| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Mack

Dołączył: 16 Lut 2005 Posty: 305 Skąd: Słupsk
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 6:49 pm Temat postu: |
|
|
Droga Olimpio, Mary ma szacunek wśród fanów. Moi Przyjaciele mieli okazję z Nią rozmawiać, okazała się bardzo skromną, miłą osobą.
Czy nie sądzisz, że bardziej emocjonujące jest stanąć pod Garden Lodge, niż pod jakąś tablicą, która żadnej styczności z Freddiem nie miała? /Montreux to co innego/
Pomnik (czy figury Freddiego ustawionej nad wejściem Dominion Theatre nie można zakwalifikować do rangi pomnika?), tablica pamiątkowa... gdzie? Powiesić na murze tablicę "Tu mieszkał Freddie Mercury"? Jaki to ma sens. Fani tego nie potrzebują. I tak wiedzą. A przypadkowi ludzie? Po co im taka wiedza, to wyłącznie jeszcze bardziej naraziłoby prywatność Mary (którą to przecież Freddie bardzo szanował).
Jim nie odbił Mary chłopaka. Mary, jak sama przyznała w wywiadach pogodziła się z tym, że Freddie był gejem. Więc jak mogła być zła na Jima, który partnerem Freddiego został jakieś 10 lat po ich rozstaniu?
My tak naprawdę nie mamy żadnego pojęcia jak to naprawdę było. Możemy się jedynie domyślać, a to za mało aby wyrabiać sobie o kimś zdanie.
PS- kiedyś byłem autorem podobnego tematu, pisanego pod wpływem przeczytania "Mercury & Me" i przyznaję, że również myślałem o Mary różne rzeczy. Głębsze przemyślenia jednak doprowadziły mnie do takiego stanowiska, jakie reprezentuje teraz. _________________ Music will be my mistress, lovin' like a whore... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
olimpia

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 17 Skąd: heaven<MADE IN HEAVEN>
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 7:10 pm Temat postu: |
|
|
mi dokładnie takie zdanie wyrobiło sie tez po przeczytaniu ksiazki freddie mercury i ja i tylko z ksiazek mam wiedze na temat freddiego czy queen
bardzo cenie to co piszesz <bo ta sa bardzo madre słowa> i cesze sie ze poruszyłam ten temat moze bede umiała na to inaczej spojrzec
co do tego ze emocjonujace jest stanac pod murem garden lodge niz pod tablica to zdana kochanie napewno nie zmienie bo to TYLKO mur.
dlatego moje pdróze bede kierowała do montreux<no przeciez kazdy ma swoje zboczenie kazdego cos innego kreci>  _________________ THERE MUST BE MORE TO LIFE THAN THIS |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mack

Dołączył: 16 Lut 2005 Posty: 305 Skąd: Słupsk
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 7:51 pm Temat postu: |
|
|
| olimpia napisał: | mi dokładnie takie zdanie wyrobiło sie tez po przeczytaniu ksiazki freddie mercury i ja :!: i tylko z ksiazek mam wiedze na temat freddiego czy queen
bardzo cenie to co piszesz <bo ta sa bardzo madre słowa> i cesze sie ze poruszyłam ten temat moze bede umiała na to inaczej spojrzec
co do tego ze emocjonujace jest stanac pod murem garden lodge niz pod tablica to zdana kochanie napewno nie zmienie bo to TYLKO mur.
dlatego moje pdróze bede kierowała do montreux<no przeciez kazdy ma swoje zboczenie kazdego cos innego kreci> :P |
Miło mi, fajnie, że tak odebrałaś mój post. Aha- świat byłby cholernie nudny gdyby każdy miał identyczny gust i każdego kręciło dokładnie to samo ;)
BTW, ja też marzę o Montreux. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie to może na XV Rocznicę się tam wybiorę, no ale nie ma co aż tak daleko wybiegać w przyszłość ;) _________________ Music will be my mistress, lovin' like a whore... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
olimpia

Dołączył: 29 Kwi 2006 Posty: 17 Skąd: heaven<MADE IN HEAVEN>
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 8:15 pm Temat postu: |
|
|
no i o to chodzi forum jest po to aby wyrazac swoje opinie a przedewszystkim sie sie czegos dowiedziec od innych, kazdy cos tu wnosi kazdy ma jakąś czesc puzla do tej układanki wymiana opiniami z kazdym z was sprawia mi duzo satysfakcji. _________________ THERE MUST BE MORE TO LIFE THAN THIS |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mack

Dołączył: 16 Lut 2005 Posty: 305 Skąd: Słupsk
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 9:32 pm Temat postu: |
|
|
Dokładnie, właśnie brak dyskusji nt Queen sprawił, że ostatnio bardzo rzadko się tu pojawiam. No ale coś mnie kusiło abym dziś tu zajrzał i proszę... ;) _________________ Music will be my mistress, lovin' like a whore... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Sro Maj 03, 2006 11:10 pm Temat postu: |
|
|
| -- USUNIETO -- |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kiedyś_zagorzały_fan
Dołączył: 04 Maj 2006 Posty: 12
|
Wysłany: Sob Maj 06, 2006 11:21 pm Temat postu: |
|
|
Jak to śpiewają Green Day'owcy
" ... Kill ALL the FAGS that don't agree ... " _________________ "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od Was nie wymagali" Jan Paweł II |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Maj 06, 2006 11:25 pm Temat postu: |
|
|
to jednak jest chyba prowokator bo nie wierze, ze ktos poza mlodzieza wszechpolska i dresami moze byc az tak popierdolony i prymitywny... czy ktos moglby usunac te nedzna kreature z forum, zeby nie psula humoru pozostalym uzytkownikom? posmialismy sie na pcozatku, ale teraz to sie robi juz zalosne i nudne... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dominik89

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 2187 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 06, 2006 11:34 pm Temat postu: |
|
|
Ciekawe co ona sobą reprezentuje jak tak nażeka na Mary ? _________________ Łosiu
Tom po lewej to arcymistrz chytrości i łasości xP |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mary austin

Dołączył: 07 Sie 2005 Posty: 95 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Nie Maj 07, 2006 12:01 am Temat postu: |
|
|
Podczas lektury książki Huttona miałam mocno mieszne uczucia co do Jima, tak jest do dziś...
Ktoś niedawno na tym forum nazwał go już emocjonalnym ekshibicjonistą, podpisuję się pod tym określeniem, nie jest to komplement. Ksiązka ta z oczywistych powodów jest dla mnie cenna, ale nie poczułam żadnej sympatii do jej autora, wręcz przeciwnie. Drażni mnie ów "ekshibicjonizm" i jego niedyskrecja w kilku sprawach.
Z drugiej strony mam świadomość, że dla Freddiego Jim był bliskim i ważnym człowiekiem. Z pewnością nie stało się tak bez powodu... _________________ czary mary |
|
| Powrót do góry |
|
 |
teolog
Dołączył: 07 Maj 2006 Posty: 53 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 1:29 pm Temat postu: |
|
|
" ... Kill ALL the FAGS that don't agree ... "
"... Meżczyzną i Niewiastą stworzył Ich ..." (Księga Rodzaju)
NIE MA PEDALSTWA! JEST MĘZCZYZNA I KOBIETA! _________________ " (...) nie mam zamiaru nikogo przepraszać ani się usprawiedliwiać (...) cała nasza muzyka kręci się wokół seksu (...) w naszych utworach dajemy do zrozumienia, że chodzi o seks, albo mówimy o nim wpół żartobliwie - ale on tam zawsze jest." Brian May |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Leniu

Dołączył: 06 Kwi 2004 Posty: 2432 Skąd: Przemyśl / Kraków
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 1:55 pm Temat postu: |
|
|
Jesteś tak samo durny jak Wierzejski...
I ja również prosiłbym o bana dla tego osobnika  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Hoder

Dołączył: 20 Lis 2003 Posty: 657 Skąd: Marklowice/Poznań
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 10:01 pm Temat postu: |
|
|
| teolog napisał: | " ... Kill ALL the FAGS that don't agree ... "
"... Meżczyzną i Niewiastą stworzył Ich ..." (Księga Rodzaju)
NIE MA PEDALSTWA! JEST MĘZCZYZNA I KOBIETA! |
NIE DZIECIOM NEOSTRADY
co za dzieciak - i dać tu takim komputer i dostęp do neta... mózgu to jeszcze nie ma... ech szkoda słów
a tak nawiase: teolog - nie jesteś absolutnie bezkarny w internecie. pamiętaj _________________ czemu bracie robisz ku*wę z muzyki |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stone Cold

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 886 Skąd: Gdańsk / Bristol
|
Wysłany: Sro Sie 09, 2006 3:54 pm Temat postu: |
|
|
| mary austin napisał: | Podczas lektury książki Huttona miałam mocno mieszne uczucia co do Jima, tak jest do dziś...
Ktoś niedawno na tym forum nazwał go już emocjonalnym ekshibicjonistą, podpisuję się pod tym określeniem, nie jest to komplement. |
Jedyne co bym zamienił w słowach mary austin to z Jima na Freddiego.
Bardzo fajnie że wydał tą książke bo każdy fan miał/ma niepowtarzalna okazje poznania tak na prawde relacji miedzy Fredem a reszta zespołu oraz stosunek Briana/Rogera do "kolejnego chłopaka Freddiego".W oglóle lifestyle Mercurego w tej książce jest dość wiarygodny i pozwala "wejść" do domu Mercurego. Przeczytałem ją jednym tchem - świetna lektura dla każdego fana. _________________ And that's the bottom line because Stone Cold Said So!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Britney
Dołączył: 22 Sie 2006 Posty: 31 Skąd: Berlin
|
Wysłany: Sob Sie 26, 2006 9:31 pm Temat postu: |
|
|
Książka jest ciekawa. Ja miałam ją tylko w wersji angielskiej i niemieckiej. Ja mam raczej sporo sympatii do Jima. Wydaje się normalnym, skromnym człowiekiem, a własnie pewna oszczędność w opisach dodaje sporej wiarygodności jego wspomnieniom.
Ciężko mi tylko uwierzyć, że jak jego poprzedni facet John Alexander powiedział mu, że podrywał go Mercury to on nie wiedział kto to jest. Przecież choćby w radiu czy tv musiał kiedyś coś o nim słyszeć  _________________ Oops, I did it again! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ogryzio
Dołączył: 16 Sie 2006 Posty: 27 Skąd: Tylko i wyłącznie Poznań
|
Wysłany: Nie Sie 27, 2006 8:40 pm Temat postu: |
|
|
Ja ksiązkę Jima włożyłbym do regału z Fantastyką !!!!
Ja też mogę napisać książkę o moich kontaktach np. z Prezydentem Kaczyńskim.
Kto udowodni że to co napisałem jest prawdą, a nie tylko próbą zdobycia sławy ??
Nie dowiemy się prawdy, bo dowieśc ją może tylko Freddie Mercury....
Może pod maska tego wspaniałego (jak pisaliście) człowieka (mam na myśli Jima oczywiście) kryje się coś zupełnie innego ??
Pozory mylą.
Może Jim był zazdrosny o Mary...
a może zgrywa za przeproszeniem idiotę... _________________ Paul Rodgers sucks... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Britney
Dołączył: 22 Sie 2006 Posty: 31 Skąd: Berlin
|
Wysłany: Pon Sie 28, 2006 9:32 am Temat postu: |
|
|
Dużo fanów chyba nie lubi Jima. Myślę, że to zazdrość  _________________ Oops, I did it again! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ogryzio
Dołączył: 16 Sie 2006 Posty: 27 Skąd: Tylko i wyłącznie Poznań
|
Wysłany: Pon Sie 28, 2006 1:31 pm Temat postu: |
|
|
Ja osobiście nie zazdroszczę Jimowi, bo ja to nie chciałbym mieć styczności z członkiem Freddiego :] :* _________________ Paul Rodgers sucks... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Killer_Queen
Dołączył: 27 Wrz 2006 Posty: 28
|
Wysłany: Sro Wrz 27, 2006 1:25 pm Temat postu: |
|
|
Bez komentarza, bo mnie wywalą! _________________ The show must go on! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sro Wrz 27, 2006 2:24 pm Temat postu: |
|
|
I tak Cię wywalą!
(Sory, nie mogłem się powstrzymać ) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Wiki

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 735
|
Wysłany: Sob Wrz 30, 2006 12:21 pm Temat postu: |
|
|
| Ja gocia lubię.Ksišżka mi sie podobała.Uwazam ze jest miłym i wrażliwym człowiekiem.Niech sobie spokojnie żyje i leczy się w Irlandii. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
AniaS
Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 31 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: Nie Sie 05, 2007 12:07 pm Temat postu: |
|
|
Rzeczywiście z książki Jima wyziera bardzo niepochlebny obraz Mary. Prawdę mówiąc po przeczytaniu byłam dość zagubiona, nie wiedziałam co o tej kobiecie mysleć, ale stwierdziłam, ze z całą pewnością nie jest aż taką jędzą. Sprawa jest bardzo złożona, jakoś nie bardzo umiem sobie wyobrazić przyjaźń między nimi dwojgiem. Przecież oboje kochali tego samego człowieka, oboje byli dla niego ważni, Jim z nim był pod koniec życia, ale Mary była przy nim przez większość życia. Rywalizacja o jego względy, nawet jesli nie do końca uswiadomiona przez oboje jest dla mnie oczywista i w pewien sposób naturalna... Zwróćcie uwagę co mówi mary w Untold Story, jak mówi o Freddiem. Uważam, ze to co Jim o niej napisał jest dla niej mocno krzywdzące, choc trudno mu odmówic prawa do takich a nie innych uczuć.
Poza kwestią Mary... gdzieś (jak sobie przypomnę gdzie, dopiszę) czytałam lub słyszałam bardzo niepochlebne opinie o Jimie i to wygłaszane przez ludzi z bezpośredniego otoczenia, generalnie chodziło o to, ze Hutton wcale nie był dla Freddiego tak ważny jak mu sie wydawało i że po wydaniu tej książki wielu ludzi bliskich Freddiemu miało do niego żal. Nie mnie oceniac relacje między nimi dwoma, ale to chyba o czymś świadczy. No i jeszcze ten stanowczy opór przed przeniesieniem książki na ekran... Przecież to Jim Beach i członkowie Queen zdaje sie zablokowali ten projekt zabraniając wykorzystania utworów Queen.
Czytałam też, że Tim Wapshott kompletnie wypaczył tę książkę, że jako człowiek z zewnątrz nie dał rady przekazać tego tak jak należało, a Hutton nie dałby rady napisac powieści sam... może i w tym jest ziarnko prawdy
Czyta się to dobrze, wciaga, obiektywne nie jest, bo być siłą rzeczy nie może, to bym przełknęła, gdyby nie uderzyło mnie jedno... jakoś za mało tam dla mne było Freddiego... prawdziwego Freddiego z jego uczuciami, rozterkami, marzeniami, strachem... przecież partnerzy zyciowi wiedzą o sobie pewne rzeczy. To książka o ich związku o ich miłosci z perspektywy Huttona, nie książka o Freddiem, a szkoda, bo moze bylaby ciekawsza... _________________ Just savour every mouthfull and treasure every moment... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Het

Dołączył: 26 Lis 2006 Posty: 742 Skąd: Krapkowice-Otmęt
|
Wysłany: Nie Sie 05, 2007 12:22 pm Temat postu: |
|
|
Jako gej mi nie przeszkadza bowiem kiedy już się spotykał z Freddiem to nie okazał się jakimś zboczonym zwyrodnialcem tylko czułym kolesiem kochającym inaczej. Książki nie czytałem ale czytając biografię Fredda to wg. tego co napisała autorka to koleś okazał się bardzo OK  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pią Lip 04, 2008 6:39 pm Temat postu: |
|
|
Pozwolę sobie odkopać.
Po przeczytaniu książki "Mercury & me" jestem dość zdruzgotany. Byłą to druga książka jaką przeczytałem o Freddiem (pierwsza to ta Ken Deana) i pierwsza tak bardzo wchodząca w jego prywatność. Szczerze mówiąc nie tak wyobrażałem sobie jego związki z innymi (chodzi mi tu głównie o mężczyzn), nie przypuszczałem, że było to aż takie otwarte i takie czułe. Do tej pory myślałem, że głównym jego "zajęciem" były kobiety, a mężczyźni raz na jakiś czas. Zburzyło to mój widok na pewne sprawy. I już nawet pomijając fakt, że było to dla mnie szokiem ale kwestia przedstawienia tak wielu bardzo osobistych sytuacji jest, tak mi się wydaje trochę "niezręczna". Rozumiem, żeby opisać jakim Freddie był wspaniałym człowiekiem, że kupował to, nawet jakie było jego ostatnie słowo, ale bez przesady, choć mimo wszystko pozwala nam bardziej krytycznie spojrzeć na to kim naprawdę był Freddie. Tak bardziej realistycznie. Szczerze mówiąc dopiero po tej książce dowiedziałem się bardziej kim tak naprawdę była Mary Austin. Zdumiało mnie to, że osoba tak blisko postawiona przy Freddiem była taka "chamska". Nie wiem, ale po tym co przedstawił Hutton w swojej książce jakoś nie napawa to do pokochania jej. Jeśli wierzyć słowom Huttona przywłaszczyła sobie bezceremonialnie całe GL. Choć potem niejako się w moich oczach zrehabilitowała. Sam Hutton również nie za bardzo mi się spodobał. Dobra, piękne jego gesty (o ile prawdziwe) że nie leciał na kasę a jednak na Freddiego, ale dość dziwnie i w bardzo złym widoku postawił Mary. Nie wiem komu wierzyć, ważne, że książka bardzo poszerzyła moje widoki na to kim był Freddie, oraz jego gwardia przyjaciół.
EDIT
Bo pojawiły się głosy, że nie rozumiecie
Nie mam żalu do Mary, że zrobiła jak zrobiła, może miała powody, a może Hutton przedstawił tak jak chciał, a chciał źle Nie znam jej więc jej nie oceniam. To samo z Huttonem, choć o nim pisałem chyba wyraźniej  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Nie Lip 06, 2008 7:53 am Temat postu: |
|
|
Raczej się nie dowiemy jak to z Mary było naprawdę. Ale Jim na pewno był o nią trochę zazdrosny, więc do końca raczej mu wierzyć nie można  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
smile

Dołączył: 18 Cze 2008 Posty: 14
|
Wysłany: Czw Lip 10, 2008 12:11 pm Temat postu: |
|
|
| Ja po przeczytaniu książki czułem duży niesmak. Bardzo żałowałem, że ją przeczytałem. Choć co prawda sięgnąłem po nią z nastawieniem, że tak będzie, ale okazało się książka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Wiecie chyba, jak ważna dla Freda była jego prywatność. Skoro wiecie o tym wy i ja, a przecież nie znaliśmy osobiście Freda, to zapewne bardzo dobrze o tym wiedział ten fryzjer. Tak się po prostu nie robi – to wg. mnie zdrada. Po każdym człowieku pozostaje mit, który z szacunku do osoby należy pielęgnować. Miał okazję zrobić to ten fryzjer, więc mógł darować sobie niektóre szczegóły z życia intymnego Freda. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
SzymonWinrych
Dołączył: 09 Sty 2009 Posty: 13
|
Wysłany: Pią Sty 16, 2009 4:47 pm Temat postu: |
|
|
| Czy Jim jeszcze żyje? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Pią Sty 16, 2009 4:51 pm Temat postu: |
|
|
| Tak. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pablov1982

Dołączył: 19 Gru 2008 Posty: 132 Skąd: wawa
|
Wysłany: Pią Sty 16, 2009 8:51 pm Temat postu: |
|
|
Czytam ją teraz......... i pierwsze zetknięcie to jakaś (wrażenie) taka fikcja literacka........ ale to prawda.... jednak nie fikcja...... troche szok...... troche nie wiem co...... ech ............ cholera ......... jednak TAK BYŁO....... SUPER KSIĄŻKA
"KING MERCURY"  _________________ "Oh oh people of the earth
Listen to the warning
The Seer he said
Beware the storm that gathers here
Listen to the wise man" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sayeeeda
Dołączył: 04 Lis 2008 Posty: 21 Skąd: okolice Częstochowy
|
Wysłany: Pon Sty 19, 2009 6:17 pm Temat postu: |
|
|
To moze i ja troszke odkopie
Własnie skonczyłam czytać i tez mam strasznie mieszane uczucia, jesli o chodzi o Mary. A jesli zawierzyc Jimowi to zachowała sie okropnie i to ze gadając z fanami była miła, nie zmienia faktu, ze w pewnych sytuacjach po prostu przeginała i mam teraz do niej raczej negatywny stosunek
I chyba najsmutniejszy jest dla mnie fakt ze Freddie całe GL przepisał jej, nie myslac o chłopakach a ona z tego diametralnie skorzystała
W ogóle wszystko mi sie wydało takie niesprawiedliwe no.
A ksiazka bardzo fajna. I akurat nie ubolewam nad brakiem analizy psychiki Freda i jego głebokich przemyslen bo mnie to nie interesuje
Co do związku Jima z Fredem - hmm...jako człowieka daze go wieksza sympatia niz Freda  _________________ "Forget the pain, think of the glory" ~ D.P. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|