| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| A KIND OF MAGIC |
| 1 |
|
4% |
[ 2 ] |
| 2 |
|
13% |
[ 6 ] |
| 3 |
|
20% |
[ 9 ] |
| 4 |
|
20% |
[ 9 ] |
| 5 |
|
23% |
[ 10 ] |
| 6 |
|
16% |
[ 7 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 43 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Wto Cze 21, 2005 5:57 pm Temat postu: |
|
|
a masz oruginalną MC czy tłoczoną przez Takt czy inne licho? wiem ze istniej extended mix OYOL i on się chyba tak kończy więc może to ten mix trafił na twoją wersję kasety _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Wto Cze 21, 2005 6:05 pm Temat postu: |
|
|
| crowley napisał: | | a masz oruginalną MC czy tłoczoną przez Takt czy inne licho? wiem ze istniej extended mix OYOL i on się chyba tak kończy więc może to ten mix trafił na twoją wersję kasety |
Extended to nie jest, bo takie są zazwyczaj wydłużone (jak nazwa wskazuje). Po prostu się wycisza. Dodatkowo Who Wants To Live Forever tez nie posiada orkiestralnego rozwiniecia. Jakby ktoś się uwziął A sama kaseta chyba nie jest oryginalna - wiesz, dawne czasy - ale ma książeczkę z tekstami, jakiej nie powstydziłby się oryginał. Kolorowa, wszystkie dano, kto gdzie kiedy z kim. Elegancja. Jakby takie piraty były do dziś to rynek by na pewno padł. Wydawnictwo to Music Delta. Mam jeszcze z tego Mr Bad Guy... _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Wto Cze 21, 2005 6:25 pm Temat postu: |
|
|
Na MC często dawano wersje skrócone, wyedytowane, w złej kolejności, czasami nawet.... innego zespołu więc wszystko możliwe _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Wto Cze 21, 2005 6:43 pm Temat postu: |
|
|
| crowley napisał: | czasami nawet.... innego zespołu |
A to dobre!!! Haha _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Wto Cze 21, 2005 7:06 pm Temat postu: |
|
|
Rozmawiałem kiedyś z gościem kupującym MC za czasów PRLu i powiedział mi, że kilka razy zdarzyło mu się mieć np jedną stronę zespołu, którego aksetę kupił, a drugą zupełnie innego, czasami nawet skarjnie odmiennego stylowo. Ja sam keidyś na bazarze kupiłem za 15 zł elegancko zrobioną piracką płytkę Goerge`a Michaela "Patience" i okazało się, że zawiera 15 ścieżek jakeigoś polskiego HH (ale z gitarami to już postęp) _________________ Organizator VII Ogólnopolskiego Zlotu Wielbicieli Zespołu Queen;
Queenowy Człowiek Roku 2008
www.ppa.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Living_colour

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 324 Skąd: Szwecja
|
Wysłany: Sro Cze 22, 2005 8:19 am Temat postu: |
|
|
Hehe, ja pamietam jak sobie kupilem The Wall PF i tam brakowalo niektorych utworow- po prostu poobcinano "koncowki" jak np. Outside The Wall.... to byla zdaje sie pochodna przekonania, ze klient i tak sie znajdzie i kupi..... _________________ And if I show you my dark side
Will you still hold me tonight?
And if I open my heart on you
And show you my weak side
What would you do?..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Blackie_Sexx

Dołączył: 12 Cze 2005 Posty: 402 Skąd: Tychy
|
Wysłany: Sro Cze 22, 2005 3:33 pm Temat postu: |
|
|
Czasem trafiały sie perły. Mam Waiting For The Sun THE DOORS bogatsze o kilka kawałków z innych płyt tego zespołu. Po prostu postanowili zapchać kasetę do końca. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Living_colour

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 324 Skąd: Szwecja
|
Wysłany: Sro Cze 22, 2005 4:31 pm Temat postu: |
|
|
O , to jacys niezwykle skrupulatni byli  _________________ And if I show you my dark side
Will you still hold me tonight?
And if I open my heart on you
And show you my weak side
What would you do?..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Sie 11, 2005 4:50 pm Temat postu: |
|
|
Tak sobie dziś słuchałem tę płytę, wsłuchałem się uważnie i wpadło mi do głowy jedno zdanie: na tym albumie są dobre piosenki, nie tworzące dobrej płyty. Who Wants To Live Forever jest dla mnie absolutnie najlepszą piosenką z płyty. Pozwolę sobie jeszcze zacytować baaardzo starą wypowiedź crowley'a:
| crowley napisał: | Wystawiłem szósteczkę. Z początku musiałem trochę dojrzeć do utworów Pain Is So Close To Pleasure i Don`t Lose Your Head, ale teraz rozumiem ważną rzecz - QUEEN to nie grupa rockowa, QUEEN to grupa w ogóle! Więc na te piosenki można, a nawet trzeba spojrzeć łaskawszym okiem, a wtedy odkryjecie, że są naprawdę świetne, pełne życia. A moja osobista perełka?
|
Miałem dokładnie to samo - Don't Lose Your Head bardzo lubię, jakiś fajny klimat ma, Pain Is So Close To Pleasure nie przeszkadza mi aż tak, choć to słaby kawałek...... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jagaciarz

Dołączył: 16 Cze 2005 Posty: 670 Skąd: Zgierz
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2005 10:38 pm Temat postu: |
|
|
Mieszane uczucia wobec tej plyty tj. wiekszosc z Was.Jest tu wiele piosenek,któr bardzo lubie,jednak calosci nie slucham za czesto.Moze ma to zwiazek z tym,ze czesc utworów jest do filmu,czesc nie(stad brak spójnosci).
Nie bede oryginalny,bo zostaje mi powtórzyc opinie Misia(o dobrych piosenkach i nienajlepszym albumie).
W kazdym badz razie do One year,Friends will be friends,One vision ,Who wants to live czy Dont lose your had komentarz zbedny. _________________ That time will come,one day you'll see when we can all be friends |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Sie 20, 2005 6:41 pm Temat postu: |
|
|
Wreszcie zaopatrzyłem się w ten album na CD i dopiero teraz doceniłem(dopiero na dobrym nośniku wychodżą wszytskie "smaczki" tak charakterystyczne dla Queen)
Skrobnę co nieco o moich wrażeniach
One Vision dynamiczny numer,nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie że gitary są ciut stłumione ,
początek i konieć ,jakieś odgłosy,świetne efekty
BTW:Słyszałem że przezte głosy w piosence to ich posądzano o związki z satanizmem czy to prawda...
A kind of Magic kupa smaczków,a to jakieś dyskretne muśnięcia gitary Briana,a to jakaś cichutka ścieżka instrumentów klawiszowych
mam sentyment jedna z pierwszych piosenek królowej jakie usłyszałem
One Year of Love wokalne mistrzostwo ,Freddie śpiewa z takim przejęciem ze trudno przejść obojętnie,no i smyczki w aranżu(Szkoda że tak rzadko z nich korzystali...)
Pain is so close to Pleasure Freddie śpiewa takim falsetem jak młodziutki chłopaczek,znowu dużo smaczków w aranżacji,jestem za...
Friends will be friends Melodyka utworu,brzmienie pianina,przypomina mi queen lata70-te, ładnie i beatlesowsko
melodyjność praktycznie na poziomie "killer queen"
Who wants to live forever Nie wymaga komentarza NAJLEPSZA RZECZ NA PŁYCIE
Gimme the prize Przez te wstawki filmowe ,trochę dziwnie się słucha
w ogóle akurat na tej płyce te najbardziej heavy kawałki to nie są jakimś ósmym cudem świata i nie należą do najbardziej wyróżniających się
Don't lose your head Kto mógł to skomponować tylko Roger
jednego nie można temu utworowi odmówić-KLIMATU
Princes of the universe Utwór trochę niejako "skażony"
filmem ale ja go lubię
Ogólnie 5 bardzo dobra płyta(nie arcydzieło,ale też nie lipa) tylko własnie bardzo dobra płyta  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Sob Sie 20, 2005 7:24 pm Temat postu: |
|
|
kolej na moja opinie. wystawilam 2, poniewaz poza one year of love i who wants... nie znalazlam na niej nic ciekawego. denerwuja mnie dwa podobne do siebie kawalki - princess... i gimme... ( ten pierwszy ratuje jednak riff ). pain is so close... i friends will be friends, muzyka, schematycznosc i slowa tych utworow, sprowadzaja sie do tego, ze wg mnie jest to najgorsza plyta queen. _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Sob Sie 20, 2005 7:33 pm Temat postu: |
|
|
| Maciej napisał: | One Vision dynamiczny numer,nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie że gitary są ciut stłumione ,
początek i konieć ,jakieś odgłosy,świetne efekty
BTW:Słyszałem że przezte głosy w piosence to ich posądzano o związki z satanizmem czy to prawda... |
Żadne 'jakieś odgłosy' jeno "God works in mysterious ways... mysterious ways..." co puszczone od tyłu brzmi podobnie do "my sweet satan". Nom...
Stary temat wujka Spike'a:
Queen i satanizm ?
| MarcinN napisał: | | Acha, a jak posłuchasz Bohemian Rhapsody od końca, to usłyszysz przepis na doskonałe placki ziemniaczane. |
 _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Sie 24, 2005 11:58 pm Temat postu: |
|
|
Hmmm, nie wyraziłam jeszcze tutaj swojej opinii, ale za chwilkę to zrobię...
Jak dla mnie album całkiem przyzwoity - na 5. Jego największą wadą jest niespójność, ale nie zgodzę się z niektórymi przedmówcami, jakoby był gorszy od The Works... Ze względu na to, iż na AKOM znalazło się naprawdę wiele utworów, które można by uznać za perełki.
One Vision - bardzo fajna piosenka. Tekst jest dosyć prosty, ale to nie przeszkadza, szczególnie przy zakończeniu . Najlepszy jest tutaj genialny riff Briana, no i świetne połączenie perkusji Rogera z syntezatorami.
A Kind Of Magic - sztandarowy utworek i typowy, jak na Queen lat 80. Ale zawsze miło mi się go słucha.
One Year Of Love - przecuuuudna ballada! Piękny, przejmujący wokal Freddiego, ta melodia...
Pain So Close To Pleasure - EKHEM... ten utwór jest... hm... inny
Friends Will Be Friends - utwór w porządku.
Who Wants To Live Forever - perła nad perły. Jeden z najlepszych utworów Queen, popadam zawsze w zachwyt, gdy tego słucham... No i świetny teledysk. Duży plus!!!
Gimme The Prize - za ostry jak dla mnie. I denerwujące wstawki z filmu. Nie przepadam.
Don't Lose Your Head - w tym wypadku mogłabym napisać to samo, co o Gimme The Prize. Do tego dziwna melodia...
Princes Of The Universe - superrockowy utwór, bardzo mi się podoba, chociaż pierwszy raz usłyszałam go, słuchając GH3. Zmiany melodii są tutaj naprawdę świetnie! Chociaż to trochę dziwne, kończyć płytę takim utworem.
Remixy FWBF i AKOM są dosyć średnie, natomiast wersja instrumentalna WWTLF - Forever - jest po prostu cudowna!!! Przejmująca i wzruszająca melodia, nic innego nie mogłabym napisać... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Wrz 03, 2005 2:26 pm Temat postu: |
|
|
Widzę, że nie ma tu mojej wypowiedzi, więc...
Główną wadą AKOM jest to, iż trudno go nazwać albumem, tzn. każda piosenka tworzy odrębną całość i jest w bardzo małym stopniu połączona z następną ścieżką. Bywają fajne przejścia, np. FWBF-WWTLF, czy też segment GTP-DLYH-POTU. Fajnie łączy się też OYOL z PISCTP, ale... no właśnie... poszczególnym kompozycjom brakuje tego wspólnego łącznika, czegoś, co by pozwalało je bez skrępowania postawić obok siebie, tak jak np. było to na SHA, gdzie cholernie różne kompozycje łączyły się w sposób idealny. Tak więć szkoda mi tego, że poszczególne utwory nie mają takich fajnych niezauważalnych przejść, w ten sposób album jawi się jako zbiór (dobrych bądź co bądź) piosenek, ale można odnieść wrażenie, że w tej układance, jaką jest AKOM, prawie żaden element nie jest integralnie połaczony z resztą.
Produkcja... generalnie tu mogłoby być dużo lepiej, jest kilka utworów, które nieźle potraktowano pod tym względem, ale np. One Vision świetnie się prezentowało dopiero na koncertach, na AKOM staje się utworem przeciętnym. Tytułowa piosenka mogłaby być też trochę inaczej zaaranżowana, tak jak np. na żywo albo w szczególności tak jak wersja filmowa.
Jeśli chodzi o poszczególne utwory:
One Vision- bardzo dobra piosenka, z dobrym, choć bardzo prostym tekstem, jednak naprawdę ciekawie prezentowała się na żywo, tutaj brzmi trochę zbyt elektronicznie
A Kind Of Magic- również dobry utwór, z ciekawa melodią, linią basu i gitarowymi motywami, ale.... DUŻO lepiej ten utwór wypada w wersji z Nieśmiertelnego, gdzie, o dziwo, klawisze dodają mnóstwo uroku piosence. No i Roger mógłby w albumowej wersji trochę bardziej się wykazać...
One Year Of Love- pierwszy naprawdę rewelacyjny utwór na AKOM, ze świetnym tekstem, cudowną melodią, GENIALNIE zaśpiewany, wspaniałe solo na saksofonie, no i te smyki (słychać, że aranżował je gość znający się na tym)... szkoda tylko, że częśc instrumentalna nie jest bardziej zróżnicowana, ale mimo wszystko ten utwór to jedna z najlepszych rzeczy na albumie
Pain Is So Close To Pleasure- pomyłka na prawie całej linii, popowa do bólu melodia, produkcja, aranżacja, jedynym plusem jest wokal Freddie'ego i gitarowa końcówka. Lepiej, żeby tego tu nie było w ogóle...
Friends Will Be Friends- tekst w zasadzie mało odkrywczy, sporo tam sztampowych fraz (typ: jesteś w potrzebie, ale przyjaciele ci pomogą), ale bardzo podoba mi się hymniczny charakter utworu (czy tylko mi kojarzy się on z WATCh?), pianino (chyba jedyny przypadek na podstawowej wersji AKOM), wokal oczywiście rewelacyjny, no i solo Brian też zagrał na swoim przyzwoitym poziomie. Jedyny zaurzt w warstwie muzycznej- Roger znów mógłby bardziej się wykazać. Aha, no i zapomniałem, że bardzo fajnie brzmią tutaj instrumenty klawiszowe, przypominają mi trochę jakieś smyki no i ogólnie jeden z lepszych akcentów albumu
Gimme The Prize- zawiera sporo imponujących zagrywek gitarowych, zaśpiewane trochę dziwnie, ale... wciąż GENIALNIE (na stronie Briana w księdzę gości ktoś napisał, że słuchał GTP i nie wiedział, że Freddie nawet tak potrafi spiewać). Jedyną wadą piosenki jest trochę chaos w warstwie muzycznej, poszczególne ścieżki nie są poukładane w sensowy sposób, tworzy się trochę bałagan. W kontekście filmu na pewno prezentuje się jeszcze lepiej, na albumie ciut słabiej, choć jest to wciąż dobra piosenka i mocny akcent płyty.
Don't Lose Your Head- tutaj mam wrażenie, że Taylorowi zabrakło już pomysłu i wyobraźni, jaką operował przy pisaniu AKOM. Perkusja brzmi, jak by ktoś uderzał w pokrywy od pojemników na śmieci. No i irytuje ten syntezator, trochę jak by wstawiony tam an siłę, żeby wypełniać piosenkę, jego obecność niczemu tam nie służy. Ogólnie utwór bardzo przeciętny, od nazwania go przeze mnie "złym" ratuje go jedynie wokal Freddie'ego, dwie solówki May'a no i kilka mądrych fraz w tekście ("love walks through walls"). No i sam tytuł to trochę ironia Ogółem- bardzo przeciętna piosenka, rstuje ją tylko kilka elementów.
Princes Of The Universe- rockowy czad, mnóstwo gitar, rewelacyjne zmiany tempa, rockowego szaleństwa i zabawy, jedna z lepszych rzeczy na albumie
Jeśli chodzi o remixy, to powiem tylko tyle, że najlepiej omijać je z daleka (choć remix AKOM ma kilka ciekawych zagrywek gitarowych).
Natomiast Forever jest cudowne, klimatyczne i bardzo przygnębiające... ale to tylko dobrze świadczy o tym utworze, który, moim zdaniem, jest równie genialny jak odpowiednik z wokalem
Suma sumarum, jest to album "przeciętny z przebłyskami", oprócz dwóch, trzech kompozycji nie ma tu niczego zaskakującego, raczej kawałek w miarę dobrej muzyki. Trochę mało, jak na Queen, ale na szczeście są rzeczy godne dużej uwagi (WWTLF, POTU, OYOL...). Na pewno trochę lepsza produkcja w kilku utworach pozwoliłaby na wyzwolenie niemałego potencjału, które niektóre utwory posiadają. No i dobrze by było, gdyby utwory miały jakiś jeden rzucający się w oczy i łatwo zauważalny wspólny element, któy sprawiłby, że byłby to ALBUM z krwi i kości, a nie głównie podany zestaw piosenek.
Album oceniam na 4- (zaznaczyłem 4) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Sob Wrz 03, 2005 2:52 pm Temat postu: |
|
|
Princes of the universe to był utwór, który kojarzył mi się ze słowem Queen jesio w czasach kiedy nie interesowałem sie tym zespołem, a jedynym utworem jaki potrafiłem wymienić było WATCh. Pamiętam jak byłem małym, ślicznym, "grzecznym" chłopaszkiem (omg, nie wierzę), a film Nieśmiertelny wydawał mi się swojego rodzaju tajemniczym, mrocznym arcydziełem (hooo, spooky). Kojarzyłem zawsze z Queen WATCh i tymi charakterystycznymi chórami POTU - ogólnie fragment 0:44 do 1:26 .. nie wiedziałem co to za utwór, wiedziałem, że wykonuje go jakiś Queen z facetem z wąsem. Album AKOM stał się później dla mnie swoistą Biblią Queen, ale to było przed poznaniem innych albumów. LoL, co nie? _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Wrz 03, 2005 7:50 pm Temat postu: |
|
|
Ja zgadzam się z prawie wszystkim co napisał Yeah88 prócz jednej rzeczy: dla mnie syntezator w Don't Lose Your Head odgrywa bardzo istotną rolę, on buduje ten klimat, pewnego rodzaju niepokój. Pomysł na tekst jest dobry, ale chyba niedopracowany - zbyt ubogi. Perkusja....możliwe, że masz rację. Mnie ten album jednak wciąż zbyt kojarzy się z Nieśmiertelnym, dlatego go lubię - gdy sobie myślę o tym filmie podczas słuchania A Kind Of Magic (albumu) to mam wrażenie, że klimatycznie album bardzo dobry.
Aaa, nie zgadzam się z jeszcze jedną rzeczą. Znów gusta, ale przejście z Friends Will Be Friends do Who Wants To Live Forever kompletnie tutaj kompletnie nie pasuje. Ten drugi utwór powinien być bardziej po Don't Lose Your Head, tak myślę.
Dla mnie to wciąż album dobry. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Wrz 04, 2005 12:49 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | dla mnie syntezator w Don't Lose Your Head odgrywa bardzo istotną rolę, on buduje ten klimat, pewnego rodzaju niepokój. |
Dla mnie jest tylko wypełnieniem piosenki, zbędnym i nic nie wnoszącym. Jeśli już coś ma budzić niepokój i budować klimat, to ew. solówki, czy też ten głos w tle "don't lose your head". Syntezator mógłby być z powodzeniem zastąpiony przez gitarę, bas czy też coś innego- byleby nie syntezator. Sam przyznasz, że panów z Queen stać na to, by piosenkę wzbogacić o coś więcej niż tylko bardzo prosty motyw na klawiszach. W ten sposób poszli na łatwiznę, moim zdaniem rzecz jasna
| Misiu napisał: | | Pomysł na tekst jest dobry, ale chyba niedopracowany - zbyt ubogi. |
Tu się zgodzę.
| Misiu napisał: | | Mnie ten album jednak wciąż zbyt kojarzy się z Nieśmiertelnym, dlatego go lubię - gdy sobie myślę o tym filmie podczas słuchania A Kind Of Magic (albumu) to mam wrażenie, że klimatycznie album bardzo dobry. |
Mam dokładnie tak samo. Zresztą, do filmu ta muzyka jest dopasowana idealnie.
| Misiu napisał: | | Znów gusta, ale przejście z Friends Will Be Friends do Who Wants To Live Forever kompletnie tutaj kompletnie nie pasuje. |
Mi pasuje, gdyż FWBF kończy się klawiszami (brzmiącymi trochę jak jakaś orkiestra), które bardzo podobnie brzmią, jak organy w WWTLF (te na początku). Dlatego nawet ładnie mi się to ułożyło. Poza tym, obie piosenki są spokojne, poruszają poważną tematykę (a na jakim poziomie to robią to już inna sprawa...)- przyjaźń, miłość, śmierć. Mi to jak najbardziej wystarcza.
| Misiu napisał: | | Ten drugi utwór powinien być bardziej po Don't Lose Your Head, tak myślę. |
Chcesz postawić refleksyjne i spokojne WWTLF obok dynamicznego DLYH Jak dla mnie DLYH i WWTLF są w miejscach, w których powinny być. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Wrz 04, 2005 2:26 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Dla mnie jest tylko wypełnieniem piosenki, zbędnym i nic nie wnoszącym. Jeśli już coś ma budzić niepokój i budować klimat, to ew. solówki, czy też ten głos w tle "don't lose your head". Syntezator mógłby być z powodzeniem zastąpiony przez gitarę, bas czy też coś innego- byleby nie syntezator. |
Moim zdaniem jest dobrze. Gitara właśnie wgrywa się w ten syntezator, to samo to echo przy słowach "Don't Lose You Head". Znów gusta, ale syntezator, myślę, że pasuje jak najbardziej i nie jest żadnym wypełniaczem.
| Yeah88 napisał: | Chcesz postawić refleksyjne i spokojne WWTLF obok dynamicznego DLYH Jak dla mnie DLYH i WWTLF są w miejscach, w których powinny być.
|
Tak, bo myślę, że mają podobny klimat, taki trochę....no nie wiem jak to napisać, ciekawy. W ogóle Don't Lose Your Head kończy się takim syntezatoremdość podobnym do wstępu do Who Wants To Live Forever, jest tylko ostrzejszy trochę. Najlepiej by to, moim zdaniem wyglądało w takiej kolejności: Who Wants To Live Forever, Don't Lose Your Head, Gimme The Prize, Princes Of The Universe. Spokojny początek, troszkę bardziej żywiołowo, później podobne dość do siebie Gimme The Prize i Princes Of The Universe. Widzisz, a ja nie pojmuję jak może pasować pełne solówek o całkiem innym wokalu i charakterze Friends Will Be Friends....
W ogóle przed tym wszystkim kolejność bym dał następującą; One Vision, Friends Will Be Friends, Pain Is So Close To Pleasure, A Kind Of Magic, One Year Of Love....i potem to, co napisałem wcześniej. I byłby to, moim zdaniem, trochę lepszy album, choć i tak myślę, że jest po prostu dobry. Yeah88, dalsza dyskusja na gg  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Wrz 04, 2005 4:48 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: |
| Yeah88 napisał: | | Dla mnie jest tylko wypełnieniem piosenki, zbędnym i nic nie wnoszącym. Jeśli już coś ma budzić niepokój i budować klimat, to ew. solówki, czy też ten głos w tle "don't lose your head". Syntezator mógłby być z powodzeniem zastąpiony przez gitarę, bas czy też coś innego- byleby nie syntezator. |
Moim zdaniem jest dobrze. Gitara właśnie wgrywa się w ten syntezator, to samo to echo przy słowach "Don't Lose You Head". Znów gusta, ale syntezator, myślę, że pasuje jak najbardziej i nie jest żadnym wypełniaczem.
|
OK, przesłuchałem kilka razy piosenkę (Don't Lose Your Head) i przyznaję Ci rację- syntezatory jakąś tam rolę pełnią, być może jest to to, o czym mówiłeś- budowanie napięcia, klimatu itp. Ale chyba zgodzisz się, że można było zrobić to w DUŻO AMBITNIEJSZY sposób. Jak na możliwości muzyków Królowej użycie prostego motywu na klawiszach jest dość... hmmm... nie chcę użyć słowa "prymitywne", ale jest ogromnym pójściem na łatwiznę, nie sądzisz?
| Misiu napisał: |
| Yeah88 napisał: | Chcesz postawić refleksyjne i spokojne WWTLF obok dynamicznego DLYH :shocked: Jak dla mnie DLYH i WWTLF są w miejscach, w których powinny być. |
Tak, bo myślę, że mają podobny klimat, taki trochę....no nie wiem jak to napisać, ciekawy. W ogóle Don't Lose Your Head kończy się takim syntezatoremdość podobnym do wstępu do Who Wants To Live Forever, jest tylko ostrzejszy trochę. |
WWTLF i DLYH praktycznie w ogóle do siebie nie pasują. WWTLF ma podniosły ton, jest tam smutek, zaduma, refleksja. Tego nie ma w DLYH. W DLYH jest trochę humoru (patrz: tytuł i fabuła Nieśmiertelnego), dynamika, rozpęd: gdzie Ty tam masz czas na refleksję i zadumę Tych dwóch kompozycji nie łączy praktycznie nic prócz tego, że ilustrują przygody bohatera filmu.
Właśnie tutaj bym chciał przejść do wątku Friends Will Be Friends, które moim zdaniem bardzo dobrze jest dopasowane do WWTLF. Pozwól, że przytoczę Twoją wypowiedź:
| Cytat: | | Widzisz, a ja nie pojmuję jak może pasować pełne solówek o całkiem innym wokalu i charakterze Friends Will Be Friends.... |
Może pasować, gdyż:
*wokal, mimo wszystko, jest podobny Freddie śpiewa jak by się nad czymś zastanawiał, rozpamiętywał coś, myślał o czymś znaczącym i tak jest w obu piosenkach
*piszesz, ze FWBF jest pełne solówek... tylko zauważ, ze są to raczej solówki spokojne, nie jakieś szarpanie gitarą, tylko przemyślana i stonowana gra. Zauważ, że solówki we FWBF i WWTL są zagrane z podobym feelingiem, tzn. są zagrane bardzo podobnie i pełnią podobną funkcję w obu utworach
*tekst w obu przypadkach porusza sprawy nieprzyziemne i ważne (przyjaźń vs. miłość i śmierć)
Wniosek z tego taki, że oba utwory mają podobny klimat, można je postawić obok siebie, choć nie twierdzę, że różnice między nimi, które Ty podałeś, nie istnieją. Zwracam tylko uwagę na to, że mimo różnic, mają też sporo wspólnych elementów, które akurat pozwalają mi na stwierdzenie faktu, że przejście z FWBF do WWTLF jest jak najbardziej trafione.
Jeszcze jedno:
| Misiu napisał: | | Najlepiej by to, moim zdaniem wyglądało w takiej kolejności: Who Wants To Live Forever, Don't Lose Your Head, Gimme The Prize, Princes Of The Universe. Spokojny początek, troszkę bardziej żywiołowo, później podobne dość do siebie Gimme The Prize i Princes Of The Universe. |
| Misiu napisał: | | W ogóle przed tym wszystkim kolejność bym dał następującą; One Vision, Friends Will Be Friends, Pain Is So Close To Pleasure, A Kind Of Magic, One Year Of Love....i potem to, co napisałem wcześniej. |
Tu nie chodzi o to, że utwory są ułożone w złej kolejności, tylko o to, że brak im tzw. "wspólnego mianownika". Między niektórymi utworami można go znaleźć, ale też między innymi nie. Być może, gdyby inaczej je zaaranżowano, to AKOM byłby stuprocentowym albumem. Chodzi mi np. o coś takiego, co było na Queen II- niezauważalne przejście z utworu do utworu. Na AKOM, owszem- utwory są w jakiś sposób powiązane, ale tego NIE WIDAĆ na pierwszy rzut oka, trzeba się tego doszukiwać, choć np. związku między PISCTP a FWBF nie widzę. Na wcześniejszych albumach było można od razu dostrzec związek między piosenkami, tutaj niestety nie zawsze się da i nie zawsze jest to oczywiste od razu. To samo tyczy się The Works. Od dziś zresztą jest to moje oficjalne stanowisko w sprawie "albumowości" tych dwóch płyt
| Misiu napisał: | | I byłby to, moim zdaniem, trochę lepszy album, choć i tak myślę, że jest po prostu dobry. |
Zgadzam się. Warto zauważyć, że większość piosenek na AKOM to naprawdę dobre utwory (choć nie twierdzę, ze pozbawione wad). Notabene warto zauważyć, jak dobrze AKOM defininiuje całą muzykę z lat '80. Jest też niezłym podręcznikiem poprocka (moim zdaniem), no ale to już nie dla każdego musi być zaleta.
| Misiu napisał: | Yeah88, dalsza dyskusja na gg  |
Od dyskusji jest forum, nieprawdaż? A poza tym, chyba boisz się, że będziesz musiał publicznie przyznać mi rację, no nie?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Nie Wrz 04, 2005 6:34 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Misiu napisał: | Yeah88, dalsza dyskusja na gg  |
Od dyskusji jest forum, nieprawdaż? A poza tym, chyba boisz się, że będziesz musiał publicznie przyznać mi rację, no nie?  |
Tymbardziej, że dyskusja jak najbardziej na temat
Nie znacie się obydwaj, kocham ten album jako całość, nic mi w nim nie przeszkadza, może poza dziwnym A dozen red roses for my darling z sesji do tegoż albumu, ale też ma swój urok ten utworek. Oje! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Wrz 04, 2005 8:19 pm Temat postu: |
|
|
CORAX, chyba jesteś zaślepiony fanatyzmem (ten album naprawdę ma wady... ) I nie zapominaj, że my wyznajemy kult Hot Space, a nie AKOM
| CORAX napisał: | | A dozen red roses for my darling z sesji do tegoż albumu, ale też ma swój urok ten utworek. Oje! |
Szczególny urok ma w wersji live, nieprawdaż?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Wrz 06, 2005 4:37 pm Temat postu: |
|
|
Rzadziej ostatnio na Forum bywam (szkoła), ale mam okazję, to odpiszę.
| Yeah88 napisał: | OK, przesłuchałem kilka razy piosenkę (Don't Lose Your Head) i przyznaję Ci rację- syntezatory jakąś tam rolę pełnią, być może jest to to, o czym mówiłeś- budowanie napięcia, klimatu itp. Ale chyba zgodzisz się, że można było zrobić to w DUŻO AMBITNIEJSZY sposób. Jak na możliwości muzyków Królowej użycie prostego motywu na klawiszach jest dość... hmmm... nie chcę użyć słowa "prymitywne", ale jest ogromnym pójściem na łatwiznę, nie sądzisz?
|
Niby racja, ale wątpię, żeby udało się osiągnąć taki klimat czymś innym niż syntezatory. Poza tym gitara też tu odgrywa niemałą rolę. O tym było już w temacie o syntezatorach - niby pójście na łatwiznę, ale jeśli dobrze wykorzystane to czemu nie?
Co do podobności Friends Will Be Friends i Who Wants To Live Forever (nie będę cytował) - no wybacz, nie przekonuje mnie ani jeden Twój argument. Dla mnie te piosenki nie są w ogóle podobne - całkiem inny klimat przede wszystkim. Solówki zupełnie inne, ta pierwsza jest optymistyczna, druga zaś to smutna refleksja. Tekst jest w ogóle bardziej prosty, sto razy mnie ambitny. "Friends will be friends, right till the end" - to jest zupełnie inna śmierć niż ta z Who Wants To Live Forever. Kurczę, no sorry, dla mnie w ogóle to nie pasuje.
| Yeah88 napisał: | | Tu nie chodzi o to, że utwory są ułożone w złej kolejności, tylko o to, że brak im tzw. "wspólnego mianownika". Między niektórymi utworami można go znaleźć, ale też między innymi nie. Być może, gdyby inaczej je zaaranżowano, to AKOM byłby stuprocentowym albumem. Chodzi mi np. o coś takiego, co było na Queen II- niezauważalne przejście z utworu do utworu. Na AKOM, owszem- utwory są w jakiś sposób powiązane, ale tego NIE WIDAĆ na pierwszy rzut oka, trzeba się tego doszukiwać, choć np. związku między PISCTP a FWBF nie widzę. |
Innuendo jest bardzo spójne, a takich przejść również brak. All God's People i These Are The Days Of Our Lives - niby podobny bardzo ten początek, ale brak przejścia. A mimo to album tworzy jedną całość.
The Miracle to Twój ulubiony album i też brak tych przejść
| Yeah88 napisał: | | Zgadzam się. Warto zauważyć, że większość piosenek na AKOM to naprawdę dobre utwory (choć nie twierdzę, ze pozbawione wad). |
Problem chyba w tym, że Queen nagrał tyyyyyyyyyyle lepszych piosenek, że te wyraźnie wypadają słabiej. Choć nie ukrywam, że z tego albumu pochodzi mój ulubiony utwór - Who Wants To Live Forever
Skoro tak nalegasz, to możemy dyskusję prowadzić dalej tutaj. Chodziło mi o to, że mogą się pojawić drobne pretensje o wesołkowanie bądź taśmy  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2005 11:43 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Yeah88 napisał: |
OK, przesłuchałem kilka razy piosenkę (Don't Lose Your Head) i przyznaję Ci rację- syntezatory jakąś tam rolę pełnią, być może jest to to, o czym mówiłeś- budowanie napięcia, klimatu itp. Ale chyba zgodzisz się, że można było zrobić to w DUŻO AMBITNIEJSZY sposób. Jak na możliwości muzyków Królowej użycie prostego motywu na klawiszach jest dość... hmmm... nie chcę użyć słowa "prymitywne", ale jest ogromnym pójściem na łatwiznę, nie sądzisz? |
Niby racja, ale wątpię, żeby udało się osiągnąć taki klimat czymś innym niż syntezatory. Poza tym gitara też tu odgrywa niemałą rolę. O tym było już w temacie o syntezatorach - niby pójście na łatwiznę, ale jeśli dobrze wykorzystane to czemu nie? |
No tu już sobie wyjaśniliśmy, że Tobie chodziło o inny dźwięk klawiszy, a mi o inny. Ale przyznasz, że ten, który miałem na myśli, jest naprawdę trochę bez pomysłu i nie spełnia większej roli?
| Misiu napisał: | | Co do podobności Friends Will Be Friends i Who Wants To Live Forever (nie będę cytował) - no wybacz, nie przekonuje mnie ani jeden Twój argument. |
Sorry, ja nie podałem argumentów, ja podałem FAKTY.
| Misiu napisał: | | Dla mnie te piosenki nie są w ogóle podobne - całkiem inny klimat przede wszystkim. |
Przykro mi, mnie z kolei to mnie przekonuje. Na ANATO też mamy obok siebie całkiem różne piosenki, a jaki ten album jest, to chyba wszyscy wiedzą...
| Misiu napisał: | | Solówki zupełnie inne, ta pierwsza jest optymistyczna, druga zaś to smutna refleksja. |
Obie solówki są dość wolne, mają taki kameralny nastrój... więc dla mnie to jest jakiś wspólny mianownik.
| Misiu napisał: | | Tekst jest w ogóle bardziej prosty, sto razy mnie ambitny. "Friends will be friends, right till the end" - to jest zupełnie inna śmierć niż ta z Who Wants To Live Forever. |
"Inna śmierć"... to, ze jest przedstawiona inaczej, nie znaczy, ze wszystko nie może się trzymać kupy. Śmierć pokazana na dwa różne sposoby... why not, Misu, why not...?
| Misiu napisał: | | Innuendo jest bardzo spójne, a takich przejść również brak. All God's People i These Are The Days Of Our Lives - niby podobny bardzo ten początek, ale brak przejścia. A mimo to album tworzy jedną całość. |
Ale na Innuendo mamy wszystkie elementy typowe dla Queen i dlatego ten album jest albumem. Nie chodzi mi tu o same przejscia, raczej o to, że jeśli na AKOM takowe by były, to ten album byłby spójniejszy.
| Misiu napisał: | The Miracle to Twój ulubiony album i też brak tych przejść  |
Przejście z Party do Khashoggi's Ship jest swego rodzaju niezauważalnym połączeniem.
| Misiu napisał: |
| Yeah88 napisał: | | Zgadzam się. Warto zauważyć, że większość piosenek na AKOM to naprawdę dobre utwory (choć nie twierdzę, ze pozbawione wad). |
Problem chyba w tym, że Queen nagrał tyyyyyyyyyyle lepszych piosenek, że te wyraźnie wypadają słabiej. |
Problem w tym, że te piosenki są naprawdę dobre, tylko, jak to napisał Fenderek, produkcja nie zniosła próby czasu. Te piosenki wcale nie są złe, mają po prostu popową produkcję. Zobacz na koncerty- utwory z lat '80 można tam śmiało postawić obok tych z lat '70 (zauważ, że Radio Ga Ga i Back Chat zaszły bardzo wysoko w survivorach płyt live). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2005 5:54 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | Przejście z Party do Khashoggi's Ship jest swego rodzaju niezauważalnym połączeniem. |
Co do braku wspólnego mianownika... W AKOM faktycznie ów połączenie nie występuje, ale są dwie piosenki, które w pewien sposób do siebie nawiązują...
Miracle: Jeśli chodzi o Party (kończy się słowami "Goodbye, goodbye, goodbye, party is over!...") i Khashoggi's Ship (to zaczyna się pytaniem: "Who said that my party was all over?" ) - jakiś tam mianownik znajduje się w tekście.
AKOM: Z podobnego powodu przejście z One Year Of Love i Pain Is So Close To Pleasure jest całkiem udane: mianowicie w One Year Of Love pojawiają się słowa "And pain is so close to pleasure..." . Co do pozostałych utworów - nie wiem, ale w każdym razie na AKOM i tak widać pewną niespójność, jak już napisało wielu przedmówców . Co nie oznacza, że jako soundtrack nie wypełnia swojej roli znakomicie, wręcz przeciwnie.
| Misiu napisał: | | Problem chyba w tym, że Queen nagrał tyyyyyyyyyyle lepszych piosenek, że te wyraźnie wypadają słabiej. |
Hm, to, że jakieś piosenki są lepsze, to również pojęcie względne. Zresztą utwory np. z ANATO i z AKOM to zupełnie inna bajka i trudno je porównywać... Ale częściowo masz rację
pozdrawiam  _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2005 6:18 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | na AKOM i tak widać pewną niespójność, jak już napisało wielu przedmówców . Co nie oznacza, że jako soundtrack nie wypełnia swojej roli znakomicie, wręcz przeciwnie.
|
otoz to.. jako soundtrack ta plytka jest bardzo fajna, ale flash gordon to tez fajny soundtrack a do sluchania sie srenio nadaje  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2005 8:14 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Yeah88 napisał: |
Przejście z Party do Khashoggi's Ship jest swego rodzaju niezauważalnym połączeniem. |
Co do braku wspólnego mianownika... W AKOM faktycznie ów połączenie nie występuje, ale są dwie piosenki, które w pewien sposób do siebie nawiązują...
Miracle: Jeśli chodzi o Party (kończy się słowami "Goodbye, goodbye, goodbye, party is over!...") i Khashoggi's Ship (to zaczyna się pytaniem: "Who said that my party was all over?" ) - jakiś tam mianownik znajduje się w tekście.
|
Właśnie o to mi chodziło. Co do AKOM- nadal podtrzymuję swoje zdanie (o tej płycie), które wyraziłem wcześniej. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Wto Wrz 13, 2005 1:49 pm Temat postu: |
|
|
Płyte oceniam na 3
Podchodząc w skali makro nie podoba mi się że utwory nie tworzą całości , wygląda to troche jak zbiór niedopracowanych pomysłów , kilka piosenek to materiał na świetne kompozycje jednak na albumie takimi nie są zupełnie nie podoba mi się też pomysł dodatków na końcu ,które tylko pogłębiają chaos
teraz podejdżmy pojedynczo:
One vision -b.fajne intro i.. dla mnie w tym momencie syntetyzatory powinny skończyć w utworze swoją pracę ,skutecznie wygaszają gitarę briana , dopiero na żywo widać co tkwi w tym utworze , wykonania z Knebworth i Budapesztu są kapitalne!!, szczególnie środek (po tym one ,one,one) na koncertach wypadał świetnie , ale początek albumu niezły
A Kind Of Magic- hmm , nie lubie takiej Królowej ,trudno mi obiektywnie ocenić , popowo to zalatuje jak by nie patrzeć , zgadzam się żę roger mógł się bardziej wykazać..znów wersje inne niż na albumie są lepsze np. filmowa z ''Nieśmiertelnego"
One Year Of Love - o tak , to mi się podoba , piękny śpiew no i smyki , jedna z piosenek które ratują album , ale.. nie pasuje zupełnie do piosenek otaczających ją na albumie
Pain Is So Close To Pleasure- hmm , niezbyt udana , chyba Freddie zapomniał umieścić ją na Mr. Bad Guy ...
Friends Will Be Friends - goryczy ciąg dalszy , melodia nie jest zła ,podoba mi się wykorzystanie pianina ,ale... utwór jest sztampowy do bólu ,beznadziejny tekst psuje wszystko , ktoś napisał że przypomina WATC , tak ale jest ze 2 klasy gorsze..
Who Wants To Live Forever - KAPITALNE , chyba moja ulubiona piosnka Q z lat 80tych , piękny tekst , melodia , no i ta orkiestra , bardzo pasuje do tego utworu określenie monumentalny
Gimme The Prize- fajnie gdy freddie tak śpiewa brian też daje czadu pięknie , tylko po co te wstawki z filmu? kolejny utwór troche zepsuty
Don't Lose your Head- szkoda gadać -kicha, po co wogóle to jest na albumie?
kurcze te piosenki na AKOM wogóle nie pasują do siebie
Princes Of the Universe - no co klasa to klasa , szczególne gratulacje dla freddiego i briana , zajebisty czad , szkoda że nie grali tego na żywo
bonusy: AKOM i FWBF kolejny raz to samo pytanie po co to wogóle jest na albumie?
Forever - bardzo ładne , zresztą jak Queen używał fortepianu to zawsze było ładnie , tylko że utwór ma się do 2 poprzednich jak pięść do nosa...
Podumowanie: słaby album jak na Queen choć pojedynczo kilka utworów jest naprawdę dobrych , myślę że ocena 3 jest optymalna  _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Pią Wrz 16, 2005 10:19 pm Temat postu: |
|
|
widzę, że to, co najbardziej denerwuje Was w AKOM, (nie licząc głównej wady, tzn. niespójności) to to, że na albumie znalazły się utwory POPOWE (ewentualnie poprockowe, jak kto woli ). OK., zgadzam się, że utwory tego gatunku, a zwłaszcza sam gatunek może Wam się nie podobać, (współczesny pop: O YEAH! ), ale nie zgodzę się, że piosenki takie jak AKOM są złe. Nawet jeśli jest to POP, jest to jednak POP WYŻSZEGO LOTU. Muzyka (współczesna) popularna w większości przypadków wypada blado przy GaGach i Magii
A Pain Is So Close To Pleasure pomińmy jednak milczeniem... _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
CORAX

Dołączył: 05 Lip 2004 Posty: 3277 Skąd: Coraxstadt
|
Wysłany: Pią Wrz 16, 2005 11:33 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | Muzyka (współczesna) popularna w większości przypadków wypada blado przy GaGach i Magii  |
Zgadzam sie z tym, GaGi i Magiki to niedoścignione wzory tego co powstaje na masową wręcz skalę.
| Qnegunda napisał: | | A Pain Is So Close To Pleasure pomińmy jednak milczeniem... |
I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice
When I shout it out loud...
Ooo-hoo, pain is so close to pleasure!
Ja nie będę milczeć, tak samo jak wszystkie inne utwory, tak i ten uwielbiam, rozumiem, że można go nie lubić, ale tu powstaje jakieś tabu powolutku (lol). Nie słyszę w nim niczego drażniącego uszy, wręcz przeciwnie, it's a catchy tune, wesoła melodyjka z wokalem przypominajacym ten w 'Cool cat'. No i to zakończenie... PAIN/PLEASURE hits the spot! ^^ _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|