| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| THE GAME |
| 1 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
21% |
[ 6 ] |
| 4 |
|
28% |
[ 8 ] |
| 5 |
|
35% |
[ 10 ] |
| 6 |
|
14% |
[ 4 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 28 |
|
| Autor |
Wiadomość |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 2:53 pm Temat postu: |
|
|
| szymek_dymek napisał: | | krs napisał: | | sztuka nie zna pojęcia starości - albo coś jest dobre, albo nie. |
Zacne słowa, z którymi się zgadzam w stu procentach. Ale przeczysz sobie, i to bardzo mocno - tutaj mały offtop z mojej strony. W temacie Death Magnetic, jednym z Twoich naczelnych argumentów była kiepska gra pałkarza i brak postępu. Pomijając argumenty słuszne: błędy, wręcz rozmijanie się z rytmem - z którymi można się zgadzać lub nie - napisałeś z naciskiem:
| Cytat: | | gdyby to było wydane w latach 80-tych, ok. dziś jest to granie do bólu archaiczne. słowem, żenada.... wieśniacka, przaśna, by nie rzec, prostacka muzyka. |
Skąd taka niekonsekwencja? Jak stwierdzenie, że "sztuka nie zna starości", może iść w parze z zarzutem, że coś w latach 80. brzmi ok, a dziś jest archaiczne i przez to - prostackie?
Wydaje mi się, że naginasz argumentację do swojego lubienia lub nielubienia  |
nie wiem dlaczego tak piszesz - przecież napisałem wyraźnie - że brzmienie jest albo dobre, albo nie. jeżeli jest dobre, nie starzeje się. można to porównać np. do filmu - czy film chinatown polańskiego, odwołujący się do konwencji noir jest archaiczny? jeżeli ktoś bedzie grał dziś jak sex pistols będzie żałosny, bo powrotu do danych konwencji po prostu nie ma. zresztą pisałem o tym już odwołując się do depeche mode.
ps. co do metalliki - nieważne jakby ona nie brzmiała - po prostu wszystko pieprzy żenująco beznadziejny poziom bębnów. przede wszystkim granie mety jest archaiczne, to się akurat starzeje. w przypadku mety chodziło mi przede wszystkim o styl grania, który jest właśnie żałośnie archaiczny. zresztą w wypadku larsa mówienie o grze jest bardzo na wyrost. łupanie cepem jest dobre na polu... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 4:05 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | przecież napisałem wyraźnie - że brzmienie jest albo dobre, albo nie. jeżeli jest dobre, nie starzeje się. można to porównać np. do filmu - czy film chinatown polańskiego, odwołujący się do konwencji noir jest archaiczny? jeżeli ktoś bedzie grał dziś jak sex pistols będzie żałosny, bo powrotu do danych konwencji po prostu nie ma |
To wreszcie są czy ich nie ma?
Oczywiście że chodzi o to co lubisz! Sam to przyznajesz pisząc
| krs napisał: | | jeżeli jest dobre, nie starzeje się |
To TY nikt inny ocenia czy dana konwencja, czy to będzie noir czy punk jest dobra WEDŁUG CIEBIE i TY decydujesz czy uważasz, ze powrót bądź nawiązanie do danej konwencji jest żałosne czy nie i czy ona się zestarzała czy nie.
Wybacz- ale w sztuce (a za taką uważam też po części muzykę rozrywkową, choć oczywiściue nie w takim samym wymiarze jak muzykę klasyczną na przykład) czegoś takiego jak prawdy objawione i jedyne słuszne interpretacje JA nie widzę. To byłaby śmierć sztuki. Wiem- poloniści widzą to często inaczej...
Żeby było jasne- punk ledwie trawie i to w bodaj dwóch odsłonach (i.e. The Calsh). _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 4:13 pm Temat postu: |
|
|
| proszę Cię, przecież wyraźnie napisałem o co mi chodzi. ale dobrze, jeszcze prościej: dziś solo na bębnach ala kombi, tudzież to z back chat queen jest archaiczne, bo odwołanie do niego będzie li tylko odwołaniem. dziś tych brzmień nie można użyć tak, by nie miały one znamion odwoławczych do przeszłości. ale już brzmienie body language jest dziś w pełni wykorzystywanym w muzyce, która się do niczego nie odnosi. tak więc jest to brzmienie świeże. tak to widzę, dlatego to porównanie do kina noir. a pisząc o metallice miałem na myśli styl grania - ten jest właśnie żałośnie archaiczny. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 4:24 pm Temat postu: |
|
|
Jest żałośnie archaiczny dla Ciebie. Dla mnie archaicznie to brzmi Kill 'Em All, bo nagrywane było w warunkach, w jakich było, ale Ride the Lightning czy Master of Puppets dla mnie ciągle brzmią świeżo i nie starzeją się. Gdyby Master, Creeping Death czy inne Disposable Heroes zostało wydane w dzisiejszych czasach, myślisz, że byłoby źle przyjemne? Oczywiście nie mówię w tym momencie o stacjach radiowych i mainstreamie a o środowiskach słuchających rocka i metalu. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 4:35 pm Temat postu: |
|
|
dla mnie kombajn bizon jest mniej archaiczny niż metallica... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 5:47 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 dawno temu napisał: | | 6 i to niekwestionowane, chyba jedyna taka ocena z wszystkich albumów. To mój jeden z najlepszych o ile nie najlepszy album. |
Dawno temu ja byłem niekwestionowanie głupi
Na 6 zasługuje najwyżej 3 może 4 płyty, ale do cholery jasnej nie The Game.
Jak już z ciekawości wygrzebałem co napisałem o tej płycie kiedyś to napiszę co i myślę dziś.... ale abstrahując od tego.... boję się patrzeć w inne cenzurowane tematy o płytach co ja o nich pisałem kiedyś...
xD... nie chce mi się pisać... 4 to maximum jakie może dostać ta płyta... no może 5 na szynach.... ale takich potęznych
Niewątpliwe plusy i utwory które w niektórych momentach ubóstwiam
Save me
Rock it, ale tylko za sam wstęp, reszta to już jest lipa
CLTCL bo takie fajne jest....
i ewentualnie jeszcze NYLT _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Wto Gru 09, 2008 2:41 pm Temat postu: |
|
|
Tu trzeba poczuć klimat. Niektórzy w Queen II czują barok - right.
Ja gdybym kiedykolwiek wybrał się do 'jUeSej' wziąłbym właśnie tą płytkę, przyodział skórkę, założył bryle lustrzanki, wsiadł na Harley'a i zapierdalał jakąś autostradką przy akompaniamencie "The Game"... taaak! Nie dziwię się dlaczego w Ameryce album tak dobrze się przyjął. Wyczuwam tu ten lekki stajl amerikańskich rakenrollowców. Need Your Loving Tonight, Crazy Little Thing Called Love, Rock It, Coming Soon... no i Another One Bites The Dust (tutaj ciorny funk). Niektóre słodkie, niektóre głupiutkie, ale o to tutaj chodziło. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Nie Gru 28, 2008 4:50 pm Temat postu: |
|
|
Dobra, teraz moje tzry grosze o "The Game"
Play The Game - pisenka, którą darzę ogromnym sentymentem, pamiętam jak byłam malutka i tatuś puścił mi do tego teledysk. Rozpłakałam się, bo Freddie zabrał Brianowi gitarę później utwór mogłam posłuchać, ale wielką fanką nie byłam. I tak zostało. Ulubiony moment: od słów "My game of love has just begun".
Dragon Attack - kocham solo perkucjyjne po słowach "It's a dragon attack". Bardzo lubię utwór, ma taką energię. Piękny bas, piękny głos, piękna perkusja. No i gitara też ładna
Another One Bites The Dust - popis Johna, bas słychać bardzo dobrze. Jednak piosenka nie należy do moich ulubionych na płycie, możę dlatego, żę jest dość popularna i się jej kiedyś tam osłuchałam. Ale nie wyłączam magnetofonu w panice, gdy ją słyszę
Need Your Loving Tonight - piosenka, która od razu mi się spodobała, wpadła w ucho i zawróciła w głowie. Teraz już moje uwielbienie dla tego utworu osłabło, ale nadal lubię jej od czasu do czasu posłuchać
Crazy Little Thing Called Love - nie lubiałam tej piosenki bardzo, ale to bardzo. Była taka nie w stylu Queen, dziwny teledysk, Freddie z gitarą na koncercie to już szczyt. ALe, jak to przewrotnie bywa, teraz lubię. Ma taki specyficzny klimacik zabawy. I uwielbiam to słynne "Ready Freddie" zwłaszcza w wersji koncertowej
Rock It (Prime Jive) - kolejne potwierdzenie zasady, że ja do piosenek Rogera po prostu muszę się przekonać. Moja ulubiona piosenka z płyty, choić kiedyś słuchać jej nie mogłam. Wstęp mi się bardzo nie podobał, i to się nie zmieniło, ale część śpiewana przez Rogera mnie powala
Don't Try Suicide - kolejna "dziwna" piosenka, ma specyficzny klimat, ale w odróżnieniu do CLTCL tę piosenkę polubiałam od pierwszych sekund. Ulubiony moment: "You need help, look at yourself you need help".
Sail Away Sweet Sister - pamiętam, ze zanim się zapoznałam z tym utworem to przeczytałam, że Brian napisał to dla siostry, której nigdy nie miał, ja się tą informacją zachwyciłam i doznałam rozczarowania, bo spodziewałam się,m że będzie to bardzo smutne, wolne, itd. Ale później, gdy jej pomyślałam: "To jest świetne". I tak mi zostało. Chchiałabym, żeby mój brat mi tak napisał, ale to chyba tylko domena jedynaków.
Coming Soon - nie luibię, nie rozumiem i aż uwierzyć nie mogę, że to Rogera
Save Me - piękna piosenka o miłości, nieszczęśliwej miłości. Za każdym razem odczuwam wzruszenie, pięknie zbudowany klimat. W wersji koncertowej cud miód:)
Ogólna ocena to takie 5-/4+, dam 5. To Coming Soon mnie trochę... drażni  _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pablov1982

Dołączył: 19 Gru 2008 Posty: 132 Skąd: wawa
|
Wysłany: Pon Gru 29, 2008 1:09 pm Temat postu: |
|
|
"The Game" ma dla mnie znaczenie tego typu iż jest to pierwszy album queen jaki poznałem. Nie od początku 'ruszył" mnie gdyż polowałem na "We are the Champions" no a tam oczywiście go nie było hehehehe, dopiero z czasem stał się jednym z moich ulubionych albumów. Oprócz "Don't try suicide" raczej łykałem każdy kawałek z "Another One ..." na czele .
Z czasem jednak tylko pierwsza strona albumu mi się podoba, druga strona już jakby mniej.
Jednakże z czystym sumieniem mogę dać mu 4 oraz "+" za wyraz tego iż był moim pierwszym albumem Q  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 6:07 pm Temat postu: |
|
|
Jak tak jestem już na dobre zapoznany z płytą, to stwierdzam ,że jest słaba ,nie ma na niej żadnego utworu który mógłby się równać z najlepszymi utworami z poprzednich, a porównując ten album do Jazz jest wręcz dramatycznie słabo.
Najlepszymi utworami na płycie są wg.mnie ciekawy muzycznie Dragon Attack i Rock It który jednak jest tylko poczciwym rockerem.
Another One Bites the Dust to dobry utwór,ale dość szybko się nudzi, Play the Game trochę razi nadmiarem lukru, który traci na koncertach,co jest denerwującą cechą kawałków od Game w górę, studyjnie za mało rockowe.
Nie rozumiem jak można stawiać ten album wyżej od Miracle, ale jak wiadomo każdy ma inny gust ,moim zdaniem takie I Want it All rozgniata cały ten album w proch i w pył. _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 6:12 pm Temat postu: |
|
|
Na The Game jest mniej potworków typu Rain Must Fall. To po primo. Secundo, to jest jeszcze ten Queen z lat 70 z drobnymi (niekoniecznie udanymi) eksperymentami. Tri, bodajże najlepszy wybór singli w karierze jak dla mnie. Quatro (?), piszesz że Play The Game razi lukrem to co w takim razie powiesz na The Miracle, które jest Friends Will Be Friends tyle, że bez 15 polewy lukrowej. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 6:20 pm Temat postu: |
|
|
ale na Miracle masz I Want it All, Was it All Worth It i Scandal, które są bardzo mocnymi argumentami na rzecz tej płyty, moim zdaniem te utwory przewyższają każdy utwór z The Game, a taki Invisible Man choć popowy, to bardzo ciekawy aranżacyjnie, to samo Breakthru które ma świetne melodię _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 7:37 pm Temat postu: |
|
|
A dla mnie z tej trójki, co ją wymieniłeś tylko Scandal broni się w całości. Was it all worth it, owszem ma ma kopa mocnego i świetny riff, ale ta pseudo-orkiestra to już kicz do potęgi n-tej. I want it all, mimo wszystko mnie nudzi na dłuższą metę za równo w wersji z singla jak i miraclowej. A prócz tego Invisible Man, do którego w życiu mnie nie ciągnęło jaki Breaktru, która dla mnie jest marniejszą wersją Don't Stop Me Now i reszta dość przeciętna a nawet słaba (może po za Khashoggi Ship, gdzie są szczątki gitary).
Za to The Game jest albumem bardzo równym. Pisałem już, że ma mniejszą liczbę potworków (Coming Soon i na siłę, bo swój urok jakiś ma Don't Try Suicide). Druga sprawa, że dla mnie takie Dragon Attack jest teraz o wiele bardziej lepszą piosenką niż I want it all, ale to bardziej efekt tego, że Queen słuchałem kiedyś masowo wręcz a od dość niedawna (roku, może trochę dłużej) odkrywam inne perełki. No a ballady są na najwyższym 'queenowym' poziomie na The Game. _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 8:13 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: | | ale ta pseudo-orkiestra to już kicz do potęgi n-tej |
Pełna zgoda- a szkoda, bo sam riff stawiam w trójce najlepszych jakie May kiedykolwiek zagrał...
| mumin_king napisał: | | Druga sprawa, że dla mnie takie Dragon Attack jest teraz o wiele bardziej lepszą piosenką niż I want it all |
Znowu absolutnie się zgadzam. To też przegenialny riff i MOIM ZDANIEM ten utwór miecie IWIA na proch
| mumin_king napisał: | | . No a ballady są na najwyższym 'queenowym' poziomie na The Game. |
Na MIRACLE nie ma nic równie pięknego jak SAIL AWAY... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 8:21 pm Temat postu: |
|
|
Ta "pseudoorkiestra" dla mnie to integralny element WIAWI, który programowo wpisuje się w treść kawałka. Ten utwór to prolog do albumu Innuendo - próba rozliczenia się ze swego życia i twórczości, w którym przecież nie brakło balansowania na granicy kiczu i odpustowej wręcz czasem stylistyki. Ta pseudoorkiestra to zaznaczenie tego właśnie elementu, jako argument pomocny przy odpowiedzi na zawarte w tytule pytanie.
Ja odbieram WIAWI jako jeden z najlepszych kawałków Queen, ścisła czołówka. Riff to miazga, a Freddie wokalnie wymiata  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 8:24 pm Temat postu: |
|
|
Może nie posuwałbym się do aż takich wniosków jak szymek, ale ta orkiestra w tym kawałku jest takim preludium do tego co w tym utworze się dzieje.... Ta orkiestra jakkolwiek mi ona na nią nie wygląda jest całkowicie moim zdaniem potrzebna i całkowicie nie wyobrażam sobie bez tej wstawki WIAWI. Nie posuwałbym się również do wniosku że to jeden z najlepszych kawałków Queen, ale zdecydowanie zawyża średnią..... A na Miracle to już w ogóle chyba najlepszy kawałek.... _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 8:30 pm Temat postu: |
|
|
Nie no ja WIAWI lubię bardzo, tylko ta orkiestra mnie niesamowicie irytuje, bo psuje efekt końcowy. Zbyt patetyczne do mnie kompletnie nie trafiające, nie wiem czym się zespół kierował.
Zapowiedź Innuendo? A gdzie ty masz tam tak wieśniacką orkiestrę?  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 8:53 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: |
Zapowiedź Innuendo? A gdzie ty masz tam tak wieśniacką orkiestrę?  |
LOL
Ja się nawet zgodzę, ze to ma jakąś wymową, ale... mnie muzycznie zgrzyta, po prostu... Wokal miecie, riff zamiata poczwórnie a tu nagle TO... Mnie osobiście zgrzyta...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sro Sty 14, 2009 10:27 pm Temat postu: |
|
|
| mumin_king napisał: |
Zapowiedź Innuendo? A gdzie ty masz tam tak wieśniacką orkiestrę?  |
Widocznie znalazł się w tym 1990 jakiś baranek Twojego pokroju, który ją skrytykował, i chłopaki przestali stosować takie zacne rzeczy
Ale dobra, wystarczy - idę do tematu THE MIRACLE na cenzurowanym, żeby popisać coś o kawałkach z The Game  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Czw Sty 15, 2009 1:59 pm Temat postu: |
|
|
Tak więc, tu poprostu różnimy się zdaniem, dla mnie każdy z trzech utworów Scandal, I Want it All i Was It All Worth It jest poprostu świetny, a Breaktrhu i Invisible Man to jak dla mnie pop-rock na najwyższym poziomie, poziomie nie osiągalnym dla większości utworów np.z The Works
Natomiast ballady z The Game mnie nie porywają, nie wiem, ja nie jestem jakimś fanem ballad, a jak już to posiadających ostrzejsze momenty, rzeczy typu Save Me czy Sail Away Little Sister, zwyczajnie mnie biorą, nie mój klimat, Love of My Life nawet nie jest jakimś moim specjalnym faworytem a to utwór jednak dużo lepszy
Dragon Attack faktycznie jest ciekawy,ale np. utwór Crazy Little Thing Called Love to dla mnie taki typowy mainstreamowy utwór Queen pod USA ,nie chwyta mnie. _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Sty 15, 2009 5:27 pm Temat postu: |
|
|
| futureal napisał: | | utwór Crazy Little Thing Called Love to dla mnie taki typowy mainstreamowy utwór Queen pod USA ,nie chwyta mnie. |
Nie zgodzę się. Ja tam widzę 100 % zabawę. Zero powagi ani nic z tych rzeczy, zamiast tego jest prosto i zabawnie. I nie jest to IMHO robione pod publikę.
Co innego taki Man on the prowl. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Sro Mar 18, 2009 3:21 pm Temat postu: |
|
|
Początkowo jakoś nie mogłem się przekonać do tego albumu. Z kolei mój tata i mój kumpel uważają, że jest świetny i że w ogóle to jeden z najlepszych w dorobku Queenu i zapewniali mnie, że po kilku przesłuchaniach oswoję się z nim i go polubię. I rzeczywiście tak było, ale nie na długo. Gdy poznałem pozostałe płyty Queenu to uznałem, że „The Game” na ich tle wypada raczej średniawo i teraz rzadko słucham tego krążka.
Pojedyncze utwory w większości jako tako mi się nawet podobają, ale album jako całość to jakoś do mnie do końca nie trafia. I ja mu jestem skłonny wystawić co najwyżej taką naciąganą 4-kę. Ta płyta ma IMHO trochę słabych punktów.
Ale nie wiem, czemu mnie ta płyta nie przekonuje. Na pewno nie z powodu syntezatorów, ogólnej zmiany stylu i image’u, chociaż teraz zdecydowanie wolę twórczość zespołu z lat 70-tych. Nie twierdzę jednak, że ich twórczość z lat 80-tych jest słaba, bo też ją lubię, tyle, że nieco mniej, no a „The Game” jakoś nawet na tle albumów z lat 80-tych wypada IMHO tak nieco gorzej. Chociaż nie! Chyba jednak wolę tą płytkę trochę bardziej od „The Mirakle”, a tą z kolei uważam za najsłabszą z lat 80-tych. Ale to wszystko to tylko moja skromna opinia.
No dobra, to przejdźmy do poszczególnych piosenek:
1.Play The Game – Mój ulubiony kawałek z płyty to to może nie jest, ale jeszcze ujdzie w tłoku. Ale zgadzam się z tymi co twierdzą, że to syntetyczne piłowanie na wstępie jest irytujące. Uszy mnie zawsze od tego potwornie bolą. :/
2.Dragon Attack – Heh, nie wiem, może ja jestem jakiś odchylony, czy coś, ale ja tego kawałka po prostu nie trawię! A widzę, że znacznej większości z Was się podoba. Nie umiem jednak powiedzieć co on ma w sobie takiego, że mnie do siebie nie zachęca. I wątpię, żebym się tak nagle do niego przekonał, bo jakiś czas z tą płytą osłuchany już jestem i nadal tego kawałka nie lubię. Tata i kumpel oczywiście zapewniali mnie, że na pewno go polubię tak jak i inne kawałki z płyty, no ale zupełnie nic to nie dało. I teraz za każdym razem jak leci u mnie w jakimkolwiek odtwarzaczu, czy to w wieży, czy na kompie, czy na discmanie, tudzież mp3-jce to od razu przełączam na następny track.
3.Another One Bites The Dust – CUUUDDOOOO!!!! Absolutnie nie mam się do czego przyczepić! Pokochałem ten utwór od razu, jeszcze gdy go po raz pierwszy usłyszałem na składance ‘Greatest Hits I’! Uwielbiam te basy na wstępie i ten rytm. Nieraz aż chce mi się przy tym kawałku normalnie tańczyć. Dla mnie to nie tylko zdecydowanie najlepszy utwór na „The Game” ale też jeden z najlepszych w ogóle. Fajny był też rapowy remix tej piosenki w latach 90-tych w wykonaniu Wyclefa Jeana.
4.Need Your Loving Tonight – Też świetny kawałek, choć może nie aż tak jak AOBTD. W tej piosence urzekły mnie te teksty – jak je całe przeczytałem to sobie uświadomiłem, że sam miałem kiedyś podobne przejścia ze swoją dziewczyną. Dobrze więc, że ta piosenka jest odegrana w radosnych rytmach, bo jakby to była smutna ballada to chyba bym jej nie zniósł.
5.Crazy Little Hing Called Love – Spoko rock’n’rollowe klimaciki, ale nie jest to moja ulubiona piosenka na płycie, choć ubóstwiałem ją gdy po ją po raz pierwszy usłyszałem na składance ‘Greatest Hits I’. Teraz na tle innych piosenek z płyty zbyt wysoko się jednak nie wybija.
6.Rock It(Prime Jive) – Dobre połączenie wokali Rogera i Freddy’ego no i wpada w ucho. Ale mnie w przeciwieństwie do większości z Was najbardziej podoba się właśnie ten wstęp Freddy’ego.
7.Don’t Try Suicie – Mój drugi zaraz po AOBTD kawałek z płyty i jeden z najlepszych w ogóle
8.Sail Away Sweet Sister – Piękna ballada no i podoba mi się tutaj wokal Briana. IMHO jego głos najlepiej z całego zespołu nadaje się do ballad. Podoba mi się też treść i przesłanie tej piosenki. Jakie to piękne napisać coś takiego o siostrze. Nie o dziewczynie, nie o matce, tylko o siostrze. Wzruszyłem się. Ech, gdybym ja miał taką siostrę o której mógłbym tak czule pisać. Tzn. ja naprawdę mam siostrę, no ale ona jest jakaś taka dziwna niestety i nie za dobrze się z sobą rozumiemy.
9.Coming Soon – Heh widzę tutaj dużo niepochlebnych komentarzy na temat tej piosenki, a mnie ona się właśnie bardzo podoba. Najbardziej mi się tutaj spodobała rymowanka słów „Noise annoys”
10.Save Me – Mam mieszane uczucia co do tej ballady. Uważam, że Queen ma w swoim dorobku lepsze kawałki tego typu, chociażby „Is This The World We Created?” z płyty ‘The Works’. Rzadko mam zajawkę na tą piosenkę, chociaż bardzo mnie wzrusza ta króciutka partia fortepianowa na samiusieńkim końcu.
Dodam też iż ten utwór zdecydowanie bardziej pasuje do wcześniejszych dokonań Queenu bo nie słychać tu w ogóle syntezatorów.
Aha i na koniec jeszcze dodam iż też mi się nie podoba tak jak niektórym z Was, że płyta jest za krótka. Też czuję przez to jakiś niedosyt… |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Mar 18, 2009 4:21 pm Temat postu: |
|
|
To sobie tę siostrę wymyśl, Brian nie ma żadnej i dał radę  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
daga Site Admin

Dołączył: 29 Paź 2003 Posty: 11065 Skąd: Warszawa - Ursynów
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mariusz

Dołączył: 17 Maj 2005 Posty: 2411 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Czw Mar 19, 2009 11:17 am Temat postu: |
|
|
Ale też pisał z myślą o siostrze, której nigdy nie miał  _________________ There Must Be More To Life Than This |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Czw Mar 19, 2009 12:07 pm Temat postu: |
|
|
Spotkaliście się z edycjami płyt, kaset, vinyli gdzie był dopisek do utworu o siostrze? Tak brzmi pełna nazwa utworu...
Sail Away Sweet Sister (To The Sister I Never Had).
Kolega mojego ojca ma vinyla holnderskiego z pełną nazwą tego utworu.
Prócz tego nigdzie indziej nie spotkałem takiej pisowni. _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zbyszek

Dołączył: 25 Kwi 2004 Posty: 158 Skąd: Żuromin
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Mar 19, 2009 2:44 pm Temat postu: |
|
|
Ale o dziwo GW pamiętała: I'm in Love With My Car (Dedicated to Johnatan Harris, boy racer to the end). O dopisku do Sail Away też pamiętali, oczywiście oba dopiski tylko przy tekstach, na okładkach ich nie ma.
Btw, dopiero teraz się zorientowałem, że w dopisku do Death on Two Legs (Dedicated to..., jakby ktoś nie wiedział) nie ma zamknięcia nawiasu... Myślałem błąd redakcyjny, ale na okłądce również brak nawiasu, a ta jest chyba przedrukowywana z rogyinałów więc nie wiem, jest w tym jakiś głębszy sens? _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Mar 19, 2009 2:48 pm Temat postu: |
|
|
nieskonczona dedykacja, to i nawias niedomkniety  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mefju

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 2871 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: Czw Mar 19, 2009 6:34 pm Temat postu: |
|
|
O ile mi wiadomo to była "dedykacja" dla jakiegoś gościa z pierwszego studia Queenu(Trident Audio Productions), który Freddy'emu mocno zalazł za skórę, ale nie chciał publicznie się przyznawać o kogo mu chodziło.
Zacytuję teraz to co przeczytałem w książecze do płyty "A Night At The Opera" wydanej przez GW:
| książeczka od płyty "ANATO" z wydania GW napisał: | | Grupa po długiej walce uwolniła się od kontraktu z agencją impresaryjną Trident Audio Productions, która wykorzystywała ją w bezwzględny sposób. W okresie współpracy z nią zniechęceni muzycy stracili wręcz motywację do dalszej wspólnej działalności. Zespół napiętnuje odpowiedzialnych za ten posępny czas w swojej karierze - bez podawania nazwisk - w utworze otwierającym album A Night At The Opera, pełnym jadu "Death On Two Legs" |
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|