| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| INNUENDO |
| 1 |
|
2% |
[ 1 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 4 |
|
10% |
[ 5 ] |
| 5 |
|
30% |
[ 14 ] |
| 6 |
|
56% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 46 |
|
| Autor |
Wiadomość |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sob Lis 12, 2011 12:36 pm Temat postu: |
|
|
Daję 4.
Jak już wcześniej Fender napisał: rzeczy słabe i mocne na przemian, ten fakt sprawia, że to jednak jest zbiór kawałków. Choć oczywiście jest to rzecz o niebo lepsza niż The Miracle chociażby.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Lis 12, 2011 2:31 pm Temat postu: |
|
|
Dałem 5. Mimo, że kilka rzeczy tutaj kopie tyłek, to płyta jest za bardzo nie równa na maxa. Tyle, że na przykład za takie Innuendo na żywo, w oryginalnym składzie, dałbym...no wiele, w każdym razie. Utwór jest tak genialny, że nawet myląc tekst wychodzi ciarowo-epicko.
Takie TATDOOL na żywo sprawia że się całkowicie roztapiam. Show ma najlepszy moment EVER w muzyce (My soul is painted...) a RTWW jest najcudowniej w świecie dynamiczny. Slightly Mad kiedyś mi nie wchodził, ale teraz jest czymś za co wielbię Mercury'ego. Mógł pisać jakieś nadmuchane pierdoły o śmierci. Zamiast tego napisał coś co przeraża swoją lekkością i podejściem do tematu.
Hm, w zasadzie to jakby nie było Shitmana, to chyba dałbym 6.  _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sob Lis 12, 2011 2:50 pm Temat postu: |
|
|
3 lata temu dałem płycie maxa... i jak widać bardzo chujowego maxa, bo dzisiaj męczy mnie kilka potworków, więc zaniżam jedynie do 5.
Aż mnie korci by napisać obszerniejszą recenzję jeszcze raz i analizę porównanwczą do tego co pisałem w swoim pierwszym ever poście na tym forum, ale to może innym razem, bo dziś nie mam weny.  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Sob Lis 12, 2011 10:12 pm Temat postu: |
|
|
5+. Bardzo ważne dla mnie wydawnictwo, to właśnie ono sprawiło, że zaczęłam interesować się muzyką. To pisałam już zresztą wiele razy. Ale jaki jest mój stosunek do niego teraz? Ocena spadła - zdawałoby się niewiele, chociaż w istocie dość znacząco w porównaniu do niegdysiejszych peanów. Wciąż podchodzę do albumu niesamowicie uczuciowo, z wielką dozą sentymentu. To nie zmieni się już chyba nigdy. Natomiast widzę (wreszcie?) słabsze punkty: Hitman nie jest szczytem finezji, na co wcześniej przymykałam oko, a I Can't Live with You, jakkolwiek lubię, na miano ambitnego w żaden sposób nie zasługuje. Równocześnie jednak, magia 'highlightów' ani trochę nie zmalała. Tytułowy to dzieło. I'm Going Slightly Mad poraża goryczą, tragedią ukrytą pod lekkim, żartobliwym tekstem. Nieprawdopodobne Bijou, wymowne, czyste, przepiękne. I zakończenie. Nie, tutaj nie chodzi owarstwę muzyczną, tym razem znaczy ona najmniej. Nie mam też zamiaru twierdzić, że ustrzegło się ono podniosłości, mówić o delikatności, bo to nie jest siła Show. Kiedy słucham, to wszystko traci znaczenie, pozostają wyłącznie emocje. Tak odczułam to za pierwszym razem, i tak jest nadal. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Lis 13, 2011 12:23 am Temat postu: |
|
|
Dałem 5 bo dzieło skończone niestety to nie jest. Jest większość liter alfabetu, ale jednak nie wszystkie. Wiadome... I can't live, Hitman, Delilah, All God's People to nie są jakieś dzieła. Ocenę zawyża bardzo mocno cała reszta. Jednakże na 6 nie zasłużyła ta płyta właśnie z powodu dysonansów jakie występują w czasie jej trwania. Wiadome ... omega tej płyty to absolutne TOP 3 świata i nie widać następców. Mówicie, że muzycznie banalne? Chciałbym, żeby muzyka taka była ... a przykładów podobnej muzyki ... trudno szukać. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pon Lis 14, 2011 7:19 pm Temat postu: |
|
|
4
Nie ogarniam relikwiarza w jakim noszona jest ta płyta bo uważam, że została z lekka zjebana przez marną produkcję kilku utworów. Takie rzeczy jak I Can't Live With You, All God's People czy The Hitman powinny być schowane głęboko w szufladzie i nigdy nie opublikowane, przynajmniej nie w takich wersjach. Pierwsza z nich o niebo lepiej brzmi na Rocks wydanym w 1997 roku. No ale jak każda płyta Królowej i ta ma nagrania wybitne bez których trudno sobie wyobrazić dziś ich twórczość. Ulubiony utwór: The Show Must Go On. _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lis 17, 2011 11:00 pm Temat postu: |
|
|
lol, kiedys tu prawie siodemki chcialem dawac. nie no, z czasem ta plyta jednak sporo stracila. produkcja taka sobie w wielu momentach - brakuje 'panczu'. kawalki fatnastyczne sa - innuendo, days of our lives, bijou, nawet ten show moze nie genialny, ale powyzej sredniej, ale tez kiepskie dosc w tej wersji i can't live with you, all gods people, ktorego nie lubie, delilah, ktora ma fajną soloweczke, ale jako calosc niespecjalnie mnie bawi, hitman, ktory niby fajnie łoi, ale zmierza donikąd. niezla plyta, ale nie ma startu do pierwszych 5 na pewno, a i chyba nad NOTW i J ma tylko te przewage, ze jest tu kawalek tytulowy, bo resztą przegrywa z obiema. 4 moze nawet z plusem, choc nieduzym, _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Lis 18, 2011 2:19 pm Temat postu: |
|
|
Dałem 5
Same dobre rzeczy, oprócz Delilah (chociaż też ma swój niepowtarzalny klimacik), I Cant Live With You i Bijou (Zawsze się przy tym męczę, bo nudne).
Naj:
Innuendo, I'm Going Slightly mad, Headlong, The Hitman, The Show Must Go On
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 3:02 pm Temat postu: |
|
|
6. Jak dawałem najwyższą notę kiedyś, tak dam i teraz... Jeden z najmocniejszych punktów w katalogu Queen.
Widzę, że w tym momencie ocenia się płytę wyłącznie pod kątem muzycznym, a to moim zdaniem po prostu nie przystoi. Sytuacja, w jakiej znajdował się zespół nagrywając Innuendo jest specyficzna. TRZEBA pamiętać o chorobie Freddiego w zaawansowanym stadium, o zespole, który również mentalnie na pewno cierpiał... A mimo to nagrywają wiele rzeczy absolutnie boskich (Innuendo, These Are The Days Of Our Lives, Don't Try So Hard, Headlong, Bijou) i kilka naprawdę solidnych. Takie Delilah, które tutaj mocno obrywa, nie jest przecież zwykłą piosenką, średniakiem, zapychaczem - jest w jakimś stopniu osobistym świadectwem Freddiego. Mimo pozornej 'śmieszności' mnie ten kawałek zawsze wzruszał.
| Mandey napisał: | | Nie ogarniam relikwiarza w jakim noszona jest ta płyta | Weź do ręki jakąkolwiek książkę o Queen / biografię Freddiego, prześledź okres Innuendo i spróbuj wyciągnąć wnioski... Pewnie wtedy ogarniesz. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 3:23 pm Temat postu: |
|
|
| Leniu napisał: |
| Mandey napisał: | | Nie ogarniam relikwiarza w jakim noszona jest ta płyta | Weź do ręki jakąkolwiek książkę o Queen / biografię Freddiego, prześledź okres Innuendo i spróbuj wyciągnąć wnioski... Pewnie wtedy ogarniesz. |
Jest z tym jeden problem. To było dwadzieścia lat temu i... to nie zmienia zawartości płyty. To może zmienić nasz jej odbiór- ale nie jej zawartość.
Druga rzecz- to jest bardzo ważne, ten kontekst, ale... czasem zastanawiam się czemu ten kontekst jest wspominany albo brany pod uwagę tylko wtedy kiedy jest tak bardzo oczywisty- a w każdym innym przypadku mniej, albo wręcz w ogóle... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 10:52 pm Temat postu: |
|
|
Dałem zdaje się 5. Nawet zabierając całą tą otoczkę związaną z okolicznościami, w jakich wydany został album, moim zdaniem płyta ta potrafi się obronić. Innuendo to jedna z największych rzeczy tego zespołu, inne utwory też są świetne - sentymentalne These Are The Days Of Our Lives, chwytające za serce Don't Try So Hard, roxujące Headlong... No i klejnot, do którego się w końcu przekonałem - Bijou. Jezu, jakie to jest piękne...! WIELE traciłem nie doceniając tego utworu należycie wcześniej. Ta gitara, ta krótka część wokalna... teraz nic bym z tego utworu nie wyciął. Geniusz. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Sob Lis 19, 2011 11:35 pm Temat postu: |
|
|
A ja nadal uważam to za mój ulubiony album zespołu i raczej się to nie zmieni. Wszystkie utwory cenię, zwłaszcza te najmniej lubiane. U mnie "All God's People" to ciary. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo91

Dołączył: 30 Gru 2008 Posty: 228 Skąd: Gdańsk/Sopot/Gdynia
|
Wysłany: Pią Lis 25, 2011 6:54 pm Temat postu: |
|
|
Mój ulubiony album, ocena - 6.
3 wg. mnie najlepsze utwory zespołu w całej dyskografii (Innuendo, Days Of Our Lives, The Show Must Go On), 3 kolejne szlagiery (I'm Going Slightly Mad, Ride The Wild Wind, Bijou) oraz pozostała 6tka na bardzo dobrym poziomie, nie przepadam za Headlong.
Dodatkowy atut - najlepsza okładka  _________________ "My soul is painted like the wings of butterflies
Fairytales of yesterday will grow but never die
I can fly - my friends" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ricardo

Dołączył: 24 Gru 2011 Posty: 4
|
Wysłany: Sob Gru 24, 2011 10:07 pm Temat postu: |
|
|
witam wszystkich w ten jakże wyjątkowy dzień, ja temu albumowi dałem 6 bo tak naprawdę mogło go w ogóle nie być gdyż Freddie mógł mieć wszystko w dupie i czekać spokojnie w graden lodge na koniec ale jednak nie pokazał że sensem życia nie było tysiące przelecianych pedałów ani piękna hipiska Mary czy cycata niemka, sensem okazała się muzyka która wydaje się przedłużyła mu jeszcze trochę życie i pozwalała zapomnieć o tym co nieuniknione. Wracając do insynuacji chciałbym przede wszystkim nawiązać do piosenki zamykającej album czyli 'The Show Must Go On" która na zawsze pozostanie moja ukochaną i najulubieńszą piosenką.
Postanowiłem sobie zinterpretować tę o to piosenkę posiłkując się tłumaczeniem umieszczonym na queencorner część interpretacji w odniesieniu do siebie a część do Freddiego
Puste przestrzenie, po co my żyjemy - no właśnie po co zyjemy, ile razy zadajemy sobie to pytanie i odpowiedz jest trudna czasem zostaje ono bez odpowiedzi, czy nie otaczaja nas puste przestrzenie? Praca w której się nie spełniamy dom i rodzina dla której wiecznie nie mamy czasu, ciągła pogoń za pieniądzem sukcesem brak czasu na to co kochamy wypacza sens zycia o którym marzyliśmy, marzenia staja sie puste nie spelnione i znów się nasuwa pytanie po co zyjemy?
Opuszczone miejsca myślę, że znamy wynik - no właśnie czy te opuszczone miejsca to nie są te nasze marzenia? Te niespełnione te których żal? Znamy wynik bo wiemy że ich juz nie spełnimy to juz utopia wszystko traci sens praca życie istnienie ale żyć trzeba
dalej i dalej, czy ktokolwiek wie czego poszukujemy - no właśnie czy znamy sens zycia czy sobie go wyznaczyliśmy? czy wiemy czego poszukujemy? czy bładzimy jak we mgle? i dalej to samo ciągłe poszukiwanie ciagła pogoń trwająca całe zycie czy nie jest tak ze znamy sens ale mimo to trwonimy czas na cos innego? czy Freddie nie rozlicza sie sam z Soba poprzez te piosenke? Freddiemu braklo czasu na wykorzystanie swego sensu do końca
i właśnie nastepne cytaty chciałbym poświęcić Freddiemu
lecz w mroku mego wnętrza pragę wolności - czyż nie jest to dwuznaczny tekst? czy Freddie nie marzył czasem w głębi żeby to jego zycie się skończyło by skończyło się cierpienie? by był w końcu wolny???
Wewnątrz moje serce pęka, Makijaż może spływać, Ale uśmiech wciąż pozostaje - umieram ale z uśmiechem, umieram godnie mój czas nadchodzi nie ubłaganie ale nie daje tego po sobie poznać i to także się zgadza Freddie umierał ale nie chcial specjalnego traktowania żadnej taryfy ulgowej, umieram ale póki co jeszcze zyje cieszmy sie tym co jest
Moja dusza jest pomalowana jak skrzydła motyli, Wczorajsze baśnie urosną ale nigdy nie zginą - czy Brian tym tekstem nie chciał unieśmiertelnić Freddiego? Freddie był barwny jak skrzydła anioła i owszem minęło juz wiele lat od smierci ale nikt o nim nie zapomniał a ba legenda urosła do ogromnych rozmiarów
Stawię temu czoła z szerokim uśmiechem, Nigdy się nie poddaję, Muszę znaleźć wolę aby dalej prowadzić to przedstawienie - I znów umieranie z usmiechem i godnością i zapewnienie że sie nie poddam i wola walki, o jakże to pasuje do tych chwil z 1991r.Freddie walczył jak lew jego wola była muzyka to ona pozwalala zapomnieć walczyć dawac pozytywnego kopa moc energi ale nadszedł ten moment ze juz sie nie dało tworzyc i spiewac i wola sie skonczyła jak skończyło się zycie freddiego....
Biorąc pod uwagę cały tekst jestem w stanie uwierzyć i wierzę że Brian nie napisal tego tekstu ot tak sobie on to wszystko w oparciu o Freddim pisał , ciekaw jestem tylko czy freddie zdawał sobie sprawę że ta piosenka może być tak odbierana jak o nim?? jak myślicie??
Pozdrawiam i miłego wieczoru zycze _________________ Kto zatrzyma czas?
Tylko Twist, Twist, Twist!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Gru 24, 2011 10:53 pm Temat postu: |
|
|
| ricardo napisał: |
Biorąc pod uwagę cały tekst jestem w stanie uwierzyć i wierzę że Brian nie napisal tego tekstu ot tak sobie on to wszystko w oparciu o Freddim pisał |
No co Ty?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ricardo

Dołączył: 24 Gru 2011 Posty: 4
|
Wysłany: Nie Gru 25, 2011 12:16 am Temat postu: |
|
|
Fenderku ja żem gdzieś kiedyś wyczytał coś że siwy kudłacz stwierdził że przesłaniem tej piosenki ma być optymizm i tego rodzaju pierdolamento i stąd wysnułem zacytowany przez Ciebie ów wniosek  _________________ Kto zatrzyma czas?
Tylko Twist, Twist, Twist!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Gru 25, 2011 12:45 am Temat postu: |
|
|
Przecież to że utwór jest o Fredzie nie znaczy że przesłanie nie ma być pozytywne... ba, przeciez jest Delilah (napisana przez Freda) jest jak najbardziej pozytywna... optymizm jest czasem jedyną reakcją wobec tragedii, jedyną która pozwala się nie poddawać... I o tym właśnie jest TSMGO...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pon Gru 26, 2011 10:16 pm Temat postu: |
|
|
Jak dla mnie, to ta płyta wraz z Queen II są najlepszymi w karierze zespołu. Na Queen II mamy wiele odchyłów twórczych i eksperymentów, natomiast na Innuendo widać, że zespół wreszcie dotarł do konsensusu po 18 latach nagrywania i koncertowania i nagrał płytę "normalną". Taką która spodobała się i fanom, i krytykom, i recenzentom - wszystkim!
Innuendo - mój ulubiony utwór na płycie. Idealny na otwarcie albumu i na przekonanie wszystkich do swojej muzyki. Roger powiedział: "To bardzo brytyjski utwór" - w rzeczy samej! 6/6
I'm Going Slighly Mad - Kolejny dobry kawałek. Łatwy w odbiorze, żartobliwy... wpadający w ucho. 6/6
Headlong - Według mnie jedna z najlepszych rzeczy jakie Queen zrobili po roku 1986. Fajny, lekki rocker typowy dla tamtych lat. Wyczuwalna "groteska" w momentach: "O didy didy! O didy doo!" i ogólnie melodia sprawiają, że ciepło się przyjmuje tak rockową piosenkę. I wielki plus za solo May'a! Teledysk też gicio! Utwór taki typowo "May'owaty", ale nie za ostry, bo wiadomo - Queen. 6/6
I Can't Live With You - Fajna, ciepła, radosna piosenka. Gdyby inna produkcja, brzmiałby całkiem inaczej, bardziej ciężej. Trochę szkoda, że taki nie jest... Ma jednak wokół siebie swego rodzaju optymistyczną aurę. 4/6
Don't Try So Hard - Fajna piosenka, lekka, ciekawa, ale nudna... Freddie ładnie się popisał falsetem pod koniec... 4/6
Ride The Wild Wind - Na początku mi się nie podobał, ale później, z biegiem czasu zacząłem zauważać w nim jakiś "RogeroTaylorowaty" klimat. Typowy kawałek na lata '90. Freddie idealnie zaśpiewał. Mi się podoba! Ale czy cenić go wyżej od tej piosenki powyżej? Chyba tak... 5/6
All God's People - Jedna z najlepszych piosenek na płycie. Ma w sobie klimat, mistykę i niepowtarzalne "coś"... 5/6
These Are The Days Of Our Lives - Obok tytułowej piosenki i "testamentu", najlepsza rzecz z płyty. Lubię ją za to, że łączy w sobie dwie rzeczy: komercyjny potencjał z osobistym tekstem Freda. 6/6
Delilah - Taki mały popowy kawałek. Nic szczególnego... Ale fakt, że Bri naśladuje tu swoją Red Special miałczenie kota... podwyższa ocenę do czterech. 4/6
The Hitman - Super rzecz. Lubię takie kawałki, ale w wykonaniu Queen brzmi nieswojo. Zwłaszcza po roku 1980. Bardziej pasowałaby na Jazz, albo News of The World! 3/6
Bijou - Super utwór. Jedno wielkie solo z "wkładką" Freda. Jednak nieco nudzący. I ta sklejka na samym początku... Mnie nie przekonuje. 4/6
The Show Must Go On - I tu znowu połączenie komercyjnego połączenia popu z rockiem i testamentu Freda... Jedna z największych perełek Queen. 6/6
Płyta wiadomo 6/6[/b] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Wto Gru 27, 2011 1:21 am Temat postu: |
|
|
Jak zwykle zupełnie nie rozumiem zdania Oskara - i nie chodzi bynajmniej o gusta. OK, rozumiem, że może się podobać co innego niż mi, co innegno niż większości, spoko. Ale...
| Oskar napisał: | | Jak dla mnie, to ta płyta wraz z Queen II są najlepszymi w karierze zespołu. Na Queen II mamy wiele odchyłów twórczych i eksperymentów, natomiast na Innuendo widać, że zespół wreszcie dotarł do konsensusu po 18 latach nagrywania i koncertowania i nagrał płytę "normalną". |
Ale jak rozumiesz "normalną"? Bo eksperymenty na "Innuendo" jakieś jednak są (no choćby wtrącenie bolera do utworu tytułowego czy miałczenie gitary). Oczywiście nie na skalę "The March of the Black Queen" ale eksperymentowania na dużą skalę to u nich nie było już tak naprawdę od "The Works" - czyli jeśli już, to moim zdaniem od wtedy nagrywali płyty "normalne" - w sensie taki rock środka. Moim zdaniem "Innuendo" to jednak ich najbardziej niepokorna płyta od niemal 10 lat - była jednak w mniejszym stopniu nagrywana pod publikę niż choćby "A Kind of Magic".
| Cytat: | | Innuendo - mój ulubiony utwór na płycie. Idealny na otwarcie albumu i na przekonanie wszystkich do swojej muzyki. |
A dla mnie sukces tego utworu (singel od razu na 1. miejscu) to trudny do zrozumienia fenomen na miarę "Bohemian Rhapsody". Moim zdaniem piosenka "Innuendo" to najtrudniejszy kawałek na płycie - przytłaczający, z kontrowersyjnym tekstem ("If there's God or any kind of justice under the sky"), bez chwytliwego riffu, niezbyt radiowy, bo ciężki, za długi jak na typowy przebój. Sami twórcy czuli, że ryzykują, wrzucając go na pierwszy singel i najpierw chcieli sprawdzić reakcję fanów. Ci zaś po obejrzeniu teledysku najpierw milczeli, potem zaś wybuchła owacja na stojąco. Ja sam nie od razu przekonałem się do tego kawałka, a znam baaardzo wielu ludzi, którym on się nie podoba, nie tylko niedzielnych słuchaczy muzyki, ale i fanów rocka. Ja sobie jednak tłumaczę sukces "Innuendo" fajnym teledyskiem, faktem, że w 1991 r. ludzie byli już wygłodniali na muzykę Queen (po wydaniu "The Miracle" nie było tournee, a na następny album czekano prawie 2 lata), lub też prawem inż. Mamonia (że lubi się melodie, które już się kiedyś słyszało) - bo przecież "Innuendo" to w pewnym stopniu zżynka z "Kashmir" Led Zeppelin.
| Cytat: | | Wyczuwalna "groteska" w momentach: "O didy didy! O didy doo!" |
Co jest groteskowego w tych nic nieznaczących słowach dośpiewanych chyba tylko dlatego, że zabrakło tekstu? (równie dobrze mogło tam być chyba "hey, hey, yeah, yeah, hey, hey, yeah, yeah")
| Cytat: | | These Are The Days Of Our Lives - Obok tytułowej piosenki i "testamentu", najlepsza rzecz z płyty. Lubię ją za to, że łączy w sobie dwie rzeczy: komercyjny potencjał z osobistym tekstem Freda. |
Ale... ten tekst (o starzeniu się i o radości z dzieci) napisał Roger Taylor! Owszem, często teledysk kojarzy się ze śmiercią Freddiego - bo ten teledysk wyemitowano już po jego śmierci. Owszem, "I still love you" kojarzy się z pożegnaniem Freddiego z fanami. Ale przecież poza tą ostatnią linijką sam tekst nie jest osobistym wyznaniem Freddiego! _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Wto Gru 27, 2011 9:51 pm Temat postu: |
|
|
No właśnie nie wiem jak to wyjasnić... Kiedyś usłyszałem: "Ta płyta jest świadectwem tego, że Queen wreszcie dojrzeli do brytyjczyków. Bo zawsze działało to w odwrotnym kierunku" i na tym zdaniu oparłem swoją "recenzję" Innuendo. W rzeczywistości Queen to zespół niezwykły, ale dlaczego? Bo oni po prostu bawili się muzyką, robili rzeczy nieprzewidywalne, byli nadoryginalni i dlatego krytycy i cała śmietanka ich nie lubili. Jednak na Innuendo czuć w ich muzyce coś takiego, co sprawia że człowiek myśli o przystępności takiej muzyki. Co do utworu tytułowego, to różni są ludzie. Ja osobiście nie spotkałem się z kimś kto by tego nie lubił. Nie słuchał, owszem. Ale to się podoba wszystkim, którym to puszczałem. Mój kolega, wieki fan Peji, sobie słuchał tej piosenki u mnie na mp3 i po chwili usłyszałem: "Uu! Uu!" - Wiesz, tę frazę na początku Innuendo zaśpiewał... "Fajne" powiedział i mi oddał mp3. Ale oczywiście zakomunikował mi że Peja jest lepszy słowami: "Ale pop to nie dla mnie, Oskar. Za mało tam słów"...
Angielski rock zawsze kojarzył mi się z progresją, a to na płycie Innuendo jest jej troszkę więcej niż na jakiejkolwiek płycie Queen z lat 1980-1989.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mozzer

Dołączył: 14 Sty 2012 Posty: 235 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sob Lut 11, 2012 5:11 pm Temat postu: |
|
|
| Oceniam na 6. Najlepszy album Queen . Fakt, na ocenę na wpływ kontekst , ostatnia płyta z Freddiem , jego śmierć itd. Ale jakby tego nie słuchać jest to arcydzieło , prawie ideał ( odstaje Hitman jak na mój gust ). Naprawdę ciężko o tej płycie pisać . Po prostu piękna ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Kwi 01, 2012 4:38 pm Temat postu: |
|
|
TO JEST ALBUM- nie zbior piosenek, ale ALBUM...
Czysty geniusz, ktory powstal przez swiadomosc spraw ostatecznych.... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Nie Kwi 01, 2012 6:03 pm Temat postu: |
|
|
| Nie, nie wkurwia mnie brak polskich znaków na zagranicznych klawiaturach. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Nie Kwi 01, 2012 7:23 pm Temat postu: |
|
|
Jak większość z Was również i ja wystawiam temu albumowi 6-tkę!
A dlaczego? Może nie tyle ze względu na okoliczności w jakich powstał, no ale bardziej to dlatego iż mam do tej płyty olbrzymi sentyment jako że to pierwszy album Queenu jaki w życiu usłyszałem, od niego zaczęła się moja przygoda z zespołem no i zawsze jak słucham utworów z tej płyty to przypomina mi się moje dzieciństwo (właśnie wtedy to się zaczęło choć tak na poważnie to zacząłem słuchać Queenu dopiero od 2004 roku )
No ale poza tym to muszę przyznać, że utwory z tej płytki niezależnie od tego, że poznałem je jako pierwsze są po prostu mistrzowskie!
No to teraz wypiszę po kolei za co cenię każdą z piosenek:
1.Innuendo - prawdziwa mozaika! Najpierw rockowe brzmienia, potem słabną i mamy ciszę, potem hiszpańskie rytmy(genialnie wpasowane! ), a potem znowu rockowe brzmienia! Kompozycja po prostu na medal!
No i te poważne teksty. Ten kawałek mnie normalnie hipnotyzuje! Podoba mi się też że jest taki długi(normalnie pobił nawet "Bohemian Rhapsody" ).
Teledysk też jest genialny(również przepiękna mozaika!), bardzo podobają mi się motywy w nim zawarte, a zwłaszcza te kurtyny na samym początku i na końcu. Jak oglądałem go po raz pierwszy we wczesnym dzieciństwie to zawsze mi się mylił z klipem do 'Show Must Go On'. A dopiero niedawno odkryłem że SMGO to po prostu zlepek wszystkich wcześniejszych klipów i na samym początku występowały te właśnie kurtyny... No i wszystko jasne
Pamiętam też że w tym klipie gdy oglądałem go jako dziecko przerażała mnie bardzo ta postać na ekranie kina pod koniec klipu tuż przed zamknięciem wszystkich kurtyn. Twarz była naprawdę przerażająca, choć teraz to wygląda w sumie normalnie.
2.I'm Going Slightly Mad - kolejne cudeńko! Właściwie dla mnie to nie tylko najlepszy kawałek na albumie Innuendo ale wogóle w całej twórczości Queenu! Podobnie jak wcześniejszy kawałek ten również mocno hipnotyzuje no i czuć taki nastrój grozy! Uwielbiam to, choć w dzieciństwie bałem się tego słuchać, bo mnie ciarki normalnie po plecach przechodziły - na tamte czasy ta piosenka była dla mnie zbyt straszna, teraz zaś nie mogę się od niej oderwać i potrafię słuchać jej wkółko!
3.Headlong - Genialne hardrockowe klimaty! Bardzo dobrze się tego słucha w samochodzie!
4.I can't live with You - no ten kawałek to specjalnie mnie nie porywa, ale dużą uwagę przykuwa początkowy tekst: "I can't live with You, but I can't live without You" - pamiętam, że miałem kiedyś z pewną bliską mi osobą dokładnie ten sam problem
5.Don't try so hard - Perełka! Piękna balada z nutką nostalgii. Bardzo lubię tego słuchać jak jest mi trochę smutno. Prawie zawsze się przy tym wzruszam.
6. Ride through wild wind(nie wiem czy poprawnie zapisałem) - tu właściwie nic nie napiszę, bo prawie mnie ten utwór nie rusza
7.All God's People - Może niezbyt pasuje do konwencji albumu, ale podoba mi się ten kawałek, właśnie dlatego, że jest taki radosny.
8.Those are the Days of our lives - Widzę, że większości z Was to się bardzo podoba, ale mnie to jakoś nigdy nie ruszało
9.Delilah - Bardzo fajny kawałek! W sumie zgodzę się z wieloma z Was, że raczej nie pasuje do tego albumu, no ale mnie się strasznie podoba to miauczenie w połowie utworu no i to "Oh Oh Oh Oh Oh Oh Oh" tuż po nim.
10.Hitman - Podobnie jak Headlong chociaż tamto zdecydowanie lepsze
11.Bijou - normalnie wyciskacz łez! Jeszcze lepszy i smutniejszy niż Don't try so hard! Początkowo trochę narzekałem, że Freddie udziela się w tym kawałku na bardzo krótko a reszta to tylko instrumentalka, no ale później doszedłem do wniosku, że tak jest właśnie dobrze! Jak najmniej słó a jak najwięcej treści.
12. Show Must Go On - no nie będę oryginalny! Ten utwór to klasyk i najlepiej zapamiętany z mojego dzieciństwa! Te poważne, przejmujące teksty, klimat, przesłanie oraz okoliczności w jakich doszło do jego nagrania... aż się łezka w oku kręci gdy to słyszę... To potrafi człowieka wzruszyć!
No a tak poza tym podobają mi się też bardzo motywy z okładki albumu
BTW: Chciałbym wszystkich serdecznie powitać. Jestem tu nowy!  _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Czw Kwi 05, 2012 12:47 am Temat postu: |
|
|
Hmm...? Obok Queen i Queen II to moja najlepsza płyta tego zespołu
W utworze tytułowym wszystko jest na medal. Queen znowu powrócili do trzyczęściowych kompozycji (jak BoRhap) i do tej samej formy i poziomu.
W Slightly Mad zawsze zauważałem coś... mistycznego. Ten utwór nawet bez teledysku robi wrażenie surrealistycznego i "pełnego grozy"
Headlong - hardrockowe Queen w formie - to lubię
I Cant live with you - Nigdy nie wiedziałem, czy mam to zaliczyć do popowych piosenek Queen, czy rockowych nieudanych piosenek Queen. Udaną, udana jest, ale przez produkcję brzmi inaczej niż chyba miała brzmieć (jak Hammer To Fall, czy Let Me Entertain You).
Don't Try So Hard - Nigdy mi się nie skojarzy z Queen, ale podoba mi się i jest nadzwyczaj poruszającym kawałkiem.
Ride The Wild Wind - Rocker to to nie jest i może nie cieszy się takim samym poziomem co np Innuendo, ale jest ciekawy i porywa mnie to bicie bębnów Ciekawe jak Roger to zaśpiewał... Jest to jedna z tych piesenk z tej płyty, które lubię najbardziej
Dwie kolejne kompozycje to dla mnie dwie kolejne kompozycje, które są super cukierkami, ale nie smakują jak mega cukierki...
Delilah - żart mzyczny musi być i już! - Jak za dawnych lat, heh!
The Hitman - Wiem że to nie brzmi jak Queen, ale mi się kawałek podoba... Dowód na to, że te dziadki umiały zagrać metalowo Oczywko odstaje od reszty płyty i nie chlubi się wysoką ambicją, ale jak najbardziej należy go uznać za największe rozpierdzielacze Queen!
Bijou - Super rzecz - plaster miodu...
Show must go on - nic dodać nic ująć. Największy żal mam do stacji radiowych i innych ludzi za to odpowiedzialnych, że zrobili z tego rockowego utworu jakiś popowy przebój... Na inaczej to smakuje... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kacio94

Dołączył: 09 Maj 2010 Posty: 1391 Skąd: Choszczno
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
June

Dołączył: 03 Maj 2012 Posty: 329
|
Wysłany: Czw Maj 03, 2012 8:57 pm Temat postu: |
|
|
Patrząc wyżej widzę, że nie tylko ja wybrałam sobie ten topic jako miejsce na debiut na forum ;). Witam, mam nadzieję, że pisanie tutaj będzie ciekawym doświadczeniem i że nie ucieknę z krzykiem po tygodniu ^^.
Innuendo to pierwsza płyta Queen, po którą sięgnęłam, a zrobiłam to nie dalej jak... miesiąc temu. Za prawdziwą fankę tego zespołu się jeszcze nie uważam, bo na razie jestem na etapie odkrywania i zaskakuje mnie to, jak wiele rzeczy przechodziło mi do tej pory koło nosa ;). Co do samej Insynuacji (świetny tytuł tak przy okazji, lubię brzmienie tego słowa, mimo podłego znaczenia)... Nawet, gdyby moja przygoda z Queen miała się zakończyć, ten album zostanie ze mną już chyba do końca. Abstrahując już od samej genezy albumu i tej mistyki, która go otacza, muszę przyznać, klimat, teksty, aranżacje utworów - dla mnie to wszystko jest genialne i wszystko doskonale współgra. Nie chce mi się wyłuszczać tu wszystkich przemyśleń dotyczących poszczególnych utworów, bo zrobiliście to już trafnie przede mną, ale podam tylko swoje wybitne typy - kolejność bez znaczenia.
Innuendo - świetne otwarcie albumu, stopniujące napięcie, dodatkowo pełno smaków, utwór, który się nie nudzi.
Headlong - strasznie lubię ten refren z 'at all' na końcu; bardzo dużo energii
Ride The Wild Wind - dramatyczna trochę, ma w sobie to coś, porusza mnie.
To na razie na tyle. Z pewnością będę pisała w przyszłości dłuższe posty, tylko na razie zżera mnie trema dot. tego jak zostanie odebrana użytkowniczka, która jeszcze nie zna wszystkich albumów Queen a pcha się na forum fanów ;)). _________________
Prześpij się trochę.
Nie udzielaj rad.
Dbaj o zęby i dziąsła.
Ron Padgett, Jak stać się doskonałym |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Czw Maj 03, 2012 9:03 pm Temat postu: |
|
|
| June napisał: | Patrząc wyżej widzę, że nie tylko ja wybrałam sobie ten topic jako miejsce na debiut na forum . Witam, mam nadzieję, że pisanie tutaj będzie ciekawym doświadczeniem i że nie ucieknę z krzykiem po tygodniu ^^. |
Ostrzegam, to najdziwniejsze miejsce w internecie.
Co do Queen. W następnej kolejności polecam A Night at The Opera, Queen II, A Day at The Races i Jazz. I absolutnie nie ruszaj nic z lat 80. Bo wtedy możesz uciec z krzykiem.  _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
June

Dołączył: 03 Maj 2012 Posty: 329
|
Wysłany: Czw Maj 03, 2012 9:56 pm Temat postu: |
|
|
Na radę dotyczącą nietykania '80s za późno, bo już się po części z nimi zapoznałam i zaprzyjaźniłam, ale to i tak wiele by nie zmieniło, bo jestem dzieckiem Depeche Mode i pochodnych i syntezatory (jeśli o nie chodzi) mi nie obce, ale Jazz też już znam i również się przyjęło - w najbliższym czasie przesłucham resztę w tej podanej kolejności, dziękuję za sugestie ;). _________________
Prześpij się trochę.
Nie udzielaj rad.
Dbaj o zęby i dziąsła.
Ron Padgett, Jak stać się doskonałym |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 03, 2012 9:57 pm Temat postu: |
|
|
| June napisał: | Z pewnością będę pisała w przyszłości dłuższe posty, tylko na razie zżera mnie trema dot. tego jak zostanie odebrana użytkowniczka, która jeszcze nie zna wszystkich albumów Queen a pcha się na forum fanów ). |
Witamy
Przewodnik Fana Queen _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|