| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 12:18 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Jeszcze inną sprawą jest fakt, że Amused To Death uważam za lepszy od 3/4 płyt Pink Floyd. |
Jeszcze inną sprawą jest, że takiemu Broken China do pięt nie dorasta
| Cytat: | | A że zawsze w wojnie... Po pierwsze - nieprawda |
No zaraz. The Wall - wojna (ot, chociażby filmowe When The Tigers Broke Free i przewijające się wątki w innych piosenkach), Final Cut - wojna (nawet okładka jest "wojenna" ).
Amused to Death - nie bardzo pamiętam, ale tam chyba też coś wojennego się w uszy mi rzuciło.
Wnerwia mnie monotematyczność Watersa. I jego późniejszy wokal. Dużo bardziej wolałem go szepczącego w "Set The Controls for the Heart of the Sun" od drzącego ryja i fałszującego w piosenkach z The Wall. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 12:18 am Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: |
| Cytat: | | Dobra, może jest miejscami przegadana a Waters mlaszcze, gdy śpiewa, ale zmienia to faktu, że słuchając jej, ma się wrażenie, że mówi do nas świadomy autor, który chce nam coś przekazać - nawet jeśli to jego własne zjebane schizy. |
Spoko, może i ma świadomość, co robi - tylko czemu n-ty raz o tym samym? |
Ale ja się pytam co Ci to przeszkadza oraz to, że to jest jego solowa płyta. No proszę Cię człowieku.... to tak jak powiedzieć, że sukces Polskiej siatkówki zawdzięczamy porażce piłkarzy... bez sensu dla mnie.
Również należę do zwolenników The Wall a The Final Cut to autentyczna emocjonalna opowieść z genialną qtwa gitarą Gilmoura. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 12:21 am Temat postu: |
|
|
Przeszkadza mi jego monotematyczność. Tyle. Chyba mam takie prawo, c'nie? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 1:42 am Temat postu: |
|
|
Mam generalnie ten problem, że z reguły teksty mi wiszą dorodnym kalafiorem, a concept albumy, a raczej rock-opery (The Wall, Scenes From A Memory), jak bardzo genialne by nie były, zawsze mają w sobie coś dla mnie odpychającego. Nie uznaję też Final Cut w pełni za płytę Flojdów, z racji jej małej flojdowości, wywalonego Wrighta i dyktatury Watersa. Niemniej jest to dzieło, Gunner's Dream to jeden z moich ulubionych utworów popełnionych przez Flojda, tytułowy i Two Suns In The Sunset są piękne, a całość to absolutnie największe osiągnięcie Watersa. Takie jest moje zdanie i ja je podzielam. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 3:12 am Temat postu: |
|
|
BeBe - tak, jak pisałem, wojna u Watersa to niemal zawsze tylko jeden z wątków głównego tematu. Tak, na Amused To Death też są te klimaty, ale to tylko część opowieści o absurdzie świata (It's a Miracle), ludzkiej głupocie czy robiącej wodę z mózgu telewizji (Watching TV) skonfrontowanych z egzystencjalnymi kwestiami. I tak, ja również uwielbiam Broken China (Wright to przecież mój chyba ulubiony klawiszowiec) odkąd Cater wysłał mi Reaching For The Rail i zdesperowany od razu poszukałem płyty na allegro. Ale gdy pomyślę o Three Wishes czy It's a Miracle - utworach z przecholernie niesamowitym klimatem - i dodam do tego ciekawe i pełne treści teksty oraz znakomitą produkcję dźwięku, to nie ma bata, Waters popełnił Arcydzieło.
Dobra, wiem, że nie lubisz Watersa i tak, masz do tego prawo, ale my mamy wręcz obowiązek się temu dziwić. Poza tym, Waters Watersem, a Ty masz mi złożyć najnowszy raport na wiadomy temat.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 8:11 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Dobra, wiem, że nie lubisz Watersa i tak, masz do tego prawo, ale my mamy wręcz obowiązek się temu dziwić. |
To nie jest tak, że ja doszczętnie nie lubię Watersa Nie lubię jego dyktatury, bo zamknął zespół w czterech ścianach i wyszły albumy, dla mnie, słabe i podporządkowane jednej osobie. Nie ma już tej przestrzeni co dawniej. Jest szablon wg. którego Waters pisał potem swoje piosenki i tyle.
| Cytat: | | Ty masz mi złożyć najnowszy raport na wiadomy temat. |
Ostatnio wiadomy temat trochę zaniedbałem z racji szkoły i wyjazdu, ale niedługo powinienem wrócić do oglądania  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 8:53 am Temat postu: |
|
|
| The Final Cut ma fajne momenty no ale właśnie... momenty... Solowo jednak uważam że najbardziej pod względem klimatu odpowiada mi The Pros and Cons... (kapitalny styl Claptona) A co do śpiewu BeBe to właśnie po The Wall Waters niezwykle się rozwinął pod względem wokalnym. Jego głos stał się tak jakby teatralny... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 1:03 pm Temat postu: |
|
|
Sęk w tym, że on na The Wall nie starał się ładnie śpiewać... Nikt mi nie wmówi, że Don't Leave Me Now (rany, jak ja kocham ten utwór) to nieudana próba dobrego wokalu. Ten utwór chyba najlepiej oddaje istotę śpiewu Watersa na albumie - on się wczuwa w postać, to nie jest odśpiewanie linii melodycznej.
Ale zgodzę się - Not Now John to najlepszy fragment The Final Cut. Uwielbiam ten utwór i całą jego surowość. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:03 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Ale zgodzę się - Not Now John to najlepszy fragment The Final Cut. Uwielbiam ten utwór i całą jego surowość. |
No. I ten boski chórek "Fuck all that, fuck all that"
| Cytat: | | A co do śpiewu BeBe to właśnie po The Wall Waters niezwykle się rozwinął pod względem wokalnym. Jego głos stał się tak jakby teatralny... |
http://www.youtube.com/watch?v=ftBOkdClbzc
Dla mnie tutaj fałsz goni fałsz Prawie jak Curtis ;d _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:10 pm Temat postu: |
|
|
Beboku... po The Wall czyli w następnych albumach... i nie odnoś się do fragmentów w których on MÓWI a nie śpiewa...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:12 pm Temat postu: |
|
|
| werty36 napisał: | Beboku... po The Wall czyli w następnych albumach... i nie odnoś się do fragmentów w których on MÓWI a nie śpiewa...  |
To on kiedykolwiek śpiewał?  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:14 pm Temat postu: |
|
|
The Fletcher Memorial Home... mówi tam i śpiewa... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:21 pm Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem kłótnia o wokal Watersa jest nieco bezprzedmiotowa, bo nawet taki zaprzysięgły Watersowiec jak ja przyzna, że ten człowiek za bardzo śpiewać nie umie Ale, kurde, nie za to go kochamy, no.
Misiu podał przykład "Don't Leave Me Now", ja bym przypomniał jeszcze o moim ukochanym "One Of My Turns". Tam nie trzeba wielkich umiejętności, wystarczy szczerze wycisnąć z siebie ból. Gilmour by tak nie umiał
Albo ten fragment w "The Gunner's Dream": Goodbye Max, goodbye mum/After the service when you walk slowly to the car/And the silver in her hair/Shines in a cold november air - znowuż, poruszenie jakiejś wyjątkowej nuty w słuchaczu. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:33 pm Temat postu: |
|
|
No. Słuchałem pierwszy raz tej płyty jeszcze nie bardzo wiedząc o co chodzi z Flojdami, tylko tyle, że wiedziałem, że Waters i Gilmour i że ten drugi ma lepsze możliwości wokalne. I byłem pod takim wrażeniem tych jęków Watersa, że myślałem, że to Gilmour. Waters na FC wymiata. Bebe nie zna się na muzyce. Kater to lamus. Kropka. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 7:57 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | werty36 napisał: | Beboku... po The Wall czyli w następnych albumach... i nie odnoś się do fragmentów w których on MÓWI a nie śpiewa...  |
To on kiedykolwiek śpiewał?  |
Jasne. Na "Animals" pięknie naśladował śpiew świni. A ten melodyjny śpiew w "Careful With That Axe Eugene" to co, może wrzask?  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 8:16 pm Temat postu: |
|
|
Dobra przyznam rację, że Waters świetnie oddaje emocje, bo powoduje, że płaczę gdy słucham Shine On i on śpiewa:"Come on you painter, you martyr, you prisoner and shine!" ale Gilmour też nie zostaje w tyle. W przekazywaniu emocji Waters jest niezły. Ale jednak imho za bardzo skupia się na samych tekstach i wokalach. Na jego płytach często brak mi po prostu Pink Floyd, tego klimatu, genialnego instrumentarium i wolnych, nieskrępowanych solówek Gilmoura, od których mam ciarki. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 9:30 am Temat postu: |
|
|
Mam pytanie do zaciekłych i zdeklarowanych Floydowców, a wiem, że tu takich wielu Czy warto się zapoznawać w całości z jakimkolwiek ich albumem (choć już taki wstęp może wydawać się niektórych bluźnierczy ) sprzed ery Ciemnej Strony Księżyca? Najlepiej taki, który możnaby "łyknąć bez popity", niekoniecznie zaś psychodeliczne eksperymenty a'la Barret (chociaż niewykluczone, że i te przypadłyby mi do gustu).
Za każdą udzieloną pomoc z góry dziękuję  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 9:51 am Temat postu: |
|
|
Kupiłem parę miesięcy temu, żeby zrozumieć, czemu ludzie się tak podniecają Barretem The Piper at the Gates of Dawn na kasecie... I nie powiem, przyjemne granie Trochę bardziej mi się kojarze Beatlesami niż Floydami z czasów The Dark Side, ale zdecydowanie przyjemne. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 10:07 am Temat postu: |
|
|
Ten zespół jest naprawdę WIELKI! Ogólnie podoba mi się cała twórczość. Moim ulubionym albumem jest "The Wall". Z tych wcześniejszych albumów dla mnie najciekawszy jest "Ummagumma". Mam na myśli także jego część studyjną. Ja tam uwielbiam wydziwienia z tego albumu Album "The Division Bell" też jest wspaniały, głównie jako zakończenie działu studyjnych albumów zespołu. Ogółem każdy album ma coś ciekawego do zaoferowania. Krótko mówiąc to zespół, z którym każdy miłośnik muzyki powinien się choć trochę zapoznać Wiem, że to brzmi banalnie.
Aha, zdecydowanie lepiej słuchać Floydów albumami, niż pojedyńczymi utworami, o czym chyba wiecie  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 10:22 am Temat postu: |
|
|
To fakt, składanki w przypadku Floydów (szczególnie jeżeli chodzi o utwory z ich najsłynniejszego okresu 1973-1979) to raczej jedno wielkie nieprozumienie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 11:07 am Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | Mam pytanie do zaciekłych i zdeklarowanych Floydowców, a wiem, że tu takich wielu Czy warto się zapoznawać w całości z jakimkolwiek ich albumem (choć już taki wstęp może wydawać się niektórych bluźnierczy ) sprzed ery Ciemnej Strony Księżyca? Najlepiej taki, który możnaby "łyknąć bez popity", niekoniecznie zaś psychodeliczne eksperymenty a'la Barret (chociaż niewykluczone, że i te przypadłyby mi do gustu).
Za każdą udzieloną pomoc z góry dziękuję  |
Meddle - najlepsza rzecz sprzed tego najbardziej galaktycznego okresu _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 12:03 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: |
Meddle - najlepsza rzecz sprzed tego najbardziej galaktycznego okresu |
czekam aż cię cater poprawi  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 12:26 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | Mam pytanie do zaciekłych i zdeklarowanych Floydowców, a wiem, że tu takich wielu Czy warto się zapoznawać w całości z jakimkolwiek ich albumem (choć już taki wstęp może wydawać się niektórych bluźnierczy ) sprzed ery Ciemnej Strony Księżyca? Najlepiej taki, który możnaby "łyknąć bez popity", niekoniecznie zaś psychodeliczne eksperymenty a'la Barret (chociaż niewykluczone, że i te przypadłyby mi do gustu).
Za każdą udzieloną pomoc z góry dziękuję  |
Meddle, bo to już właściwie płyta bardziej w stylu dsotm niż tych wczesnych psychodelicznych, wspaniała jako całość i zawiera najlepszy utwór w historii muzyki.
Atom Heart Mother, bo to nie tylko tytułowa suita, ale też np. słodkie Gilmourowe Fat Old Sun.
I jeszcze koncertowa część Ummagummy, bo tam jest wszystko co najlepsze z najwcześniejszego okresu (brakuje tylko Let There Be More Light). _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 3:15 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | Mam pytanie do zaciekłych i zdeklarowanych Floydowców, a wiem, że tu takich wielu Czy warto się zapoznawać w całości z jakimkolwiek ich albumem (choć już taki wstęp może wydawać się niektórych bluźnierczy ) sprzed ery Ciemnej Strony Księżyca? Najlepiej taki, który możnaby "łyknąć bez popity", niekoniecznie zaś psychodeliczne eksperymenty a'la Barret (chociaż niewykluczone, że i te przypadłyby mi do gustu).
Za każdą udzieloną pomoc z góry dziękuję  |
Pewnie, że tak.
Ja uwielbiam debiut (ale jestem odosobniony, zwłaszcza tutaj ;d) drugą płytę (suita Saucerful of Secrets - mega!), na pewno Meddle. Nie polecam natomiast Atom Heart Mother. Po już długim słuchaniu Floydów dochodzę do wniosku, że oprócz Summer '68 i Fat Old Sun to tam się nic nie broni. A suita jest okropna, wydłużona, chaotyczna i generalnie zła. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 9:10 pm Temat postu: |
|
|
Mi w Atom Heart Mother podobają się głownie fragmenty. To co mi najbardziej przeszkadza to chór (chwilami) i to, że druga częśc suity to praktycznie powtórzenie pierwszej. Tak jakby ktos nagrał tylko do połowy a potem puścił to samo raz jeszcze. Te same odgłosy nawet są...
Dlatego zwykle słucham AHM mniej więcej do "wybuchu" i "ciszy".  _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 9:23 pm Temat postu: |
|
|
~Bebe, Ty jesteś zły. AHM imo jest spójniejsze niż Echoes. Co, oczywiście nic nie zmienia w świetle Prawdy, że Echoes dał nam Pan Bóg. Ale chaotyczne? Piper jest chaotyczny. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 9:42 pm Temat postu: |
|
|
W AHM za duzo byłe Ezrina i dęciaków. Nie jest to wada, może nawet zaleta, ale jakoś ci floydzi giną pod tym wszystkim.
PS. Własnie tego słucham, i podoba mi się do "Silence in the studio!"
Po co to powtórzenie pod koniec? _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 9:54 pm Temat postu: |
|
|
| Aaricia napisał: | W AHM za duzo byłe Ezrina i dęciaków. Nie jest to wada, może nawet zaleta, ale jakoś ci floydzi giną pod tym wszystkim.
| Erzina nie było w AHM... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 10:17 pm Temat postu: |
|
|
| caterkiller napisał: | | ~Bebe, Ty jesteś zły. AHM imo jest spójniejsze niż Echoes. Co, oczywiście nic nie zmienia w świetle Prawdy, że Echoes dał nam Pan Bóg. Ale chaotyczne? Piper jest chaotyczny. |
AHM spójniejsze od Echoes? No co Ty gadasz Kate', przecież nie piliśmy. Echoes ma konkretne warstwy, momenty - wiadomo gdzie kończy się jedno, gdzie kończy drugie. Dla mnie w AHM orkiestracja przytłacza Pink Floyd, wprowadza zamęt - niepotrzebny wszak. Chór ujdzie w tłoku. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|