| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| A KIND OF MAGIC |
| 1 |
|
4% |
[ 2 ] |
| 2 |
|
13% |
[ 6 ] |
| 3 |
|
20% |
[ 9 ] |
| 4 |
|
20% |
[ 9 ] |
| 5 |
|
23% |
[ 10 ] |
| 6 |
|
16% |
[ 7 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 43 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Kensington

Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 4263 Skąd: Modar
|
Wysłany: Pon Lut 11, 2008 8:32 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | Chrum. Określenie "zbok" jest zarezerwowane li wyłącznie dla hot zboków Wy to może cię być "Medzikami". |
"Medzik" był tylko jeden. Medzik Dzionson  _________________
Z kobietami się nie dyskutuje. Kobiet się słucha.
Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wishlady

Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 49 Skąd: z Merkurego
|
Wysłany: Pon Lut 11, 2008 11:55 pm Temat postu: |
|
|
A kind of magic zaczyna się bardzo według mnie przyjemnym utworem, ale następny jest już nie do zniesienia. Nie mogę słuchać piosenki tytułowej albumu. Drażni mnie tam wokal, chociaż tak naprawdę nie wiem dlaczego. Od kilku miesięcy zawsze omijam tę piosenkę. Kojarzy mi się z nieudanymi sztuczkami magicznymi . Jeżeli chodzi o album jako całość, daję notę 4, ale jest ona zbudowana jedynie przez szacunek i sympatię do One Vision i Who Wants To Live Forever. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mazowszanka

Dołączył: 21 Gru 2007 Posty: 109 Skąd: z największego miasta na Mazowszu
|
Wysłany: Pią Lut 15, 2008 1:03 pm Temat postu: |
|
|
| Dałabym tej płycie 4,5 ale na taką notę nie można zagłosować. Rewelacyjna to ona nie jest, ale przyjemnie się jej słucha poza jednym wyjątkiem "Don't lose your head". Według mnie na piątkę ona nie zasługuje, ponieważ utwory nie tworzą razem pewnej całości, a szkoda... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
The Show Must Go On
Dołączył: 12 Lut 2008 Posty: 69 Skąd: Polska
|
Wysłany: Nie Lut 17, 2008 5:13 pm Temat postu: |
|
|
| Tylko cztery a może aż cztery , jest kilka utworów które są po prostu rewelacyjne (Who Wants To Live Forever , A Kind Of Magic , Princes Of The Universe) ) i jest kilka które są ok. Jednak ciągle Nieśmiertelny rulses !!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2008 12:05 am Temat postu: |
|
|
| vNm*Marcin napisał: | A czemu One Vision jest dla Was takie słabe?  |
Jest fajne, ale trochę elektronika za bardzo się wychyla i "przytępia" ten całkiem niezły riff spod znaku acepiorundece... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 7:12 pm Temat postu: |
|
|
Najgorsza płyta ... dałem 2 ... tylko lub aż 2 ... Ale te płyte ratują tylko 2 kawałki: WWTLF i POTU, reszta to KOMPLETNE NIEPOROZUMIENIE Reszta TONIE W MORZU I OCEANIE SYNTETYCZNYCH DŹWIĘKÓW
Ta "płyta" nie powinna w ogóle ujrzeć światła dziennego Powinna być czymś,na którego temat są tylko plotki,domysły i spekulacje.
Gdyby WWTLF i POTU ukazały się na Miracle to :
a) wzbogaciłoby to samą Miracle
b) uratowała nas od walenia w automat perkusyjny i syntezator
c) oszczędziłoby nam to wyczepania baterii w klawiaturze pisząc na jej temat
Ta "Magic" i Works są jakby niebem i ziemią (dla mnie ) .
Works mogę przesłuchac całe bez omijania poszczególnychb utworów, a to "coś" ... No, cóż ... moge powiedzieć ,że gdy słyszę Freddiego w Pain/Pleasure to COŚ mnie trafia... albo gdy słysze DLYH ... mam ochote wyrzucić moją wieżę razem z ta płytą w KOSMOS ...
Minister szczęścia bez "magic"  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wrona

Dołączył: 09 Kwi 2007 Posty: 42
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 9:13 pm Temat postu: |
|
|
| Bez przesady, to bez The Works Queen byłby odbierany w o wiele jaśniejszym świetle. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 9:28 pm Temat postu: |
|
|
Może troche przesadziłem, ale co mi tam ... FWBF to jest koszmar ... jak mnie tam irytują teraz te gitary Briana na poczatku ... po prostu KOSZMAR Ale i tak lepsze to niż Pain/Pleasure ... A kiedyś lubiłem ten utwór (FWBF) ... Kompletne dno ten rok 1986 (no może poza kilkoma koncertami: Budapest i Knebworth) ... Ale co tu zrobić ... Nie naprawie przeszłości ... A te "dodatki" to naprawdę ... po prostu no ... kompletne... no... eee... g***o Wołają o pomstę do nieba ... AKOAKOM kiedyś mi sie nawet podobało... ale teraz ... FWBFWBF woła o 1000 pomst do nieba, piekła i Bóg wie czego jeszcze ...
Naprawdę ta płyta to OBCIACH ... Dużo WIĘKSZY od The Works ... Ale pamietajcie to tylko moje zdanie... Nie wszyscy muszą się z nim zgadzać ... Chociaż mogą ... 
Ostatnio zmieniony przez Arquest dnia Czw Lut 28, 2008 9:44 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wrona

Dołączył: 09 Kwi 2007 Posty: 42
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 9:36 pm Temat postu: |
|
|
FWBF jest okropne, zwłaszcza tekst, ale nie infantylnością nic nie pobije "Is This The World We Created". Na The Works jest tylko jeden dobry utwór, a na AKOM aż 2 Poza tym na tej płycie nie ma jakichś ogromnych i rzucających się w oczy ogółu wpadek w przeciwieństwie do "Radio GAGA", "I want to break free" albo ta teklama Linuxa z TW! :O Dodajmy, że "It's a hard life" brzmi jak plagiat "Lilly of the Valley".
A Hot Space to wcale nie jest obciach. ;p |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 9:44 pm Temat postu: |
|
|
Fakt ... Chyba zapiszę sie do klubu Hot-zboków ... Juz poprawiam ...
Ale, który utwór wg Ciebie ratuje Works ? Bo jak dla mnie są to : Ga-Ga, Hammer To Fall, Break Free i ... no, nie wiem ... ITTWWC tej płyty nie ratuje ... jest banalne do bolu, chociaż mnie się podoba ... więc, niech bedzie, Hard life Ale to tylko moja opinia ... ty możesz miec swoją ... Jednak dla mnie to "magic" jest najsłabszą płytą ... i tyle. Koniec. I kropka. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Lut 28, 2008 11:17 pm Temat postu: |
|
|
| ale proszę... pisanie o roku pańskim 1986 jako o tym, co dla Queen fatalnym się okazał, trąci deczko przesadą. jeżeli nawet płyta wielką nie była, to utwory z niej znakomicie bronią się na trasie, która była o niebo lepszą od trasy works. a kind of magic na magic tour było rewelacyjne. a co do syntetycznych automatów, mój drogi - prawie cała płyta innuendo to automaty perkusyjne, więc więcej umiaru w sądach:) oto zdanie moje. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 12:03 am Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | jeżeli nawet płyta wielką nie była, to utwory z niej znakomicie bronią się na trasie, |
eee... całe trzy... Bo już FWBF nic nie pomogło...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 7:56 am Temat postu: |
|
|
FWBF broni się na trasie ...? Bez przesady ... Sam zespół zagrał ją tylko RAZ w całości Potem doszli do wniosku, że jest to jednak kompletne dno. Owszem AKOM brzmi dużo lepiej na żywo , podobnie jak WWTLF i OV, jednak dla mnie to ciagle słaby rok ... Budapest i Knebworth wiosny nie czynią... Jak dla mnie oczywiście ...
| Fenderek napisał: | | krs napisał: | | jeżeli nawet płyta wielką nie była, to utwory z niej znakomicie bronią się na trasie, |
eee... całe trzy... Bo już FWBF nic nie pomogło...  |
Podpisuję się pod tym
Uzywać , kruca / postmodernista |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 12:53 pm Temat postu: |
|
|
| a słyszałeś inne koncerty z tej trasy? moim zdaniem wiedeń i mannheim brzmią rewelacyjnie. miałem kiedyś okazję poznać pewnego Niemca, który to przy gadce o muzyce oświadczył, że miał przyjemność być na koncercie Queen w Kolonii - jak twierdzi wrażenie niezapomniane. co do FWBF - wyjątek potwierdzający regułę:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 2:44 pm Temat postu: |
|
|
Wiedeń i Mancheim nie zmieniają mojego krytycznego stosunku do roku 1986 . Po prostu jest to dla mnie rok najsłabszy w karierze (no... prawie najsłabszy). Pozatym na Magic Tour nie było właściwie nic z wczesnych lat, tylko dwa utwory z ANATO Dalej : Tylko 2 (3 licząc Guitar Solo) z SHA, minutowy fragment z QII, nic z Q (nie liczę kilkudzisięcio-sekundowego fragmentu Liar) Na Works Tour było przynajmniej STL, KYA, Liar i kilka innych (m.in.: GKR,SCC) staroci . Fakt, że te wykonania nie są jakieś najlepsze, ale jednak są ... Works Tour tez jakąś lepszą trasą nie była, ale setlista była troche lepsza moim zdaniem, była bardziej zmienna ...
Jedynym plusem Magic Tour jest to, że Roger nie ma już tej okropnej perkusji elektronicznej, a głosu Spike'a tak bardzo nie słychać ...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 3:46 pm Temat postu: |
|
|
| to, że coś było na trasie works nie znaczy, że było zagrane dobrze. inna rzecz, że trasa magic pokazuje queen w dużo wyższej formie niźli trasa works. słabe lata dla queen to lata bezczynności (1983), czy czynności na średnim poziomie (1984-85; w wypadku tego ostatniego 20 minut dobrego wsytępu i dobre rock in rio nie zmienią faktu, że to nie był rok queen). magic tour był sukcesem komercyjnym (najbardziej dochodowa trasa queen), ale i pod względem artystycznym o niebo lepsza od trasy works. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 4:46 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się co do tego, że Magic Tour była sukcesem komercujnym itp.
Napisałem : | Cytat: | | Fakt, że te wykonania nie są jakieś najlepsze, ale jednak są ... |
| Cytat: | | to, że coś było na trasie works nie znaczy, że było zagrane dobrze. |
Zgadzam się jednak wolę chyba o 0,001 trase Works, pomimo walniętej elektronicznej perkusji i pedalskich strojów Briana. Jestem ciekaw czy gdyby grali w '86 STL to czy wyszłoby lepiej anizeli na Works Tour ... Mam co do tego mieszane uczucia ...
EDiT : Właśnie zdałem sobie sprawe z tego, że to trasy Works nienawidze 
Ostatnio zmieniony przez Arquest dnia Pią Lut 29, 2008 7:53 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 7:46 pm Temat postu: |
|
|
| na trasie magic grali z polotem i świeżością, jaką ciężko znaleźć na works tour. zdawało się, że queen to znowu zespół - na powrót. na trasie works trudno było znaleźć uśmiech na ich twarzach, widać było, że średnio się ze sobą czują - nawet na scenie (nawet na rock in rio wyglądali tak, jakby ich ktoś na siłę wypchnął przed publikę). na trasie magic jest dużo luzu, spokoju i mnóstwo radości z grania (vide ów 'rodzynek' budapeszt, ale przecież nie tylko!). bez wątpienia ważnie jest również to, iż ta trasa przede wszystkim dużo lepiej brzmiała. selektywne, nisko strojone bębny, mnóstwo przestrzeni w zestawieniu z basem - ależ tego brakuje na trasie works! fenderek kiedyś wspomniał, iż nie podchodzi mu brzmienie gitary. cóż, na works tour czasem jej nawet nie słychać, zagłuszanej przez straszny klawisz SE. moim skromnym zdaniem rok 1986 przywrócił queen europie, po słabych latach works (zarówno bardzo słaba płyta, jak i najgorsza w karierze queen trasa). przywrócił Queen na wielkie stadiony - przypomnijmy, że na works tour grali na wembley, tyle że była to hala wembley arena. fakt, że stało się to dzięki live aid jest niepodważalny, ale ów wielki powrót queen po latach posuchy to właśnie magic tour, pisanie więc że to słaby rok jest moim zdaniem nieporozumieniem. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 7:52 pm Temat postu: |
|
|
No to moze inaczej (koncząc dyskusję):
Rok 1986 był bardzo słabym rokiem dla Queen(no, może oprócz trasy)
PS : Obejrzałem sobie Rock In Rio i naprawdę to wyglada jak przymus ... bo wypada zagrać ... Jednak ciągle uważam, że Works to lepsza płyta aniżeli A Kind Of Magic ... tak po prostu  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 8:12 pm Temat postu: |
|
|
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Lut 29, 2008 9:05 pm Temat postu: |
|
|
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jedi Bartek

Dołączył: 20 Lut 2008 Posty: 65
|
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 1:55 am Temat postu: |
|
|
Ja bardzo tą płytę lubię. Utwór tytułowy jest trochę nudny jak dla mnie, ale One Vision to jeden z moich ulubionych utworów Queen w ogóle. Friends Will Be Friends również. Zaś Who Wants To Live Forever - można mówić, że trochę za dużo w nim patosu, co nie zmienia faktu, że utwór jest po prostu piękny. Pozostałe utwory są również dobre, owszem nie aż tak, ale nadal bardzo ładne...moja czwarta ulubiona płyta Queen ( ). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Sob Mar 01, 2008 8:25 am Temat postu: |
|
|
| Moja ostatnia ... czy przedostatnia ... muszę jeszcze raz wszystko przesłuchać ... A nie ... Flash Gordon jest najgorszy .... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pią Cze 20, 2008 12:23 pm Temat postu: |
|
|
Plusy:
One Vision-żywiołowy i całkiem przyjemny, prosty rozbudzacz z jedną zasadniczą wadą.
Zamiast solo na basie w środku kawałka, wepchali te obrzydliwe klawisze.
Czsami odnosze wrażenie, jakby specjalnie robili wszystko żeby jak najmniej było basu, nawet kosztem jakości utworu...
Who Wants to Live Forever -ładne wzruszacz. Nawet Ridż by takiego nie zrobł
Gimme the Prize (Kurgan's Theme) - OUUU YEAH! Rozpierdzielamy ściany!
Princes of the Universe- kolejna, pełna życia udana, energiczna kompozycja
A reszta...reszta to bezpłciowe plumkanie na temat którego nie chce mi się pisać
3/3+ ,ale to tylko przez sympatię do zespołu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Cze 20, 2008 2:50 pm Temat postu: |
|
|
| kot napisał: | | Czsami odnosze wrażenie, jakby specjalnie robili wszystko żeby jak najmniej było basu, nawet kosztem jakości utworu... |
Nie tylko basu, ale takzę perki i gitary !  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pią Cze 20, 2008 4:22 pm Temat postu: |
|
|
| Neeee, tylko basu i perkusji jako tło. Ta wstawka aż sama się prosi żeby puścić na niej solo basowe |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anna A. B.-C.-May

Dołączył: 14 Cze 2008 Posty: 121 Skąd: Jasło
|
Wysłany: Pią Cze 20, 2008 10:06 pm Temat postu: |
|
|
-4.
Płytę ratują tylko POTU, WWTLF, OV (nawet to lubię ) , FWBF (ale za fajny tekst i przesłanie. A tak to take sobie), AKOM (za basy w tym ) _________________ Lost, lost and never found
I must have called him
A thousand times
Sometimes I think
He's just in my imagination |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mike

Dołączył: 26 Sie 2004 Posty: 4802 Skąd: Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pią Cze 20, 2008 10:17 pm Temat postu: |
|
|
Na Ciebie zawsze można liczyć ;*
Fucktycznie, Ridż jednak wyrasta ponad wszystko....
Eee, co to za piosenka w któej Ridż grał na basie? bo chcę kogoś zagiąć xD |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|