| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Sob Mar 12, 2005 11:07 pm Temat postu: |
|
|
Prawda, ale pewnie dlatego, że większość znasz z innych źródeł: ja też odsłuchując ten album zwracałem uwagę na piosenki, których nie słyszałem do tej pory (no może przesadzam bo nie znałem tylko wspomnianego DBY i remiksa AOBTD) _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Mar 12, 2005 11:21 pm Temat postu: |
|
|
Sorry, ale nie rozumiem tego zdania: Większość znasz z innych źródeł...nie żebym był jakiś oburzony albo coś (broń Boże!), ale mógłbyś mi to wyjaśnić? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 1706 Skąd: Police
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 12:53 am Temat postu: |
|
|
Co do GH3 to bardzo lubie ten album, nie tylko że są tam wspaniałe utwory ale dlatego że była to moja pierwsza kaseta MC Queen, pozostał wielki sentyment... _________________ The Story of Freddie Mercury - http://www.youtube.com/watch?v=rHY25zkQV0o |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 1:10 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | W chwili obecnej album jest dla mnie naprawdę bardzo dobry, bardzo go lubię....czasem wydaje mi się, że jestem jakiś "inny". |
Ja też go bardzo lubię, jest jednym z 15 moich ulubionych studyjnych albumów Queen...A tak na serio, to Hot Space bardzo często słucham i bardzo lubię tę płytę. Mi również się wydaje, że wśród fanów Queen jest to ewenement-więszkość zjeżdża Hot Space jak się tylko da... Dlatego wydaje mi się (a w zasadzie do tej pory mi się wydawało, póki nie napisałeś tego posta), że ja jako jedyny chyba cenię ten album.
| Misiu napisał: | | Dużo osób uważa Hot Space za zły album, The Works także....ja sądzę, że Queen nie miał złego albumu! |
Dokładnie !! Queen niegdy nie nagrał złego albumu !! Były te gorsze i te lepsze, ale to chyba normalne dla zespołów, które nagrywają 15 studyjnych albumów. Ja The Works uważam za album dobry (aczkolwiek nie najlepszy w dyskografii Queen), a Hot Space za bardzo dobry (o czym już wcześniej napisałem).
| Misiu napisał: | | Nie zasługują na wypowiedzi typu: "To najgorszy album jaki słyszałem!", bo spotkałem się już z takimi opiniami. |
Tacy ludzie albo mało słyszeli, albo są zwykłymi ignorantami, którzy są zamknięci we własnym świecie hard rocka. Przepraszam państwa, ale jeśli oczekujecie od Queen, że będzie grał cały czas ten sam rodzaj muzyki, to powinniście się przerzucić na inny zespół. Dlatego zgadzam się z Tobą, że te albumy nie zasługują na miano najgorszych w historii itp, bo sa naprawdę dobre, tylko że słabsze w dorobku Queen (z wyj. HS)
| Misiu napisał: | | A wracając do Hot Space: album dla mnie spójny no i nazwa albumu DOSKONALE pasuje do charakteru piosenek. Gdybym usłyszał tytuł np. Staying Power i miałbym do wyboru albumy to nawet nie wiedząc pomyślałbym, że to piosenka z Hot Space - po tytule po prostu |
Dla mnie też HS jest bardzo spójny. Najspójnieszy z albumów pochodzących z lat 82-86. A tytuł? Brian mówił, że ma oznaczać to, że do stylu, w jakim została nagrana płyta, mozna równie łatwo wejśc, ale można z niego także łatwo wyjść. Ale to tylko taka ciekawostka (informacja zaczerpnięta z QC-a).
| Misiu napisał: | | Z całej płyty UWIELBIAM Las Palabras de Amor, super jest Under Pressure i resztę także się fajnie słucha. Ja bym temu albumowi dał 5-. Nie mówcie nigdy, że Queen nagrał zły album, bo to nieprawda. |
1. Mi najbardziej podobają się Under Presure, w którym kawał roboty odwaliła cała czwórka, ze wskazaniem na sekcję rytmiczną, a także Staying Power-po prostu nie mogę usiedzieć w miejscu, gdy słyszę ten kawałek !!
2. Ja daję po prostu 5. Jak już kiedyś wspominałem-dla mnei muzyka taneczna zagrana na najwyższym, niestandartowym poziomie. Zresztą wydaje mi się, że ludzie popełniają taki błąd, ze oceniają ten album w kategoriach gitarowych i rockowych. A PRZECIEŻ NIE O TO TU CHODZI Sam zespół o tym wspominał, chyba że fani upierają się, ze wiedzą lepiej, jaki ma być ten album.
3. Z ostatnim zdaniem zgadzam się w 200% (chyba już o tym pisałem (?) )
| Misiu napisał: | | Ja Queen niekoniecznie nazywałbym zespołem typowo rockowym. Yeah88 - mówiliśmy o wszechstronności Queen, więc chyba domyślasz się już o co mi chodzi.... |
Queen z założenia był rockowy, ale w tej Czwórce drzemały tak magiczne siły, że nie mogli się ograniczyć do jednego gatunku. Po prostu mieli ludzie (tj. Queen) talent...I cholernie Im tego zazdroszczę. Ale z drugiej strony zgadzam się z Tobą. Queen nie był zespołem typowo rockowym-zbyt dużo razy nawiązywali do innych światów muzycznych (i chwała Im za to).
| Misiu napisał: | | Yeah88 - co sądzisz o albumie Greatest Hits III ? Wielu osobom się płyta nie podoba. Ja z kolei ją kocham, a poza tym wiele utworów było naprawdę POTRZEBNYCH do serii Greatest Hits: przede wszystkim These Are The Days Of Our Lives, a także Heaven For Everyone, You Don't Fool Me, Too Much Love Will Kill You, Las Palabras de Amor, no i chyba Let Me Live....a co Ty o tym sądzisz? Prosiłbym o szczerość |
GHIII powiadasz...Nie jestem entuzjastą składanek, właśnie niedawno odsprzedałem Platinum Collection, bo stwierdziełm, że skoro posiadam już większośc studyjnych albumów, to niepotrzebne mi składanki (a nie mam zamiaru już więcej słuchać pociętego I Want It All, wolę włączyć sobie LP "The Miracle"). Uważam, że album nie jest zbyt potrzebny, tzn. jest tam sporo świetnych piosenek, ale sa ewidentne gnioty, jak np. remix AOBTF lub TSMGO w wykonaniu Queen+Elton John. Większośc piosenek to świetne kawałki, ale wydawanie albumu było niepotrzebne, zbędne. Poza tym zalatuje mi tu walką o kasę, a tego to bardzo nie lubię Jednak zgadzam się, ze takie TATDOOL zasługiwało na umieszczenie na jakiejkolwiek składance z serii GH. Jak wiemy, nie było to mozliwe na GH i GHII, więc umieszczono utwór na nowym składaku: GHIII. Podsumowując: większosć piosenek dobra, ale wydawanie tego nie było potrzebne.
A teraz moje pytanie: czy mógłbyś jakoś subiektywnie porównać lata '70 i '80? Jestem ciekaw, czy będziesz miał podobny tok myślowy do mnie w tej kwestii... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 9:18 am Temat postu: |
|
|
Ostatni, po długim nie słuchaniu włączyłem sobie GH III (w wersji nagranej bez AOBTD) i na prawdę mi się podobał. Wykonanie Eltona Johna też jest niezłe, ostrzejsze. GH III uważam za potrzebne i bardzo dobre. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 2:16 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Dokładnie !! Queen niegdy nie nagrał złego albumu !! |
Powiem tak - może złego albumu nie nagrali, ale na każdej płycie znajdzie się koszmarek [nie licząc GH III+, bo całość to koszmar]. Kilka koszmarków znalazłem na Hot Space, The Works i AKOM - dlatego uważam te albumy za SŁABE... ANATO - to jest album!
| Yeah88 napisał: | | A teraz moje pytanie: czy mógłbyś jakoś subiektywnie porównać lata '70 i '80? |
Zdecydowanie lata '70... To nie ma porównania! Każdy album - powtarzam - KAŻDY album z lat '70 spokojnie mogę ogłosić mianem geniuszu [Queen - najostrzejszy album przez pewien czas moj ulubiony, Queen II - tez był moim ulubionym. Sheer Heart Attack i A Night At The Opera, A Day At The Races - niemal przełomowe płyty zespołu - taka złota wiązaneczka . Dodatkowo Noc W operze to mój ulubiony krążek. News Of The World - może nie taki genialny, ale bardzo dobry. Jazz 'najszybszy' album i The Game - podobnie jak NOTW, b. dobry]. Albumy z lat '80 są... gorsze [po za The Miracle!]... I nikt mi nie wmówi, że 'nie rozumiem' Hot Space - nie lubię i już...
Koncerty z lat '70 też były lepsze! Aczkolwiek zauważyłem, że w latach '80 zespół na scenie czuł się pewniej. Same zajefajne nagrania pochodzą właśnie z lat '70 [Rainbow '74, Xmas '75, Earl`s Court '77, Vienna '77, Houston '77 i praktycznie mój ulubiony: Hammersmith odeon '79]. W latach '80 też zdarzały się dobre występy: Milton Keynes '82, Budapest '86, Knebwroth Park '86 itp.
Jakby to pokazał nauczyciel matematyki: '70 > '80  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 2:45 pm Temat postu: |
|
|
| Miś napisał: | | na każdej płycie znajdzie się koszmarek [nie licząc GH III+, bo całość to koszmar]. Kilka koszmarków znalazłem na Hot Space, The Works i AKOM - dlatego uważam te albumy za SŁABE... ANATO - to jest album! |
Może nie na każdej, ale na kilku są naprawdę słabe utwory. Ja na Hot Space znalazłem jeden słaby utwór (który paradoksalnie lubię), a mianowicie Body Language. Co do TW. AKOM-są to słabe albumy, ale tylko jak na Queen. ogólnie jest to całkiem porządna muzyka. Natomiast HS jest świetne (jak dla mnie).
| Miś napisał: | | Zdecydowanie lata '70... To nie ma porównania! Każdy album - powtarzam - KAŻDY album z lat '70 spokojnie mogę ogłosić mianem geniuszu [Queen - najostrzejszy album przez pewien czas moj ulubiony, Queen II - tez był moim ulubionym. Sheer Heart Attack i A Night At The Opera, A Day At The Races - niemal przełomowe płyty zespołu - taka złota wiązaneczka . Dodatkowo Noc W operze to mój ulubiony krążek. News Of The World - może nie taki genialny, ale bardzo dobry. Jazz 'najszybszy' album i The Game - podobnie jak NOTW, b. dobry]. Albumy z lat '80 są... gorsze [po za The Miracle!]... |
Ze wszystkim się zgadzam. Albumy z lat 80 sa słabsze, ale nie są złe. Zgadzam się też, ze każdy album z lat 70 jest genialny.
| Miś napisał: | nikt mi nie wmówi, że 'nie rozumiem' Hot Space - nie lubię i już...
|
Hmmm...to, że nie lubisz, to nie znaczy, że jest zły... Ale oczywiście to Twoje zdanie i nei mogę meć do Ciebie pretensji o to. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 3:12 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Sorry, ale nie rozumiem tego zdania: Większość znasz z innych źródeł...nie żebym był jakiś oburzony albo coś (broń Boże!), ale mógłbyś mi to wyjaśnić? |
Miałem na myśli, że płytę zdobyłem miesiąc temu, więc większośc piosenek już znałem albo z Sieci albo z innych albumów, ale np Driven By You nie znałem i też bardzo mi się spodobał (najbardziej z całej składanki). _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 9:14 pm Temat postu: |
|
|
Yeah88 - tym razem chyba się nie zgodzimy:) Ja wolę lata '80 w twórczości Queen....koncerty także. W latach '70, jak to napisał Miś, Queen czuł się mniej pewnie, z tym się zgadzam. Lata '70 także naprawdę bardzo dobre, wtedy nastąpił przełom Queen, ale szczyt doskonałości osiągnęli w latach '80....taka prawda. Dla mnie lepsze albumy także powstały w latach '80. Ze wcześniejszego okresu przede wszystkim 'A Night At The Opera', 'A Day At The Races' najbardziej mi się podobają (inne także, ale troszczeczkę mniej). Piosenki z '80 są bardziej nowoczesne, bardziej je lubię....(tylko żeby nikt mnie źle nie zrozumiał - lata wcześniejsze także są genialne, także je uwielbiam). Jest coś takiego w tych początkach Queen, co wydaje mi się nieco gorsze (ale to tylko moja opinia), nie wiem jak to nazwać...z wyjątkiem dwóch wyżej wymienionych albumów piosenki dla mnie są nieco bardziej banalne, choć także świetne, i mniej emocjonalne.
Podsumowując - ulubione piosenki z danego okresu:
a) Lata '70 - Seven Seas Of Rhye, In the Laps Of The Gods, Now I'm Here, Killer Queen, Bohemian Rhapsody, Love Of My Live, Another One Bites The Dust, We Are The Champions, We Will Rock You, Somebody to Love, Fat Bottomed Girls, Bicycle Race, Don't Stop Me Now, Spread Your Wings, Save Me, Crazy Little Thing Called Love
b) Lata '80 - Las Palabras de Amor, Under Pressure (szczególnie wersja z Wembley '86 - super Brian gra na gitarze), Radio Ga Ga, Hammer to Fall, Is This The World We Created?, A Kind Of Magic, Princes Of The Universe, Friends Will Be Friends, Who Wants To Live Forever , One Vision, The Miracle, I Want It All, I Want To Break Free, The Show Must Go On, Innuendo, These Are The Days Of Our Lives, Don't Try So Hard, Too Much Love Will Kill You, You Don't Fool Me, Heaven For Everyone, Let Me Live, Thank God It's Christmas
Może robię błąd, ale jest kilka piosenek nie z twórczości Queen, ale po części z nią związane: Living On My Own, The Great Pretender, No-one Byt You (Only the Good Die Young), Driven By You
To moje ulubione, lecz nie śmiem twierdzić, że reszty nie lubię - po prostu słucham rzadziej.
Jeśli ktoś miał coś przeciwko tym tytułom lub coś nie pasuje to sorry, ale chciałem się wygadać  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Mar 13, 2005 10:06 pm Temat postu: |
|
|
Wiesz co, ja nie bardzo lubię dzielić działalności Queen na części, rozmieniać na drobne twórczośc Królowej...ale lata 70 są bardziej ekscytujące, więcej tam "smaczków aranżacyjnych", mniej kompromisów i tzw. "oczywistych" melodii. Oczywiście nie mówię, ze lata 80 są gorsze, po prostu są mniej fascynujące ze względu na ich "kompromisowość". Nie czepiam się tego, że czasami sięgano do muzyki pop, że używano styntezatorów. Ja uwielbiam lata 80, najczęściej słucham płyt z tamtego okresu. Ale to daje trochę do myślenia...Skoro często ich słucham, to znaczy że łatwo odbierać muzykę zawartą na nich. Albumów z lat 70 słucham rzadziej, wymagają więcej skupienia i wsłuchania się. Np. takie Radio Ga Ga można słuchać robiąc jeszcze parę innych rzeczy, ale można się też równie dobrze wsłuchiwać, wgłębiać. Ale na przykład słuchanie piosenki typu The March Of The Black Queen wymaga wyciszenia, skupienia, po to, aby wyłapać to, co jest w tym utworze najważniejsze. Radio Ga Ga można słuchać w dwojaki sposób: jednym uchem, ale też w skupieniu.
| Misiu napisał: | | Piosenki z '80 są bardziej nowoczesne, bardziej je lubię.... |
Hmmm..wydaje mi się, ż to, ze piosenki sa nowoczesne, nie jest żadnym atutem. A to, zę bardziej je lubisz to nie znaczy, ze sa lepsze czy gorsze...Po prostu: wolisz ich słuchać i tyle.
| Cytat: | | Jest coś takiego w tych początkach Queen, co wydaje mi się nieco gorsze (ale to tylko moja opinia), nie wiem jak to nazwać...z wyjątkiem dwóch wyżej wymienionych albumów piosenki dla mnie są nieco bardziej banalne, choć także świetne, i mniej emocjonalne. |
Tym razem bluźnisz człowieku Nie wiem czy piosenki są takie banalne, w latach 70 były lepsze teksty piosenek niż w latach 80, poza tym częśc utworów nie miała takiej głębi jak te z lat 70, ale powtarzam: to były tylko nieliczne przypadki. Część utworów była zbyt płytka, dopiero na żywo stawały się utworami przez duże "u". Myślę, ze aranżacja piosenek z obu okresów pozwala mi na stwierdzenie, ze piosenki z albumów od Queen do Jazz nie były wcale takie banalne.
Wiesz co jest złego w latach 80?
1. Produkcja-te bardziej "oczywiste" melodie były na pierwszym planie, te bardziej wyszukane i przeznaczone dla koneserów były z tyłu (najlepszy przykład: One Vision)
2. W niektórych miejscach albumy się 'załamywały', tj. nie tworzyły logicznej całości. Chodzi mi tu o The Works i AKOM. Na pierwszej płycie chyba przypadkowo i w przypadkowym zupełnie miejscu znalzły się MOTP i Machines, a na AKOM nie pasuje PISCTP. Hot Spce nie zaliczam do słabych albumów, powiedziałbym wręćż, ze jest to album dobry nie tylko jak na lata 80, ale też jak na ogólną twórczość.
To chyba wszystkie wady. może jesczcze tylko taka, ze to na albumach The Works i AKOM Queen zarejestrował swoje najsłabsze utwory (no i jeszcze Body Language na HS).
Ogółem: lata 80 są dla mnie kolejnym świetnym okresem w twórczości Queen i nie zważam na to, że mamy tu czasami pop i poprock. Podkreślam: lubię dobrą muzykę i nie ważne jakiego jest gatunku, wazne zeby była dobra [oczywiście nie biorę pod uwagę hh, techno i innych badziewi, chodzi mi o to, ze Queen potraił zagrac perfekcyjnie każdy rodzaj muzyki-nawet pop i poprock (niech nikt mi nie mówi, ze Radio Ga Ga czy IWTBF sa słabymi utworami)]. Kładę nacisk na to, że w latach 80 zdarzały się sporadycznie słabsze utwory, a w latach 70 raczej nie. Po prostu dla mnie lata 70 mają trochę mniej wad. A teraz lista piosenek, z lat 82-86, które uważam za dobre, bardzo dobre lub wręcz genialne:
Staying Power, Dancer, Back Chat, Action This Day, Put Out The Fire, Life Is Real, Calling All Girls, Cool Cat, Las Palabras De Amor, Under Pressure, One Vision, Who Wants To Live Forever,A Kind Of Magic, One Year Of Love, Friends Will Be Friends, Gimme The Prize, Princes Of The Universe, Radio Ga Ga, Tear It Up, It's A Hard Life, I Want To Break Free, Keep Passing The Open Windows, Hammer To Fall, Is This The World We Created...?
Jak już wspomniałem, te utwory uważam za godne nazwy Queen przy tytule. Stanowią one ok. 85% materiału z lat 82-86. A latach 70 ok. 95% piosenek było conajmniej dobrymi utworami. I tutaj najbardziej rzuca się w oczy, w czym słabsze są lata 80 od 70. Poza tym, wszystkie piosenki, które wymieniłem bardzo lubię. Nie lubię tylko w części z nich produkcji i w niektórych tekstu. Ale to tylko moje subiektywne oceny i wrażenia.
PS. Ja uwielbiam lata 80 !!! Nie jestem ich przeciwnikiem, po prostu starałem się subiektywnie porównać oba okresy... Zresztą ja nie lubię dzielić twórczości Królowej na fragmenty, mogę tylko powiedzieć, że kocham cały Queen, ale jeśli bym już miał rozmieniać, to powiem tyle: lata 70 lubię w takim samym stopniu jak 80...
PS.2 Część zwrotów i wyrażeń (głównie chodzi o te, które są w cudzysłowiach), zapożyczyłem od Fenderka, a konkretnie z jego artykułu "Moje rozważania nad okresem 1982-86", który ukazał się w QC. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 2:39 pm Temat postu: |
|
|
Yeah88 - przede wszystkim ja nie powiedziałem, że te piosenki są złe i banalne. One nie są banalne, tylko (dla mnie oczywiście) mnie oryginalne od tych z lat '80, dostrzegam w nich więcej ciekawych pomysłów, ale od razu uprzedzam: to nie jest tak, że te wcześniejsze piosenki są banalne...po prostu ja zauważam w nich mniej pomysłu z wyjatkiem A Night At The Opera i A Day At The Races, bo to są arcydzieła.
Wiesz, ja też nie lubię oddzielać tych okresów, ale sam chciałeś....
Dobrze, Yeah88, ja nie mam do Ciebie nic, że wolisz lata '70, przecież różnimy się wszyscy od siebie gustami. Ja po prostu wolę lata '80, a Ty '70. Ja także lubię wcześniejszy okres, ale troszkę mniej. I uprzedzam, że to, co mówię, to mówię w moim przekonaniu, to tylko moja opinia, ja nie mówię jak jes, bo każda opinia spotka się z akceptacją lub sprzeciwem. I to, że dla mnie w latach '70 były mniej oryginalne teksty to tylko moja opinia:) Dostrzegam więcej pomysłu w późniejszych utworach....widocznie taki już jestem. Teksty dla mnie też są lepsze w latach '80, ale przecież Yeah88 - nie możemy się dokładnie we WSZYSTKIM zgadzać  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 5:54 pm Temat postu: |
|
|
Ale ja nie powiedzialem, ze wolę lata 70. Lubię oba okresy, tylko że staram się być obiektywny i jakoś trzeźwo porównywac obie dekady, nie zważając na to co mi się bardziej podoba. Zresztą, to nonsens porównywać dwa tak róźne okresy, bo lata 70 i 80 sa jak Niebo i Ziemia. Sorry, że tak krótko, ale nie mam dużo czasu... Jak będzie więcej czasu to napiszę coś jeszcze. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tomek17
Dołączył: 24 Wrz 2004 Posty: 4
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 7:12 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Ja też dużo myślałem nad tym. I chyba się zgadzam co do faktu, że Queen był chyba najwszechstronniejszym zespołem wszechczasów. Grali bardzo wiele gatunków, a Freddie umiał zaśpiewać od rocka, do opery, nie ma takich wokalistów. Pomijam już fakt, że rolę wokalisty przejmowali także Brian May (którego piosenki naprawdę BARDZO lubię) i Roger Taylor (szczególnie w Let Me Live mi się podoba). Led Zeppelin, Pink Floyd i inne światowej klasy zespoły grały rock - nic poza tym. Potrafili grać rocka - grali rocka. Queen potrafił wszystko - You Don't Fool Me jest, według mnie, typową piosenką typu dance, a połączenie opery i rocka w taki sposób jest już arcydziełem (o czym świadczy fakt, że to przede wszystkim 'A Night At The Opera' zapoczątkowały tak zawrotną karierę Queen - chociaż nie pomyślcie, że nie doceniam tu pierwszych trzech płyt - po nich już także Queen miał sporą grupę fanów). Oryginalne pomysły i ogromny talent do gry - to cechowało nasz ukochany zespół. Poza tym wydaje mi się, że We Are The Champions i We Will Rock są najbardziej rozpoznawalnymi piosenkami na świecie - zna je dosłownie każdy. Mam znajomych, którzy nie znają Queen (niestety) - ale te dwa utwory doskonale kojarzą i potrafią bez problemów zanucić. Podkreślam jednak, że to nie są moje ulubione piosenki Queen - po prostu najbardziej popularne - choć i tak je bardzo lubię. To nie jest też tak, że uważam, że uważam, że Królowa jest najlepsza, bo nie słyszałem innej, dobrej muzyki - słyszałem piosenki Led Zeppelin, Pink Floyd, The Red Hot Chilli Pepers - nie poruszyły mnie one tak, jak utwory Queen, dlatego w moim przekonaniu to najlepszy zespół w historii muzyki (nie tylko rockowej). |
HA HA HE HE  _________________ Beatlesi to geniusze |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 7:40 pm Temat postu: |
|
|
Ja myślę, że Queen jest na pewno lepszym zespołem niż The Beatles (zobaczymy, może jakiś kretyn da się sprowokować)  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 7:56 pm Temat postu: |
|
|
Yeah88: nie sprzeczaj się z Tomkiem17. A nawet nie odpowiadaj na jego posty, bo to ignorant, który nie widzi niczego innego po za The Beatles...
| Yeah88 napisał: | | Wiesz co, ja nie bardzo lubię dzielić działalności Queen na części, rozmieniać na drobne twórczośc Królowej |
Ja lubię.
Queen w latach '80 nie tworzył takich piosenek jak Stone Cold Crazy, Death On Two Legs, Great King Rat czy The Prophet's Song... A takie właśnie HITY zaliczam do czołówki moich ulubionych piosenek... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 8:27 pm Temat postu: |
|
|
| Miś napisał: | | Yeah88: nie sprzeczaj się z Tomkiem17. A nawet nie odpowiadaj na jego posty, bo to ignorant, który nie widzi niczego innego po za The Beatles... |
Masz rację, po cholerę w ogóle się zalogował W ten sposób daje nam (przynajmniej mi) nagatywny obraz fanów The Beatles.
| Miś napisał: |
| Yeah88 napisał: |
Wiesz co, ja nie bardzo lubię dzielić działalności Queen na części, rozmieniać na drobne twórczośc Królowej |
Ja lubię.
|
Ale po co? Jaki jest sens? Nie lepiej słuchac po prostu dobrej muzyki, nie zastanawiając się z którego roku pochodzi?
| Miś napisał: | | Queen w latach '80 nie tworzył takich piosenek jak Stone Cold Crazy, Death On Two Legs, Great King Rat czy The Prophet's Song... A takie właśnie HITY zaliczam do czołówki moich ulubionych piosenek... |
A w latach 70 nie było takich piosenek jak Radio Ga Ga, IWTBF, Under Pressure, One Vision, The Miracle....itp. itd. etc. W latach 80 Queen nagrywał także świetne piosenki, tyle że czasami zdarzały się słabsze-w latach 70 nie było raczej słabej piosenki, takiej jak np. Pain/Pleasure, Man On The Prowl.
Hit? Hit jest to piosenka, która osiągnęła dużą popularnośc, a nie to co Ci się podoba... Zresztą Queen nie miał hitów, które by były słabymi piosenkami (wg mnie). Nawet Radio Ga Ga jest wg mnie dobrym utworem, tylko ze strasznie sponiewieranym przez komercyjne stacje radiowe. To tyle. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 8:44 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Radio Ga Ga, IWTBF, Under Pressure, One Vision, The Miracle |
I chwała Bogu!!! Bo bym chyba nie był fanem Queen Te piosenki co wymieniłieś zaliczam do najsłabszych utworów zespołu...
| Yeah88 napisał: | | Hit? Hit jest to piosenka, która osiągnęła dużą popularnośc, a nie to co Ci się podoba... |
A no to niech będzie - HIT dla mnie - piosenka, która osięgnęła u mnie wielką popularność...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 9:15 pm Temat postu: |
|
|
Yeah88 - Queen nie miał ŻADNYCH słabych utworów w latach '70? Czyli przez prawie 10 lat nie nagrali ani jednej złej piosenki? No wiesz, nie chcę być złośliwy, ale wydaje mi się, że to malutka bzdurka Wiesz, przykładów nie podam, bo każdy lubi co innego....ale wydaje mi się, że każdt stwierdzi, że w latach '70 Queen bagrał co najmniej 3 słabe utwory. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Mar 14, 2005 9:54 pm Temat postu: |
|
|
TAK WŁAŚNIE Dla mnie Queen nie miał żadnych słabych utworów w latach 70, chociaż prawdę mówiąc to w każdym utworze mogę znaleźć to "coś". Ale lata 70 to był okres absolutnie doskonały, w zasadzie każda piosenka była przynajmnije dobra, jeśli chcesz to podaj jakieś przykłady złych wg Ciebie piosenek, a ja ci uzasadnię, dlaczego nie uważam ich za słabe. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Wto Mar 15, 2005 12:30 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | jeśli chcesz to podaj jakieś przykłady złych wg Ciebie piosenek, a ja ci uzasadnię, dlaczego nie uważam ich za słabe. |
To może ja... She Makes Me, Coming Soon i Sheer Heart Attack <- trzy chyba najgorsze utwotry lat '70... Czekam na uzasadnienie. Powiedz dlaczego nie uważasz tych piosenek za słabe...? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Mar 15, 2005 4:23 pm Temat postu: |
|
|
Yeah88, w takim razie dlaczego wszelkie rekordy, szczyt doskonałości Queen miały miejsce w latach '80?
Piosenki, które niezbyt lubię i uważam za złe (JA uważam, żeby znów mnie nikt źle nie zrozumiał) to np.: The Fairy Fellers Master Stroke czy Bring Back that Leroy Brown. Owszem, z lat '80 także Queen miał słabe utwory...wcale nie twierdzę, że nie, ale w latach '70 też się zdarzały. Yeah88, jeśli możesz, to wymieć mi 3, według Ciebie nasłabsze utwory Queen w latach '80. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mefisia

Dołączył: 15 Mar 2005 Posty: 2 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Wto Mar 15, 2005 6:29 pm Temat postu: |
|
|
Mi siue Queen bedzie kojarzyc z moim chlopakiem i z prasowaniem mojego taty:)
nigdy nie zapomne jak tata sluchal kasety innuendo i prasowal...a ja sie bawilam mu pod nogami...przepiekne wspomnienie z dziecinstwa....potem o Krolowej zapomnialam...az w koncu poznalam mojego chlopaka,u ktoregow rodzinie jest kult QUEEN...jego tata nawet w latach 70' mial tak samo dlugie wlosy jak Freddy...i ja tez zaczelam sluchac juz powaznie....i kocham....kocham Queen i kocham Freddy'iego...jezeli chodzi o niego samego to zawsze bedzie mi sie kojarzyl z najwspanialszym tylkiem na swiecie!!!jego tylek jest fantastyczny!!!och zakochana jestem:D _________________ IN THE LAP OF THE GODS |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Wto Mar 15, 2005 6:32 pm Temat postu: |
|
|
She Makes Me- prosze bardzo, tekst jest całkiem niezły, poza tym głos Briana jest stworzony do takich ballad, a właśnie On tu spiewa, poza tym bardzo przystępna melodia, może trochę monotonne, ale w końcu to ballada. Ten kawałek nie jest jakiś genialny, może i jest jednym ze słabszych z SHA, ale ogólnie nie jest taką słabą piosenką (uzasadnienie masz wyżej). Poza tym te bębny i oddechy na końcu są całkiem, całkiem...
Coming Soon- może i bez większego polotu, ale mamy tu świetną, idealnie wpasowaną w utwór solówkę, poza tym piosenka jest bardzo dobrze wkomponowana w płytę (tzn jest w bardzo dobrym miejscu na albumie)
Sheer Heart Attack- ok, tu będzie najprościej-dla mnie ten kawałek jest świetny, w tle sa wspaniałe riffy, poza tym to solo Taylora i nie zapominaj, ze piosenka wyprzedziała punk rock o kilka lat (w końcu była szykowana na album o tym samym tytule w 1974, a punk rock osiągnął punkt kulminacyjny w 1977)
Lecimy dalej:
Bring Back That Leroy Brown-też nie lubię, ale w końcu to pastisz. Który zespół rockowy miałby tyle odwagi, zeby zagrac coś takiego?? Poza tym to banjo udowadnia, ze Brian jest naprawdę wszechstronnym muzykiem, a muzyka Queen cholernie różnorodna. W wykonaniu każdego innego artysty taka piosenka byłaby kiczem do entej potęgi, a w wykonaniu Queen jest sztuką. (to zdanie nie ja wymyśliłem, ale uznałem, ze idealnie pasuje także do tej piosenki)
The Fairy Feller's Masterstroke-słuchałeś tych basów?? A te chórki Rogera?? (od 1:17 mniej więcej) Jednak uważam, ze jest to kawałek z QII, któy ma najmniej polotu. Aha, zapomniałem dodać tego cudownego zakończenia na pianinie i tego kapitalnego przejścia w Nevermore (swoją drogą to perełka na QII).
A teraz odpowiedź na pytanie:
Queen osiągał szczyty popularności, gdyż duża rolę zaczęło odgrywać to, żeby muyzka się podobała, żeby był miła dla ucha. Poza tym produkcja była raczej zrobiona pod muzykę popularną, a nie pod czysty rock. Weźmy takie NOTW-surowe, bezkompromisowe, ale za to jakie wspaniałe !! Poza tym Queen bił rekordy, ale raczej były to rekordy sprzedaży płyt, popularności itp. I nie oznacza to, ze były to także szczyty doskonałości. Popularny nie znaczy doskonały. Muzyka w latach 70 była bardziej bezkompromisowa, trudniejsza w odbiorze. W latach 80 było trochę muzyki "dla każdego" i trochę rocka. Był jakiś kompromis. Dlatego była popularność. Nie oznacza to jednak, ze lata 80 sa złe!! w moim mniemaniu sa dobre, ale nie świetne. Albumy w pewnych miejscach (chodzi mi tu o The Works i AKOM) się załamywały. W latach 70 się to nie zdarzało. A teraz mogę krótko ocenić albumy z lat 80.
The Game-świetny album, kawałek porządnego rock'n'rolla ze świetną linią basu, mamy kilka perełek jak CLTCL, Dragon Attack, Play The Game, Save Me.
Flash Gordon-co tu dużo mówić-muzyka do filmu, ale kilka naprawdę dobrych utworów się znajdzie. Ogółem: Queen pokazał, ze potrafi również pisać soundtracki na potrzeby filmu.
Hot Space-świetny funkowy album, ciekawe wykorzystanie klaiwszy i wyeksponowana sekcja rytmiczna. Kolejny dowód na to, że Queen potrafi się odnaleźć w każdych klimatach.
The Works-ciekawe połączenie popu i rocka (na szczęście to drugie przeważa). Zdarzają się też bardzo udane połączenia obu gatunków jak Keep Passing The Open Windows czy It's A Hard Life. Nawet popowe Radio Ga Ga czy też poprockowe IWTBF w wykonaniu Queen posiadają to "coś". Oczywiście nie zabrakło tradycyjnych brzmień jak Tear It Up Hammer To Fall ITTWWC. Niestety MOTP i Machines powodują, ze w pewnym miejscu płyta nei tworzy całości. Pierwszy jest dośc przeciętnym kawałkiem rock'n'rollowym a drugi może i jest ciekawy, ale przeładowany elektroniką. Poza tym w album ma trochę zbyt bogatą produkcję.
AKOM-również zderzenia dwóch światów=poprocka i rocka. Tu również produkcja jest zbyt bogata, a gdy przychodzi kolej na utwór nr 4 (PISCTP) płyta nie ma logicznego ciągu. Poza tym większośc utworów to kawał porządnej muzyki z pogranicza gatunków: np. A Kind Of Magic, Gimme The Prize, POTU, One Vision, FWBF czy też genialne WWTLF. Jednak nie najlepsza produkcja i utwór nr 4 (sztampowy i nie odkrywający żadnych nowych horyzontów), który jest jednym ze słabszych kawałków grupy, powodują, że album nie jest w 100% taki, jaki być powinien.
The Miracle-świetna produkcja, kawał porządnego rocka, z domieszką nowszych brzmień-wszystko to daje bardzo dobry album. Świetny przedsmak Innuendo i MIH !!
Oceny albumów:
The Game: 5+
Flash Gordon: brak oceny
Hot Space: 5
The Works: 4
AKOM: 4+
The Miracle: 5+
Ocena lat 80: ze średniej wychodzi 24,5 : 5 czyli około 5. No więc ocena lat 80 to 5- (z dużym minusem), natomiast lata 70 i 90 oceniam na 6.
Najsłabsze kawałki Queen (na życzenie ''Misiu ''):
Pain Is So Close To Pleasure
Man On The Prowl
Body Language
Machines
Jak widac wszystkie pochodza z lat 80. Są to nie tylko najgorsze kawałki Queen z tej dekady, ale także najgorsze ogołem z Ich repertuaru.
Koniec...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ja??
Dołączył: 17 Gru 2004 Posty: 6 Skąd: Siemiatycze/B-stok
|
Wysłany: Wto Mar 15, 2005 9:05 pm Temat postu: |
|
|
a dla mnie Queen... to Queen... zespół najlepszy na świecie, który będzie mi sie kojarzyć zawsze z moim wójkiem, który ma ich całą dyskografię bez wyjątku... on tak naprawdę mnie tym zaraził, bo pewnie gdybym nie przesłuchała tych wszystkich płytek nie słuchałabym Queenu... pewnie nawet nie wiedziałabym co to za zespół... pamiętam, że pierwszą piosenką jaka mi wpadła w ucho było "Innuendo"... ech... cudne  _________________ Ole! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mateo84

Dołączył: 30 Wrz 2005 Posty: 26 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: Wto Paź 11, 2005 11:17 pm Temat postu: |
|
|
Jako, że jestem w tym gronie dość nowy( patrz liczba postów ) to chciałbym powie...napisać coś więcej. Mogę? Wszystko zaczęło się od kasety "The Freddie Mercury Album" i piosenki "Living on my own". Nie wiem jak inni, ale według mnie najlepszy utwór solowy. Potem byli "Live Killers"- pewnie dlatego najbardziej lubię Queen z koncertów i występów na żywo. A oto charakterystyczne rzeczy w/g mnie:
-nigdy ten sam utwór nie był wykonany w 100% tak samo, chyba że później na trasach promujących AKOM,
-gra Freddiego z publicznością, np.:"Now I'm Here" z płyty "LK",
-uśmiech Freddiego,
-gitara Brian'a,
-przystojniaczek Roger,
-"Ja tu tylko gram na basie" John'a
-i oczywiście mikrofon Freddiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Wto Paź 11, 2005 11:45 pm Temat postu: |
|
|
| mateo84 napisał: | | -nigdy ten sam utwór nie był wykonany w 100% tak samo, chyba że później na trasach promujących AKOM |
Nie no, LMAO
Tak jak nie ma dwóch identycznych podpisów, tak nie ma dwóch identycznych wersji na żywo  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ralf
Dołączył: 14 Lut 2005 Posty: 234
|
Wysłany: Sro Paź 12, 2005 9:47 am Temat postu: |
|
|
| Skończcie wreszcie tą dyskusję który album jest najlepszy i która piosenka jest najlepsza.To nie ten topic.Zaśmiecacie tylko forum. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Paź 12, 2005 9:53 am Temat postu: |
|
|
Queen- największy zespól, jaki istnial na tej planecie. Fantastycznie mieszali style, różnorodność pomyslów i opracowań byla zdumiewająca. Wlaśnie tak ich zapamiętalem i będę jeszcze dlugo- zresztą, jak każdy z nas. _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Paź 12, 2005 5:41 pm Temat postu: |
|
|
Napisałem:
| Cytat: | | The Fairy Feller's Masterstroke-słuchałeś tych basów?? A te chórki Rogera?? (od 1:17 mniej więcej) Jednak uważam, ze jest to kawałek z QII, któy ma najmniej polotu. Aha, zapomniałem dodać tego cudownego zakończenia na pianinie i tego kapitalnego przejścia w Nevermore (swoją drogą to perełka na QII). |
Ależ ja byłem głupi- jak mogłem napisać, że ten kawałek nie ma polotu Jak widać, po jakimś czasie człowiek dojrzewa do niektórych piosenek. Matko, ta linia basu, ten fortepian pod koniec, te aranżacje... jeśli to nie ma polotu, to chciałbym słyszeć piosenkę, która ma polot
No i jeszcze zjechałem Leroya Browna... przecież to genialny pastisz, rany, jaki ja byłem naprawdę głupi Te dwie piosenki robią ostatnio na mnie, głównie za sprawą linii basu, największe wrażenie. Tak więc wycofuję się z tego całkowicie :] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|