| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| INNUENDO |
| 1 |
|
2% |
[ 1 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 4 |
|
10% |
[ 5 ] |
| 5 |
|
30% |
[ 14 ] |
| 6 |
|
56% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 46 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Czw Sty 13, 2011 2:22 pm Temat postu: |
|
|
| Arquest napisał: | No coś w tym rodzaju. Nawet 'Wish You Were Here' puścili...  |
o jak miło , a ja chyba słyszałem też Sweet Child O Mine  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pon Sty 17, 2011 12:08 am Temat postu: |
|
|
| Aia napisał: | | Bo w tym albumie naprawdę nie muzyka gra pierwsze skrzypce. Jakkolwiek irracjonalnie to brzmi. Głównym bohaterem Innuendo są emocje i to one determinują postrzeganie płyty. I nie, nie piszę, o sytuacji w jakiej była nagrywana, choć wiadomo, że warunkowała ten album. Piszę o tym, że w każdej nucie, każdej pauzie siedzą uczucia, tak silne, że nie sposób się od nich opędzić. Nie wiem, może to tylko ja tak mam i w tym miejscu imputuję Wam brutalnie własną percepcję. Może można podejść do Innuendo w pełni metodycznie... |
Odczuwam te emocje, nie zaprzeczam. Ale nie w każdym utworze, Bijou, The Show.., Don't Try So Hard czy tytułowym bardzo czuję te emocje. No i to są IMO najlepsze kawałki na płycie (no, jeszcze IGSM). Ale co do reszty - potrafię spojrzeć na te kawałki krytycznie, przy czym na prawdę nie podobają mi się 2 kawałki, reszta jest moim zdaniem dobra.
| Aia napisał: | | To rzecz mistyczna...Ej, naprawdę jej nie czujecie? |
Po prostu inaczej tę płytę odbieramy. Mam podobnie z A Night At The Opera - pierwsza płyta, jaką poznałem, jeszcze za berbecia, dużo wspomnień.. I chyba też krytycznie na nią nie potrafię spojrzeć.. Ale - jest coraz mniej takich sytuacji, w których na muzykę patrzę bezkrytycznie. Coś musi mną kompletnie zawładnąć, przenieść do innego świata. Ciebie przenosi Innuendo. Mnie - Dead Can Dance. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Pią Sty 28, 2011 12:42 pm Temat postu: |
|
|
| Ale ogólnie zauważyłem, że podczas słuchania tej płyty w powietrzu czuć jakąś taką dziwną aurę, ciężko mi to wytłumaczyć pewnie wielu posądzi mnie o to, że mam białą żonę i psiocze na czarnych, ale jest jakiś taki lekki obłęd od początku do końca, coś jest niby wesołe, ale nie jest coś jest niby lovesongiem (ICLWY) ale nie jest. Numery 2 i 6 to kawałki na max naładowanę tą aurą o której mówie, a reszta też ma to w sobie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fankado

Dołączył: 29 Kwi 2011 Posty: 59 Skąd: Przemyśl
|
Wysłany: Pią Maj 06, 2011 7:38 pm Temat postu: |
|
|
nie jestem orginalna-- 6 !!!
same porywające, wspaniałe utwory. słuchając jej, jednak trudno mi nie pamiętać, jak trudno było Freddiemu, jak cierpiał. These are the days of our lives nie mogę słuchać i prawie zawsze puszczam kolejną piosenkę, jakoś ciągle mam przed oczami wychudzonego Freddiego i jego pożegnanie. jak się za bardzo wczuję to i popłakać mi się zdarza. ale moze za emocjonalna jestem..
ogólnie świetna płyta i zawsze będe do niej wracac. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo91

Dołączył: 30 Gru 2008 Posty: 228 Skąd: Gdańsk/Sopot/Gdynia
|
Wysłany: Pią Lip 01, 2011 6:14 pm Temat postu: |
|
|
Mam pytanie - w sprawie piosenki TSMGO - w dzisiejszej mowie czasem się słyszy powiedzenie "Show Must Go On", które oznacza, że coś musi trwać dalej, zastanawia mnie tylko, czy było ono używane już wcześniej, przed 1991r. czy zostało przyjęte i rozpowszechnione dzięki piosence Queen.
Wiecie coś na ten temat? _________________ "My soul is painted like the wings of butterflies
Fairytales of yesterday will grow but never die
I can fly - my friends" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lip 01, 2011 6:20 pm Temat postu: |
|
|
Spójrz sobie na The Wall z 1979 i spis utworów  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Pią Lip 01, 2011 6:20 pm Temat postu: |
|
|
Czy sam fakt, że na "The Wall" Pink Floydów jest utwór o tym samym tytule, jest odpowiedzią?  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Lip 01, 2011 6:23 pm Temat postu: |
|
|
| Dundersztyc19 napisał: | Czy sam fakt, że na "The Wall" Pink Floydów jest utwór o tym samym tytule, jest odpowiedzią?  |
Apeluję. Używajmy mózgu...
Bo mam wrażenie, że The Wall jest troszeczkę bardziej znane niż Innuendo. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lip 01, 2011 6:50 pm Temat postu: |
|
|
| Dundersztyc19 napisał: | Czy sam fakt, że na "The Wall" Pink Floydów jest utwór o tym samym tytule, jest odpowiedzią?  |
Pytanie było- czy to powiedzenie było używane wcześniej.
To teraz pomyśl, zgadnij, wydedukuj, nie wiem jak działasz- ja podałem jeden cholernie znany przykład użycia, 12 lat wcześniej.
Więc jak myślisz, czy to znaczy że było używane przed 1991 czy nie?
Zastanów się, to może być podchwytliwe!
Ten związek frazeologiczny był popularny w showbiznesie od lat 50-tych. Przypisuje się go Noelowi Cowardowi. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Pią Lip 01, 2011 11:09 pm Temat postu: |
|
|
| Lecri napisał: | | A Winter's Tale (a propos tego ostatniego, jakoś w Święta puścili to w Zetce, aż nie mogłam w to uwierzyć, że takie coś w tak szmirowatej stacji) |
Helloł. Ten kawałek leci od lat w zimy na stacjach typu RMF i Zet.
Nie wiem czy pisałem. Słuchałem tej płyty z kasety , niedlugo po tym jak wyszła. I była to świetna płyta więc nie dotyczy mnie dorabianie otoczki : a bo tej płyty słucha się tak bo to ostatnia, łzawa, smutna itp.
Tylko k....wa niektóre kawałki mailem wyciszane wersje  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 10:42 am Temat postu: |
|
|
Ja znajduję w Innuendo powroty do początków kariery Queen.
Zwłaszcza w "I'm Going Slightly Mad". Nie wiem dlaczego, jakoś kojarzy mi się z "Killer Queen"?
Jak dla mnie Innuendo to świetna płyta, dałem 6.
Ale ciekaw jestem, co by o niej mówili i pisali, gdyby nie była nagrana w takich okolicznościach. Jest faktycznie dużo ołzawiona i powiem wprost, że najgorszy ściek z tej płyty dla mnie, to "I Can't Live With You", chociaż jest melodyjnie radosna. Mi nie pasuje do Innuendo.
Moja wielka trójca Innuendo to:
1.Innuendo
2.The Show Must Go On
3.The Hitman _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 10:51 am Temat postu: |
|
|
| Oskar o I Can't Live With You napisał: | | Mi nie pasuje do Innuendo. |
U mnie jest podobnie, ale raczej z innego powodu. Kiedy w młodości katowałem kasetę, tego utworu zwyczajnie tam nie było. Nawet nie miałem pojęcia, że na tym albumie powinno coś jeszcze być. Dopiero w erze internetu zostałem oświecony Nawet teraz jak pomyślę o Innuendo, to zwyczajnie zapominam, że ICLWY tam w ogóle jest. Już bardziej kojarzy mi się z Queen Rocks i z wersją z tej składanki  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 11:08 am Temat postu: |
|
|
| PiotreQ napisał: | | Oskar o I Can't Live With You napisał: | | Mi nie pasuje do Innuendo. |
U mnie jest podobnie, ale raczej z innego powodu. Kiedy w młodości katowałem kasetę, tego utworu zwyczajnie tam nie było. Nawet nie miałem pojęcia, że na tym albumie powinno coś jeszcze być. Dopiero w erze internetu zostałem oświecony Nawet teraz jak pomyślę o Innuendo, to zwyczajnie zapominam, że ICLWY tam w ogóle jest. Już bardziej kojarzy mi się z Queen Rocks i z wersją z tej składanki  |
Lepszą wersją, wypada nadmienić  _________________

Ostatnio zmieniony przez whoatemydinner dnia Nie Wrz 18, 2011 11:45 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 3:39 pm Temat postu: |
|
|
O! To jest inna wersja niz z Innuendo?
Cholercia. . . 4 lata słucham Queen i o tym nie wiem. . .
Dzięki wam za oświecenie
Zaraz sprawdzę _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 4:43 pm Temat postu: |
|
|
Nooo. . . Jest o wiele lepsza.
Podobno Scandal "12 też jest cięższa od oryginału. Szukałem, ale nie mogłem znaleść. _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 4:46 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: | Nooo. . . Jest o wiele lepsza.
Podobno Scandal "12 też jest cięższa od oryginału. Szukałem, ale nie mogłem znaleść. |
Proszę: [KLIKAMY!]
Czy cięższe to nie wiem, ale mi się mniej podoba. _________________

Ostatnio zmieniony przez whoatemydinner dnia Nie Wrz 18, 2011 11:45 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 4:59 pm Temat postu: |
|
|
Wielkie dziękuję
Tak słyszałem, że mocniejsze jest '12
Właśnie słucham '12
Ale jestem teraz podjarany tym "I cant live with you" z queen rocks, że zaraz napiszę reklamację do Briana iż nie wstawili tego na Innuendo w takiej właśnie formie _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Pon Lip 04, 2011 1:51 pm Temat postu: |
|
|
| shamar napisał: | Helloł. Ten kawałek leci od lat w zimy na stacjach typu RMF i Zet. |
Ja sobie nie przypominam bym kiedykolwiek wcześniej słyszała ten utwór na tego typu stacjach
Poza tym od bardzo dawna słyszę takie stacji, tylko wtedy jak jestem do tego zmuszona (np. w sklepie), wtedy ktoś w domku miał włączone, a ja chora leżałam w łóżku (inaczej bym pewnie miała słuchawki na uszach ze "swoją" muzą ). A Winter's Tale mnie nawet pobudziło i musiałam sprawdzić co to za radio, bo pomyślałam, że ktoś jakąś porządną stację słucha (naiwniak ze mnie ;p), a to się okazało, że to Zetka. I mnei to bardzo pozytywnie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się tego utworu.
| Oskar napisał: | | Ale jestem teraz podjarany tym "I cant live with you" z queen rocks, że zaraz napiszę reklamację do Briana iż nie wstawili tego na Innuendo w takiej właśnie formie |
To teraz powiedz mi Oskarze jak oni mogli wrzucić tą wersję na Innuendo skoro ona jeszcze wtedy nie istniała, powstała specjalnie na potrzebę składanki Queen Rocks, która wyszła w 1997?
Zgodzę się z tym, że ta wersja jest o niebo lepsza, aczkolwiek ten początek (chodzi mi fredową wokalizę) mogli sobie darować, trochę mnie to irytuje I na szczęście w końcu jest żywa, dobrze brzmiąca perka, zamiast badziewnego i źle brzmiącego automatu  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Pon Lip 04, 2011 1:53 pm Temat postu: |
|
|
| Lecri napisał: | | Oskar napisał: | | Ale jestem teraz podjarany tym "I cant live with you" z queen rocks, że zaraz napiszę reklamację do Briana iż nie wstawili tego na Innuendo w takiej właśnie formie |
To teraz powiedz mi Oskarze jak oni mogli wrzucić tą wersję na Innuendo skoro ona jeszcze wtedy nie istniała, powstała specjalnie na potrzebę składanki Queen Rocks, która wyszła w 1997? |
Jemu chodziło o to, że mogli to nagrać wtedy w taki sposób, jaki nagrali parę lat później  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Pon Lip 04, 2011 2:44 pm Temat postu: |
|
|
| PiotreQ napisał: | Jemu chodziło o to, że mogli to nagrać wtedy w taki sposób, jaki nagrali parę lat później  |
Sama o tym pomyślałam, ale dla mnie zabrzmiało to tak, jakby miał do zespołu pretensje, że na Innuendo nie znalazła się ta konkretna wersja, dlatego się przyczepiłam ;P |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 11:49 am Temat postu: |
|
|
Innuendo do ciekawa dość płyta. Wielu ludzi daży ją OGROMNYM sentymentem, ja jednak mam do niej dość neutralny stosunek. Pierwszy raz usłyszałem ją po jakiś 3 latach zbierania innych albumów i choć bardzo mi się podobała, to nie ruszyła mnie w stylu "Ostatnia płyta z Freddiem! Trzeba na ołtarze ją dać!". Dla mnie to od zawsze była kolejna płyta w dyskografii, a że powstała w takich okolicznościach a nie innych i że okazała się ostatnim krążkiem w klasycznym składzie, to cóż... Jednakże...
Album ma atmosferę absolutnej epickości, podniosłości (chwilami ocierającej się o pretensjonalność) i, chwilami, przygnębienia i zadumy. Chyba właśnie to sprawia, że ten album, choć nie dażony przeze mnie sentymentem, pojawia się w moim TOP 3 albumów Queen, a takze jest stałym bywalcem mojej TOP 30 albumów w ogóle. Takiego klimatu nie udało się osiągnąć Queen wcześniej, ani potem - to, wraz z paroma naprawdę genialnymi kompozycjami wybija Innuendo na tle innych płyt grupy.
Pierwszą genialną kompozycją jest tytułowa ścieżka. Innuendo jest trzecim singlem zespołu, który zajął 1. miejsce na liście przebojów w Wlk. Brytanii pomimo swej długości (ponad 6 minut) i formy bardzo nietypowej dla stereotypowego przeboju. Długi wstęp budujący klimat, jeden z najlepszych popisów wokalnych Freda, bardzo przemyślany i ciekawy tekst spod pióra Rogera i oczywiście wstawka flamenco Steve'a Howe'a powtórzona na Red Specialu przez naszego Briana. Utwór balansuje między różnymi stylami, jednak ani razu nie ociera się o kicz. Chyba właśnie dlatego zyskał sobie miano Bohemian Rhapsody lat 90.
Kolejne dwie fenomenalne piosenki są autorstwa wokalisty - I'm Going Slightly Mad oraz Don't Try So Hard to piosenki bardzo różne, jednak jeden przymiotnik mają wspólny - piękne. Slightly Mad jest piękne w swej prostocie, w swym tekście, który tak naprawdę jest zbiorem eufemizmów oznaczających "oszaleć", oraz aranżacji, z klimatycznym gitarowym solo i jednym z najlepszych popisów Johna na basie. Don't Try So Hard jest piękna w swoim... pięknie. Freddie pięknie oddaje emocje tej piosenki śpiewając falsetem, który nie jest irytujący w tym przypadku, jak to miało miesce 5 lat wcześniej w Pain Is So Close To Pleasure. Piękna ballada z jedną z najładniejszych linii melodycnych jakie w życiu słyszałem. Chociaż nie jest to utwór dla każdego do zaśpiewania - Mercury jest akurat jedynym wokalistą, jaki mi pasuje do akurat tej piosenki.
A co z Rogerem? On również napisał dwie przednie piosenki, choć to miano przypisuje jednej nie ze względu na talent kompozytorski perkusisty. Ta piosenka to These Are The Days Of Our Lives - prosta ballada, która prawdopodobnie byłaby tylko kolejnym utworem z albumu gdyby nie teledysk, który wyciska łzy bardziej niż Titanic, oraz jedna z najpiekniejszych solówek wszechczasów w wykonaniu Briana. Akurat tu muszę przyznać, że to jemu należą się brawa, a nie Rogerkowi. Natomiast Ride The Wild Wind to utwór z zupełnie innej bajki. Napędzany stałym, pulsującym rytmem spółki Taylor/Deacon stanowi chyba najmocniejszy ciężki punkt płyty. Tekst o ucieczce nawiązuje do wczesnych tworów Rogera, m.in. Tenement Funster. To co się dzieje z linią basu w tej piosence... miód, biszkopt pokryte pyzszną czekoladą w postaci zagrywek Maya.
Brian May również nie próżnował i napisał chyba drugi największy hit z całego albumu - The Show Must Go On. Mimo ogrania, odsłuchania do granic możliwości - nie nudzi się. Jak to możliwe? Czy to aranżacja, wybuchowy refren, solo na gitarze, a może teledysk dokumentujący karierę Queen z lat 80.? Chyba nigdy się nie dowiem. Nie wiem co napisać jeszcze o tym utworze oprócz tego, że mi się cholernie podoba i gdybym miał wywalić jeden kawałek z płyty, to na pewno bym tego nie uczynił wywalając Show.
Pozbyłbym się za to hard rockowego koszmarka zwanego The Hitman, który stylem może i nawiązuje do tych co cięższych dzieł Queen z lat 70., ale jakością już niezbyt. Podobnie jest z Headlong, choć ten utwór jest jednym wielkim popisem umiejętności Briana i to te jego ciągłe solówki ratują piosence skórę. No, ale gdzież jej tam do Breakthru z poprzedniego albumu...
I Can't Live With You to poprocker, który nie wie co ze sobą zrobić. Jest pierwszą prawdziwą ofiarą produkcji, a jak on mógł brzmieć... Wystarczy posłuchać sobie wersji z Rocks - to się nazywa power. All God's People to odrzut z solowych sesji Mercury'ego do Barcelony i gdyby tak zostało nie czułbym się ani trochę smutny z tego powodu. Czemu? Bo wrzucony tak jak jest na płytę, to choć pasuje do klimatu IMO, to jest najsłabszym punktem całego albumu. Niczym się nie wyróznia oprócz tych chórków, które mnie denerwują niemiłosiernie.
Delilah to utwór którego nie słyszałem od wieków, ale pamiętam, że była tam miaucząca gitara. ...Może to i dobrze, że go dawno nie słuchałem...? I w końcu najbardziej kontrowersyjny punkt mojej recenzji, coś czuję, czyli Bijou. Uważam, że ten utwór jest nudny. Tak - ta solówka Maya na poczatku i końcu mnie ni ziębi, ni grzeje, a cała forma jest jak dla mnie za skąpa jak na 3 minutową piosenkę. Sposób, w jaki została pokazana w specjalnie zedytowanej wesji na płytę winylową mi zdecydowanie bardziej pasuje - jako miniaturka pasuje idealnie jako przedmowa do wieńczącego płytę The Show Must Go On.
Podsumowując - Innuendo to jeden z najlepszych albumów Queen i nawet jeśli odejmie się tę nostalgię, którą ludzie do niego czują, jest wysoko-słuchalny i stanowi powrót do formy po szalonych latach 80. Szkoda, że tuż po tej płycie stało się to, co się stało... _________________

Ostatnio zmieniony przez whoatemydinner dnia Czw Lip 07, 2011 11:55 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 11:52 am Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | | wstawka flamenco Jeffa Becka |
Error! Error!
Steve Howe  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 11:56 am Temat postu: |
|
|
Tak to jest jak się słucha Amused To Death Watersa próbując się skupic nad recenzją innego albumu. Dzięki za korektę.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 2:07 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | | All God's People to odrzut z solowych sesji Mercury'ego do Barcelony i gdyby tak zostało nie czułbym się ani trochę smutny z tego powodu. Czemu? Bo wrzucony tak jak jest na płytę, to choć pasuje do klimatu IMO, to jest najsłabszym punktem całego albumu. Niczym się nie wyróznia oprócz tych chórków, które mnie denerwują niemiłosiernie. |
Obiektywizm jest chujowy, bo prawie każdy uważa to za słaby punkt albumu.
| whoatemydinner napisał: | Bijou. Uważam, że ten utwór jest nudny. .
|
A tu nie wiem czemu, mam szacunek do Ciebie za to, że to napisałeś, choć nijak się z tym zgodzić nie mogę. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 5:11 pm Temat postu: |
|
|
To ja jestem jednym z tych niewielu którym się podoba All God's People jestem tego zdania co Brian ta piosenka ma w sobie to coś Ale kwestia czy pasuje ta piosenka na Innuendo tu już nie jestem taki pewien może lepiej by pasowała do Made In Heaven?
Brian Cię zanudza w Bijou swym jakże pięknym "rzępoleniem"?  _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 5:28 pm Temat postu: |
|
|
jak można być fanem Queen i nie doceniać Bijou to nie wiem To jakby fan zeppów narzekał na black dog, albo flojdów na Time ;p
Brian gra przepięknie. A Fred.. no w tym kawałku rozumiem czemu ma taki status (choć zapewne ma go za latanie ze statywem i krzyczeniem fuck you do publiki, ale mniejsza). Naprawdę jedna z niewielu rzeczy, których po prostu nie "odśpiewał" i tyle.
To samo z Don't Try So Hard w sumie. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 5:30 pm Temat postu: |
|
|
Bijou taki klejnot w dorobku Queen  _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 6:11 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | | I w końcu najbardziej kontrowersyjny punkt mojej recenzji, coś czuję, (...) |
A jak mówiłem, że będę jasnowidzem, to się śmieli.
Dobra, to nie jest tak, że uważam Bijou za zły. Wręcz przeciwnie - pod względem technicznym jest bardzo dobrze i w teorii wszystko działa i jest ogólnie w porządku. Uważam jednocześnie, że jest to sztandarowy przykład przerostu formy nad treścią. Z solówki Maya na początku potrzebny mi jest tylko wstęp i jedno wykonanie riffu, potem całą część Mercury'ego i jedno wykonanie riffu na końcu i finito. Jak dla mnie, gdyby utwór ten został tak przedstawiony na płycie, byłby przepiekną miniaturką i, jak już wspomniałem w swoim poście, idealnym prologiem do TSMGO. Jednak tak jak jest na CD (na winylu została umieszczona wersja praktycznie zgodna z moimi marzeniami i trwająca 1:19), to utwór jest IMO zbyt długi przez co mi się nudzi. Ale jestem jeszcze gówniarz, to może wydorośleję i docenię tę piosenkę jak wy.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Czw Lip 07, 2011 6:41 pm Temat postu: |
|
|
Z tą miniaturą to nie jest taki zły pomysł
Wydaję mi się że gdyby Freddie się czuł lepiej to z I Can't Live With You przerobiłby na poprock tak jak to zrobił z Radio GaGa czy A Kind of magic i byłby radiowy hit  _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Pią Wrz 16, 2011 5:56 pm Temat postu: |
|
|
Koniec mógł być tylko taki. Odejście z największym hukiem i ,chyba, najlepszą płytą.
1.Innuendo 6/6 - Bohemian Rhapsody 2, kawałek absolutny, wszystko dopięte na ostatni guzik
2. I'm Going Slightly Mad 4/6 - tego nigdy specjalnie nie lubiłem ale to się zmieniło. Ma świetną mroczną atmosfere
3. Headlong 4/6 - typowy rocker lepsze niż taki Hammer ale do IWIA nie dorasta.
4. I Can't Live With You 4-/6 - połballadka, coś jak Rain Must Fall w wersji bardziej rockowej. Wersja Rock retake ? Wydaje mi się udziwniana na siłę. Nie wiem w jakim celu.
5. Don't Try So Hard 5/6 - mocne, mroczne przejmująco-przygnebiające. Czy zbyt nachalne? who cares
6.Ride The Wild Wind 4/6 - za tym też nie pzrepadam ale ma ten trance'owy klimat (jak YDFM)
7. All God's People 4-/6 - dobre, tylko ciut nie pasuje do reszty płyty. Ciekawe czemu...
8.These Are The Days Of Our Lives 6/6 - z cyklu, jedna z najlepszych ballad Queen, klasyk
9.Delilah 3+/6 - ten kawałek też niezbyt tu pasuje. Z trójki kawałków pulsujących (ten, Cool Cat, My baby does me) plasuje się gdzies w środku.
10.The Hitman 3+/6 - heavy rock AD 1991. Ciężko ale trochę nudnawo. Bardzo daleko temu do White Man czy Stone Cold Crazy
11.Bijou 5/6 - przepiękna, hiponotyzująca miniaturka aż szkoda , że taka krótka i tak mało wokali.
12.The Show Must Go On 6/6 - nie ma co pisać. Świetny kawałek, klasyk i wielki hit.
Lost Opportunity i Queen Talks pominę milczeniem.
6/6 bo całościowo wypada świetnie. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|