| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| HOT SPACE |
| 1 |
|
8% |
[ 3 ] |
| 2 |
|
11% |
[ 4 ] |
| 3 |
|
25% |
[ 9 ] |
| 4 |
|
22% |
[ 8 ] |
| 5 |
|
16% |
[ 6 ] |
| 6 |
|
16% |
[ 6 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 36 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 9:41 pm Temat postu: |
|
|
Sprzęt może byc genialny, brzmienie cudowne- kompozycjom i aranżacjom sprzęt jednak nie pomaga...
Poza tym... przegenialna płyta to taka która WSZĘDZIE brzmi dobrze, a nie tylko na zestawie wartm miliony...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 9:44 pm Temat postu: |
|
|
nie znasz się  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 10:10 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Sprzęt może byc genialny, brzmienie cudowne- kompozycjom i aranżacjom sprzęt jednak nie pomaga...
|
Tak, jedynie koncerty pomogły. To przecież brzmi nieźle na żywo!
Jak dla mnie - nagrane przy użyciu innych środków i od razu byłoby to.. no. Ale muzycznie też jest wiele mankamentów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 10:53 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Fenderek napisał: | Sprzęt może byc genialny, brzmienie cudowne- kompozycjom i aranżacjom sprzęt jednak nie pomaga...
|
Tak, jedynie koncerty pomogły. To przecież brzmi nieźle na żywo!
|
Patrz, że wymieniłem aranżacje. Zamiast dupowatych syntezatorów są żywe instrumenty, wyeksponowana gitara, porządnie brzmiąca perkusja, bardziej rockowa, inne tempo (takie Back Chat, z fantastycznym dialogiem gitary i wokalu pod koniec, czego na płycie nie ma)... Dla mnie chowanie tejże gitary w miksie, kiedy się ma takiego gitarzystę jak Brian May to jak wystawianie Barcelony z Messim na bramce. Kompletna porażka. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 11:06 pm Temat postu: |
|
|
I ja się z tym absolutnie zgadzam - tak samo automat zamiast Rogera?! No to są jakieś jaja.
Parę kawałków z potencjałem, parę nie.. I ten potencjał nie pozwala mi nazwać tej płyty płytą beznadziejną, ale tylko dzięki temu, że wiem, jak te kompozycje brzmiały live. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 6:13 am Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Tak, jedynie koncerty pomogły. To przecież brzmi nieźle na żywo! |
| Fenderek napisał: | | Patrz, że wymieniłem aranżacje. Zamiast dupowatych syntezatorów są żywe instrumenty, wyeksponowana gitara, porządnie brzmiąca perkusja, bardziej rockowa, inne tempo (takie Back Chat, z fantastycznym dialogiem gitary i wokalu pod koniec, czego na płycie nie ma)... |
Dlatego zawsze będę twierdził, że ta płyta nigdy nie spodoba się zwolennikom rockowego oblicza zespołu...
Nie ważne jak, byleby było na ostro. Wyjątki są, ale bardzo rzadko.
God Save The Hot Space!  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 7:32 am Temat postu: |
|
|
| Mandey napisał: |
Nie ważne jak, byleby było na ostro. Wyjątki są, ale bardzo rzadko.
|
E?
Nie, ważne jest jak. Gdyby było nieważne to bym nie zachwycał się QII tylko Motley Crue... Rockowo też ma być (może nawet musi być! zbyt kocham tą muzykę) na poziomie. Ale dla mnie Queen jest zespołem rockowym- żywa perkusja, grana przez rewelacyjnego bębniarza, jeden z najbardziej utalentowanych gitarzystów w historii, z nieprawdopodobnie cudownym brzmieniem gitary- czemu miałbym chcieć tych elementów NIE słyszeć?
Jeszcze jeden argument na to że nieprawda. Gdyby było na zasadzie "nie ważne jak byle ostro"- to Put Out Of Fire uważałbym za najlepszą rzecz na płycie. Uważam go natomiast za jej jednego z największych gniotów i banał do kwadratu. Tu nie pomoże żadne sprzet do delektowania się dźwiękiem- solo w tym utworze to coś okropnego, tekst jeden z najgorszych w karierze a rzecz kwadratowa i toporna. Na żywo grana podobnie do studyjnej- i wychodziło tak samo beznadziejnie...
To samo zdanie mam o Tear It Up z The Works (przy czym tu czasami coś udawało się uratować na żywo- ale tylko trochę) czy Gimme The Prize z AKOM (fajne solo, nic więcej) albo Hitmanie z Innuendo (ten najmniej, ale też). Tak się porządnego rocka nie gra... W tych właśnie kawałkach jest rockowo i.... blado... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:06 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Nie, ważne jest jak. Gdyby było nieważne to bym nie zachwycał się QII tylko Motley Crue...  |
Wiem. To była podpucha.
Byłem ciekaw jak się odniesiesz do tych zarzutów.
A teraz pytanie poza konkursowe. Wolisz bardziej Hot Space czy następujące po nim The Works? Bo ostatnio czytałem sobie temat z survivorami i non stop Dzieła wyprzedzały Gorącą Przestrzeń. Ba! Nawet słabiutki soundtrack do Flasha ją wyprzedzał co uważam za totalną niedorzeczność. Jak już zarzucić chłopakom plastik no to The Works nim ocieka, że aż się rzygać chce!
Ta płyta chyba ze względu na cztery hity ma takie poważanie u fanów.  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:21 am Temat postu: |
|
|
Ależ oczywiście że stawiam Hot Space wyżej od Works! Od AKOM też. Ja na tej płycie widzę potencjał- i przynaję, jakiś pomysł jest. Że on mi zupełnie nie odpowiada to jedno- ale jest. Niektóre utwory są niezłe, choć inne aranżacje bardzo by im pomogły... takie Life is Real na żywo, z chórkami Rogera w refrenie brzmiało bajecznie. O Staying Power i Back Chat nie będę pisał, bo to aksjomaty. Gdyby w Dancer ktoś wrzucił porządne solo a nie to co tam jest i wyrzucił ten telefon- też mogłoby być ciekawie...
Generalnie zarzut wobec Hot Space mam taki. Funk czy jakkolwiek tą muzykę nazwać- ona już istniała. Przed Queen. I po Queen. i byli artyści którzy w tym stylu nagrywali genialnie. Co Queen mogło zrobić wprost idealnie- to ten styl zinterpretować. Niestety, razem z Mackiem zbyt skupili się na jego imitowaniu. I to jest dla mnie największa słabość tej opłyty, coś co dla mnie wybija lata 70-te, keidy style poszczególne, całe ich mnóstwo były interpretowane. Na HS tego nie słyszę- od poprzedniej płyty (Game) zaczęło się nie interpretowanie tylko wierne naśladowanie stylów (i.e. Crazy Little Thing Called Love, które w wersji studyjnej jest bardziej rockabilly niż samo rockabilly a na żywo nabiera cech obu stylów, rocka i rockabilly). Ja wolę kiedy ten zespół na swój sposób opowiada dany styl, robi go po swojemu, swoimi środkami wyrazu. Dla mnie osobiście to skończyło się w momencie w którym Mack zmusił Briana że jak chce brzmieć jak Telecaster to powinien grać na Telecasterze. Dupa- Red Special brzmiałoby podobnie do Telecatsrea, ale jednak inaczej. I to był geniusz Queen- ta gitara potrafiła zrobić wszystko, melotron, całą orkiestrę albo jazzowy zespół dęty. Zagrałaby też i Telecastera. Używanie WŁASNYCH środków by zagrać coś mniej swojego nadawało temu zespołowi własnej tożsamości, w każdym możliwym stylu za jaki się zabierali- a było tego całe mnóstwo. Na GAME a potem ewidentnie na HOT SPACE zespół to po prostu zgubił... I jak dla mnie- zgubił się w danym stylu a nie odnalazł swoją inną twarz, jak to wcześniej miało miejsce. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 3:30 pm Temat postu: |
|
|
A ja tak świątecznie miast pierogów płodzę słowa...Jak zwykle kiedy trzeba działać (w dosłownym rozumieniu!) popadam w stan powszechnie uważany za nieproduktywny
Wysmarowałam „eseje” o moich numerach jeden w dyskografii Queen. Teraz nadszedł czas na album nienumerowalny Hot Space to odpał. Płyta, w której spłodzenie przez rockmenów z krwi i kości, autorów Keep Yourself Alive, Ogre Battle, Bohemian Rapsody itd. długo nie chce się wierzyć. Normalnie muzyczny sheer heart attack .
Sama podchodziłam do HS bardzo długo jak do jeża, intrygowała mnie niezdrowo wręcz, ale nie bardzo wiedziałam jak ją ugryźć, żeby się na wstępie nie zniechęcić i nie pyrgnąć w kąt. Podskórnie czułam, że coś, co wyszło spod królewskich czupryn nie może do niczego się nie dawać. Zbliżenie nastąpiło mimochodem. Mając czynić coś pożytecznego (zapewne pracować ), wertowałam jak zwykle mało twórczo YT. Tam też „niechcący znalazłam” klip do Calling All Girls i popłynęłam...Po nitce do kłębka, po godzinie byłam kupiona . Nie wszystkim oczywiście, wśród muzycznych pasztetów, których niestety dużo, kilka numerów naprawdę zrobiło na mnie wrażenie i to bardzo wyśmienite.
Po tym pierwszym kontakcie, nade wszystko poruszyła mnie artystyczna odwaga, nonkonformizm i chęć poszukiwania nowego, których to pokładami musiały chłopaki dysponować decydując się na wydanie czegoś tak odmiennego od upodobań dotychczasowej docelowej grupy odbiorców. Naprawdę za to maja mój dozgonny szacunek, bo taki „hop w bok” to dla artysty wyczyn nie lada.
Uważam, że HS trzeba traktować jako twórczy eksperyment i całkowicie wyabstrahować z „ciągu rozwojowego” muzyki Queen, czy podobnych dywagacji. Wiele przy takim podejściu zyskuje i naprawdę z daje się lubić, momentami z namiętnością
Zacznę od końca, czyli od najsłabszych wg mnie momentów albumu, których niestety kilka jest.
Do tych „najmniej” należą u mnie:
Life Is Real – O jej...Nie mogłam uwierzyć długo, że to Oni popełnili. Jest to moim zdaniem jeden z najsłabszych, jeżeli nie najsłabszy utwór w całej dyskografii. Jako jedyny mnie naprawdę dławi.
Staying Power – Irytują mnie na samym wstępie pokrzykiwania, a potem jest tak samo źle. Linia melodyczna jest (?) dla mnie cokolwiek problematyczna do uchwycenia, a moje ucho proste jak jak budowa cepa i potrzebuje konkretnej melodyki, a tu słyszę trochę tego, trochę owego, a w rezultacie „Staying Power, power, power, power...” Nie na moje nerwy.
Dancer – Tutaj już lepiej z melodycznością, ale brakuje polotu. Mocny, prosty rytm na dłuższą metę męczy. Całkiem nieźle w pewnych momentach wchodzą gitary, ale też jakoś trochę chaotycznie i „nie do rymu, nie do taktu”.
Put Out The Fire – a to takie ni to ni sio. Ma potencjalne zadatki na przyjemny utwór, ale niestety nie wykorzystane. Co tu dużo pisać, moim zdaniem jest dość nudny, wtórny i sprawia wrażenie wymęczonego.
Action This Day – Całkiem chwyta mnie „refren”, plus wokal w łagodniejszych partiach i syntezatorek na miarę epoki pod koniec rodem z Robots'ów Kraftwerku (uwielbiam).
Irytuje natomiast znowu mocne, nachalne, łupu, cupu w tle, które tak średnio ma rację bytu.
Las Palabras De Amor – Dziwny to utwór, lekki, melodyjny, ale jednak nudnawy i jakiś taki sprany i wyblakły. Kojarzy mi się z klimatami Kelly Family, piosenki biesiadnej i utworów pisanych dla nastolatek. Mam do niego stosunek ambiwalentny, bo z jednej strony jakoś bardzo mnie nie razi, z drugiej dziwnie przytłacza.
Poza "stawką" Hot Spejsową znajduje się Under Pressure, ze względu na odstający od reszty utworów zdecydowanie rockowy charakter. Choć do całości za bardzo nie przystaje, to z pewnością sam w sobie zasługuje na uwagę. Przyjemna, łagodna, wpadająca w ucho, zwarta kompozycja z ciekawą aranżacją. Jedyną chyba klamrą spinającą go z resztą kawałków na płycie (poza Life Is Real i Las Paabras, które są z zupełnie z innej bajki ), jest rytmiczność. Osobiście szczególnie lubię momenty wyciszenia z partiami pstrykanymi i naprawdę niezłe partie wokalne Freda .
A teraz moje perełki .
Cool Cat – kawałek niesamowity, zawsze i nieodparcie kojarzy mi się z miałczeniem. Jest takim rodzajem kociej piosenki . Bardzo podoba mi się oszczędna aranżacja i spokojny, monotonny rytm będący świetną bazą dla falsetowych popisów Freda. Długo nie mogłam się do niego przekonać, a po kilku wysłuchaniach zaczęłam się zastanawiać, jak mogłam go nie chwytać. To zdecydowanie jasny punkt płyty.
Back Chat – Zdecydowanie jaśnieje na tle. Jako jedna z nielicznych sprawia wrażenie przemyślanej, zwartej, jasnej kompozycji. Drażni mnie majkelodżeksonowska maniera z jaką śpiewa Fred w niektórych momentach, ale to wynika z moich osobistych uprzedzeń do śpiewanio-czkanio-bekania. W zasadzie tylko tutaj gitary rewelacyjnie współbrzmią z funkowym, rytmicznym charakterem całości. Dodatkowym plusem jest tekst świetnie dopasowany linii melodycznej. Abstrahuję od tego, że bardzo życiowy .
Calling All Girls – O! A to moja słabość . Bardzo lubię ten kawałek. Jest banalny i kiczowaty, ale w tym jego siła. Ma naprawdę wpadającą i zostającą w uchu linię melodyczną uzupełnioną prostą, ale ciekawą aranżacją. Wokal Freda też się wyróżnia, na tle innych utworów z HS, ekspresją i minimalnym zmianierowniem. Dodatkowym atutem jest odjazdowy teledysk, który jest na mojej liście naj bardzo wysoko. Śmiem twierdzić, że jest to w rzeczywistości jedna z tych piosonek, które winno się słuchać ze stosowną wizją, zyskuje.
Body Language – Uwielbiam . Kawałek jest tak minimalistyczny, że trudno pisać o aranżacji, czy stricte muzycznej, instrumentalnej stronie. Linia melodyczna jednak jest o to stosowna do całości, wije się niczym wąż i zgrabnie spina całość. Utwór jest mocny, dosadny, mega sensualny, zmysłowy i podnosi ciśnienie Mmmm. Jednym słowem działa. Przypuszczam, że taki był jego cel. Teksty „Don't talk”, „...snakes in your eyes...”, „... you've got the cutest ass I've ever seen...” zaśpiewane są wprost obłędnie, na samą myśl o nich, samo wspomnienie przechodzą mnie ciarki.
Reasumując nie taki diabeł straszny ! _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aia

Dołączył: 02 Gru 2010 Posty: 200 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 8:14 pm Temat postu: |
|
|
| daga napisał: | ...na mus przychodzisz na spotkanie i bonsujemy przy BL Jedna z nielicznych wie co dobre na HS :-* |
No i bingo, to lubię
Spotkanie styczniowe mam w planach! Jeszcze jak jesteście chętne na parkiet, to w ogóle rewelacja, bo ja mało stacjonarna generalnie jestem i zwykle mnie nosi...Nie mogę przepuścić szansy powywijania w ognistym "rytmie" BL Miód. _________________ Errare humanum est...
SERDUCHA SERDUCHOM |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Czw Gru 30, 2010 6:57 pm Temat postu: |
|
|
Dałem Hot Space 4 taka mocną 4, są piosenki które się podobają i które się nie podobają a więc do rzeczy:
Staying Power - nie porywa mnie ta piosenka nieco nudna brakuje jej życia, melodia taka festyniarska..wersja koncertowa o niebo lepsza..
Dancer - wg mnie najsłabszy punkt płyty słucham tego i słucham i nie mogę się przekonać..
Back Chat - strasznie mi się podoba ta piosenka bardzo ciekawa i fajna solówka Briana chwytliwa melodia, ten kawałek nabierał jeszcze większego życia w wersjach koncertowych
Body Language - Oj kiedyś tego nie mogłem z cierpieć a teraz nawet mi się podoba i słucham od czasu do czasu ale to w dużej dzięki teledyskowi, wyróżnić można tu śpiew Freddiego i strzelanie palcami (jeżeli było autentyczne bo tego akurat pewian nie jestem)
Action This Day - kolejna melodyjka jak z festynu... żeby ten refren miał trochę więcej życia i po raz kolejny trzeba rzec że wersja koncertowa jest o niebo lepsza
Put Out The Fire - namiastka rockowego pazura nawet fajnie się słucha choć gitara mogła by być mocniejsza, tekst jest słaby ale koniec końców w końcu mamy trochę rocka;)
Life Is Real - moja ulubiona piosenka z tej płyty, piękna prosta ballada z mocnym dosadnym tekstem myśle że Lennonowi by sie spodobała;)
Las Palabras De Amor - piękna piosenka taka romantyczna, lekka, melodyjna ( na marginesie dodam ze będąc w niedziele w karczmie góralskiej jakaś kapela na wstępie przed grą swych biesiadnych kawałków zagrali instrumentalne LPDA)
Cool Cat - nie przepadam za Mercurym śpiewającym falsetem ale ta piosenka nawet dosyć przyjemna i ujdzie jako tako, z melodii przypomina mi trochę początek My Baby Does Me
Under Pressure - nr 2 na tej płycie wg mnie, świetna piosenka znakomita linia basu i ten duet z Bowie, szkoda wielka że Queen tylko ten jeden raz nagrali piosenkę z innym artystą..
Generalnie płyta nie jest najgorsza ale do ideału jej daleko, trzeba też uczciwie przyznać że wokal Freddiego był w znakomitej formie _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 11:58 am Temat postu: |
|
|
Płyta jest bardzo niedoceniana, chociaż ma wiele mankamentów, to zawiera dużo ciekawych ekspresjii, wartych uwagi większej
Staying power-Rzeczywiście brakuje jej polotu, ale fajnie nadaje się się na otwarcie albumu(przynajmniej patrząc okiem popu/disco)
Dancer-Bardzo ciekawe połączenie rocka z funkiem z domieszką syntezatora. Mi się podoba. Plus za solo
Back Chat-Fajny nastrój ma ta piosenka i znowu wielki plus za solo. Deacon nie chciał tu sola na elektryku!
Body Language-Tutaj wogóle nie słyszę gitary. Ale to nie znaczy że z miejsca skreślam kawałek.
Brakuje mi chociaż elektrycznej perkusji. Hmm. . . jakiś automat...
Najbardziej podoba mi się ten fragment gdzie chłopaki strzelają palcami.
Z początku brakuje polotu jej. Zasługuje tutaj na większą uwagę partia wokalna Fieddiego Mercury'ego. Jakby przeniesiona z "Get Down Make Love".
Action This Day-To bardzo śmieszne że taki zespół jak Queen zaprezentował coś takiego...
Put Out The Fire-Bardzo fajna funk-rockowa piosenka.
Fajny riff na początku i mega fajne solo. Ale przeszkadza mi na popczątku ten chóralny falset
Life Is Real-Trochę mi beatlesów przypomina, ale chyba o to chodzi. Dla Lennona. Super ballada! Plus za nią
Calling All Girls-Fajne, chwytliwe i radosne.
Ale ja bym to wstawił po "The Words Of Love".
Las Palabras De Amor-Moim zdaniem gdyby zrealizowano do tego teledysk, to byłby przepój-hit obok "Under Pressure". Ciepły klimat
Cool Cat-Super piosenka. Taka aksamitna troszkę, delikatna, subtelna. Jednak dla mnie nieco monotonna.
Under Pressure-Idealnie zgrana z teledyskiem. Kiedy słyszałem ją w całości i ze świadomością że to utwór Queen, to właśnie oglądając teledysk i jak zobaczyłem tych tańczących ludzi, tę radość to sam chciałem tańczyć. Głęboki utwór.
Reasumując, Hot Space - moim zdaniem - dyskfalifikuje się z miejsca dlatego że to była zbyt gwałtowna zmiana stylu. Faktycznie pierwsza strona płyty to niezbyt fajne doświadczenie, ale cieszmy się że jest tam coś takiego jak "Back Chat". _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zinger menu

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 396 Skąd: dzikie kraje
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 12:15 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie "Staying power" jest zdecydowanie trzecie, po "Under pressure" i "Back chat". Oczywiście głównym atutem i elementem, bez którego ta piosenka by nic nie znaczyła, jest dynamiczny, żywiołowy śpiew Mercury'ego. No, można by do tego dorzucić jeszcze tę rytmikę kreowaną przez linię basową - niestety elektroniczną, ale bardzo gustowną. To w zasadzie taki popis wokalny Freddie'go, ale jak dla mnie, porywający. A wersja z Live at the Bowl nie gorsza. _________________ 2009 edo bentley continental gt speed 2006 edo volkswagen touareg red black |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pon Lip 04, 2011 3:42 pm Temat postu: |
|
|
Dobra, nabyłem w końcu HS. Nie chcę nic mówić, ale dla mnie Mercury dawał tu najwięcej pupy. Niby był "głównym architektem" ale jego piosenki są tu chyba najsłabsze - ale zacznijmy od początku:
Staying Power - jeśli byłbym fanem Queen z lat 70. i pierwszy raz włączył tę płytę, to przy tym kawałku najzupełniej padłbym na zawał. Syntezatory brzmią fatalnie, Freddie śpiewa z głupią manierą a produkcja jest ciężko irytująca. Plus za "dęciaki" i za przebojowość (dobrze ukrytą, ale pokazaną w pełni na koncertach) - 4.5/10
Dancer - ładna melodia, jeszcze bardziej irytujący refren, ale wpada w ucho. No i jest trochę rockowego pazura. 5.5/10
Back Chat - trochę lepsze syntezatory, żywy bas i całkiem nieźle się tego słucha. Jest dobre solo wreszcie. 7/10
Body Language - aaaaaaaaaaa! I to było na 3. miejscu na LP Trójki . 2/10
Action This Day - lepsze od SP jeśli chodzi o płytę, gorsze jeśli chodzi o koncerty. 5/10
Put Out the Fire - na każdej innej płycie z lat. 80 byłoby mocno przeciętne, tutaj się wyróżnia - w tym dobrym kierunku (People with guns - FTW! ). 6/10
Life is Real - ballada, która ani ziębi, ani grzeje. Co ważne - nie irytuje. 5.5/10
Calling All Girls - zaczyna się bardzo obiecująco, ale dalej nie jest już tak pięknie. Naiwne, ale zgryźliwe. 6/10
Las Palomas - kiedyś rzygałem tym kawałkiem, ale w kontekście całej płyty wypada...zbawczo. 5.5/10
Cool Cat - fajne. Jak dla mnie jeden z lepszych momentów płyty. 6.5/10
Under Pressure - nareszcie coś przy czym można otrzeć łzy rozpaczy. Mimo, że fenomenu UP nigdy nie rozumiałem, to teraz wydaje mi się megaultrahiper hitem. 8/10
Podsumowując - Freddie zamiast pitolić przez większość płyty, mógłby powydzierać trochę mordę. Na pewno byłoby lepiej. Roger mógłby wziąć dupsko w troki i coś pograć uczciwie na żywej perkusji. Brian zamiast udawać, że syntezator to nieszkodliwy toster, mógł wywalić go przez okno i grać swoje na Red Special. A John niech się nie odzywa, bo to wszystko przez niego. Jego honor uratował UP i Cool Cat.
Dałem 3. Niech mają. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Czw Lip 28, 2011 10:41 am Temat postu: |
|
|
Mała errata: teraz bym wystawił 4. Wprawdzie BL i SP nadal straszą, ale reszta po dłuższym odsłuchu prezentuje się lepiej. _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Sie 02, 2011 2:11 pm Temat postu: |
|
|
Dziś, z małego antykwariatu wyniosłem świeżutkie, nienaruszone amerykańskie wydanie Hot Space na winylu. Ekscytacja.
Ależ brzmi! Dźwięk się tli, bas miękko wychyla zza perkusyjnego podbicia. Cudo. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Żbik88

Dołączył: 05 Kwi 2009 Posty: 573 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 02, 2011 3:02 pm Temat postu: |
|
|
| Zawsze chcialem posluchac czegos z winylu a szczegolnie hot space... nigdy nie mialem mozliwisci niestety. Ciekawa jaka to roznica w odbiorze jak brzmi takie hot space z winyla w porownaniu z np remasterem cd. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Sie 02, 2011 3:11 pm Temat postu: |
|
|
| Brzmi pełniej. Niesamowite jest podbicie i tłumienie basu. Wiesz, generalnie tym wyróżnia się brzmienie dobrego winyla - pełnią i głębią dźwięku. Hot Space w tym wymiarze nabiera zupełnie nowych barw. W Warszawie polecam antykwariat na Tamce 45B - można dostać znakomite wydania winylowe. Tam trafiłem m.in. na cudowne wydanie The Game, które brzmi tak, że buty same lecą z nóg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Żbik88

Dołączył: 05 Kwi 2009 Posty: 573 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Sie 02, 2011 3:25 pm Temat postu: |
|
|
To niesamowite ze hs moze brzmiec jeszcze pelniej ostatnio patrzylem na jakies gramofony z funkcja digitalizacji z zamiarem kupienia (cana ok 300-400zl). Kto wie moze po urlopie skusze sie Dzieki za adres na pewno odwiedze!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Czw Sie 04, 2011 12:39 pm Temat postu: |
|
|
Dlaczego ja nie mieszkam w Wawie?!
W Sopocie, czy tam Gdyni ze świecą szukać takich miejsc!
Teraz jest Jarmark Dominikański to może coś znajdę, ale przez cały rok w antykwariatach tylko jakieś książki itp. stare, żadnych winyli Queen...  _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 11:34 am Temat postu: |
|
|
Du, du-du-du-du-du! <- Początek do Staying Power dla niezorientowanych. Jakoś w końcu trzeba zacząć recenzję.
Staying Power - Synth horn fest na albumie, w czasie koncertów absolutny wybuch energii. Właśnie dzięki wersji livez Milton Keynes bardzo lubię ten utwór - cały zespół daje radę, a Freddie ma głos jak dzwon. Niezła piosenka nawet z tymi syntezatorami.
Dancer - Brian piszący disco? Czemu nie, ale nie takie. Irytuje mnie ta piosenka do bólu, głównie za sprawą refrenu. Gitara jest, ale nie o to chodzi - to po prostu słaby utwór. Najczęściej po prostu przewijam.
Back Chat - John w formie jeśli chodzi o pisanie piosenek. Chwytliwe, fajny riff i solo Briana. Wolę w wersji singlowej, a już najbardziej w wersjach koncertowych, ale albumowa też jak najbardziej na tak.
Body Language - Muzyka jak w gejowskim klubie w Monachium. Fajny motyw basowy, ale nawet on jest zepsuty przez to, że zagrany na tanim Oberheimie. A reszta to suabizna.
Action This Day - Pięknie, kończy się syntezatorowy bas, zaczyna się plastikowy automat perkusyjny. Co prawda w Body Language też był, ale to to czuć jak cholera. Ale poza tym to nie ma się do czego przyczepić... no dobra, jest jeszcze dęciak rodem ze Staying Power, który brzmi wręcz ironicznie. A tak to fajna piosenka jest.
Put Out The Fire - People get shot by people. People with bad lyrics!
Life Is Real (Song For Lennon) - ZAWSZE przewijam, więc nie pamiętam jak brzmi właściwie. Wiem jednak, że to chyba było takie gofrowate, że słuchać się nie dało. Po tytule stwierdzam, że moje przypuszczenia są słuszne.
Calling All Girls - Uwielbiam teledysk, ten roboty tak idiotycznie wyglądają... A w ogóle to to jedna z bardziej znośnych piosenek jest na tym albumie. Naina do bólu, ale przyjemnie się słucha.
Las Palomas - AKA demo We Believe. Przyjemne, ale nie warte zbytniej uwagi. Ot taka balladka. Wydanie na singlu tego powinno być potraktowane śmiechem na sali, ale jako kolejny utwór na albumie może być.
Cool Cat - Freddie bawi się falsetem. Nie przepadam za Mercurym śpiewającym tą techniką, dlatego przewijam, podobnie jak to ma miejsce z Pain z AKOM. Ale słuchałem ostatnio wersji z Bowiem i nie dosyć, że nic nie wnosi, to piosenka mi się przez te wstawki zdaje słabsza niż w rzeczywistości jest.
Under Pressure - <Alleluja> Po tym całym albumie, ta kolaboracja, którą i tak uwielbiam, wydaje mi się absolutnie fenomenalna. Dobry trick z umieszczeniem tego na końcu, zespole Queen.
Mam mieszane uczucia co do tej płyty. Nowa droga przed Queen, całkowita przktycznie zmiana stylu... No ale i słabe ścieżki. Dużo ich. Hmm... Dam 3, chociaż wachałbym się jeszcze, czy nie dać 4. Ale 3 wydaje się słuszną oseną. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 11:42 am Temat postu: |
|
|
Dla mnie największa trójka Hot Space to utwory "Under Pressure", "The Words Of Love" i "Put Out The Fire". czasem przesłucham sobie Back Chat i stwierdzę że trzyma poziom jak na te płytę, ale nnie lubię takich nut. _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lecri

Dołączył: 16 Sty 2010 Posty: 159 Skąd: Pomorze
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 12:47 pm Temat postu: |
|
|
| whoatemydinner napisał: | | Las Palomas - AKA demo We Believe. Przyjemne, ale nie warte zbytniej uwagi. Ot taka balladka. Wydanie na singlu tego powinno być potraktowane śmiechem na sali, ale jako kolejny utwór na albumie może być. |
Jak dla mnie sama decyzja wydania tego na singlu nie jest taka zła jak teledysk do tego. Nie wiem czy nie najnudniejszy i najidiotyczniejszy ze wszystkich.
A Body Language na singlu to jest jeszcze większa pomyłka, dobrze, że chociaż jakimś wielkim hitem się nie stało. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 12:53 pm Temat postu: |
|
|
Co? Moim zdaniem The Words Of Love wcale nie jest nudna i idiotyczna. Jest mega ciekawa i ma klimat jakiego nie ma żadna piosenka na Hot space po za Under Pressure. Obejrzyj sobie to wykonanie utworu na FM tribute concert w 1992 roku to sam zobaczysz, że ta piosenka nabiera większego potencjału grana na live.
[url]
http://www.youtube.com/watch?v=86t49D-lU9M[/url] _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 1:07 pm Temat postu: |
|
|
| Lecri napisał: | | A Body Language na singlu to jest jeszcze większa pomyłka, dobrze, że chociaż jakimś wielkim hitem się nie stało. |
No chyba, że mówimy o Polsce. Tu to było na 3 miejscu na liscie przebojów Radio Polskiego programu Trzeciego.
EDIT: Tfu, się zagmatwałem w nazwie radia. _________________

Ostatnio zmieniony przez whoatemydinner dnia Pią Sie 12, 2011 1:11 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 1:09 pm Temat postu: |
|
|
Polacy nie mają gustu. . . ?  _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 1:38 pm Temat postu: |
|
|
Może nie chodzi o brak gustu, ale o to, że HS była pierwszą płytą która się ukazała od początku istnienia LP3. I może chodziło tu o to, że słuchacze chcieli na siłę uhonorować Królową. Podobnie z 1. miejscem Las Palomas.
Zresztą sami zobaczcie _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Pią Sie 12, 2011 2:12 pm Temat postu: |
|
|
Body Language doszło do 11 pozycji na Billboardzie.
Jak na taki rynek jak USA, to jest sukces. Także panie i panowie, szacunku trochę dla tej kompozycji!  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|