| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Aborcja |
| tak |
|
22% |
[ 24 ] |
| nie |
|
26% |
[ 29 ] |
| tak, ale tylko w niektórych przypadkach |
|
43% |
[ 47 ] |
| nie mam zdania |
|
5% |
[ 6 ] |
| inna odpowiedź |
|
1% |
[ 2 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 108 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 3:49 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Lasha napisał: |
Chyba wtedy zmieniłam poglądy. Uważam, że aborcja powinna być dozwolona. Kto będzie chciał, i tak skorzysta. Ci bogatsi w sterylnych gabinetach. Ci biedniejsi w domach, z większym ryzykiem poważnych powikłań. Kobiety, która nienawidzi swojej ciąży, nic nie przekona do donoszenia jej. |
Piekne- szkoda tylko iz katolicy i wszelkiej masci obroncy moralnosci za wszelka cene chca ja zmusic do tego i jesli sie opiera- pietnuja, za to ze czuje tak jak czuje... taj jakby przez powiedzenie jej iz zle postepuje nagle miala zazcac kochac ten plod bezgraniczna miloscia...  |
Tu się nie mogę zgodzić. Już nie mówię o gwałcie, bo w tym wypadku kobieta powinna mieć prawo do usunięcia ciąży. Ale w innych przypadkach- nie chcę tego dziecka, bo jest na to nieodpowiedni czas, muszę skończyć szkołę, robić karierę- jestem przeciw. Ja gdybym była taka głupia, żeby kochać się z facetem bez zapezpieczenia, wzięłabym odpowiedzialność za swoją nieostrożność. Dlaczego mamy pozbawiać kogoś życia z czysto samolubnych, egocentrycznych pobudek- bo jak inaczej to nazwać: ja chcę, ja muszę, mnie to będzie przeszkadzać, mi to zaszkodzi... Czysty egoizm...
Poza tym jest wiele przypadków, kiedy kobiety, które miały poddać się zabiegowi aborcji, rezygnowały. Urodziły dziecko, ich życie zmieniło się- w większości przypadków na lepsze. Wychowują dziecko, patrzą, jak rośnie- nagle okazuje się, że nie wyobrażają sobie życia bez swojego synka/córeczki, nie rozumieją, jak mogły wcześniej myśleć o usunięciu ciąży.
Myślę, że nawet jak jest ciężko, to lepiej już urodzić to dziecko niż potem przez całe życie kobieta ma mieć wyrzuty sumienia, załować swojej decyzji. Bo może się okazać, że kobieta, która chce robić karierę, nie ma czasu na dziecko, po usunięciu ciąży załamuje się, popada w depresje itd. i nici z jej planów...
I tylko nie wyzywaj mnie Fenderek od stróżów moralności.
Nie piszę tu bowiem o jakiść górnolotnych ideach, tylko o faktycznych, realnych skutkach aborcji dla samopoczucia, zdrowia psychicznego kobiety. Ja np. nie przepadam za dziećmi i raczej ich nie chcę mieć, ale nie wyobrażam sobie, że gdybym zaszła w ciążę, mogłabym ją usunąć- kobieta musi być chyba niesamowicie silna psychicznie i bez uczuć, żeby sobie poradzić z wyrzutami sumienia po zabiegu. Często wydaje się, że sobie poradzi, że to nic takiego, że jest silna. Potem jednak okazuje się zupełnie co innego. Ja np. wiem, że nie dałabym sobie rady...
| Fenderek napisał: | | jakby przez powiedzenie jej iz zle postepuje nagle miala zazcac kochac ten plod bezgraniczna miloscia... |
W pierwszym momencie, tygodniach może i nienawidzi ten płód, ponieważ wiadomość o ciąży, jeśli się jej nie planowało, jest szokiem. Pojawia sie złość, strach. Ale wystarczy, że pierwsze negatywne emocje miną. Po jakimś czasie, gdy kobieta nosi już to nowe życie w sobie miesiąc, kilka miesięcy, nie wmówisz mi Fenderek, że się nie przywiązuje do dziecka, że go nie kocha (chociaż go nie planowała i ciąża psuje jej plany). Może i znasz się doskonale na psychologii, ale tak się składa, że ja mam tu tą przewagę, że... jestem kobietą. I doskonale wiem, jakie jesteśmy. To jest uwarunkowane biologią- matka nie może nienawidzić swojego dziecka (no chyba że jest chora psychicznie, bo słyszy się np. w wiadomościach o wyrodnych matkach, ale to już temat na inną dyskusję).
Zamiast tu filozofować, spytaj się lepiej swojej dziewczyny, jak by się czuła z myślą, że zabiła wasze dziecko...
Taka jest moja opinia i jeśli kogoś nią obraziłam, to sorry ale zrobiłam to nieświadomie. Idę spać.
Edit: Jeszcze jedno- jestem przeciwna samej aborcji, ale jak już pisałam nie jej legalizacji. Uważam, że kobiety powinny mieć szansę wyboru, a poza tym nielegalny zabieg, jak to już część z was zauważyła, może być wykonany w beznadziejnych warunkach, zagrażających zdrowiu. Po zabiegu aborcji i tak już kobieta nieźle się wycierpi w sensie psychicznym- po co dokładać jej jeszcze ból fizyczny... _________________ "Look beyond your own horizons ..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 4:09 am Temat postu: |
|
|
| Spike Edney jr napisał: | | Fenderek napisał: | | Spike Edney jr napisał: | Odpowiadam na pytanie :Jeśli kocha swoją żonę to powinien zaprzestać współżycia ,bo przecież mimo najlepszych zabezpieczeń może ją zarazić.
To mój punkt widzenia. |
Czyli w imie milosci mamy dwie nieszczesliwe osoby, ktore chca sie kochac ale nie moga. Milosc potrafi byc rzeczywiscie wspaniala... |
Czyli zaufajmy kawałkaowi lateksu,który może pęknąć ,może będą dwie osoby z wirusem HIV. Huuuura !! |
Hmm tylko wiesz Spike, jeśli Kościół zabrania w takim przypadku, jak opisałam, używania prezerwatyw- znowu popełnia ten sam błąd- decyduje za innych, pozbawia ich wyboru. Może ta kobieta, mimo iż istnieje niebezpieczeństwo, że się zarazi, tak bardzo pragnie bliskości, intymności z mężem, że jest w stanie ponieść ryzyko. W końcu są małżeństwem, czyli wg nauki katolickiej wolno im współżyć. Tutaj używanie prezerwatyw nie wiąże się z żadną rozwiązłością, jak to określa Kościół, tylko z ochroną zdrowia. Czy ten kawałek lateksu, jak ty to mówisz, naprawdę jest dla Kościoła w tym wypadku takim wielkim problemem, że trzeba odmówić małżonkom naturalnego prawa do uprawiania seksu?
P.S. Chyba że jednak Kościół pozwala w takich wypadkach na używanie prezerwatyw... Tą kwestię trzeba by było sprawdzić, ale szczerze mówiąc, nie wiem gdzie...
Hehe no to znowu edit (nie wstanę jutro do szkoły-tzn. za 3,5 godziny )
| Fenderek napisał: | | Ale do jasnej ciasnej ma inne wybory- prezerwatywa, kremy, pigulki- tego jest od cholery!!! Zamiast niechcianej ciazy mozna miec udane zycie seksualne i miec kontrole nad tym kiedy chcesz miec to dziecko. Po cholere wprowadzac do zycia seksualnego PRESJE...? To ma byc celebracja milosci a nie akt strachu- rany, poczekaj, jeszcze nie koncz, nie jeszcze nie- o k****a, co my teraz zrobimy... |
Też mi się wydaje, że te metody są raczej niezbyt skuteczne. Chociaż pani od religii próbowała nas przekonać, że stosuje je z mężem od lat (nie chodzi akurat o stosunek przerywany, o którym wspominasz Fenderek, bo Kościół też podobno tego za bardzo nie popiera) i że są w 100% skuteczne. Może to i prawda, że są skuteczne przy ustabilizowanym życiu, ale jak komuś brakuje cierpliwości i czasu, to myślę, że nie warto po nie sięgać, bo jest więcej niż pewne, że zawiodą. To są metody pomyślane raczej dla małżeństw, stałych związków- no i pewnie dlatego tylko one są dozwalane przez naukę Kościoła... _________________ "Look beyond your own horizons ..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ika

Dołączył: 13 Gru 2003 Posty: 481 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 11:19 am Temat postu: |
|
|
Jestem matką, w ciąży byłam tylko raz. Oglądałam "Niemy krzyk" na nukach przedmałżeńskich, nigdy nie chciałabym stanąć przed takim wyborem - urodzić czy usunąć. Dlatego stosuję antykoncepcję bez wzgledu na zalecenia kościoła mimo iż jestem katoliczką, nie uważam tego za grzech.
Jeśli jednak trafiłoby się tak, ze byłabym w ciaży po raz drugi, napewno urodziłabym to dziecko. Samotnie wychopwuję córkę (Lavenda na forum), więc wiem jak moze być ciężko, na szczęście mam pracę i wsparcie rodziny (Mamy, Brata). Napewno względy materialne nie powinny mieć takiego wpływu, jak u większości kobiet mają, a już napewno nie zagrożenie kariery, czasem los płata złośliwe figle... To nie zabobony tylko fakty. Mam bezdzietne koleżanki, które najpierw zajęły się karierą, a teraz są same i tak naprawdę żaden facet nie jest zainteresowany... Mam też takie, które mężowie zostawili z tego powodu i mają dzieci z innymi.
Jednak chciałabym spotkać wszystkich mówiących zdecydowanie NIE za 20 lat, ciekawe czy Wasze poglądy się nie zmienią... W życiu są różne sytuacje, ja już wiem, że należy ostrożnie mówić "nigdy" i "zawsze"...
Przede wszystkim decyzja powinna nalezeć tylko i wyłącznie do kobiety, oczywiscie lekarz ma obowiązek poinformować o niebezpieczeństwie jeśli taki istnieje, czy o ewentulanej chorobie dziecka, ale decyzja powinna należeć do matki.
Pozdrowionka! _________________ Ika |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 3:26 pm Temat postu: |
|
|
| Sweet Lady napisał: | | Ja gdybym była taka głupia, żeby kochać się z facetem bez zapezpieczenia, wzięłabym odpowiedzialność za swoją nieostrożność. |
Pamietaj o tym co mowil usmc- moglabys uzywac tak reklamowanej przez Spike'a metody naturalnej, byc stresowana w pracy, kalendarzyk by sie posypal bo pod wplywem stresu ZACHODZA zmiany hormonalne- i pyk, masz dzieciaka...
| Sweet Lady napisał: | | Czysty egoizm... |
wszyscy jestesmy egoistami. To chyba w ogole powinno byc na inny temat... Zobacz- ktos pomaga staruszce. Zapytaj go czemu to robi. Odpowiedz- nie moglbym inaczej. CZYLI- gdzybym tego nie zrobil, czulbym sie ze soba zle, trzeba to zrobic, powinnienem, CHCE moze nawet. Tak czy siak- robisz to i poprawia to Twoje samopoczucie. Nie egoizm...? Egoizm nie jest niczym zlym- jest zcyms absolutnie naturalnym. Gorzej z egocentryzmem...
| Sweet Lady napisał: | | Poza tym jest wiele przypadków, kiedy kobiety, które miały poddać się zabiegowi aborcji, rezygnowały. Urodziły dziecko, ich życie zmieniło się- w większości przypadków na lepsze. Wychowują dziecko, patrzą, jak rośnie- nagle okazuje się, że nie wyobrażają sobie życia bez swojego synka/córeczki, nie rozumieją, jak mogły wcześniej myśleć o usunięciu ciąży. |
No dobrze- ale pod wplywem kiklku pojedynczych przypadkow nie mozemy decydowac za reszte, nie uwarzasz...? To ze jednej i drugiej wyszlo to na dobre nie znaczy ze wyjdzie trzeciej...
| Sweet Lady napisał: |
I tylko nie wyzywaj mnie Fenderek od stróżów moralności. |
Daleki jestem od tego
| Sweet Lady napisał: |
INie piszę tu bowiem o jakiść górnolotnych ideach, tylko o faktycznych, realnych skutkach aborcji dla samopoczucia, zdrowia psychicznego kobiety. Ja np. nie przepadam za dziećmi i raczej ich nie chcę mieć, ale nie wyobrażam sobie, że gdybym zaszła w ciążę, mogłabym ją usunąć- kobieta musi być chyba niesamowicie silna psychicznie i bez uczuć, żeby sobie poradzić z wyrzutami sumienia po zabiegu. Często wydaje się, że sobie poradzi, że to nic takiego, że jest silna. Potem jednak okazuje się zupełnie co innego. Ja np. wiem, że nie dałabym sobie rady... |
Zgazdam sie w zupelnosci! Ale wlasnie dlatego powinno wygladac to troche inaczej- o zabiegu moglaby decydowac rozmowa (y) z psychologiem, ktory mialby okreslic iz jest to swiadomie podjeta decyzja ze znajomoscia wszelkich konsekwencji czy moze jednak osoba ma jakies leki tudziez kaprys i probuje waborcji znalezc lekarstwo, rozwiazanie- w takiej sytuacji aborcja by nie zostala udzielona. Oczywiscie trzeba by zadbac by psycholog nie byl zdewocialym katolikiem i decyzje przez niego podejmowane nie byly tendencyjne...
| Sweet Lady napisał: | | W pierwszym momencie, tygodniach może i nienawidzi ten płód, ponieważ wiadomość o ciąży, jeśli się jej nie planowało, jest szokiem. Pojawia sie złość, strach. Ale wystarczy, że pierwsze negatywne emocje miną. Po jakimś czasie, gdy kobieta nosi już to nowe życie w sobie miesiąc, kilka miesięcy, nie wmówisz mi Fenderek, że się nie przywiązuje do dziecka, że go nie kocha (chociaż go nie planowała i ciąża psuje jej plany). |
Mam wrazenie ze bardzo chceszw to wierzyc, ale.. jak wyjasnisz porzucane noworodki...? Jak wyjasnisz rodzicow maltretujacych swoje dzieci? Nosila je matka przez 9 miesiecy i potem nienawidzi i leje ile wlezie... TAK W OGOLE- te negatywne emocje moga NIGDY nie minac jesli nie zostana wypowiedziane. Zostac moga przytlumione przez nagly przyplyw nadziei i szczescia- ZGADZAM SIE! Tylko prawdopodobne jest potem iz w momencie kiedy matce zacznie isc w zyciu zle (po kilku anwet latach) to dziecko zacznie winic za pasmo nieszczesc. Wielki dramat jesli (byc moze w gniewie) to powie... Dramat, jesli daje mu to przez kilka lat jego zycia odczuc- nie mowiac... Agnieszko- ile matek NIE KOCHA SWOICH DZIECI! Zobacz czy przypadkiem nie CHCESZ wierzyc w to, ze Ty nie wyobrazasz sobie ze nie mozna kochac sojego dziecka i ze to znaczy iz kazda inna TEZ by je pokochala. Ale powtzrzam- czy porzucilabys noworodka na smietniku? Nie! A to sie dzieje. Tak samo z ta miloscia- Ty bys pokochala, inna osoba by pokochala- a inna nienawidzila z calego serca...
| Sweet Lady napisał: |
Może i znasz się doskonale na psychologii, ale tak się składa, że ja mam tu tą przewagę, że... jestem kobietą. I doskonale wiem, jakie jesteśmy. |
Psychologia (ktorej NA PEWNO nie znam doskonale) mowi mi- wiesz jaka kobieta TY jestes. Nigdy nie zdecydowalbym sie na podstawie siebie powiedziec iz wiem jacy sa faceci...
| Sweet Lady napisał: |
To jest uwarunkowane biologią- matka nie może nienawidzić swojego dziecka |
Ludzie nie powinni zabijac ludzi. Troche to jalowe, nie uwarzasz...? Doceniam iz bardzo chcesz w to wierzyc, ale.. ile natym swiecie rzeczy POWINNO byc oczywistych, a nie jest. I nie nazywalbym amtki nie kochajacej swojego dziecka nienormalnej- ani mowic jej ze powinna... NIE MOZESZ KOGOS ZMUSIC BY CZUL COS INNEGO NIZ CZUJE
| Sweet Lady napisał: |
Zamiast tu filozofować, spytaj się lepiej swojej dziewczyny, jak by się czuła z myślą, że zabiła wasze dziecko...
|
Nie musze pytac- doskonale znam jej zdanie. Kilka lat temu, tuz po przyjezdzie do Londynu okres spoznil jej sie o ponad 2 tygodnie. W miedzyczasie bylismy wrecz pewni ze to chyba bedzie ciaza- i bylismy oboje zdecydowani na aborcje. Nie mielismy nic- NIC, dlugi i tyle i zadnego miejsca by wrocic. Potem okazalo sie iz byla to zmiana kliamtu i rozregulowanie hormonalne (ale by kurwa bylo jakbym wtedy metody naturalnej uzywal... ) i ciazy nie bylo. TERAZ do porodu by doszlo- bo czulibysmy sie na silach by to dziecko jakos urzadzic, zeby o nie zadbac tak, jak an to zasluguje... A jakby sie czula GDYBY to zrobila...?Sorry,. ale tego nie wiesz nigdy na pewno... Mozesz miec pewne wyobrazenie, ale poki nie doswiadczysz- NIE WIESZ. Co nie znaczy ze chcesz wiedziec...
| Sweet Lady napisał: | | Edit: Jeszcze jedno- jestem przeciwna samej aborcji, ale jak już pisałam nie jej legalizacji. Uważam, że kobiety powinny mieć szansę wyboru, a poza tym nielegalny zabieg, jak to już część z was zauważyła, może być wykonany w beznadziejnych warunkach, zagrażających zdrowiu. Po zabiegu aborcji i tak już kobieta nieźle się wycierpi w sensie psychicznym- po co dokładać jej jeszcze ból fizyczny... |
No i widzisz- tak naprawde sie wiec prawie zgadzamy.
JESZCZE JEDNO- (nie do Agnieszki tylko wszystkich)-
JAK TO JEST ZE GARSTKA LUDZI NIE UPRAWIAJACYCH SEKSU (CELIBAT) I G***O O TYM WIEDZACA MOWI CALEJ RESZCIE JAK MA WYGLADAC ICH ZYCIE SESKUALNE!!!
Jak to jest ze ludzie g***o wiezdacy o zyciu w rodzinie, o tym jak wyglada zwiazek miedzy mezczyzna a kobieta mowia innym jak ichzwiazki maja wygladac???!
TO JEST CHORE!
I jeszcze jedno- ilu z tych co to sa przeciwko aborcji (mniej) tudziez seksowi przedmalzenskiemu czy antykoncepcji (bardziej) itp. NIGDY nie uprawiala seksu? Na pewno kilku (po wypowiedziach mozna sie latwo domyslec)... Czy to nie jest tak jakby slepy klocil sie o kolory...? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Mar 01, 2005 3:38 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 3:27 pm Temat postu: |
|
|
*SORRY- PODWOJNY POST* _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Wto Mar 01, 2005 3:34 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 3:33 pm Temat postu: |
|
|
| Sweet Lady napisał: | | Też mi się wydaje, że te metody są raczej niezbyt skuteczne. Chociaż pani od religii próbowała nas przekonać, że stosuje je z mężem od lat (nie chodzi akurat o stosunek przerywany, o którym wspominasz Fenderek, bo Kościół też podobno tego za bardzo nie popiera) i że są w 100% skuteczne. Może to i prawda, że są skuteczne przy ustabilizowanym życiu, ale jak komuś brakuje cierpliwości i czasu, to myślę, że nie warto po nie sięgać, bo jest więcej niż pewne, że zawiodą. To są metody pomyślane raczej dla małżeństw, stałych związków- no i pewnie dlatego tylko one są dozwalane przez naukę Kościoła... |
powtorze co usmc powiedzuial- hormony maga rozregulowac sie z byle powodu. Ot szef w pracy jest ostatnimi czasy bardzo wymagajacy, terminy nagla, zyjesz w wielkim stresie- stres WPLYWA n aTwoje hormony i cala gospodarke hormonalna rozregulowuje. Zmiana strefy czasowej robi to samo. Zmiana kliamtu robi to samo. Tyle rzeczy moze "kalendarzyk" uczynic bezuzyteczna karteczka papieru. I NIE WAZNE czy mowimy o malzenstwie czy przypadkowym seksie- ta metoda jest praktycznie NIESKUTECZNA ze wzgledu na czasy w jakich zyjemy- stresu coraz wiecej... To tylko jeden z najwiekszych dowodow na skostnienie instytucji Kosciola. Mozesz miec nie wiadomo ile cierpliwosci i czasu- i tak moga zawiesc i nie bedziesz nawet wiedziala czemu... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
vessena

Dołączył: 18 Sty 2005 Posty: 385 Skąd: z otchłani
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 4:29 pm Temat postu: |
|
|
Ja sie ciesze bardzo, Agnieszko, ze jestes odpowiedzialna, ze znasz siebie na tyle, by przewidziec wiele rzeczy, ze nie ryzykujesz (chociaz uprawiajac seks zawsze ryzykuje sie choc troche). Super. Tylko ze nie wszystkie kobiety takie sa i nie wszystko jest zawsze takie latwe. I lepiej nie uzywac sformulowan typu "kazdy" "zawsze" "nigdy", bo ludzie rozni sa. Ty mialas szczescie urodzic sie w takim miejscu i czasie, ktore umozliwily Ci taki rozwoj. Sa kobiety, ktore go nie mialy i nie widze powodu zeby zmuszac je do wyznawania moich zasad.
Czekanie na okres, kiedy moze go nie byc jest jednym z gorszych stresow jakie pamietam. (udalo sie doczekac:) naprawde nie chcialabym byc w takiej sytuacji wyboru i chociaz wydaje mi sie ze wiem, co bym zrobila, wcale naprawde nie wiem. Wiec pozwalam innym na realizowanie ich wlasnego zycia. _________________ I can fly, my friends. The show must go on. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2005 8:28 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Sro Mar 02, 2005 12:28 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Sweet Lady napisał: | | Czysty egoizm... |
wszyscy jestesmy egoistami. To chyba w ogole powinno byc na inny temat... Zobacz- ktos pomaga staruszce. Zapytaj go czemu to robi. Odpowiedz- nie moglbym inaczej. CZYLI- gdzybym tego nie zrobil, czulbym sie ze soba zle, trzeba to zrobic, powinnienem, CHCE moze nawet. Tak czy siak- robisz to i poprawia to Twoje samopoczucie. Nie egoizm...? Egoizm nie jest niczym zlym- jest zcyms absolutnie naturalnym. Gorzej z egocentryzmem...
|
Tak ale to jest ten dobry typ egoizmu. Zauważ Tomku , że napisałam, że wydaje mi się, iż nie usunęłabym ciąży, bo potem nie dałabym sobie rady ze swoimi uczuciami, z wyrzutami sumienia, nie czułabym się dobrze. To też jest egoizm. Jeśli bardzo nie chciałabym mieć dziecka (a pewnie by tak było, ponieważ jak wcześniej pisałam, nie planuję mieć dzieci), nie zgodziłabym się na aborcję nie z jakiś etycznych pobudek i dlatego że potępia ją religia, ale zrobiłabym to z uwagi na mój stan psychiczny. Czyli jednym słowem- zrobiłabym to dla siebie. Ten typ egoizmu nie doprowadziłby do niczego złego, wręcz przeciwnie- uchroniłby mnie przed zrobieniem czegoś, czego wiem, że potem bym żałowała.
Myślę, że gdyby więcej kobiet myślało o aborcji nie jako o złamaniu jakiegoś kodeksu moralnego, tylko jako o czymś, co może spowodować wiecej złego niż dobrego w ich psychice, było by mniej zabiegów. Bo przecież ludziom łatwiej jest myśleć o sobie niż o jakiś górnolotnych ideach, które im ktoś (inni ludzie, Kościół) narzuca.
| Fenderek napisał: | | No dobrze- ale pod wplywem kiklku pojedynczych przypadkow nie mozemy decydowac za reszte, nie uwarzasz...? To ze jednej i drugiej wyszlo to na dobre nie znaczy ze wyjdzie trzeciej... |
Zauważ tylko, że ja za nikogo nie chcę decydować- napisałam przecież, że kobieta powinna mieć wybór i aborcja powinna być zalegalizowana. Piszę o moim indywidualnym stosunku do problemu. I skąd wiesz, że są to pojedyncze przypadki, kiedy kobiety rezygnujące z aborcji z czasem zaczynają być szczęśliwe, że sie na nią nie zgodziły?
| Fenderek napisał: | | Zgazdam sie w zupelnosci! Ale wlasnie dlatego powinno wygladac to troche inaczej- o zabiegu moglaby decydowac rozmowa (y) z psychologiem, ktory mialby okreslic iz jest to swiadomie podjeta decyzja ze znajomoscia wszelkich konsekwencji czy moze jednak osoba ma jakies leki tudziez kaprys i probuje waborcji znalezc lekarstwo, rozwiazanie |
Tylko skąd w momencie rozmowy z osobą, która chce sie poddać zabiegowi, psycholog potrafi przewidzieć, jak sobie kobieta poradzi z sobą po zabiegu. Może jej samej się wydaje, że tego chce, że jest na to przygotowana. Być może to jest tylko chwilowa determinacja pod wpływem np. pierwszego szoku i złości po usłyszeniu wiadomości o ciąży. Ale ta chwilowa determinacja pacjentki może zmylić psychologa, może ją wziąć za pełną świadomosć konsekwencji, pełne przekonanie o słuszności czynu. Sami nie wiemy, jak byśmy zareagowali w danej sytuacji (może nam sie tylko wydawać- tak jak np. mi, że nie usunęłabym ciąży)- skąd jakiś obcy człowiek może to wiedzieć. Podobno sami znamy siebie najlepiej...
| Fenderek napisał: | | Agnieszko- ile matek NIE KOCHA SWOICH DZIECI! Zobacz czy przypadkiem nie CHCESZ wierzyc w to, ze Ty nie wyobrazasz sobie ze nie mozna kochac sojego dziecka i ze to znaczy iz kazda inna TEZ by je pokochala. |
| Fenderek napisał: | | nie nazywalbym amtki nie kochajacej swojego dziecka nienormalnej |
Niekochającej- nie, ale zabijającej swoje dziecko-tak. IMO oczywiście. To że ktos kogoś nie kocha, nie oznacza od razu, że ma go od razu zabić. Ja ciebie nie kocham, a nie polecę przecież do Londynu i nie wpakuję kulki w łeb. Tak samo jest w przypadku aborcji. Nie mówię, że matka powinna kochać swoje dziecko, chodziło mi raczej o to, że większość kobiet ma jakieś tam macierzyńskie uczucia (co nie znaczy, że wszystkie). Wydaje mi się, że kobieta ma prawo nie kochać płodu, który się w niej rozwija. Ale to że ona nie potrafi kochać, nie daje jej moim zdaniem prawa, żeby pozwoliła zabić swoje dziecko. Ono ma prawo się narodzić i w przyszłości kochać (to że ona nie potrafi kochać swojego dziecka nie znaczy, że ono nie może zyć i kochać...).
Aha jeśli nie potrafi pokochać tego dziecka- niech w takim razie odda do domu dziecka. Nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że lepiej usunać ciążę niż oddać dzieciaka do domu dziecka. Dlaczego? Przecież może wyrosnąć na dobrego człowieka, ułożyć sobie życie, być w przyszłości szczęśliwym... Nie znacie dobrych ludzi, którzy wychowali się w domu dziecka lub rodzinie zastępczej...? Nie można mówić, że jak ktoś jest w sierocińcu, to ma już przechlapane. Przecież są ludzie, którzy wychowywali się w bogatej, szczęśliwej, kochającej się rodzinie, nic im nie brakowało, a mimo to nie powodzi im się w życiu. Moim zdaniem nie można usprawiedliwiać aborcji, mówiąc, że to mniejsze zło, zaoszczędzenie dziecku cierpień. Bo życie jest gówniane i nigdy nikomu tych trosk nie oszczędzimy, nie zapewnimy szczęścia i powodzenia w życiu, no i co najwazniejsze- nie potrafimy przewidzieć przyszłości.
A jeśli chodzi o podane przez ciebie przykłady matek porzucających dzieci na śmietniku, znęcających się nad nimi fizycznie i psychicznie, to są to przecież ekstremalne przykłady- wiekszość matek się w ten sposób nie zachowuje. Takie postępowanie jest dla mnie nienormalne i zaznaczyłam, że nie biorę tego pod uwagę pisząc o kobietach zdolnych pokochać dziecko, choć wcześniej myślały o aborcji.
| Sweet Lady napisał: | | To jest uwarunkowane biologią- matka nie może nienawidzić swojego dziecka (no chyba że jest chora psychicznie, bo słyszy się np. w wiadomościach o wyrodnych matkach, ale to już temat na inną dyskusję). |
Myślę, że zdrowe psychicznie, potrafiące radzić sobie ze swoimi emocjami kobiety nawet jeśli niechcianego dziecka nie pokochają, to przynajmniej je jako tako zaakceptują i jakoś się nim zajmą. Np. nie wierzę, żeby Lasha, która- jak pisze- była by w pewnym okresie swojego życia gotowa na aborcję, gdyby urodziła dziecko wyrzuciłaby je na śmietnik. Być może nie potrafiłaby go pokochać, ale nie zrobiłaby czegoś takiego, prawda Lasha? Bo to jest zachowanie nienormalne i powinno być karane- można do kogoś żywić niechęć, może nam zawadzac, przeszkadzać w realizacji planów, ale przecież to nie znaczy, że będzieemy się nad nim znęcać.
I jeszcze jedno- piszesz Tomku (BTW mój brat ma tak na imię ), że nie można decydować za innych. A decydować za jeszcze nienarodzone dziecko, które nie może się przeciwstawić, obronić...? Moi rodzice nie mogą zdecydować za mnie, kim będę w przyszłości, co będę w życiu robić, jak będę czuć itd. A kobiety usprawiedliwiające decyzję o aborcji, tym że dziecko byłoby nieszczęśliwe, bo np. są biedne i nie mogłyby mu zapewnić dostatniego życia, nie decydują w pewnym sensie za dziecko- będzie nieszczęśliwe, nie uda mu się poukładać sobie w przyszłości życia, nie założy rodziny, nie odniesie sukcesu zawodowego, nie wyrośnie na porządnego człowieka.... To już chyba lepiej, żeby kobieta się przyznała przed sobą, że robi to wyłącznie dla siebie, a nie dla dobra dziecka.
| Fenderek napisał: | | A jakby sie czula GDYBY to zrobila...?Sorry,. ale tego nie wiesz nigdy na pewno... |
No właśnie. Decyzję o aborcji podjęlibyście razem, ale to ona być może cierpiałaby. No ok ty byś pewnie męczył się, cierpiał, dlatego że ona jest nieszczęśliwa, ale i tak największe konsekwencje prawdopodobnie poniosłaby ona. Czułbyś się z tym dobrze? Piszesz, że teraz byście się zdecydowali na dziecko, bo was na to stać i jesteście w stanie je wychować. A gdyby wtedy to była ciąża i zdecydowalibyście się na aborcję, może nie byłoby TERAZ...? Może Joasia (dobrze pamiętam?) nie mogłaby sobie tego wybaczyć i przy okazji znienawidziłaby CIEBIE...? Ok wiem, że są to spekulacje i takie gdybanie, co by się stało gdyby... Nie wiemy tego, jakbyście się czuli i jak by to wszystko się potoczyło. No ale z drugiej strony nie powiesz mi, że wiesz na 100%, że naprawdę nie potrafilibyście wtedy wychować tego dziecka. Nie można przewidzieć przyszłości, nie wiadomo, co będzie po aborcji czy po urodzeniu dziecka, ale czy nie lepiej wybrać rozwiązanie, które jest mniejszym złem? Moim zdaniem lepiej urodzić- zawsze to danie życia, a nie jego odebranie. Zresztą od urodzenia dziecka nikt chyba jeszcze nie zwariował (najwyżej ma mnóstwo problemów materialnych, musi podejmować wiele ważnych decyzji, liczyć na pomoc innych)- a od dręczacego poczucia winy- pewnie tak.
| Ika napisał: | | Jednak chciałabym spotkać wszystkich mówiących zdecydowanie NIE za 20 lat, ciekawe czy Wasze poglądy się nie zmienią... W życiu są różne sytuacje, ja już wiem, że należy ostrożnie mówić "nigdy" i "zawsze"... |
Mimo mojego stanowczego stanowiska co do aborcji, nie twierdzę, że wiem na pewno, czy gdybym teraz zaszła w ciążę na 100% nie usunęłabym jej. Za to twierdzę, że wiem, jak bym się po takim zabiegu czuła- znam siebie na tyle dobrze, że wiem, iż jestem osobą dosyć wrazliwą i z czymś takim nie byłoby mi dobrze. Domyślam się ewentualnych konsekwencji, lecz nie wiem na pewno, jakbym się zachowała- to jest różnica.
| vessena napisał: | | Tylko ze nie wszystkie kobiety takie sa i nie wszystko jest zawsze takie latwe. |
Nie twierdzę, że jest łatwe- ale po co je sobie jeszcze bardziej utrudniać nieprzemyślanymi decyzjami (bo jak pisałam, może sie wydawać, że są przemyślane, a tymczasem nie wiemy, co nam przyniesie przyszłość). Wiem, że są różne kobiety i różne motywy nimi kierują i tak jak już tu wielokrotnie pisałam- nie przypisuję sobie prawa do decydowania za innych, uważam, że każda z nas powinna mieć wybór- obyśmy tylko gorzko nie żałowały swoich decyzji.
| Lasha napisał: | | W wielu swoich postach przekonujesz ludzi, że świat nie jest czarno-biały, a tu prezentujesz postawę zdecydowanie jednokolorową. |
Wiem, że życie nie jest czarno-białe, ale niektóre sprawy tak (oczywiście dla mnie).
| Lasha napisał: | | A akurat tutaj tych barw jest najwięcej. Nie ma środków pewnych w 100%. Są kobiety, które mogą sobie pozwolić na komfort 99% w postaci pigułek, ale są takie, które nie mogą ich przyjmować i zostają im pękające prezerwatywy. Czy one też są głupie, bo nie użyły na raz wszystkich dostępnych środków?! |
Lasha czytaj proszę uważnie posty. Napisalam dokładnie, "że gdybym była taka głupia, żeby kochać się z facetem bez zabezpieczenia". A nie- gdybym uprawiała seks używając nieodpowiednich metod antykoncepcyjnych. Bez zabezpieczenia to dla mnie głupota, ale jeśli kobieta się zabezpiecza, a mimo to zachodzi w ciążę, jest to dla mnie po prostu ogromny pech- i tyle. Aha żeby nie było- nieodpowiedzialnością jest dla mnie, gdy kobieta wie o środkach antykoncepcyjnych i ich nie używa (chociaż nie chce zajść w ciążę). Nie mówię tu o nieświadomości, niewiedzy, o krajach Trzeciego Świata, o jakiejś zapyziałej wiosce w Afryce, gdzie kobieta być może nie wie, że trzeba używac prezerwatywy (chociaż pewnie jest już coraz mniej takich przypadków, bo coraz więcej ludzi wie, że kondomy ochronią ich przed wirusem HIV).
Zresztą to wszystko jest akurat nieważne, bo jakakolwiek ciąża (z wyjątkiej tej powstałej wskutek gwałtu)- wynikająca z pecha czy braku zabezpieczenia nie powinna być wg mnie usunięta.
Aha jeszcze jedno: Nie stać na dobre środki antykoncepcyjne? A na zabieg aborcji stać...? Hmm...
| Lasha napisał: | | Rzeczywiście, jak się juz zaczyna współżycie, nalezy się liczyć z ciążą. Ale z drugiej strony czy należy więc czekać z seksem aż do ślubu i do gotowości na zostanie rodzicem?!... |
Oczywiście, że nie.
I tyle. W tym etapie życia zdania nie zmienię, być może jestem za młoda, za głupia- nie twierdze, że nie. Ale teraz raczej nie zdołacie mnie przekonać. Co nie znaczy, że nie możecie spróbować...  _________________ "Look beyond your own horizons ..."
Ostatnio zmieniony przez Sweet Lady dnia Sro Mar 02, 2005 12:48 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Mar 02, 2005 12:48 am Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Sro Mar 02, 2005 12:52 am Temat postu: |
|
|
| Lasha napisał: | | Oczywiście, może wyrosnąć na mądrego i wartościowego człowieka, ale zawsze, na całe życie będzie już człowiekiem okaleczonym psychicznie. |
Ale będzie człowiekiem, a nie plątaniną tkanek wrzuconych do kosza.... _________________ "Look beyond your own horizons ..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Sro Mar 02, 2005 1:14 am Temat postu: |
|
|
Tak, ale czlowiekiem z okaleczona psychika. A tkanki psychiki nie maja. _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sweet Lady
Dołączył: 21 Cze 2004 Posty: 762
|
Wysłany: Sro Mar 02, 2005 1:31 am Temat postu: |
|
|
| usmc napisał: | | Tak, ale czlowiekiem z okaleczona psychika. A tkanki psychiki nie maja. |
Już o tym pisałam- masz 100-procentową pewność, że takie dziecko wychowujące się w Domu Dziecka będzie nieszczęśliwe, będzie miało okaleczoną psychikę?- NIE. No to jak możesz decydować, czy ma prawo się narodzić? Ty możesz wychowywać się w domu rodzinnym i coś nagle może się wydarzyc w twoim życiu, co okaleczy cię psychicznie. Nie ma zalezności. C'est la vie. _________________ "Look beyond your own horizons ..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
usmc

Dołączył: 16 Lis 2003 Posty: 1272 Skąd: Galway / Kraków
|
Wysłany: Sro Mar 02, 2005 2:24 am Temat postu: |
|
|
| Sweet Lady napisał: | | Już o tym pisałam- masz 100-procentową pewność, że takie dziecko wychowujące się w Domu Dziecka będzie nieszczęśliwe, będzie miało okaleczoną psychikę?- NIE. |
Nie, tak jak Ty nie masz 100% ze bedzie zwyklym szczesliwym dzieckiem.
Ja piszac ze bedzie mialo okaleczona psychike odnosilem sie do stwierdzenia Lashy do ktorego i Ty sie odnioslas.
Mysle rowniez ze u kazdego dziecka, ktore sie dowiaduje ze zostalo porzucone przez matke musi to jakis slad w psychice zostawic. I jest chyba wieksza szansa ze zostawi niz ze go to nie obejdzie.
Czy szansa zaistnienia takiego urazu psychicznego jest wystarczajacym powodem do aborcji - nie. Jest wiele innych czynnikow - ale o tym niech kazdy decyduje we wlasnym sumieniu.
| Sweet Lady napisał: | | No to jak możesz decydować, czy ma prawo się narodzić? |
Bo ja wychodze z zalozenia ze poki jest to zbior tkanek bez swiadomosci i czucia to mozna w ostatecznosci taka decyzje podjac. I jest to lepsze niz eksperymentowanie - nie bedziemy go kochac, oddamy go, ale niech sie rodzi moze bedzie mial udane zycie. Bo eksperyment pt. dom dziecka odbywa sie na czujacym, rozumiejacym i myslacym organizmie.
Wchodze tu oczywiscie w dosc waska uliczke - bo nie kazde dziecko przeciez trafia do domu dziecka ale o domach dziecka byla mowa wiec do tego sie odnosze. Jak najbardziej moze sie zdarzyc ze matka pokocha niechciana ciaze i bezie wychowywala potomka.
"Jak moge podejmowac taka decyzje" - no coz, nalezy pamietac ze rodzice prawnie maja zagwarantowana mozliwosc decydowania o swoim dziecku dopoki nie osiagnie ono pelnoletnosci. Nie obejmuje to oczywiscie prawa do decydowaniu o zyciu i smierci ale tu wchodzimy w spor ktory juz raz opisalem - czy plod to juz czlowiek i nie wolno go usmiercac czy to jeszcze zbior tkanek ktory mozna usunac.
| Sweet Lady napisał: | | Ty możesz wychowywać się w domu rodzinnym i coś nagle może się wydarzyc w twoim życiu, co okaleczy cię psychicznie. Nie ma zalezności. C'est la vie |
Ale oczywiscie ze tak.
Tyle tylko ze nie wchodze w zycie z bagazem: nie chciano mnie (a przynajmniej nikt mi tego nie powiedzial w oczy).
Nie kazde dziecko z pelnej rodziny ma super psychike i nie kazde z domu dziecka ma okaleczona - ale, moim zdaniem, co juz wyzej napisalem, te z domu dziecka maja na to znacznie wieksze szanse.
Przy czym, co moze wczesniej za malo podkreslilem, nie jestem zwolennikiem tezy ze aborcja wszystko zalatwi. Ale, w mojej ocenie, bywaja przypadki, oby jak najrzadsze, ze decyzje taka trzeba podjac. I trzeba zrobic wszystko by kobieta w tym czasie maila jak nawieksze wsparcie i to zarowno od strony medycznej jak i psychicznej.
Calkiem chaotycznie napisane ale moze bedzie w miare jasne. _________________ "Are you ready? Are you ready brothers and sisters?"
PFQ - Fan nr. 10  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 9:27 pm Temat postu: |
|
|
Odkopuję temat, bo znalazłam coś IMHO tendencyjnego. Próbowałam za pomocą Google'a znaleźć trochę informacji na ten temat, dyskusji itp., a pierwsze linki były takie:
http://www.hli.org.pl/pl/obr_zycia/aborcja/aborcja.htm
http://www.hli.org.pl/pl/obr_zycia/aborcja/aborcja2.html
Zdjęcia są drastyczne, więc wchodzicie na własną odpowiedzialność...
I tego typu rzeczy pokazuje się w szkołach? Sama tylko o tym słyszałam, na naszej religii jeszcze do tego nie doszło... Ale czy tak wielu ludzi daje się poddać emocjom wywołanym przez takie zdjęcia...? I dlaczego, skoro Kościół podobno łączy się ze wszystkimi, nie wspomina się o matkach, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu? _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.

Ostatnio zmieniony przez Qnegunda dnia Wto Sty 03, 2006 9:41 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 9:31 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Zdjęcia są drastyczne, więc wchodzicie na własną odpowiedzialność... |
Lepiej popraw to na większą, grubszą i czerwoną czcionkę Nigdy nie wiadomo, ktos odwiedza to forum Zresztą jak zechce to i tak tam wejdzie  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen
Ostatnio zmieniony przez PiotreQ dnia Wto Sty 03, 2006 9:42 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 9:42 pm Temat postu: |
|
|
Hm, nie wiedziałam, że może to zrobić aż takie wrażenie... Mnie poraża raczej tendencyjność tej strony i próba żonglowania uczuciami... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 9:46 pm Temat postu: |
|
|
Jeśli chodzi o mnie to naprawdę nie mam zdania na ten temat, a jedyne co mi przychodzi na myśl ,to to, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Bo bardzo łatwo jest prawić komuś kazania jak ma postępować, ale ciekaw jestem co taki mądrala zrobiłby na czyimś miejscu. Hm... czyli jednak jakieś zdanie na ten temat mam  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 9:48 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | I dlaczego, skoro Kościół podobno łączy się ze wszystkimi, nie wspomina się o matkach, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu? |
bo jeszcze nie daj Boże, zaczęłyby się jakieś niewygodne pytania i wątpliwości, a wszak wiadomo, że szkolna dziatwa na lekcjach religii wątpliwości mieć nie powinna...bo to grzech, relatywizm, nihilizm i liberalizm.
Dobra, wiem, że hiperbolizuję, ale myślę, że wiele osób związanych z Kościołem podpisałoby się pod takim manichejskim rozwiązaniem problemu - ot, aborcja w każdym przypadku - be, pokażmy jeszcze stosy skrwionego mięsa, to jest taki merytoryczny argument.
Poza tym, jak tu mówić w szkole o gwałcie jak nie mogą nawet, z powodow oporu wiadomych środowisk i związanej z tym autocenzury, wprowadzić porządnej edukacji seksualnej?! _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 9:55 pm Temat postu: |
|
|
Edukacja seksualna... To też ciekawe... Skoro uczniowie muszą eksponować się samodzielnie i ostentacyjnie w dodatku... (ach, jak ja uwielbiam moje gimnazjum! ) Wiadomo, tak jest prościej, powiedzieć 'nie, bo nie' i już. A na pytania o tego typu lekcje (tzw. edukacja seksualna) można często usłyszeć jedną odpowiedź: nie wiem. Mam nadzieję, że do wyświetlania tego typu tendencyjnych filmów w naszej szkole nie dojdzie - jeśli ktoś tutaj potrzebuje moralitetów, to nie tylko uczniowie... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Hoder

Dołączył: 20 Lis 2003 Posty: 657 Skąd: Marklowice/Poznań
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 10:32 pm Temat postu: |
|
|
w polsce niestety jestesmy jeszcze we wczesnym sredniowieczu jesli chodzi o sprawy seksu i z nim zwiazanych. i mam spore watpliwosci czy cos sie poprawi skoro mamy u rzadow kogo mamy... no i nie zapominajmy o wplywie rydzyka.
czasem mi sie niedobrze robi jak widze ludzi ktorzy mowia/pisza w taki sposob o np. aborcji... a te palanty z LPR chca obecnie wycofac mozliwosc wykonania aborcji u kobiety ktora zostala zgwalcona... idioci _________________ czemu bracie robisz ku*wę z muzyki |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Sty 03, 2006 10:37 pm Temat postu: |
|
|
Oczywiście wcześniej rezerwują sobie prawo decydowania o prawach i decyzjach jednostki To jest cholernie irytujące... Próbują narzucić innym swoje poglądy, choć ustawa wyraźnie mówi, że aborcji MOŻNA dokonywać w przypadku gwałtu... A co, jeśli ofiarą takiego zwyrodnialstwa byłaby dziewczynka w wieku 11-12 lat? To, co prawda, jest odsetek, ale jednak się zdarza... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Sty 04, 2006 12:55 am Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Hoder

Dołączył: 20 Lis 2003 Posty: 657 Skąd: Marklowice/Poznań
|
Wysłany: Sro Sty 04, 2006 2:16 am Temat postu: |
|
|
najbardziej mnie wkurza postawa kościoła - nie, w żadnym przypadku nie.nie moga sobie pobzykac i nie maja dzieci wiec nie maja tego problemu. ciekawe jak by sie sytuacja zmienila gdyby zniesiono celibat...
a tak dodajac jeszcze: kalendarzyk to jedyna metoda w pelni akceptowana przez kosciol... ale czy przypadkiem planujac sobie dni w ktorych bedzie sie uprawialo seks tak zeby nie zajsc w ciaze nie jest grzechem? jak dla mnie niepowazne _________________ czemu bracie robisz ku*wę z muzyki |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Sty 04, 2006 8:32 pm Temat postu: |
|
|
W moim przekonaniu aborcja jest dopuszczalna w trzech przypadkach:
*gwałtu- niby to nie jest sprawiedliwe dla dziecka, bo jest "usuwane", nie mając wpływu na to, jak zostało poczęte, ale nie zapominajmy o matce- ktoś tu mądrze napisał, że rodząc i wychowując to dziecko matka będzie przeżywała gwałt na nowo, a przecież gwałt to jedno z największych upokorzeń, jakie można doznać. Dlatego kobieta ma prawo uwolnić się od przeżywania gwałtu po raz kolejny, dokonując aborcji
*w wypadku zagrożenia życia matki- dla mnie sprawa jest oczywista: po co ryzykować życie kobiety, która pewnie jest już czyjąś żoną/ matką (innego dziecka)/ córką/ siostrą/ narzeczoną/ dziewczyną? Nie widzę sensu ryzyka: lepiej ratować życie matki, niż dopiero rozwijające się życie płodu/ dziecka. Poza tym- załóżmy, że matka jest jedyną żywicielką rodziny, i co?- ma rodzić mimo iż jest narażona na śmierć podczas porodu?
*w przypadku ciężkiej choroby płodu- wg mnie lepiej oszczędzić cierpień dziecku, które ma się urodzić niewidome, bez rąk i bez nóg... no bo co to k***a za życie? oczywiście może ktoś by nawet takchciał żyć... ale tego się nie dowiemy, płód Ci nie odpowie... poza tym- to bardzo ciężka sytuacja dla rodziców- takie dziecko wymaga opieki do końca życia i nie dość, że skazujemy człowieka na fatalny żywot, to jeszcze na rodziców spada ogromny ciężar
Poza tym nie stawiałbym znaku równości między morderstwem a aborcją. Aborcja "konieczna (w moim mniemaniu)" czasem jest czynem i potrzebnym, i właściwym. Poza tym jestem przeciwny aborcji na życzenie.
I nie rozumiem sprzeciwu niektórych środowisk odnośnie antykoncepcji- przecież świat idzie na przód- możemy uchronić się od niechcianych ciąż i uwolnić się potem od dylematu- "usuwać czy nie?". Poza tym- używanie prezerwatyw czy tabletek antykoncepcyjnych nie robi absolutnie nikomu krzywdy (choć tabletka na swój sposób "przytruwa" organizm kobiecy, ale jest to, bądź co bądź, własna decyzja). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Sty 04, 2006 9:59 pm Temat postu: |
|
|
Zgodzę się tylko z drugim argumentem, co do trzeciego nie mam jeszcze zdania. Jednak jaką winę w tym, ze pochodzi z gwałtu ma dziecko, które zostanie zamordowane (tak, bo moim zdaniem inaczej tego nazwać nie można). Jest to konsekwencją gwałtu i trudno - stało się (wiem, ze to przykre), ale dziecka mordować nie można. Kazde dziecko po porodzie można oddać do adopcji, a z tym w przypadku noworodków wiekszych preoblemów nie ma. Co do tych zdjęć i tekstów - one nie są tendencyjne - one moim zdaniem nazywają rzeczy po imieniu. Dlaczego masz nie widzieć co się dzije z takim dzieckiem i że to też człowiek, nie uciekajmy od wyrzutów sumienia.
Co do antykoncepcji - też nie rozumiem sprzeciwu Kościoła - można by tyle dzieci uchronić przed aborcją i ciężkim życiem, tyle matek przed nieszczęśliwym życiem, tyle ludzi przed AIDS i innymi chorobami. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Hoder

Dołączył: 20 Lis 2003 Posty: 657 Skąd: Marklowice/Poznań
|
Wysłany: Sro Sty 04, 2006 11:43 pm Temat postu: |
|
|
gdyby ta strona nie byla tendencyjna to pierwsze zdanie nie brzmiałoby: 'Aborcja jest złem'. koniec, kropka, bez polemiki, cytowania zdań wszystkich ludzi z tym tematem związanych. to sie nazywa tendencyjność i to właśnie dominuje na tej stronie
a co do zdjęć - jeśli pokazuje się niemal w pełni wykształcone dziecko uśmiercone czymś tam. no to chyba nie jest to zbyt normalne i obiektywne _________________ czemu bracie robisz ku*wę z muzyki |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Sty 05, 2006 12:42 am Temat postu: |
|
|
| Tstankie napisał: | | Jednak jaką winę w tym, ze pochodzi z gwałtu ma dziecko, które zostanie zamordowane (tak, bo moim zdaniem inaczej tego nazwać nie można). Jest to konsekwencją gwałtu i trudno - stało się (wiem, ze to przykre), ale dziecka mordować nie można. |
A nie uważasz, że ZGWAŁCONA kobieta ma prawo decydować o tym, czy urodzi dziecko? Już została dostatecznie upokorzona- jeszcze teraz ktoś będzie za nią decydował, czy ma rodzić dziecko po gwałcie i przeżywać ten koszmar na nowo...
I aborcja nie jest morderstwem. Nie zniżajmy się do poziomu euro(p)osłów LPR, którzy kobiety przeprowadzające aborcję porównują do nazistów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania2609
Dołączył: 15 Paź 2005 Posty: 163
|
Wysłany: Czw Sty 05, 2006 1:07 am Temat postu: |
|
|
Aborcja - NIE
niechciana ciąża? - człowiek ponosi odpowiedzialność
Gwałt ? --- straszna sprawa, daj BOże, żebym tego nie doświadczyła. Musi byc to porażające, obrzydliwe doświadczenie na całe życie, ale lepiej urodzić to dziecko i zostawić w szpitalu, niz zabić... Wiem, ze taka osoba, którą to spotka pezżywa tragedię i wtedy decyzja o ewentualnej aborcji jest w pewnym stopniu usprawiedliwiona, ale nie znaczy, że dobra. I trzeba to powiedzieć. Chwała takim kobietom, które takie dzieci urodziły. I tak gwałt zostanie ono w pamięci, a dziecka z gwałtu nie trzeba oglądać - można je oddać do adopcji
W przypadku gdy usuniecie ciąży moze uratowac matce życie - uważam, że to jest jedyny przypadek, gdy może byc usunięcie ciąży możliwe. Wtedy kobieta moze kierować się swoim sumieniem, może, jeśli taka jest jej wola umrzeć w imie ideałów, ale nie musi umierać. Moim zdaniem
Ale wszelakie gadanie typu - "kobieta może decydowac o swoim ciele, może usunąć ciążę, bo to ona nosi to dziecko", to sranie-w-banie za przeproszeniem.
Gadanie idiotek.... Trzeba wiedzieć z kim, kiedy i dlacszego wchodzi się do łóżka, znać konsekwencje.... ponosić odpowedzialnoś.
Złe warunki materialne - kolejna bzdura na kółach - zostaw w szpitalu, ale nie zabijaj
Upoślesdzone dziecko - kolejne chamstwo. Podejrzewam, że wielu ludzi upośledzonych potrafi byc szcześłiwszch niż my...
tyle ja _________________ Anka |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Sty 05, 2006 5:18 pm Temat postu: |
|
|
Ja zgadzam się w 90% z Marcinem. "Zostaw w szpitalu", "Daj do Domu Dziecka" - jasne, lepiej dziecko skazać na cierpienie, prawda? Nie lepiej, żeby w ogóle się nie urodziło, nieświadome nawet niczego i nienarodzone w pewnym sensie uratowało matkę albo jej pomogło? Dla mnie to oczywiste. I mnie aż boli, że będąc często głęboko wierzącym człowiekiem, Kościół potępia coś takiego. Za kilka wieków Kościół nie będzie miał z Bogiem nic wspólnego prócz pretekstu do odnoszenia korzyści. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|