| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| HOT SPACE |
| 1 |
|
8% |
[ 3 ] |
| 2 |
|
11% |
[ 4 ] |
| 3 |
|
25% |
[ 9 ] |
| 4 |
|
22% |
[ 8 ] |
| 5 |
|
16% |
[ 6 ] |
| 6 |
|
16% |
[ 6 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 36 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 3:26 pm Temat postu: |
|
|
Mi nigdy ona nie pasiła, może dlatego że wolę rockowe Queen?
W mojej głowie panują rockowe brzmienia, więc trudno jest mi ocenić ten kawałek tak z innej strony. Jak się ma jako popowy, nie wiem. Nie wiem bo nie znam rozwoju i standardów muzyki pop. Ja jednak nie przepadam za nim. Jeśli takie dobre notowania miał to ok, ale czy to znaczy że muszę mieć od razu do niego szacunek? Najchętniej zdeptałbym ten singiel w kałuży błota  _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 7:06 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: | | Co? Moim zdaniem The Words Of Love wcale nie jest nudna i idiotyczna. Jest mega ciekawa i ma klimat jakiego nie ma żadna piosenka na Hot space po za Under Pressure. |
Zgadzam się w pełni, nie wiem co ludzie mają do Las Palomas  _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Sob Sie 13, 2011 12:02 pm Temat postu: |
|
|
| Lecri napisał: |
Jak dla mnie sama decyzja wydania tego na singlu nie jest taka zła jak teledysk do tego. Nie wiem czy nie najnudniejszy i najidiotyczniejszy ze wszystkich.
|
...Yyy wiesz, obawiam się że do The Words Of Love nie nakręcono teledysku, a jedynie występ zespołu w programie muzycznym.
Gdyby ten utwór miał teledysk i to jeszcze dobry, to stałby się przebojem nr. 1 z albumu obok Under Pressure. _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
aber

Dołączył: 09 Sty 2010 Posty: 1325 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Sie 13, 2011 7:13 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie to najbardziej kiczowata piosenka z albumu i teledysk (co z tego, że dla tv). _________________ QPoland - Największa polska strona o zespole Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Sob Sie 13, 2011 10:58 pm Temat postu: |
|
|
WTF ?
"Teledysk" - owszem jest kiczowaty, ale czy tę piosenkę taką można nazwać (odpowiedź brzmi: nie)?
Kiczowatymi można nazwać Action This Day, czy Body Language, ale nie The Words Of Love! _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Nie Sie 14, 2011 5:57 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | No chyba, że mówimy o Polsce. Tu to było na 3 miejscu na liscie przebojów Radio Polskiego programu Trzeciego. |
| Mandey napisał: | Body Language doszło do 11 pozycji na Billboardzie.
Jak na taki rynek jak USA, to jest sukces. Także panie i panowie, szacunku trochę dla tej kompozycji!  |
Widzę żeśmy się do końca nie zrozumieli. Mówiąc (pisząc), że ta piosenka jakimś wielkim hitem się nie stała nie miałam na myśli miejsc na liście przebojów gdziekolwiek, ani żadnych pozycji na Billboardzie, tylko to jak bardzo jest kojarzona przez przeciętnego Kowalskiego, jak często puszczana w radiu itp. Nie wiem jak Wy, ale ja nigdy nie słyszałam Body Language w radiu, na szczęście :> W Trójce także, te prawie 20 lat temu mogła tam zajść wysoko na listach przebojów, ale czy w dzisiejszych czasach, często ją puszczają (jeśli w ogóle)?
Poza tym chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na użyte przeze mnie słowo "wielki", które znalazło się w tamtym zdaniu nie bez powodu. Wielkim hitem można nazwać Bohemian Rhapsody, We Are The Champions, A Kind Of Magic, czy to nieszczęsne I Want To Break Free, którym tak gardzę Ale czy takie określenie pasuje do Body Language? Nawet na Greatest Hits 2 tego nie ma.
| Oskar napisał: | Co? Moim zdaniem The Words Of Love wcale nie jest nudna i idiotyczna. Jest mega ciekawa i ma klimat jakiego nie ma żadna piosenka na Hot space po za Under Pressure. Obejrzyj sobie to wykonanie utworu na FM tribute concert w 1992 roku to sam zobaczysz, że ta piosenka nabiera większego potencjału grana na live.
[url]
http://www.youtube.com/watch?v=86t49D-lU9M[/url] |
Oskarze, ja pisałam o teledysku, że jest nudny i idiotyczny, nie o piosence
Zresztą te dwa epitety mogłabym równie dobrze przypisać temu utworowi. Dla mnie zdecydowanie najgorsza balladka Briana, nie widzę (słyszę) w niej nic co by mnie poruszyło czy zainteresowało, także nie lubię i już
| Oskar napisał: | ...Yyy wiesz, obawiam się że do The Words Of Love nie nakręcono teledysku, a jedynie występ zespołu w programie muzycznym.
Gdyby ten utwór miał teledysk i to jeszcze dobry, to stałby się przebojem nr. 1 z albumu obok Under Pressure. |
O! Teraz załapał o czym pisałam
Nie ważne czy to nagranie z TV czy nie, video znalazło się na Greatest Video Hits 2 i traktuję je jako teledysk, tak jak dla mnie teledyskiem jest choćby Killer Queen z Top Of The Pops. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Sie 14, 2011 7:34 pm Temat postu: |
|
|
Z gustami nie ma co dyskutować. Jeśli nie lubisz słów miłości to ok.
Chciałbym jednak wyrazić, że dla mnie najgorszą balladką Bri'ego jest "all dead. all dead".
[Yhy wiem że źle napisałem tytuł bo z małej literki, ale tak mi się bardziej podoba, więc jeśli mnie ktoś poprawi, to ja mu poprawię. . . )  _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Nie Sie 14, 2011 7:38 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: | | Chciałbym jednak wyrazić, że dla mnie najgorszą balladką Bri'ego jest "all dead. all dead". |
Źle napisałeś tytuł. Powinien byc przecinek, a nie kropka pomiędzy dwoma członami.
| Lecri napisał: | | Poza tym chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na użyte przeze mnie słowo "wielki", które znalazło się w tamtym zdaniu nie bez powodu. Wielkim hitem można nazwać Bohemian Rhapsody, We Are The Champions, A Kind Of Magic, czy to nieszczęsne I Want To Break Free, którym tak gardzę Ale czy takie określenie pasuje do Body Language? Nawet na Greatest Hits 2 tego nie ma. |
A, jeśli chodziło Ci o TAKI hit, to faktycznie. Choć przysiągłbym, że słyszałem ostatnio gdzieś w radiu. A i choć na GH2 nie ma, to na GVH2 jest już jak najbardziej. Widać, że naprawiają błędy. ;p _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Sie 14, 2011 7:44 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | | Oskar napisał: | | Chciałbym jednak wyrazić, że dla mnie najgorszą balladką Bri'ego jest "all dead. all dead". |
Źle napisałeś tytuł. Powinien byc przecinek, a nie kropka pomiędzy dwoma członami.
|
No pszynajmniej się nie pszyczepiłeś o małom literę
"all dead, all dead" _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Nie Sie 14, 2011 7:51 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | A, jeśli chodziło Ci o TAKI hit, to faktycznie. Choć przysiągłbym, że słyszałem ostatnio gdzieś w radiu. A i choć na GH2 nie ma, to na GVH2 jest już jak najbardziej. Widać, że naprawiają błędy. ;p |
Ja nie słyszałam nigdy i nie chcę usłyszeć. Już starczy, że mam tego pecha, że jak jak jadę w kimś a aucie i leci Zetka (bo inne stacje oczywiście nie istnieją ), to trafiam na IWTBF
Na GH2 nie ma, bo nie stało się tak wielkim hitem, a na GVH2 jest, bo został do tego nakręcony obrzydliwie obleśny teledysk, na którego nie mogę patrzeć (przy video do Back Chat albo Calling All Girls mogę się przynajmniej pośmiać, tutaj nie daję rady). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Nie Sie 14, 2011 10:09 pm Temat postu: |
|
|
Trochę się dowiedzieć, douczyć, zanim cośkolwiek się napisze. Las palabras de amor to nie był teledysk, lecz rzecz zaanektowana jako klip z występu w Top of the Pops. Body Language było na początku lat 80-tych dosyć popularnym kawałkiem (także w Polsce - trzecie miejsce na liście trójki) - nie wiń siebie za ilość swoich lat:) Jest często kowerowaną rzeczą Queen, obecną na mediach (jak najbardziej) i często wykorzystywaną na imprezach. No, ale jeżeli skalę utowru ocenia się przez pryzmat jego obecności na składance... czasem naprawdę się zastanawiam czy warto pisać cokolwiek jeszcze... nie, nie warto.
Innych bzdur nie chce mi się poprawiać.
PS. Znajomości gejowskich knajp w Monachium wypada chwalącym się tą wiedzą jedynie pogratulować.
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Nie Sie 14, 2011 10:19 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Nie Sie 14, 2011 10:12 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | PS. Znajomości gejowskich knajp w Monachium wypada chwalącym się tą wiedzą jedynie pogratulować. |
Dzięki. Wiedziałem, że ta wiedza mi się kiedyś przyda i że zostanie należycie doceniona. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Sie 19, 2011 4:13 pm Temat postu: |
|
|
Hot Space - album kontrowersyjny, zaskakujący i. . . ciekawy.
Po roku 1980 i płycie The Game, która przypieczętowała zwrot grupy Queen w kierunku funk rocka, fani nie wiedzieli czego się spodziewać.
W końcu nadszedł rok '82 i pojawiła się płyta Hot Space - kolejny krok w stronę funk rocka i muzyki disco.
Okres 1980-1982 można przyrównać do "wymiany" fanów.
O ile w tym czasie wielu z najstarszych fanów grupy odeszło od Queen uznając płytę The Game za dowód zdrady przeciw rocku, to bardzo wielu ludzi właśnie wtedy zbliżyło się do nowej muzyki Queen.
Mimo bardzo zróżnicowanych opiń na temat obu płyt, pierwsza szybko stała się kolejnym numerem jeden po A Night At The Opera , druga wdrapała się na pozycję czwartą listy bestselerów w Wielkiej Brytanii i pokryła się złotem.
Płyta zaczyna się żywiołowym "Staying Power", opartym na syntezatorowym pulsie basu i wyrazistym rytmie automatu perkusyjnego, który został dopieszczony jeszcze dźwiękami instrumentów dętych.
Jest czymś co oprócz głosu Freddiego nie nosi w sobie w ogóle żadnych cech Queen z okresu lat siedemdziesiątych, a i nawet z poprzedniej płyty wydanej w 1980 roku. Więc idealnie nadawał się na otwarcie albumu, który był wręcz symbolem przepaści między Queen '70, a Queen '80.
Mimo to, patrząc na tę kompozycję z boku, dochodzę do wniosku że ma polot i jest dość ciekawa. Jednak na tle ogółu twórczości kwartetu znajduje się na szarym końcu.
Kolejna piosenka z płyty to ciekawe, intrygujące połączenie stylów disco z funk rockiem. Oparta na syntezatorze i wdzierającym się w ucho automacie perkusyjnym z dodatkiem ostrych partii gitary Briana tworzy ciekawą i spójną całość - "Dancer". Jedna z fajniejszych na płycie. . .
Pozycja druga to "Back Chat". Utwór wreszcie taki, na jaki zasługuje każdy z nas od takiego zespołu jak Queen w tym okresie. Jest automat perkusyjny, gitara elektryczna i świetne partie wokalne Mercury'ego.
Jedna z najlepszych na płycie. Wiele osób twierdzi, że tworzy zapis burzliwej kłótni i faktycznie można odnieść takie wrażenie. A solo zagrane przez May'a na Red Special stawia kropkę nad "i" w tej kwestii.
Pora na syntezatorowe bagno!
"Body Langage" to kawałek idealny na dyskotekę. Nie słychać w nim w ogóle gitar elektrycznych. Ostatnio stał się powodem dyskusji między Whoatemydinner'em, a Lecri. Uważam, że skoro odniósł takie sukcesy, jak pozycja jedenasta w billboardzie w USA (EDIT) i trzecie miejsce na liście Trójki w Polsce, to mówi samo za siebie.
Ze swojej strony mogę tylko napisać że mi się ten utwór rzadko kiedy podobał.
"Action This Day" to utwór oparty na wyraźnie tanim automacie perkusyjnym. Niezbyt ciekawy kawałek. Ni to grzeje do tańca, ani nie porywa. Jest to najsłabszy punkt płyty. Jest piętą achillesową w dorobku Queen.
"Put Out The Fire" otwiera drugą stronę winylowej płyty, która jest bardziej podobna do wcześniejszego brzmienia Queen. Zaczyna się ciekawym riffem i brzmi rockowo, co powoduje u mnie uśmiech.
Co ciekawe, znajdują się w tym utworze najbardziej agresywne partie gitarowe w historii Queen! Solo powalające z nóg, jednak za krótkie jak dla mnie.
"Life Is Real" - spokojna ballada na cześć nieżyjącego beatlesa Johna Lennona. Dla mnie zawsze nieciekawy moment płyty. Nieco przypomina "Save Me" z poprzedniej płyty The Game.
Znajdują się w niej partie gitary akustycznej i elektrycznej, co wreszcie przypomina Queen. . .
Następna piosenka jest przyjemna dla ucha. Przypomina te przeboje na lato z lat osiemdziesiątych i jest fajna by poruszać ciałkiem.
"Calling All Girls", bo o niej właśnie mowa, to fajny, lekki kawałek do posłuchania w gorące dni (polecam).
"Las Palabras De Amor (The Words Of Love)" to piękny utwór o ciepłym brzmieniu i klimacie, jakiego nie ma żadna piosenka na płycie oprócz "Under Pressure". Szkoda, że kwartet nie grał tego podczas trasy w '82 roku na bis. Wystarczy popatrzeć na jego wykonanie z Tribute Concert z 1992 roku na Wembley, by mieć obraz tego co mogło się dziać podczas trasy w '82.
"Cool Cat" to lekki, ciepły, przyjemny i monotonny kawałek dla osób, które lubią falset Freddiego w akcji. Coś nowego w dorobku Queen. Ja nigdy nie przepadałem za tym numerkiem - za mało ognia.
"Under Pressure" - największy przebój z płyty.
Numer jeden na wielu listach. Basowy riff, którym się rozpoczyna jest znany na całym świecie. Razem z "Another One Bites The Dust" i "Put Out The Fire" tworzy moją najukochańszą queenową funk rockową trójcę.
Co tam będę dużo pisać. Ten utwór jest po prostu genialny!
Podium:
1.Under Pressure
2.Put Out The Fire
3.Las Palabras De Amor (The Words Of Love) _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek!
Ostatnio zmieniony przez Oskar dnia Pią Sie 19, 2011 7:30 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pią Sie 19, 2011 4:55 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: | | Uważam, że skoro odniósł takie sukcesy, jak pozycja jedenasta w billboardzie w Anglii i trzecie miejsce na liście Trójki w Polsce, to mówi samo za siebie. |
Mówi samo za siebie, że... ?
| Cytat: | "Put Out The Fire" otwiera drugą stronę winylowej płyty, która jest bardziej podobna do wcześniejszego brzmienia Queen. Zaczyna się ciekawym riffem i brzmi funk rockowo, co powoduje u mnie uśmiech.
Co ciekawe, znajdują się w tym utworze najbardziej agresywne partie gitarowe w historii Queen! Solo powalające z nóg, jednak za krótkie jak dla mnie. |
Kompletnie nie rozumiem. Co w tej piosence jest funkowego? Taki dość zwyczajny rockowy numer, który nie jest zbyt ciężki ze względu choćby na radosne śpiewanie Freddiego, w dużej części falsetem. Agresywne partie gitarowe? Gdzie? Solówka została nagrana przez pijanego Briana i on sam nie był z niej zadowolony, ale album był nagrywany wśród kłótni i chyba trochę w bałaganie, więc została. Tak się składa, że akurat mi się podoba ta solówka, po prostu wywołuje uśmiech na mojej twarzy, ale... dobre rzemiosło gitarowe to nie jest. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pią Sie 19, 2011 5:12 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: | | billboardzie w Anglii |
Panie, jankesy by się naprawdę pogniewały  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Sie 19, 2011 7:23 pm Temat postu: |
|
|
A ja myślałem że w Anglii. . . sorry.
Co do POTF to agresywne partie to nie tylko riffy rodem z Metllicii (!)
Po drugie, nie napisałem że ten utwór jest funkowy, lol  _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Pią Sie 19, 2011 7:26 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: | Co do POTF to agresywne partie to nie tylko riffy rodem z Metllicii (!)
Po drugie, nie napisałem że ten utwór jest funkowy, lol  |
No tak, ale napisałeś, że jest to utwór funk rockowy, co wskazuje na fuzję rocka i funku. Gnietek uważa, że funku tam w ogóle nie ma, dlatego się Ciebie zapytał, co w niej jest funkowego.
Tak BTW, ja tam szczerze mówiąc też funku nie słyszę. ;/ _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Sie 19, 2011 7:29 pm Temat postu: |
|
|
No szczerze mówiąc to ja też, ale mi się zawsze tak kojarzyło z funkrockiem. . . Takie dziwne trochę. Nigdy się nie zastanawiałem nad tym Edituję
No niby sekcja rytmiczna nie jest w nim postawiona na 1 miejscu, ale zawsze mi się kojarzyło, że jak jest na HS to musi być funk rock. . . _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
punkadiddle
Dołączył: 26 Lis 2008 Posty: 1123
|
Wysłany: Czw Wrz 01, 2011 7:11 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnio słuchałam kilku albumów, m.in. właśnie Hot Space, które uznałam za zmarnowany potencjał. Powinni dojść do głosu Deakiemu, bo za mało tam basów jak dla mnie. Strasznie sztywno wyszła im część piosenek, czyli jak dla mnie rozminęli się z celem. Tj. nie do końca, bo jak mówię - jest pomysł, jest potencjał. Przeleciałam wzrokiem ostatnie posty i właśnie - skoro to nie funk, skoro nie rock - to co? Ogólnie płyta powinna iść w jakimś konkretniejszym kierunku, może przez to ich niezdecydowanie jest taka... pusta. Tj. sami później nie byli zachwyceni swoim eksperymentem, ba, chyba się nawet wstydzili, z tego co pamiętam. (Niech mnie ktoś poprawi albo upewni.)
Przy ostatnim przesłuchaniu najbardziej spodobało mi się coś, co zawsze przeskakiwałam. Wcześniej podobał mi się ten album, uważałam, że jest taki żyw, wesoły. Teraz to zostało co najwyżej do Back Chat, Cool Cat i Under Pressure. A także... do Body Language. Szkoda tylko, że Freddie do tego nie podszedł trochę śmielej, mam wrażenie, jakby się bał pójść o krok dalej. No i tradycyjnie za mało basów.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
StrikesLikeColdSteel

Dołączył: 04 Paź 2011 Posty: 48
|
Wysłany: Wto Paź 04, 2011 11:43 pm Temat postu: |
|
|
Uwielbiam ten album i nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że "nie pasuje" do twórczości Queen. Według mnie właśnie wspaniałą cechą Queen była zabawa różnymi gatunkami i stylizacjami, prawdziwie mistrzowska, bo nie dość że znakomicie wychodziły piosenki to jeszcze przy tym zachowywali swój własny styl. Bardzo lubię Dancer i Hot Space, wspaniałe, energetyzujące utwory, mogłyby z nich być wielkie hity taneczne, gdyby nie to, że ludzie trzymają się etykietek jak głupi. Back Chat też fajne, ale według mnie trochę za słabe w sensie za mało efektowne, bo główna zaleta tej piosenki to tekst a moze jakby wypromowali Dancer albo Staying Power jako taneczny utwór byłoby lepiej, bo BC nie ma tak dużo ani funkowego ani rockowego "pałera", jak niektóre inne utwory z płyty.
Kiedyś najmniej z całego albumu podobało mi się Body Language, bo jak dla mnie jest za mało melodyjny i za dużo postękiwania, ale później zobaczyłam teledysk i uznałam, że jest całkiem zabawny.
Aha, i jeszcze Life Is Real jest słabe jak dla mnie.
A reszta piosenek jest dobra, kilka naprawdę rewelacyjnych, oprócz wyżej wymienionych tanecznych również Put Out the Fire (w dodatku strasznie zabawna i jeszcze z przesłaniem - prawdziwe "bawiąc uczy") Las palabras de amor - fajne, w stylu hiszpańskim.
| Gnietek napisał: |
Kompletnie nie rozumiem. Co w tej piosence jest funkowego? Taki dość zwyczajny rockowy numer, który nie jest zbyt ciężki ze względu choćby na radosne śpiewanie Freddiego, w dużej części falsetem. Agresywne partie gitarowe? Gdzie? Solówka została nagrana przez pijanego Briana i on sam nie był z niej zadowolony, ale album był nagrywany wśród kłótni i chyba trochę w bałaganie, więc została. Tak się składa, że akurat mi się podoba ta solówka, po prostu wywołuje uśmiech na mojej twarzy, ale... dobre rzemiosło gitarowe to nie jest. |
Może powinien był częściej nagrywać po pijaku, bo mi się ta solówka zawsze strasznie podobała... Ale myślałam, że jest taka specjalnie żeby pasowała do tematu, tak jak perkusyjne naśladowanie odgłosów strzałów.
Według mnie utwór jest raczej ciężki, przynajmniej jak na Queen, tylko że jest straszliwie wręcz ironiczny i złośliwy, zawsze miałam wrażenie, że oprócz miłośników broni palnej przedrzeźniają tam też pewną amerykańską manierę. To radosne śpiewanie Freddiego to przecież wyśmiewanie psycholi jarających się bronią... zresztą do dziś Angole chyba lubią się z tego śmiać:
http://www.youtube.com/watch?v=a8UgOvJVol8
Ostatnio zmieniony przez StrikesLikeColdSteel dnia Sro Paź 05, 2011 10:38 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 7:37 am Temat postu: |
|
|
| StrikesLikeColdSteel napisał: | | Bardzo lubię Dancer i Hot Space, wspaniałe, energetyzujące utwory |
Nie było na tej płycie (ani na żadnej innej) takiego utworu jak Hot Space  _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 9:01 am Temat postu: |
|
|
| StrikesLikeColdSteel napisał: | | Według mnie właśnie wspaniałą cechą Queen była zabawa różnymi gatunkami i stylizacjami, prawdziwie mistrzowska, bo nie dość że znakomicie wychodziły piosenki to jeszcze przy tym zachowywali swój własny styl |
Tu jest właśnie zastrzeżenie większości- zespół tutaj tego stylu nie zachował, drastycznie go zmieniając i zamiast bawić się stylami i je okraszając swoim Królewskim brzmieniem- tutaj zabawił się w czystą imitację. To, ze ciągle słychać głos Freddiego a raz na ruski rok odzywa się gitara Maya to trochę za mało, żeby nazwać to zachowaniem stylu... Staying Power na żywo- o, to było z zachowaniem własnego stylu! Albo Back Chat- tak, tam wtedy słyszę że zespół te kompozycje gra po swojemu, łącząc w brawurowy sposób funk, pop i rock. Na albumie jest czysta imitacja nieswojego stylu.
IMO _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 10:22 am Temat postu: |
|
|
Dokładnie.
Kiedyś puściłem to sobie do posłuchania "Staying Power" na słuchawkach w szkole. Kolega się zainteresował czego słucham, więc nic nie mówiąc poprostu podałem mu drugą słuchawkę.
Kolega: "O! Słuchasz Michaela Jacksona? Ma fajne kawałki. Myślałem że nie słuchasz muzyki pop".
Przemilczałem. . .
Hmm. . . Więc to tak wygląda zachowywanie własnego stylu przez rockowy zespół. . . ? _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
StrikesLikeColdSteel

Dołączył: 04 Paź 2011 Posty: 48
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 10:35 am Temat postu: |
|
|
| Paolo napisał: | | StrikesLikeColdSteel napisał: | | Bardzo lubię Dancer i Hot Space, wspaniałe, energetyzujące utwory |
Nie było na tej płycie (ani na żadnej innej) takiego utworu jak Hot Space  |
Ha ha, nie powinnam pisać po nocy, oczywiście o Staying Power mi chodziło.
| Fenderek napisał: | | StrikesLikeColdSteel napisał: | | Według mnie właśnie wspaniałą cechą Queen była zabawa różnymi gatunkami i stylizacjami, prawdziwie mistrzowska, bo nie dość że znakomicie wychodziły piosenki to jeszcze przy tym zachowywali swój własny styl |
Tu jest właśnie zastrzeżenie większości- zespół tutaj tego stylu nie zachował, drastycznie go zmieniając i zamiast bawić się stylami i je okraszając swoim Królewskim brzmieniem- tutaj zabawił się w czystą imitację. To, ze ciągle słychać głos Freddiego a raz na ruski rok odzywa się gitara Maya to trochę za mało, żeby nazwać to zachowaniem stylu... Staying Power na żywo- o, to było z zachowaniem własnego stylu! Albo Back Chat- tak, tam wtedy słyszę że zespół te kompozycje gra po swojemu, łącząc w brawurowy sposób funk, pop i rock. Na albumie jest czysta imitacja nieswojego stylu.
IMO |
IYO, tak. IMO, nie. Jak dla mnie jest wystarczająco queenowate, problem według mnie polega na tym, że każdy fan ma swoje własne wyobrażenie na temat stylu Queen i co w nim jest najważniejsze.
| Oskar napisał: | Dokładnie.
Kiedyś puściłem to sobie do posłuchania "Staying Power" na słuchawkach w szkole. Kolega się zainteresował czego słucham, więc nic nie mówiąc poprostu podałem mu drugą słuchawkę.
Kolega: "O! Słuchasz Michaela Jacksona? Ma fajne kawałki. Myślałem że nie słuchasz muzyki pop".
Przemilczałem. . .
Hmm. . . Więc to tak wygląda zachowywanie własnego stylu przez rockowy zespół. . . ? |
Czymś takim to ja bym sie wcale nie przejmowała, bo prawdę mówiąc większość ludzi kojarzy Queen z I want it all itp. i przy wielu kawałkach opadają im szczęki jak słyszą, że to Queen... A co do popu to w Polsce są jakieś mity na temat popu i rocka i granicy między nimi, ja też kiedyś w liceum usłyszałam od koleżanki, że Queen to taki soft rock czy pop. Tak patrząc to nie dość że więszość klasyki rocka nie byłaby rockiem to jeszcze wszyscy sławni grali pop bo byli sławni i popularni
Ja tam nie jestem znawcą od podgatunków, ale według mnie te piosenki raczej korzystają z funku i disco, akurat lubię porzadny funk czy disco, chociaż nie słucham tego, ale uważam, że to muzycznie ciekawe style, w przeciwieństwie do kiepskiego, tandetnego popu, czy dance'u, czy disco czy rocka, bo jak coś jest kijowe to jest kijowe i żadna przynależność gatunkowa tego nie nobilituje ani nie ratuje. Przy tych utworach nogi się rwą do tańca, nawet jeśli się nie umie tańczyć, jak ja a do słuchania są ciekawe, czyli według mnie dobre. Są dobre jako piosenki Queen bo się ich dobrze słucha i dobre jako funk, bo chce się tańczyć. Mistrzostwo.
A słuchając Queen mam takie wrażenie, że muzycy też się lubili trochę pobawić, bo przecież każdy z nich miał jednak trochę inny gust i zainteresowania, nie badałąm historii zespołu, ale się rzuca w oczy raczje, że Maya zawsze ciągnęło do jakichś rock'n'rollowych czy wręcz folkowych korzeni, Freddie lubił sobie wyskoczyć z czymś teatralnym i nie przeszkadzało mu popowe brzmienie, itp. Mercury ponoć lubił tańczyć, i to się czuje w wielu skocznych piosenkach, nie tylko na Hot Space. Rain must Fall też jest taki. No i wiadomo, że granie w kółko tego samego może doprowadzic do mdłości i Freddie sam w wywiadzie (to chyba było około tej płyty) mówił, że będą grali razem, dopóki to będzie ciekawe i sprawiało im przyjemność, a kiedy się znudzą, to się rozstaną, bo nie ma sensu takie granie.
I prawdę mówiąc jak słysze krytykę Hot Space w tym stylu, to mam taką refleksję, że inżynier Mamoń czy kto to był miał rację. Wielu fanów różnych zespołów tak ma, że chcą tak naprawde w kółko słyszeć tak samo, ale według mnie jak coś jest dobre, to jest dobre niezależnie od tego czy to jest czyjś ulubiony gatunek bądź styl, czy nie. Do pewnego stopnia to rozumiem, ja na przykłąd lubię taneczne piosenki George'a Michaela, ale jego ballady wywołują u mnie mdłości. No ale nie nazywam się fanką George'a. A u Queen wszystko zniesę, nawet brzmienia elektro, których normalnie nie cierpię. Bo Queen to Queen, oni by mogli nawet disco polo zrobić tak, że rzucałoby na kolana. To nie oni się mają trzymać rocka, to rock się trzyma ich.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 11:17 am Temat postu: |
|
|
| StrikesLikeColdSteel napisał: | problem według mnie polega na tym, że każdy fan ma swoje własne wyobrażenie na temat stylu Queen i co w nim jest najważniejsze.
|
Z ciekawości w takim razie- co według Ciebie jest wyznacznikiem stylu i brzmienia Queen? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 11:43 am Temat postu: |
|
|
| StrikesLikeColdSteel napisał: |
| Oskar napisał: | Dokładnie.
Kiedyś puściłem to sobie do posłuchania "Staying Power" na słuchawkach w szkole. Kolega się zainteresował czego słucham, więc nic nie mówiąc poprostu podałem mu drugą słuchawkę.
Kolega: "O! Słuchasz Michaela Jacksona? Ma fajne kawałki. Myślałem że nie słuchasz muzyki pop".
Przemilczałem. . .
Hmm. . . Więc to tak wygląda zachowywanie własnego stylu przez rockowy zespół. . . ? |
Czymś takim to ja bym sie wcale nie przejmowała, bo prawdę mówiąc większość ludzi kojarzy Queen z I want it all itp. i przy wielu kawałkach opadają im szczęki jak słyszą, że to Queen...
|
Ej, wiesz. . . Ja znam naprawdę wielu ludzi w różnym wieku, i tylko malusieńka ich garstka nie kojarzy Queen z twardym hardym i dobrym rockiem! A ci ludzie których znam, to nie są tylko jakieś metale, ale normalni ludzie, którzy słuchają nie tylko rocka, ale electro, techno, popu. . . Powiem więcej. Ja ostatnio zauważyłem takie zjawisko, że coraz więcej młodych ludzi (nastolatków), uświadamia sobie co to jest tak naprawdę Queen. _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
StrikesLikeColdSteel

Dołączył: 04 Paź 2011 Posty: 48
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 12:33 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | StrikesLikeColdSteel napisał: | problem według mnie polega na tym, że każdy fan ma swoje własne wyobrażenie na temat stylu Queen i co w nim jest najważniejsze.
|
Z ciekawości w takim razie- co według Ciebie jest wyznacznikiem stylu i brzmienia Queen? |
Dobry bas, dobra perkusja, dobra gitarra i dobry wokal jednocześnie.
Ja się na muzyce nie znam za bardzo, ale manierę jakąś jednak mieli, najbardziej zwracają uwagę śpiew Freddiego i gitara Maya, ale coś tam jest więcej. Większość utworów Queen wydaje mi się taka dynamiczna i... ciekawa? Taka udziwniona, ozdobna.
[quote="Oskar"][quote="StrikesLikeColdSteel"]
| Oskar napisał: |
Ej, wiesz. . . Ja znam naprawdę wielu ludzi w różnym wieku, i tylko malusieńka ich garstka nie kojarzy Queen z twardym hardym i dobrym rockiem! A ci ludzie których znam, to nie są tylko jakieś metale, ale normalni ludzie, którzy słuchają nie tylko rocka, ale electro, techno, popu. . . Powiem więcej. Ja ostatnio zauważyłem takie zjawisko, że coraz więcej młodych ludzi (nastolatków), uświadamia sobie co to jest tak naprawdę Queen. |
No właśnie o tym mówię, większosć ludzi jednak kojarzy Queen z paroma piosenkami i to głównie z lat 80- i 90-tych, i jak to sobie nazywa tak nazywa, ale chodzi o to, że zawsze są zaskoczeni, kiedy odkrywają różne rzeczy, które im do tego schematu nie pasują, np. mi jakiś czas temu młodszy kolega z podnieceniem sprzedał rewelację, że Mercury miał niesamowitą skalę głosu... ja tam te zdziwienia wszystkie tak samo traktuję. Dziwią się i słuchając Dancer, i Fairyteller's Masterstroke, no i w sumie nic dziwnego, nie znają, to nie wiedzą.
Ostatnio zmieniony przez StrikesLikeColdSteel dnia Sro Paź 05, 2011 12:38 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 12:37 pm Temat postu: |
|
|
| StrikesLikeColdSteel napisał: |
No i wiadomo, że granie w kółko tego samego może doprowadzic do mdłości i Freddie sam w wywiadzie (...). . . |
A co robiło ACDC albo Led Zeppelin? Może mieli tę jakąś różnorodność swojego dorobku, ale jakoś im się nie przewidziało to co robią i nie zrobili skoku w bok w kierunku disco, funky, czy tam jak to nazwiesz. . .
Queen to ewidentnie rockowy zespół, który się bawił stylami zachowując swój własny do pewnego momentu. Dla niektórych tym momentem jest The Game, dla innych Hot Space. To co się działo po tej chwili, to było inne Queen, bo te dwie płyty odbiły się na późniejszych.
Queen zdecydowanie było stać na granie swojego rocka dalej w latach osiemdziesiątych. Z syntezami, czy bez, to gdyby chcieli to przez lata '80 lecieli by takimi kartami jak "I Want It All", czy tam "Put Out The Fire". Ale im się coś pomieszało i zrobili se jaja z własnych fanów i własnego stylu tak naprawdę. _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 12:49 pm Temat postu: |
|
|
| StrikesLikeColdSteel napisał: |
Dobry bas, dobra perkusja, dobra gitarra i dobry wokal jednocześnie.
|
Ja bym jeszcze dodał pianino.
Teraz czemu nie lubię Hot Space- gitary jest jak na lekarstwo, bynajmniej nie jest wszystko jednocześnie. I ani Ty ani ja nie wymieniliśmy klawiszy- a w tym płyta tonie.
To jest oczywiście moja opinia, po prostu chcę Ci pokazać skąd ta płyta ma aż tak wielu przeciwników i uważa się, ze na niej zespół najbardziej zgubił swoje brzmienie
| StrikesLikeColdSteel napisał: |
Większość utworów Queen wydaje mi się taka dynamiczna i... ciekawa? Taka udziwniona, ozdobna. |
Znowu, mnie (tak, chodzi o mnie, nie próbuję zmienić Twojego zdania, tylko wymieniam się poglądami ) własnie tych ozdobników brakuje, wiele z tego zostało przykrytych jednolitą warstwą klawiszy... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Paź 05, 2011 12:55 pm Temat postu: |
|
|
podobnie zresztą jak brakuje dynamiki, ktora z kolei zostala zabita przez fatalną produkcję... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|