| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lis 29, 2009 12:04 am Temat postu: |
|
|
Pink Floyd też mieli swoje Works tak jak Queen
http://pl.wikipedia.org/wiki/Works
 _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Lis 29, 2009 5:12 am Temat postu: |
|
|
 _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Sty 09, 2010 6:49 pm Temat postu: |
|
|
To jest chyba jakaś reguła. Mam naukę, nie mam czasu --> poznaję najwięcej muzyki Matura czas Marillion i wielu innych. Pierwsza sesja i czas przed nią... zaczynam poznawać końcówki Pink Floyd. I powiem, że mam zupełnie inne wrażenia po dzisiejszym przesłuchu niż te kilka miesięcy/lat temu. Atome Heart Mother i Animals są całkiem całkiem. Posłucham jeszcze trochę i wydam jakąś bardziej przemyślaną recenzję. Ale no jest co najmniej bardzo bardzo bardzo przyzwoicie  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 09, 2010 6:58 pm Temat postu: |
|
|
Animals ostatnio mną zawłądnęło... kawał dobrej muzyki, sporo na niej charakteru... niedoceniona IMO płyta. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sob Sty 09, 2010 7:10 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Animals ostatnio mną zawłądnęło... kawał dobrej muzyki, sporo na niej charakteru... niedoceniona IMO płyta. | W sumie najmroczniejsza i nie odbiegająca poziomem od WYWH. Z tym jednak wyjątkiem że przez swoją mroczność bardzo nieprzystępna dlatego też musiało minąć trochę czasu za nim doceniłem ją w pełni. W tej chwili do Animals wracam częściej niż do TDSOTM. Mimo że większość rzeczy od Watersa wyszło to są tu wybitne sola gitarowe i naprawdę intrygujące partie klawiszy. Ostatni moment kiedy to jednak był ZESPÓŁ. Na The Wall równowaga została zaburzona i jest to zauważalne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Sty 09, 2010 7:17 pm Temat postu: |
|
|
Co śmieszne. Kiedyś nie mogłem zdzierżyć jednokrotnego przesłuchania którejś z tych płyt... Animals lub AHM. Dziś? Wchodzi bez popity. Czy dorównuje poziomem do jakiegoś ichniego dzieła. Tego jeszcze nie ocenię ale na pewno nie jest to spisane na straty bo w Animals (teraz łucham) te gitary. Jeju.... Jak mogłem tak długo sobie omijać tę ciemną do tej pory dla mnie stronę Pink Floyd  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Sob Sty 09, 2010 11:01 pm Temat postu: |
|
|
No to mnie zaskoczyłeś. Ja sądzę że Animals jest dziełem skończonym ale... no właśnie rozpatruje to na innej płaszczyźnie niż na przykład w przypadku WYWH. Ten album jest arcydziełem ale nie w tym samym wymiarze co poprzednik. Przecież to niby wydaje się dziecinnie proste - to niby ta sama liczba utworów, klamra w postaci początkowego i końcowego utworu i... Jadnak wszystko zostało wywrócone do góry nogami. Obie części Pigs On The Wing niczym aranżacyjnie się nie różnią - to takie miniatury niemalże imitujące klamrę (a jednak wymowa albumu nie może się bez nich obejść). W środku trzy monstra których nie można od razu porozgryzać bo co tu dużo mówić - są twarde jak %$#&**&. W WYWH jest niemal odwrotnie bo jednak Shine... to suita która może się obejść bez trzech środkowych kawałków ale cały album? Znów to wszystko byłoby niedokończone, bez pełnego wymiaru.
Animals (surowość i agresja) oraz WYWH (melancholia i finezja) to dwa bieguny (inne światy) które nawzajem też mogą się uzupełnić. Jednak podlegając ocenie wymagają także różnych kryteriów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 09, 2010 11:38 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: |
Animals (surowość i agresja) oraz WYWH (melancholia i finezja) to dwa bieguny (inne światy) które nawzajem też mogą się uzupełnić. Jednak podlegając ocenie wymagają także różnych kryteriów. |
A co ciekawe- dwa z tych trzech monstrów z Animals (Sheep i Dogs) przecież powstały w czasie pisania WYWH i nawet w innych formach i pod innymi tytułami ("Raving and Drooling" i "Gotta Be Crazy) były grane na trasie jeszcze przed wydaniem WYWH... Tylko panowie stwierdzili, ze to nie do końca do siebie pasuje, dopisali nowe rzeczy- a te trzy omnstra potem dokończyli i zrobili z nich ANIMALS. Pewnie dlatego w sumie tak łątwo, mimo róznicy w brzmieniu i nawet stylu znaleźć jednak pewien dość mocny współny mianownik między tymi płytami... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Nie Mar 07, 2010 8:31 pm Temat postu: |
|
|
Całkiem niedawno rozpocząłem swoją przygodę z tym zespołem i już mogę stwierdzić, że to jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek istniały! xD Choć nie poznałem go jeszcze w całości(aktualnie przesłuchuję płytę "The Wall" a zostały mi jeszcze "The Final Cut", "A Momentary Lapse Of Reason", "The Division Bell", koncertówki, no i solowe dokonania muzyków z zespołu) to już teraz mogę go postawić w pierwszej trójce najlepszych zespołów wszechczasów obok "Drzwi" i "Królowej". Właściwie to się zastanawiam czy nawet nie są od tego drugieo lepsi i czy nie spychają Queen na 3. miejsce.
Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, bo czegoś takiego nie tworzy i nie tworzył chyba nikt inny, no bo kto oprócz Floydów potrafi tak ubarwiać swoje utwory przeróżnymi dźwiękami z zewnątrz? Nie mówiąc już o tekstach - rzeczywiście skłaniają do refleksji i są filarem bez którego ten zespół na pewno nie byłby taki sam. Jedyne co mogę uznawać za wadę(?) to to że to muzyka trudna w odbiorze i trzeba do niej po prostu dojrzeć. Nie każdy album można polubić od razu, ale też nie należy się zniechęcać bo jak się przez to przejdzie to naprawdę można się w tej muzyce zakochać. Osobiście to mnie zaledwie 3 albumy przypadły do gustu już po pierwszym przesłuchaniu.
Swoją przygodę to konkretnie zacząłem od albumu "The Dark Side Of The Moon" a potem chronologicznie płyta po płycie poczynając od debiutu w 1967. Jestem ciekaw czy oprócz mnie ktoś na forum zapoznawał się z zespołem w takiej właśnie kolejności, ale po tych wszystkich postach w tym temacie widzę, że jednak nie.
Od Ciemnej Strony Księżyca zacząłem jako, że najwięcej o tym albumie wiedziałem już wcześniej. Utwór "Money" znam od 2004 bodajże, kiedy to często słyszałem go jak był puszczany w Radio Złote Przeboje, którego nałogowo wówczas słuchałem. No i przypadł mi do gustu od razu i nawet teraz pomimo, że twórczości Floydów znam już dużo więcej to dalej uważam ten kawałek za jedno z ich najlepszych dokonań. Oprócz niego z tej płyty przypadły mi jeszcze do gustu "On The Run", "Time" oraz "Us And Them" - przy tym ostatnim kawałku to się po prostu rozpływam i jest to jeden z tych, które obecnie słucham najczęściej. Bardzo on smutny, no ale dla mnie to rodzaj pozytywnego smutku. Strasznie mi się kojarzy z moją ex. To IMO najpiękniejsza ballada w całej twórczości zespołu.
W "Time" natomiast urzekają mnie te dzwony i bicie zegarów - zawsze mi ciary po plerach przechodzą gdy to słyszę. :] I jeszcze te teksty... zmuszają do poważnych refleksji na temat przemijania. Zwłaszcza ujęły mnie fragmenty: "Every year is getting shorter..." oraz "One year You are closer to death" czy jakoś tak...
Przy okazji jeszcze taką zapodam ciekawostkę - nie jestem pewien ale wydaje mi się, że pewien instrumentalny fragment tego utworu został wykorzstany w sylwestrowym idencie Polsatu z 1999 roku i chyba przewijał się on w tle podczas odliczania czasu pozostałego do roku 2000.
No a dalej zacząłem poznawać płyty od początku. I muszę powiedzieć, że ten wczesny okres Floydów tak jakoś średnio mi podchodzi. Coś nie mieli jeszcze własnego stylu wyrobionego. Słychać tam wyraźnie wpływy innych zespołów, np. ich pierwsza płyta strasznie mi się z Beatlesami kojarzy, aczkolwiek polubiłem ją od razu mimo, że to nie są jeszcze ci właściwi Floydzi. Najbardziej przypadł mi do gustu zamykający płytę żart muzyczny w postaci utworu "Bike" - on mi się nie wiedzieć czemu strasznie z Monty Pythonem kojarzy.
Jednak większość płyt z tego wczesnego okresu to mi średnio przypadła do gustu. Co najwyżej pojedyncze utwory mi się podobały(np. takie "Up The Khyber" - nie pamiętam już z której to płyty, ale podoba mi się ten jazzowy klimacik w tym utworze , a także "One Of These Days" oraz "Echoes"), ale jeszcze nie całe płyty. No, może drugim takim albumem jest "Atom Heart Mother", choć do niego przekonałem się nie po pierwszym a dopiero po drugim przesłuchaniu. No i trzeba przyznać, że utwór tytułowy miażdży i pozwala odlecieć w inny wymiar! Podobny jest do "Echoes" z następnej płyty, który też mnie obezwładnił, a jako, że słuchałem go nocą to normalnie czułem jak się boję! Utwór IMO straszniejszy nawet od Queenowskiego Tracku 13 z płyty "Made in Heaven".
Kolejna płyta "Obscured by Clouds" to z kolei IMO największy niewypał w dyskografii zespołu! No ale zaraz po nim zaczyna się już ten właściwy floydowski okres(tak, dla mnie ci właściwi floydzi zaczęli się dopiero od ciemnej strony księżyca ) - TDSOTM już przedstawiłem więc nie będę się powtarzał i przejdę dalej - "Wish You Were Here" - oj trochę jeszcze potrwa zanim przekonam się do tej płyty... Jak na razie tylko utwór "Welcome To The Machine" spodobał mi się za pierwszym razem, zaś do utworu tytułowego oraz "SOYCD" wciąż nie mogę się przekonać, no ale wierzę, że to minie po kilku przesłuchaniach, bo już teraz czuję, że te utwory mają w sobie potencjał i to 'coś'. Ale już teraz mogę powiedzieć, że w utworze tytułowym bardzo mi się podobają tamtejsze riffy.
Potem jest "The Animals" - chyba mój ulubiony album jak na razie! Zasłuchałem się szczególnie w dwóch kawałkach - "Pigs" i "Dogs" - w tym drugim podoba mi się szczególnie szczekanie psów, a ja zawsze te odgłosy uwielbiałem, szczególnie gdy jestem gdzieś na wsi u rodziny i jak podczas zasypiania słyszę gdzieś za oknem psie ujadania to tak kojąco to na mnie działa. Drugi z tych utworów w sumie działa na mnie podobnie - chrąkanie świń przypomina mi częste wizyty u cioci na wsi w dzieciństwie! xD
Potem mamy "The Wall" który aktualnie przesłuchuję i muszę przyznać, że jest dobry, aczkolwiek słabe punkty też jednak ma. Ale lubię słuchać wyłącznie w całości a nie wyrywkowo! Nie będę wypisywał, które utwory mi się najbardziej podobają, bo przesłuchując albumu w całości, gdzie poszczególne piosenki przechodzą jedna w drugą to ciężko mi się w tym połapać, aczkolwiek na pewno takim utworem jest druga część "Another Brick On The Wall", którą IMO znam najdłużej z całej twórczości Pink Floyd. Po raz pierwszy usłyszałem ją jeszcze chyba jako dziecko w połowie lat 90-tych, ale długo nie miałem pojęcia, że to utwór Floydów. No i nie muszę chyba mówić, że to się świetnie nadaje na hymn. Hymn zbuntowanych uczniów. :]
I to na razie tyle. Resztę będę poznawał na bieżąco już wkrótce.
Trochę mi szkoda, że zespół już nie gra i że z oczywistych powodów(śmierć Wrighta, złe relacje między Watersem i Gilmourem) nie dojdzie już do reaktywacji, no ale zawsze pozostaje jeszcze tribute band pod nazwą "Australian Pink Floyd Show".  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 1:08 am Temat postu: |
|
|
1. Another Brick In The Wall Pt. 2
2. Time
3. Wish You Were Here
4. Money
5. Comfortably Numb _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Mar 26, 2010 1:17 am Temat postu: |
|
|
1. Hasta Manana
2. Umbrella
3. Shiny Happy People
4. Moonlight Sonata
5. Kebab w cienkim cieście _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Mar 30, 2010 6:19 pm Temat postu: |
|
|
| Mefju254 napisał: | Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, bo czegoś takiego nie tworzy i nie tworzył chyba nikt inny, no bo kto oprócz Floydów potrafi tak ubarwiać swoje utwory przeróżnymi dźwiękami z zewnątrz?  |
Marillion. Ocean Cloud np.
| Mefju254 napisał: | | Jestem ciekaw czy oprócz mnie ktoś na forum zapoznawał się z zespołem w takiej właśnie kolejności, ale po tych wszystkich postach w tym temacie widzę, że jednak nie. |
Ja zacząłem od The Walla - jeszcze w podstawówce, za sprawą winyla Ojca. Następny w kolejności był Wish You Were Here oraz Animals - to już z kaset. Później były Meddle, Atom Heart Mother i The Final Cut. Dark Side przyszedł do mnie stosunkowo późno, nie wiedzieć czemu. No i w końcu przyszedł TEN moment - po latach ignorowania Pipera, Lapse i kilku innych pomniejszych dzieł trafiła w me ręce kaseta The Division Bell. Wtedy się zaczęło na dobre. Do dziś jest to jeden z moich ulubionych albumów PF, niezawodny sposób na ukojenie duszy.
Z perspektywy czasu moja Święta Trójca PF wygląda następująco:
1. The Division Bell
2. Wish You Were Here
3. Animals _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo91

Dołączył: 30 Gru 2008 Posty: 228 Skąd: Gdańsk/Sopot/Gdynia
|
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 12:44 am Temat postu: |
|
|
Mam pytanko - do tych, którzy zakupili numer Teraz Rocka poświęcony w całości Pink Floyd - jaki jest plakat tego zespołu - czy wizerunek czterech muzyków czy może świetny plakat 6 kobiet z namalowanymi okładkami płyt zespołu na plecach?
Z góry dziękuję za odpowiedź  _________________ "My soul is painted like the wings of butterflies
Fairytales of yesterday will grow but never die
I can fly - my friends" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 01, 2010 1:07 am Temat postu: |
|
|
Z tego co pamietam to muzycy.
Ale nie polecam plakatów z TR, jak dla mnie kaszana, bo po drugiej stronie sa normalne strony z numeru i wyrywajac plakat jednoczesnie pozbywamy sie czesci tekstu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 10:12 am Temat postu: |
|
|
| innuendo91 napisał: | | ....jaki jest plakat tego zespołu... |
Mam ten numer. Plakat jest dokładnie taki >>> KLIK
EDIT:
Od tygodnia mam fazę na Floydów. Magluję wszystko jak leci.
Doceniłem w tym czasie album Obscured By Clouds z 1972 roku.
Niby na szybko robiona płyta ale moim zdaniem bardzo dopracowana. Zgadzam się tutaj z recenzentem Teraz Rocka, że płyta jest bardzo niedoceniana. Dużo gitar akustycznych, i klawiszy Wrighta. Bardzo mi to się podoba.
Z drugiej strony cały czas nie mogę się przekonać do albumu A Momentary Lapse Of Reason. Nigdy nie przesłuchałem w całości tej pozycji i tym razem też mi się nie udało. Totalny chaos! W mojej opinii najsłabsza płyta sygnowana nazwą Pink Floyd. To takie More czy sesje do Zabriskie point wolę bardziej.  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 12:03 pm Temat postu: |
|
|
W Momentary lapse najlepsza jest.. okladka...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 12:14 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | W Momentary lapse najlepsza jest.. okladka...  |
A nie, bo "On The Turning Away" _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 12:18 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | W Momentary lapse najlepsza jest.. okladka...  | Sorrow przewyższa maestrią wszystkie piosenki z Division Bell.... no może oprócz High Hopes. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 1:12 pm Temat postu: |
|
|
I tak okladka jest lepsza.
Inaczej- chodzi mi o to, ze okladka jest absolutnie kapitalna, to jest prawie dzielo w swojej kategorii.
O plycie w zyciu tego samego nie powiem. Najslabasza Floydow? Pewnie musialbym sie zastanowic bardziej, ale jedna z najslabszych na pewno. Miedzy nia a takim ANIMALS jest przepasc wielkosci Kanionu Kolorado... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 1:17 pm Temat postu: |
|
|
Też uważam, że Sorrow przewyższa większość materiału z The Division Bell. Fajnie, że dali to jako zakończenie albumu. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 1:19 pm Temat postu: |
|
|
Fenderek, tak jak wielu uważa The Final Cut za solowe dzieło Watersa podpisane szyldem zespołu tak ja mam takie samo zdanie o solowym dziele Gilmoura A Momentary Lapse Of Reason.
Albumy w moim odczuciu dzieli PRZEPAŚĆ!
Słuchając tej płyty uważam ją mało za najsłabszą Floydową płytę ale także
ona nie dorównuje żadnemu solowemu projektowi Gilmoura, które bardzo sobie cenię.
Jest toporna i sucha w odbiorze. Dla mnie mogłaby nie istnieć.
Z jednym faktem się zgodzę... Okładka jest klasowa. _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anunaki

Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 1794 Skąd: Wrocław/Warszawa
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 4:37 pm Temat postu: |
|
|
Ja tam lubię A Momentary Lapse Of Reason o wiele bardziej niż Final Cut,którego poza The Fletcher Memorial Home wręcz nie znoszę.On The Turning Away,Yet Another Movie czy najważniejszy na tej płycie Sorrow to kapitalne utwory.Owszem płyta jako całość nie jest arcydziełem,ale kilka genialnych momentów wg mnie posiada .No i świetna okładka Thorgersona. _________________ The World Is Full Of Kings And Queens.Who Blind Your Eyes,Then Steal Your Dreams |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 6:17 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | Fenderek napisał: | W Momentary lapse najlepsza jest.. okladka...  |
A nie, bo "On The Turning Away" |
True. Sorrow dla mnie jakoś specjalne nie jest. Gilmour miał pomysł, ale kiepsko go wykonał. Dla mnie AMLOR jest ewidentnie najsłabszą płytą Floydów, zrobioną chyba tylko na przekór Watersowi. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 9:18 pm Temat postu: |
|
|
Zaczyna się od takiego ostrego przesteru...
Miałem okazję usłyszeć Sorrow na żywo, w Berlinie na trasie DB '94 i mogę śmiało powiedzieć, że będzie to jeden z tych momentów, które błysną mi przed oczami w obliczu tragicznej śmierci. Wtedy wszystkie światła zgasły, gęsty dym sprawiał, że nie widziałem ludzi stojących pół metra przede mną, a basowe rejestry strata Davida przekręcały mi żołądek, takie było wrażenie... Nigdy później nie miałem okazji być na koncercie tak kapitalnie nagłośnionym, soczystym w brzmieniu i przemyślanym (choć Genesis w Chorzowie był blisko ). Ale pomijając już okoliczności odbioru - to był moment, w którym zachorowałem na Sorrow. Niezdecydowanym proponuję porównać wykonanie studyjne z koncertowym (DVD PULSE), można nabrać ogromnego szacunku do tej kompozycji. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 10:28 pm Temat postu: |
|
|
Z Momentary Lapse of Reason słyszałem tylko Sorrow. I nie wiem, reszta może być cienka jak dupa węża, ale z takim utworem to już jest co najmniej dobra rzecz. Ogólnie jedna z najlepszych kompozycji sygnowanych nazwą Pink Floyd jakie mi dane było słyszeć. Może mało słyszałem - ale to jest genialny utwór. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 11:03 pm Temat postu: |
|
|
E tam, na tej płycie jest kilka lepszych utworów od "Sorrow", które może ma ciekawą gestą atmosferę, ale brakuje mu finezji. Wspomniane już przeze mnie OTTA , poza tym Signs Of Life, Terminal Frost, poza tym Learning To Fly jest zajebistym hiciorem, który - jak sądzę - swego czasu oszołomił na VH1 nie tylko mnie. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pon Kwi 12, 2010 11:33 pm Temat postu: |
|
|
Co do AMLOR to wypowiem się tak: na pewno jest to dla mnie lepsza płyta niż takie Final Cut, gdzie prawie każdy utwór to jakieś ciche, melancholijne smęcenie, bez energii i emocji, przy którym można po prostu zasnąć(przynajmniej takie było moje wrażenie po pierwszym przesłuchaniu, a na drugie już jakoś zwyczajnie nie miałem ochoty), aczkolwiek nie jest to płyta najwyższych lotów(teraz mowa już o AMLOR jakby ktoś się pogubił w tym zdaniu ). Nie dlatego, że nie ma Watersa(ba, ja to wciąż nie odróżniam po głosach który jest który, więc jak na razie to coś nie dostrzegam jego braku ), ale po prostu ogólnie lata 80-te to już inna bajka, kiedyś tą dekadę uwielbiałem, a teraz tak jakoś stopniowo mnie do siebie zniechęca... nie wiem czemu, ale to już zupełnie inne klimaty i widać to właściwie po każdym zespole, który zaczynał swoje kariery wcześniej... średnio do mnie to teraz trafia.
Ale za mocny utwór tej płyty(choć w całości jej jeszcze nie przesłuchałem, brakuje mi chyba 3 kawałków do końca) mogę uznać "The Dogs Of War" - ma w sobie tą energię i przypadł mi do gustu już po pierwszym przesłuchaniu.
Co do okładki to też zgodzę się z poprzednikami, że rzeczywiście jest cacy.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|