FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
HOT SPACE na cenzurowanym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18, 19  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

HOT SPACE
1
8%
 8%  [ 3 ]
2
11%
 11%  [ 4 ]
3
25%
 25%  [ 9 ]
4
22%
 22%  [ 8 ]
5
16%
 16%  [ 6 ]
6
16%
 16%  [ 6 ]
Wszystkich Głosów : 36

Autor Wiadomość
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oskar napisał:
StrikesLikeColdSteel napisał:

No i wiadomo, że granie w kółko tego samego może doprowadzic do mdłości i Freddie sam w wywiadzie (...). . .


A co robiło ACDC albo Led Zeppelin? Może mieli tę jakąś różnorodność swojego dorobku, ale jakoś im się nie przewidziało to co robią i nie zrobili skoku w bok w kierunku disco, funky, czy tam jak to nazwiesz. . .
Queen to ewidentnie rockowy zespół, który się bawił stylami zachowując swój własny do pewnego momentu. Dla niektórych tym momentem jest The Game, dla innych Hot Space. To co się działo po tej chwili, to było inne Queen, bo te dwie płyty odbiły się na późniejszych.
Queen zdecydowanie było stać na granie swojego rocka dalej w latach osiemdziesiątych. Z syntezami, czy bez, to gdyby chcieli to przez lata '80 lecieli by takimi kartami jak "I Want It All", czy tam "Put Out The Fire". Ale im się coś pomieszało i zrobili se jaja z własnych fanów i własnego stylu tak naprawdę.

Nie mam pojęcia co tamci robili, bo nie słucham. Jak mówię, rozumiem że niektórym to nie pasuje do ich wizji Queen, ale dla mnie wszystkie albumy były zawsze integralnymi częściami dorobku Queen i należały do ich stylu. Trudno nie zauważyć, że w różnych okresach styl Queen bywał różny, ale według mnie jakiś wspólny mianownik jednak istnieje, zresztą i tak mi to nie robi różnicy, bo wszystkie ich płyty mi się podobają.

Poza tym uważam, ze to twórca wybiera co robi i jak, a odbiorca albo to kupuje albo nie. Zgorszyć to mnie może jak Chylińska odrzuciła, jak się okazało, kajdany rocka by rzucić sie w ramiona sekretnej miłości życia - tandetnego densu. A Queen przekonali sie do syntezatorów przed moim urodzeniem, wiec trudno mi mówić o zaskoczeniu. Teraz mi się np. nie podoba jak grają z Paulem Rodgersem, to nie słucham i tyle. Nic mi do tego, co z własną twórczością i własnym zespołem robią.


Fenderek napisał:
StrikesLikeColdSteel napisał:

Dobry bas, dobra perkusja, dobra gitarra i dobry wokal jednocześnie. Very Happy

Ja bym jeszcze dodał pianino.
Teraz czemu nie lubię Hot Space- gitary jest jak na lekarstwo, bynajmniej nie jest wszystko jednocześnie. I ani Ty ani ja nie wymieniliśmy klawiszy- a w tym płyta tonie.

To jest oczywiście moja opinia, po prostu chcę Ci pokazać skąd ta płyta ma aż tak wielu przeciwników i uważa się, ze na niej zespół najbardziej zgubił swoje brzmienie Wink

StrikesLikeColdSteel napisał:

Większość utworów Queen wydaje mi się taka dynamiczna i... ciekawa? Taka udziwniona, ozdobna.

Znowu, mnie (tak, chodzi o mnie, nie próbuję zmienić Twojego zdania, tylko wymieniam się poglądami Wink ) własnie tych ozdobników brakuje, wiele z tego zostało przykrytych jednolitą warstwą klawiszy...

Wspominałam już, że nie lubię dźwięków elektro, w sumie toleruję tylko w jakiejś odpowiedniej stylizacji i to najlepiej starej. U Queen to się jakoś składa sensownie, chociaz wiadomo, miłość wszystko przebaczy.

Co do instrumentów - w Staying Power i chyba jeszcze w Back Chat są instrumenty dęte i uważam, że to brzmi super i pasuje do stylizacji. W tych tanecznych piosenkach, które tak lubię przede wszystkim bas się wysuwa na prowadzenie, i wcale nie uważam, żeby to było źle, wręcz przeciwnie. I w ogóle przecież to tylko trzy utwory raptem, może to kwestia tego że są na początku jeden po drugim, już bym się raczej czepiała innych utworów na płycie.
Wedug mnie styl w tych trzech piosenkach nadal jest udziwniony i ozdobny, tylko zamiast ozdobników rodem z lat siedemdziesiątych użyli funkowych ozdobników i chorków, co jest jak dla mnie świetnym pomysłem.


Ostatnio zmieniony przez StrikesLikeColdSteel dnia Sro Paź 05, 2011 1:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Że syntezatory można dobrze wykorzystać pokazała płyta Innuendo. Ale tu jest właśnie to- te syntezatory to było jedno z narędzi, uzupełniające cały arsenał środków zespołu. Na wysokości Hot Space czasem mam wrażenie, ze te klawisze prawie zastąpiły to co już mieli. A ja jestem fanem Briana Maya gitarzysty, Briana Maya klawiszowca niestety mam lekko gdzieś Wink

I oczywiście, nie słucham tej płyty, żadna siła mnie do tego nie zmusi, ale... wiem czemu jej nie słucham, nie jest to na zasadzie "nie bo nie" i... o tym też można rozmawiać, zawsze ktoś może powiedzieć coś, na co się wcześniej nie wpadło i naprawdę niektóre rzeczy można usłyszeć w innym świetle; nawet polubieć coś wcześniej nielubianego.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Napisałaś koleżanko, że stylem Queen jest Dobry bas, dobra perkusja, dobra gitara i dobry wokal jednocześnie.
To taki sam styl mieli Led Zeppelin, Black Sabbath, Deep Purple, The Who, ACDC i wiele innych zespołów rockowych.
Jak dla mnie styl Queen to różnorodność (nie myl tego, proszę cię, ze skokami w bok typu The Game, Czy Hot Space), charmonie wokalne, specyficzne brzmienie Red Special, specyficzny głos Freda, łączenie w jednej piosence różnych styli, elementy opery, i nawiązania do jakiś oper, filmow, obrazów - sztuki na wysoko pozstawionym poziomie, czego w rocku jest mało, bo rock to bądź co bądź syf (w innym znaczeniu niż że jest zły).
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oskar napisał:
sztuki na wysoko pozstawionym poziomie, czego w rocku jest mało

Sorry, ale jeśli chodzi o nawiązania do takich rzeczy jak kino, literatura, muzyka klasyczna i wszelkie inne rodzaje sztuki, to uważam Queen było bardzo daleko w tyle za wieloma zespołami w stylu Genesis, Yes, itd.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ok. Ale ile masz rockowych wykonawców?
Chodzi mi o to, że w Queen to oni nie interesowali się tylko rockiem i muzyką pop, ale jakąś starą muzyką wodewilową (?), kinem niemym, operą itd itd. . . Są takie kawałki w wykonaniu Queen na ANATO, SHA, czy QII.

PS Nie wiedziałem, nie znam Genesis i Yes (czytaj: znam, ale nie słucham)
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No na pewno mieli (Queen) duuuuużo większe ambicje pod tym względem niż wszelkie AC/DC itd, to na pewno Laughing Wink
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

O! Właśnie takie było Queen! Tworzyli ostry i twardy rock, ale nie zapominali o kulturze...
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oskar napisał:
Napisałaś koleżanko, że stylem Queen jest Dobry bas, dobra perkusja, dobra gitara i dobry wokal jednocześnie.
To taki sam styl mieli Led Zeppelin, Black Sabbath, Deep Purple, The Who, ACDC i wiele innych zespołów rockowych.
Jak dla mnie styl Queen to różnorodność (nie myl tego, proszę cię, ze skokami w bok typu The Game, Czy Hot Space), charmonie wokalne, specyficzne brzmienie Red Special, specyficzny głos Freda, łączenie w jednej piosence różnych styli, elementy opery, i nawiązania do jakiś oper, filmow, obrazów - sztuki na wysoko pozstawionym poziomie, czego w rocku jest mało, bo rock to bądź co bądź syf (w innym znaczeniu niż że jest zły).

Zapytano mnie co jest dla mnie wyznacznikiem stylu i brzmienia Queen i tam więcej było niż to jedno zdanie. Smile Ale faktycznie według mnie jest to jakaś podstawa stylu i brzmienia Queen to czterech muzyków, z który każdy był dobry, kazdy miał jakieś tam swoje pomysły, ale współpracowali harmonijnie. Efektem był charkterystyczny styl, chociaż jak mam oceniać, to wydaje mi się, że kierunek narzucał przede wszystkim Freddie, potem May. Mam takei wrażenie, bo często solowe utwory Freddiego brzmią, jakby gitary Maya brakowało i vice versa, utwory solowe Maya czasem proszą się o wokal Freddiego.

Jak dla ciebie różnorodność Queen winna być ograniczona w ramach tego, co uważasz za rock, ja to właśnie widzę inaczej, według mnie Queen było w stanie wszystko zqueenowacić i to nei są dla mnie żadne skoki w bok tylko odświeżające zabawy gatunkami ale w ramach swoistego stylu.

Ale ja rozumiem, że kazdy fan ma swój gust i jedne rzeczy mu się bardziej podobaja niż inne, spoko, tylko chciałam pokazać swój punkt widzenia, bo zdaje mi się, że dość rzadki jednak jest, co mnie nie przestaje zaskakiwać.

Według mnie gdy mowa o elementach opery jest trochę rozdmuchana, bo oprócz tych harmoninych chórków i stylu śpiewania Freddiego, tudzież ewentualnie ciekawych i skomplikowanych melodii, zmian tempa, to nie ma ich za wiele w przeciętnej piosence Queen, a nawet jeśli są to niekoniecznie jest to jakaś świadoma stylizacja co raczej skutek takiej, nie innej techniki Mercurego. Tam gdzie te nawiązania są, to się raczej rzuca w oczy. Ale są też inne nazwiązania, czerpanie z innych źródeł, co według mnie czesto umyka, jako że te "operowe" wstawki wyróżniały Queen jednak. A przecież były nawiązania do gospel, bluesa, rock'n'rolla i to przewijające się przez całą twórczość zespołu na przestrzeni 20 lat. Dla mnie to też jest integralna część stylu Queen, a nie skoki w bok.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
Oskar napisał:
sztuki na wysoko pozstawionym poziomie, czego w rocku jest mało

Sorry, ale jeśli chodzi o nawiązania do takich rzeczy jak kino, literatura, muzyka klasyczna i wszelkie inne rodzaje sztuki, to uważam Queen było bardzo daleko w tyle za wieloma zespołami w stylu Genesis, Yes, itd.


no dobra, ale to trochę bez sensu argument. W sensie należy rozróżnić Genesis czy inne Yes które grało progres od Queen (które nota bene na ANATO grało właśnie progres jak mało które yesy Laughing, ale wiadomo o co mi chodzi Wink).
Mam na myśli, że to dwa zupełnie różne światy, dwa zupełnie inne sposoby wyrażania się i coś na co mogło sobie pozwolić takie Crimson nie mogło się pojawić w Queen. I na odwrót (np w crimsonach nie mogło się pojawić coś na kształt Cool Cat hohohoho)
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oskar napisał:
Ok. Ale ile masz rockowych wykonawców?
Chodzi mi o to, że w Queen to oni nie interesowali się tylko rockiem i muzyką pop, ale jakąś starą muzyką wodewilową (?), kinem niemym, operą itd itd. . . Są takie kawałki w wykonaniu Queen na ANATO, SHA, czy QII.

PS Nie wiedziałem, nie znam Genesis i Yes (czytaj: znam, ale nie słucham)

No właśnie jak dla mnie to Queen raczej przetwarzało, czerpało z różnych styli, a nie tylko opery i opery. Natomiast nie byłabym szybka w nazwaniu tego szczególnymi ambicjami czy świadomą strategią artystyczną, wedłgu mnie wygląda bardziej na zabawę i naturalne w sztuce inspiracje. Piosenką nawiązującą jest np. Faryteller's Masterstroke, na Innuendo niby I'm going slightly mad nawiązuje do grafik jakiegoś autora, Bohemian Rhapsody do opery i teatrzyków kukiełkowych itp, ale nie powiedziałąbym że to jakieś założenie czy misja była. Dlatego jak dla mnie w tym wszystkim trzy piosenki funkowo-disco to nie jest żadna herezja tylko naturalna konsekwencja nieortodoksyjnego podejścia do swojej twórczości.



NAR napisał:
Fenderek napisał:
Oskar napisał:
sztuki na wysoko pozstawionym poziomie, czego w rocku jest mało

Sorry, ale jeśli chodzi o nawiązania do takich rzeczy jak kino, literatura, muzyka klasyczna i wszelkie inne rodzaje sztuki, to uważam Queen było bardzo daleko w tyle za wieloma zespołami w stylu Genesis, Yes, itd.


no dobra, ale to trochę bez sensu argument. W sensie należy rozróżnić Genesis czy inne Yes które grało progres od Queen (które nota bene na ANATO grało właśnie progres jak mało które yesy Laughing, ale wiadomo o co mi chodzi Wink).
Mam na myśli, że to dwa zupełnie różne światy, dwa zupełnie inne sposoby wyrażania się i coś na co mogło sobie pozwolić takie Crimson nie mogło się pojawić w Queen. I na odwrót (np w crimsonach nie mogło się pojawić coś na kształt Cool Cat hohohoho)

No właśnie. Queen nie mieli żadnego manifestu, nawet niepisanego i wydaje mi się że mieli o wiele więcej dysansu do swojej twórczosci i stylu niż wiele zespołów. I inne pomysły. Nie szli w progresywny, za to szli w zabawy gatunkami. Za to ich lubię.


Ostatnio zmieniony przez StrikesLikeColdSteel dnia Sro Paź 05, 2011 1:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

StrikesLikeColdSteel napisał:
Dlatego jak dla mnie w tym wszystkim trzy piosenki funkowo-disco to nie jest żadna herezja tylko naturalna konsekwencja nieortodoksyjnego podejścia do sowjej twórczości.

a dla mnie to naturalna konsekwencja nieortodoksyjnego podejścia do list przebojów Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wiesz czym jest dla mnie skok w bok? Albo zdradzanie swojej żony, albo zdradzanie rock and rolla po wspólnej 10-letniej przygodzie.
Pewnie po tym co piszę, myślisz że jestem człowiekiem, który zamyka się tylko w rockowych czterech ścianach. Otóż nie. Ja nie piszę, że Hot Space jest złe, bo nie jest typowo rockowe. Wręcz przeciwnie - lubię Back Chat, Cool Cat, Under Pressure, Las Palabras De Amor. Nawet mi ostatnio podpasowało Body Language, ale piszemy tu z Fenderkiem o tym, że ta płyta to nie jest styl Queen jaki mamy w latach siedemdziesiątych.
Jest taka płyta Jazz, jest bardzo zróżnicowana. Ma jeden kawałek utrzymany w stylu funky nawet, ale mówi się o niej że jest rockowa. Tak jak ten zespół. O HS tego nie można powiedzieć.
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:

Mam na myśli, że to dwa zupełnie różne światy, dwa zupełnie inne sposoby wyrażania się i coś na co mogło sobie pozwolić takie Crimson nie mogło się pojawić w Queen. I na odwrót (np w crimsonach nie mogło się pojawić coś na kształt Cool Cat hohohoho)

Ale ja się z tym absolutnie zgadzam! Tylko nie zgodziłem się z tym, ze takich odwołań jest w rocku mało i że niby Queen na tym tle jest jakąś latarnią. Bo nie jest. Weźmy samych tylko Floydów i... tyle. Wink

Tak, jak najbardziej przyjmuję, że coś na co mogli sobie pozwolić Floydzi czasami niekoniecznie mogło się znaleźć w twórczości Queen- choć wiele rzeczy się znalazło... tak swoją drogą to te najciekawsze powiązania Queen ze Sztuką to nie są jakieś tam oczywiste rzeczy w stylu operowy (?) fragment w BoRhap czy jakiś pretensjopnalny balet w wykonaniu Freda w 1979 czy tam 1980, ale te trochę bardziej ukryte, w tekstach, w teledyskach, itd.

StrikesLikeColdSteel napisał:
według mnie Queen było w stanie wszystko zqueenowacić i to nei są dla mnie żadne skoki w bok tylko odświeżające zabawy gatunkami ale w ramach swoistego stylu.

Tylko ja własnie tego skłinowania nie słyszę na Hot Space. Tam uważam jest bardzo wierne naśladowanie tych stylów za które się zabrali, z brzmieniem, produckją i wszystkim na czele. Wcześniej czy brali wodewil, czy brali walca, czy brali rocka czy brali motown, soul, itd- zawsze brzmieli ciągle jak Queen. Podstawy brzmienia były takie same. To był ciągle zespół o tej samej tożsamosci, tylko w innym kontekście. Na Hot Space ja tej tożsamości nie słyszę.

Sama mówiłaś "nie rozumiem czemu...", stąd wyjaśnienia Wink

NAR napisał:
StrikesLikeColdSteel napisał:
Dlatego jak dla mnie w tym wszystkim trzy piosenki funkowo-disco to nie jest żadna herezja tylko naturalna konsekwencja nieortodoksyjnego podejścia do sowjej twórczości.

a dla mnie to naturalna konsekwencja nieortodoksyjnego podejścia do list przebojów Wink

Dokładnie.
Zespół, który wcześniej wyznaczał nowe standardy, dając na singiel utwór poryty do granic możliwości i trwający ponad sześć minut, mający gdzieś wszelkie głosy "to się nie sprzeda" nagle zaczął podążać za listami przebojów. Że w tych nieszczęsnych latach 80-tych zrobili to niemal wszyscy wielcy to już inna sprawa.
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sro Paź 05, 2011 2:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 1:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurde. . . Jest dopiero godzina 13.58, a ja już jestem zmęczony pisaniem.
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oskar napisał:
Wiesz czym jest dla mnie skok w bok? Albo zdradzanie swojej żony, albo zdradzanie rock and rolla po wspólnej 10-letniej przygodzie.
Pewnie po tym co piszę, myślisz że jestem człowiekiem, który zamyka się tylko w rockowych czterech ścianach. Otóż nie. Ja nie piszę, że Hot Space jest złe, bo nie jest typowo rockowe. Wręcz przeciwnie - lubię Back Chat, Cool Cat, Under Pressure, Las Palabras De Amor. Nawet mi ostatnio podpasowało Body Language, ale piszemy tu z Fenderkiem o tym, że ta płyta to nie jest styl Queen jaki mamy w latach siedemdziesiątych.
Jest taka płyta Jazz, jest bardzo zróżnicowana. Ma jeden kawałek utrzymany w stylu funky nawet, ale mówi się o niej że jest rockowa. Tak jak ten zespół. O HS tego nie można powiedzieć.

Dla mnie zdrada rocka to jest coś co Chylińska zrobiła, a Queen co najwyżej zatańczyło z kuzynką żony na cicoi u imieninach Very Happy

Czyli co, lubisz Hot Space ale tych dwóch tanecznych kawałków nie możesz wybaczyć? Wink Według mnie największy problem z tymi kawałkami jest taki, że albo do kogoś trafiają, albo się ich nie lubi po prostu, ale to są dobre utwory. Tyle, że nierockowe.

Może kiedyś spojrzycie na nie inaczej, szczególnie kiedy będziecie potrzebowac pobudzającego rytmu - polecam. "Hot Space! Let's go... tumturumtumtururururumtum..." Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:05 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

poza tym, to o czym pisalismy juz kilka razy - w latach 70-tych to oni w duzym stopniu wyznaczali nowe kierunki w muzyce rockowej. to oni nagrali stone cold crazy w pierwszej polowie lat 70tych (a napisali jeszcze wczesniej), to oni napisali sheer heart attack w bodajze 73 roku, to oni odniesli wielki sukces łącząc rocka z elementami zupelnie nierockowymi w borhap oraz mieszając to z nawiązaniami do lat 20/30tych na ANATO, czy też przecierali szlaki odgrywając partie orkiestr na jednej tylko gitarze czy... własnymi głosami. byli jednymi z pionierów różnych rzeczy w muzyce. od hot space, czy moze nawet do the game, z pionierów stali sie nasladowcami obowiązujących mód.
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:

StrikesLikeColdSteel napisał:
według mnie Queen było w stanie wszystko zqueenowacić i to nei są dla mnie żadne skoki w bok tylko odświeżające zabawy gatunkami ale w ramach swoistego stylu.

Tylko ja własnie tego skłinowania nie słyszę na Hot Space. Tam uważam jest bardzo wierne naśladowanie tych stylów za które się zabrali, z brzmieniem, produckją i wszystkim na czele. Wcześniej czy brali wodewil, czy brali walca, czy brali rocka czy brali motown, soul, itd- zawsze brzmieli ciągle jak Queen. Podstawy brzmienia były takie same. To był ciągle zespół o tej samej tożsamosci, tylko w innym kontekście. Na Hot Space ja tej tożsamości nie słyszę.

Sama mówiłaś "nie rozumiem czemu...", stąd wyjaśnienia Wink

NAR napisał:
StrikesLikeColdSteel napisał:
Dlatego jak dla mnie w tym wszystkim trzy piosenki funkowo-disco to nie jest żadna herezja tylko naturalna konsekwencja nieortodoksyjnego podejścia do sowjej twórczości.

a dla mnie to naturalna konsekwencja nieortodoksyjnego podejścia do list przebojów Wink

Dokładnie.
Zespół, który wcześniej wyznaczał nowe standardy, dając na singiel utwór poryty do granic możliwości i trwający ponad sześć minut, mający gdzieś wszelkie głosy "to się nie sprzeda" nagle zaczął podążać za listami przebojów. Że w tych nieszczęsnych latach 80-tych zrobili to niemal wszyscy wielcy to już inna sprawa.

Ja rozumiem, czemu się moze nie podobać - brzmią inaczej niż zwykle utwory Queen, ale nie rozumiem jak można mieć za złe zespołowi że postanowili sobie ukuć trzy skoczne pioseneczki, szczególnie że sa naprawdę dobrymi kawałkami. Jakby je zrobić bardziej rockowo, to nie byłyby już tak funkowe, czyli pewnie wyszedł by ni pies ni wydra, a tak te są do tańca a inne na płycie - do różańca. Smile

Nie wiem, czy to miał być ukłon wstronę list przebojów, raczej wygląda na to ze chciel i się pobawić raczej. BTW nie o tym ma być przypadkiem zapowiadany film z Sashą Baronem Cohenem?
No i wracjąc do tematu, Queen to nie byli jacyś opętańcy i za to ich bardzo cenię, że nie mieli jakiegoś kompleksu mesjasza czy wielkiego artysty, tylko dystans do swojej twórczości. Interesowali się tez różnymi rzeczami, więc według mnie fascynacja funkiem jest naturalna i nie ma w niej nic złego. Moze jakby całkiem przeszli na funk i disco to można by się było czepiać Wink, ale też ich zepsół, ich decyzja.


Bizon napisał:
poza tym, to o czym pisalismy juz kilka razy - w latach 70-tych to oni w duzym stopniu wyznaczali nowe kierunki w muzyce rockowej. to oni nagrali stone cold crazy w pierwszej polowie lat 70tych (a napisali jeszcze wczesniej), to oni napisali sheer heart attack w bodajze 73 roku, to oni odniesli wielki sukces łącząc rocka z elementami zupelnie nierockowymi w borhap oraz mieszając to z nawiązaniami do lat 20/30tych na ANATO, czy też przecierali szlaki odgrywając partie orkiestr na jednej tylko gitarze czy... własnymi głosami. byli jednymi z pionierów różnych rzeczy w muzyce. od hot space, czy moze nawet do the game, z pionierów stali sie nasladowcami obowiązujących mód.

Ha! Ale zastanów się dlaczego... więszość zespołów, które w młodości wyznaczają kierunki potem albo szybko się rozpada, bo każdy ma inny pomysł co dalej, albo zostają własnymi epigonami i też już więcej nic nie wyznaczają, albo musza mienić styl. Queen wybrało to ostatnie i myślę, że nieźle im poszło, w The Works i Innuendo jeszcze zdołali błysnąć nowością co na taki stary zespół było nie lada osiągnięciem. A między tymi błyśnięciami jeszcze odwalili kupę porzadnej roboty utrzymując się na topie a nie gdzieś w ogonach.


Ostatnio zmieniony przez StrikesLikeColdSteel dnia Sro Paź 05, 2011 2:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oskar napisał:
Płyta jest bardzo niedoceniana, chociaż ma wiele mankamentów, to zawiera dużo ciekawych ekspresjii, wartych uwagi większej Wink

Staying power-Rzeczywiście brakuje jej polotu, ale fajnie nadaje się się na otwarcie albumu(przynajmniej patrząc okiem popu/disco)
Dancer-Bardzo ciekawe połączenie rocka z funkiem z domieszką syntezatora. Mi się podoba. Plus za solo
Back Chat-Fajny nastrój ma ta piosenka i znowu wielki plus za solo. Deacon nie chciał tu sola na elektryku!
Body Language-Tutaj wogóle nie słyszę gitary. Ale to nie znaczy że z miejsca skreślam kawałek.
Brakuje mi chociaż elektrycznej perkusji. Hmm. . . jakiś automat...
Najbardziej podoba mi się ten fragment gdzie chłopaki strzelają palcami.
Z początku brakuje polotu jej. Zasługuje tutaj na większą uwagę partia wokalna Fieddiego Mercury'ego. Jakby przeniesiona z "Get Down Make Love".
Action This Day-To bardzo śmieszne że taki zespół jak Queen zaprezentował coś takiego...
Put Out The Fire-Bardzo fajna funk-rockowa piosenka.
Fajny riff na początku i mega fajne solo. Ale przeszkadza mi na popczątku ten chóralny falset
Life Is Real-Trochę mi beatlesów przypomina, ale chyba o to chodzi. Dla Lennona. Super ballada! Plus za nią
Calling All Girls-Fajne, chwytliwe i radosne.
Ale ja bym to wstawił po "The Words Of Love".
Las Palabras De Amor-Moim zdaniem gdyby zrealizowano do tego teledysk, to byłby przepój-hit obok "Under Pressure". Ciepły klimat
Cool Cat-Super piosenka. Taka aksamitna troszkę, delikatna, subtelna. Jednak dla mnie nieco monotonna.
Under Pressure-Idealnie zgrana z teledyskiem. Kiedy słyszałem ją w całości i ze świadomością że to utwór Queen, to właśnie oglądając teledysk i jak zobaczyłem tych tańczących ludzi, tę radość to sam chciałem tańczyć. Głęboki utwór.
Reasumując, Hot Space - moim zdaniem - dyskfalifikuje się z miejsca dlatego że to była zbyt gwałtowna zmiana stylu. Faktycznie pierwsza strona płyty to niezbyt fajne doświadczenie, ale cieszmy się że jest tam coś takiego jak "Back Chat".


Trzy skoczne piosenki? Okej. A co powiesz na to?!
http://www.google.pl/imgres?q=Queen-hot+space&hl=pl&client=firefox-a&hs=4KR&sa=X&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1366&bih=542&tbm=isch&prmd=imvnsl&tbnid=CDBu21nUYltcZM:&imgrefurl=http://www.rankopedia.com/Best-80s-Queen-Album/Step1/23333/.htm&docid=ijOqqU-99aabgM&w=300&h=300&ei=p0mMTpiNF8Ld4QT4062tCQ&zoom=1&iact=hc&vpx=183&vpy=203&dur=1488&hovh=225&hovw=225&tx=129&ty=228&page=1&tbnh=150&tbnw=150&start=0&ndsp=14&ved=1t:429,r:7,s:0
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

StrikesLikeColdSteel napisał:

Nie wiem, czy to miał być ukłon wstronę list przebojów, raczej wygląda na to ze chciel i się pobawić raczej. BTW nie o tym ma być przypadkiem zapowiadany film z Sashą Baronem Cohenem?

Tak, o tym.
Z tym zdecydownaiem, ze się chcą pobawić... oni wtedy ze sobą praktycznie nie rozmawiali... Fred był zbyt zajęty lataniem po gejowskich barach Monachium i jakby mógł to by wstąpił do Village People. John postanowił pisac tylko takie piosenki w których nie będzie solo gitarowego, Brian zaczął żałować ze nie jest w jakimś AC/DC a generalnie zespół nie mógł prawie na siebie patrzeć i poza pojedynczymi przypadkami mijały tygodnie kiedy się prawie w ogóle nie widzieli. O tym też będzie właśnie w tym filmie.
Ta płyta powstała w tak ciężkiej atmosferze wewnątrz zespołu, jak chyba żadna inna wcześniej ani później... każdy ciągnął w swoją stronę, wspólnego nie było w tym zbyt wiele...

StrikesLikeColdSteel napisał:
więszość zespołów, które w młodości wyznaczają kierunki potem albo szybko się rozpada, bo każdy ma inny pomysł co dalej, albo zostają własnymi epigonami i też już więcej nic nie wyznaczają, albo musza mienić styl. Queen wybrało to ostatnie i myślę, że nieźle im poszło

Z tym arguemntem to ja się nawet zgodzę, ale z czym już się nie zgadzam to z tym, że jak dla mnie obniżyli jednak standardy... jak kiedyś siedzieli po trzy tygodnie nad jednym utworem tak teraz potrafili ze sobą nie rozmawiać przez kilka tygodni w trakcie nagrywania płyty... jednak takie rzeczy jak życie prywatne, to co się dzieje dookoła- to też ma wpływ na to co powstaje... czasem trudna sytuacja czy nawet napięcie wewnątrz zespołu powoduje niesamowity wybuch kreatywności (ANATo jako przykład na pierwsze i niech będzie WYWH/Animals Floydów jako drugie), ale często sprawia, że z powodów wielu kłótni pozamuzycznych nagle obiektem kompromisów staje się muzyka i... według mnie to jest powód dla którego ani Hot Space, ani Works, ani AKOM mnie nie przekonują. Wystarczyło, ze dogadali się co do tantiemów przy okazji Miracle i nagle zrobiło się coś pod tym względem lepiej... a w obliczu choroby wokalisty, kiedy wiele rzeczy w tym świetle nagle stało się mało ważnych- nagle skupili się na muzyce, wszyscy znowu ciągnęli w jedną stronę i... efekt widać, a raczej słychać.

Nie wiem, ja słyszę że ten zespół nie wie czego chce, ze nie ma w tym harmonii praktycznie zadnej, że każdy ciągnie w swoją stronę i... kiedyś mieliśmy albumy, tu mam zbiór piosenek. Wcale nie jakichś genialnych...
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sro Paź 05, 2011 2:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Heh, Oskar, widze że mamy bardzo podobne wrażenia co do poszczególnych piosenek, ale inne co do całej płyty. Laughing

No i sorki, jeśli mi umykają takie sprawy jak wasze indywidualne oceny utworów z płyty, ale obecnie dyskusja toczy się mniej więcej na zasadzie, że ja uważam, że płyta jest spoko, szczególnie zważywszy na sytuację w jakiej powstała, ale więszość osób prezentuje stanowisko, ze płyta jako drastyczna zmiana stylu i festiwal elektroniki jest słaba albo i najgorsza ze wszystkich płyt Queen.



Cytat:
Trzy skoczne piosenki? Okej. A co powiesz na to?!

Że w rankingu siedmiu płyt któraś musiała być siódma? Very Happy


Ostatnio zmieniony przez StrikesLikeColdSteel dnia Sro Paź 05, 2011 2:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czy to przypadkiem nie wtedy Brian dostał w mordę od Rogera? Rolling Eyes
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenderek napisał:
StrikesLikeColdSteel napisał:

Nie wiem, czy to miał być ukłon wstronę list przebojów, raczej wygląda na to ze chciel i się pobawić raczej. BTW nie o tym ma być przypadkiem zapowiadany film z Sashą Baronem Cohenem?

Tak, o tym.
Z tym zdecydownaiem, ze się chcą pobawić... oni wtedy ze sobą praktycznie nie rozmawiali... Fred był zbyt zajęty lataniem po gejowskich barach Monachium i jakby mógł to by wstąpił do Village People. John postanowił pisac tylko takie piosenki w których nie będzie solo gitarowego, Brian zaczął żałować ze nie jest w jakimś AC/DC a generalnie zespół nie mógł prawie na siebie patrzeć i poza pojedynczymi przypadkami mijały tygodnie kiedy się prawie w ogóle nie widzieli. O tym też będzie właśnie w tym filmie.
Ta płyta powstała w tak ciężkiej atmosferze wewnątrz zespołu, jak chyba żadna inna wcześniej ani później... każdy ciągnął w swoją stronę, wspólnego nie było w tym zbyt wiele...

No, pobawić muzyką. Każdy miał jakieś świeże fascynacje, i pewnie jak byli podminowali to skupili się na poszczególnych pisonekach bardziej niż na współpracy, ale nie powiem żeby po latach, patrząc na efekt robiło się żal, że pociągnęli je w różnych kierunkach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

StrikesLikeColdSteel napisał:
Heh, Oskar, widze że mamy bardzo podobne wrażenia co do poszczególnych piosenek, ale inne co do całej płyty. Laughing

Uwiodłaś mnie tym Wink
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Matko, kiedy ja ostatnio coś o Queen pisałem...! Shocked
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

StrikesLikeColdSteel napisał:

Ja rozumiem, czemu się moze nie podobać - brzmią inaczej niż zwykle utwory Queen, ale nie rozumiem jak można mieć za złe zespołowi że postanowili sobie ukuć trzy skoczne pioseneczki, szczególnie że sa naprawdę dobrymi kawałkami. Jakby je zrobić bardziej rockowo, to nie byłyby już tak funkowe, czyli pewnie wyszedł by ni pies ni wydra, a tak te są do tańca a inne na płycie - do różańca. Smile

No i wracjąc do tematu, Queen to nie byli jacyś opętańcy i za to ich bardzo cenię, że nie mieli jakiegoś kompleksu mesjasza czy wielkiego artysty, tylko dystans do swojej twórczości. Interesowali się tez różnymi rzeczami, więc według mnie fascynacja funkiem jest naturalna i nie ma w niej nic złego. Moze jakby całkiem przeszli na funk i disco to można by się było czepiać Wink, ale też ich zepsół, ich decyzja.


funk... a słyszałaś koleżanko Red Hotów? Wink Bo ja tego funku za dużo w takim Body Language czy Life Is Real nie słyszę. i nie chodzi o to, że piosenki brzmią nierockowo więc się nie podobają. Dla mnie po prostu są w większości słabe i robione pod publikę. I to nie "dwie czy trzy" ale praktycznie cała ich twórczość z lat 80ątych. Jasne trafią się wyjątki jak WWTLF, Hard Life czy inne Sweet Sister. Trafi się też, że i podejście do list przebojów udało im się w wielkim stylu jak w Breakthru, Live Forever czy Dragon Attack (jeśli Queen grało kiedyś funk to imo tutaj, i wyszło im to absolutnie fenomenalnie), ale w większości było to granie pod listy przebojów bez większego polotu. Choć krs pewnie miałby inne zdanie Wink
No ale co jak co należy nadmienić, że nawet jeżeli Hot Space było porażką to było też ostatnią (no do czasu Innuendo) odważną decyzją. W sensie byli kojarzeni jako zespół rockowy, art rockowy.. wszystko jedno.. i pójście całkowicie w stronę syntezatorów i tego typu grania wymagało jaj. nawet jeżeli próba okazała się wielkim failem to była próbą zrobienia czegoś nowego. Bo takie rzeczy jak Works czy AKOM to najbardziej zachowawcze i najsłabsze rzeczy jakie mogli nagrać.

co do "dystansu do siebie" to zgadzam się w 100% w sumie to rzecz którą głównie w nich teraz cenię. Tylko no właśnie na Hot Space tego nie słyszę. Słyszę to w Liroy Brown, w Seaside Rendezvous, Lover Boy czy zwłaszcza Slightly Mad, ale no na Works czy HS za bardzo nie uświadczyłem by patrzyli na siebie z przymrużeniem oka.
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:

No ale co jak co należy nadmienić, że nawet jeżeli Hot Space było porażką to było też ostatnią (no do czasu Innuendo) odważną decyzją. W sensie byli kojarzeni jako zespół rockowy, art rockowy.. wszystko jedno.. i pójście całkowicie w stronę syntezatorów i tego typu grania wymagało jaj. nawet jeżeli próba okazała się wielkim failem to była próbą zrobienia czegoś nowego. Bo takie rzeczy jak Works czy AKOM to najbardziej zachowawcze i najsłabsze rzeczy jakie mogli nagrać.

Prawda to. Pisałem też o tym w Przewodniku- i mam wrażenie że oni tym jak ten ich ostatni taki odważny krok został przyjęty się przestraszyli i dlatego potem przez lata było aż tak bardzo zachowawczo...

Że zacytuję sam siebie (w ogóle recka HS to chyba moja ulubiona ze wszystkich popełnionych...)
Cytat:

Trzeba jednak przyznać, iż był to ruch odważny. Poszczególni muzycy musieli zdawać sobie sprawę, iż może on wyalienować część starej publiczności (już zaniepokojonej zmianami na THE GAME), jednak Mercury i Deacon, główni architekci tego przedsięwzięcia, zdawali się tym w ogóle nie przejmować. Deacon od dawna zainteresowany był czarnymi rytmami i popem, Freddie po dłuższym okresie pobytu w Monachium i licznych wizytach w barach dla gejów nasiąknął tą (typową wtedy dla tamtych miejsc) dyskotekową estetyką. Taylor z Mayem nie kryli niezadowolenia kierunkiem obranym na krążku, Mercury jednak najwyraźniej się nową stylistyką zafascynował. Wystarczy porównać HOT SPACE z wydanym trzy lata później jego solowym albumem MR. BAD GUY by zauważyć wiele analogii, zwłaszcza w produkcji, ale też aranżacjach... Te w niczym nie przypominały tego, co zespół wypracował na takich płytach jak A NIGHT AT THE OPERA tudzież A DAY AT THE RACES.

I później
Cytat:

Generalnie rzecz biorąc diabeł jest nie tak straszny jak go malują. To na pewno nie jest najgorszy krążek zespołu. Na pewno budzi kontrowersje i trzeba przyznać iż był ostatnim na którym zespół zdecydował się naprawdę eksperymentować. Ale też słychać iż Queen przechodziło trudny okres - grupa podzieliła się na dwa obozy, poszczególni członkowie nieraz nie odzywali się do siebie przez tygodnie. To wszystko słychać. Płycie brakuje spójności takich albumów jak A NIGHT AT THE OPERA czy nawet THE GAME! Na longplayu znajduje się ledwie jedna wyjątkowo dobra kompozycja (Under Pressure), kilka innych kryje w sobie wielki potencjał, ale... liczy się przecież to co słychać. Na pewno nikt od HOT SPACE swojej przygody z Queen zaczynać nie powinien. W żaden sposób nie oddaje tego, czym ten zespół tak naprawdę był, jest raczej ciekawostką dziwnego okresu w historii kapeli, muzycznym skokiem w bok... Pomyłką? Zdaniem wielu fanów tak. Zespół po wydaniu płyty postanowił wziąć po raz pierwszy w historii aż rok przerwy i nigdy więcej nie posunął się do aż tak drastycznych zmian... Krążek raczej dla tych, którzy muszą mieć wszystko albo dla tych, którym estetyka lat 80. wyjątkowo odpowiada. Jeśli kochasz Thrillera - HOT SPACE też może mieć kilka ciekawych momentów... Najłatwiej jest ten album ocenić w następujący sposób - włączyć Bohemian Rhapsody i zaraz za tym utworem Body Language. Myślę, że doświadczenie byłoby bliskie temu, co czuli wierni fani zespołu na początku 1982 roku.

_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/


Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Sro Paź 05, 2011 2:43 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przerwało mnie coś

Chodzi mi o okładkę HS. Czy według ciebie, koleżanko, tak wygląda okładka rockowego albumu z poprostu tylko trzema skocznymi piosenkam?

NAR napisał:



Trafi się też, że i podejście do list przebojów udało im się w wielkim stylu jak w Breakthru, Live Forever czy Dragon Attack (jeśli Queen grało kiedyś funk to imo tutaj, i wyszło im to absolutnie fenomenalnie)


NAR, kocham cię Wink
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
StrikesLikeColdSteel



Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 48

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

NAR napisał:
StrikesLikeColdSteel napisał:

Ja rozumiem, czemu się moze nie podobać - brzmią inaczej niż zwykle utwory Queen, ale nie rozumiem jak można mieć za złe zespołowi że postanowili sobie ukuć trzy skoczne pioseneczki, szczególnie że sa naprawdę dobrymi kawałkami. Jakby je zrobić bardziej rockowo, to nie byłyby już tak funkowe, czyli pewnie wyszedł by ni pies ni wydra, a tak te są do tańca a inne na płycie - do różańca. Smile

No i wracjąc do tematu, Queen to nie byli jacyś opętańcy i za to ich bardzo cenię, że nie mieli jakiegoś kompleksu mesjasza czy wielkiego artysty, tylko dystans do swojej twórczości. Interesowali się tez różnymi rzeczami, więc według mnie fascynacja funkiem jest naturalna i nie ma w niej nic złego. Moze jakby całkiem przeszli na funk i disco to można by się było czepiać Wink, ale też ich zepsół, ich decyzja.


funk... a słyszałaś koleżanko Red Hotów? Wink Bo ja tego funku za dużo w takim Body Language czy Life Is Real nie słyszę. i nie chodzi o to, że piosenki brzmią nierockowo więc się nie podobają. Dla mnie po prostu są w większości słabe i robione pod publikę. I to nie "dwie czy trzy" ale praktycznie cała ich twórczość z lat 80ątych. Jasne trafią się wyjątki jak WWTLF, Hard Life czy inne Sweet Sister. Trafi się też, że i podejście do list przebojów udało im się w wielkim stylu jak w Breakthru, Live Forever czy Dragon Attack (jeśli Queen grało kiedyś funk to imo tutaj, i wyszło im to absolutnie fenomenalnie), ale w większości było to granie pod listy przebojów bez większego polotu. Choć krs pewnie miałby inne zdanie Wink
No ale co jak co należy nadmienić, że nawet jeżeli Hot Space było porażką to było też ostatnią (no do czasu Innuendo) odważną decyzją. W sensie byli kojarzeni jako zespół rockowy, art rockowy.. wszystko jedno.. i pójście całkowicie w stronę syntezatorów i tego typu grania wymagało jaj. nawet jeżeli próba okazała się wielkim failem to była próbą zrobienia czegoś nowego. Bo takie rzeczy jak Works czy AKOM to najbardziej zachowawcze i najsłabsze rzeczy jakie mogli nagrać.

co do "dystansu do siebie" to zgadzam się w 100% w sumie to rzecz którą głównie w nich teraz cenię. Tylko no właśnie na Hot Space tego nie słyszę. Słyszę to w Liroy Brown, w Seaside Rendezvous, Lover Boy czy zwłaszcza Slightly Mad, ale no na Works czy HS za bardzo nie uświadczyłem by patrzyli na siebie z przymrużeniem oka.

To był funk z tamtych czasów, i to taneczny, wiesz trudno mi operowac tymi pojęciami bo nie jestem znawca, ale terminy zmieniają znaczenia trochę, co innego rozumiano przez rock na przestrzeni dziejów czy metal, stąd teraz jest milion jakichś podgatunków, dookreśleń, ale ja wciąz mówię o trzech pierwszych utworach z płyty, "dyskotekowych", które uważam za dobre, podczas gdy faktycznie niektóre piosenki z płyty trącą mi słabizną, ale też ma to powody w gustach, nie podoba mi się Life is Real, ale ja nie cierpię The Beatles, więc to oczywiste. te trzy utwory, czy nazwiemy je disco czy jak, według mnie wciąż się bronią, po upływie lat.

No właśnie, jesli Hot Space jest porażka, to nie dośc że pierwsza i ostatnią to jeszcze wielu muzyków i tak nie dociągnie nigdy do poziomu "najgorszej płyty Queen", więc myślę, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trza doceniać w tej płycie to, co jest. A jest parę fajnych kawałków.


Według mnie dystans i autoironia były przez cały czas, tylko potem już tak nie szarżowali stylistycznie to i te sprawy były dyskretniejsze, ale przez cały czas obecne. Man on the prowl choćby, Keep passing the open windows według mnie tez jest delikatnie ironiczna bo te piosenki Queen o tym, żeby wziąć sie w garść jakoś w większości miały takie lekkie zabarwienie ironiczne ("ajciu, ajciu, ale masz kłopoty"), no sam refren i tytuł już nie są śmiertelnie serio, chcoiaż wydżwięk już tak. Cała The Works i "bunt maszyn", nawiązania do Metropolis to jedna wielka ironia, chociaż faktycznie podszyta jakimś smutkiem. W sumie tylko Is This the World We Created...? jest zupełnie serio i bez puszczania oka. Myślę, że duży wpływ miał jednak wiek i sytuacja życiowa muzyków, to już nie byli młodzieńcy próbujący zdobyć świat i udowodnić wszystkim, jacy są zajedwabiści, tylko dorośli ludzie, którzy poznali trochę życie i doceniali codzienność. Nawet jeśli dalej lubili poimprezowac Wink


Ostatnio zmieniony przez StrikesLikeColdSteel dnia Sro Paź 05, 2011 2:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
NAR



Dołączył: 06 Lut 2008
Posty: 5778
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

a tam okładka. spójrz na okładkę Anoraknophobii xd
a Dragon absolutnie ftw. Montreal pod względem już w ogóle wymiótł

Fenderek napisał:

Prawda to. Pisałem też o tym w Przewodniku- i mam wrażenie że oni tym jak ten ich ostatni taki odważny krok został przyjęty się przestraszyli i dlatego potem przez lata było aż tak bardzo zachowawczo...

bardzo możliwe. jak się rejestrowałem to Przewodnik był mą biblią i wyznaczał co mogę uważać za muzykę dobrą, a co nie. Wrył się w mą psychikę i na zawsze odmienił mój gust. Więc bardzo możliwe, że stamtąd to zapamiętałem choć zupełnie nie myślałem o nim w tamtej chwili.

boże puściłem sobie to
http://www.youtube.com/watch?v=BlfimJJ1Ob4
jezu jacy oni byli swego czasu wielcy Wink
_________________
oł je oł je oł je.

Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.


LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Oskar



Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 588
Skąd: Rumia

PostWysłany: Sro Paź 05, 2011 2:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niech ktoś przywoła Katera bo mnie zaraz odwiozą. . . Wink Smile
_________________
O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18, 19  Następny
Strona 17 z 19

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek