| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| MADE IN HEAVEN |
| 1 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
9% |
[ 4 ] |
| 4 |
|
24% |
[ 10 ] |
| 5 |
|
31% |
[ 13 ] |
| 6 |
|
34% |
[ 14 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 41 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Czw Lis 08, 2007 4:21 pm Temat postu: |
|
|
| Mariusz napisał: | Tak, ale nie w wersji z Made In Heaven...  |
Mów za siebie  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Czw Lis 08, 2007 4:25 pm Temat postu: |
|
|
Kensi, mi się podobają obie! Wyjaśniłem tylko, że wielu osobom podoba się bardziej wersja oryginalna...  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 2:44 pm Temat postu: |
|
|
Będzie na youtube p.s. sam znajde  _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:06 pm Temat postu: |
|
|
bedzie na singlu scandal  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:08 pm Temat postu: |
|
|
Tyle to ja tez wiem ale jakims dziwnym trafem nie mam go skad wziac  _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:21 pm Temat postu: |
|
|
już słuchałem "My Life Has Been Saved The Miracle Version" wolę jednak to z Made In Heaven
Kurde na youtube znalazłem kawałek Queen "Soul Brother" nie wiecie cos o nim madfafaka jeszcze jakiś "Silver Salmon" i jest jeszcze pełno innych o dziwnych tytułach które nawet do Hot Space mi nie pasują  _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:28 pm Temat postu: |
|
|
--> pierwszy dzial --> (L)Fakju _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
JądRo?!

Dołączył: 29 Sie 2007 Posty: 615 Skąd: tarnów
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:32 pm Temat postu: |
|
|
DZienx, jak będe miał czas to sobie to przeglądne, jest tego duuuuuuużo A tak poza tym to zjebisty pomysł  _________________ Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:46 pm Temat postu: |
|
|
zeby zobaczyc to, czego szukasz, akurat wystarczy ci przejrzec dzialy 'niewydane' i 'przed queen' (albo samo niewydane.. nie pamietam juz) _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:48 pm Temat postu: |
|
|
No, ale przynajmniej ktoś Cię Bizzy docenił wreszcie
A co do MiH... Widzę coraz więcej błędów tej płyty...  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 3:52 pm Temat postu: |
|
|
nie potrzebuje pochwal ani doceniania ostatnie miesiace nauczyly mnie, ze chocbym nie wiem ile dla kogos robil, to ta osoba i tak to bedzie mila w dupie jak tylko znajdzie sie jakis ciec z zelem na lbie  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 6:37 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: |
A co do MiH... Widzę coraz więcej błędów tej płyty...  |
Zacina Ci się w odtwarzaczu? Na okładce widać cień Annie Lennox? Napisali coś przez złe "u"?
A poważnie, jakie to błędy według Ciebie? _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pią Lis 09, 2007 7:40 pm Temat postu: |
|
|
| le_mmor napisał: | | mumin_king napisał: | A co do MiH... Widzę coraz więcej błędów tej płyty...  | A poważnie, jakie to błędy według Ciebie? |
Chodzi o takie stopniowe poznawanie płyty. Gdy tylko ją nabyłem, z miejsca stała się moją ulubionym albumem, podobało mi się niemal wszystko prócz Fool Me. Z czasem, gdy moje zaintersowanie Queen z czystego fanatyzmu przerodziło się w umiarkowany "fanizm" odpadały kolejne piosenki, ze względu na właśnie przeciętność (oddzielna sprawa to Let Me Live, które zdążyłem znienawidzieć tak jak Fool Me). Pisząc błędów miałem na myśli coraz mniejszą ilość lubianych ta piosenek. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 12:09 am Temat postu: |
|
|
No niestety nie zgodzę się z przedmówcą. Absolutnie nie mogę się zgodzić. Znam wszystkie płyty Queen, każdą przesłuchałem niejednokrotnie. Made In Heaven słuchałem wiele razy, a zatem stopień mojego poznawania - jak to Ty ująłeś - tej płyty jest już dość wysoki, a jednak w dalszym ciągu podobają mi się wszystkie piosenki Będę bronił tego albumu do ostatniej kropli krwi, bo każdy utwór na nim zawarty ma klimat i jest przepełniony emocją - w dodatku znacznie bardziej poważną emocją niż na pozostałych albumach Queen. Nie zapominajmy, że ich twórczość do czasu wydania Made In Heaven zawsze była w dużym stopniu żartobliwa i bardziej dla śmiechu, zabawy, niż dla poważnego odbioru. Nie mówię, że to źle, ale doskonale wiemy, że domeną Queen było testowanie, zmiany, wieczne próby czegoś nowego. Dlatego doceńmy również próbę stworzenia czegoś w nieco innym nastroju niż zwykle - w nastroju większej powagi, nostalgii, melancholii. Na Made In Heaven Queen zwrócił się ku klimatowi, nastrojowi i wyżej wymienionym cechom. Niemal każdy album Queen był czymś nowym w twórczości tego zespołu, więc nic dziwnego, że nastąpiło i takie dzieło. Podjęcie tematu życia i śmierci oraz to nieustanne uniesienie na omawianym albumie naprawdę mi zaimponowało.
Na początku, gdy pierwszy raz tego słuchałem, nie przypadło mi do gustu jedynie A Winter's Tale, ze względu na mało oryginalną (według mnie) kompozycję. Potem dostrzegłem w niej więcej pozytywów - okazało się, że jest to piosenka z tych, przy których trzeba się po prostu wyluzować i zapomnieć na chwilę o swoich wygórowanych wymaganiach. Obecnie przepadam za WSZYSTKIMI piosenkami z MiH. I szczerze mówiąc, nie rozumiem postawionego przed Let Me Live zarzutu "przeciętności". Czym jest właściwie ta przeciętność? Nie zdefiniowałeś tego słowa, nie uzasadniłeś swojej opinii. Czyżby chodziło o niewielki stopień oryginalności? Może o niski poziom muzyczny? Jeśli tak, to wytłumacz, na czym polega niskość tego poziomu. Dla mnie Let Me Live jest utworem genialnym. Taka podniosła, lekko gospelowa piosenka, z dodatkami chóralnymi, śpiewana przez trzy doskonale brzmiące głosy i ze wspaniałą solówką gitarową. Utwór bardzo emocjonalny, wręcz kipi emocjami, a od czasu do czasu takiemu zespołowi jak Queen wypada stworzyć tego typu kawałek. I chyba się nad tą jego "przeciętnością" niewiele zastanawiałeś, bo zauważ, że żeby coś takiego skomponować, zaśpiewać i zagrać, trzeba być świetnym kompozytorem, wokalistą i instrumentalistą. Nie ma tu miejsca dla przeciętności. Tak samo mogę odeprzeć zarzut o przeciętność You Don't Fool Me. Jedna z najlepszych solówek w twórczości Queen, wokal wybitny, melodia wpadająca w ucho, ale wcale nie banalna, bo buduje ciekawy nastrój. Co więc ma wspólnego z przeciętnością? Niejedna osoba odpowiedziałaby w tym momencie, wskazując na lekko popowe brzmienie. Powiem tylko, że obecnie określenie "pop" jest nagminnie używane jako slogan. Jest to często używany argument przeciwko pewnym piosenkom i bywa niekiedy całym podsumowaniem i całą opinią o danym utworze. Dla mnie takie określenie, użyte samodzielnie, w zasadzie nic nie znaczy, bo nie zawiera żadnej istotnej informacji o poziomie muzycznym utworu, o jego negatywnych cechach. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 1:00 am Temat postu: |
|
|
Primo. Nie lubię teraz właśnie tej całej otoczki, że klimat, że emocje. Zdecydowaną większość tych utworów zostały odrzucone w latach 80 (gdzie jak wiemy zespół przeżywał regres formy), chłopaki uznali wtedy że piosenki po prostu za słabe aby znaleźć się na albumie. Nagle te piosenki stały się na tyle dobre by zrobić z nich oddzielny album "z klimatem". W atchiwach Queen można znaleźć o wiele lepsze piosenki (dema) niż Heaven For Everyone czy My Life Has Been Saved.
Secundo. Kwestia gustu jakie piosenki sie podobają jakie nie. Mnie strasznie irytuje ten gospel w Let Me Live, piosenka dla mnie jest zbyt patetyczna. Z kolei Fool Me, po prostu nie cierpię (da da da da... i tak w koło macieju) choć solówka ma dobrą, ale też nie mogę patrzeć na utwór przez fragment piosenki, jeśli by tak było kochał bym każdą piosenkę Queen, bo np. w Man On A Prowl podoba mi się wstęp.. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 1:02 am Temat postu: |
|
|
a gdzie ty widzisz to tworzenie czegos w innym nastroju niz zazwyczaj i jaki niby mial byc powod tego tworzenia w innym nastroju niz zazwyczaj?
jakis to powod mial zespol w 1980 roku by stworzyc it's a beautiful day? czym w klimacie rozni sie my life has been saved od party stworzonego w tym samym czasie? jakiez to nostalgie targaly freddiem przy tworzeniu made in heaven czy i was born to love you w 85 roku? a let me live? ktore powstalo w tym samym niemal okresie co body language? czyzby roger juz w 86 roku napisal heaven for everyone z mysla o freddiem, ktory niedlugo zachoruje? no i w koncu co do podnioslosci ma piosenka briana o jego rozwodzie - too much love will kill you? a moze sa one w a u don't fool me (afkors ), ktore mimo, ze faktycznie napisane odczas ostatnich sesji, klimatem siedzi w czasach hot space, a te jak wiemy z wyzszymi emocjami jakos malo mialy wspolnego...
ja rozumiem wiele.. jestem w stanie zrozumiec, ze komus sie podoba ta plyta.. rzecz gustu.. jestem nawet zrozumiec, ze wyzwala w kims jakies tam wyzsze emocje takie let me live, ktore swoja droga jak dla mnie jest jedna z miliona pewnie podobnych kompozycji i cos takiego mozna uslyszec co niedziela wstepujac do wiekszosci kosciolow w usa...
natomiast to, czego nie trawie to dopisywanie sobie do powstawania tej plyty niewiadomo jakich emocji i stanow wyzszych... przeciez czesc tych utworow byla juz wczesniej wydana w innych wersjach, ale z tym samym tekstem... czy kogos az tak bardzo wzrusza i was born to love you czy made in heaven z mr. bad guy albo my life has been saved ze strony b singla scandal? no badzmy powazni... caly rzekomy klimat i podnioslosc nastroju tej plyty to fakt, ze wydana zostala po smierci freddiego, tylko , ze jedynym jej fragmentem, ktory naprawde bez zadnych sciem i naciagania historii moze wzbudzac tego typu emocje jest mother love, ktore faktycznie powstalo na sam koniec zycia freddiego.. reszta to po prostu lepsze lub gorsze piosenki nagrane kiedys tam w przeszlosci i poskladane niczym plyta z odrzutow z poprzednich sesji... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Sob Lis 10, 2007 1:50 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 1:07 am Temat postu: |
|
|
Mam nadzieję, że tamto było do hambuksa.  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 1:10 am Temat postu: |
|
|
taa zdarzyles odpisac w trakcie jak sie produkowalem _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 1:48 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | a moze sa one w a winter's tale, ktore mimo, ze faktycznie napisane odczas ostatnich sesji, klimatem siedzi w czasach hot space, a te jak wiemy z wyzszymi emocjami jakos malo mialy wspolnego... |
Eee? Chyba miałeś na myśli "You Don't Fool Me"
A z resztą się raczej zgadzam. Legenda tej płyty w dużej mierze jest wytworzona sztucznie, marketingowo. Ale w sumie...jak słucham tego albumu to o tym nie myślę. _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 2:17 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | Primo. Nie lubię teraz właśnie tej całej otoczki, że klimat, że emocje. Zdecydowaną większość tych utworów zostały odrzucone w latach 80 (gdzie jak wiemy zespół przeżywał regres formy), chłopaki uznali wtedy że piosenki po prostu za słabe aby znaleźć się na albumie. Nagle te piosenki stały się na tyle dobre by zrobić z nich oddzielny album "z klimatem". W atchiwach Queen można znaleźć o wiele lepsze piosenki (dema) niż Heaven For Everyone czy My Life Has Been Saved. |
Sam fakt, że zostały wcześniej odrzucone, nie przekonuje mnie, iż są kiepskie, bo gdy je słyszę, gdy słyszę melodie, wokal, solówki - to słychać profesjonalizm, a nie przeciętność. Większość tych piosenek, tak jak mówiłem, nie pasowałaby do wcześniejszych albumów. Jeżeli Let Me Live nie zostało zamieszczone na Hot Space, to dlatego, że niby było gorsze od Body Language? Made In Heaven było mdłe bez tej oprawy instrumentalnej, jaką potem dodano. I Was Born To Love You było dobre od początku, ale na Made In Heaven brzmi jeszcze znacznie lepiej. Na Made In Heaven piosenki te zdecydowanie "uprofesjonalniono", bo stały się świetne pod względem instrumentalnym.
I nie powiesz mi, że Let Me Live było za słabe na Hot Space. Dodano ją do płyty, do której rzeczywiście świetnie pasowała.
| mumin_king napisał: | | Secundo. Kwestia gustu jakie piosenki sie podobają jakie nie. Mnie strasznie irytuje ten gospel w Let Me Live, piosenka dla mnie jest zbyt patetyczna. Z kolei Fool Me, po prostu nie cierpię (da da da da... i tak w koło macieju) choć solówka ma dobrą, ale też nie mogę patrzeć na utwór przez fragment piosenki, jeśli by tak było kochał bym każdą piosenkę Queen, bo np. w Man On A Prowl podoba mi się wstęp.. |
Co do patosu. Też nie lubię przesadnej podniosłości (inaczej kochałbym twórczość Rubika), ale w Queen było fajne właśnie to, że tworzyli coś takiego rzadko, a jak już tworzyli, to wychodziło świetnie. Od czasu do czasu można coś takiego zagrać, jedną z wielkich zalet Queen był właśnie fakt, że nie byli monotonni, jednostajni. A co do Fool Me – wcale nie było w koło „da da da da”. Ja nigdy nie zwracam na to, czy piosenka jest bardziej, czy mniej popowa – bo zarówno jedna, jak i druga może być dobra pod względem muzycznym. Poza tym, tak jak powiedziałem, nie tylko solo Briana jest dobre w Fool Me.
| Bizzy napisał: | | jakis to powod mial zespol w 1980 roku by stworzyc it's a beautiful day? czym w klimacie rozni sie my life has been saved od party stworzonego w tym samym czasie? jakiez to nostalgie targaly freddiem przy tworzeniu made in heaven czy i was born to love you w 85 roku? a let me live? ktore powstalo w tym samym niemal okresie co body language? czyzby roger juz w 86 roku napisal heaven for everyone z mysla o freddiem, ktory niedlugo zachoruje? |
O rany, a czy musiały być jakieś powody? Czy żeby powstała nostalgiczna piosenka, to zaraz musi ktoś umierać? Zespoły rockowe tworzą piosenki w różnych klimatach, z różnymi nastrojami. Muszą tworzyć piosenki, bo za to zarabiają, a monotonne też być nie mogą, więc muszą raz napisać piosenką taką, a raz inną. Nie odbieraj Rogerowi prawa do pisania emocjonalnych piosenek bez okazji Poza tym, w 1986 r. Mercury miał już objawy choroby, ale fakt – na razie nie brano jeszcze pod uwagę tak strasznej choroby.
A tak na marginesie – dziwne, że wnioskujesz z czyjegoś postu więcej niż jego autor chciał powiedzieć. Mówiłem o poważniejszym klimacie, o innych niż zwykle tematach, ale nie mówiłem nic o śmierci Mercury’ego – zdziwię Cię, ale w ogóle nie biorę tego faktu pod uwagę w ocenie płyty. Odnoszę się jedynie do muzyki i nie mówiłem nic o okolicznościach, w jakich powstawała, bo doskonale wiem, że większość utworów z Made In Heaven powstała dużo wcześniej i w początkowych zamiarach nie miała nic wspólnego ze śmiercią Freddiego.
| Bizzy napisał: | | no i w koncu co do podnioslosci ma piosenka briana o jego rozwodzie - too much love will kill you? |
A czy musi mieć coś do podniosłości?? O podniosłości mówiłem tylko i wyłącznie w kontekście Let Me Live – mówiłem, że czasami można taki utwór stworzyć. Skoro użyłem słowa “czasami” w odniesieniu do jednego utworu, to nie można tego odnieść do całego albumu.
| Bizzy napisał: | | a moze sa one w a u don't fool me (afkors ), ktore mimo, ze faktycznie napisane odczas ostatnich sesji, klimatem siedzi w czasach hot space, a te jak wiemy z wyzszymi emocjami jakos malo mialy wspolnego... |
Dziwny wywód. You Don’t Fool Me podobne jest do utworów z Hot Space tylko pod względem swojej popowości. Dlaczego uważasz, że wszystkie lekko popowe piosenki są takie same pod względem emocji, klimatu itd.? Na emocjonalność piosenki składa się nie tylko jej tekst, ale i charakter melodii, klimat. Jeśli piosenka jest w stanie wywołać w słuchaczu jakieś emocje inne niż zwykła chęć skakania w jej rytmie, to już jest nieco emocjonalna. Nie każdy umie napisać wspaniały, głęboki i mądry tekst, ale ważne, że stara się umieścić w swoim utworze jakieś uczucia i umie przekazać je słuchaczom za pomocą muzyki. Poza tym, to, że płyta generalnie ma klimat nieco poważniejszy niż zwykle i ma atmosferę większej głębi, to nie znaczy, że każda piosenka musi się tego ściśle trzymać. Muszą być piosenki bardziej radosne i bardziej posępne. Nawet w przygnębiającym, smutnym filmie/książce są momenty weselsze, ale także bardzo ponure i wręcz dramatyczne. Bez takiego zestawienia film (lub książka) nie byłby prawdziwy i wcale nie byłby aż taki poruszający. Dlatego uważam, że na albumie potrzebne było zarówno takie Mother Love, jak i takie I Was Born To Love You.
| Bizzy napisał: | | natomiast to, czego nie trawie to dopisywanie sobie do powstawania tej plyty niewiadomo jakich emocji i stanow wyzszych... |
A ja chyba jeszcze bardziej nienawidzę nadintepretowania czyichś wypowiedzi. Czy uważasz, że umiesz czytać w moich myślach? Jeżeli nie napisałem czegoś, co mi wmawiasz, że napisałem, to znaczy, że nie jest to moja opinia, tylko Twoje domysły co do tego, co miałem na myśli. Wybacz, że się czepiam takich szczegółów, ale może to dlatego, że jestem matematykiem i staram się rozumować w sposób logiczny oraz nie wyciągać z cudzej wypowiedzi wniosków, które nijak z niej nie wynikają. Napisałem, że piosenki zawarte na Made In Heaven są emocjonalne, wyzwalają emocje, są nieco poważniejsze. Nie mówiłem nic więcej.
| Bizzy napisał: | | przeciez czesc tych utworow byla juz wczesniej wydana w innych wersjach, ale z tym samym tekstem... |
Czy uważasz, że tego nie wiem? Wiele razy przecież rozmawiałem na ten temat, czytałem sporo informacji i wiem, jak było.
| Bizzy napisał: | | czy kogos az tak bardzo wzrusza i was born to love you czy made in heaven z mr. bad guy albo my life has been saved ze strony b singla scandal? |
Pierwsza sprawa - pierwszy raz usłyszałem I Was Born To Love You, zanim poznałem płytę. Już wtedy bardzo mi się podobało. Piosenka jako piosenka jest świetna, ma w sobie coś przekonującego i w pewne dni, zależnie od nastroju, może wzbudzać pewne emocje
Druga sprawa - rola piosenki zależy również od jej otoczenia. Na początku otoczeniem I Was Born To Love You były piosenki z popowej płyty Mr. Bad Guy. Wśród nich IWBTLY brzmi trochę inaczej niż wśród piosenek z Made In Heaven. To jest oczywiste, tylko co z tego, skoro na MIH piosenka brzmi tak jak brzmi?
| Bizzy napisał: | | no badzmy powazni... caly rzekomy klimat i podnioslosc nastroju tej plyty to fakt, ze wydana zostala po smierci freddiego, |
Wcale nie! Gdy poznawałem tę płytę, wcale nie myślałem o śmierci Mercury'ego i takich tam rzeczach. Przesłuchiwałem ją jak każdą inną, ale wywarła na mnie ogromne wrażenie i od razu czułem ten klimat i nastrój. A podniosłość, tak jak mówiłem, jest tylko w jednej piosence.
| Bizzy napisał: | | tylko , ze jedynym jej fragmentem, ktory naprawde bez zadnych sciem i naciagania historii moze wzbudzac tego typu emocje jest mother love, ktore faktycznie powstalo na sam koniec zycia freddiego.. reszta to po prostu lepsze lub gorsze piosenki nagrane kiedys tam w przeszlosci i poskladane niczym plyta z odrzutow z poprzednich sesji... |
Ale zarówno razem, jak i osobno, piosenki te brzmią bardzo dobrze i są właśnie emocjonalne. MIH to jedyna w swoim rodzaju płyta Queen. Niemal każda płyta Queen była czymś nowym. Takie Queen II, takie A Night At The Opera, takie Jazz, takie Hot Space, Innuendo - dlaczego więc nie miałaby powstać taka płyta jak Made In Heaven?
| Bizzy napisał: | | jestem nawet zrozumiec, ze wyzwala w kims jakies tam wyzsze emocje takie let me live, ktore swoja droga jak dla mnie jest jedna z miliona pewnie podobnych kompozycji i cos takiego mozna uslyszec co niedziela wstepujac do wiekszosci kosciolow w usa... |
No i co z tego, skoro w twórczości Queen była to pierwsza taka piosenka? Nikt czegoś takiego nie słyszał w ich wykonaniu. Schematyczność towarzyszy wszystkim utworom, każdy trzyma się jakiegoś schematu. Jeśli myślisz, że jest inaczej, to się niestety mylisz, bo niemal każdą piosenkę da się jakoś zaszufladkować, nawet w przypadku piosenek Queen jest to bardzo proste. Ale schematy mogą być odtwarzane na różne sposoby, zawsze można dodać coś od siebie, trochę przekształcić i tak powstają dobre utwory. Zarzuty o schematyczność zawsze uważałem za trochę bezsensowne, bo każda piosenka powstaje według jakiegoś schematu. Jest parę schematów piosenki nostalgicznej, parę szablonów piosenki radosnej, parę schematów piosenki żartobliwej. Trzeba tylko umieć taki schemat na swój własny sposób odtworzyć, umieć dodać coś od siebie, odpowiednio pewne schematy pomieszać i być profesjonalnym muzykiem. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle...
Ostatnio zmieniony przez hamburger dnia Sob Lis 10, 2007 2:48 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 3:09 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | Będę bronił tego albumu do ostatniej kropli krwi, bo każdy utwór na nim zawarty ma klimat i jest przepełniony emocją - w dodatku znacznie bardziej poważną emocją niż na pozostałych albumach Queen. Nie zapominajmy, że ich twórczość do czasu wydania Made In Heaven zawsze była w dużym stopniu żartobliwa i bardziej dla śmiechu, zabawy, niż dla poważnego odbioru. Nie mówię, że to źle, ale doskonale wiemy, że domeną Queen było testowanie, zmiany, wieczne próby czegoś nowego. Dlatego doceńmy również próbę stworzenia czegoś w nieco innym nastroju niż zwykle - w nastroju większej powagi, nostalgii, melancholii. Na Made In Heaven Queen zwrócił się ku klimatowi, nastrojowi i wyżej wymienionym cechom. Niemal każdy album Queen był czymś nowym w twórczości tego zespołu, więc nic dziwnego, że nastąpiło i takie dzieło. Podjęcie tematu życia i śmierci oraz to nieustanne uniesienie na omawianym albumie naprawdę mi zaimponowało.
|
to cytat z twojego poprzedniego posta... wiec to nie ja sobie nadinterpretuje, tylko sam piszesz o tego typu klimatach na plycie , a nie tylko w jednym kawalku...
aha, i wedlug wiekszosci literatury tematycznej, freddie zachorowal i dowiedzial sie o swojej chorobie juz po nagraniu przez rogera heaven for everyone zreszta gdyby nawet zachorowal w tym samym okresie, objawy aids nie sa widoczne po tygodniu czy dwoch
tyle ode mnie _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 3:12 pm Temat postu: |
|
|
Nie czytam całości, ale dla mnie argument przeciw emocjonalności utworów, jakoby te utwory powstawały wcześniej, jest błędny. Oczywiście, że Freddie nie nagrywał ich z myślą o śmierci 10 lat wcześniej, ale chyba z jakiegoś powodu te utwory zostały przearanżowane w taki właśnie sposób. W jaki? Melancholijny nastrój, klawisze tworzące "niebny" klimat. O ile dobrze pamiętam, w pierwotnej wersji It's A Beautiful Day można usłyszeć tylko Freddiego i pianino. Zwróćcie więc uwagę, co można usłyszeć na wersji z Made In Heaven. I z resztą utworów jest bardzo podobnie.
Dźwięki, a nie teksty. One mają przede wszystkim tworzyć to, czym wielu z nas się zachwyca - pożegnalne utwory Queen z Freddiem. Przecież nawet na Innuendo - albumie, który Freddie W CAŁOŚCI nagrywał z zespołem faktycznie umierający - nie ma ciągłych aluzji i pożegnań z fanami. Ale magia sama działa w postaci dźwięków. Nie twierdzę przy tym, że teksty są słabe (bo są w większości przypadków bardzo dobre), ale przecież nie wszystkie odnoszą się do śmierci Mercury'ego. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 3:19 pm Temat postu: |
|
|
ale w jaki sposob freddie ma sie zegnac utworami, ktore powstaly czasami nawet 10 lat wczesniej? skoro jakis utwor nie byl wzruszajacy w disco popowej aranzacji freddiego., to dlaczego nagle sie takim stal na made in heaven? bo dodano troche gitary i klawisze?
brian, roger i john zagrali troche na uczuciach fanow przedstawiajac to jako posmiertna plyte freddiego i przypominajac te szczegolne okolicznosci jej wydania i wielu fanow te ich nieco sfabrykowane na plycie emocje kupilo... ja nie kupuje i nie kupie, przykro mi i zdania nie zmienie dla mnie ta plyta to greatest hits 2,5 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 3:25 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | | dla mnie ta plyta to greatest hits 2,5 |
Tu się w pewnym sensie zgodzę. O ile takie utwory jak "Made In Heaven", "I Was Born To Love You" i "Heaven For Everyone" brzmią w nowych aranżacjach znakomicie, to umieszczenie ich na płycie było posunięciem trochę wątpliwym (może na zasadzie "ciemny naród to kupi" ). Nie ujmując nic tym kawałkom, wolałbym, aby na albumie znalazły się utwory niepublikowane wcześniej na żadnej płycie (reszta utworów na "MiH" spełnia ten warunek). A takie niewątpliwie istnieją. _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 3:31 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | | Cytat: | Będę bronił tego albumu do ostatniej kropli krwi, bo każdy utwór na nim zawarty ma klimat i jest przepełniony emocją - w dodatku znacznie bardziej poważną emocją niż na pozostałych albumach Queen. Nie zapominajmy, że ich twórczość do czasu wydania Made In Heaven zawsze była w dużym stopniu żartobliwa i bardziej dla śmiechu, zabawy, niż dla poważnego odbioru. Nie mówię, że to źle, ale doskonale wiemy, że domeną Queen było testowanie, zmiany, wieczne próby czegoś nowego. Dlatego doceńmy również próbę stworzenia czegoś w nieco innym nastroju niż zwykle - w nastroju większej powagi, nostalgii, melancholii. Na Made In Heaven Queen zwrócił się ku klimatowi, nastrojowi i wyżej wymienionym cechom. Niemal każdy album Queen był czymś nowym w twórczości tego zespołu, więc nic dziwnego, że nastąpiło i takie dzieło. Podjęcie tematu życia i śmierci oraz to nieustanne uniesienie na omawianym albumie naprawdę mi zaimponowało.
|
to cytat z twojego poprzedniego posta... wiec to nie ja sobie nadinterpretuje, tylko sam piszesz o tego typu klimatach na plycie , a nie tylko w jednym kawalku...  |
Bardzo ładnie, więc skoro wskazałeś cytat, to wytłumacz mi jeszcze, w którym miejscu przypisuję autorom piosenek bycie w jakichś głębszych stanach związanych ze zbliżającą się śmiercią Mercury'ego? Klimat, nastrój, emocje zawarte w piosenkach - owszem, pisałem o tym. Ale znajdź mi choć jedno nawiązanie do podniosłości NA CAŁEJ PŁYCIE lub (co będzie jeszcze trudniejsze) do wielkich stanów emocjonalnych Rogera, Briana czy Freddiego podczas tworzenia piosenek z MIH. Nie pisałem o tym nic a nic. To, że piosenki są poważniejsze i bardziej emocjonalne, to nie znaczy, że wynikało to z choroby Freddiego. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 3:34 pm Temat postu: |
|
|
| Bizzy napisał: | ale w jaki sposob freddie ma sie zegnac utworami, ktore powstaly czasami nawet 10 lat wczesniej? skoro jakis utwor nie byl wzruszajacy w disco popowej aranzacji freddiego., to dlaczego nagle sie takim stal na made in heaven? bo dodano troche gitary i klawisze?
|
Ostatnimi dwoma zdaniami zdajesz się sugerować, że na emocje utworu muzyka nie ma żadnego wpływu, tylko sam tekst i okoliczności nagrywania.
Tu nie chodzi o pożegnanie Freddiego. Przecież nawet Innuendo nie jest w całości pożegnaniem - a tutaj Freddie nagrywał WSZYSTKIE utwory wciąż pamiętając, że odchodzi z tego świata. Ale słychać to tylko w kilku - These Are The Days Of Our Lives, The Show Must Go On (chociaż kto wie, skoro napisał je Brian...), naciągać można też Bijou. Tak samo na Made In Heaven jest Mother Love, jest A Winter's Tale. I tyle. Innuendo i Made In Heaven to, według mnie, świetne albumy, ale ze względu na dźwięki, nie - teksty. Jakie, zesztą, te drugie miały znaczenie przez cały okres twórczości zespołu względem tych pierwszych? Przy czym wzruszamy się najbardziej, słuchając Bijou?
I tak - Innuendo to wyśmienity album, zróżnicowany, gdzie wszystko współgra ze sobą, bardzo dobrze wyprodukowany. Jest surowiej przy Headlong i The Hitman, jest podniośle przy Innuendo, jest pięknie przy Don't Try So Hard, These Are The Days Of Our Lives i Bijou.
Made In Heaven jest mniej zróżnicowane, ale klimat ma być taki "niebiański", przede wszystkim ze względu na klawisze. One to tworzą wraz z resztą instrumentów coś, co wzrusza. A fakt, że Freddie zmarł 4 lata wcześniej, a my możemy usłyszeć go jeszcze raz w tak zaaranżowanych utworach, których w większości wcześniej nie słyszeliśmy, to dla mnie tylko dodatek.
Ostatnie dwa akapity to oczywiście mój subiektywizm, który ma na celu podkreślenie tego, co napisałem wcześniej. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hamburger

Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 215 Skąd: z fabryki wafelków
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 3:58 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Nie czytam całości, ale dla mnie argument przeciw emocjonalności utworów, jakoby te utwory powstawały wcześniej, jest błędny. Oczywiście, że Freddie nie nagrywał ich z myślą o śmierci 10 lat wcześniej, ale chyba z jakiegoś powodu te utwory zostały przearanżowane w taki właśnie sposób. W jaki? Melancholijny nastrój, klawisze tworzące "niebny" klimat. O ile dobrze pamiętam, w pierwotnej wersji It's A Beautiful Day można usłyszeć tylko Freddiego i pianino. Zwróćcie więc uwagę, co można usłyszeć na wersji z Made In Heaven. I z resztą utworów jest bardzo podobnie.
Dźwięki, a nie teksty. One mają przede wszystkim tworzyć to, czym wielu z nas się zachwyca - pożegnalne utwory Queen z Freddiem. Przecież nawet na Innuendo - albumie, który Freddie W CAŁOŚCI nagrywał z zespołem faktycznie umierający - nie ma ciągłych aluzji i pożegnań z fanami. Ale magia sama działa w postaci dźwięków. Nie twierdzę przy tym, że teksty są słabe (bo są w większości przypadków bardzo dobre), ale przecież nie wszystkie odnoszą się do śmierci Mercury'ego. |
Dzięki za poparcie Szkoda, że nie czytałeś całości, bo napisałeś sporo z tego, co już wcześniej umieściłem w swoim poście Ale też uważam, że tekst jest bardziej dopełnieniem emocji, niż jej głównym punktem. Za pomocą tekstu emocje przekazuje poeta/pisarz. Muzyk przekazuje emocje za pomocą muzyki. I tekst wcale nie musi być strasznie odkrywczy i głęboki, żeby poczuć głębię utworu. W wierszach widzi się głębię, w muzyce się ją słyszy. A to, że powstawaniu takich utworów jak Heaven For Everyone, nie towarzyszyły jakieś drastyczne zdarzenia, to nie znaczy, że piosenka jest bez emocji i nie jest nostalgiczna. Poważne lub nostalgiczne piosenki pisze się nie tylko przy jakichś wyjątkowych okazjach, można pisać je ot tak po prostu Na tym opiera się przecież np. poezja śpiewana.
| Kensington napisał: | | Tu się w pewnym sensie zgodzę. O ile takie utwory jak "Made In Heaven", "I Was Born To Love You" i "Heaven For Everyone" brzmią w nowych aranżacjach znakomicie, to umieszczenie ich na płycie było posunięciem trochę wątpliwym (może na zasadzie "ciemny naród to kupi" ). Nie ujmując nic tym kawałkom, wolałbym, aby na albumie znalazły się utwory niepublikowane wcześniej na żadnej płycie (reszta utworów na "MiH" spełnia ten warunek). A takie niewątpliwie istnieją. |
A ja nawet w tym punkcie się nie zgodzę. Jeżeli zespół postanowił, że album będzie swego rodzaju wspomnieniem po Freddiem, to nic dziwnego, że wybrano pewne pasujące do tego nastroju piosenki i zaaranżowano je w nowy sposób. Sprawiło mi radość, że usłyszałem Made In Heaven i I Was Born To Love You w nieco innej i dużo ciekawszej wersji. A skoro sprawia to radość słuchaczowi, to czego się czepiać? Poza tym, większość piosenek nie była wydana wcześniej na żadnej płycie. A te, które były, i tak zostały zmienione bardzo znacząco. _________________ The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 5:13 pm Temat postu: |
|
|
czemu uwazam, ze wydawanie tych kawalkow w nowych wersjach bylo bledem? bo wedlug mnie bylo tak samo bezsensowne jak umieszczanie solowych utworow briana na greatest hits 3... bylyby swietne na przyklad w boxie solowym freddiego, a tak to pod glos z solowych nagran dodano nowy podklad muzyczny, czyli cos co robia dj'e w dyskotekach robiacy 57 wersje love kills...
aha i nieprawda jest, ze wiekszosc piosenek byla wczesniej niewydana... z 10, ktore znalazly sie na plycie, dokladnie polowa ujrzala wczesniej swiatlo dzienne - made in heaven, i was born to love you, heaven for everyone, too mch love will kill you i my life has been saved.
ale to decyzja zespolu.. ich prawo, ja to szanuje, co nie znaczy, ze musi mi sie podobac stawianie oltarzyka tej plycie z tej okazji, ze wyszla po smierci freddiego...
hamburger - piszesz o rzekomej nostalgii, melancholii na MiH itd... i pytasz sie gdzie ty niby napisales, ze ma to zwiazek z choroba i smiercia freddiego.. wiesz, nie podejrzewam briana, rogera i johna o bycie pokoleniem emo i raczej nie umartwiali sie specjalnie bez powodu, a jakos inny powod niz choroba wokalisty nie przychodzi mi do glowy w kontekscie nagrywania 'nostalgicznego', bo queen to nie byl zespol nagrywajacy masowo utwory z cyklu "zalewam sie lzami, bo ciebie nie ma"
no ale jak wiadomo, ani ja was nie przekonam, ani wy mnie, wiec tak sobie mozemy pisac i pisac, a i tak nic z tego nie wyniknie heh _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sob Lis 10, 2007 6:28 pm Temat postu: |
|
|
| hamburger napisał: | | I nie powiesz mi, że Let Me Live było za słabe na Hot Space. Dodano ją do płyty, do której rzeczywiście świetnie pasowała. |
To odwrócę w drugą stronę. Skoro było tak dobre to dlaczego nie zajęło miejsca Body Language? Dlaczego nie weszło na płytę w miejsce Under Pressure (które zdaniem wielu nie pasuje na płycie)?
A to co jest za dobre na Hot Space to już jest tylko kwestia gustu.
| hamburger napisał: | | Co do patosu. Też nie lubię przesadnej podniosłości (inaczej kochałbym twórczość Rubika), ale w Queen było fajne właśnie to, że tworzyli coś takiego rzadko, a jak już tworzyli, to wychodziło świetnie. Od czasu do czasu można coś takiego zagrać, jedną z wielkich zalet Queen był właśnie fakt, że nie byli monotonni, jednostajni. A co do Fool Me – wcale nie było w koło „da da da da”. Ja nigdy nie zwracam na to, czy piosenka jest bardziej, czy mniej popowa – bo zarówno jedna, jak i druga może być dobra pod względem muzycznym. Poza tym, tak jak powiedziałem, nie tylko solo Briana jest dobre w Fool Me. |
Mówiłem kwestia gustu. Tobie podoba się popowość Fool Me, mnie wręcz odrzuca itd.
Zresztą w całej rozciągłości zgadzam się z Bizzym. Jego zdanie niemalże w całości pokrywa się z moim. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|