| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 7:11 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
Generalnie słucham prog rocka. Ale chodzi mi o to, że jeżeli muzyka jest wypacykowana to i wokal winien taki być. Do opery nie wsadzę gościa który nie potrafi śpiewać, a swoim wrzaskiem będzie przekazywał emocje, prawda? |
Prog to nie opera- prog miał w założeniu łamać bariery- a nie je stwarzać. Więc nie ma żadnej zasady że muzyka taka to wokal musi być taki i na odwrót. Rock progresywny z założenia miał być muzyką bez granic, miał prowadzić w wiele miejsc. To, że połowa zespołów gra regres a nie progres to inna sprawa- ale nic nigdzie nie ma o tym, że progres to tylko i wyłącznie taki obszar estetyczny i koniec.
Rany, weź Fisha i powiedz mi że ten facet ma wypacykowany głos... I co- Marillion nie było progresywne? Z najwyższej półki Ci zespół rzucam z facetem, który ma zajebiście ekspresyjny wokal- a nie ładny, czysty i w ogóle... N aupartego Jethro Tull też możesz dodać. Jak chcesz mogę przelecieć po mniej znanych progresywnych zespołach na poparcie swojej tezy... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 7:23 pm Temat postu: |
|
|
Incubus jest jakaś szansa by przekonać Cię, że Waters jednak miał większy wkład w tworzenie repertuaru PF i to jednak głównie dzięki niemu Floydzi tak długo przetrwali tworząc genialne rzeczy do roku 1983? _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 8:52 pm Temat postu: |
|
|
Ależ ja o tym wiem Jacko, ale my nie o tym.
| Misiu napisał: | | Pewnie, że ciekawa, zresztą o Pink Floyd to ja mogę gadać, bo choć zespół jest już tak ograny, że już bardziej się nie da - to chyba jest moim faworytem. |
U mnie na pewno jest w pierwszej trójce.
| Misiu napisał: | | Ale jeśli w trakcie rozmowy bez widocznego nawiązania po raz setny piszesz o "jękach Watersa" |
Ależ nawiązanie było - jeżeli jestem pytany co mi przeszkadza w "jego" części Dogs, to jest to mój argument.
| Misiu napisał: | | albo jakieś zdanie komentujesz w sposób: "to śmieszne, szkoda słów", to... mnie faktycznie szkoda słów, więc kończę... |
Zauważ, że ani razu nie napisałem, że TY jesteś śmieszny, nie byłem nawet blisko. Śmieszne były dla mnie jak dotąd tylko dwa Twoje argumenty: "koncertowe burzenie koncepcji" (tu już odpowiedziałem, swoje dodała też Aaricia) oraz "slogany typu Vizir" w odniesieniu do "głosu i gitary PF" - bo jakkolwiek był to mocny PR, jednocześnie krył się za tym fakt - ten człowiek to JEST głos i gitara Pink Floyd - w dodatku na ostatnich albumach na WYŁĄCZNOŚĆ.
| Misiu napisał: | | bo nie widzę w tym niczego innego jak sprytnej prowokacji ukrytej w ciekawym sposobie wypowiadania się, jaki niewątpliwie prezentujesz. Tak jakbyś umyślnie chciał się kłócić, a nie dyskutować. Pomyśl nad tym, gdy będę podziwiał niesamowite solówki Davida. |
A dziękuję. Jednakowoż ja już mam taki, pseudo-ofensywny sposób konstruowania wypowiedzi (poniekąd znany tutaj) i naprawdę ciężko mi to będzie zmienić. Uważam jednak, że tematy bez odrobiny prowokacji szybko umierają, a tego nie chcemy, prawda?  _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Czw Cze 03, 2010 9:01 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ziutek

Dołączył: 22 Gru 2007 Posty: 103
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 9:01 pm Temat postu: |
|
|
Ale pierdolyta chłopaki. _________________ "W wodzie to się ryby pierdolą" - Weterynarz Edmund |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 9:02 pm Temat postu: |
|
|
Toś se, Rafalski, zabłysnął.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 9:12 pm Temat postu: |
|
|
To Was kuźwa podsumował nie ma co
Mi bliższa jest Dejwidowa wersja PF. Owszem koncerty Watersowe pod szyldem PF mają ten unikalny feeling jednak to właśnie "głos i gitara" Dejwida najbardziej mnie zawsze przyciągała. Album Division Bell uważam za jeden z najlepszych w ich karierze natomiast utwór High Hopes jest jednym z moich ulubionych kawałków wszechczasów. _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 9:23 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie też nie rozumiem osób, które odrzucają Division Bell - z niezrozumiałego focha bo nie ma tam Watersa, z obranej strony barykady, z braku dramatu i życiowej tragedii w każdym tekście, z penis wie czego jeszcze. Przecież Floydzi NIGDY wcześniej nie grali w sposób tak dojrzały, świadomy, z taką klasą i wykwintnym spokojem. David nigdy wcześniej nie poruszał swoją grą tak, jak w Cluster One, czy Marooned - i to bez słów! I nie jest to wcale środkowy palec w stronę Watersa, muzyka na tym albumie unosi się ponad wszystkimi waśniami i podziałami. Owszem, są tam też ze dwa kawałki do radia, ale hej! Nie każdy ma mroczną duszę a muzycy też muszą z czegoś żyć. Division Bell ma nam bardzo wiele do przekazania, trzeba tylko otworzyć oczy i umieć szukać. Stał się ponadczasowy, odnosząc jednocześnie niebywały sukces komercyjny. To cholernie trudna sztuka. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 9:33 pm Temat postu: |
|
|
W sumie to właśnie High Hopes jest coverowany obok Comfortably Numb a to o czymś świadczy Dejwid chyba nie mógł w bardziej dojrzały i piękny sposób zamknąć ostatniego albumu PF. Jak słucham takiego Marooned to po prostu odpływam do innego świata. Nie sposób nie wspomnieć A Great Day for Freedom tak wspaniale odegrane u nas w Gdańsku kiedy lepsza okazja już się nie mogła chyba trafić. Całościowo album trzyma jednakowy poziom. Ma się wrażenie, że każda nuta została dogłębnie przemyślana. Momentary lapse of reason stawiam nieco niżej od DB ale wyżej od chociażby takiego TDSOTM, którego fenomenu nigdy nie rozumiałem (co nie znaczy, że albumu nie doceniam i nie słucham). _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:13 pm Temat postu: |
|
|
Szuryken Ty za dużo tych żydowskich mang się naoglądałeś chyba. Tak uważam. Uważam też, że ziutek świetnie Was podsumował. Nie, że gadacie całkiem od rzeczy, ale popatrzcie - pełna powaga, wszyscy się napuszyli nad Davidem i Rogerem, a tu przyszedł Rafalski z Klanu i zarządził. Moim zdaniem to szczyt absurdu, postmodernizmu i protopunku.
A wracając do Jingle Bells - chętnie bym się napił piwa z Incubusem, prowadząc dysputy o wspaniałości instrumentalnych utworów z tej płyty i potędze Gilmoura, ale A Great Day for Freedom? Przecież to jest autoparodia. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:16 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | | Szuryken Ty za dużo tych żydowskich mang się naoglądałeś chyba. Tak uważam. |
Ale przynajmniej mój avatar jest ciekawszy niż banan na betonie  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:17 pm Temat postu: |
|
|
Otóż to. Lapse był komercyjny, nie do końca przemyślany, brakowało mu wiodącej myśli. Z drugiej strony - zawierał rzeczy absolutnie gigantyczne, jak Sorrow, On The Turning Away, czy Yet Another Movie.
Division Bell ma tę myśl - jest A Great Day For Freedom, wynikające z niego High Hopes, inteligentna reprymenda pod postacią Keep Talking. Może nie jest to poziom tekstów Watersa (chociaż w przypadku High Hopes można polemizować), lecz wszystko bardzo naturalnie układa się w całość, nic nie jest tutaj wymuszone, tak jak zauważył Shoryuken - album trzyma równy poziom. Nie ukrywam, że podchodzę do niego emocjonalnie - mało co rozkleja mnie tak, jak Cluster One. Ale to akurat nie jest powód do wstydu.
| kater napisał: | | A wracając do Jingle Bells - chętnie bym się napił piwa z Incubusem, prowadząc dysputy o wspaniałości instrumentalnych utworów z tej płyty i potędze Gilmoura, ale A Great Day for Freedom? Przecież to jest autoparodia. |
Wiesz co? Ta "autoparodia" ma w sobie najlepsze solo lat '90. Pobite przez samo siebie w Gdańsku '06. Nie, serio, ten album jest wielki. Plastyczny, ciepły, dojrzały. I naprawdę czuć w nim ducha lat '70. _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Czw Cze 03, 2010 10:22 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:20 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Przecież Floydzi NIGDY wcześniej nie grali w sposób tak dojrzały, świadomy, z taką klasą i wykwintnym spokojem. David nigdy wcześniej nie poruszał swoją grą tak, jak w Cluster One, czy Marooned - i to bez słów! |
Cztery słowa. Wish. You. Were. Here.
Dojrzałość, świadomość, klasa, spokój. Niesłychanie inteligentna, a jednocześnie poruszająca dogłębnie emocjonalnie muzyka.
Nie chcę nikogo przekonywać, że to jest najlepsza płyta Floydów (chociaż jest ), chodzi mi jedynie o to, że przy wiedzy o całej karierze tego zespołu stwierdzenia o tym, że dopiero na DB osiągnęli takie cechy jest nieco...kontrowersyjne. No bo przy takim założeniu, co niby działo się chociażby na tym WYWH?
Ja tam nawet lubię DB, powiem więcej, uwielbiam "Coming Back To Life", które jest przecież Floydową ABBĄ i Radio GaGa, bo jest takie słodko-melancholijnie-wzruszające. Tam są fajne melodie, piękne solówki, dobre pomysły etc - ale nie, w żadnym wypadku nie mogę się zgodzić, że nigdy wcześniej Floydzi tak nie grali. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:24 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Właśnie też nie rozumiem osób, które odrzucają Division Bell - z niezrozumiałego focha bo nie ma tam Watersa, z obranej strony barykady, z braku dramatu i życiowej tragedii w każdym tekście, z penis wie czego jeszcze. Przecież Floydzi NIGDY wcześniej nie grali w sposób tak dojrzały, świadomy, z taką klasą i wykwintnym spokojem. David nigdy wcześniej nie poruszał swoją grą tak, jak w Cluster One, czy Marooned - i to bez słów! I nie jest to wcale środkowy palec w stronę Watersa, muzyka na tym albumie unosi się ponad wszystkimi waśniami i podziałami. Owszem, są tam też ze dwa kawałki do radia, ale hej! Nie każdy ma mroczną duszę a muzycy też muszą z czegoś żyć. Division Bell ma nam bardzo wiele do przekazania, trzeba tylko otworzyć oczy i umieć szukać. Stał się ponadczasowy, odnosząc jednocześnie niebywały sukces komercyjny. To cholernie trudna sztuka. |
Aż się zastanawiałem czy to nie przypadkiem mój post :> Czytasz mi w myślach!
| Cytat: | | Prog to nie opera- prog miał w założeniu łamać bariery- a nie je stwarzać. |
Każdy gatunek muzyki, powstający, ma łamać bariery, ale z czasem je tworzy. Tego się nie da uniknąć. Rock n Roll był muzyką, która łamała wszelkie konwencje, ale stała się w końcu nudna, bo stała się konwencją, potem przyszedł hard rock, heavy metal, psychodeliczny rock itd. itd. i każdy kolejny gatunek tworzył bariery. Nawet punk. Więc to kiepski argument.
Progresywny rock stworzył ogromne bariery - bo jeżeli ktoś nie gra zawiłych solówek, jeżeli nie ma głębokich tekstów, jeżeli nie ma dobrego wokalu (oprócz Watersa ) nie ma dobrego prog-rocka.
| Cytat: | | Rany, weź Fisha i powiedz mi że ten facet ma wypacykowany głos... |
Oczywiście, że nie (a Marillion posłuchuję ostatnimi czasy ). Ale nie powiem, że Fish nie potrafi śpiewać. Korzysta po prostu maksymalnie ze swojego głosu, wie, gdzie jest granica której nie wolno przekraczać.
Podajesz mi zespoły, w których wokaliści nie mają złych głosów, którzy nie fałszują - Waters niestety fałszuje. Może nie w tak oczywisty sposób jak Curtis (który dla mnie ma świetny wokal, odpowiedni do muzyki którą tworzy) czy Dylan, ale fałszuje. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:25 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | Nie chcę nikogo przekonywać, że to jest najlepsza płyta Floydów (chociaż jest ), chodzi mi jedynie o to, że przy wiedzy o całej karierze tego zespołu stwierdzenia o tym, że dopiero na DB osiągnęli takie cechy jest nieco...kontrowersyjne. No bo przy takim założeniu, co niby działo się chociażby na tym WYWH? |
Shine On jest przecudowne. Pięknie płynie. Z pewnością jedna z najdoskonalszych rzeczy, jakie nagrali. Ale jednak ładunek emocji zawarty w dźwiękach Cluster One, w tym specyficznym stroju gitary, w tym obłędnie uczuciowym, żeby nie powiedzieć pieszczotliwym graniu... doprowadza mnie do takiego stanu, że zapominam o podręcznikowych klasykach. Nic na to nie poradzę.
| BeBe napisał: | | Cytat: | | Rany, weź Fisha i powiedz mi że ten facet ma wypacykowany głos... |
Oczywiście, że nie (a Marillion posłuchuję ostatnimi czasy ). Ale nie powiem, że Fish nie potrafi śpiewać. Korzysta po prostu maksymalnie ze swojego głosu, wie, gdzie jest granica której nie wolno przekraczać.
Podajesz mi zespoły, w których wokaliści nie mają złych głosów, którzy nie fałszują - Waters niestety fałszuje. Może nie w tak oczywisty sposób jak Curtis (który dla mnie ma świetny wokal, odpowiedni do muzyki którą tworzy) czy Dylan, ale fałszuje. |
No właśnie miałem pisać do Fenderka, że przykład Fisha nie był dobry. Gość miał tak obłędnie czysty, mocny i technicznie doskonały wokal, że ciężko równać go z Watersem. Ten nie miał żadnych wspólnych cech z Fishem (poza ekspresją, osiągał jednak w zupełnie inny sposób), natomiast fałszował okrutnie i mam dziesiątki bootlegów, które to dokumentują. A dla mnie wokalista musi spełniać jeden fundamentalny warunek: musi umieć śpiewać w tonacji - bez względu na to kim był jego ojciec.  _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Czw Cze 03, 2010 10:30 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:27 pm Temat postu: |
|
|
Ależ oczywiście, że oni osiągnęli spokój na DB. Bo się ZESTARZELI. Dojrzewanie zaliczyli przy DSOTM. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:28 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | le_mmor napisał: | Nie chcę nikogo przekonywać, że to jest najlepsza płyta Floydów (chociaż jest ), chodzi mi jedynie o to, że przy wiedzy o całej karierze tego zespołu stwierdzenia o tym, że dopiero na DB osiągnęli takie cechy jest nieco...kontrowersyjne. No bo przy takim założeniu, co niby działo się chociażby na tym WYWH? |
Shine On jest przecudowne. Pięknie płynie. Z pewnością jedna z najdoskonalszych rzeczy, jakie nagrali. Ale jednak ładunek emocji zawarty w dźwiękach Cluster One, w tym specyficznym stroju gitary, w tym obłędnie uczuciowym, żeby nie powiedzieć pieszczotliwym graniu... doprowadza mnie do takiego stanu, że zapominam o podręcznikowych klasykach. Nic na to nie poradzę. |
Dla mnie Cluster One to jest powtórka Shine On tylko taka optymistyczna bardziej. Nie? Jak Unfogiven i Unfogiven II.  _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:29 pm Temat postu: |
|
|
| kater napisał: | Dla mnie Cluster One to jest powtórka Shine On tylko taka optymistyczna bardziej. Nie? Jak Unfogiven i Unfogiven II.  |
A idź Ty... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:30 pm Temat postu: |
|
|
Nigdzie nie idę. No ale nie jest bardziej pozytywny? Shine On jest jak postapokalipsa. A Cluster One jak pogodzenie się z postapokalipsą. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:31 pm Temat postu: |
|
|
Poniekąd tak jest. Cluster One to coś więcej, niż muzyka. To zarejestrowany fragment duszy.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:34 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Właśnie też nie rozumiem osób, które odrzucają Division Bell - z niezrozumiałego focha bo nie ma tam Watersa, z obranej strony barykady, z braku dramatu i życiowej tragedii w każdym tekście, z penis wie czego jeszcze. |
Z tego że nie każdy patrzy na muzykę tak jak Ty. Mnie Division Bell- z kilkoma WYBITNYMI wyjątkami zwyczajnie nudzi. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:34 pm Temat postu: |
|
|
Tia, On An Island też. Ale to słaby argument, mimo wszystko. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:37 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Poniekąd tak jest. Cluster One to coś więcej, niż muzyka. To zarejestrowany fragment duszy.  |
Chyba Twojej. Może być. Jestem fanatykiem Flojdów, mogę rzucać hasłami o zarejestrowanym fragmencie duszy na lewo i prawo. Bo Byt Absolutny jest tylko jeden i tak i wszyscy wiemy jak się nazywa.
Nie, Fenderek, nie Atom Heart Mother.
Nie, lemur, nie Shine On. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:38 pm Temat postu: |
|
|
Nie no, ja stąd idę.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:40 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Poniekąd tak jest. Cluster One to coś więcej, niż muzyka. To zarejestrowany fragment duszy.  |
Aleś teraz wyjebał. Rafalski już pewnie idzie z ripostą  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:40 pm Temat postu: |
|
|
| Shoryuken napisał: | | kater napisał: | | Szuryken Ty za dużo tych żydowskich mang się naoglądałeś chyba. Tak uważam. |
Ale przynajmniej mój avatar jest ciekawszy niż banan na betonie  |
A, zapomniałem o Tobie. No tak, bardzo masz oryginalny avatar, chłopie. MIŁEGO OGLĄDANIA ŻYDOWSKIEJ MANGI _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:41 pm Temat postu: |
|
|
Rafalski to niech uważa bo ja znam Rysia.
A kater coś dziś w humorze, nie? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:42 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | Poniekąd tak jest. Cluster One to coś więcej, niż muzyka. To zarejestrowany fragment duszy.  |
E tam. Ale sformułowanie strasznie fajne. Więc powiem, że już prędzej uważałbym za zarejestrowany fragment duszy takie "Signs Of Life" albo to niesamowite wejście klawiszy w połowie 4. minuty "Yet Another Movie". A z DB to chociażby "Wearing Inside Out". No, to są już sprawy, przy których nikt nikogo nie przekona
Choć oczywiście metafizyczno-modlitewny orgazm przeżywa się przede wszystkim przy Shine On, a kater jest głupi i ma pryszcze na mózgu _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/
Ostatnio zmieniony przez lemur dnia Czw Cze 03, 2010 10:43 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:43 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: |
A kater coś dziś w humorze, nie? |
Taaa, Fenderek będzie miał co usuwać  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|