| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Nie Maj 30, 2010 12:41 pm Temat postu: |
|
|
| Anunaki napisał: | Nie ma sprawy,zaraz do niego zadzwonię |
To daj znać jak ustalisz z nim jakąś ostateczną wersję  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 12:19 pm Temat postu: |
|
|
To akurat żadne potwierdzenie. David jeszcze w wywiadach towarzyszących promocji OAI (choćby dla TR) podkreślał, że współpraca z Watersem "nie jest jego wizją nieba" i o ile można było iść na kompromis przy okazji Live 8, tak już różnice w skali całej trasy koncertowej są nie do pogodzenia. A po śmierci Wrighta to już nie wiem na co liczyliście... że Gilmour upadnie na kolana i wejdzie pod szyld Watersa?
Dobre. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 3:22 pm Temat postu: |
|
|
No chyba nikt nie liczył,że Gilmour zagra trasę z Watersem,do tego The Wall,którego raczej nie lubi .Choć nie przeczę,że gdyby miał grać choćby tyko w Comfortably Numb podczas całego koncertu.to bilet bym już zamówił.a tak to sobie chyba jednak podaruję. _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 5:04 pm Temat postu: |
|
|
Comfortably Numb już nigdy nie zabrzmi tak, jak w Gdańsku 4 lata temu. Waters może sobie pozbierać dwudziestu markowych gitarzystów z całego świata i postawić ich wszystkich na scenie, lecz to Gilmour stworzył magię tego utworu - czy to się komuś podoba, czy nie. I TYLKO on potrafi to TAK zagrać! Waters jest jedynie studyjnym dodatkiem do tego utworu, równie dobrze obie zwrotki mógł zaśpiewać Wright. Zresztą takie właśnie wykonanie - z Gdańska 2006 - jest moim ideałem, jeśli chodzi o ten utwór. Brzmienie gitary Davida na tym koncercie jest nie do opisania... _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Wto Cze 01, 2010 5:20 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 5:17 pm Temat postu: |
|
|
Taaak. Wersje z Wrightem są prześliczne. Myślę, że lepsze niż z Łotersem. Ten człowiek nadawał głębie i magię chyba wszystkiemu co śpiewał. Szkoda, że go już nie ma  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 10:55 pm Temat postu: |
|
|
Są jeszcze bilety na koncert Watersa?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:25 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Comfortably Numb już nigdy nie zabrzmi tak, jak w Gdańsku 4 lata temu. Waters może sobie pozbierać dwudziestu markowych gitarzystów z całego świata i postawić ich wszystkich na scenie, lecz to Gilmour stworzył magię tego utworu - czy to się komuś podoba, czy nie. I TYLKO on potrafi to TAK zagrać! Waters jest jedynie studyjnym dodatkiem do tego utworu, równie dobrze obie zwrotki mógł zaśpiewać Wright. Zresztą takie właśnie wykonanie - z Gdańska 2006 - jest moim ideałem, jeśli chodzi o ten utwór. Brzmienie gitary Davida na tym koncercie jest nie do opisania... |
Jako osoba, co to była na Gilmourze '06 i Watersie '02 stwierdzam - bullshit Ale dobra, mi się w ogóle koncert Gilmoura w Gdańsku niezbyt podobał, a występ Watersa urwał mi łeb i śledzionę. OK, trochę była to kwestia tego, że byłem wówczas 16-letnim szczylem a nie zblazowanym 21-latkiem i był to mój pierwszy prawdziwy koncert. Jednak fakt, iż Gilmour w totalnie parszywy sposób zniszczył "Shine On" a dodatkowo przez pół koncertu mordował swoimi smutami, się już z tym nie wiąże  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:28 pm Temat postu: |
|
|
Znaczy, osoby, które nie rozumieją On An Island, nie powinny w ogóle uczestniczyć w koncercie, na którym ten album jest grany w całości.
Shine On było grane w taki sposób (w połowie a capella) na kilku ostatnich koncertach trasy OAI, a konkretnie od momentu śmierci Syda, któremu dedykowany był ten utwór - tylko totalny ignorant może się tego czepiać. W Gdańsku jako miły bonus dostaliśmy wstęp zagrany na kieliszkach z winem - dokładnie taki, jaki zarejestrowali Floydzi w '75.
Zresztą... dzieci głosu nie mają.  _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Wto Cze 01, 2010 11:43 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:41 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Comfortably Numb już nigdy nie zabrzmi tak, jak w Gdańsku 4 lata temu. Waters może sobie pozbierać dwudziestu markowych gitarzystów z całego świata i postawić ich wszystkich na scenie, lecz to Gilmour stworzył magię tego utworu - czy to się komuś podoba, czy nie. I TYLKO on potrafi to TAK zagrać! Waters jest jedynie studyjnym dodatkiem do tego utworu, równie dobrze obie zwrotki mógł zaśpiewać Wright. |
Tak samo Gilmour mógł wziąć chociażby na taki PULSE dwudziestu muzyków na scenie i absolutnie nie oddał klimatu Dark Side Of The Moon. Że o ludziach z zewnątrz do dwóch wiadomych albumów nie wspomnę.
Dla mnie to trochę niesprawiedliwe, że wszyscy zachwycamy się Comfortably Numb (dla mnie to nie jest najlepsza część na The Wall, ale to nieistotne) i tak naprawdę uniżamy niesamowitą robotę Watersa jednym, sześciominutowym fragmentem. Pamiętajmy jeszcze, że to jeden z niewielu dosłownie rozumianych utworów na albumie, więc wysuwanie go przed innymi jest trochę niewspółmierne. Jeszcze inna rzecz, że Hey You jest już Watersa, Another Brick In The Wall jest Watersa, wspaniała partia na akustyku w Is There Anybody Out There? jest Watersa, Nobody Home jest Watersa...
... powiedział Watersowiec.
W sumie to jeszcze mam pytanie do Fenderka. Często piszesz, że póki Gilmour i Waters "żarli się i kłócili, ale byli zmuszeni do kompromisu" - powstawała najlepsza muzyka Floydów. A tak się zastanawiam... Dark Side Of The Moon to przecież żadne żarcie się, Wish You Were Here tak samo, Animals to może pewne początki, ale też bez przesady. The Wall to już konfliktowy szczyt, ale ile tam było roboty Gilmoura? Ja bym właśnie powiedział, że póki ci panowie żyli ze sobą w zgodzie, to powstawała najlepsza muzyka, a gdy zaczęli się już kłócić, było coraz gorzej (ja wprwadzie The Wall uwielbiam, ale wiemy, że niektórzy już twierdzą, że wtedy właśnie skończył się TEN Pink Floyd). _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Cze 01, 2010 11:45 pm Temat postu: |
|
|
Znaczy wiesz Misiu, ja nie umniejszam Watersowi ani ocipinkę, jestem wielkim (choć nie bezkrytycznym) fanem jego muzyki i wiem doskonale, że bez jego wizji nie byłoby The Wall jako całości . Ale jak już pada temat Comfortably Numb i jakieś takie insynuacje z czapy, to poczułem się w obowiązku napisać co sądzę o tym konkretnym utworze i o tym jak powinien być grany. Nie pisałem o The Wall in general. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 12:10 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
W sumie to jeszcze mam pytanie do Fenderka. Często piszesz, że póki Gilmour i Waters "żarli się i kłócili, ale byli zmuszeni do kompromisu" - powstawała najlepsza muzyka Floydów. A tak się zastanawiam... Dark Side Of The Moon to przecież żadne żarcie się, Wish You Were Here tak samo, Animals to może pewne początki, ale też bez przesady. The Wall to już konfliktowy szczyt, ale ile tam było roboty Gilmoura? Ja bym właśnie powiedział, że póki ci panowie żyli ze sobą w zgodzie, to powstawała najlepsza muzyka, a gdy zaczęli się już kłócić, było coraz gorzej (ja wprwadzie The Wall uwielbiam, ale wiemy, że niektórzy już twierdzą, że wtedy właśnie skończył się TEN Pink Floyd). |
Źle zrozumiałeś to co miałem na myśli przez "żarli się i kłócili, ale byli zmuszeni do kompromisu". Nie chodzi mi o okres otwartego konfliktu, jak na Wall. Wtedy nie było kompromisu- Waters miał co chciał. Gilmour został bądź dał się zmarginalizować (do pewnego stopnia)- ale balansu nie było. Przez "żarli się" chodzi mi o kreatywne kłótnie o muzyce. Te były na Ciemnej Stronie (a i wcześniej) czy Animals... Waters z Gilmourem od zawsze byli wielkimi osobowościami, z których każda widziała drogę zespołu inaczej. Póki zmuszeni byli do osiągania kompromisu, póki żaden z nich nie dominował (o to mi chodziło- kłótnie, ale bez dominującej osoby)- wtedy z tego zderzenia ich osobowości wychodziły rzeczy magiczne. To to zderzenie tych dwóch ego- nawet jeśli nie było głośnej kłótni (a one przecież były, jak w każdym zespole)- ale to właśnie zderzenie tych dwóch ego dopingowało ich, dodawało weny, było katalizatorem do powstania cudownej muzyki, czegoś nieprawdopodobnie uniwersalnego. Kiedy jedno ego zdominowało- CUDA się skończyły. Oczywiście, mamy z tego okresu Comfortably Numb i Fletcher Memorial Home, High Hopes czy Sorrow, ale... to już nie to samo. To są pojedyncze utwory a nie całe płyty, na których może i zdarza się słabszy utwór- ale całościowo są skończonym dziłem. Zabrakło balansu. Zabrakło tego kreatywnego wybuchu który był reakcją na spotkanie się tak wielkich osobowości przy równoczesnym szanowaniu się nawzajem. O to mi generalnie chodziło, no. Tylko w skrócie duzo łatwiej pisać...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 9:12 pm Temat postu: |
|
|
Zastawiam się nad tym koncertem , Łodź to nie jest blisko mnie ale niewykluczam mimo że w PF jestem zwolennikiem Davida
bo prędzej waters wyschną w wiśle niż Gilmour przyjedzie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 9:41 pm Temat postu: |
|
|
Prawdopodobnie kupuję bilety tuż po 7 czerwca.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 10:10 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Tak samo Gilmour mógł wziąć chociażby na taki PULSE dwudziestu muzyków na scenie i absolutnie nie oddał klimatu Dark Side Of The Moon. |
Ha... No wlasnie nie! Duzo bardziej podobaja mi sie jego wykonania wokalne. No i wezmy pod uwage naprawde wypasiona wersje Time z dodatkowa jamowa czescia. Brzmi wspaniale. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 10:20 pm Temat postu: |
|
|
Ja generalnie uważam, że Gilmour bardziej oddaje klimat PF od Watersa. Nie mówię oczywiście o Wallu czy Final Cut, które są płytami Watersa, ale to Gilmour był "wokalistą" (oczywiście umownie) Floydów. A wiadomo, że jednak wokalista zawsze najbardziej kojarzy się z zespołem. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 10:29 pm Temat postu: |
|
|
Tyle tylko, że nawet fani często nie odróżniają wokalu jednego od drugiego. Dla mnie to wprawdzie niepojęte, no ale...
Na koncertach post-watersowskich ni cholery nie ma TEGO klimatu, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że u Gilmoura perkusiści skaczą, a Pratt robi jakieś dziwne wygibasy. Dlatego PULSE, nawet jeśli jest świetnym koncertem, to jednak nie ma tego czegoś, otoczka muzyków tam po prostu nie pasuje. Nie zapominajmy, że Waters później grał sam, a Floydów było trzech, więc jednak powinni bardziej oddać ducha zespołu. Moim zdaniem - nie oddali.
Wszystko to w moim przekonaniu, rzecz jasna. I tak najbardziej lubię Wrighta.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ziutek

Dołączył: 22 Gru 2007 Posty: 103
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 10:57 pm Temat postu: |
|
|
Chcecie klimat Pink Floyd polecam bootlegi z lat 70 będziecie mieli prawdziwe niepowtarzlne Pink Floyd, na yeeshkulu jest tego od pyty i można trafić na dobrą jakość. Polecam każdemu "Echoes" z tego koncertu http://zombtracker.the-zomb.com/details.php?id=5385 Spadną wam kapcie z dupska. _________________ "W wodzie to się ryby pierdolą" - Weterynarz Edmund |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 11:01 pm Temat postu: |
|
|
1975 rok, koncert z Los Angeles. Zasysać, słuchać! Świetna jakość (jak na bootleg, oczywiście), świetne wykonania You've Gotta Be Crazy oraz Have A Cigar - to drugie chyba najlepsze jakie słyszałem. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 12:32 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
Tyle tylko, że nawet fani często nie odróżniają wokalu jednego od drugiego. |
Chyba żartujesz.
Gilmour ma naprawdę dobry głos, wie jak nim pracować - śpiewa czysto i wysoko. Waters niestety - nie potrafi śpiewać ani trochę. On ma wokal podpadający pod muzykę punkową  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 12:51 am Temat postu: |
|
|
I Ty go nie lubisz?
Nie no, ja się zgadzam, Gilmour jest o wiele lepszym wokalistą, ale wokal Davida na pewno w żaden sposób nie definiuje Pink Floyd... Oni byli tak naprzemienni, że niektórzy ich nie rozróżniają. Naprawdę, znam takich ludzi. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 10:42 am Temat postu: |
|
|
Jakby grał w stylu Buzzcocks, czemu nie? :F Wiesz, ja po prostu odróżniam, że w gatunku w którym tworzy Waters - przydałoby się chociaż czysto śpiewać, a tego pan W. nie robi. Jakby krzyczał "fak de system" czy "sex end wajlens" to spoko. Ale jak śpiewa "boli mnie serduszko, wojna, gdzie jesteś tatuś" to przydałoby się, żeby robił to czysto. Chociażby z szacunku dla ojca.
| Cytat: | | Nie no, ja się zgadzam, Gilmour jest o wiele lepszym wokalistą, ale wokal Davida na pewno w żaden sposób nie definiuje Pink Floyd... |
Ja jestem z innego obozu ;f
| Cytat: | Oni byli tak naprzemienni, że niektórzy ich nie rozróżniają. Naprawdę, znam takich ludzi.
|
Pokaż no to palcem, bo chcę uwierzyć, że śnię.
Zresztą, do czasu Walla Waters śpiewał na ilu? Pięciu, sześciu piosenkach?
A tak generalnie to na koncert raczej pojadę. W końcu to kawałek Pink Floyd. I nawet jak The Wall nie lubię, grzechem byłoby przegapić po raz drugi taką okazję. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:31 am Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | Ale jak śpiewa "boli mnie serduszko, wojna, gdzie jesteś tatuś" to przydałoby się, żeby robił to czysto. Chociażby z szacunku dla ojca. |
Bzdura!!!
Sorry stary, ale tak nie zgodzić się z Tobą to jeszcze się nie zgodziłem!
Waters wykrzykuje cały swój żal, cały swój BÓL- takich rzeczy się nie robi czyściutko- czyściutko to można śpiewać o kwiatkach na łące... Jakby zaśpiewał to czysto- wyszłoby WE BELIEVE... No sorry, ale takie WHEN THE TIGERS BROKE FREE zaśpiewane czysto byłoby napuszonym smętem- wokal Watersa nadaje temu szczerości...
I Waters nie śpiewa o swoim ojcu, tylko o sobie, o swoim bólu wobec jego straty. Przez szacunek dla właśnych emocji- oddaje je najlepiej jak może. I są momenty w których nikt inny by ich tak jak on nie oddał...
On nie śpiewa "tatuś gdzie jesteś" tylko śpiewa "tatuś, gdzie Ty kurwa jesteś". W tym jest złość pomieszana z rozpaczą a nie jakies kuwa emo  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:44 am Temat postu: |
|
|
Czysto czy nie czysto - argument z Ojcem jest, moim zdaniem, trochę poniżej pasa.
| BeBe napisał: | | Ja jestem z innego obozu ;f |
To chyba nie kwestia obozu nawet. Po prostu moim zdaniem nikt tego zespołu nie identyfikuje z wokale Gilmoura, już prędzej z tekstami Watersa. Kto śpiewał w studio, to dla wielu wszystko jedno.
| BeBe napisał: | | Pokaż no to palcem, bo chcę uwierzyć, że śnię. |
Mój Brat na przykład.
| BeBe napisał: | | Zresztą, do czasu Walla Waters śpiewał na ilu? Pięciu, sześciu piosenkach? |
Pigs On The Wing, pt. 1, Pigs On Th Wing, pt. 2, Dogs, Pigs (Three Different Ones), Sheep (cały Animals!), Shine On You Crazy Diamond - obie części, Brain Damage, Eclipse, If... Jeśli mniej od Gilmoura, to raczej niewiele. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 11:55 am Temat postu: |
|
|
Fenderek ma racje. (To Ci nowość). Właśnie za to skrzeczenie, za ten ból egzystencjonalny, za te wszystkie emocje. To jest siłą The Final Cut i gdzieniegdzie The Wall bo nawet tych dwóch płyt nie porównuję. Owszem na Final Cut są jeszcze genialne solówki ale klimat robi głównie ten nie umiejący śpiewać Waters _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 1:01 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Tyle tylko, że nawet fani często nie odróżniają wokalu jednego od drugiego. Dla mnie to wprawdzie niepojęte, no ale... |
To nie są fani. Jak można mylić dwie tak różne barwy głosu, gdzie w dodatku tylko jeden potrafi śpiewać, a drugi skrzeczy i melorecytuje?
| Misiu napisał: | | Na koncertach post-watersowskich ni cholery nie ma TEGO klimatu, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że u Gilmoura perkusiści skaczą, a Pratt robi jakieś dziwne wygibasy. |
Mike Portnoy też skacze, co nie znaczy, że jest słabym perkusistą. A co do Guy'a... wolisz słabego basistę wrośniętego w glebę, czy porządnego z charyzmą?
| Misiu napisał: | | Dlatego PULSE, nawet jeśli jest świetnym koncertem, to jednak nie ma tego czegoś, otoczka muzyków tam po prostu nie pasuje. Nie zapominajmy, że Waters później grał sam, a Floydów było trzech, więc jednak powinni bardziej oddać ducha zespołu. Moim zdaniem - nie oddali. |
Wiesz co, ja byłem na koncercie z tej trasy i zapewniam Cię, że gdybyś też tam był, to nie byłoby tego akapitu. Jesteś ewidentnie uprzedzony. A co niby oddaje jakiś rozwodniony Andy Fairweather Low, czy nieopierzony Doyle Bramhall XXXII w składzie Watersa? I te muppety mają czelność grać The Walla!
Ech, szkoda słów... zauważę tylko, że cała ostatnia trasa Davida była promowana hasłem "głos i gitara Pink Floyd". Jak dla mnie - wszystko w temacie. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 1:03 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | zauważę tylko, że cała ostatnia trasa Davida była promowana hasłem "głos i gitara Pink Floyd". |
LOL- I Ty zarzucasz Watersowi wielkie ego i to, że podkreśla że to ON napisał The Wall...?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 1:05 pm Temat postu: |
|
|
Owszem. A teraz odwróćmy: czy Twoim zdaniem gitarą i głosem Pink Floyd jest Roger Waters? Moim zdaniem Rog był dla PF tym, czym Cygan dla Rynkowskiego. Słuchając tego drugiego (o ile są tacy), mało kto myśli o pierwszym.
I jeszcze jeden, kluczowy argument. Jakie utwory Pink Floyd są dostępne w jakichkolwiek mediach? Podpowiem Ci: Wish You Were Here, Another Brick In The Wall part II, Comfortably Numb, Learning To Fly, Take It Back, High Hopes. Zostawiając już na boku kwestię oceny tych utworów - kto w tych utworach jest odbierany jako lider zespołu? Czyj głos i gitarę słyszysz?  _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Czw Cze 03, 2010 1:12 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 1:12 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | A teraz odwróćmy: czy Twoim zdaniem gitarą i głosem Pink Floyd jest Roger Waters? |
Gitarą oczywiście nie. Głosem tak- w połowie. Tak samo jak Gilmour. Spokojnie mógł napisać David Gilmour z Pink Floyd. I tyle. Nie, "Głos Pink Floyd". Jedyny. Jak mówiłem- siebie warci w podkreślaniu swojej roli w tym zespole...
| Incubus napisał: | | Moim zdaniem facet był dla PF tym, czym Cygan dla Rynkowskiego. Słuchając tego drugiego (o ile są tacy), mało kto myśli o pierwszym. |
Oczywiście, nikt słuchający WALL nie myśli o Watersie, tylko o Gilmourze...
Set the Controls- nikt nie myśli o Watersie. Shine On You Crazy Diamond, taki mało ważny w katalogu Floydów kawałek, faktycznie jak Jacek Cygan... No bez przesady.
| Incubus napisał: |
I jeszcze jeden, kluczowy argument. Jakie utwory Pink Floyd są dostępne w jakichkolwiek mediach? Podpowiem Ci: Wish You Were Here, Another Brick In The Wall part II, Comfortably Numb, Learning To Fly, Take It Back, High Hopes. Zostawiając już na boku kwestię oceny tych utworów - kto w tych utworach jest odbierany jako lider zespołu? Czyj głos i gitarę słyszysz?  |
Ale tego to sobie w dyskusjach widzę nie potrafisz podarować?
Po pierwsze- gdybym jako kryterium czegokolwiek traktował obecność w mediach, to uważałbym że siłą Queen były nie rzeczy w stylu QII tylko Radio Ga-Ga i IWTBF... i myślał że Queen przez całą karierę grało radosny pop...
Po drugie- dobrze, Gilmour śpiewał w bardziej singlowych rzeczach Floydów. Co to dowodzi? Nic. Może i dla przeciętnego Kowalskiego być sobie liderem- w tym temacie zdaje się nie ma ludzi którzy słyszeli tylko 5 utworów PF na krzyż w Zetce. A i na koncerty czy to Watersa czy Gilmoura, biorąc pod uwagę często ceny czy jak trudno dostać bilety- też przypadkowi ludzie raczej nie idą...
Spoko- przyjmijmy że to reklama, Gilmour podkreśla kim był właśnie dla tych którzy ne wiedza kto zacz (aczkolwiek dla mnie trzebaby żyć na Księżycu)- dziwisz się, ze Waters robi to samo? Ba- biorąc pod uwagę ten argument który właśnie użyłeś- jak możesz równocześnie zarzucać Watersowi że podkreślanie że to on napisał WALL jest czyms złym? Skoro wszyscy widzą w Gilmourze lidera- przypomina kim był i co robił...
Floydzi mieli IMO dwóch liderów. Cały problem był właśnie o to- lider w pewnym momencie mógł być jeden. O to była dominacja. Waters był rozżalony że za lidera uważa się Gilmoura kiedy to on uratował dupy Floydom w 1979, z kolei Gilmour nie mógł znieść apodyktyczności Watersa. To było bardzo złożone, ale ciągle nie zmienia faktu, że obaj we Floydach swego czasu odgrywali równie ważną rolę. Więc dziś każdy z nich głośno podkreśla co w tym zespole robił i czego dokonał. Przy okazji lekko umniejszając rolę drugiego. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Cze 03, 2010 1:21 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 1:14 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Przez szacunek dla właśnych emocji- oddaje je najlepiej jak może. I są momenty w których nikt inny by ich tak jak on nie oddał... |
I takie argumenty mówią ludzie, którzy pławią się w czystym wokalu i twierdzą, że on jest najlepiej oddającym emocje instrumentem.
Ja jestem generalnie zdania, że wypacykowane, piękne wokale to gówno - takie właśnie jak w prog-rocku, gdzie śpiewają prawie jak Pavarotti o rzeczach które generalnie bolą. Dlatego pewnie jestem fanem punku
| Incubus napisał: | | Owszem. A teraz odwróćmy: czy Twoim zdaniem gitarą i głosem Pink Floyd jest Roger Waters? Laughing Moim zdaniem Rog był dla PF tym, czym Cygan dla Rynkowskiego. Słuchając tego drugiego (o ile są tacy), mało kto myśli o pierwszym. |
Ładnie powiedziane i się z tym zgadzam. Waters i Gilmour to jedna z tych wielkich par w muzyce, które się uzupełniały. Waters - świetne teksty, Gilmour - genialny głos. Gilmour obronił się głosem (bo jego teksty nie są zbyt górnolotne), Waters tekstami (chociaż dalej uważam, że powtarza pewien schemat i robi się to powoli nudne).
| Cytat: | | Pigs On The Wing, pt. 1, Pigs On Th Wing, pt. 2, Dogs, Pigs (Three Different Ones), Sheep (cały Animals!), Shine On You Crazy Diamond - obie części, Brain Damage, Eclipse, If... Jeśli mniej od Gilmoura, to raczej niewiele. |
A to nie będzie wszystko co śpiewał do czasu Walla? ;>
| Cytat: | | Po prostu moim zdaniem nikt tego zespołu nie identyfikuje z wokale Gilmoura, już prędzej z tekstami Watersa. |
Ja identyfikuję ten zespół z wokalem Gilmoura, tak samo jak z wokalem Barretta. Zresztą, do czasu nieszczęsnego Walla nie identyfikuję Pink Floyd z tym czy z tamtym frontmanem - dla mnie to jest do tego czasu wielki zespół, świetna korporacja, która się uzupełnia.
Ale jednak to na koncercie Gilmoura czułbym się bardziej jak na koncercie PF niż na koncercie Watersa. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|