Zdaję sobie sprawę, że nie pisałeś o mnie, tylko o moich argumentach. Ale ja to odebrałem jako zwyczajnie niegrzeczne. I tyle. Co do reszty...
Odnośnie do "koncertowego burzenia koncepcji": zmiana czasów nie ma tu żadnego znaczenia - muzyka zostaje ta sama, muzycy są ci sami (a nawet starsi). A muzyka Pink Floyd jest muzyką, która wprawia w zadumę, której głównie się słucha, a nie "bawi się" przy niej, mówiąc nieco w sposób uproszczony. I tego wcześniej nie było, koncerty były widowiskiem muzycznym, które wprawiało w zadumę (nie byłem na żadnym, ale tak to widzę). Osobiście między innymi za to tak cenię Floydów - oni bez przesadnego "show" dawali koncerty nie z tej Ziemi, wychodzili czterej Panowie i spokojnie, z klasą zagrali, co mieli zagrać. A później to wyglądało tak, że gdy ja chcę się zadumać nad Time, to widzę skaczącego perkusistę i wygibującego Pratta, którzy w ten sposób robią właśnie typowy "show". Wyobraźmy sobie, że Gilmour zaśpiewa Time, a po nim palnie: "Yeah!" Jest różnica, prawda?
Wiem, że piszę to strasznie zawile, ale mnie chodzi tylko o to, że od Floydów ja chcę spokojnego koncertu z klasą. To, co burzy właśnie tę koncepcję, nie podoba mi się, bo moim zdaniem po prostu do muzyki Floydów nie pasuje.
Gilmour JEST gitarą i głosem Pink Floyd, ale to nie znaczy, że jest ważniejszym głosem od Watersa, że z nim ten zespół jest identyfikowany. To po prostu hasło, które miało przyciągać. "O, to ten, co był u Floydów, grał tam i śpiewał". (To odnośnie do sloganów). Waters też BYŁ głosem Pink Floyd, no nie da się przecież temu zaprzeczyć.
Na jednej z płyt Incubus jest napisane, że "zawiera Wish You Were Here". Jak myślisz, po co?
Co do pozostałej części tematu...
Nie no, The Division Bell jest spoko i też mam do niego sentyment, ale przy Wielkiej Czwórce, to moim zdaniem nie może nawet stanąć. To był pierwszy album Floydów, jaki kupiłem (ze względu na High Hopes; Wish You Were Here do teraz nie kupiłem, mam w domu jakąś ojcowską starzyznę ) i bardzo mi się podobał, ale jak się kupiło resztę... Trzy utwory uwielbiam: Keep Talking ma fantastyczny klimat i zawiera świetny pomysł z wykorzystaniem Hawkinga, ponadto część instrumentalna to kawał świetnych solówek gitarowo-klawiszowych; High Hopes za klimat, choć trzeba uważać, żeby się nie osłuchał; Marooned za spokój i błogość oraz piękne melodie Davida. I w sumie to tyle. Cluster One jest bardzo ładny, ale moim zdaniem to trochę zmarnowany pomysł na coś większego, tak jakby wyciąć pierwsze 3-4 minuty z Shine On You Crazy Diamond i je zostawić. Okay, jest jeszcze What Do You Want From Me.
Przenigdy nie zgodzę się z opinią, że to MUZYCZNIE najbardziej dojrzały album Floydów. To po prostu muzyka, momentami fantastyczna, a pod względem całości - nie schodząca poniżej przyzwoitego poziomu. Ale inne albumy były prawdziwymi dziełami, tam było mnóstwo muzyki i przede wszystkim pomysłu na album, historię, wymowę. The Division Bell to po prostu muzyka, a taki Animals czy The Wall to sztuka, tam jest o wiele więcej od samej muzyki.
Wbrew pozorom - ja również nie staram się nikogo do niczego przekonać, jedynie wyrażam swoje zdanie.
Wiecie co? Nie trzeba lubić The Wall, ale ja dziś przesłuchałem go pierwszy raz od czasu gdy studiuję psychologię. Przerabialiśmy już temat granic (i murów) człowieka i naprawdę - to jest tak prawdziwe, tak autentyczne, że nie uwierzę, iż Roger nie czytał na podobny temat zanim wymyślił swój koncept. Główna postać to po prostu wzorcowy przykład postawy zwanej "mury zamiast granic", śmiało można by opisać tę historię na wykładzie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:00 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
Wiecie co? Nie trzeba lubić The Wall, ale ja dziś przesłuchałem go pierwszy raz od czasu gdy studiuję psychologię. Przerabialiśmy już temat granic (i murów) człowieka i naprawdę - to jest tak prawdziwe, tak autentyczne, że nie uwierzę, iż Roger nie czytał na podobny temat zanim wymyślił swój koncept. Główna postać to po prostu wzorcowy przykład postawy zwanej "mury zamiast granic", śmiało można by opisać tę historię na wykładzie. |
Nie, nie, ja bym to właśnie odwrócił. To nie Waters przeczytawszy akademickie studium zainspirował się i stworzył opowieść. To akademickie studia powstały "zainspirowane" takimi przypadkami jak Watersowy. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:02 am Temat postu: |
|
|
Misiu, to my chyba widzieliśmy inne koncerty. PULSE a zwłaszcza DSOT daleko do szalonego szoł. Nawet jesli młodsi muzycy zrobili cos niekonwencjonalnego, to były chwile i to tez przy okreslonych piosenkach, takich jak Learning To Fly, One Slip na DSOT czy Run Like Hell. To w końcu koncert a nie kazanie w kościele.  _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:03 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Cluster One jest bardzo ładny, ale moim zdaniem to trochę zmarnowany pomysł na coś większego, tak jakby wyciąć pierwsze 3-4 minuty z Shine On You Crazy Diamond i je zostawić. |
Chyba prawie dokładnie to samo napisałem kiedyś w tym temacie zaraz po pierwszym przesłuchaniu Divison Bell.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:06 am Temat postu: |
|
|
Ależ ja nie piszę o całym koncercie, Aariciu! Przecież PULSE jest fantastyczny. Ja tylko zwracam uwagę na tej jeden szczegół - "coś niekonwencjalnego" mi tam nie pasuje, psuje trochę tę całość.
A w sumie zastanawiam się, czy nie masz racji, drogi Le_mmorze. Psychologia jest młodą nauką, a The Wall powstał nawet nie trzydzieści lat po upadku behawioryzmu, który by takiej historii zwyczajnie nie uznał. W końcówce lat 70. chyba faktycznie nie wiedziano (a jeszcze mniej prawdopodobne, że nazwano) jeszcze tak wiele o tym, jakie postawy przyjmują ludzie w podobnych sytuacjach, skoro niewiele wiedziano nawet o morderstwach ze szczególnym okrucieństwem. Bardzo dobra uwaga.
Kater, ktoś o tym pisał na tym forum Pink Floyd, na którym kiedyś się wypowiadałem. Tak to zapamiętałem, bo zgadzam się z tym w pełni. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie
Ostatnio zmieniony przez Misiu dnia Pią Cze 04, 2010 12:08 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:07 am Temat postu: |
|
|
Oj, czepiacie się tego Cluster One. Mi się strasznie podoba przejście z CO w WDYWFM. Ot, mała rzecz na otwarcie, taka floydowska "rozpędówka" i tyle. to tak trochę jak oskarżać wróbla że nie jest bocianem (ale metaforę wymysliłam ;>). _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:10 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Nie trzeba lubić The Wall, ale ja dziś przesłuchałem go pierwszy raz od czasu gdy studiuję psychologię. Przerabialiśmy już temat granic (i murów) człowieka i naprawdę - to jest tak prawdziwe, tak autentyczne, że nie uwierzę, iż Roger nie czytał na podobny temat zanim wymyślił swój koncept. Główna postać to po prostu wzorcowy przykład postawy zwanej "mury zamiast granic", śmiało można by opisać tę historię na wykładzie. |
Pod tym zględem ta płyta jest niesamowicie uniwersalna i zajebiście mądra. jeżeli ktoś uważa, ze ona jest tylko o tych, którzy stracili ojca w czasie wojny których żona puszca się z kimś na boku i tych którzy są wypalonymi gwiazdami rocka- to bardzo dużo traci z odbioru tej płyty. To jest naprawdę zajebista wyprawa w głąb duszy nieszczęśliwego człowieka. Murów mamy mnóstwo, każdy z nas, cegłami może być cokolwiek. Ale pewne schematy powtarzają się zawsze. Na upartego nawet bym lekko przesadził (ale wbrew pozorom bardzo lekko) i stwierdził, że płyta THE WALL opowiada o depresji (prawdziwej depresjii a nie złym humorze przez trzy dni) jak prawie żadna inna. Ileż tu jest fantastycznych obserwacji na temat systemów obronnych i tego, kiedy one przestają nas bronić a stają się czyms odgradzającym nas od życia! To jest tutaj opowiedziane z perspektywy nazwijmy to jednego przyapdku- ale rzecz jest niesamowicie uniwersalna...
A Cluster akurat jako intro do płyty IMO sprawdza się idealnie. Tylko obiecuje więcej niż tam potem jest.
Faktycznie, zapomniałem o Keep Talking. Niech będzie. Plus. Ale razem z What Do You Want From Me to są plusy na zasadzie dobre rzeczy, nic wybitnego- ale nie nudzi. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pią Cze 04, 2010 12:19 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:15 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
A w sumie zastanawiam się, czy nie masz racji, drogi Le_mmorze. Psychologia jest młodą nauką, a The Wall powstał nawet nie trzydzieści lat po upadku behawioryzmu, który by takiej historii zwyczajnie nie uznał. W końcówce lat 70. chyba faktycznie nie wiedziano jeszcze tak wiele o tym, jakie postawy przyjmują ludzie w podobnych sytuacjach, skoro niewiele wiedziano nawet o morderstwach ze szczególnym okrucieństwem. Bardzo dobra uwaga.
|
A czy "morderstwo ze szczególnym okrucieństwem" to nie jest aby termin prawniczy?
Gdyby Waters stworzył historię nie autobiograficzną - to wtedy moglibyśmy mówić o inspiracjach literaturą psychologiczną. Ale w tym przypadku po prostu nie musiał. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:19 am Temat postu: |
|
|
Fenderku, zgadzam się ale z perpektywy lat uważam, ze muzycznie ta płyta mogła byc lepsza. Może gdyby Waters dopuścił na nia więcej gitar, muzyki, gdyby lepiej zbalansowano depresyjne plumkanie (które uwielbiam!) z ilustrująca to muzyką (niestety, w wielu utworach muzyka jest jedynie tłem dla kolejnych skarg) dla mnie byłaby to płyta najwybitniejsza z wybitnych i przycmiłaby nawet WYWH. Do tego dochodzi The Trial, które mi do całości pasuje jak pięść do oka i kiedy jej słucham, odnosze czasem wrażenie, ze powstała trochę na siłę - żeby jakos to zakończyć. Brakuje mi spektakularnego łubudu na koniec, mocnego wykrzyknika. The Trial jak dla mnie tej roli nie spełnia.
Szkoda ze na The Wall nie udało się Watersowi to co na Amused To Death... _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:23 am Temat postu: |
|
|
Tak sobie teraz pomyślałem - czy brak takiego pierdolnięcia na koniec nie jest aby treściowo zamierzony. Bo przecież Pink nie okazuje się jakiś bohaterem, który burzy mur, wychodzi na słońce, znajduje sobie kobietę i tańczy do Bee Geesów. Właściwie to uwolnienie dzieje się wbrew jego woli. Niby jest spektakularne, ale takie trochę wymuszone, bylejakie. A potem przecież i tak wszystko się powtarza bo... "...we came in? <cała płyta> Is this where> _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:24 am Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: |
Gdyby Waters stworzył historię nie autobiograficzną - to wtedy moglibyśmy mówić o inspiracjach literaturą psychologiczną. Ale w tym przypadku po prostu nie musiał. |
To znaczy zgadzam się, ze nie musiał. Wystarczy że był zajebisty w samoobserwacji. Jeśli jest człowiekiem otwartm na swoje uczucia, także te które zazwyczaj się przed sobą skrywa, jeśli był w stanie u siebie samego widzieć pewne mechnizmy z których zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy- wtedy faktycznie nie musiał.
No ale też niektórzy chyba właśnie dlatego zostają artystami, bo widza i czują trochę więcej, no nie? Do tego garść egocentryzmu, jakiej Watersowi nie można odmówić- i też wierzę, że w żadną literaturę Waters zagłębiac się nie musiał.
Totalna dywagacja- ale jeśli kiedykolwiek przeszedł własną terapię, spotykał się z psychologiem, to jeszcze bardziej możliwe się staje że nie podpierał się nauką tylko własnymi, bardzo celnymi obserwacjami...
| Aaricia napisał: | Fenderku, zgadzam się ale z perpektywy lat uważam, ze muzycznie ta płyta mogła byc lepsza. Może gdyby Waters dopuścił na nia więcej gitar, muzyki, gdyby lepiej zbalansowano depresyjne plumkanie (które uwielbiam!) z ilustrująca to muzyką (niestety, w wielu utworach muzyka jest jedynie tłem dla kolejnych skarg) dla mnie byłaby to płyta najwybitniejsza z wybitnych i przycmiłaby nawet WYWH. Do tego dochodzi The Trial, które mi do całości pasuje jak pięść do oka i kiedy jej słucham, odnosze czasem wrażenie, ze powstała trochę na siłę - żeby jakos to zakończyć. Brakuje mi spektakularnego łubudu na koniec, mocnego wykrzyknika. The Trial jak dla mnie tej roli nie spełnia.
|
Zgodze się co do pierwszej części- niekoniecznie już co do Trial. Ja Trial uwielbiam. I ja tam słyszę wykrzykniki... "There must have been a door there in the wall. For when I came in." na tle dziecięcego śpiewu "Crazy, over the rainbow, he is crazy". To jest niesamowity wykrzyknik o wielkim ładunku emocjonalnym. Wszystko sprowadza się do dzieciństwa, później budzimy się dorośli między zbudowanymi przez siebie murami i nie wiemy skąd one tam, czemu, po co... A i muzycznie rzecz jest jak dla mnie ciekawa- nietypowa, awangardowa niemal. W pierwszej części płyty rzeczywiście jest kilka dłużyzn, osobiście wypieprzyłbym bez sekundy zastanowienia też fragment Vera i Bring the Boys Back Home, ale... akurat Trial według mnie stawia kropke nad i. I do tego jeszcze później, Outside the Wall... Moment w którym udało nam się zburzyć mur- zaczynamy budować następny. I to zdanie, urwane- a jego zakończenie zaczynające płytę. Cudo. Mnie przekonuje. Ja wiem o co mu chodziło. Mnie to bardziej przekonuje niż ewntualny jakiś finał. Bardzo pesymistyczne zakońvczenie, ale... ale cholera prawdziwe...
Trail jst muzycznie nieźle groteskowe- mnie przekonuje, bo oddaje bardzo przejmująco wewnętrzną walke z demonami, kiedy wszystko dookoła się wali lub już zawaliło... To jest naprawdę niezła muzyczna ilustracja depresji, jakiejś walki z demonami z przeszłości... do mnie przemawia. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pią Cze 04, 2010 12:34 am, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:32 am Temat postu: |
|
|
Lemur, nie chodzi o to, zeby zyli długo i szczęśliwie, alez nie! Ale mi obecnie The Wall przypomina bardzo dobry film z kiepską, pisaną jakby na kolanie końcówką trochę bez pomysłu. Wymowa jest ok, ale żałuję trochę, ze nie wymyslił tego lepiej. Może cos w stylu Amused To Death, 4 Minutes nawet, nie wiem... Żeby chociaz muzynia w The Trial była inna... _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:38 am Temat postu: |
|
|
Fakt, w Amused To Death klapa od fortepianu miażdży palce Andrew Lloyd Webbera, to jest dopiero epicka końcówka 
Mi się właśnie podoba takie wyciszenie i niepewność, więcej pytań niż odpowiedzi, niepokój... _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:46 am Temat postu: |
|
|
Nie, w ATD weteran kończy swą smutną historie i swierszczyk gra. A wczesniej jest rockowy song z fajną sołówka i dobrym tekstem a nie pramatka Ca'Ira z wokalem Watersa, który akurat w takiej stylistyce raczej się nie sprawdza... _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:46 am Temat postu: |
|
|
Nie no, The Trial to przecież zwieńczenie całej historii (bo Outside The Wall to jej wymowa), to JEST wielki finał, nie ma mowy o żadnym dodawaniu na siłę. Pink od początku bał się swojego odgrodzenia od świata (co słychać w Hey You i Is There Anybody Out There?; w Nobody Home zaczyna to życie), przy The Trial jego strach (robale. worms into his brain) osiągnął punkt kulminacyjny w zderzeniu z winą, jaką bohater wyrządził bliskim. No i został ukarany. W psychologii mówimy o granicy, a więc pewnej krytycznej, do której pozwalamy innym na kontakt fizyczny i emocjonalny względem nas samych. Jeśli ta granica jest nagminnie przekraczana (u Pinka została ona przekraczana na pierwszej płycie albumu), a my nie umiemy sobie z tym poradzić, to budujemy właśnie "mur", a więc przyjmujemy postawę, która radykalnymi i patologicznymi sposobami dąży do tego, by nasza granica znów nie została przekroczona, by znów nas nie skrzywdzono. Odcinając się od świata, odcinamy się również od bólu, który nam ten świat wyrządza. Karą dla Pinka było zburzenie owego muru, a więc ponowne otwarcie się na świat, który tak bardzo naszego bohatera zranił. Przy czym to również Pink zranił innych swoją izolacją - matkę, żonę, nauczyciela. I za to właśnie został ukarany. To ostatnie to właśnie The Trial. A czemu brzmi jak brzmi? Bo to właśnie celowe wyolbrzymienie, ryk głównego sędziego jest tak potężny, jak potężny jest strach Pinka. Dla mnie osobiście to nie mogło być bardziej spójne.
Trochę się wymądrzyłem, ale co tam - jest o czym, zaprawdę.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie
Ostatnio zmieniony przez Misiu dnia Pią Cze 04, 2010 12:48 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:48 am Temat postu: |
|
|
Z kolei według mnie sprawdza się w tym utworze akurat idealnie, bo aż kipi jadem- a przeciez zwrotki mają ton oskarżający, bohater szydzi i oskarża samego siebie poprzez wewnętrzną matkę, wewnętrzną partnerkę itd. Z kolei refren jest przepełniony bólem i rozpaczą. Co jak co- ale te emocje IMO Waters potrafi wyrazić. Być może tylko te, ale to inna dyskusja  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:48 am Temat postu: |
|
|
A dodatkowo jeszcze wykoślawione, jazgotliwe, wkurzające - bo tak pewnie odbiera próby pomocy, wyrazy troski etc ktoś, kto jest w podobnej sytuacji.
Poważna dyskusja o Flojdach, co się ze mną dzieje?
Aarcia, ale wtopa, umyśliło mi się, że "It's A Miracle" jest na końcu płyty  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:51 am Temat postu: |
|
|
Misiu, ja akurat wymowy The Trial się nie czepiam - nie odpowiada mi za to forma. Po prostu widziałabym tam cos innego, moze zwiększym rockowym kopem, nie wiem. W dodatku stylistyka The Trial moim zdaniem Watersowi nie słuyży.
W wersji tekstowej uważam The Wall za dzieło genialne i skończone. Taka Vera na przykład, niby nic, pitu pitu takie, a chwyta za serce praktycznie przez jeden wers - dosłownie chwyta. Kilku utworom jednak dograłabym bogatszą muzynię bo w obecnej formie bardziej przypominają szkice. _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:53 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Bo to właśnie celowe wyolbrzymienie, ryk głównego sędziego jest tak potężny, jak potężny jest strach Pinka. |
Dokładnie. Pinki skonfrontowany ze swoimi winami, ze swoimi demonami czuje sie osaczony, to jest niemal zwierzęcy strach ale równocześnie jest w tym ten element groteski... nie wiem, mnie się trochę kojarzy z krzywym zwierciadłem. Człowiek w takim stanie nie widzi rzeczy jasno, w normalnym świecie tylko wykrzywione, zniekształcone wstydem, cierpieniem, strachem. I to muzyka oddaje... idealnie, no. Dlatego nie widzę rockwego kopa na koniec The Wall- to co je zamyka robi to dla mnie idealnie.
Natomiast totalnie zgadzam się, że kilka rzeczy ma charakter zbyt szkicowy, że kilka pomysłów mogłoby się muzycznie bardziej zazębić, zostać dopracowanych... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:59 am Temat postu: |
|
|
OK, oddaję sprawiedliwość - wokal tam pasuje. Po prostu daaawno tego nie słuchałam i pewnie dlatego. I rzeczywiście mozna to potraktować jako groteskowa wizję umęczonego umysłu bohatera, taki kiczowaty teatrzyk strachu i bólu - i w ten sposób zawsze traktowałam ten utwór. Ale to nie znaczy, ze muzycznie mi się to podoba. Koncepcyjnie ma swoje uzasadnienie, psychologicznie tez, ale jako utwór to dla mnie jedna ze słabszych rzeczy. _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 1:04 am Temat postu: |
|
|
| Aaricia napisał: | | Ale to nie znaczy, ze muzycznie mi się to podoba. Koncepcyjnie ma swoje uzasadnienie, psychologicznie tez, ale jako utwór to dla mnie jedna ze słabszych rzeczy. |
Totalnie jestem w stanie to zrozumieć
Bo to nie jest ładna rzecz w żadnym wypadku- to jest jedna z tych rzeczy raczej którą się albo kocha albo bardzo nie. Na zasadzie... w sumie ciężko obok tego fragmentu przejść obojętnie  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 1:07 am Temat postu: |
|
|
Osobiście na przykład nie bardzo rozumiem motyw z Bring The Boys Back Home, szczerze mówiąc nie wiem, której części problemu on dotyczy. Pink widzi krzywdę wyrządzaną żołnierzom? Nie wiem, naprawdę.
Mnie The Trial od strony muzycznej zarąbiście się podoba. Posłuchajcie tej części, gdy przychodzi żona:
But no! You had to go your own way,
Have you broken any homes up lately?
Just five minutes, Worm Your Honor,
Him and me alone!
Tego się, kuźwa, nie dało lepiej zaśpiewać.
A samą aranżację orkiestralną uważam za bardzo interesującą. No i kurczę, jakiś tak kop jest - mur nie rozwala się jak rzut kamieniem o podłogę.
Kto chce lepiej zrozumieć wymowę The Trial, polecam jeszcze jedno obejrzenie filmu w kontekście tego, co tu pisaliśmy z Fenderkiem i dodawał Le_mmor. Naprawdę warto. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 1:11 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Osobiście na przykład nie bardzo rozumiem motyw z Bring The Boys Back Home, szczerze mówiąc nie wiem, której części problemu on dotyczy. Pink widzi krzywdę wyrządzaną żołnierzom? Nie wiem, naprawdę.
|
Nie no, moim zdaniem akurat to jest dość jasne. Żal po stracie ojca na wojnie - potępienie wojny w ogóle, wracajcie chłopcy do domu, niech już żadne inne dziecko nie będzie tak skrzywdzone. Taki moment, w którym pinkowa schiza nabrała charakteru altruistycznego, nawet jeśli niezamierzenie. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 1:12 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Osobiście na przykład nie bardzo rozumiem motyw z Bring The Boys Back Home, szczerze mówiąc nie wiem, której części problemu on dotyczy. Pink widzi krzywdę wyrządzaną żołnierzom? Nie wiem, naprawdę. |
To jest chyba na zasadzie wspomnienia z dzieciństwa. Pamieta jak to było kiedy żołnierze (ojcowie) wyjechali na wojnę- i kiedy wracali... Ta wojenną atmosferę, kiedy właśnie próbowano ukajać rodziny piosenkami o powracających żołnierzach, o tym że się znowu spotkają itd. I z tego wspomnienia, z tego wyrzutu "no i co teraz z tobą, Vera? Co się z Tobą stało" wyszła mu taka piosenka... wspomnienie zmieszane z teraźniejszym bólem, współczesnym poczuciem niesprawiedliwości tego co się dzieje, wykształconym przez wspomnienia z dzieciństwa.
jakoś tak. Ale tak jak mówiłem- wypeprzyłbym bez zastanowienia, chyba najbardziej pretensjonalny fragment płyty. Mnie osobiście przy tym skręca. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|