| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Pink Floyd |
| Uwielbiam!!! |
|
49% |
[ 100 ] |
| Lubię |
|
40% |
[ 83 ] |
| Nie lubię |
|
7% |
[ 16 ] |
| Kim są 'różowe świnki'? |
|
2% |
[ 5 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 204 |
|
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 27, 2009 7:17 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | ANIMALS i DARK SIDE i tak są lepsze od obu DIVISION i WALL razem wziętych |
Tak jest, polać mu.
A i tak wszystko zjada Meddle.
| wasdfg7 napisał: | | To może inaczej... co widzicie w tym... "utworze"? Co w nim jest takiego fajnego, że tak się wszystkim podoba? Słyszę pierwsze dźwięki owej kasy i mnie szlag trafia. Łopatologicznie proszę. Zarówno o całym DSOTM jak i o Money. |
Akurat za Money nie szaleję, chociaż riff jest świetny, a przyśpieszenie rytmu genialne. Ale nie pasuje mi jakoś do całości.
Znaczy chcesz, żebyśmy Ci wytłumaczyli co Cię zachwyca i dlaczego? Time - jedna z najwspanialszych perkusji ever, solówki Gilmoura + wtrącenie Breathe. Majstersztyk. Great Gig In The Sky - tu to nie ma o czym gadać, jeśli Cię to nie podnieca to idź słuchać Winds Of Change. Harmonie wokalne w Us And Them i potężny refren. Dialog Wrighta z Gilmourem w Any Colour You Like. Brain Damage/Eclipse - megawielkie monumentalne zakończenie płyty. To Cię zachwyca. ;] _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Pią Lut 27, 2009 7:21 pm Temat postu: |
|
|
Cześć, to ja i mój szybki internet.
| Fenderek napisał: | | To, ze trzeba do niej dorosnąć? Wink Nie, nie wiekowo- bardziej... ona w jakiś przedziwny sposób dojrzewa... Słuchasz jej raz, drugi, stwierdzasz, ze dobra ale... a potem nagle znikąd- baaaam! Złąpała- i już nigdy nie puści. |
Ototo. Też mi się najpierw wydawała dobra ale zwyczajna, za to jarałem się strasznie WYWH. A dalej było tak samo jak u Fenderka (z tym, ze nie byłem na koncercie Dream Theater ;P). _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Lut 28, 2009 2:49 pm Temat postu: |
|
|
No to ja miałem tak z "A Piper At The Gates Of A Dawn" - znałem długo i nie lubiłem. Jakoś wydawała mi się mocno wzorowana na The Beatles (a konkretnie: "Sgt. Pepper's Lonely Heart Club") i w ogóle nie floydowa. Ale jednego dnia (o ile można nazwać dniem porę gdzieś między godziną 2.00 a 3.00), kiedy byłem zupełnie nieprzytomny, posłuchałem jej sobie w słuchawkach (tego przelewania się dźwięku z jednej strony głowy do drugiej nie oddadzą chyba nawet najlepsze głośniki ) i zanurzyłem się w zupełnie innym świecie. Odkryłem wtedy sporo rzeczy, których wcześniej nie zauważałem i wyjątkowo polubiłem ten album.
A "Dark Side Of The Moon" wciąż nie odkryłem i boję się, że nie odkryję. Znam od dawna i lubię... ale mniej niż inne dokonania Floydów. To wynika chyba z tego, czego oczekuję od muzyki: mocno zaakcentowanych uczuć (jeśli ktoś znudzonym głosem powtarza, że jest mu wesoło, to ja nie czuję tego wesela, nawet jeśli muzyka w tle jest "groźna", to też nie czuję psychodelicznej atmosfery), które się zmieniają (nie cierpię płyty skłądającej się z kilkunastu czy kilku kawałków w identycznym nastroju), różnorodności brzmienia, szaleńczej podróży po różnych światach... To jest na "The Wall", które BeBe tak uparcie krytykuje, jakby chciał powiedzieć wszystkim: "zrozumcie, że nie lubicie tej płyty" . Spoko, jeśli się lubi The Doors czy Joy Division, to ja się nie dziwię, że może się podobać "Dark Side..." a nie "The Wall". Ale nie wszyscy mają taki gust. Jestem fanem Queen, bo zachwycają mnie ciągłe zmiany nastrojów na ich płytach w latach 70., bo lubię eksperymenty z brzmieniem, a poetycki tekst... cóż, to dla mnie sprawa najwyżej drugorzędna. Na Ciemnej Stronie Księżyca uwielbiam wprost początek "Time" z tą kakofonią zegarów i pasażem Masona, wokaliza "Great Gig In The Sky" wręcz mnie rozdziera od środka, "Breathe (reprise)" z zawodzącym wokalem Gilmoura przekonywałoby mnie o jego tęsknocie, nawet gdybym nie rozumiał słów (ale tylko dlatego, że tam jest tylko jedna zwrotka - całego "Breathe" nie mogę znieść), no i są piękne instrumentalne smaczki w "Money" i "On The Run"... ale tylko tyle. Reszta mi się trochę dłuży. Natomiast w "The Wall" wciąż się coś dzieje (mam, szczerze mówiąc, na myśli przede wszystkim wersję live - "Is There Anybody Out There", bo studyjna wydaj mi się zawsze jakby tylko demo ): Waters może i nie najlepiej śpiewa, ale drze się, kiedy mu jest niedobrze, szepcze ze smutkiem, krzyczy z radością, po wolnych piosenkach zaraz następują szalone zmiany tempa ("On Of My Turns" to genialny tytuł ), zaś riffy "Comfortably Numb" czy "Young Lust" wyrażają dla mniej więcej niż tysiąc słów. Ale cały czas odkreślam - dla mnie. Dlatego proszę mi (i reszcie forumowiczów) nie rozkazywać: "Jeśli nie znacie takiej a takiej płyty, to nie poznawajcie, bo Waters ssie" . Lepiej wytłumaczyć, czego mżna się spodziewać, bo to, że biedny BeBe był tyle razy wsysany przez tego okropnego brzydala, nie znaczy, że brzydal nie będzie bardziej uprzejmy dla innych.
Ale ja nie o tym chciałem.
Fenderek napisał, że do "Dark Side..." trzeba dojrzeć. Jestem pewien, że tak, bo tak samo jest z wieloma innymi trudnymi płytami. Ale nie mogę zrozumieć, w jaki sposób coś, co raczej nie podoba się od pierwszego usłyszenia mogło odnieść taki niesamowity sukces komercyjny. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lut 28, 2009 3:01 pm Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | | Ale nie mogę zrozumieć, w jaki sposób coś, co raczej nie podoba się od pierwszego usłyszenia mogło odnieść taki niesamowity sukces komercyjny. |
Moze to w jaki sposób ta płyta dokonała sonicznej rewolucji? Ta płyta, produkcja tej płyty (to był rok 1973) broni się dźwiękowo do dziś- ba! i dziś potrafi zrobić wrażenie. Jak na tym tle wypada debiut Queen, wydany w tym samym roku? Płyta Floydów była pod tym względem rewolucyjna, słuchając jej na słuchawkach to było coś wtedy niesamowitego, czego wcześniej na taką skalę nikt nie zrobił. Poza tym... te wszystkie mówione fragmenty dodawały klimatu, też nagrane raz z prawej raz z lewej... To może być płyta która nie podobać się po pierwszym odsłuchu- ale która zrobi wrażenie- a już na pewno robiła w 1973.
Ta płyta, nagrana przecież 35-36 lat temu ciągle brzmi BOSKO! Works nagrane dziesięć lat później brzmi gorzej. I z lat 90-tych wiele rzeczy brzmiących gorzej bym znalazł.
To oczywiście samo w sobie nie zdecydowało o sukcesie- ale na pewno było sporych rozmiarów atutem. Skoro po tych wszystkich latach brzmi dobrze- jaki ferment musiała wzbudzić w roku 1973? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sob Lut 28, 2009 3:50 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Sob Lut 28, 2009 3:11 pm Temat postu: |
|
|
No tak, coś w tym jest.  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ziutek

Dołączył: 22 Gru 2007 Posty: 103
|
Wysłany: Pon Mar 02, 2009 8:19 pm Temat postu: |
|
|
| Kurwa panowie, David Gilmour w "Dogs" jest bogiem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Mar 02, 2009 11:13 pm Temat postu: |
|
|
| ziutek napisał: | | Kurwa panowie, David Gilmour w "Dogs" jest bogiem. |
Ano, i zszedł Nas uraczyć swoją boskością w grze na gitarze.
Bardzo niedoceniany i pomijany utwór PF. Moim zdaniem najlepszy.  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Mar 02, 2009 11:21 pm Temat postu: |
|
|
Najlepsze to jest ATOM HEART MOTHER
ALE- DOGS jest utworem ze wszech miar genialnym, zgadza się. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 03, 2009 12:55 am Temat postu: |
|
|
Ja tam wole Sheep, jezeli chodzi o Animals  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Mar 03, 2009 3:36 pm Temat postu: |
|
|
A dla mnie Dogs są najsłabsze na Animals Akurat tę płytę bardzo lubię.
Najlepsze jest Echoes. Za każdym razem, kiedy tego słucham, przypomina mi się Riven - Echa mogły by być soudtrackiem do tej gry. Jeżeli kiedyś nauczę się grać na fortepianie, to zrobię cover tego pim z samego początku. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pablov1982

Dołączył: 19 Gru 2008 Posty: 132 Skąd: wawa
|
Wysłany: Wto Mar 03, 2009 3:46 pm Temat postu: |
|
|
Obecnie drugi band po Q, który uwielbiam.
Trochę trudna muzyka (ale sam wiem po sobie), do której trzeba naprawdę dojrzeć.
Jakoś za czasów liceum bardzo się dziwiłem, że kolega zachwyca "Dark Side Of The Moon" a ja wtedy byłem straszliwym fanem germańsko-skandynawskiego heavy metalu Helloween, Gamma Ray, Accept, Hammerfall, Stratovarius, Malmsteen.
Znałem jedynie "The Wall".
Dopiero po latach przypadkiem natknełem się na płytę "Wish You Were Here" i ODLECIAŁEM na punkcie Floydów.
Obecnie łykam większość dzieł P.F. może poza "More" czy "Ummagumma", która nie przemawia do mnie kompletnie a może jeszcze nie dojrzałem do niej.
Na dzień dzisiejszy jak to piszę ostro zafascynowany jestem kawałkiem "Echoes" z albumu "Meddle" _________________ "Oh oh people of the earth
Listen to the warning
The Seer he said
Beware the storm that gathers here
Listen to the wise man" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Mar 04, 2009 12:19 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Najlepsze to jest ATOM HEART MOTHER
ALE- DOGS jest utworem ze wszech miar genialnym, zgadza się. |
Koledzy dobrze mówią z tym Echoes, wziąłbyś to sobie do serca w końcu. A nie tylko ciągle ta krowa i krowa.
A ja dopiero niedawno Zwierzątka w pełni doceniłem. W tej chwili stawiam je chyba minimalnie za WYWH. Chociaż nadal uważam, że Świnie są za długie. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
A_kind_of_magic

Dołączył: 26 Mar 2009 Posty: 369 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 10:09 pm Temat postu: |
|
|
| Naprawdę ich lubię. Szczególnie płyty "The Wall" (i koncertówkę "Is there anybody out there"), "Wish you were here" oraz "The dark side of the moon". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 10:14 pm Temat postu: |
|
|
Przynajmniej po tej opinii nie zostaniesz wyklęty przez forumową klikę =>  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 11:48 pm Temat postu: |
|
|
Daj spokój, dopiero teraz nie dadzą mu żyć. Powiedzą, że pojechał po standardzie. Cater zacznie majaczyć o Meddle a Fenderek znowu będzie coś tam mruczał pod nosem, że niby to Atom heart mother jest genialne, fajne i ogólnie lepsze od Shine on i Echoes razem wziętych  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Wto Kwi 07, 2009 11:50 pm Temat postu: |
|
|
Ja tam mam jazdy przy Summer '68  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 1:36 am Temat postu: |
|
|
Zapomniałeś o mnie, który będzie narzekał na to, że znów ktoś się podnieca The Wall, które jest marnym albumem  _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 1:31 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | Zapomniałeś o mnie, który będzie narzekał na to, że znów ktoś się podnieca The Wall, które jest marnym albumem  |
No faktycznie, The Wall w koncu jest takie "rozlazłe, przereklamowane, przydługie i bla bla bla były lepsze"  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 6:20 pm Temat postu: |
|
|
<jest dumny, że wrócił na swoje miejsce w szeregu> _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 8:24 pm Temat postu: |
|
|
Chciałbym pomajaczyć o Meddle, ale przede wszystkim ubodło mnie, że pojechałeś zupełnie po standardzie - NAWET Atom Heart Mother jest lepsze od rozlazłego, przereklamowanego i przydługiego The Wall. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 9:56 am Temat postu: |
|
|
Ja się zastanawiam, jak doszło do tego, że The Wall odniosło taki sukces komercyjny. Przecież jest to album całkiem nieprzystępny, nudny, długi i z pozoru nie ma w nim nic, co by mogło urzec masową publiczność. Czyżby stało się to jedynie za sprawą hiciora "Another brick in the wall"? Ja w każdym razie z tego albumu lubię tylko "In the flesh", "Hey you", "Nobody home", "Young lust" i "Run like hell". W gruncie rzeczy, jakby skrócić album i wyciąć te liczne króciutkie zapychadła muzyczne, to mógłby wyjść całkiem ładny krążek.
A teraz pojadę po standardzie: według mnie The Dark Side Of The Moon nie ma sobie równych wśród floydowych albumów Na swoją obronę dodam tylko, że ponadto uwielbiam A Saucerful Of Secrets, lubię Meddle, Atom Heart Mother, a nawet Ummagumma, którego słucham, gdy mam ochotę na "coś innego" lub jestem w jakimś dziwnym nastroju  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
A_kind_of_magic

Dołączył: 26 Mar 2009 Posty: 369 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 10:36 am Temat postu: |
|
|
| Zapewne stało siętak za sprawą filmu, w którym ta muzyka została wykorzystana. Album jest długi owszem (w końcu dwie płyty), ale dlatego tyle, ze film tyle trwa, a piosenki go po prostu ilustrują. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 11:26 am Temat postu: |
|
|
| A_kind_of_magic napisał: | | Zapewne stało siętak za sprawą filmu, w którym ta muzyka została wykorzystana. Album jest długi owszem (w końcu dwie płyty), ale dlatego tyle, ze film tyle trwa, a piosenki go po prostu ilustrują. |
Album powstał przed filmem ;] zamierzeniem Watersa nie było nagrać muzykę do filmu, tylko po prostu nagrać kolejny koncept, w którym chciał po raz kolejny się wyżalić. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 11:32 am Temat postu: |
|
|
Dokladnie- najpierw byla muzyka, potem po jakims czasie powstal film. To nie muzyka ilustruje film- to film powstal na podstawie fabuly plyty. taki byl zamysl. Plyta- koncertowy show- film. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tkacz

Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 172 Skąd: Wołomin
|
Wysłany: Czw Kwi 09, 2009 11:39 am Temat postu: |
|
|
A już myślałem, że to ja jestem źle poinformowany  _________________ Twoja stara nie umie zanucić zwrotki "Jest już ciemno". |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Czw Wrz 10, 2009 1:50 pm Temat postu: |
|
|
| krs w innym temacie oceń poprzedni utwór napisał: | | the final cut jest moim zdaniem żałosną rzeczą... | a ja się pytam czemu _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Nie Wrz 13, 2009 10:15 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | krs w innym temacie oceń poprzedni utwór napisał: | | the final cut jest moim zdaniem żałosną rzeczą... | a ja się pytam czemu |
Bo to kolejna płyta Watersa, która jest podobna do poprzedniczek i następczyń? Wojna i pokrzywdzony Rogerek, bo tatusia mu zabyly. Jedynie Not Now John się broni. Reszta marna. _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Nie Wrz 13, 2009 11:45 pm Temat postu: |
|
|
| BeBe napisał: | | wasdfg7 napisał: | | krs w innym temacie oceń poprzedni utwór napisał: | | the final cut jest moim zdaniem żałosną rzeczą... | a ja się pytam czemu |
Bo to kolejna płyta Watersa, która jest podobna do poprzedniczek i następczyń? Wojna i pokrzywdzony Rogerek, bo tatusia mu zabyly. Jedynie Not Now John się broni. Reszta marna. |
Już prawie klikałem "usuń" przy tym poście, ale stwierdziłem, że gilmourowców trzeba nawracać a nie mordować
Final Cut jest płytą genialną, choć trzeba do niej podchodzić z odpowiednim nastawieniem - nie jak do muzycznego arcydzieła (którym nie jest) ale jak do opowieści. Dobra, może jest miejscami przegadana a Waters mlaszcze, gdy śpiewa, ale zmienia to faktu, że słuchając jej, ma się wrażenie, że mówi do nas świadomy autor, który chce nam coś przekazać - nawet jeśli to jego własne zjebane schizy.
Poza tym, takie rzeczy jak "Gunner's Dream" czy "Two Suns In The Sunset" są też cudowne, we floydowej ekstraklasie pod względem muzycznym (i nieważne, że w TSITS, o ile pamiętam, nie gra prócz Watersa żaden Floyd ) _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 12:12 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Już prawie klikałem "usuń" przy tym poście, ale stwierdziłem, że gilmourowców trzeba nawracać a nie mordować Twisted Evil |
Nie bądź taki hej do przodu, aparat przyszedł
| Cytat: | | Final Cut jest płytą genialną |
Szastamy tą genialnością
| Cytat: | | choć trzeba do niej podchodzić z odpowiednim nastawieniem - nie jak do muzycznego arcydzieła (którym nie jest) ale jak do opowieści. |
A może jak do solowej płyty Watersa? Wtedy to nawet jest słuchalne, w porównaniu z innymi jego "dziełami".
| Cytat: | | Dobra, może jest miejscami przegadana a Waters mlaszcze, gdy śpiewa, ale zmienia to faktu, że słuchając jej, ma się wrażenie, że mówi do nas świadomy autor, który chce nam coś przekazać - nawet jeśli to jego własne zjebane schizy. |
Spoko, może i ma świadomość, co robi - tylko czemu n-ty raz o tym samym? _________________ Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 12:12 am Temat postu: |
|
|
Waters jest dla mnie człowiekiem, których potrzeba nie tylko muzyce, ale przede wszystkim sztuce - ktoś autentyczny (mówcie o The Wall co chcecie, ja nigdy nie słyszałem bardziej autentycznego i prawdziwego w swojej wymowie albumu, choć tekstowo wolę Animals), szczery, mający naprawdę coś do powiedzenia. A że zawsze w wojnie... Po pierwsze - nieprawda; po drugie - nawet jeśli, to co? Co złego jest w wykorzystywaniu sztuki do przekazywania treści, które rządzą naszym życiem? Czy nie o to w sztuce chodzi? Gdybym umiał, sam najchętniej wołałbym do ludzi o międzynarodowych spiskach i o tym, jak bardzo wolna jest demokratyczna wolność. Ta, teraz przylezie Qndzia i powie, że to taki oklepany frazes.
Wojna w większości przypadków Watersa stanowiła tylko część treści, jeden z wątków głównego tematu.
Jeszcze inną sprawą jest fakt, że Amused To Death uważam za lepszy od 3/4 płyt Pink Floyd. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|