FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
Pink Floyd
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 43, 44, 45 ... 73, 74, 75  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Pink Floyd
Uwielbiam!!!
49%
 49%  [ 100 ]
Lubię
40%
 40%  [ 83 ]
Nie lubię
7%
 7%  [ 16 ]
Kim są 'różowe świnki'?
2%
 2%  [ 5 ]
Wszystkich Głosów : 204

Autor Wiadomość
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 1:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Oczywiście, nikt słuchający WALL nie myśli o Watersie, tylko o Gilmourze...


Uwziąłeś się akurat tego jednego albumu, jakby nie mieli innych. OK, facet, Roger Waters napisał (w większości) The Wall, ale czy ja dla równowagi mam Ci tu postawić Division Bell, w którym Watersa masz... chwileczkę... ZERO?

Fenderek napisał:
Shine On You Crazy Diamond, taki mało ważny w katalogu Floydów kawałek, faktycznie jak Jacek Cygan... Wink No bez przesady.


No stary, ale Shine On bez gitary Davida byłby akurat NICZYM. Dziwię się, że w ogóle podałeś przykłąd tego utworu bo strzeliłeś sobie tym w stopę. Powiem tak: każdy szanujący się fan zna bootlega z Oakland '77, z trasy Animals. Jest tam cały Shine On. Jego magia trwa przez kilkanaście minut... dopóki Waters nie rozdziawia papy i nie zaczyna bezczelnie, niekontrolowanie FAŁSZOWAĆ! Komentarz zbędny, jak dla mnie.

BeBe napisał:
Cytat:
Pigs On The Wing, pt. 1, Pigs On Th Wing, pt. 2, Dogs, Pigs (Three Different Ones), Sheep (cały Animals!), Shine On You Crazy Diamond - obie części, Brain Damage, Eclipse, If... Jeśli mniej od Gilmoura, to raczej niewiele.


A to nie będzie wszystko co śpiewał do czasu Walla? ;>


No raczej. Mało tego! Utwory zestawione są tendencyjnie, Dogs śpiewa Gilmour nie Waters Exclamation , ten dośpiewuje jedynie końcówkę (która pasuje tam jak stanik na dupę), bo inaczej byłby CHORY nie mając udziału wokalnego w KAŻDYM utworze. Tak a propos ego. Wink
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 1:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

BeBe napisał:

Cytat:
Pigs On The Wing, pt. 1, Pigs On Th Wing, pt. 2, Dogs, Pigs (Three Different Ones), Sheep (cały Animals!), Shine On You Crazy Diamond - obie części, Brain Damage, Eclipse, If... Jeśli mniej od Gilmoura, to raczej niewiele.


A to nie będzie wszystko co śpiewał do czasu Walla? ;>

Weź se stare płyty i spradź Wink
Nie.
BeBe napisał:

Ale jednak to na koncercie Gilmoura czułbym się bardziej jak na koncercie PF niż na koncercie Watersa.

Ja na koncercie ani tego ani tego nie czułbym się jak na Floydach. Bo czegoś w obu przypadkach BARDZO brakuje Wink
Incubus napisał:

Uwziąłeś się akurat tego jednego albumu, jakby nie mieli innych. OK, facet, Roger Waters napisał (w większości) The Wall, ale czy ja dla równowagi mam Ci tu postawić Division Bell, w którym Watersa masz... chwileczkę... ZERO?

E- a co to za argument używając płyty z okresu w którym jednego w zespole nie było? Wink
Niech będzie Animals. Niech będzie Ciemna Strona. Jeśli tam ktoś słyszy tylko Gilmoura- to sporo traci z odbioru tych płyt IMO... jego strata nie moja.

Poza tym- wiesz dobrze, że z wyjątkiem (ale wybitne to wyjątki) 3-4 kompozycji ja NIE CENIĘ Division Bel, więc ten argument nie tylko mnie nie przekona,a le wręcz utwierdzi w czymś innym Wink

Incubus napisał:

No stary, ale Shine On bez gitary Davida byłby akurat NICZYM. Dziwię się, że w ogóle podałeś przykłąd tego utworu bo strzeliłeś sobie tym w stopę.

Byłby też niczym, gdyby po intrze się skończył. I kiedy się słucha całości- sychać w niej Watersa. Jakoś Cygana na płytach nie pamiętam. Mówilismy o radio i o tym co w nim grają- a nie o trasach z 1977. A pan Kowalski, który słyszy utwór w radio (powiedzmy że w Trójce, tam grają)- słyszy genialną gitarę a potem słyszy resztę utworu i słyszy głos Watersa. Pewie i tak nie wiem kto jest kto- ale... w tym utworze, dla wielu najważniejszym w całym katalogu zespołu (nie dla mnie, ale nieważne) Gilmour jest tylko gitarą Pink Floyd, nie głosem.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Cze 03, 2010 1:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 1:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moim zdaniem ta dyskusja do niczego nie prowadzi bo jednym brakuje tego, drugim tamtego... nie dogadamy się w tej kwestii. Podkreślam jeszcze raz - zgadzam się ze sloganem promującym ostatnią trasę Davida - to JEST głos i gitara Pink Floyd - dwa elementy najbardziej rozpoznawalne wśród fanów tego zespołu. OK, są fani, którzy niczym emo w kącie będą płakać nad krwawiącym serduszkiem Rogera oraz potną się z tęsknoty za polami czerwonych maków rozjechanych przez stado T-50, ale KURWA! Pink Floyd to nie tylko egoistyczne opowieści Rogera. I naprawdę ciężko winić zespół o to, że ich Ojciec Dyktator raczył odejść. Ja jestem mu akurat wdzięczny za to, ponieważ w innych okolicznościach nie powstałby Division Bell - przez Ciebie niedoceniany, z kolei ja widzę w nim esencję Pink Floyd (dlaczego? polecam LEKTURĘ). Ale spójrzmy na temat nieco bardziej obiektywnie, w ujęciu masowym. Podałem przykłady z mediów - w końcu nie każdy ma uzbierane na dysku całe dyskografie w mp3 - tam nie sposób zauważyć, ze Waters praktycznie NIE ISTNIEJE w szeregach tego zespołu, poza wspomnianą rolą Cygana. Piszesz o Ciemnej Stronie - ok, zapomniałem o "medialnych" Time i Money, w których TEŻ głosem i gitarą jest... niespodzianka - David Gilmour! Rolling Eyes Dlatego takie sformułowanie (nawet jeśli jest to slogan) jest jak najbardziej uzasadnione, nie ma NIC wspólnego z domniemanym ego Davida. Takie są po prostu fakty.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
BeBe



Dołączył: 27 Gru 2006
Posty: 4252
Skąd: FAC 51

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 2:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Weź se stare płyty i spradź Wink
Nie.


Ale mi chodzi o piosenki w których tylko on śpiewał.

Cytat:
Ja na koncercie ani tego ani tego nie czułbym się jak na Floydach. Bo czegoś w obu przypadkach BARDZO brakuje Wink


No ja rozumiem, bo dla mnie też ani jeden ani drugi nie odda ducha całego zespołu, ale to jednak solówki Gilmoura i jego głos jest dla mnie ogromnie waży w Pink Floyd. Może dlatego tak bardzo cenię Division Bell, który owszem - tekstowo nie zachwyca, ale kompozycje imo są na nim bardzo udane.

Poza tym, o dziwo - zgadzam się z Incubusem. Jego zdanie w pełni pokrywa się z moim. Dla mnie też gitarą i głosem Pink Floyd jest David Gilmour i czy wam się to podoba czy nie - nie zmienicie tego Wink
Poza tym - podam wam przykład - jak bardzo ludzie oczekiwali płyty Gilmoura? Potwornie. Jakby to była co najmniej płyta Pink Floyd. Czy tak bardzo oczekują Watersa? Ca Ira okazała się klapą, a rockowych płyt Pan ten nie zamierza wydawać. Poza tym, myślę, że nas nie zaskoczy - temat przewodni: II wojna światowa, psychoza i tata. Super.
_________________
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.


Ostatnio zmieniony przez BeBe dnia Czw Cze 03, 2010 3:02 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 3:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

BeBe napisał:
Poza tym, o dziwo - zgadzam się z Incubusem.


No nie? Na tym forum zwykło się zgadzać z Kacz... Fenderkiem. Laughing
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 3:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
Mike Portnoy też skacze, co nie znaczy, że jest słabym perkusistą.

Kogo Ty porównujesz? Portnoya do Pink Floyd? Porównajmy Slayera do Agnieszki Osieckiej, niech Osiecka sobie poskacze, powydziera się i powie, że Bóg nas nienawidzi. Pink Floyd nie grał takiej muzyki, więc skaczący perkusista i wywijający basista mi tam po prostu nie pasują. Burzą pewną koncepcję. Spójrz na występ z Live8, jest czwórka muzyków, którzy zaczarowują widownię muzyką, bez wygibasów, jest spokojnie i... muzycznie.
Gdzie ja napisałem, że PULSE jest słaby? To jest wspaniały koncert - i wcale nie musiałem na nim być, by to stwierdzić.
Incubus napisał:
Jesteś ewidentnie uprzedzony. A co niby oddaje jakiś rozwodniony Andy Fairweather Low, czy nieopierzony Doyle Bramhall XXXII w składzie Watersa? I te muppety mają czelność grać The Walla! Rolling Eyes

Dysponuję pewnym uprzedzeniem, bo jestem Watersowcem, który jednak uwielbia Gilmoura, ale dla mnie to ewidentnie Ty jesteś tak samo stronniczy, jak ja, a może nawet i bardziej. Byłeś w Earl's Court w październiku 1994 roku, zazdroszczę Ci jak cholera. Na ilu koncertach Pink Floyd byłeś jeszcze? Widziałeś całą czwórkę razem na scenie kiedykolwiek? Ja nie byłem na ani jednym koncercie Pink Floyd i oceniam sprawę dzięki wszystkiemu, co mam do dyspozycji - DVD i bootlegom. Słucham i oglądam zarówno koncerty z Watersem jak i bez niego. I stwierdzam, że Gilmour, Wright, Mason plus dwadzieścia muzyków na scenie nie oddają klimatu Pink Floyd tak samo, jak nie oddaje go Waters. Żadna sztuka być po którejś ze stron, jeśli było się na koncercie tylko jednej z nich. A nawet jeśli, to chyba dobrze pamiętać, że na dwóch ostatnich trasach zespołu grało trzech Floydów, Waters był sam. Gdzie tu ktoś napisał, że Waters z muzykami oddaje lepiej klimat Floydów na scenie?
Incubus napisał:
Ech, szkoda słów... zauważę tylko, że cała ostatnia trasa Davida była promowana hasłem "głos i gitara Pink Floyd". Jak dla mnie - wszystko w temacie.

Proszę Cię... Watersa zareklamują: "Głos, bas, pisarz i kompozytor Pink Floyd". Chyba się nie pomylą? A hasło będzie skuteczniejsze? Oczywiście, że będzie.
Incubus napisał:
Czy Twoim zdaniem gitarą i głosem Pink Floyd jest Roger Waters? Laughing

Gitarą nie, bo grał na basie. A z resztą - co jest niby nie tak? Reklama skuteczna, fałszu w tym brak.
Incubus napisał:
No raczej. Mało tego! Utwory zestawione są tendencyjnie, Dogs śpiewa Gilmour nie Waters

Gotta admit that I'm a little bit confused - i już do samego końca. To jest odrobinkę mniej niż połowa tekstu! Jeśli dla Ciebie to Gilmour, to ja tylko powtórzę, że naprawdę są fani, którzy ich głosów nie rozróżniają.
I nie, to nie są wszystkie utwory, w których śpiewał Waters. Jak pisze Fenderek - włączyć wcześniejsze płyty i słuchać. Dla mnie to wyjątkowo niesprawiedliwe utożsamiać wokal Pink Floyd z Gilmourem. Waters śpiewał tam wystarczająco dużo, by go zauważać.
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie


Ostatnio zmieniony przez Misiu dnia Czw Cze 03, 2010 3:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 3:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kilka faktów, bez zbędnych cytatów bo zrobi nam się manuskrypt Domu nad rozlewiskiem:

Byłem w Berlinie, nie w Earl's Court, lecz koncerty z tej trasy były skryptowane pod system oświetleń (tak samo jak ostatnia trasa Genesis), więc praktycznie każdy wyglądał i brzmiał tak samo.

Porównania z Majkiem nie zrozumiałeś. Żywiołowość w wybranych (podkreślam! podczas Sorrow nikt nie skakał Rolling Eyes) utworach nie jest niczym złym, np. w Learning To Fly było to jak najbardziej na miejscu. Zresztą szczerze mówiąc mam w dupie czy ktoś skacze czy stoi, dopóki gra dobrze.

Na Live 8 było muzycznie i magicznie, dopóki Waters nie zajechał WYWH stękaniem i jęczeniem. Confused Ten występ pokazał dobitnie, że gość nie powinien już wracać do tej rzeki.

Hasło: "Głos, bas, pisarz i kompozytor Pink Floyd" moim zdaniem nie będzie skuteczniejsze, ponieważ przytłaczająca większość odbiorców kojarzy bardziej Rynkowskiego, niż Cygana. Rolling Eyes Waters odszedł z PF wieku temu, kolejne pokolenia poznały PF już bez niego i obecnie gość ma do tej nazwy takie prawa, jak Fish do grania pod szyldem Marillion.

A jednak cytacik musi być bo zmodyfikowałeś swoją wypowiedź, a inaczej się nie da:

Misiu napisał:
Gotta admit that I'm a little bit confused - i już do samego końca. To jest odrobinkę mniej niż połowa tekstu! Jeśli dla Ciebie to Gilmour, to ja tylko powtórzę, że naprawdę są fani, którzy ich głosów nie rozróżniają.


Napisałem przecież jasno:

Incubus napisał:
Dogs śpiewa Gilmour nie Waters Exclamation , ten dośpiewuje jedynie końcówkę (która pasuje tam jak stanik na dupę), bo inaczej byłby CHORY nie mając udziału wokalnego w KAŻDYM utworze. Tak a propos ego. Wink


Uważam, że ten jego skrzek w ostatnich minutach utworu jest zupełnie niepotrzebny. Mógł już odpuścić bo obaj wiemy dobrze, że jego możliwości są z niższej klasy.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 3:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
Porównania z Majkiem nie zrozumiałeś. Żywiołowość w wybranych (podkreślam! podczas Sorrow nikt nie skakał Rolling Eyes ) utworach nie jest niczym złym, np. w Learning To Fly było to bardziej na miejscu. Zresztą szczerze mówiąc mam w dupie czy ktoś skacze czy stoi, dopóki gra dobrze.

Zrozumiałem, tylko że dla mnie to nie pasuje do żadnego utworu Pink Floyd. Burzy koncepcję, bo wcześniej też nagrali parę żywszych utworów, a niczego podobnego tam nie było.

Jeśli Twoim zdaniem hasło ustala się głównie pod tych, którzy sprawdzają fakty z historii, to niestety muszę Cię rozczarować. "Głos i gitara Pink Floyd" jest chwytliwe, bo i takie miało być. Poza tym, nie znaczy zupłenie nic. To, że Vizir jest skuteczniejszy od zwykłego proszku znaczy dokładnie tyle samo. To, że zdaniem Komorowskiego "Zgoda buduje" - tak samo.
Incubus napisał:

A jednak cytacik musi być bo inaczej się nie da:

Misiu napisał:
Gotta admit that I'm a little bit confused - i już do samego końca. To jest odrobinkę mniej niż połowa tekstu! Jeśli dla Ciebie to Gilmour, to ja tylko powtórzę, że naprawdę są fani, którzy ich głosów nie rozróżniają.


Napisałem przecież jasno:

Incubus napisał:
Dogs śpiewa Gilmour nie Waters Exclamation , ten dośpiewuje jedynie końcówkę (która pasuje tam jak stanik na dupę), bo inaczej byłby CHORY nie mając udziału wokalnego w KAŻDYM utworze. Tak a propos ego. Wink

Powtarzam - to jest prawie połowa tekstu.
Zrobiłeś mu analizę psychologiczną, że wiesz, co czuł Waters śpiewając w Dogs? I co, końcówka pasuje tam jak stanik w dupę, bo? Bo śpiewa Waters? Bo Ty wiesz najlepiej, dlaczego on tam śpiewa? I ja jestem uprzedzony? Jesteś sto razy bardziej uprzedzony ode mnie, bo ja o Gilmourze złego słowa nie napiszę, a Ty tylko szukasz powodu, żeby pojeździć po złym, plującym nienawiścią Watersie.
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 3:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pierwsze słyszę o jakichś "koncepcjach" w odniesieniu do koncertów, to jest tak śmieszny argument, że szkoda słów. Równie dobrze możesz powiedzieć, że Twój święty Waters burzy własne koncepcje na każdym swoim koncercie spacerując z basem, bo przecież w studio siedział na taborecie nagrywając ten sam utwór, więc taka nagła żywiołowość jest nie w jego stylu. Rolling Eyes No bez jaj, koncerty żądzą się swoimi prawami, ale rozumiem, że Ty chodzisz na nie po to, aby oglądać swoje porcelanowe laleczki w bezruchu, bez burzenia pedantycznych koncepcji nie wiadomo czego.

Dwa wokale w Dogs nie pasują mi ze względów czysto estetycznych - Waters zaśpiewał końcówkę bardzo słabo i zburzył tym koncepcję Wink wytworzoną przez mocny, sugestywny wokal Gilmoura. Wkurza mnie to jego jęczenie w utworach spoza świętej sagi o jego tatusiu, gdzie rzeczywiście się wczuł i tego nie krytykuję. I w ogóle dałbyś już spokój z tym moim "pojeżdżaniem", Watersa bardzo cenię, głównie za Amused To Death i The Walla, ale niestety wokalistą jest niebywale ograniczonym, stąd nie wszędzie jego ekscentryczny styl śpiewania się nadaje (vide: Dogs).

A z tym Vizirem to już pojechałeś tak miałko, że nie wiem co powiedzieć. Confused
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Werty



Dołączył: 06 Lut 2006
Posty: 1310

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 3:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
Dwa wokale w Dogs nie pasują mi ze względów czysto estetycznych - Waters zaśpiewał końcówkę bardzo słabo i zburzył tym koncepcję Wink wytworzoną przez mocny, sugestywny wokal Gilmoura. Wkurza mnie to jego jęczenie w utworach spoza świętej sagi o jego tatusiu, gdzie rzeczywiście się wczuł i tego nie krytykuję. I w ogóle dałbyś już spokój z tym moim "pojeżdżaniem", Watersa bardzo cenię, głównie za Amused To Death i The Walla, ale niestety wokalistą jest niebywale ograniczonym, stąd nie wszędzie jego ekscentryczny styl śpiewania się nadaje (vide: Dogs).

Ja sobie z kolei nie wyobrażam samego wokalu Gilmoura w Dogs. Waters pasuje bo urozmaica całą kompozycję dzieląc ją na dwie części i w pewnym sensie nadaje całemu utworowi (no i albumowi) bardzo jadowitą tonację. Końcowe słowa nawiązujące do litanii to czysty Waters który w odróżnieniu od Gilmoura bardziej dosadnie akcentuje treść. No i właśnie.. Treść..
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 3:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak, jak Ty tutaj:
Incubus napisał:
Na Live 8 było muzycznie i magicznie, dopóki Waters nie zajechał WYWH stękaniem i jęczeniem. Confused


A Waters śpiewał już we wcześniejszych wersjach Dogs, już w 1975 roku, gdy zespół żył w zgodzie, więc to gadanie o jego ego po prostu mija się z celem. Chyba nie ma motywu w Pink Floyd niepodyktowanym ego Watersa...

Kończę tę dyskusję. Jesteś szalenie inteligentnym gościem, dlatego to nie mój poziom - cholernie sprytnie naginasz wszystko pod swój pogląd, przejaskrawiasz, dodając do tego multum prowokacyjnych wstawek, więc można tak w nieskończoność, a przegadać się Ciebie nie da. Podziwiam tych, którzy to potrafią.
Potraktuj to jako brak argumentu z mojej strony.
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No weź, Misiu, to nie ja tutaj rozsypuję Vizir. Wink Masz sporą wiedzę na temat PF i mimo drastycznej różnicy zdań dyskusja jest ciekawa (jakkolwiek odwieczna). Piszesz o wcześniejszych wersjach Dogs - równie dobrze mogę powołać się na wczesne wersje Money (również live), które zostały zarzucone, ponieważ Waters po prostu NIE DAŁ RADY tego zaśpiewać - to bardzo słaby wokalista i tylko tyle mam do zarzucenia "jego" części Dogs. Jestem szalenie wymagający, jeśli chodzi o wokalistów, stąd taki a nie inny avatar. Laughing A mimo to ubóstwiam Amused To Death, co już wiele razy podkreślałem. Waters nie jest dla mnie cały "be" - po prostu nie wszystko co robił jest dla mnie złotem.

EDIT: I czy rzeczywiście w '75 zespół żył w zgodzie? Bo mi się coś zdaje, że dopiero Roy Harper ich godził. Laughing
_________________


Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Czw Cze 03, 2010 4:08 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Aaricia



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 457
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie chce mi się pisac długich postów. :<

Z tymi koncertami i "klimatem" to nie wiem o co Wam chodzi/. Waters odszedł z PF prawie 30 lat temu, w tym czasie zmieniło się wiele, także koncerty, ich rozmach, możliwości techniczne. To trochę tak jak porównywac Hammersmith Queenów z rozczochranym Freddiem z tym macho z lat 80-tych, ganiającym po stadionie. Moim zdaniem dla laika dwa rózne zespoły. Co do Floydów, to równie dobrze Sydowiec moze spytac, gdzie ten klimat z Pipera? Albo gdzie Pompeje a gdzie The Wall? I co to jest tak naprawdę prawdziwy Pink Floyd? Ten z Ummagumma, psychodeliczny, czy ten z AHM, czy może z DSOTM? A może z The Wall? Spojrzmy prawdzie w oczy, ten zespół był spójny tylko na poszczegołnych albumach - cała jego twórczość to ciągły progres/regres, skakanie po gatunkach, od nawiedzeńców z początku lat 70-tych, przez rock-operę az do wesołego disco spod znaku One Slip. Dlatego uważam ze ciężko wymagać od tych muzyków po 30 latach od wydania TDSOTM tworzenia klimatu zblizonego do tego z lat 70-tych, po tym, jak mieli na koncie Radio Waves czy One Slip...
Waters 2002 - swietny koncert dla przezywającej fascynację Watersem 20-latki. Czy tam był klimat PF? Więcej tam było jednak solowego Watersa do czego koles miał pewne prawo bo nagrał kilka dobrych albumów. Po prostu dobra muzyka i świetna zabawa.
Gilmour + Wright w Stoczni - pierwsza część ewidentnie solowa, druga to już leniwy Floyd z trasy Pulse, Floyd może bez Pinka, ale już bliższy "oryginałowi" z lat 90-tych.
PULSE - tańczący z garami Wallis jak najbardziej mile widziany, tak samo jak podskakujący Pratt. Fajnie wreszcie zobaczyć zespoł, którego bawi granie muzyki, który nie podchodzi do niej poważnie jak na pogrzebie. Sam koncert bardzo dobry (choc wolę DSOT), przyjemny wizualnie co, to tez wazne było zawsze dla PF, na swoje czasy bajerancki i nowoczesny.

Dlatego nie wiem czy ejst sens wymagac od tych panów spełnienia naszych wewnętrznych życzeń dotyczących "klimatu" PF, bo klimat tego zespołu jest tym, co chce widziec każdy z nas. Wink
_________________


Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja tam zawsze myślę o Cyganie, jak słucham Rynkowskiego.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja pierdolę, jeszcze betona tu brakowało. Confused
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Shoryuken



Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 358
Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aaricia napisał:
Co do Floydów, to równie dobrze Sydowiec moze spytac, gdzie ten klimat z Pipera?


To tam był jakiś klimat? I są tu jacyś Sydowcy? Jak dla mnie to jeden z najgorszych albo wręcz najgorszy debiut zespołu muzycznego wszechczasów. Jeśli o mnie chodzi to wręcz nie do przesłuchania.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bo słuchałeś bez tytki. Razz
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
Ja pierdolę, jeszcze betona tu brakowało. Confused

Rany, przestań się podniecać każdym moim zdaniem, serio. Nawet nie wiesz, kiedy żartuję, a kiedy piszę poważnie. I znowu przeklinasz.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Aaricia



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 457
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Shoryuken, ale widzisz, sa tacy którzy uważają że prawdziwy PF popsuł się już na drugiej płycie, zeby umrzeć zaraz po niej. Wink
_________________


Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

kater napisał:
I znowu przeklinasz.


No wiem. Sad Ale pracuję nad tym.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pink Floyd skończył się na Piperze. Potem jeszcze Syd próbował utrzymać poziom, ale też się skończył. Po nim Flojdzi popadli w komerchę, concept albumy i "nastrojowe" solówki. Confused
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Incubus



Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 1386
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tia. I tylko Waters się nie skończył. Taka male Cher.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Shoryuken



Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 358
Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 4:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aaricia napisał:
Shoryuken, ale widzisz, sa tacy którzy uważają że prawdziwy PF popsuł się już na drugiej płycie, zeby umrzeć zaraz po niej. Wink


Taaa... Pewnie to są wszyscy znajomi i rodzina Syda... i Kater Twisted Evil
_________________
http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 5:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Incubus napisał:
Masz sporą wiedzę na temat PF i mimo drastycznej różnicy zdań dyskusja jest ciekawa (jakkolwiek odwieczna).

Pewnie, że ciekawa, zresztą o Pink Floyd to ja mogę gadać, bo choć zespół jest już tak ograny, że już bardziej się nie da - to chyba jest moim faworytem. Ale jeśli w trakcie rozmowy bez widocznego nawiązania po raz setny piszesz o "jękach Watersa" albo jakieś zdanie komentujesz w sposób: "to śmieszne, szkoda słów", to... mnie faktycznie szkoda słów, więc kończę, bo nie widzę w tym niczego innego jak sprytnej prowokacji ukrytej w ciekawym sposobie wypowiadania się, jaki niewątpliwie prezentujesz. Tak jakbyś umyślnie chciał się kłócić, a nie dyskutować. Pomyśl nad tym, gdy będę podziwiał niesamowite solówki Davida.
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 5:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Shoryuken napisał:
I są tu jacyś Sydowcy?

Są. Choćby w mojej osobie. Cool Ale nie powiem nigdy, że Floydzi skończyli się na debiucie, o nie.

BeBe napisał:
Cytat:
Pigs On The Wing, pt. 1, Pigs On Th Wing, pt. 2, Dogs, Pigs (Three Different Ones), Sheep (cały Animals!), Shine On You Crazy Diamond - obie części, Brain Damage, Eclipse, If... Jeśli mniej od Gilmoura, to raczej niewiele.


A to nie będzie wszystko co śpiewał do czasu Walla? ;>


No chyba sobie żartujesz! Mogę z pamięci wymienić jeszcze: "Set The Controls Of The Heart Of The Sun", połowa płyty "More", "Grantchester Meadows", "San Tropez" i "Free Four". Nie wiem, czy czegoś jeszcze nie pominąłem (można na pewno doliczyć jeszcze "Several Species of Small Furry Animals Gathered Together in a Cave and Grooving with a Pict" i "Careful With That Axe, Eugene", tylko ktoś by się przyczepił, że to nie jest wokal Laughing ). A to wszystko tylko jeśli chodzi o główny wokal.

Nie rozumem podejścia BeBe, z którego, jak mi się wydaje, wynika coś w stylu: uważam, że w punku można śpiewać kiepsko, natomiast w rocku progresywnym zły technicznie śpiew mi nie pasuje. Dobry technicznie wokal nie może nieść w sobie maksimum emocji, dlatego ja nie słucham prog rocka. Laughing Nie lepiej pozbyć się etykietek i słuchać tego, co się podoba?

Do Incubusa: nie można porównać Watersa do Cygana, bo Roger nie tylko był tekściarzem, ale - pomińmy nawet, że był basistą i wokalistą, bo w tych rolach nie zawsze się sprawdzał - także w bardzo dużym stopniu twórcą koncepcji płyt Floydów, w tym tak hołubionego "Dark Side Of The Moon". Gdyby ten album nie miał konsekwentnego konceptu, a jedynie był zbiorem piosenek, jego wartość byłaby duuużo niższa. A ten koncept jest prawie w całości tworem Watersa. On pisał nie tylko teksty, ale i muzykę. Cygan tego nie robi. Razz Piszesz o tym, co słyszy w radiu przeciętny słuchacz. A dlaczego mielibyśmy przejmować się tym przeciętnym słuchaczem, dla którego ta muzyka jest tylko tłem, czymś wciśniętym często pomiędzy piosenki Ich Troje i między którymi nie widzi on wielkiej różnicy; który - już tak na marginesie - tak naprawdę oprócz głosu i gitary słyszy też teksty i kompozycję, tyle, że może nie zdawać sobie sprawy, że ten koleś, który śpiewa nie napisał ich? Dyskutujemy (o ile dobrze pamiętam, od czego ta dyskusja się zaczęła), kto tworzył klimat Floydów. Ani Gilmour, ani Waters, tylko aż 4 muzyków (ja dodałbym jeszcze Barretta jako piątego). Jeżeli koncert Gilmoura w Gdańsku rzeczywiście wydawał mi się bardziej floydowy niż np. koncert Watersa w Berlinie, to tylko dlatego, że z Gilmorem był jeszcze Wright!
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BeBe



Dołączył: 27 Gru 2006
Posty: 4252
Skąd: FAC 51

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 6:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
połowa płyty "More"


Skucha. Na More śpiewał tylko Gilmour.

Cytat:

Nie rozumem podejścia BeBe, z którego, jak mi się wydaje, wynika coś w stylu: uważam, że w punku można śpiewać kiepsko, natomiast w rocku progresywnym zły technicznie śpiew mi nie pasuje. Dobry technicznie wokal nie może nieść w sobie maksimum emocji, dlatego ja nie słucham prog rocka. Laughing Nie lepiej pozbyć się etykietek i słuchać tego, co się podoba?


Generalnie słucham prog rocka. Ale chodzi mi o to, że jeżeli muzyka jest wypacykowana to i wokal winien taki być. Do opery nie wsadzę gościa który nie potrafi śpiewać, a swoim wrzaskiem będzie przekazywał emocje, prawda?
_________________
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 6:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

BeBe napisał:
Cytat:
połowa płyty "More"


Skucha. Na More śpiewał tylko Gilmour.


Faktycznie. Confused Ale, jak napisałem wyżej, podawałem tytuły z pamięci, "More" słuchałem... jeden raz? I to ładnych kilka lat temu. Wink

Cytat:
Cytat:

Nie rozumem podejścia BeBe, z którego, jak mi się wydaje, wynika coś w stylu: uważam, że w punku można śpiewać kiepsko, natomiast w rocku progresywnym zły technicznie śpiew mi nie pasuje. Dobry technicznie wokal nie może nieść w sobie maksimum emocji, dlatego ja nie słucham prog rocka. Laughing Nie lepiej pozbyć się etykietek i słuchać tego, co się podoba?


Generalnie słucham prog rocka. Ale chodzi mi o to, że jeżeli muzyka jest wypacykowana to i wokal winien taki być. Do opery nie wsadzę gościa który nie potrafi śpiewać, a swoim wrzaskiem będzie przekazywał emocje, prawda?


No nie wiem, to mógłby być niezły eksperyment. Zależy co chciałoby się osiągnąć. Jeżeli chciałoby się w jakiś ironiczny sposób skontrastować podniosłą muzykę i taki ludzki krzyk - to miałoby to sens.
Oczywiście przypadek Pink Floyd jest inny. Tylko czy ich muzyka jest właśnie taka w najwyższym stopniu wycyzelowana? W sensie dbałości o to, żeby efekt nagrania był dokładnie taki, jaki mieli w umysłach - pewnie tak, w studiu na pewno, na żywo w bardzo dużym stopniu. Ale jakieś zgrzyty, piski, które w muzyce klasycznej uznane byłyby po prostu za błędy w sztuce - zdarzały im się. I miały swoją rolę.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 6:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

BeBe napisał:
że jeżeli muzyka jest wypacykowana

Sam jesteś wypacykowany Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
BeBe



Dołączył: 27 Gru 2006
Posty: 4252
Skąd: FAC 51

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 6:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Faktycznie. Confused Ale, jak napisałem wyżej, podawałem tytuły z pamięci, "More" słuchałem... jeden raz? I to ładnych kilka lat temu. Wink


Warto zatem wcześniej sprawdzić Wink

Cytat:
No nie wiem, to mógłby być niezły eksperyment. Zależy co chciałoby się osiągnąć. Jeżeli chciałoby się w jakiś ironiczny sposób skontrastować podniosłą muzykę i taki ludzki krzyk - to miałoby to sens.


Nie, to nie miałoby sensu, bo to tak jakby ktoś w kościele mówił "Gott ist Tot".

Cytat:

Sam jesteś wypacykowany Wink


No chyba nie.
_________________
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Czw Cze 03, 2010 7:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
BeBe napisał:
że jeżeli muzyka jest wypacykowana

Sam jesteś wypacykowany Wink

o i to mi się podoba! wreszcie jakiś merytoryczny post w karierze Fenderka!
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 43, 44, 45 ... 73, 74, 75  Następny
Strona 44 z 75

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek