| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| HOT SPACE |
| 1 |
|
8% |
[ 3 ] |
| 2 |
|
11% |
[ 4 ] |
| 3 |
|
25% |
[ 9 ] |
| 4 |
|
22% |
[ 8 ] |
| 5 |
|
16% |
[ 6 ] |
| 6 |
|
16% |
[ 6 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 36 |
|
| Autor |
Wiadomość |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Maj 05, 2009 8:17 pm Temat postu: |
|
|
| AveQueen napisał: | Lubie tylko Under Pressure i Las Palabras... reszty nie potrafię pojąć  |
przekonaj się choć do wersji live - np. do tej, gdzie freddie kładzie mnie na kolana wokalnie, a aranż jest po prostu genialny:
http://www.youtube.com/watch?v=qmdSc8jcfdU
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sro Maj 06, 2009 12:10 am Temat postu: |
|
|
OOooo tak, ta wersja jest wprost genialna... sama piosenka do aranżacyjnie i tekstowo ( ) najtrudniejszych nie zależy [choć nie jest też wcale wbrew pozorom najprostsza], natomiast jej żywiołowość i energetyczna dawka, eksponowana przez Queen na scenie, to coś wspaniałego Ehhh, jeżeli cała trasa Hot Space (a szczególnie jej amerykańska odnoga) wyglądała, to muszę szybko zaopatrzyć się w jakieś dobre bootlegi  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kroto

Dołączył: 31 Paź 2008 Posty: 13 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Maj 08, 2009 2:53 pm Temat postu: |
|
|
| Hot Space – płyta, która przez długi okres czasu do mnie nie przemawiała. Nie mogłem się wyzwolić od kontrastu pomiędzy Hot Space, a pozostałymi albumami z lat siedemdziesiątych. Przez długi czas trawiłem z tej płyty tylko Under Pressure. Nie mogłem znieść tego wszechobecnego plastiku, aż stał się cud;) Na rynku pojawiła się płyta ‘Queen On Fire - Live At The Bowl‘ i nie mogłem uwierzyć, że te piosenki na żywo prezentują się zupełnie inaczej. Więcej czadu, więcej rocka, mniej plastiku. Nie zmienia to mojego zdania, że płyta sama w sobie jest średnia. Pokazuje natomiast, że w tym materiale drzemał spory potencjał. I teraz muszę przyznać, że Staying Power, Body Language, Back Chat, Cool Cat czy wspomniane wcześniej Under Pressure częściej goszczą w mojej playliście. Ogólnie samą płytę oceniam na 3+. Same piosenki nie są złe niestety całość kładzie produkcja i jej syntezatorowa nowoczesność. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
missfried

Dołączył: 02 Maj 2009 Posty: 7 Skąd: Kołobrzeg
|
Wysłany: Pią Maj 08, 2009 10:10 pm Temat postu: |
|
|
a ja lubię Hot Space bardzo, przekonałam się do tej płyty. Słucham jej zawsze jak mam dobry humor.
lubię Back Chat, Under Pressure to mistrzostwo wg mnie, Staying Power jest dość miłe, Action This Day jest znośne. Czasem potrafią irytować syntezatory ale ogółem według mnie przyjemna płyta, dobrze, że w dyskografii Queen znajduje się taka odstająca od reszty płyta. _________________ God Save The Queen! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Maj 08, 2009 10:21 pm Temat postu: |
|
|
ja po raz kolejny podkreślę, że dla mnie produkcja hot space jest genialna... takiej przestrzeni i selektywności dźwięku nie ma żadna płyta queen. można narzekać na produkcję jazz, queen I czy innuendo... ale nie sposób narzekać na produkcję hot space. jestem pod wrażeniem tego co zrobił mack, krórego freddie nazwał po nagraniu tej płyty geniuszem. niestety, zupełnie nie rozumiem tego co się z mackiem stało na fatalnym produkcyjnie the works i części produkowanej przez niego na a kind of magic...
Ostatnio zmieniony przez krs dnia Pią Maj 08, 2009 11:00 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Pią Maj 08, 2009 10:29 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | ja po raz kolejny podkreślę, że dla mnie produkcja hot space jest genialna... takiej przestrzeni i selektywności dźwięku nie ma żadna płyta queen. można narzekać na produkcję jazz, queen I czy innuendo... ale nie sposób narzekać na produkcję hot space. jestem pod wrażeniem tego co zrobił mack, krórego freddie nazwał po nagraniu tej płyty geniuszem. niestety, zupełnie nie rozumiem tego co się z mackiem stało na fatalnym produkcyjnie teh works i części produkowanej przez niego na a kind of magic... |
Mój człowiek. Mack... można powiedzieć, pojechał troszeczkę po równi pochyłej. Ja zawsze broniłem i będę bronił Hot Space. Cóż, taki to już ze mnie Hot Zbok.
KRS - czy browar w Poznaniu nadal aktualny... ?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Maj 08, 2009 10:59 pm Temat postu: |
|
|
| browar zawsze:) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Sob Maj 09, 2009 2:19 pm Temat postu: |
|
|
Tak sobei rozkminiam, że ta płyta ma w sobie wiele gejowskich znamiom Jak gdzieś wyczytałem Tęcza jest symbolem gejów - a jaskrawe kolory na tej płycie są takie jak kolory tęczy, no i poza tym wiadomo "Body Language", która jest neimal jak to ktoś określił "manifestem geja", "Dancer", "Staying Power" czy nawet "Back Chat" (choć to nie Freda) też mają coś z tego klimatu "pedalska" płyta
Widać, że Fred miał ciągotki do takiego stylu, ale na całość poszedł dopiero 3 lata później  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Sob Maj 09, 2009 6:05 pm Temat postu: |
|
|
nie mówie, że całość, ale coś w tym jest  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Pon Maj 18, 2009 5:28 pm Temat postu: |
|
|
Dzisiaj, po długiej przerwie w pisaniu w tym dziale, moja ocena Hot Space. Cóż, na początek muszę przyznać, że wcześniej nienawidziałam strasznie tej płyty, ale - po zastosowaniu zasady "przekonuję się na siłę" - zaczęło mi się owo kontrowersyjne dzieło podobać.
STAYING POWER - dość często jej ostatnio słucham, ale nienawdzę momentu w chwilę po "You and I can play ball baby" i się nie mogę dalej do niego przekonać.
DANCER - to lubię, zwłaszcza jak swego czasu do szkoły jeździłam. Rano dobrze dawało kopa
BACK CHAT - też lubię, choć w pewnym momencie już mam dość, za długie trońkę jak dla mnie
BODY LANGUAGE - ta piosenka nigdy, ale to nigdy mi do gustu nie przypadnie. Takie irracjonalne uprzedzenie.
ACTION THIS DAY - lubię, bo Taylora Choć refren mnie denerwuje nieco.
PUT OUT THE FIRE - piosenka legendarna z tego albumu w moim prywatnym mniemaniu, gdyż to ona sprawiła, że małymi kroczkami zaczęłam poznawać HS.
LIFE IS REAL (SONG FOR LENNON) - taki inny klimat, spokojniejsza. Bardziej w stylu opowieści, a to lubię w piosenkach
CALLING ALL GIRLS - zachwyt tą piosenką zaczął się od obejrzenia teledysku a poza tym to również Rogera
LAS PALABRAS DE AMOR (THE WORDS OF LOVE) - kiedyś bardzo mi się podobała, teraz już nieco się znudziłam. Mój tatuś bardzo ją lubi, jak jedziemy samochodem to na początku piosenki jest takie gwałtowne przygłośnienie (dlatego cieszę się, że nie zaczyna się jak np "It's A Hard Life" )
COOL CAT - też lubię, ale niemniej wokal Freddiego po mniej więcej minucie zaczyna denerwować. Także rzadko kiedy słucham jej całej.
UNDER PRESURE - lubię, choć jest na etapie znudzenia obecnie. Ale jak usłyszałam ją w jednym z butików ostatnio to miło się zaskoczyłam. I to też kolejna z ulubieńszych piosenek taty
Generalnie dałabym jakieś 4+/ 5-. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Czw Sie 27, 2009 11:29 am Temat postu: |
|
|
Oczywiście nie dziwię się, że ten album budzi takie kontrowersje, bo to od razu słychać. Ale mi się osobiście bardzo on podoba. Queen postanowił sobie nieźle poeksperymentować i uważam, że ten zabieg im się mocno udał. Może opiszę, co mnie więcej myślę o każdej piosence.
1.Staying power - mocne wejście w ten elektroniczny świat płyty. Bardzo mi się utwór podoba. Fajnie charakteryzuje lata 80 i uważam, że te istrumenty dęte dodają jeszcze fajniejszego charakteru.
2.Dancer - nie jest to na pewno arcydzieło, ale na pewno dobrze współgra z pozostałymi utworami i też mi się go wybornie słucha. Takie proste piosenki, to ja mogę słuchać
3.Back chat - zdecydowanie mój faworyt! Uwielbiam to jego mroczne brzmienie, ładne nuty. Po prostu klimatyczny i piękny. A teledysk nadaje mu jeszcze ciekawszego klimatu. Uwielbiam ogólnie kompozycje Deacona.
4.Body language - piosenka z tego, co widzę, mocno nie lubiana. Natomiast mi się podoba Jest śmieszna i świetnie charakteryzuje okres, w którym powstała. Poza tym ma świetny teledysk
5.Action this day - niezły utwór. Najfajniejszy jest refren
6.Put out the fire - mocny, rockowy utwór na tej elektronicznej dość płycie. Mimo, iż różni się tu od pozostałych, nie psuje klimatu albumu, ani nie zaburza porządku. Jest świetny.
7.Life is real (Song for Lennon) - miły, klimatyczny utwór. Trochę smutny, jest naprawdę udany i ma niezły tekst.
8.Calling all girls - naprawdę udany utwór. Nie odstaje tak naprawdę poziomem od ostatnich i późniejszych płyt Queen. Nie stała się wielkim hitem, a teledysk ma świetny
9.Las palabras de amor (The words of love) - piękny utwór. I to, że tu pojawia się hiszpański, to jego największa zaleta. To całkiem solidna piosenka o miłości.
10.Cool cat - najdziwniejszy utwór na płycie. Aczkolwiek miły do słuchania. Fajnym falsetem posługuje się Freddie.
11.Under Pressure - znany i ograny do bólu. Zdecydowanie odstaje od reszty płyty. Być może ten utwór jest najlepszy patrząc obiektywnie, ale są utwory na tej płycie, które MI się bardziej podobają. Trafnym pomysłem było zaproszenie Davida Bowie do tego nagrania.
Wiem, że moje recenzje piosenek są praktycznie na znikomym poziomie, a nawet podszywane często ładnymi słówkami, ale w ten sposób wyraziłem, co na temat tej płyty i utworów myślę. I pewnie moja recenzja nie wybije się jakoś spośród innych, podobnych.
Każdy utwór opisałem praktycznie w superatach, bo każdy z nich naprawdę mi się podoba. Świetnie ze sobą współgrają, tworząc razem całkiem dobry album. Niesłusznie jest uznawany za najgorszy. To miano (NIESTETY ), należy się albumowi "The Works".
Ogólnie daję 5 za to, że poeksperymentowali i wyszła z tego naprawdę ciekawa płyta z fajnym klimacikiem. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
innuendo91

Dołączył: 30 Gru 2008 Posty: 228 Skąd: Gdańsk/Sopot/Gdynia
|
Wysłany: Wto Paź 06, 2009 11:18 pm Temat postu: |
|
|
Zastanawia mnie fakt, iż Brian powiedział, że z płytą HS Queen nie wszedł w odpowiednim czasie. Wyraził się również, że Jackson z płytą "Thriller" trafił w idealnym momencie.
Nie bardzo rozumiem o co chodzi. Czy pół roku robi w muzyce aż taką różnicę? _________________ "My soul is painted like the wings of butterflies
Fairytales of yesterday will grow but never die
I can fly - my friends" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Wto Lis 10, 2009 10:56 pm Temat postu: |
|
|
Dam 4. Płyta jest wg mnie niezła, natomiast denerwują mnie Body Language i Cool Cat  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Pią Lis 20, 2009 1:37 am Temat postu: |
|
|
Ode mnie tylko 3.
No widzę, że sporo tu hotspejsowych zboczeńców. Ale ja niestety nie poszerzę ich grona. Już prędzej poszerzyłbym grono tych dełorksowych. Ich to jest dopiero mało.
Dla mnie ta płyta jest po prostu średnia i zdecydowanie najsłabsza ze wszystkich w dorobku Królowej. Nie znaczy oczywiście, że zupełnie zła i do dupy, no ale mnie specjalnie nie porywa, a którąś płytę muszę chyba uznać za najsłabszą ze wszystkich. Ponadto rzadko kiedy udaje mi się ją przesłuchać w całości.
Ja co prawda lubię disco-funkowe klimaty, no ale niekoniecznie w wykonaniu Królowej. Z całej płyty to mi się podoba zaledwie połowa utworów(mniej więcej), a reszta to ani mnie grzeje ani ziębi. Jest po prostu taka sobie.
Ale muszę przyznać, że w wersjach koncertowych te utwory brzmią już o niebo lepiej i tam słucham ich już z jak największą przyjemnością!!!
No a teraz po kolei utwór po utworze:
1.Staying Power - Dobry utwór. Fajne są tu wstawki instrumentów dętych oraz linia basu. Chociaż wersja studyjna daje radę to jednak mimo wszystko zdecydowanie wolę wersję koncertową. Ta to dopiero wymiata! Wersji z Milton Keyes potrafię słuchać na okrągło i ani trochę mi się nie nudzi!
2.Dancer - Ten kawałek to już jest niestety słaby. Dawniej mi się nawet podobał, ale teraz to już mi wogóle nie podchodzi. Zaledwie wstęp jeszcze jako tako mi się podoba, ale nic więcej.
3.Back Chat - Mój drugi ulubiony utwór na płycie zaraz po 'Body Language'. Bardzo rytmiczny, ma taką jakby głębię no i gitarowa solówka mi się w nim podoba. A i wersja koncertowa również jest w dechę!
4.Body Language - Mój ulubiony kawałek na płycie. Aczkolwiek nie wiem czy już w niedługim czasie nie zostanie zdetronizowany przez Back Chat chociażby. Ale jak narazie to króluje właśnie on! Podoba mi się tutaj ta gra syntezatorów i nie przeszkadza wcale brak gitary. Podoba mi się tutaj też linia basu. Teledysk też jest niezły. Jednakże jest to jedyny albo chociaż jeden z nielicznych nie-Queenowych(bo brak gitary i dużo syntezatorów) utworów Królowej które mi się wyjątkowo podobają.
5.Action This Day - Ujdzie w tłoku, aczkolwiek zdecydowanie wolę wersję live. W wersji studyjnej zaś to mi się najbardziej podoba ta syntetyczna solówka na saksofonie(chociaż dawniej mnie irytowała).
Co ciekawe ten utwór nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z Winstonem Churchillem...
6.Put Out The Fire - Podobnie jak 'Dancer' ten kawałek też jak dla mnie jest słaby. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego.
7.Life Is Real - Pierwsza ballada na tej płycie, wyraźnie w lennonowskim stylu. Lubię jego twórczość, ale ta piosenka w której Freddie składa mu hołd to mnie jakoś specjalnie nie porywa. W dodatku uważam że psują ją tu syntezatory.
8.Calling All Girls - Kawałek bardzo przyjemny choć dawniej do mnie nie trafiał. Bardzo mi się podoba w nim to rytmiczne plumkanie gitarką.
9.Las Palabras De Amor - Utwór który znałem już wcześniej z 'Greatest Hits III'. I dawniej mi się nawet podobał, ale teraz uważam, że trochę jest przesłodzony, a i IMO nie bardzo pasuje do tej płyty.
Aha warto też dodać że został napisany w obliczu wojny angielsko-argentyńskiej o Falklandy w czerwcu 1982. Stąd też te hiszpańskojęzyczne wstawki. No i to antywojenne przesłanie.
10.Cool Cat - Niezbyt to mi się kiedyś podobało, ale cóś czuję, że się powoli do tego utworu zaczynam przekonywać. Nie mniej jednak do perełek jej zaliczyć tu na razie nie mogę.
11.Under Pressure - Znałem już wcześniej z 'Greatest Hits II'. Pamiętam, że kiedyś tej piosenki nie lubiłem, bo mi się kojarzyła z jakimś nieprzyjemnym wydarzeniem ze szkoły średniej. Na szczęście później już mi to skojarzenie całkowicie znikło i udało mi się polubić ten utwór. Najlepsze to jest to długie skandowanie przez Freddiego słów "Give long".
David Bowie też daje radę. Generalnie bardzo udany kawałek, ale na tą płytę to on po prostu nie pasuje. Wolałbym żeby znalazł się na innej, tylko nie wiem jakiej. Nie wiem sam za bardzo na którą by najbardziej pasował, ale na pewno na którąś z lat 80-tych, ewentualnie 90-tych.
Podsumowując - album raczej słaby, choć pojedyncze piosenki dają radę i trójkę z małym plusikiem mogę mu wystawić, ale nie więcej. _________________
"Lepiej pić piwo niż nie" - Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Nie Sty 17, 2010 9:45 pm Temat postu: |
|
|
W łapska wpadł mi dziś singiel Under Pressure ten z 1999 roku, który zawiera tylko ten utwór w trzech wersjach....
Wobec czego oświadczam, że mix Mike'a Spencera jest lepszy niż oryginał z 1981 roku! A wersja Knebworth Mix to jest kuwa tak mistrzowskie wykonanie, że skatuje dziś ją aż nie będę miał odruchów wymiotnych
Co za ekspresja!  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Sty 17, 2010 10:31 pm Temat postu: |
|
|
| Mandey napisał: | A wersja Knebworth Mix to jest kuwa tak mistrzowskie wykonanie, że skatuje dziś ją aż nie będę miał odruchów wymiotnych
|
Jakim cudem całe Knebworth nie zostało nigdy wydane jest dla mnie zagadką- a ta wersja kapitalnym argumentem...
Zgadza się- ten singielek jest rewelacyjny a mix o którym piszesz paluszki lizać.... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
master of your destiny
Dołączył: 21 Sty 2010 Posty: 7
|
Wysłany: Sob Sty 23, 2010 12:44 am Temat postu: |
|
|
A mnie się podoba najbardziej solówka z back chat wersja on fire mnie rozwala w ogóle jak freddie zaczyna: this is... this is a song by John itd.
A w obiektywnej ocenie jakości tej płyty przeszkadza mi trochę sentymentalizm. Ale przynajmniej mogę powiedzieć, że dużo z nich było fantastycznie zaśpiewanych. Osobiście muszę przyznać, że to najlepszy okres w karierze fredka, tak samo na koncertach.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Sty 23, 2010 1:00 am Temat postu: |
|
|
A ja tam lubie RAH mixa. no i video.
1.Staying Power - 4/6
2.Dancer - 3/6
3.Back Chat - 4/6
4.Body Language - 4/6
5.Action This Day - 3/6
6.Put Out The Fire - 4/6
7.Life Is Real - 4/6
8.Calling All Girls - 3+/6
9.Las Palabras De Amor - 3+/6
10.Cool Cat - 2/6
11.Under Pressure - 5/6 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sob Sty 23, 2010 6:30 pm Temat postu: |
|
|
Naprawdę uważasz, że Cool Cat jest gorszym utworem chociażby od sztampowego i przewidywalnego "Put Out The Fire", tudzież ckliwego aż do bólu Las Palomas...? Nie przyjmuj tego proszę za celowe wykłócanie się z mojej strony - po prostu dziwi mnie, że duża częśc ludzi nie potrafi wyczuć oryginalnego klimatu tej płyty Gusta gustami, ale jedno jest IMO przynajmniej bezsprzeczne - bardziej stylistycznie pasuje do Hot Space właśnie "Cool Cat", a nie dwa wymienione przeze mnie wcześniej utwory
P.S. Jest to również IMO najlepiej zaśpiewany "falsetowy" utwór Freda... Pain is so close to pleasure nie umywa się nawet w 1/10 do tego arcydziełka  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Sob Sty 23, 2010 6:44 pm Temat postu: |
|
|
Cóż, ja też tak uważam... Może to przez ten falset - zgodzę się, że o wiele lepszy od Pain/Pleasure, ale i tak to nie dla mnie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Sob Sty 23, 2010 7:45 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | Naprawdę uważasz, że Cool Cat jest gorszym utworem chociażby od sztampowego i przewidywalnego "Put Out The Fire",...
|
To do mnie czy jak ? gdzie? do kogo ?
Jak do mnie- napisze :
Tak uwazam , nie wiem czy "Cool Cat" jest lepszy. Nie lubie takiej stylistyki utworów, cholera nawet nie wiem jak ten gatunek sie nazywa. Jesli mam takie smecenie ( które moze byc nawet idealem w ramach gatunku ) a zwykłego, bezkompromisowego, wtornego rockera to wybieram ten 2. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Wto Sty 26, 2010 1:12 pm Temat postu: |
|
|
Dałem 3. Album jest dobry... ale w porównaniu z resztą dzieł Queen... No właśnie. "Trójka" jest jak najbardziej na miejscu. "Under Pressure" - numer jeden z płyty. _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Pią Lut 19, 2010 7:14 am Temat postu: |
|
|
Staying Power jest nudne w tej wersji i słabe, kumpel który ostatnio zakochał się w klasycznym rocku Queen ceni w miare, ale nie wielbi wielce, powiedział gdy zapuściłem HS i leciała pierwsza nuta "wyłącz to nie obrzydzaj mi Queen". Dancer ciut lepsze. Back Chat to najmocniejszy punkt płyty, Body Language jest ciekawe, a późniejszą część można porównać do czarnej strony Queen II, jeśli jest to najlepszy fragment przez nich nagrany to fragment od Action This Day do Las Palabras jest najsłabszym i najnudniejszym jaki nagrali panowie Queen. A na koniec dwa rewelacyjne kawałki, które z Back Chat stanowią najjaśniejsze punkty.
Kiedyś ceniłem HS wyżej, z czasem człek się osłuchuje i dostrzega jednak, że to nie jest najwyższych lotów płyta. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Maj 18, 2010 3:02 pm Temat postu: |
|
|
| Kubolski napisał: | Tak, tak, TAK! W końcu zabrałem się za dyskografię Queen Kiedyś wypadałoby Zacząłem od "Hot Space", czyli w najlepszy możliwy sposób
Nie no, koszmarna ta płyta. Przynajmniej jej pierwsza połowa, bo późniejszych utworów moje ucho nie było już w stanie zpercepować. Na razie IMO broni się dość fajny nawet "Back Chat", poza tym miaaałko... Aha, o "Under Pressure" nie wspominam, bo to przewyższa resztę materiału o kilka długości wacka Freddy'ego. |
ogólnie Under Pressure to dobra rzecz jest, jedna z lepszych z 80, chociaż nie wiem czy by weszło do top 10 takiego zestawienia.
Co do Hot Space to po pierwszym przesłuchanie miałem taką minę: , później a teraz? Nie wiem pewnie coś w stylu
Ale jak już pierwsze emocje opadły to nie było tak źle. I na przykład teraz jako tło jestem jej w stanie słuchać nawet z przyjemnością.
Faktycznie Back Chat chyba najlepiej im wypadł chociaż boję się myśleć co by z tego było gdyby Brian się nie spiął.
Calling All Girls nie jest złe. A takie Staying Power czy Action This Day na żywo to były prawdziwe killery. Ogólnie jak to już wiele osób mówiło tutaj, na żywo ten materiał nabierał zupełnie nowego wymiaru często przebijając poprzednie albumy.
Aczkolwiek takiego Cool Cat czy innego Dancera to im chyba nigdy nie zapomnę
No i zawsze wręcz nienawidziłem Put Out the Fire i Life is Real, zwłaszcza tego drugiego. Niby odstaje od reszty muzyki i klimatami starają się tutaj zwrócić w bardziej rockowe rejony, ale to jest tak ohydnie... nie wiem wymuszone? Sztuczne czy coś. Life is Real... gdy tylko słyszę te pierwsze dźwięki to już mi się niedobrze robi.
Chociaż podobno w pierwotnej wersji tekst miał być o wiele ciekawszy  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 4:13 pm Temat postu: |
|
|
Płyta którą poznałem jako drugą...yyy... . Nawet ją lubię i takie gadanie że jest najsłabsza to pierdzielenie i tyle .
Staying Power - no faktycznie ma Powera , na otwarcie płyty nie za świetna , ale i nie najgorsza
Dancer - szczerze mówiąc niegdy nie lubiłem tej piosenki i tak już zostało. Próbowałem się do niej przekonać wiele razy , ale nic z tego...
Back Chat - Brawo John, brawo Freddie (za wokal) moja ulubina piosenka na płycie , uwielbiam ją
Body Language - tak , to jest najgorszy utwór na płycie jak i prawdopodobnie w całej szerokiej gamie utworów Queen.Muzyka jest taka że aż uszy bolą. Fred próbował ratować wokalem - jedyny plus.
Action This Day - lubię zwłaszcza koncertową wersję ale i ta nie jest zła, dobra robota.
Put on the Fire - nie rozumiem narzekań na tą piosenkę , mi się podoba jest rockowa , a nie pseudo rockowa , dziękuję.
Life is Real (Song for Lennon) - całkiem ładna balladka , przyjemnie się słucha i jest dobrym momentem płyty
Calling All Girls - prosta linia melodyczna i nieskomplikowany tekst - łatwe i przyjemne
Las Palabras the Amor (The Words of Love) - ok , Brian miał lekki przebłysk także wyszło mu całkiem , całkiem
Cool Cat - rozumiem narzekania na ten utwór , jednakże nie jest do końca zwalony , można go określić że maiło być dobrze , a wyszło jak zwykle
Under Pressure - dobry song , wykorzystywany później wiele razy i coverowany na tyle ile tylko się da. Lubię tą wyższość wokalną Freddiego nad Bowiem  _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 4:48 pm Temat postu: |
|
|
Płyty nie słuchałem od 06 roku jakoś. Teraz sięgnąłem i boże, jakie to jest słabe. I słabe jak na Queen i słabe w ogóle. IMO oni sami nie wiedzą co tu począć, bo z jednej strony takie Staying Power, z drugiej Put Out The Fire a jeszcze z trzeciej Body Language.. Niezły jest Back Chat i Under Pressure i mam zboczenie do Calling All Girls. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 6:12 pm Temat postu: |
|
|
Cieszę się, że jestem inny.
Od 1987 roku kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z płytą cały czas jest moją ulubioną jeśli chodzi o ten zespół. Wtedy gdy jej słuchałem po raz pierwszy z vinyla poraziła mnie brzmieniem. Wszystko takie głębokie i wyraziste! Ojciec miał bardzo dobry sprzęt wtedy a ja jak na ośmiolatka dobry słuch, który wychwytywał to wszystko. Najbardziej płytę cenię za to, że zawiera te inne brzmienie... tak różniące się od poprzednich dokonań. To pokazało, że nie chcieli się szufladkować. Ryzykowali eksperymentując bo jak pokazała historia przegrali ze swoją legendą... legendą zajebistego rockowego zespołu, któremu kuwa pod żadnym pozorem nie wolno wkraczać w popowe, ba! nawet czarne rejony, bo to jest świętokradztwo! Nigdy nie twierdziłem, że nie lubię rockowego oblicza królowej... uwielbiam! Ale tu mnie po prostu urzekli wszechstronnością. Hot Space zawiera najmniej gitary Briana ze wszystkich płyt ale jak już się ta gitara pojawia to pojawia się w najodpowiedniejszych momentach i brzmi soczyście co jest zasługą produkcji krążka, którą uważam za najlepszą w historii zespołu.
Wielu uważa, że te nagrania w wersjach koncertowych zyskują...
Zyskują dla tych co lubią właśnie rockowe oblicze grupy. Dla mnie są gorsze od oryginałów bo tracą tę esencję na którą składają się instrumenty przy pomocy, których stworzono je w studio. Na koncercie nie ma tej finezji i magii. Mack odjebał kawał dobrej roboty!
Hot Space Top:
01 Back Chat
02 Under Pressure
03 Cool Cat
04 Calling All Girls
05 Body Language
06 Action This Day
07 Dancer
08 Staying Power
09 Las Palabras De Amor (The Words Of Love)
10 Life Is Real (Song For Lennon)
11 Put Out The Fire _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Maj 20, 2010 9:33 pm Temat postu: |
|
|
dokładnie tak! brzmienie tej płyty jest fantastyczne... a z winyla... mmm... sam miód! zawsze powtarzałem i powtarzam, że jest to jedna z tych płyt, które wymagają dobrego sprzętu i odpowiedniego nośnika - po prostu Hot Space nie słucha się ze ściągniętej 'empertrójki' na słuchawkach od telefonu.
tak, to był ich ostatni eksperyment - ostatnia płyta, na którą mieli pomysł.
mandey, ja także wolę studyjne wersje utworów z hot space - są genialnie zaaranżowane! nie da się ukryć, że Mack nadał muzyce zespołu przestrzeni, której wcześniej bardzo brakowało - m.in. na Jazz. moim zdaniem również jest to najlepiej wyprodukowany album Queen - brzmi niesamowicie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|