FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
INNUENDO na cenzurowanym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 19, 20, 21  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

INNUENDO
1
2%
 2%  [ 1 ]
2
0%
 0%  [ 0 ]
3
0%
 0%  [ 0 ]
4
10%
 10%  [ 5 ]
5
30%
 30%  [ 14 ]
6
56%
 56%  [ 26 ]
Wszystkich Głosów : 46

Autor Wiadomość
futureal



Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 554
Skąd: Edge of Darkness

PostWysłany: Pią Gru 25, 2009 12:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W Headlong jest moment który mi się bardzo ,ale to bardzo podoba, to jest taki fajny efekt gitarowy Briana, świetnie to brzmi i pojawia się w 0.54-1.01 i potem jeszcze między drugą a trzecią minutą ,fajnie tak napędza ten utwór-świetny utwór, szkoda że na tym albumie nie ma więcej takich utworów, bo Hitman jakoś mi nie leży ale jeszcze szanse dam...aha Ride the Wild Wind jest naprawdę bardzo dobre ,taki kawałek mógłby zagrać jakiś heavy-metalowy zespół grający w latach 80, taki sterylny klimat i wysokie mocne wokale.
_________________
Someone Chasing I Cannot Move
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
pietras



Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 206
Skąd: "Otłok" city

PostWysłany: Wto Sty 26, 2010 1:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeden z najwybitniejszych albumów zespołu. Godne pożegnanie Freddiego z fanami zespołu... Ocena: 5.
_________________
www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Sob Lip 10, 2010 4:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No kurwa.

Show Must Go On to jest kurwa song nie z tej Ziemii. Moment:

"I'll face it with a grin
I'm never giving in
on - with the show"

To jest moment, w którym każdy fan Queen zdaje sobie sprawę, że nikt nie zaśpiewa tej piosenki tak jak Freddie.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Sob Lip 10, 2010 11:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

mumin_king napisał:
No kurwa.

Show Must Go On to jest kurwa song nie z tej Ziemii. Moment:

"I'll face it with a grin
I'm never giving in
on - with the show"

To jest moment, w którym każdy fan Queen zdaje sobie sprawę, że nikt nie zaśpiewa tej piosenki tak jak Freddie.


Tak!!!

TSMGO to jeden wielki moment. To co Ty podkreśliłeś, to co podkreślam cały czas ja, czyli " I can fly my friends"...

Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy dostrzegają w tym utworze tylko zwykłą piosenkę dla mas. Bo obok tego, że jest BARDZO przystępna, jest też najlepszym utworem napisanym kiedykolwiek. A zaśpiewanym to już w ogóle., Aż zachciało mi się znów tego posłuchać. Wink
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Lip 10, 2010 12:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no mi w sumie też, ale musiałbym całe Innuendo puścić i ktoś w międzyczasie zapewne do pokoju by mi się wbił i zepsuł nastrój Wink

A The Show to powtórzę po raz setny - najwspanialsza rzecz popełniona przez kogokolwiek, kiedykolwiek. Najlepszy występ wokalny w historii (a on podobno zaśpiewał to za pierwszym podejściem Shocked), najlepsze gitary, klimat wszystko.
A już fragment I can fly - my friends... nie ma słów. Po prostu nie ma.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Sob Lip 10, 2010 12:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Byłem na tyle pijany żeby znaleźć odpowiedni temat i w nim napisać, ale ciągle nie wiem jak to zrobiłem. Laughing

Żeby nie było, tak lubie Show.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Wrz 03, 2010 3:00 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

JEZUSMARIAIWSZYSCYŚWIĘCI, NAALLAHAIMAHOMETA MATKOKOCHANA!!!

w sensie chciałem zaznaczyć, że właśnie słuchałem w całości Innuendo. Pomijam czy album genialny czy nierówny, ale... THE SHOW MUST GO ON... nie słuchałem z kilka miesięcy. Odpaliłem. NIE MA lepszego utworu we wszechświecie. Po prostu nie ma. Pomijam, że Brian odstawia chyba popis życia (a na pewno top3), ale to co zrobił tutaj Freddie... pisałem nie raz nie dwa, napiszę jescze raz. Najlepiej zaśpiewana rzecz ever. NIC się z tym nie może równać. Freddie to bóg w tym utworze.
I te dwa framgenty
My soul is painted like the wings of butterflies
fairytales of yesterday will grow but never die
I can fly - my friends


i chwilę później cytowany niedawno przez Mumina


I'll face it with a grin
I'm never giving in
on - with the show -
I'll top the bill, I'll overkill
I have to find the will to carry on

on with the -

on with the show


JEZU, tego nie da się wyrazić słowami.

matko jak ja dawno tego nie słuchałem. Boże... chyba jeszcze raz to puszczę. Miałem coś jeszcze o albumie napisać, ale... nie mam już siły. Może jutro. Dzisiaj znaczy.
ale jeszcze raz

I'll face it with a grin
I'm never giving in
on - with the show -

najlepsze kilka sekund w historii muzyki.
i nie. Jestem całkowicie trzeźwy.
W przeciwieństwie do Muminów, które następnego dnia odwołują swe zachwyty ;\

!
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Wrz 03, 2010 5:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zatem. Wczoraj puściłem sobie Innuendo w całości i powiem, że nie pamietam kiedy ostatni raz mi się tak dobrze ich słuchało. Może dlatego że ANATO dawno nie puszczałem.
W każdym razie jest to IMO zdecydowanie ich przewielki powrót po latach. Jeden z największych albumów. Nie, najlepszy na pewno nie jest, ulubionym też bym go nie nazwał, ale w top5 się mieści bez problemu.
Po pierwsze album jest w końcu albumem. Wszystko jest przemyślane, owszem nie trzyma wyrównanego poziomu. Są te 3 słabsze kompozycje, ale... matko gdyby w latach 80ątych były same takie słabsze rzeczy...
I Can't Live With You, All God's People i Hitman. Ten pierwszy faktycznie kiepsko brzmi. Zwłaszcza po świetnym Headlong, ale i tak uważam, że jakby się nad nim popracowao i nieco go przerobiło to mogloby to brzmieć świetni. Aczkolwiek czasu pewnie na takie rzeczy to oni wtedy nie mieli. Dalej najsłabsza rzecz czyli All God's People. Pamiętam, że Grandevill kiedyś bronił chyba tego utworu, nie wiem jednak gdzie to było. Więc jakby chciało Ci się napisać to jeszcze raz, to z chęcią poczytam Smile
Ostatni brzmi jak jakiś brat Gimme the Prize, aczkolwiek Fred brzmi o niebo lepiej tutaj.
No a reszta to klasa sama dla siebie.
Po pierwsze utwory nie są w przypadkowej kolejności, wszystko gdzieś prowadzi.
Po drugie gitara Briana przemówiła z taką siłą jakiej chyba nie było od ADATR. Sola jakie tutaj gra to naprawdę klasa sama dla siebie.
Po trzecie wróciła zabawa z muzyką. Delilah czy zwłaszcza Slightly Mad to typowe Queen. Co ciekawe oba autorstwa Freddiego, co chyba sporo mówi.
Zatem tak. Wiem, że wielu osobom ten album mógł się już osłuchać/znudzić itp ale ja tam nie mogę wystawić innej oceny niż 6 kurde Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RockFan90



Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 1319
Skąd: Łobez/Gdynia

PostWysłany: Pon Wrz 06, 2010 3:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A mnie zastanawia, jak by się tej płyty słuchało, gdyby miała bardziej uwypuklone brzmienie. Nie odmówię jej tego, ze jest bardzo dobra, momentami wręcz genialna- i w moim top5 Queen również mieści się bez problemu. Jednak produkcja jest zbyt płaska, co dobitnie słychać choćby w tytułowym. Mam takie głupie porównanie z AJFA Metalliki- taki choćby Blackened oczywiście miecie- gdy usłyszałem ten kawałek z normalnie (no może trochę zbyt się wybijającym Wink ) podkręconym basaem- ja pierdole... Myślę, że miałbym takie same odczucia, gdybym słuchał zajebiście wyprodukowane Innuendo (choć powtarzam jeszcze raz, że płytę bardzo lubię nawet z takim brzmieniem) no ale...wiadomo Wink
_________________
"Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Dundersztyc19



Dołączył: 25 Sie 2009
Posty: 1356
Skąd: Kuala Lumpur

PostWysłany: Pon Wrz 06, 2010 3:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

E no, wszyscy jesteście tacy sami! Nie lubicie "All God's People". Czy twierdzenie, że ono niby jest słabe, jest jakieś obiektywne?
_________________
- Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Wrz 06, 2010 6:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dundersztyc19 napisał:
Czy twierdzenie, że ono niby jest słabe, jest jakieś obiektywne?

Tak. I radzę to jak najszybciej zrozumieć, bo ludzi myślących inaczej tutaj nie chcemy... Evil or Very Mad

Razz
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mariusz



Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 2411
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 12:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Tak. I radzę to jak najszybciej zrozumieć, bo ludzi myślących inaczej tutaj nie chcemy... Evil or Very Mad

Razz


Wink Laughing

NAR napisał:
ja tam nie mogę wystawić innej oceny niż 6 kurde


Smile Kurde, ja też nie. Wink
_________________
There Must Be More To Life Than This
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 12:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:

Innej oceny być nie może chociażby ze względu na ten ostatni utwór. 6 jako jedna z bodajże 3 płyt na które w podobny sposób bym zagłosował.


Pisałem to około roku temu. Zmieniło się. Dalej połowę płyty wielbię i to bardzo, ale druga wydaje się jakby bezkształtna i trochę zbyt rozwlekła. Wracali w styl swojego dawnego grania, ale to nie było jeszcze to. Dziś... dziś dostaliby z 4,5 bo jednak albumem genialnym nazwać go nie można.
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Mariusz



Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 2411
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 12:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wyjdź!!! Twisted Evil Arrow

Wink
_________________
There Must Be More To Life Than This
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 2:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

genialnym czy przełomowym nie. Ale wielkim tak Wink
NIe no serio nie licząc AGP ta płyta ma IMO świetny poziom. Wreszcie zaczęli się bawić tą muzyką, robić ją dla siebie samych.
Klasykiem ta płyta nie jest, ale IMO naprawdę top 5 w ich dyskografii.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 2:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A ja z kolei mimo mojej niskiej oceny (taaa) właśnie tę płytę za klasyk już w tym momencie bym ją uznał. Nie jest żadnym źródłem genialnych pomysłów, ani nic podobnego, jednakże przywróciła na swoje stare tory taką markę jaką był Queen. Czy top 5 albumów Queen? Gdzieś koło 5 miejsca na pewno. Bo jednak oceniając jako całość, praktycznie każdy album lat 70 bije Innuendo na głowę. A siłą Innuendo jest ... alfa i omega. No i DTSH. I to co również wspominałem nie raz. To tu IMO Fredek ma najpotężniejszy wokal, to tu też ma najlepszą barwę swojego wokalu. Nic mu nie można zarzucić. A przynajmniej ja tego zrobić nie umiem. W latach 70 nieraz mnie mierziła barwa jego wokalu, teatralne krzyki itd. ale każdy bez wyjątku dam bierze go za najlepszego wokalistę. Naprawdę mu nie ujmuję, ale barwę głosu wtedy miał gorszą niż u krańca jego życia. Toć już na Miracle brzmi to wspaniale, podczas Innuendo przeżywał punkt kulminacyjny który trwał do MIH i znanych nam tam utworów. No.
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 3:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:
Bo jednak oceniając jako całość, praktycznie każdy album lat 70 bije Innuendo na głowę.

czy ja wiem? Takie Innuendo słucha mi się zdecydowanie lepiej niż News czy QI.
I nie tylko tytułowy Don't Try i Show. A Bijou, a TATDOOL, a Slightly Mad, Headlong czy Wild Wind?
Powtarzam oprócz AGP ten album nie ma wpadki. Ma słabsze momenty (jak Hitman i ICLWY), ale ogólnie jest zajebisty. o Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 3:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:
wasdfg7 napisał:
Bo jednak oceniając jako całość, praktycznie każdy album lat 70 bije Innuendo na głowę.

czy ja wiem? Takie Innuendo słucha mi się zdecydowanie lepiej niż News czy QI.
I nie tylko tytułowy Don't Try i Show. A Bijou, a TATDOOL, a Slightly Mad, Headlong czy Wild Wind?
Powtarzam oprócz AGP ten album nie ma wpadki. Ma słabsze momenty (jak Hitman i ICLWY), ale ogólnie jest zajebisty. o Wink


Wybrałeś akurat te albumy nad którymi ewentualnie bym się zastanowił. QI swoją niejako surowością nigdy mnie specjalnie do siebie nie przekonał. I co do Newsa to też... surowy album a ja jednak wolę bogatą aranżację a więc wybieram syntezatory Innuendo.
Bijou to dla mnie niejako wstęp do Show, więc biorę to jako całość... TATDOOL... reszta.... wróć się do strony 14 tego tematu i przeczytaj moje opinie Razz TATDOOL do mnie nie przemawia, a już na pewno nie tak jak zdaje się przemawiać do większości tego forum. Slightly Mad.. tu jest kwestia dziwna bo... nie do końca wiem jak go odbierać. Ma swoje mocne strony ale i słabych się nie wyzbył. Headlong. No ok ... świetny rocker, i naprawdę spory sentyment mam do niego, ale odkąd jest taki odkrywczy. Nie, nie wszystko musi być odkrywcze, ale Queen lat 70 raczej nie powielał swoich pomysłów, tylko zawsze coś dodał nowego. Tu... to już było. W innej formie i w ogóle ale niejako to było dość pospolite. Jeszcze raz mówię. Headlong naprawdę lubię, ale do tych genialnych bym go nie zaliczył. Wild Wind... i tu znów sentyment bo (znów zapraszam na stronę 14) ogromny sentyment ale... nic genialnego.
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 3:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:
Headlong. No ok ... świetny rocker, i naprawdę spory sentyment mam do niego, ale odkąd jest taki odkrywczy. Nie, nie wszystko musi być odkrywcze, ale Queen lat 70 raczej nie powielał swoich pomysłów, tylko zawsze coś dodał nowego.

ale czy ja pisałem, że to jest odkrywcze? Ani razu tak nie napisałem. Dlatwego piszę, że w moim odczuciu Innuendo nie jest klasykiem ani niczym genialnym. Jest albumem (IMO) Wielkim, ale nie klasycznym.
A że Headlong to nic genialnego... a czy Sweet Lady jest genialne? Now I'm Here jest przełomowe? Albo Tie Your Mother Down? nie. One nie miały być genialne, przełomowe, oryginalne itp. One miały kopać i się dobrze wpasować w album jako całość. Tak samo jak Headlong.

I mam nieodparte wrażenie, że czepiasz się tego albumu na siłę. Mad jest IMO genialnym utworem. Takiej rzeczy Queen nie nagrało chyba od czasów A Day i Millionaire Waltz'a. Tak samo TATDOOL, rozumiem, że może ci się nie podobać, ale no... no bez jaj kurde Wink Solo jakie tutaj gra Brian rozwala totalnie.
Cytat:


Wybrałeś akurat te albumy nad którymi ewentualnie bym się zastanowił. QI swoją niejako surowością nigdy mnie specjalnie do siebie nie przekonał. I co do Newsa to też... surowy album a ja jednak wolę bogatą aranżację a więc wybieram syntezatory Innuendo.

no to zostaje jeszcze Jazz. Cenisz go wyżej od Innuendo?
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 4:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dlatego napisałem że będzie się gdzieś wokoło 5 miejsca plasował właśnie. Jazz... tu kwestia dość... kontrowersyjna. Bo nie ma tu już tego ciepła, tej wspaniałej otoczki albumów wcześniejszych, ale jednak wciąż coś z tego w nim czuć. Poza Fun It ten album cały czas trzyma naprawdę bardzo dobry poziom. W Innuendo to idzie jak cosinusoida (bo zaczyna się od wyżyn by potem pulsować ;p )... Wiadomym jest, że posiadanie utworów genialnych trzeba przypisać Innuendo. I to okropnie wpływa na ocenę, ale jako album, ta ocena jest nieco zawyżona. Na Jazz wszystko pięknie płynie, wręcz się przenika. Nie ma prawie żadnej wpadki. Nie. Prawdopodobnie jakbym był zmuszony (a nie jestem) Jazz byłoby poniżej Innuendo, ale to nie jest do rozstrzygnięcia. Zresztą po co to układać w rankingi. Ja nigdzie nie napisałem, że uważam Innuendo za zły album. 4,5 to naprawdę tak mało? Nawet 4. Przepraszam Cię, ale doprawdy zmieniają się czasy skoro już 4 zaczyna być oceną uwłaczającą godności jakiegoś zespołu. Cenię bardzo Innuendo ale obok tego, że jest to dość nierówny album i jednak dość wtórny i nie wnoszący nic do muzyki nowego.... Owszem, ogromny sentyment i zawartość TSMGO nie może przyćmiewać przynajmniej dla mnie jego prawdziwej wartości. Za jakiś czas gdy sobie przesłucham ten album raz jeszcze, może ocenę zmienię. Póki co, nie. I jak masz jeszcze jakieś zarzuty a ja je pominąłem. Napisz raz jeszcze bo ... bo jestem lekko zdezorientowany. I napiszę dopiero pewnie w granicach 21 albo i później. Nie wiem. Póki co ELO
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 4:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no to może napiszesz co Ci się tak w tym albumie nie podoba, że zaniża twoją ocenę? Smile Ja pisałem dla mnie jedynym słabszym punktem jest All God's People. Owszem jest źle brzmiące ICLWY albo banalny Hitman ale to IMo cały czas całkiem niezłe rzeczy (no kurde gdyby na Magicu czy Worksach były tylko takie zapychacze...).
Jazz? Bardzo lubię ten album, ale jednak mi się troszkę dłuży. Mogłoby nie byc tych dwóch, trzech utworów.

No Fun It to zdecydowanie najgorszy jak dla mnie utwór lat 70ątych. In Only Seven Days to banał do kwadratu (chociaż przyznaję, że zagrywki Maya robią wrażenie). Leaving Home Ain't Easy też zawsze mnie mierził.
No i ten kolaż na koniec mnie wkurzałi nigdy go nie rozumiałem.

NO i brakuje mi tu jakiegoś dzieła jak Innuendo czy The Show. Jest co prawda Mustapha i Don;t Stop Me Now ale to zdecydowanie nie ten kaliber.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 4:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To jeszcze na szybko. Może się wyrobię Rolling Eyes


Co mnie boli w Innuendo? Raz jeszcze powtarzam. Kwestia tego, że ten album leci niczym parabola (matematyka zabija wszelki klimat ;/ ) od alfy genialnej do genialnej omegi. Pośrodku są rzeczy lepsze i gorsze, ale co z tego skoro są one wśród najlepszych utworów Queen w ogóle? Czyż nie jest tak, że gdy usłyszymy coś genialnego, chciałoby się by wszystko takiż miało poziom? I can't ... to piosenka która uwaga... podoba mi się w swojej banalności. Nie oponowałbym gdyby ktoś miał władzę ją zmienić, bo jednak jest banalna do bólu, ale nawet mnie ujmuje. Dalej. AGP. Znów to samo. Delilah która mnie raczej nigdy nie uwiodła. Hitman który poza dobrym rockerem jest ... przeciętny. Headlong to chyba najjaśniejszy punkt. IGSM, mówicie o boskim pierwiastku w tym utworze. Ok, nie kłócę się, ale znów. Gdzie mu i wymienionym poprzednio do TSMGO czy Innuendo? Ride the Wild Wind. Zresztą wszystkie wymienione poza Innuendo i TSMGO ustępują i to okropnie skoro już się tego uchwyciliśmy, utworów z płyty Jazz. Gdzie ta lekkość grania, dziwne instrumentalne zabiegi. Ok. Panowie się zestarzeli i zechcieli trochę ochłonąć i by ich muzyka stała się bardziej... ujarzmiona, spokojna, wyważona. Ale to nie taki Queen najbardziej kochałem. Ba. TSMGO i Innuendo to też nie ten sam styl. I nie wymagam go od nich. Mimo iż nic odkrywczego, te 2 utwory wielbię i to bardzo o czym chyba nie muszę nikogo przekonywać. Tyle tylko, że to co na Jazz umierało w Queen, było jeszcze czuć, ale umierało, na innuendo dopiero zaczynało się budzić, o ile w ogóle. Tak się wszyscy podniecacie Delilah. Ok, proszę. Nie bronię nikomu, tyle tylko, że zabawy Briana do mnie nie trafiają. I wiem, że traktuję po macoszemu tę płytę, bo kiedyś uwielbiałem ją jak nic innego, ale ... od pewnego czasu już mi to nie wystarczało. I wiem, że znów chaotycznie, tyle tylko, że tym razem na pewno odpowiem dopiero po 21. I znów sformułuj pytania tak abym mógł odpowiedzieć bo zdaję sobie sprawę, że nie odpowiedziałem chyba na żadne. Ale to przez pośpiech. Następny post będzie już rzeczowy. Si ja
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 5:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:

A że Headlong to nic genialnego... a czy Sweet Lady jest genialne? Now I'm Here jest przełomowe? Albo Tie Your Mother Down? nie. One nie miały być genialne, przełomowe, oryginalne itp. One miały kopać i się dobrze wpasować w album jako całość. Tak samo jak Headlong.

Akurat se Sweet Lady to IMO kulą w płot. On może nie miał byc przełomowy ale oryginalny jest jak najbardziej- nawet Brian mówi o tym w Making of ANATO. To jest zajebiście nietypowe metrum jak na rockowy riff... także... ten kawałek całkiem nieźle odstaje od HEADLONG jeśli chodzi o poziom kombinowania. Tak się tyko wtrąciłem Wink

A co do niskich momentów na Innuendo. Wiem czemu na tej płycie jest Delilah, uważam że w sumie to bardziej symptomatyczne dla targedii która się wówczas odbywała niż przesadne mitologizowanie Show Must Go On poprzez przypisywanie tego utworu Freddiemu ALE... słuchac tego to średnia przyjemność, ot Wink Produkcja IMO kładzie "I Can't live With You", "Hitman" jest głośny i lekko chaotyczny... Kiedyś na siłę próbowałem zrobić z tej płyty na własny uzytek niemal concept album, nie wiem po jaką cholerę. To fajna płyta, zawierajaca kilka przegenialnych momentów, jednych z najlepszych w karierze zespołu, ale cała tego poziomu niestety nie trzyma.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 5:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no sorry nie wmówisz mi, że Sweet Lady jest czymś genialnym. Tak zgodzę się, że może być czymś hmm innym. Niech będzie oryginalnym. Sam pamiętam jak zdaje się w "Klubie Dyskusyjnym" czy jak to się tram nazywało było podawane, że zdaje się sam Roger stwierdził, że to najtrudniejsza do zagrania piosenka. Aleee genialna ona nie jest na pewno. Dla mnie nie ma startu choćby do BoRhap czy Death czy Proroka. Sama w sobie nie jest niczym genialnym, ale jako całość to już zupełnie inna rozmowa itp..
Chodziło mi o porównanie z Innuendo (albumem). Samo Headlong nie jest niczym wielkim, ot fajny rocker, ale w kontekście całego albumu brzmi o wiele lepiej. Po śmieszno-tragicznym I'm Going Slightly Mad pasuje genialnie.

edit:
Fenderek napisał:
Kiedyś na siłę próbowałem zrobić z tej płyty na własny uzytek niemal concept album, nie wiem po jaką cholerę.

lol Laughing
z chęcią bym się dowiedział na czym ten niby-koncept miał polegać. Wink

W7

dokładnie, co Ci nie pasuje w Innuendo? I nie pytam bo jestem fanatykiem tralala. Po prostu z ciekawości. Doskonale rozumiem, że ktoś może ten album oceniać na 4 czy jakąkolwiek inną ocenę. Po prostu jak kilkanaście miesięcy temu oceniałeś jeszcze ten album na 6 i (chyba) podawałeś jako swój ulubiony to jestem ciekaw co się zmieniło.
Mówisz, że gdzie tam wszystkim utworom do tytułowego czy The Show. A gdzie '39 do Bohemian Rhapsody? Gdzie Misfire do Killer Queen albo Some Day, One Day do White Queen?
Gdy patrzę na Innuendo jako całość to włąsnie utwory wydają mi się świetnie poukładane. Od totalnego trzęsienia ziemi i wybuchu atomowego, poprzez wyciszenie w Mad napięcie cały czas rośnie, aż do wielkiego finału w wiadomej postaci.
Cytat:

Gdzie ta lekkość grania, dziwne instrumentalne zabiegi. Ok. Panowie się zestarzeli i zechcieli trochę ochłonąć i by ich muzyka stała się bardziej... ujarzmiona, spokojna, wyważona.

Gdzie te zabiegi? A czy w - poraz setny to powiem- I'm going mad nie słyszysz tych zabiegów? Tej zabawy? Tutaj nabrała prześmiewczo-tragicznego wręcz wydźwięku. Tak samo Delilah. Ale, nie wiem, w takim Innuendo czy Days of Lives nie słyszysz też lekkości i jakiejś radości z gry?
I tak to nie jest ten sam zespół co w latach 70ątych, ale to też nie są lata 70ąte. to było z 15 lat później. Zupełnie inna epoka. A tak w ogóle takie rzeczy jak The Show czy zwłaszcza Innuendo i Slightly Mad wieję Queen na kilometr.

no Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 6:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:
no sorry nie wmówisz mi, że Sweet Lady jest czymś genialnym.

Nie mówię Ci że jest czymś oryginalnym a napisałeś "One nie miały być genialne, przełomowe, oryginalne itp. ". No akurat Sweet Lady oryginalne i jest i być miało Wink
O tą część mi chodziło, genialność to już kwestia gustu Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lecri



Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 159
Skąd: Pomorze

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 7:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Miałam zamiar tu coś napisać zanim zaczeła się ta duskusja NARa i Wcośtam, ale musiałam pomóc rodzicom i wyłączyłam komputer. Włączam a tu zaraz tyle do czytania. Dlatego mój post będzie trochę inny niż planowałam i pozwolę sobie się troszkę wtrącić.

Innuendo to był pierwszy album tego zespołu jaki usłyszałam ze względu na utwór tytułowy (o nim trochę więcej później), spodobał się, ale w miarę poznawania płyt z lat 70. sporo stracił. Dziś jest u mnie zaraz po wszystkich albumach z lat 70., nawet debiutu tudzież NOTW.
Na tym albumie są tylko (lub aż) trzy utwory jakie wielbię ogromnie - Innuendo, Bijou i Don't Try So Hard (choć ten ostatni w trochę miejszym stopniu). Nie ukrywam, że ten pierwszy znaczy dla mnie wiele, bo rozkochał mnie w Queen (można powiedzieć, że po I Want It All, wersji singlowej, zwróciłam większą uwagę na ten zespół i gitarę Briana, po Innuendo stałam się fanką) i dokonał muzycznego przewrotu w moim życiu, po zakochaniu się w Insunuacji nic już nie było takie samo (jak to brzmi Laughing ale taka prawda). Bijou to dla mnie coś niesamowicie pięknego, nie umiem opisać tego jak brianowa gitara mnie tu rusza, nawet ten syntezator jest przepiękny (choć pomimo wszystko wolałabym żeby panowie nigdy nie wprowadzili syntezatorów, ale to nie ten temat), o tym ile znaczy dla mnie te kilka linijek tekstu wyśpiewanych przez Freddiego, już tu pisałam. O Don't Try So Hard mam zdanie podobne jak do Bijou (piękna gitara, syntezator, wokal), ale wielbię trochę mniej.
Ale juz pozostałe utwory dla mnie znaczą o wiele mniej. The Show Must Go On nigdy nie uwielbiałam (może to w pewnym sensie przez radio? W końcu będąc osobą o kompletnym muzycznym bezguściu słyszałam to w Zetce i innych stacjach setki razy i wtedy to była dla mnie tylko "fajna radiowa piosenka". Dlatego ciesze się, że Innuendo nie stało się takim radiowym hitem tego zespołu jak TSMGO, pomimo pierwszego miejsca na listach przebojów w Wielkiej Brytanii.) i już raczej wielbić nie będę. Jest to jeden z tych utwórów Queen jakich wielkość cenię bardziej niż faktycznie lubię, tak samo mam choćby z Bohemian Rhapsody (choć jakiś czas temu ten utwór o dziwo zaczął mnie bardziej łapać, sama nie wiem czemu). Co do pozostałych utworów, to nie ma tam żadnego potwora, jakich pełno na płytach Queen z lat 80. no może nie lubię Deliaha, ale nie nazwę potworem, bo wiem że to ważny utwór dla Freddiego, (lecz ja tam All God's People lubię, choć bez przesady i nie za bardzo rozumiem czemu ten utwór jest tak nielubiany, jak dla mnie I Can't Live With You jest banialniejsze), ale nie ma tam już nic takiego co bym uwielbiała. No dobra jest cudowna solówka Briana w TATDOOL, ale to tylko solówka, cała reszta tego utworu jnuż mnie tak nie łapie. Headlong? Fajny rocker, ale jakoś nigdy nie mam ochoty do niego wracać, w przeciwieństwie do takiego I Want It All (ale do wersji albumowej, singlowa jest do niczego, wycieli najciekawszy fragment) a nawet Hammer To Fall (ale tu bardziej do wykonań live, jak wiadomo wersja z płyty The Works cierpi na tragiczną produkcję, jak cała płyta zresztą). Nie mówiąc już o rockerach z lat 70. Tie Your Mother Down, Now I'm Here, Keep Yourself Alive (a co!) tudzież Dead On Time - do tych hardrockowych kawałków (a to tylko przykłady) wracam co jakiś czas i to bardzo chętnie. Headlong mnie do tego nie zachęca. I tak samo jest z pozostałymi utworami, niby lubię, poza piosenką o kotku, choć czasem uważam za niezbyt wysokich lotów czy za banał (ICLWY), ale jakoś wracać mi się do tego nie chce.

podsumowując na dzień dzisiejszy dałabym temu albumowi 4, bo na mniej, w moim odczuciu, nie zasługuje. Szczególnie jeśli spojrzeć na to co zespół wydawał za albumy w latach 80. (nagrania czegoś tak słabego jak The Works panowie powinni się wstydzić), ale z płytami z lat 70. u mnie Innuendo nie ma szans. Z tamtej dekady lubię wszystkie, mniej lub bardziej ale lubię bardziej niż Insynuację.

A teraz trochę pocytuję.

RockFan90 napisał:
A mnie zastanawia, jak by się tej płyty słuchało, gdyby miała bardziej uwypuklone brzmienie. Nie odmówię jej tego, ze jest bardzo dobra, momentami wręcz genialna- i w moim top5 Queen również mieści się bez problemu. Jednak produkcja jest zbyt płaska, co dobitnie słychać choćby w tytułowym.

Całkowice sie zgadzam, poza tym, że Innuedno nie jest w moim top 5 albumów zespołu, jest na ósmym zaraz za płytami z lat 70. Też mnie trochę mierzi produkcja tegoż krążka, choć i tak jest o niebo moim zdaniem (ale ja tam się kompletnie nie znam Wink) lepsza od produkcji każdej płyty z lat 80., poza The Miracle. I Też chciałabym utworu tytułowego, z bardziej uwypukloną produkcją, szczególnie, że tak go uwielbiam. Przy pierwszych przesłuchaniach to był dla mnie szok, takie wrażenie na mnie zrobił, teraz już tak nie mam i to pewnie wina tej cholernej produkcji. Szczególnie mierzi mnie brzmienie perkusji, zwłaszcza talerzy (a to właśnie talerze najbardziej lubię u Rogera), nie mówię, że żeby mi się nie podobało, ale chciałabym jeszcze lepszego, bardziej uwypuklonego brzmienia. Szczególnie, że jest tu 100% żywa perkusja, a nie jakiś cholerny automat czy inne loopy (a chyba to mnie najbardziej wkurza w Queen, elektorniczna perkusja zamiast "prawdziwego" Taylora).

NAR napisał:
no to zostaje jeszcze Jazz. Cenisz go wyżej od Innuendo?

Wiem, że to nie było pytanie do mnie, ale nie moge się powstrzymać, wybacz.
Osobiście cenię Jazz jako całość o wiele bardziej od Innuendo. Ta płyta mi się nie dłuży, fajnie się jej słucha no i jest tu trochę perełek jakie uwielbiam. No dobra są dwa utwory za jakimi nie przepadam - Fun It oraz In Only Seven Days (choć tu jest ciekawa gitara, jak NAR sam przyznał), ale nie przeszkadzają mi one w pozytywnym odbiorze całej płyty. A takie Leaving Home Ain't Easy to ja bardzo lubię i mam to gdzieś, że większośc tego nie lubi (?), uważa za jakiś wielki banał. Mnie się podoba, nie jest to nic wybitnego, nigdy tak nie uważałam, ale ważne, że mi się podoba. To samo myślę o np. takim Fly By Night zespołu Rush (w końcu trzeba podać jakiś przykład spoza Queen), może to i banał dla kogoś, ale świetnie mi się tego słucha, dla mnie ma w sobie "to coś". Wracając do utworu Briana, dawno go nie słuchałam i sobie wczoraj o nim przypomniałam, więc nabrałam ochoty, by go znów przesłuchać. I co? Zajebiście się słuchało Very Happy Może to i zapychacz i banał, ale jak dla mnie nadal przyjemnas rzecz, do której z przyjemnością wracać będę dalej.
NAR dalej o Jazzie napisał:
NO i brakuje mi tu jakiegoś dzieła jak Innuendo czy The Show. Jest co prawda Mustapha i Don;t Stop Me Now ale to zdecydowanie nie ten kaliber.

Prawda. Nie ma czegoś takiego jak Marsz na QII, Proroka na ANATO, Walczyka na ADATR, czy Innuendo na Innuendo (brzmi jak masło maślane Laughing ), ale mi to nie przeszkadza. Na SHA też nie ma czegoś dłuższego i genialnego (no chyba, że Tenement Funster\Flick Of The Wrist\Lily Of The Valley potraktować jako całość, w sumie ja tak robię), ale mi to nie ujmuje tej płycie. Ważne, że jako całość do mnie przemawia, nawet te niby zapychacze. No i na obydwóch płytach jest więcej utworów do jakich wracam z wielką przyjemnością, niż na Innuendo.
Teraz drugie zdanie. Co do Mustaphy się zgodzę (że to wspaniała rzecz, ale też nie ta sama liga co Innuendo i niech będzie nawet TSMGO, choć Ibrahima lubię o wiele bardziej niż Show), ale nie rozumiem co ludzie widzą w Don't Stop Me Now, oczywiście nie bronię nikomu tego uwielbiać, ale mnie nie rozumiem czemu piosenka jest aż tak ceniona. Oczywiście ją lubię, ale wersja studyjna mnie trochę nudzi czasem, wolę live, gdzie jest więcej gitary (i tu się odzywa moje uwielbienie do Red Special, nie ukrywam), kiedy pierwszy raz usłyszałam ten utwór na żywo od razu zaczęło mi brakować gitarki w studyjnej wersji, dla mnie Red Special robi dla tego kawałka bardzo dużo dobrego. Ale nie zawsze tak mam, na przykład w studyjnej wersji Somebody To Love mi to tak nie przeszkadza. Nie pogniewałam się gdyby na płycie było tak samo dużo gitary jak na żywo, ale wersję z ADATR wciąż słucham z taką samą przyjemnością, jak wtedy gdy wersji live jeszcze nie znałam. Czego o DSMN nie mogę powiedzieć. Nie mówiąc już o takich rzeczach jak My Melancholy Blues tudzież Seaside Randezvous, całkowity brak Red Special nie tyle nie przeszkadza, co nawet jest wskazane (choć nie ukrywam, że bardzo lubię MMB z BBC z gitarą, choć tu o dziwo chyba wolę wersję albumową bez niej).
Natomiast do tej samej kategorii co Mustapha zaliczyłabym Dead On Time, imo jest to fantastyczny rocker. Sekcja rytmiczna mnie tu rozwala w pozytywnym sensie (uwielbiam się wsłuchiwać w johnowy basik), nie mówiąc o gitarze czy wokalu Freddiego oraz chórkach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mumin_king



Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 6343
Skąd: Rzekuń

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 7:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja osobiście cenię każdą płytę z lat 70 bardziej niż Innuendo. Być może jest nawet tak, że miejscami wolę The Game niż Aluzję.

Nie wiem czym jest to spowodowane, może jakiejś większej niechęci przez otoczkę. Każdy zachwyca się kolejnymi piosenkami podczas gdy ja z czasem coraz mniej potrafię to wszystko z tym związać.
Dla przykładu takie TATDOOL, kiedyś naprawdę mnie chwytało. Potrafiłem uronić tą przysłowiową łezkę, a teraz wydaje mi się, że piosenka jest dość ckliwa. Nie oskarżam zespołu, że akurat w tamtym okresie chciał zarobić na tragedii jaka się zbliżała, bo tak na pewno nie było. Jednak uważam, że TATDOOL starano się zrobić coś co nie do końca wyszło i prócz solo, które Brian tam popełnia, nie ma za dużo do zaoferowania, przez co jestem mniejszym zwolennikiem utworu niż kiedyś.
Kolejna sprawa z Don't Try So Hard, które nie potrafi mnie zachwycić na całej linii.
Tak więc po części zgadzam się z w7. Albo inaczej, wiem o co mu chodzi. W latach 70 było dużo kombinowania, szukania swojego stylu, uciekania od niego. Innuendo ma mało w sobie z Queen lat 70, jest "zaledwie" solidnie nagranym albumem, ukształtowanych muzyków.

Fenderek napisał:
A co do niskich momentów na Innuendo. Wiem czemu na tej płycie jest Delilah, uważam że w sumie to bardziej symptomatyczne dla targedii która się wówczas odbywała niż przesadne mitologizowanie Show Must Go On poprzez przypisywanie tego utworu Freddiemu


Rozumiem, że zmierzałeś do tego, że podczas gdy każdy użalał się nad losem Freddiego to w tym czasie on sam patrzył na to wszystko. Co dla mnie jest normalne i sam chyba nie potrafię odbierać tych piosenek w stylu Deliah w tych granicach.
_________________


GGP - na spotkanie ze świeżoscią

Bój się bloga NOWOŚĆ Exclamation BLOG MUMINA Exclamation

wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
zinger menu



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 396
Skąd: dzikie kraje

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 8:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:
I wiem, że znów chaotycznie

No jak dla mnie, stary, to bełkoczesz po prostu Laughing Bo np.
Cytat:
Slightly Mad.. tu jest kwestia dziwna bo... nie do końca wiem jak go odbierać. Ma swoje mocne strony ale i słabych się nie wyzbył.

No kurde, takimi ogólnikami możemy w siebie ciskać, ale w tym zdaniu w miejsce Slightly Mad możemy wpisać dowolną zmienną x i stwierdzenie będzie prawdziwe. Zero konkretów. Mówiłeś coś o oryginalności. Może i "Headlong" nie było w przypadku Queen czymś nowym, jedynym w swoim rodzaju, ale fakt ten nie rzutuje jakoś mocno na cały album, bo to przecież tak naprawdę jedyny przykład tak niskiego stopnia oryginalności. Reszta, to praktycznie same kontrprzykłady. I właśnie wspomniane Slightly Mad jest tu na pewno na czele. Coś takiego się wcześniej przez Queen nie przewinęło. Nigdy. Freddie Mercury śpiewający w tak niskich rejestrach, i takie napięcie w aranżacji. Cudo. I o co chodziło z tymi słabymi stronami?
Cytat:
Wild Wind... i tu znów sentyment bo (znów zapraszam na stronę 14) ogromny sentyment ale... nic genialnego.

Jest kolejnym przykładem kultywowanego w Queen zwyczaju oryginalności - a przynajmniej oryginalności w obrębie twórczości zespołu. Taka rytmika i tempo, to coś niespotykanego dotąd w twórczości Queen. A jak dla mnie, absolutny geniusz.
Cytat:
Bijou to dla mnie niejako wstęp do Show, więc biorę to jako całość...

No co za bzdura. Przecież "Bijou" to samodzielna, samowystarczalna, piękna całość, a nie przystawka do innego numeru. I znowu - oryginał. Czyżby nie jedyny instrumentalny kawałek Queen? Płaczliwy, piękny, tworzący klimat takiej jakby ostateczności, końca, takiej obojętności wobec tego, co się zdarzyło i co ma się zdarzyć - tak odebrałem ten utwór dawno temu, zanim w ogóle dowiedziałem się, kiedy został stworzony. Nie wiązałem więc go nigdy ze śmiercią Mercury'ego. To po prostu samo w sobie czyni taki cudowny nastrój.
Więc lepiej zaprezentuj swój punkt widzenia na spokojnie, gdy wrócisz i nie będziesz taki zalatany Smile

NAR napisał:
NO i brakuje mi tu jakiegoś dzieła jak Innuendo czy The Show. Jest co prawda Mustapha i Don;t Stop Me Now ale to zdecydowanie nie ten kaliber.

Mówiłeś to odnośnie Jazz. Otóż pozwolę się nie zgodzić. Po pierwsze - co do liczby wybijających się kawałków. Ja bym tu dowalił fantastyczne dla mnie "Dead On Time" - tempo, tempo, tempo! I coś niesamowicie hardrockowego, naprawdę mocniejsze uderzenie. Popis tempa Freddie'go i tempa Briana - a to drugie się przecież rzadko zdarzało Wink A z kolei refren "Fat Bottomed Girls" to jeden z najgenialniejszych i najbardziej harmonijnych chórków Queen w historii.
Czy inny "kaliber"? Dla mnie to po prostu zupełnie inne brzmienie i klimat. Przeboje z Jazz nie mają zwyczajnie powagi, patosu dzieł z Innuendo, bo w latach '70 Queen generalnie grał weselej, krócej, treściwiej, mniej refleksyjnie. Różnica, jak dla mnie, nie tyle tkwi w poziomie, co w brzmieniu i klimacie. Queen z 1979 i Queen z 1991, to przecież dwa różne Queeny. To, że wasdfg7 woli Jazz od Innuendo, to raczej kwestia brzmienia i nastroju - ten z Jazz jest bardziej stricte kłinowy.
_________________
2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wasdfg7



Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 4279
Skąd: Dębica/Wrocław

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 8:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Generalnie coś na wzór mumina, choć do DTSH mam stosunek wręcz miłosny Razz

Nie wiem czy potrafię w konstruktywny i zrozumiały sposób podać co się zmieniło. Wydoroślałem Laughing
Nie wiem, dostrzegłem, że przy całej mojej miłości do niego, nie jest to album wybitny. O zgrozo sam TSMGO nie jest genialny. Powiedziałbym, że jest zagrany w dość prosty i oklepany sposób. Nie wiem co sprawiło, że tak urósł w moich oczach. I szczerze mówiąc mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni. Ale Innuendo. Hmmm, nie mam nic do albumów brzmiących dobrze, bo w końcu genialnych albumów w ogóle jest doprawdy niewiele. Gdyby oprócz Innuendo, TSMGO, DTSH i RTWW były jeszcze z 2 uwielbiane przeze mnie kompozycje, to bym nawet i przymknął oko, ale album ma raczej niedosyt rzeczy genialnych. Jak na każdym albumie lat 70 jest przytłaczająca większość kawałków co najmniej bardzo dobrych, tak na Innuendo jest niestety na odwrót. To nie jest tak, że mi się ICLWY nie podoba. To nie jest tak, że mi się IGSM nie podoba. Nie. Ja je wszystkie bardzo lubię ale to nie ta sama para kaloszy.


mumin napisał:
Innuendo ma mało w sobie z Queen lat 70, jest "zaledwie" solidnie nagranym albumem, ukształtowanych muzyków.

Ditto Wink


zinger :


podkreślam słowo "dla mnie" w mojej wypowiedzi na temat jedności TSMGO i Bijou. Chyba nie zabronisz mi? Reszta wkrótce.


EDIT dla zingera

Piszesz, że brak mi argumentów przy IGSM. Dobrze więc bo i masz rację. Czy wartość artystyczną ma i czy jest genialny w opinii ogółu, nie kłócę się. Doprawdy ma swój klimat i coś niepowtarzalnego i oryginalnego. Nie znajdę Ci idealnie takiego samego, ba, nawet podobnego utworu, ale uważam, że za dużo w tym utworze jest ... jakiejś takiej gracji, dostojeństwa, do którego Queen nas nie przyzwyczaił. Poszli w zupełnie nowe rejony, ale ten kawałek, jego melodia, jego ... klimat mnie i mojego gustu nie przekonuje. Twierdzę, że jest taki jakby... bez wyrazu? Ani tu zajadłego tonu, ani .. ok jest ten taki dziwny ton. Plotę bez sensu, wiem. Ale tu jest jakiś konspekt. Mam nadzieję, że go widzisz Razz Ten kawałek dla mnie za cholerę nie jest wyrazisty. Znów się przy tym kawałku mówi o tym jaki to Freddie był dzielny. I dobrze, i wspaniale. Ale ja go uwielbiam na tej płycie za ten potęzny jak nigdy w karierze wokal, za parcie na mikrofon, za to, że był nieustępliwy i... takie igranie ze śmiercią, mimo iż może bohaterskie, dodające czegoś całej otoczce wiążącej się z jego śmiercią. ja tego nie kupuję. Lubię ten kawałek w sposób umiarkowany, ale jako wybijający się? W zyciu. Coś więcej już rozumiesz? Zadawajcie mi proste pytania Razz
_________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
zinger menu



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 396
Skąd: dzikie kraje

PostWysłany: Wto Wrz 07, 2010 9:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wasdfg7 napisał:
podkreślam słowo "dla mnie" w mojej wypowiedzi na temat jedności TSMGO i Bijou. Chyba nie zabronisz mi? Reszta wkrótce.

Ok, więc przedefiniowałem "The Show Must Go on" na złożenie "Bijou"+"The Show Must Go on", ale jak w obliczu takiego rozumienia Show Must wygląda Twoje stwierdzenie, że:
Cytat:
TSMGO nie jest genialny.

Jeśli pod hasłem Sioł Mazd Goł On rozumiemy połączenie "Bijou" i "Sioł Mazd Goł On", to jest to dzieło należące do wybitnych Smile Klimat i smutek z "Bijou" oraz dramaturgia z "Show Must Go on"... Coś wymarzonego po prostu.
Cytat:
Coś więcej już rozumiesz? Zadawajcie mi proste pytania Razz

Masz dzisiaj wyraźny kłopot z wyłożeniem swoich myśli Smile Jak dla mnie, sprawa jest prosta - zwyczajnie bardziej podchodzi Ci queenowe brzmienie lat siedemdziesiątych, niż to, które wypracowali na przełomie dekady dziewiątej i dziesiątej Wink Wszystko, co mówisz, moim zdaniem do tego się tak naprawdę sprowadza.
_________________
2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 19, 20, 21  Następny
Strona 16 z 21

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek