| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 10:11 am Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: |
To w większości zasługa Jeffa. Jak wiemy, Waters wcześniej próbował zastąpić Gilmoura Claptonem (z miernym skutkiem) | Synek... masz jakiś problem z The Pros and Cons Of Hitchhiking? Clapton gra na tym albumie moim zdaniem w kapitalnym, mistrzowskim stylu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 12:46 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
Najlepsze solowe dokonanie jakiegokolwiek członka PF |
A Broken China słyszał?  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 1:12 pm Temat postu: |
|
|
| Mandey napisał: |
ps. Coś mi się kiedyś na forum odbiło o oczy, że ktoś jeszcze był na Watersie w 2007... Fenderek? |
Tak, w Hyde Parku, bębnił Mason (całe DSOTM i bisy, czyli bodaj Comfortably Numb i coś jeszcze), także miałem 1/2 Floydów...
Jeden z lepszych koncertów jaki kiedykolwiek widziałem, między 60 a 80 tys. ludzi...
Amused to Death- genialny album... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 1:18 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Amused to Death- genialny album... |
No DOBRA, skoro Fenderek tak twierdzi, to jeszcze go posłucham później. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 1:38 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | | Incubus napisał: |
To w większości zasługa Jeffa. Jak wiemy, Waters wcześniej próbował zastąpić Gilmoura Claptonem (z miernym skutkiem) | Synek... masz jakiś problem z The Pros and Cons Of Hitchhiking? Clapton gra na tym albumie moim zdaniem w kapitalnym, mistrzowskim stylu. |
Bo Clapton ZAWSZE gra w mistrzowskim stylu - odnośnie jego gry nigdy, przenigdy nie miałem zarzutów. Tyle, że moim zdaniem próba pokazania, że "stać mnie na innego znanego gitarzystę" była zbyt nachalna i zdarzały się momenty, kiedy ten sposób gry nie pasował do kompozycji. Tak samo, jak notorycznie zarzucam Prosom brak świeżych pomysłów - wystarczy posłuchać The Moment Of Clarity i robi się niezręcznie. Artysta tej klasy nie powinien upadać tak nisko, aby musiał przypominać światu kto napisał The Walla. Mam również w pamięci to, jak wielką klęską okazała się trasa koncertowa promująca Pros. Jak dla mnie - album nie najgorszy, ale na pewno desperacki. A do tego kiepsko zaśpiewany. Obok Amused To Death nie powinien leżeć. _________________

Ostatnio zmieniony przez Incubus dnia Sob Kwi 17, 2010 1:42 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 1:40 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Artysta tej klasy nie powinien upadać tak nisko, aby musiał przypominać światu kto napisał The Walla. |
Tu IMO akurat do czynienia może mieć fakt, że obie płyty były napisane w tym samym czasie, stąd "przeciek" stylu czy pomysłu... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 1:44 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem był to zabieg celowy, żeby nie powiedzieć cyniczny. Roger jest zbyt zaawansowanym pedantem, aby wypuszczać albumy na zasadzie outtake'ów. Zwłaszcza w momencie, gdy dopiero próbuje wyrobić sobie nazwisko... a takie prztyczki jak Moment z pewnością miały mu w tym pomóc - "patrzcie, to ten, no, pan Pink Floyd". Niestety, nie do końca się udało. Zresztą przypomnijmy sobie jak reagowaliśmy na sample z WWRY w Still Burnin'. Z tym, że tam to był tylko niewinny snippecik, a tutaj mamy Mother II, tylko tekst jest inny i gitary Davida brakuje, oj brakuje!  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 2:31 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | To w większości zasługa Jeffa. |
Z ciekawości, bo sam nie wiem - Jeff odpowiada za większość aranżacji na tym albumie? Bo wiadomo, gitary są bardzo dobre, ale weźmy już Twoje ulubione Three Wishes... Ten zaciągający bas, uderzenie pianina - to wszystko pomysły Jeffa? Jeśli tak, to duży szacun, bo właśnie o to mi chodzi: jest pomysłowo, z wykorzystaniem różnych instrumentów i sprawdza się to świetnie. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 3:06 pm Temat postu: |
|
|
Jeff nagrał większość partii solowych i z tego co czytałem udzielał się również w warstwie kompozycyjnej, a więc z pewnością miał wpływ na aranżacje utworów. Jednak lista muzyków współtworzących ATD jest rozległa, np. poza beckiem na gitarze zagrali m. in. Andy Fairweather Low, Geoff Whitehorn czy Tim Pierce, na klawiszach zagrał Patrick Leonard, natomiast partie basowe w większości utworów są zasługą Jamesa Johnsona. Sam Roger basistą jest dość przeciętnym, dlatego wynajął kilkunastu muzyków do zagrania partii gitarowych maści wszelakiej. Najbliższą współpracę nawiązał natomiast z Jeffem Beckiem, to była jego "gwiazda" na tym albumie, podobnie jak Clapton na Prosach. Znając dość dobrze solową twórczość Jeffa mogę stwierdzić, że jego styl tworzenia muzyki miał ogromny wpływ na ostateczny kształt ATD. Ta kolaboracja zrodziła prawdziwe dzieło sztuki. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 3:18 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Moim zdaniem był to zabieg celowy, żeby nie powiedzieć cyniczny. Roger jest zbyt zaawansowanym pedantem, aby wypuszczać albumy na zasadzie outtake'ów. |
Nie, nie, nie- nie pasuje mi to. Oba albumy (Wall i Autostop) były napisane w tym samym czasie, w roku 1979. Dokładnie tym samym. Kiedy Floydzi mieli kłopoty finansowe- Waters przyniósł dwa bardzo zaawansowane, prawie skończone pomysły: właśnie te płyty. Zespół wybrał Mur, Waters użył drugiego po 5 latach- ale to już było napisane... To nie to samo co snippet WWRY w Still Burning po 30 latach- te kawałki były napisane w tym samym czasie, totalnie potrafię zrozumieć czemu są podobne... Pracował nad obydwoma projektami w tym samym czasie, przecieki pomysłów z jednego do drugiego mogły być zupełnie naturalne. To mogło wyjść zupełnie naturalnie- próbował wrzucić podobny pomysł tu i tam, zobaczyć gdzie będzie pasował bardziej... w rezultacie został w obu.
Co innego decyzja o wydaniu tego utworu- ale jeśli miał to jako całość (a miał), którą już napisał i stworzył, to właśnie jego pedantyczność sprawiła że tego nie odrzucił, bo był zbyt przekonany do albumu jako całości... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 3:23 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | A Broken China słyszał?  |
Słyszał i ma gdzieś tam w zasobach twardego...
Jednak muszę sobie przypomnieć bo dawno nie słuchałem.
To, że nie powracałem widać pokazuje, że szału nie było.
| Fenderek napisał: | Tak, w Hyde Parku, bębnił Mason (całe DSOTM i bisy, czyli bodaj Comfortably Numb i coś jeszcze), także miałem 1/2 Floydów...
Jeden z lepszych koncertów jaki kiedykolwiek widziałem, między 60 a 80 tys. ludzi... |
Fajnie miałeś
Ostatnio gdzieś natknąłem się na wzmiankę, że jakoby Waters zaproponował Gilmourowi by ten pograł na trasie nadchodzącej u niego...
Ten drugi się jednak wypiął. A szkoda. _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 3:32 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Nie, nie, nie- nie pasuje mi to. Oba albumy (Wall i Autostop) były napisane w tym samym czasie, w roku 1979. Dokładnie tym samym. Kiedy Floydzi mieli kłopoty finansowe- Waters przyniósł dwa bardzo zaawansowane, prawie skończone pomysły: właśnie te płyty. Zespół wybrał Mur, Waters użył drugiego po 5 latach- ale to już było napisane... To nie to samo co snippet WWRY w Still Burning po 30 latach- te kawałki były napisane w tym samym czasie, totalnie potrafię zrozumieć czemu są podobne... Pracował nad obydwoma projektami w tym samym czasie, przecieki pomysłów z jednego do drugiego mogły być zupełnie naturalne. To mogło wyjść zupełnie naturalnie- próbował wrzucić podobny pomysł tu i tam, zobaczyć gdzie będzie pasował bardziej... w rezultacie został w obu.
Co innego decyzja o wydaniu tego utworu- ale jeśli miał to jako całość (a miał), którą już napisał i stworzył, to właśnie jego pedantyczność sprawiła że tego nie odrzucił, bo był zbyt przekonany do albumu jako całości... |
A wiesz, że mnie przekonałeś? Ma to ręce i nogi. Niemniej jednak sądzę, że mógłbym docenić bardziej Pros gdyby album zachował pełną autonomię. Nie wiem, być może podświadomie przyjąłem ATD jako wzór i przykład możliwości Watersa, a może po prostu się czepiam... Wiesz, ja mam spory uraz do Rogera za tę jego megalomanię i podkreślanie na każdym kroku, że to ON napisał Walla i Dark Side. Pamiętam, że wyrwałem nawet kilka stron z książeczki koncertowego In The Flesh... było tam coś w stylu: "Zagrałem również kilka kawałków z TDSOTM i The Wall, KTÓRE JA NAPISAŁEM, a które są ogrywane ad infinitum przez TAMTEN INNY ZESPÓŁ"... jakoś tak nerwy mi wtedy puściły, nie chciałem tego czytać w otoczeniu zdjęcia tej dumnej, szelmowsko uśmiechniętej gęby. I do dziś przybieram ofensywną postawę, gdy widzę jak Waters zagarnia pod pachy echa dawnego PF. Co nie znaczy, że nie cenię go jako artysty - wręcz przeciwnie. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 4:00 pm Temat postu: |
|
|
Oczywiście, ze albumowi pełna autonomia by pomogła- ja go też właśnie traktuje jako... no jest w tym taki jakby krok w tył, a nie w przód. To nie jest jeszcze pełnoprawny autonomiczny album Watersa solo (chyba że przyjmiemy że Wall i Final Cut nimi były, wtedy jak najbardziej... ), jeszcze nie jest na zasadzie "ja solo,w innym kontekście"- to jest cały czas ten sam zupełnie kontekst. Tu pełna zgoda.
A na megalomanie cierpią oboje, niestety, tak Waters jak i Gilmour mają swoje grzechy na sumieniu... na chwilę się dało coś pokonac na Live 8 ale... nie wierzę, zeby cokolwiek kiedykolwiek jeszcze się zdarzyło. Zresztą, bez Wrighta to już chyba nie miałoby sensu... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 4:41 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | A na megalomanie cierpią oboje |
To który jest pasywem?
| Fenderek napisał: | | niestety, tak Waters jak i Gilmour mają swoje grzechy na sumieniu... na chwilę się dało coś pokonac na Live 8 ale... nie wierzę, zeby cokolwiek kiedykolwiek jeszcze się zdarzyło. Zresztą, bez Wrighta to już chyba nie miałoby sensu... |
Dokładnie. Poza tym sam Waters w wywiadach podkreślał wiele razy, że o ile był skłonny iść na kompromis na tę jedną okoliczność, tak już nie wyobraża sobie ciągłych kompromisów w skali trasy koncertowej. Z kolei Gilmour uciął temat krótko, że po OAI zamierza udać się na muzyczny odpoczynek, a "współpraca z panem Watersem nie jest jego wizją nieba".
Ostatnim występem "najbliżej" PF był moim zdaniem solidarnościowy koncert w Gdańsku - na jednej scenie zagrał wtedy David, Rick, Guy (z post-watersowego składu PF), Dick Parry (TEN saksofon) oraz Jon Carin. Lepiej być już nie mogło, a przecież grał jeszcze Możdżer, zaś naszą rodzimą orkiestrą dyrygował Preisner. Emocje i poziom porównywalne do występów PF na trasie DB (PULSE), ba! Brak zaprogramowanych sekwencji świateł dał Davidowi pełną swobodę improwizacyjną, a chyba wszyscy czytający ten temat wiedzą doskonale, że ten facet czuje bluesa.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o przyszłość PF. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 8:41 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | | Jeff nagrał większość partii solowych i z tego co czytałem udzielał się również w warstwie kompozycyjnej, a więc z pewnością miał wpływ na aranżacje utworów. |
Z tego co ja czytałem to nie do końca, Beck opowiadał że jego nagrania na "Amused to death" trwały 2-3 dni ,puszczali mu całkowicie gotowe utwory i sam miał sobie wymyślić jakie i gdzie solówki dogra w nich, więc poniekąd rzeczywiście jego partie są skomponowane/zaimprowizowane przez niego samego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 11:29 pm Temat postu: |
|
|
A propos rozmowy do Pros And Cons - czy to nie był "jeden z kilku" albumów przedstawiony Floydom do wyboru obok Walla? Stąd może wtórność, którą zarzuca Incubus
| Cytat: | Jednak muszę sobie przypomnieć bo dawno nie słuchałem.
To, że nie powracałem widać pokazuje, że szału nie było. |
Jezus Maria! Toż Broken China spajał tutaj wszystkich gilmourowców i watersowców Dla mnie Broken China jest najlepszym solowym albumem. Trafia do mnie ta melancholia i delikatność Wrighta. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Kwi 18, 2010 12:21 am Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | A propos rozmowy do Pros And Cons - czy to nie był "jeden z kilku" albumów przedstawiony Floydom do wyboru obok Walla? Stąd może wtórność, którą zarzuca Incubus
|
| Fenderek 5 postów wyżej napisał: |
Oba albumy (Wall i Autostop) były napisane w tym samym czasie, w roku 1979. Dokładnie tym samym. Kiedy Floydzi mieli kłopoty finansowe- Waters przyniósł dwa bardzo zaawansowane, prawie skończone pomysły: właśnie te płyty. Zespół wybrał Mur, Waters użył drugiego po 5 latach- ale to już było napisane... |
 _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
crescendo
Dołączył: 22 Sty 2010 Posty: 1
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 11:11 am Temat postu: |
|
|
Bo renta cienka.
Dajcie spokój...  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 12:05 pm Temat postu: |
|
|
Queen zrobiło musical, ABBA zdaje się wszystko zaczęła, chyba było coś o Elvisie, Elton john i Rod Stewart współpracowali przy swoich (wszystkie przynajmniej widziałem reklamowane w Londynie, dwa widziałem na żywo)- to czemu niby Roger Waters nie miałby wystawić czegoś, co nascenę nadaje się bardziej niż te wszystkie razem wzięte? Tego, ze to będzie kilkanaście razy lepsze od We Will Rock You jestem pewien w 100%... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 12:12 pm Temat postu: |
|
|
Znaczy, raz już próbował "wystawiać" The Walla w Berlinie i mimo plejady gwiazd wyszła mu... kupa. So I'm not sure... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 12:40 pm Temat postu: |
|
|
On tylko jedzie w trasę ze Ścianą. Onet przeinaczył wiadomość.
Jechał z Ciemną stroną to niech i jedzie w trasę z tym.
Nadarzy się okazja to pojadę bo mogę tego słuchać w nieskończoność.
Waters o wiele bardziej oddaje ducha PF niż Gilmour w swoich solowych koncertach czego przykładem poprzednie trasy. _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 1:14 pm Temat postu: |
|
|
| Mandey napisał: | | Waters o wiele bardziej oddaje ducha PF niż Gilmour w swoich solowych koncertach czego przykładem poprzednie trasy. |
Wiesz co, nie zgodzę się. Nie wiem co rozumiesz przez "ducha PF" - dla mnie jest nim głos, gitara i klawisze PF oraz ten specyficzny, nieco szalony, ale też mocno baśniowy klimat... czyli właśnie poprzednia trasa Davida pasuje tutaj idealnie - wiem co mówię bo uczestniczyłem w niej.
Sam Waters to niestety tylko skrzek na scenie i zgraja muzyków sesyjnych, która kompletnie nie czuje bluesa. Takie jest moje zdanie. Być może nadchodząca trasa je zweryfikuje. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 1:39 pm Temat postu: |
|
|
Ok. Watersa miałem okazję podziwiać na żywo na trasie Dark Side Of The Moon no i wbiło mnie w ziemię... Już wcześniej mnie wbiło jak oglądałem DVD z trasy In The Flesh. Nie wiem co masz do muzyków towarzyszących Watersowi ale Carin i Snowy White współpracowali z PF ten pierwszy od A Momentary Lapse... a drugi był gitarzystą na kilku trasach jeszcze klasycznego PF więc nie wiem gdzie leży problem. Nikt jak oni właśnie czują muzykę Floydów (prócz członków rzecz jasna).
Ja do Davida nic nie mam. Też mi się jego koncerty podobają (do stoczni nie pojechałem tylko dlatego, że wylądowałem w szpitalu) i uważam, że dużym plusem jest obecność Wrighta u niego na trasie czy solowym albumie ostatnim ale jednak nie przekonuje mnie to wszystko jako całość. Wolę aranż Watersa i kawałki które zapodaje na koncertach. Gilmour grał non stop to samo z małymi wyjątkami. Waters zmieniał często.
A co najważniejsze Waters gra więcej klasyki PF (Animals, WWYH) no i ta jego morda wiecznie szyderczo uśmiechnięta. Uwielbiam na nią patrzeć.  _________________
  
Ostatnio zmieniony przez Mandey dnia Sro Maj 05, 2010 1:42 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 1:42 pm Temat postu: |
|
|
Omg. Lepiej niech płytę dziad nową wyda, a nie odgrzewa kotlety. Niesmaczne to się robi. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 2:13 pm Temat postu: |
|
|
| Mandey napisał: | A co najważniejsze Waters gra więcej klasyki PF (Animals, WWYH) no i ta jego morda wiecznie szyderczo uśmiechnięta. Uwielbiam na nią patrzeć.  |
Ja boję się chodzić na jego koncerty w obawie, że właśnie w odpowiedzi na te mordę zniesie mnie ochrona i kasa mi przepadnie.
Jak widać doceniamy w PF dobrodziejstwa płynące z przeciwległych obozów. Co do Snowy'ego - jemu klasy odmówić nie mogę, natomiast mam w pamięci kilka koncertów z trasy In The Flesh, kiedy to wraz z "lewym" Doylem próbowali we dwóch ugryźć solo Davida w Comfortably Numb. I właśnie dlatego mówię: NIE! Waters ma za mało dobrych, solowych kawałków, aby koncertować bez kulenia ogona pod The Walla czy Dark Side. I niestety, po raz kolejny bije to po oczach.
| BeBe napisał: | | Omg. Lepiej niech płytę dziad nową wyda, a nie odgrzewa kotlety. Niesmaczne to się robi. |
Z ust mi to wyjąłeś. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mtciuchcia

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 53
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|