| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Lis 26, 2005 12:05 pm Temat postu: |
|
|
Pink Floyd- niewiele mogę powiedzieć o tym zespole, bo chociaż znam doskonale czlonków zespolu i ich historię, to jednak bez bicia przyznaję się, że nie slyszalem ani jednego albumu(tylko proszę mnie nie bić). Może teraz się co nieco zmieni, gdyż boy mojej siostry jest zawziętym fanem Floydów, tak więc... _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Lis 26, 2005 6:58 pm Temat postu: |
|
|
Proszę wybaczyć, może to będzie trochę zarozumiałe, ale po prostu nie mogę wytrzymać...
Czy mamy na Forum przeciwników tego zespołu? Czy jest ktoś, kto uważa Pink Floyd za nudny, smętny? Czy ktoś sądzi, że w ich muzyce nie ma nic szczególnego?
Piszę to wszystko, bo ostatnio lubimy z Yeah88 dyskutować na ten temat. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, bym o to zapytał resztę Forum  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Sob Lis 26, 2005 11:20 pm Temat postu: |
|
|
Ja uważam PF za cudowny, pod niektórymi względami nawet lepszy od Queen (teksty stoją o 10000x wyżej od najlepszych Queenowskich) ale nie jest to tak drastyczna przewaga by wywaliła Queen z no. 1 mojego rankingu. A co sądzi reszta?
Who cares?  _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Lis 26, 2005 11:54 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, bym o to zapytał resztę Forum  |
Mamy w Polsce wolnośc słowa, więc nie
Teksty- lepsze, po prostu ambitniejsze niż u Queen, tu się zgadzam z crowleyem (choć wg mnie nie ma nic lepszego niż tekst do Innuendo czy do Who wants To Live Forever).
Sama muzyka- mogę przy niej zasnąć, możecie mnie spalić na stosie, ale cholernie mnie nudzi, już chyba wolę The Beatles...
Za 100 razy lepszy zespół uważam od Pink Floyd Marillion. Super głos Fisha (wokal w PF jest dramatycznie przeciętny), gitara... hmmm... powiedzmy, że i Rothery i Gilmour zasługują na uznanie, basy na pewno lepsze u Marillion i to dużo lepsze, perkusja- umówmy się, że Mason nie robi nic więcej poza wybijaniem rytmu, a perkusiści Marillion to była i jest klasa sama w sobie. No i teksty Marillion uważam za równie dobre co u PF. Dlaczego porównuję akurat te zespoły? Bo oba to rock rogresywny, poza tym jeśli już rock progresywny- to tylko Yes i Marillion (oczywiście nie tylko, ale przede wszystkim, moim zdaniem).
Od Pink Floyd wolę też takie kapele jak Guns'n'Roses, Led Zeppelin, AC/DC, Deep Purple i jego pochodną Rainbow i wiele innych grup. Moim zdaniem Pink Floyd tworzył świetne concept albumy, ale ich piosenki pozostawione same sobie w ogóle się nie bronią...
Jednym słowem, Pink Floyd wraz z The Beatles uważam za najbardziej przeceniony zespół w historii muzyki. Ich miejsce powinno zająć niedocenione AC/DC, któe współcześnie ma wpływ na wielu wykonawców (The Darkness brzmi łudząco podobnie nie tylko do Queen, ale właśnie też do AC/DC) i Marillion. Zresztą, ile stron ma temat o Marillion, a ile ma temat o PF? Fakty móią same za siebie- taki Marillion jest niedoceniony, a Pink Floyd przeceniony.
Poza tym, nie uważam ich za genialny zespół. Traktuję ich trochę jak wykonawców poezji śpiewanej- muzyka jest pretekstem do wyrażenia przekazu, do dotarcia do odbiorcy. Ale muzycznie Pink Floyd to nic interesującego. Tekstowo- owszem, ale muzyka przeważnie (mnie) nudzi. Daktego nei mogę stwierdzić: "Pink Floyd ROCKS", bowiem wiele zespołów bije ich pod względem muzyki na głowę.
Ale w Pink Floyd jest parę dobrych rzeczy:
- występ na Live 8
- teksty i przekaz
- aranżacje
- klimat
- concept albumy
Wady:
- brak dynamiki
- kiepski wokal
- kiepska sekcja instrumentalna (z wyj. Gilmoura)
- brak innowacyjności, łamania barier
Pink Floyd uważam za zespół bardzo dobry, za taki, który trzeba znać. Ale nie za genialny...
Tyle ode mnie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 12:08 am Temat postu: |
|
|
a widziałeś np PULSE albo Delicate Sound of Thunder? Mam na myśli zapisy wideo z tych występów? Bo to naprawdę duzo zmienia np piosenki z The Wall liv zawsze w moim mniemaniu brzmiały lepiej (cholera przy początku Comfortably Numb z tym mrocznym chórkiem z wyijającym się głosem Ricka to wymiękam) a jak wrzeszcza Dvid i Rick przy Run Like Hell... ech.... i masz racje co do wokalu - nie lubę głosu Watersa, uwielbiam wokal Gilmoura. _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 12:17 am Temat postu: |
|
|
Tak szczerze mówiąc, to nie znam Pink Floyd live, prócz Live8, rzecz jasna  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 12:57 am Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | Tak szczerze mówiąc, to nie znam Pink Floyd live, prócz Live8, rzecz jasna  |
Hmm.... A z jakich płyt ich znasz? Z DSOTM, The Wall, WYWH i Animals?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 12:59 am Temat postu: |
|
|
Wymieniłeś najlepsze płyty PF jakby z tej strony ich znał to pwnie by się w tej grupie zakochał może ktoś mu dał jaką pierwsza do odsłuchu Meddle? (*)
(*) - złosliwiec ze mnie, co?
(**) - odnosi sie do dyskusji na forum PF  _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 1:04 am Temat postu: |
|
|
| Karol napisał: |
| Cytat: | Tak szczerze mówiąc, to nie znam Pink Floyd live, prócz Live8, rzecz jasna |
Hmm.... A z jakich płyt ich znasz? Z DSOTM, The Wall, WYWH i Animals?
|
Tak, z tych, ponoć najlepsze płyty Pink Floyd. Nie przekonali mnie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 1:05 am Temat postu: |
|
|
| crowley napisał: | Wymieniłeś najlepsze płyty PF jakby z tej strony ich znał to pwnie by się w tej grupie zakochał może ktoś mu dał jaką pierwsza do odsłuchu Meddle? (*)
(*) - złosliwiec ze mnie, co?
(**) - odnosi sie do dyskusji na forum PF  |
Jesteś złośliwy jak cholera . Czy to moja wina że zakochałem się w PF od płyty Meddle ?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 1:08 am Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Karol napisał: |
| Cytat: | Tak szczerze mówiąc, to nie znam Pink Floyd live, prócz Live8, rzecz jasna |
Hmm.... A z jakich płyt ich znasz? Z DSOTM, The Wall, WYWH i Animals?
|
Tak, z tych, ponoć najlepsze płyty Pink Floyd. Nie przekonali mnie. |
Dla kogo najlepsze, dla tego najlepsze . Moja czołówka to Meddle, A Saucerful Of Secrets, A Momentary Lapse Of Reason, The Division Bell i uwaga... More. Z tych "najlepszych" płyt to najczęściej słucham Animals i The Wall (rzadziej studyjnej, wolę koncertową)  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 1:18 am Temat postu: |
|
|
| O właśnie- zapomniałem dodać, że jedyną płytą PF, którą lubię jest The Division Bell. High Hopes to dzieło, reszta ginie u mnie w mroku nudy i zapomnienia. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 1:37 am Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | O właśnie- zapomniałem dodać, że jedyną płytą PF, którą lubię jest The Division Bell. High Hopes to dzieło, reszta ginie u mnie w mroku nudy i zapomnienia. |
Taa.... Coming Back To Life, Take It Back, What Do You What From Me? to kawałki nude.....
Nie wiem czy znasz taki kawałek jak Learning To Fly (najbardziej komercyjny w dorobku PF). Jeżeli i on wyda Ci się nudny to znaczy że nie jesteś stworzony do słuchania PF, a szkoda. Mi muzyka PF pomogła duchowo. Zaczynam dostrzegać w swoim życiu nawet drobne szczegóły, których nigdy bym nie zauważył. To jest coś więcej niż tylko muzyka, to przede wszystkim teksty (jakby co to piszę o całym dorobku, a nie o ostatniej płycie studyjnej ). Pozwalają zastanowić się nad sobą. Nie traktuję PF jako rozrywkę... Queen stanowi dla mnie rozrywkę, bo nie widzę niczego szczególnego w ich tekstach (pomijając płytę Innuendo).
Radzę Ci wysłuchać WSZYSTKICH płyt PF, a zobaczysz że aż tacy nudni to oni nie są (vide The Piper At The Gates Of Dawn i single z tego okresu).  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 2:08 am Temat postu: |
|
|
Dokładnie o to mi chodziło - dyskusja
| crowley napisał: | | Ja uważam PF za cudowny, pod niektórymi względami nawet lepszy od Queen (teksty stoją o 10000x wyżej od najlepszych Queenowskich) ale nie jest to tak drastyczna przewaga by wywaliła Queen z no. 1 mojego rankingu. |
Teksty - OGÓŁEM mają faktycznie lepsze (choć niektóre teksty Queen to po prostu geniusz), jednak nie zgodziłbym się, że o tyle razy . I jakkolwiek kocham Pink Floyd, to jednak Queen wciąż nr 1.
| Yeah88 napisał: | Mamy w Polsce wolnośc słowa, więc nie |
To fajnie
| Yeah88 napisał: | | - brak innowacyjności, łamania barier |
Tylko z tym się nie zgodzę mówiąc obiektywnie (bo z kiepskim wokalem i sekcją instrumentalną też się nie zgadzam, ale już subiektywnie....). To Pink Floyd, o ile się nie mylę, pierwszy zaczął nagrywać concept albumy. Na nich się wzorowali inni (ale nie jestem pewien co do tego). Jako pierwsi grali muzykę psychodeliczną - to jest innowacyjność i w pewnym sensie złamanie bariery.
Co do Marillion, to powiem Ci podobnie jak na gg - nie twierdzę, iż to nie jest genialny zespół, ale to nie znaczy wcale, że Pink Floyd już nie jest.
| Yeah88 napisał: | | a widziałeś np PULSE albo Delicate Sound of Thunder? |
PULSE - Yeah88, to musisz zobaczć. Poślę Ci jakieś urywki video, musisz po prostu To Ci może wiele pokazać.
| crowley napisał: | | nie lubę głosu Watersa, uwielbiam wokal Gilmoura. |
Ja osobiście lubią oba głosy, ale Waters miał wokal słabiuuuuutki. Gilmour - dobry, ale nie do przesady (w Take It Back np. bardzo fajnie brzmi, nawet chrypę fajną robi ). Aby ktoś wiedział jaki wokal ma Waters, radzę posłuchać go przy Wish You Were Here na Live8 (i później Gilmour uśmiechający się do Masona )
| Karol napisał: | | Taa.... Coming Back To Life, Take It Back, What Do You What From Me? to kawałki nude..... |
To są na pewno kawałki lżejsze, które Yeah88 by się spodobały What Do You Want From Me nawet polubiłeś, prawda?
| Karol napisał: | | Nie traktuję PF jako rozrywkę... Queen stanowi dla mnie rozrywkę, (...) |
Wiem, że mówisz subiektywnie, ale jednak ja bym inaczej powiedział. Queen to coś więcej, ale Pink Floyd także.
| Karol napisał: | | To jest coś więcej niż tylko muzyka, to przede wszystkim teksty |
Właśnie z tym też związane było moje pytanie - Ci, którzy uważają Pink Floyd za nudne, chwalą jednak teksty. Moim zdaniem ich muzyka łączy i jedno, i drugie - i chodzi mi o to, czy są tutaj przeciwnicy ich MUZYKI, nie ogółu. Mam wrażenie, że przeciwnikom powinien spodobać się okres po Watersie. The Division Bell, które zyskało w tej dyskusji na razie dobrą opinię, to przykład, czyli też te utowory, które wymienił Karol.
Cholera, Wish You Were Here i Comfortably Numb z Live8 to po prostu niesamowita sprawa....Szczególnie ostatnia minuta tego drugiego....jak Mason z bębnów przechodzi na talerz i ta poruszająca się kamera....Ech, poezja
PULSE polecam wszystkim. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karol
Dołączył: 08 Sty 2005 Posty: 520
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 2:31 am Temat postu: |
|
|
Post Watersowskie PF to bardziej komercyjne PF i dlatego bardziej podoba się publice, bo takie Echoes to słuchają tylko debile . Ale zaraz... a A Momentary Lapse Of Reason to pies? Przecież takie kawałki jak On The Turning Away, One Slip, Dogs Of War, Sorrow, czy nawet Learning To Fly to wybitne piosenki post Watersowskiego okresu. Nie rozumiem, dlaczego AMLOR jest tak niedocenioną płytą PF. A co do rady dobrego wuja, to radzę wszystkim raczkującym fanom PF wysłuchać następujących płyt:
1. Meddle
2. A Saucerful Of Secrets
3. The Piper At The Gates Of Dawn (możecie równie dobrze zacząć od tej płyty )
4. Atom Heart Mother (obowiązkowa lektura)
5. Ummagumma (dla wytrwałych)
6. More (przynajmniej dla Cirrus Minor, Green Is A Colour, The Nile Song i Cymbaline)
Następnie łapcie się za pozostałe płyty PF bo początki kariery już poznaliście .
Acha.... Są piosenki, które zostały wydane tylko na singlach i na różnych kompilacjach, ale są warte uwagi np. Arnold Layne, See Emily Play, Careful With That Axe, Eugene, Paintbox, Julia Dream, Point Me At The Sky, czy Embryo. Ci którzy posiadają niedostępny dla śmiertelników box A Tree Full Of Secrets (18 płyt z rarytasami), znajdą tam wiele ciekawych utworów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego..... no może prócz tego wydawnictwa . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Lis 27, 2005 2:50 am Temat postu: |
|
|
On The Turning Away - tak jest, super. Wokal przypomina mi trochę ten z Coming Back To Life. Ale co do tych piosenek to Karol ma rację (z płytami się nie zgadzam ) _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 28, 2005 12:37 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | - brak innowacyjności, łamania barier |
To odnosnie Floydow...
Jedna z najzabawniejszych rzeczy jaka w zyciu czytalem...
Mozna ich nie lubic. Mozna ich uwarzac za nudziarzy. Ale IM zarzucic brak innowacyjnosci to jakby stwierdzic ze Queen moze OK, ale wokalista byl do dupy i byl kiepskim showmanem...
Sorry YEAH, ale oni wnisli do technik nagrywania i do muzyki rozrywkowej wiecej niz Queen i Marillion wziete razem. Na kim myslisz sie wzorowalo Marillion...? Pink Floyd, Genesis, Yes- to byli ich mistrzowie... "Dark Side Of the Moon" samodzielnie zmienilo bieg historii muzyki rockowej. Sama idea concept albumu zostala przez nich an spolke z Genesis i Yes wymyslona. Oni jako PIERWSI zaczeli wykorzystywac stereo do granic mozliwosci. Bez Floydow nie byloby wielu zespolow ktore teraz znamy. Smiem twierdzic ze Marillion jest jednym z nich. Brak innowacyjnosci? Znajdz mi plyte z 1973 albo przed ktora brzmialaby tak jak "Dark side Of the Moon". Porownaj brzmienie jej i debiutu Queen i powiedz mi ze zostaly wydane w tym samym czasie. Wedlug mnie dzieli je WSZYSTKO. Pamietaj, w tym czasie rzadzil glam rock. Pink Floyd nagralo DSOTM. Takich plyt wczesniej NIE BYLO. Jesli to nie jest innowacja- to co jest? To ze teraz wielu brzmi jak Floyd nie znaczy ze oni nie byli innowacyjni- oni po prostu byli pierwsi i ich wplyw na muzyke musi byc gromny. To tak jakby zarzucic brakl oryginalnosci Black Sabbath- tyle przeciez zespolow metalowych... Ale oni byli PIERWSZYM, przed nimi NIKT tak nie gral. Z Floydami jest tak samo- oni zmienili bieg historii jak malo kto. Mozna ich nie lubiec, mozna sie nimi nudzic (przechodzi to moje pojecie jesli mam byc szczery, ale tez mnie nudzi np. Marillion za wyjatkiem dwoch plyt, a juz na pewno ten bez Fisha), ale innowacyjni to oni na pewno byli... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 28, 2005 5:33 pm Temat postu: |
|
|
Nie mozna oceniac tego w oderwaniu od danej rzecywistosci. Jesli juz porownujesz Marillion i Floyd to bardzo pod uwage powinnismy wziac fakt iz w przypadku Fisha i spolki mowimy o poczatku lat 80-tych,w przypadku Floydow mowimy (glownie) poczatek i wlasciwie lata 70-te... To jest EPOKA roznicy. Piosenki Floydow wyciagniete z albumow sie nie bronia? Na pewno nie wszystkie, ale to samo mozna powiedziec i o Marillion. Nie wszystkie pojedyncze utworyz "Misplaced Childhood" bronia sie wyrwane z kontekstu. Ba, nie wszystkie utwory z "Nocy w Operze" wyrwane z kontekstu sie bronia! Ale sa i takie ktore sie bronia i to bardzo! Comfortably Numb i Hey You sa muzycznie rewelacyjne! Shine On You Crazy Diamond to jest najpiekniejszy utwor WSZECHCZASOW, (uwazam plyte "Wish You Were Here" za najlepszy album kiedykolwiek przez kogokolwiek nagrany, nawet Queen nie wznioslo sie na ten poziom moim zdaniem)... Czy "Money" albo "Echoes" nie wyrozniaja sie, nawet wyjete ze swoich albumow?
Nudne... Nie wiem, ja slyszalem cale "Dark Side..." zagrane nuta w nute przez Dream Theater i... plakalem na koncercie, takie to bylo piekne. Przez nastepnych piec dni czulem sie jak w mydlanej bance, kompletnie oderwany od rzeczywistosci, nic mnie nie ruszalo. Byly emocje, byla energia, byly piekne melodie... Slaby wokal? Waters ma wokal dosc szortski, ale tez do tekstow ktore wyspiewuje nadaje sie jak zaden inny. Przypomina mi wtym Nicka Cave'a, ktory rowniez nie ma "slicznego" glosu, ale ma cholernie teatralny... Zreszta- Watersowi od Fisha az tak nie jest daleka... Zreszta, znowu, kto tu sie na kim wzorowal... polowe utworow (albo i wiekszosc) spiewal Gimour i najnormalniej w swiecie nie zgodze sie, ze jest slabym spiewakiem. Moze sie nie podobac jego maniera wokalna, ale glos to on ma... Slaba sekcja instrumentalna? Ja nie wiem czego Ty sluchasz, ale jak tak to bronisz "Friends Will Be Friends" czy "Body Language" doszukujac sie na sile najmniejszych nawet technicznych przeblyskow a nie jestes w stanie zauwazyc cudownej gry CALEGO zespolu wtakim niezwykle porywajacym fragmencie "Money" czy tez niesamowicie nastrojowym "Breathe"? O "Atom Heart Mother" to ja juz nawet nie wspominam...
Mozna ich nie lubic tak po prsotu. Nie rozumiem, ale spokojnie i latwo akceptuje. Ale mowienie ze sa kiepskimi instrumentalistami, ze nie sa innowacyjni i ze ich utwory nie licza sie w oderwaniu od plyt... uwazam za... szukanie dziury w calym. Poszukaj piekna czy wirtuozerii w tej muzyce tak samo uwaznie jak starasz sie je znalezc w "Body Language" czy "Friends Will Be Friends"... Mozesz calkiem sporo znalezc, obiecuje Ci...
Ja lubie Marillion. Ale jednej rzeczy o nich nie powiem. Innowacyjni to oni nie byli... To co oni grali w l;atach 80-tych to bylo Genesis, Yes i FLOYD bis. Nic nowego, nic oryginalnego. Uwazam "Misplaced Childhood" za jedna z fajniejszych plyt w historii muzyki rockowej, ale nowe ani innowacyjne toto na pewno nie bylo. I co- argument na nie? Niekoniecznie... To ciagle bylo fajne... Ale bardziej ten argument pasuje do marillion niz Floyd, wiekszosc krytykow Ci to powie... I nie chodzi o podobanie sie czy nie podobanie sie, ale o ciaglosc historii muzyki rockowej. Bez Floydow swiatek muzyczny AD 2005 bylby cholernie ubogi. Smiem twierdzic ze Marillion mogloby brzmiec ZUPEEEELNIE inaczej... jesli w ogole by istnialo... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Lis 28, 2005 7:23 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Cytat: | | - brak innowacyjności, łamania barier |
To odnosnie Floydow... Jedna z najzabawniejszych rzeczy jaka w zyciu czytalem... |
Nie widzę w tym nic zabawnego... Wyraziłem po prostu swoje zdanie. Może i byli innowacyjni, ale czy łamali bariery, konwencje? Już nawet Sex Pistols wyprzedza ich pod tym względem- to oni głównie przeprowadzili rewolucję punkową, Pink Floyd zaś w niczym takim udziału nie mieli. Queen, a wcześniej The Beatles (których też nie lubię) zaczęli łączyć gatunki... Głównie o to mi chodziło, Pink Floyd nie miał tu tak dużo to powiedzenia, jak wcześniej wymienione zespoły.
| Fenderek napisał: | | Na kim myslisz sie wzorowalo Marillion...? Pink Floyd, Genesis, Yes- to byli ich mistrzowie... |
Tak, wiem o tym, na okładce "Script..." jest nawet winyl PF, ale WG MNIE uczeń przerósł mistrza i to o wiele. Marillion jest zupełnie innym zespołęm, nie czerpali tylko z PF i grupa (Marillion) ma swój styl- głównie oparta na Fishu i Rothery'ym. W Pink Floyd, prócz Gilmoura, nie widzę niczego zachwycającego, szczególnie perkusja doprowadza mnie do szału- równie dobrze można by zamiast Masona podłożyć automat...
| Fenderek napisał: | | Dark Side Of the Moon" samodzielnie zmienilo bieg historii muzyki rockowej. Sama idea concept albumu zostala przez nich an spolke z Genesis i Yes wymyslona. Oni jako PIERWSI zaczeli wykorzystywac stereo do granic mozliwosci. |
OK, przyznałem Ci rację, że sporo wnieśli do muzyki, ale ich muzyka sama w sobie jest dla mnie nużąca i, prócz tekstów, brak w niej czegoś zachwycającego.
| Fenderek napisał: | | Mozna ich nie lubiec, mozna sie nimi nudzic (przechodzi to moje pojecie jesli mam byc szczery, ale tez mnie nudzi np. Marillion za wyjatkiem dwoch plyt, a juz na pewno ten bez Fisha), ale innowacyjni to oni na pewno byli. |
Naprawdę przykro mi, że nie zachwycam się powszechnie uwielbianym Pink Floyd, ale nie jestem konformistą i ZAWSZE mam swoje zdanie. Może przechodzić pojęcie kogokolwiek. Mnie to nuży, muzyka Pink Floyd (nie mówię o tekstach) to nic szczególnego moim zdaniem.
Marillion? Jeśli trzy ich pierwsze płyty nudzą (lub jedna z nich, btw. Clutching At Straws jest może słabsze, ale też bym nei nazwał tego nudnym- takie Inncommunicado to jazda na całego), to w takim razie nie wiem, co nie jest nudne. Bo chyba tylko Gimmu Borgir i Slipknot
No i niech Ci będzie- byli innowacyjni, ale nie złamali żadnej bariery w stylu rock-opera jak w BoRhap albo wcześniej u The Beatles. Zespołem prekraczającym granice na pewno bym ich nie nazwał.
| Fenderek napisał: | | Piosenki Floydow wyciagniete z albumow sie nie bronia? Na pewno nie wszystkie, ale to samo mozna powiedziec i o Marillion. |
Proszę o przykłady piosenek Marillion. Wg mnie nie bronią się tylko pojeduncze utwory z MC (może ze trzy...) i Chelsea Monday ze script For A Jester's Tear. I to wg mnie wszystko.
| Fenderek napisał: | | Ale sa i takie ktore sie bronia i to bardzo! Comfortably Numb i Hey You sa muzycznie rewelacyjne! Shine On You Crazy Diamond to jest najpiekniejszy utwor WSZECHCZASOW, (uwazam plyte "Wish You Were Here" za najlepszy album kiedykolwiek przez kogokolwiek nagrany, nawet Queen nie wznioslo sie na ten poziom moim zdaniem)... |
Ja tak nie uważam. Przy Wish You Were Here (album) praktycznie zasnąłem, a byłem po mocnej kawie. Comfortably Numb dobrze wyszło jedynie na Live8, na albumie jest to piosenka która mnie najzwyczajniej męczy. No a sama piosenka WYWH to też moim zdaniem średnia kompozycja.
| Fenderek napisał: | | Slaby wokal? Waters ma wokal dosc szortski, ale tez do tekstow ktore wyspiewuje nadaje sie jak zaden inny. Przypomina mi wtym Nicka Cave'a, ktory rowniez nie ma "slicznego" glosu, ale ma cholernie teatralny... |
Waters ma wokal słaby, Gilmour niezły (ale tylko "niezły"). Za to Cave śpiewa ciągle tak samo, jeśli już przy nim jesteśmy (choć muszę przyznać, że jednak ma naprawdę oryginalny głos i, jak to ująłeś- teatralny, co jest tutaj tylko i wyłącznie zaletą).
| Fenderek napisał: | | - Watersowi od Fisha az tak nie jest daleka... |
Pozwól, że zacytuję:
| ktoś napisał: | | Jedna z najzabawniejszych rzeczy jaka w zyciu czytalem... |
Fish to geniusz o świetnej ekspresji i charakterystycznej barwie, Waters to przeciętność wśród wokali (a i tak z szacunku do PF nei użyłęm słowa "miernota").
| Fenderek napisał: | | Ja nie wiem czego Ty sluchasz |
Zapraszam do tematu "Inne brzmienia". Tam ostatnio napisałem posta. Żeby nie było- słucham bardzo różnej muzyki i nie tylko rocka i pochodnych. Na ich tle Pink Floyd jawi mi się jako poezja oprawiona w dość przeciętną warstwę muzyczną.
| Fenderek napisał: | jak tak to bronisz "Friends Will Be Friends" czy "Body Language" doszukujac sie na sile najmniejszych nawet technicznych przeblyskow a nie jestes w stanie zauwazyc cudownej gry CALEGO zespolu wtakim niezwykle porywajacym fragmencie "Money" czy tez niesamowicie nastrojowym "Breathe"? O "Atom Heart Mother" to ja juz nawet nie wspominam...
|
We FWBF i BL zawsze mam jednak świetny wokal i to mnie rusza. Zaś piosenki Pink Floyd ruszają mnie tylko, gdy nie ma udziału w nich Waters. High Hopes i całe The Division Bell to świetna muzyka. Waters zaś był "tylko" dobrym tekściarzem, zaś kompozycję powinien zostawić komuś innemu. Bo w jego utworach nie ma niczego nadzwyczajnego, a w takim FWBF i BL mam przynajmniej świetny wokal (i zawsze na dokładkę coś dodatkowego).
| Fenderek napisał: | Poszukaj piekna czy wirtuozerii w tej muzyce tak samo uwaznie jak starasz sie je znalezc w "Body Language" czy "Friends Will Be Friends"... Mozesz calkiem sporo znalezc, obiecuje Ci...
|
Znalazłem. Ale tylko tam, gdzie nie ma Watersa.
| Fenderek napisał: | | Ja lubie Marillion. Ale jednej rzeczy o nich nie powiem. Innowacyjni to oni nie byli... To co oni grali w l;atach 80-tych to bylo Genesis, Yes i FLOYD bis. Nic nowego, nic oryginalnego. |
A ja śmiem twierdzić, że Marillion jednak był innowacyjny, jak na swoją epokę. W latach '80 nikt nie nagrywał concept albumów, a jednak "Misplaced..." powstało.
| Fenderek napisał: | | Bez Floydow swiatek muzyczny AD 2005 bylby cholernie ubogi. Smiem twierdzic ze Marillion mogloby brzmiec ZUPEEEELNIE inaczej... jesli w ogole by istnialo... |
Zespoły, które cenię (z wyj. Marillion) i lubię i tak powstałyby bez udzału Pink Floyd. Nie powiesz mi chyba, że gdyby nie PF, nie powstałby zespół G'n'R...
Sorry, Pink Floyd mnie naprawdę nie rusza. Nie uważam ich muzycznie za geniuszy. Nagrywali świetne concepty albumy, mieli super teksty. Ale to wszystko, moim zdaniem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Lis 28, 2005 11:41 pm Temat postu: |
|
|
Wybacz, Yeah88, że odpisuję (wiesz o co mi chodzi), ale jednak coś muszę napisać...
| Yeah88 napisał: | W Pink Floyd, prócz Gilmoura, nie widzę niczego zachwycającego, szczególnie perkusja doprowadza mnie do szału- równie dobrze można by zamiast Masona podłożyć automat...
|
Time - to też można by zastąpić automatem perkusyjnym? Te pierwsze dwie minuty....
Wydaje mi się, że Mason, będąc po prostu normalnym perkusistą, na koncertach pokazywał się z lepszej strony, jego gra była dużo bardziej zauważalna i jakby pełniła ważniejszą rolę niż w studiu, była czymś więcej. Perkusja w Pink Floyd wydaje mi się być po prostu adekwatna do ich stylu.
Gilmour - okay, a co do jego wokalu, to chyba zgadzam się z Fenderkiem.
Waters - myślę, że na pewno był conajmniej dobrym basistą. Poza tym wydaje mi się być pewnym fenomenem - mało jest chyba basistów, którzy przjemują rolę głównego kompozytora i są w tym tacy świetni...Wiem, sądzisz inaczej, ale to i tak zostają jeszcze teksty. Po prostu geniusz sceny muzycznej i co najmniej dobry muzyk.
Jeszcze jedno - Yeah88, bez złośliwości, z uśmiechem na twarzy - proszę, wsłuchaj się bardziej w klawisze Wrighta Nie tylko Shine On You Crazy Diamond, w ogóle...Tak, Marillion miał wspaniałe klawisze, masz rację, ale wsłuchaj się bardziej w Richarda. To naprawdę świetny muzyk, może trochę Cię to przekona do zmiany opinii, że Pink Floyd to kiepska sekcja instrumentalna.
| Yeah88 napisał: | Zespołem prekraczającym granice na pewno bym ich nie nazwał.
|
Ja bym nazwał dlatego, iż jako pierwsi zaczęli grać muzykę psychodeliczną. To jest przełamanie bariery jeśli idzie o styl. Ja przynajmniej odczuwam wrażenie, że to, co chcą przekazać nie objawia się tylko w tekstach, ale i w genialnie dopasowanej do utworu atmosferze, klimacie (bardzo często za sprawą backgroundu - i tu kolejny geniusz, chyba mistrzowie w tej dziedzinie - pomysłowy i świetnie "wchodzący" do utworów)
Sorry, nie wytrzymałem  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
SoQ

Dołączył: 12 Sty 2004 Posty: 271 Skąd: Częstochowa / Katowice
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 10:25 am Temat postu: |
|
|
oj noz mi sie w kieszeni otwiera jak czytam co wypisujesz o Watersie Yeah Tak obrazac mojego Boga
Napisalbym Ci zebys posluchal sobie jego solowych plytek np Amused to death albo Pros and cons of hitchhiking, ale skoro nie ruszaja Cie nawet takie albumy jak The Wall czy Wish You Were Here ...
Nie twierdze i nigdy nie twierdzilem ze jest on wybitnym wokalista. Gdzie mu tam do Freddiego. Ale takich piosenek jak Vera, Thin Ice, The Final Cut, Wish You Were Here czy wielu wielu innych nie wyobrazam sobie z innym wokalem. Aha zapomnialem ze nawet one Ci sie nie podobaja W glosie Watersa sa zawarte takie emocje ze naprawde nie wyobrazam sobie wiekszych. Co do strony instrumentalnej to spoko, Waters wybitnym basista moze nie byl, teksciarzem tak. Ale Gilmour to cudowna gitara, Wright niesamowite klawisze(gdybys posluchal sobie np jego solowych plytek, Wet Dream chociazby). Mason tez gral niezle, widac to chocby w Pompejach.
Chcialbym zebys puscil sobie kiedys na sen The Wall albo WYWH, wczul sie troche w ta muzyke, i zaczal sie nia rozkoszowac... Pozdrawiam:-) _________________ Fan nr 19
The sun is in the east
Even though the day is done.
Two suns in the sunset
Could be the human race is run. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 10:58 am Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Fenderek napisał: | | Cytat: | | - brak innowacyjności, łamania barier |
To odnosnie Floydow... Jedna z najzabawniejszych rzeczy jaka w zyciu czytalem... |
Nie widzę w tym nic zabawnego... Wyraziłem po prostu swoje zdanie. Może i byli innowacyjni, ale czy łamali bariery, konwencje? Już nawet Sex Pistols wyprzedza ich pod tym względem- to oni głównie przeprowadzili rewolucję punkową, Pink Floyd zaś w niczym takim udziału nie mieli. Queen, a wcześniej The Beatles (których też nie lubię) zaczęli łączyć gatunki... Głównie o to mi chodziło, Pink Floyd nie miał tu tak dużo to powiedzenia, jak wcześniej wymienione zespoły. |
Nie mam ochoty na tasmy, tylko ten fragment, dowodzacy ze nie zrozumiales 99% tego co napisalem. Mozna ich nie lubiec i OK- ale mowienie ze nie lamali barier... Porownywanie z Sex poistols... Twierdzenie ze Marillion bylo bardziej innowacyjne bo nikt tak nie gral w latach 80-tych... Tak jak Floyd nie gral nikt NIGDY przed nimi.... To nie jest kwestia opini... OK- stolica Niemiec jest Hamburg. No co, tylko wyrazam opinie...
Tak, lamali bariery i konwencje. Nie, oczywiscie ze Floyd nie mialo udzialu w rewolucji punkowej. Ale mieli w psychodelicznej a potem stali sie prekursorami rocka progresywnego. PREKURSORAMI jest slowem kluczowym. Na wiecej nie mam ani czasu ani ochoty. De gustibus... Ten fragment to bardziej fakty niz opinie... Ale niech Ci bedzie- ja mimo wszystko ciagle uwazam ze jest to jedna z zabawniejszych rzecy jakie czytalem... I absolutnie nie dotykam faktu czy lubisz ich muzyke czy nie.
PS
O czym tam bylo z Gimmu Borgir i Slipknot (DIMMU tak w ogole)? Piles cos? Za duzo kawy? Za malo kawy? Kto Ci powiedzial ze ja lubie te zespoly i taka muzyke? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 4:52 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Już nawet Sex Pistols wyprzedza ich pod tym względem- to oni głównie przeprowadzili rewolucję punkową, Pink Floyd zaś w niczym takim udziału nie mieli. |
Sex Pistols? Błagam, tylko nie porównuj naprawdę ambintego, wręcz - świadomie używam tego słowa - natchnionego magią, a zespołu, który robi sobie przysłowiowe jaja ze wszystkiego (posłuchaj choćby 'God Save The Queen' w ich wykonaniu albo też niektórych 'coverów' Franka Sinatry)! Rewolucja punkowa nie trwała wiele ponad rok, choć teraz śladowo odcisnęła się na różnych zespołach i stylach, ale Floydzi mieli większy wpływ na muzykę. Poza tym grywali coś kompletnie nowego, właściwiego jedynie im... Ten zespół natchnął swoją muzykę. Uczynił ze zwykłych odgłosów, jak burza czy płacz dziecka, coś niezwykłego. Sex Pistols w życiu czegoś takie by nie dokonali.
| Yeah88 napisał: | Queen, a wcześniej The Beatles (których też nie lubię) zaczęli łączyć gatunki... Głównie o to mi chodziło, Pink Floyd nie miał tu tak dużo to powiedzenia, jak wcześniej wymienione zespoły.
|
Ale czy koniecznie trzeba łączyć gatunki, by być genialnym zespołem?! Pink Floyd stworzyli WŁASNY, psychodeliczny styl i za to bardzo ich cenię. Przecież mamy wiele zespołów, które rocka z operą (na przykład) nie łączyło, a przeszło do historii muzyki rockowej na stałe... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 4:59 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Marillion ma swój styl- głównie oparta na Fishu i Rothery'ym. |
Tylko ze Marillion dluzej istnieje BEZ Fisha niz z Fishem wiec jak moze byc styl zespolu na nim oparty?
| Yeah88 napisał: | | Naprawdę przykro mi, że nie zachwycam się powszechnie uwielbianym Pink Floyd, ale nie jestem konformistą i ZAWSZE mam swoje zdanie. |
Mowisz tak jakby ci ktorzy lubia Pink Floyd byli komformistami i nie mieli wlasnego zdania. Pretensjonalne... Moze po prostu ich muzyka jest tak genialna ze przemawia az do takiej rzeszy- i to tej wymagajacej czesci publicznosci?
| Yeah88 napisał: | | No i niech Ci będzie- byli innowacyjni, ale nie złamali żadnej bariery w stylu rock-opera jak w BoRhap albo wcześniej u The Beatles. Zespołem prekraczającym granice na pewno bym ich nie nazwał. |
Widze ze "Atom Heart Mother" nie slyszales... To byl 1970 rok bodajze...
| Yeah88 napisał: | | Za to Cave śpiewa ciągle tak samo |
Na pewno? Ile znasz piosenek? Ja mam wszystkie albumy i widzialem go trzy razy na zywo. ostatnia rzecz jaka bym o nim powiedzial jest to ze spiewa tak samo. Posluchaj "Mercy Seat" i "Into My Arms". Inny czlowiek. Potem doloz "From Her To Eternity". Tak samo?
| Yeah88 napisał: |
A ja śmiem twierdzić, że Marillion jednak był innowacyjny, jak na swoją epokę. W latach '80 nikt nie nagrywał concept albumów, a jednak "Misplaced..." powstało. |
bzdura. W latach 80-tych powstala cala scena "nowego" prog rocka, takie zespoly jak Arena czy Pendragon. Sorry, ale oni naprawde nie byli ani innowacyjni ani tak bardzo nietypowi Jedyna rzecza odrozniajaca ich od wymionionych przeze mnie grup jest fakt ze sie przebili na listy przebojow (bardzo zasluzenie, takze moim zdaniem) i dzieki temu Ty o nich slyszales a nazwy Arena czy Pendragon nic Ci nie mowia... A takw ogole- cos z temtegoi mogloby Ci sie spodobac...
A jednak odpowiedzialem Mialem trcohe czasu  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 6:35 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Waters - myślę, że na pewno był conajmniej dobrym basistą. Poza tym wydaje mi się być pewnym fenomenem - mało jest chyba basistów, którzy przjemują rolę głównego kompozytora i są w tym tacy świetni...Wiem, sądzisz inaczej, ale to i tak zostają jeszcze teksty. Po prostu geniusz sceny muzycznej i co najmniej dobry muzyk.
|
Mało jest basistów-liderów? A Sting? A Sid Vicious (choć liderem był Rotten, to jednak Vicious miał wieeelki wpływ na Sex Pistols)? Przypadek Watersa nie jest dla mnie niczym szczególnym w tej materii.
| Misiu napisał: | | Jeszcze jedno - Yeah88, bez złośliwości, z uśmiechem na twarzy - proszę, wsłuchaj się bardziej w klawisze Wrighta |
Ja się wsłuchiwałem w PF ogółem i absolutnie nic mnie nie ruszyło w tej muzyce.
| SoQ napisał: | Ale takich piosenek jak Vera, Thin Ice, The Final Cut, Wish You Were Here czy wielu wielu innych nie wyobrazam sobie z innym wokalem. Aha zapomnialem ze nawet one Ci sie nie podobaja |
Sorry, ale nie możesz mieć do mnie pretensji o to, że mi się to nie podoba.
| SoQ napisał: | | Chcialbym zebys puscil sobie kiedys na sen The Wall albo WYWH, wczul sie troche w ta muzyke, i zaczal sie nia rozkoszowac... |
Zrobię to- obiecuję. Kiedyś puściłem sobie tak WYWH i nic mnie stamtąd nie ruszyło. The Wall i DSOTM również na mnie wrażenia nie zrobiły, choć tak dogłębnie jak WYWH ich nie słuchałem. Ale niech będzie- i tym płytom dam jeszcze jedną- dwie szanse.
| Fenderek napisał: | | Tak, lamali bariery i konwencje. Nie, oczywiscie ze Floyd nie mialo udzialu w rewolucji punkowej. Ale mieli w psychodelicznej a potem stali sie prekursorami rocka progresywnego. |
Przecież przyznałem Ci rację w tym punkcie. Ale z ich prekursorstwa wg mnie nic nie wynika. Prześcignęło ich dużo zespołów moim zdaniem. I to jest już sprawa mojego gustu, mojej opinii. Po prostu nawet znając ich wpływ na muzykę uważam, że było wielu lepszych od nich.
| Fenderek napisał: | | O czym tam bylo z Gimmu Borgir i Slipknot (DIMMU tak w ogole)? |
Każdy się może pomylić (a propos Dimmu Borgir...btw. nie interesuję się tym zespołem, więc tym bardziej mam prawo do błędu). Ty się mylisz często jak coś piszesz, ale Ci tego nie wytykam, ale żeby nie być gołosłownym- napisałeś "lubieć" zamiast "lubić"... Ale już na serio dajmy sobie spokój z tym.
| Fenderek napisał: | Piles cos? Za duzo kawy? Za malo kawy? Kto Ci powiedzial ze ja lubie te zespoly i taka muzyke? |
Już nawet nie wiem, w jakim kontekście podałem te nazwy (nie pamiętam...), ale miały one coś konkretnego ukazać, bo były tylko przykładami. Nie chodziło mi kokretnie o te zespoły, tylko ogółem o cały bezsensowny łomot w stylu SOAD itp.
| Qnegunda napisał: | | Sex Pistols? Błagam, tylko nie porównuj naprawdę ambintego, wręcz - świadomie używam tego słowa - natchnionego magią, a zespołu, który robi sobie przysłowiowe jaja ze wszystkiego (posłuchaj choćby 'God Save The Queen' w ich wykonaniu albo też niektórych 'coverów' Franka Sinatry)! |
GSTQ i parodia Sinatry to... no właśnie- PARODIA Poza tym nagrali wspaniałą punkową muzykę. A cover Sinatry to nie SP tylko Vicious solo.
| Qnegunda napisał: | | Rewolucja punkowa nie trwała wiele ponad rok, choć teraz śladowo odcisnęła się na różnych zespołach i stylach, ale Floydzi mieli większy wpływ na muzykę. |
SP mieli ogromny wpływ na polskiego punka, m.in. na wspaniały polski zespół KSU, któy do dziś istnieje i tworzy. Skąd wiesz, że Floydzi mieli większy wpływ na muzykę? SP byli jednym z pierwszych zespołów punkowych, a dziś mamy tyle punkowych zespołów, w Polsce tym bardziej. Choćby Pidżama Porno obchodzi właśnie 18 urodziny... A Armia? Dezerter??
| Qnegunda napisał: | Sex Pistols w życiu czegoś takie by nie dokonali.
|
Nie będę mówił, czego by nie dokonali Floydzi...
| Fenderek napisał: |
| Cytat: | | Marillion ma swój styl- głównie oparta na Fishu i Rothery'ym. |
Tylko ze Marillion dluzej istnieje BEZ Fisha niz z Fishem wiec jak moze byc styl zespolu na nim oparty?
|
No i...? Styl Marillion został wyklreowany w opaciu o te dwa elementy, dziś muzyka brzmi trochę inaczej, ale grupa nadal ma swój właśny styl, choć inny...
| Fenderek napisał: |
| Cytat: | | Naprawdę przykro mi, że nie zachwycam się powszechnie uwielbianym Pink Floyd, ale nie jestem konformistą i ZAWSZE mam swoje zdanie. |
Mowisz tak jakby ci ktorzy lubia Pink Floyd byli komformistami i nie mieli wlasnego zdania. Pretensjonalne... Moze po prostu ich muzyka jest tak genialna ze przemawia az do takiej rzeszy- i to tej wymagajacej czesci publicznosci? |
Nie sugerowałem, ze lubiący PF to konformiści.
Co do ambitnej muzyki- mozesz mówić nawet, że słucham wyłącznie łatwej muzyki, ale daję słowo- lubię taki rzeczy jak Vangelis, Yes itp. Czyli muzykę ambitną.
| Fenderek napisał: | Widze ze "Atom Heart Mother" nie slyszales... To byl 1970 rok bodajze...
|
Nie, nie słuchałem. Ale słuchałem ponoć najlepszych, repezentatywnych płyt PF. I nie zauważyłem, by tam było coś odkrywczego.
| Fenderek napisał: |
| Cytat: | | Za to Cave śpiewa ciągle tak samo |
Na pewno? Ile znasz piosenek? Ja mam wszystkie albumy i widzialem go trzy razy na zywo. ostatnia rzecz jaka bym o nim powiedzial jest to ze spiewa tak samo. Posluchaj "Mercy Seat" i "Into My Arms". Inny czlowiek. Potem doloz "From Her To Eternity". Tak samo? |
Znam tsporo, wierz mi. Dla mnie to wciąz brzmi podobnie, jeśli nie tak samo. Nie wiem, czy słyszałem piosenki, których tytuły podałeś (nie kojarze tytułów piosenek, mam słaba pamięć do tego), ale trochę muzyki Cave'a słyszałem.
| Fenderek napisał: |
| Cytat: | | A ja śmiem twierdzić, że Marillion jednak był innowacyjny, jak na swoją epokę. W latach '80 nikt nie nagrywał concept albumów, a jednak "Misplaced..." powstało. |
bzdura. W latach 80-tych powstala cala scena "nowego" prog rocka, takie zespoly jak Arena czy Pendragon. Sorry, ale oni naprawde nie byli ani innowacyjni ani tak bardzo nietypowi Jedyna rzecza odrozniajaca ich od wymionionych przeze mnie grup jest fakt ze sie przebili na listy przebojow (bardzo zasluzenie, takze moim zdaniem) i dzieki temu Ty o nich slyszales a nazwy Arena czy Pendragon nic Ci nie mowia... |
Ale to jednak Marillion przebił się na rynek z concept albumem, a nie Arena czy Pendragon. To jest sztuka! I innowacja swego rodzaju.
Na desre jadna rzecz:
| Cytat: | | Jesli uwazasz ze moja opinia jest glupia bo jest INNA od Twojej- jestes debilem. |
Jeśli to ma być aluzja do mnie (a domyślam się, że to ja jestem adresatem, bo podpis został zamieszczony właśnie w czasie "dyskusji" o PF), to niestety mylisz się w mojej ocenie, bo ja wcale nie uważam niczyjej opinii za głupią, bo jest inna od mojej.
Zresztą- nie będę już więcej pisał w tym temacie. Pink Floyd uważam za muzykę średnią, nie podoba mi się ona, nudzi mnie, nuży, uważam że jest to muzyka bez fajerwerków.
Jeśli ktoś tu nie umie uszanować cudzego zdania to właśnie ty, Fenderek  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 6:53 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Qnegunda napisał: | | Sex Pistols? Błagam, tylko nie porównuj naprawdę ambintego, wręcz - świadomie używam tego słowa - natchnionego magią, a zespołu, który robi sobie przysłowiowe jaja ze wszystkiego (posłuchaj choćby 'God Save The Queen' w ich wykonaniu albo też niektórych 'coverów' Franka Sinatry)! |
GSTQ i parodia Sinatry to... no właśnie- PARODIA Poza tym nagrali wspaniałą punkową muzykę. A cover Sinatry to nie SP tylko Vicious solo. |
Wspaniałą? To chyba za dużo powiedziane... Jak dla mnie Pistolsi to samo wycie do mikrofonu, nijaka gitara, beznadziejna gra... Vicious solo (pomyliłam się, bo pisałam z pamięci, sorry ) niewiele zyskuje. A wierz mi, znam całą dyskografię, moja siostra zdążyła mnie zapoznać . Jeśli chodzi o punk - o wiele lepszy jest The Clash... ale to już dyskusja na inny temat.
| Yeah88 napisał: | Nie będę mówił, czego by nie dokonali Floydzi... |
No chyba zbytnio nie ma wiele do powiedzenia, bo Floydzi dokonali bardzo, bardzo WIELE. I przełamali te cholerne bariery, nie byli schematyczni, dokonali czegoś CAŁKIEM NOWEGO. A punk w stylu Sex Pistols? Bawienie się gitarą... Floydzi to tworzenie niesamowitej atmosfery... geniusz po prostu! Poza tym ta muzyka jest bardzo trudna w odbiorze, wymaga od słuchacza myślenia, zastanowienia, zanalizowania wręcz . Jeśli nie wsłuchasz się w całość płyty, a jedynie w jedną piosenkę - ok, może Cię to nudzić. Ale ta różnorodność ISTNIEJE, jedynie trzeba ją dostrzec. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 7:04 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Jak dla mnie Pistolsi to samo wycie do mikrofonu, nijaka gitara, beznadziejna gra... |
To tylko twoja opinia... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 7:07 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Cytat: | | Jak dla mnie Pistolsi to samo wycie do mikrofonu, nijaka gitara, beznadziejna gra... |
To tylko twoja opinia... |
Też napisałam, że dla MNIE. Po prostu nie podobają mi się niedopracowane brzmienia, gra dla samej zabawy... Tak samo, jak Ty uważasz, że Floydzi są nudziarstwem. Jak dla mnie - standard
EDIT - widzę, że rozpoczyna się walka na opisy. Panowie, czy nie warto trochę przystopować? Po co mamy się kłócić o jeden zespół, nie samą muzyką człowiek żyje  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Lis 29, 2005 7:10 pm Temat postu: |
|
|
A ja powiem krótko: uważam, że Yeahowi powinno się lać do gardła roztopiony mosiądz tak długo aż przyzna, że Pink Floyd to wielki zespół.
Parę innych spraw:
Viscious to nie miał żadnego wpływu na Sex Pistols. Został zatrudniony tylko dlatego, że po odejściu Matlocka potrzebowali kogoś kto ma dobry image - a on się nadawał jak mało kto. Na basie to on grać nie potrafił, umiał tylko wszczynać awantury i ćpać.
Też lubię bardziej The Clash niż Sex Pistols, ale nie skazywałbym Rottena i spółki na całkowite zapomnienie. Mimo wszystko, w Wielkiej Brytanii to oni byli tymi głównymi złymi punkowcami...
Co do Watersa - wielkim muzykiem to raczej nie jest. Głosu też nie ma jakiegoś wspaniałego. Ale on jest OSOBOWOŚCIĄ. Ma charyzmę, ma przebogaty talent poetycki...sorry, ale teksty z WYWH czy Final Cut mógł napisać tylko geniusz. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|