| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| A DAY AT THE RACES |
| 1 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 4 |
|
9% |
[ 3 ] |
| 5 |
|
39% |
[ 13 ] |
| 6 |
|
51% |
[ 17 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 33 |
|
| Autor |
Wiadomość |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Sob Wrz 12, 2009 6:12 pm Temat postu: |
|
|
A co z tymi, którzy lubią i to i to?  _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 12, 2009 6:27 pm Temat postu: |
|
|
jeżeli lubisz One Year of Love to nawet uwielbienie dla It's late cię nie uratuje xD
| wasdfg7 napisał: | NARażasz się...a w TSMGO nie ma przypadkiem "another failed romance"? |
no lol, przeciez wiadomo że The Show jest poza konkurencją
 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Sob Wrz 12, 2009 6:47 pm Temat postu: |
|
|
A uwielbienie do czego ratuje? Do TSMGO?  _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 12, 2009 7:35 pm Temat postu: |
|
|
no proste, że tak  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sob Wrz 12, 2009 7:43 pm Temat postu: |
|
|
Niektórzy ludzie zadziwiają mnie swoimi pytaniami  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Sob Wrz 12, 2009 7:53 pm Temat postu: |
|
|
Między innymi ja? Dobra, już nie offtopuję  _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Nie Wrz 13, 2009 3:27 pm Temat postu: |
|
|
nie rozumiem zachwytów nad tą płytą, jak dla mnie siłą Queen jest idealne łączenie ostrego hard-rocka (Brian,Roger) z tymi wszystkimi chórami,patosem,"nadęciem" (Freddie) tutaj zdecydowanie za dużo tego drugiego elementu, co szczególnie widać w Take My Breath Away czy Somebody to Love, za ładne to,za mało pazura...w sumie brak kawałka który by mnie tak w 100% pociągał, najbliżej Tie Your Mother Down ,White Man i Teo Torriare..dobrze ,że Queen nie poszedł o krok dalej z taką stylistą ,dzięki temu powstało dobre News at the World i świetny Jazz _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Nie Wrz 13, 2009 3:44 pm Temat postu: |
|
|
| Eee... No nie wiem gdzie w YTMBA szukać "ostrego hard-rocka", ale... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Nie Wrz 13, 2009 6:20 pm Temat postu: |
|
|
I myślałam, że Queen wydało "News Of The World" a nie "News At The World". I kompletnie nie zgadzam się z postem futureala _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Nie Wrz 13, 2009 6:24 pm Temat postu: |
|
|
Mój gust też się dość mocno różni od gustu futureala  _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lemur Moderator

Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 5251 Skąd: z Komitetu Centralnego
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:35 pm Temat postu: |
|
|
| Arquest napisał: | | Eee... No nie wiem gdzie w YTMBA szukać "ostrego hard-rocka", ale... |
Przeczytaj tego posta jeszcze raz  _________________ Pierwszy Pisarz Forum 2006, 2007, 2009; Podpis Roku 2010
Mój blogasek: http://obserwujacylemur.wordpress.com/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:38 pm Temat postu: |
|
|
| wasdfg7 napisał: | | a Co do Innuendo i It's Late... Człowieku ... pierwsza 10 najlepszych utworów Queen które kiedykolwiek powstały. Majstersztyk i w ogóle. |
A to ty przydzieliłeś je do najlepszej dziesiątki? Co do "Innuendo" można się zgodzić, ale raczej już nie "It's late" Czy to w ogóle musi być jakiś FAKT, że te utwory należą do najlepszych? _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Pon Wrz 14, 2009 6:41 pm Temat postu: |
|
|
Ale wszystko co tu piszę to jest moja prywatna opinia i nit tego nie winien brać za pewnik ani tym bardziej jakąś prawdę objawioną.  _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Dundersztyc19

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1356 Skąd: Kuala Lumpur
|
Wysłany: Wto Wrz 15, 2009 11:17 am Temat postu: |
|
|
No dobra, wiem już o co ci chodziło. W każdym razie mi np. "It's late" nie przypadło wcale tak do gustu. I te mocne pochwały w jego stronę też mnie po części zniechęciły. _________________ - Odnoszę wrażenie, że niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz słuchania Kazika Staszewskiego. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 12:17 am Temat postu: |
|
|
| Ja tak patrze na tą płyte i widze mam wizje! Już nawet nie słucham w tej chwili, ale mam je mocno w głowie. Chodzi o to, że czuje, że ta muzyka jest tak cholernie bliska, słucham w każdej chwili kiedy tylko puszcze i to jest jak część mnie, wiecie tak w sumie chciałem to wyrazić, bo sumie tylko z Queen tak mam. IDEAŁ! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 10:29 am Temat postu: |
|
|
Bo to tak w ogóle przecież album ze wszech miar genialny, ale chyba jednak lekko niedoceniany, przyćmiony sławą swojej poprzedniczki (jeszcze lepszej tak btw, o ile to w ogóle możliwe ). Mówcie sobie co chcecie, ale powiem wam jedno - wstęp do albumu (nie to "tandetne" intro ) ma w sobie tyle mocy, co chociażby początek IV Zeppelinów w postaci Black Doga czy tytułowy kawałek na Sierżancie Pieprzu  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 11:20 pm Temat postu: |
|
|
| ja żem dość dawno temu napisał: | Mi też jakos ciężko przekonać się do tego wydawnictwa na tym etapie wolę włączyć News Of The World czy Jazz.Nie mówię że płyta nie zasługuje na uznanie bo jest zdecydowanie odwrotnie ale na razie jest dla mnie...powiedzmy to ciężkostrawna.Oczywiście jako całość.Z pojedynczych kawałków niezwykle cenię chociażby Tie Your Mother Down,You Take My Breath Away czy Somebody To Love.Na pewno muszę jeszcze trochę poczekać zanim ADATR mi się spodoba ale mam nadzieję że w końcu taki dzień nadejdzie  |
Jasne, młody byłem i krzywo sikałem
Dzisiaj próbowałem przekonać się po raz kolejny i... w końcu zaskoczyło! Nie ma mowy w przypadku tego wydawnictwa o ciężkostrawności, album płynie, mocniejsze kawałki przeplatają się z tymi lżejszymi, huśtawka nastrojów. Forma z ANATO utrzymana  _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mustapha91

Dołączył: 07 Lis 2009 Posty: 493 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Nie Lis 08, 2009 4:13 pm Temat postu: |
|
|
Zdecydowanie 6!
Za te ballady, gospel, mocniejsze akcenty... To naprawdę świetny album! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Czw Gru 24, 2009 10:24 pm Temat postu: |
|
|
do tego posta co wcześnie pisałem do jasnych punków jeszcze muszę zaliczyć dwa typowe dla Queen lat 70 ,utwory retro czyli Good Old Fashioned Lover Boy i Millionaire Waltz, poprostu smak, klasa i świetnie się tego słucha, z resztą jeszcze walczę, ale jak mi przychodzi pozytywna faza na Queen to mało co mi się nie podoba, heh...już teraz mogę powiedzieć że z połowa utworów w całej dyskografii mnie porywa ,a zespół tak naprawdę dopiero cały czas poznaję
tu jest taka magia, taki klimat, już nigdy nie zagrają koncertu, nie wydadzą płyty, a w muzyce? inny świat tworzą ,nieporównywalne
ach...na wigilię mnie naszło na patos ...nie,nie ja tak mam często jeśli chodzi o muzykę _________________ Someone Chasing I Cannot Move |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 1:55 pm Temat postu: |
|
|
| Album na 5 z minusem. Taki esencjonalny Queen album z 70's. Ostatnio gościł w moim odtwarzaczu i dalej podoba mi się tak samo. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Sob Sie 14, 2010 2:48 pm Temat postu: |
|
|
Oceniłem na 6. Dla mnie płyta minimalnie lepsza nawet od ANATO. Bardzo mi się podoba, że klimat płytki jest w większości bardzo subtelny - tego mi brakowało właśnie w Nocy w Operze. Najwyżej sobie cenie: The Milionere Waltz, Somebody to Love, You and I i YTMBA. Za to w ogóle nie pasuje mi White Man - dobre, ale nie na tej płycie.
Psiajucha, teraz mi wyszło, że ANATO spadło na 3. miejsce w mojej klasyfikacji ulubionych albumów Queen, kolejno za ADATR i Jazz. Toż to zakrawa na herezję  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Sro Wrz 08, 2010 5:03 pm Temat postu: |
|
|
Wracam do zarzuconej chyba już z 1,5 roku temu mojej wielkiej i ambitnej twórczości. Wiem, że pisałem wtedy recenzje moje własne Innuendo i MiH, i zdaje się coś jeszcze, ale nie pamiętam.
Tu w tym temacie jako młody użytkownik nie napisałem nic, więc też siebie nie cytuję. A szkoda, bo doprawdy moje własne posty z początków działalności zawsze doprowadzają mnie do łez.
1. Tie Your Mother Down. Tego. Chyba zapomniałem jak to się robi. Początek i te orkiestracje chyba nie do końca mnie przekonują, choć wyjazd od razu z takim riffem na początku albumu mógłby być chybionym poziomem. Co do samego utworu. Rocker jakich mało, ciągnie ten utwór ta gitara. Wokal, któremu nie mogę zarzucić nic. Na temat basu i perkusji staram się nigdy wiele nie pisać bo ich koneserem ani znawcą nie jestem. W każdym bądź razie nogi latają do rytmu. Ale głównym instrumentem, genialnie wyniesionym i w ogóle pięknie uwypuklonym jest gitara. Nic wiele zarzucić temu utworowi nie można. Zawsze cieszy mi się micha na wspomnienie jak May biegał po scenie przy tym utworze.
2. You take my breath away. Zawsze mnie początek lekko rozbrajał, ale na szczęście szybko wchodzi to piękne pianino. W ogóle nie wiem, czy mi się kiedykolwiek podobały te ... jęki młodego Mercurego. Zresztą nie jego samego. Na pewno dodawały kolorytu, a może właśnie dzięki nim podoba mi się potem cała reszta. Pianino, fortepian. Jeden pies. Piękny i subtelny. Wokal może trochę zbyt teatralny, bo wszyscy wiemy jak Freddie potrafił to zaśpiewać (Earl's Court). Bardzo mocny punkt tej płyty. Od utworu w którym był aż przepych każdego instrumentu, wskakujemy tam, gdzie rozbrzmiewają tylko dwa. Wspaniałe wyciszenie. Zresztą chórki za które chyba Queen tak bardzo lubię, tutaj wybrzmiewają w sposób piekielnie fajny. I jeszcze ta gitara dopełnia szczęścia. Potrafili komponować rzeczy piękne. Bez syntezatorów. Ostatnimi czasy próbuję się zastanawiać jakby wyglądał The Show Must Go On nagrany w latach 70. Piekielnie dobry numer. Ta cała końcówka może niepotrzebna, ale wielce mi nie przeszkadza
3. Long Away. Pierwszy słabszy numer tego albumu. Choć słabszy, nie mam na myśli, że słaby ;p Zbyt taki skoczny i szczęśliwy a może właśnie przez kontrast do YTMBA tak fajnie wchodzi. Nie do końca wiem co mógłbym więcej napisać. Lekko zaniża poziom tego skądinąd bardzo przeze mnie lubianego albumu.
4. The Millionaire Waltz I znów wnosimy się na wyżyny. Ten początek niczym przeniesienie się w czasie do jakiś lat 20 czy 30. Spokojny, wyważony, słuchacz zastanawia się co to jest. Jaki wtf i niemoge. Wokal Mercurego na tej płycie chyba najlepiej brzmi w tym utworze. I to przekroczenie granicy z jakiegoś "byle czego" w prawdziwy ostry rock. Genialnie im to wyszło, i gdy słuchacz już się cieszy brrrrrrummm. Schodzimy znów. I ta genialna gitara w akompaniamencie pianina. Coś niesamowitego co też Brian potrafił kiedyś robić. I pełen smutku znów wokal. Jeju. Dawno nie odczuwałem żadnych emocji słuchając Queen. Teraz jestem bardzo blisko Świetnie bawili się koncepcjami. Bardzo ciepłe brzmienie bez ani grama syntezatorów. W ogóle nie czuć jakiejkolwiek suchości, czy surowości. I to make my feel .... piękne
5. You and I I znów spadamy, choć tylko z kucyka.Szkoda, że Freddie zarzucił swoje przywiązanie do klawiszy, bo czuć to jak dobrze mu z tym wychodziło. W ogóle przez całą płytę można się wsłuchiwać co też w tle kombinuje Brian. Byle dźwięk a potrafi zdziałać cuda. I potem ta solówka. Tak niepodobna a mnie zawsze wprowadza w błogostan i równie szybko z niego wybudza. Czasem żałuję, że Brian bał się robić czegoś dłuższego (choć Brighton Rock ciągle słuchać bym nie chciał ;p ). Bardzo fajny utwór choć wielce się nie wybijający.
6. Somebody to love Anybody..............Find me....... Ło masakra. Wiem, że to był jeden z pierwszych utworów Queen jakie znałem. Zostały mi te jęki w głowie. Bardzo uwielbiam ten utwór. Doskonały. W ogóle wersja koncertowa to był ogień. Wydaje się, że może ten utwór jest banalny. MAtko, niech będzie. Chórki. Chyba ostatnie ich takie pojękiwania bo im później tym gorzej z tym było. A przecież to ich uformowało. I ta gitara. Brian był geniuszem. Czemu z tej drogi zszedł w obronie pierd%@#$@ lisów do dziś nie mogę zrozumieć. Rozstrzelałbym jakiegoś na jego oczach. Dziwne jest to, że z reguły mniej więcej wiem co napisać na temat utworów jakie lubię, jakie mi się podobają. A dziś. 6 utwór a ja czuję, że nie podałem jeszcze żadnego argumentu. Queen to dziwny twór był, ale ... nie wiem. Za ciepło ich kompozycji, chórki, gitary. Dalej bez sensu. Uwielbiam ten utwór.
7. White Man I znów wracamy na scenę prawdziwego mocnego rocka. Ubarwionego na szczęście naleciałościami Queen. Piekielnie mocne wejście które kiedyś potrafiło mnie przestraszyć dziś jakby jest słabsze. W ogóle przez całe zycie gdy gdzieś widziałem określenie hard rock czy coś podobnego w odniesieniu do Queen. Patrzyłem z politowaniem ;p A to dlaczego. Chórki w tym zespole potrafiły tak zmiękczyć każdy utwór, iż nie byłoby dla mnie takiego, który mógłbym uznać za "zbyt ciężki". Może i ma wszystkie cechy jakiegoś hard rocka, ale przez kolejny raz przeze mnie wymieniane "ciepło kompozycji", nie pasowało mi to. Teraz się już nawet nie spieram, ale doprawdy Queen to co robili, nic im zarzucić nie można. Wypracowali niesamowity styl, i cieszę się, że od nich zacząłem całą swoją przygodę z muzyką . White Mana zawsze lubiłem i uważam go dalej za abrdzo mocny punkt płyty. Płyty która ma tylko jeden genialny moment. A reszta jest utrzymana nas niewiele niższym poziomie. Ale to w podsumowaniu.
8. Good Old Fashioned Lover Boy Cofam słowa sprzed chwili Najlepszy utwór tej płyty. Lekkość z jaką śpiewa Freddie, rytm jaki wybija perkusja i całe tło jakie tworzy fortepian/pianino z gitarą. Zabiłbym się za ten utwór. Lekki, subtelny, wspaniały, taki... niezwiązany z fizycznym światem. Niemal metafizyczny. Najlepszy utwór płyty, a to pewnie mną kieruje sentyment. Też poznałem bardzo wcześnie gdy nie wiedziałem, że coś takiego jak Queen kiedykolwiek istniało. Prze wspaniałe
9. Drowse Z reguły nie przepadam za wokalistą w Queen innym niż Freddie. Nie inaczej jest tutaj. Choć ma swoje mocne momenty ten utwór, tak uważam go za mocnego średniaka tej płyty Troszkę zaniża poziom całej płyty, ale i tak jest to za wysoko dla wielu, wielu innych albumów. Nie wiem czy jest tu coś czym się wyróżnia. Chyba nie za bardzo. Ale ten mocniejszy wokal Rogera w pewnym momencie jest naprawdę zajmujący
10. Teo Torriatte Jak dobrze pamiętam, nieraz było zarzucane temu utworowi to, że jest zbytnio przesłodzony. Mam to gdzieś. W małych ilościach go pochłaniam więc i mnie to specjalnie nie boli. Przepiękny wstęp, chórki na najwyższym poziomie, no i naturalnie gitara. W ogóle ten cały mocniejszy moment tego utworu... tak mógłby ten utwór brzmieć cały ;)Bardzo lubię...
ADATR - album w którym mamy dwa genialne utwory, a przynajmniej takimi dla mnie są, w którym są 2 niewielkie wpadki, a raczej trafiły się Queen dwa utwory, który nie trzymają wysokiego poziomu tej płyty. Nie można mieć o to do nich żalu. Bardzo lubię tę płytę i gdzieś przy 4 miejscu mojego rankingu się obraca. Mocne 5 bo ponieważ na 6 zasługuje 1 w porywach do 2 płyt Queen. Ale o tym może kiedy indziej. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Wrz 08, 2010 8:49 pm Temat postu: |
|
|
a ostatnio słuchałem sobie. I tak ostatnia wilka ich płyta. NIewiele, naprawdę niewiele ustępuje Nocce.
Muszę przyznać, że intro/outro do Breath Away też mnie zawsze wkurzało. Takie przekombinowane IMO. Ale i tak razem z Milionerem jest to najwspanialszy punkt płyty i jeden z najwspanialszych w ogóle.
Ale musze podkreślić jeden utwór przez wielu chyba z lekka lekceważony. Mam na myśli You And I. Przepiękna jest to rzecz. Naprawdę nic wielkiego, ale cudownie to Johnowi wyszło. Owszem ma to popowe naleciałości, ale... na Boga, jakie to jest cudowanie melodyjne. A i rock and rollowego kopa to też ma. Naprawdę John miał smykałkę do pisania takich iby lekkich i przebojowych rzeczy. Z całej czwórki TYLKO ON potrafił pop-rockowe rzeczy na poziomie. I pozostała trójka powinna zostawić dla niego te obszary. No nie mogę, ten utworek jest naprawdę urokliwy jak cholera.
I can hear the music in the darkness... i te chórki tudururududu gdy robi się nagle tak nawet dramatycznie powiem.
I to jak gitara, pianino i wokale się zbijają w jaedną fenomenalną całość. No w tym Queen było naprawdę niedoścignione. No naprawdę bardzo niedoceniona rzecz i chyba moja ulbuina jeśli chodzi o dorobek Johna  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Lip 03, 2011 11:26 pm Temat postu: |
|
|
Nie ukrywam że jestem miłośnikiem mocniejszych brzmień, a tego brakuje mi na ADATR. Mocne i ostre jest tu tylko TYMD i WM.
Dlatego właśnie zamiast TMW, wolę I Want It All, chociaż dobrze wiem że nie są na tej samej półce.
Bardzo mi się podoba ADATR, ale pod tym względem to brakuje mi tu pazura.
Mega plus za STL, uwielbiam ten utwór, ale wolę Tie Your Mother Down i - no właśnie, itd itd. . .
Dałem 5 _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NatArt

Dołączył: 10 Wrz 2011 Posty: 198 Skąd: Kołobrzeg
|
Wysłany: Nie Wrz 18, 2011 5:58 pm Temat postu: |
|
|
Płyta A Day At The Races jest naturalną następczynią A Night At The Opera. Można powiedzieć, że jest kontynuacją myśli i pomysłów z poprzedniej sesji oraz poniekąd odpowiedzią na nią. Płyta jest zróżnicowana pod kątem odbioru poszczególnych utworów. Niektóre od razu wpadaja w ucho, s do kolejnych trzeba niekiedy dojrzeć. Paradoksalnie mimo różnorodności pod względem gatunków muzycznych płyta jest bardzo spójna.
ADATR uważana jest za ostatnią "klasyczną" płytę Queen i zamyka rozdział, pt. rock artystyczny. powrót do tego szeroko rozumianego gatunku nastąpi niestety dopiero w 1991 roku.
1. Tie Your Mother Down- utwór bardzo melodyjny i prosty w odbiorze jak na hardrock; wstęp do płyty jest świetny, jednak nie za bardzo pasuje do piosenki; posiada bardzo charakterystyczny, chwytliwy riff i energię dzięki czemu nigdy nie wypadła z setlisty koncertowej; 5,5/6
2. You Take My Breath Away - najlepsza ballada Queen; melodia, gra, chórki, wokal zapierają dech w piersiach:); riff pianinowy jest taki melodramatyczny- piękno w czystej postaci; 6/6
3. Long Away- miała duży potencjał, jednak niezbyt wyraźny wokal Briana sprawia, że cała kompozycja staje sie trochę bez wyrazy; 3/6
4. The Millionaire Waltz- jedna z najbardziej niedocenianych piosenek Queen w historii; bardzo oryginalna i rozbudowana; zmiany tempa powodują , że utwór nie jest nawet przez moment nużący; hardrockowy fragment równać się może ze swoimi "odpowiednikami" z The March Of The Black Queen i Bohemian Rhapsody; najlepsze: solo, chórki oraz świetnie interpretowany tekst; 6/6
5. You And I- bardzo optymistyczna piosenka Johna (jak większość); miła dla ucha, jednak bez większych fajerwerków; 4/6
6. Somebody To Love- mistrzowsko skomponowany wokal, chórki i melodia tworzą jedną z najlepszych i najbardziej złożonych piosenek Queen; aż dziw bierze, że tak przebojowa i nieodtwórcza piosenka nie powtórzyła osiągnięć na listach przebojów Bohemian Rhapsody (być może poprzeczka była ustawiona trochę za wyskoko ); 6/6
7. White Man- monumentalne dzieło Briana, przypominające nieco swycm charakterem Prophet’s Song; jedna z najcięższych rzeczy (być może najcięższa) wydana pod szyldem Queen; agresywne gitary, wokale i świetny tekst wciskają wręcz w fotel, szczególnie odtwarzając głośno na słuchawkach; 6/6
8. Good Old Fashioned Lover Boy- jeden z najlepszych pianinowych żarcików Freddiego; umiejscowienie jej zaraz po White Man pokazuje, jak świetnie zespół potrafił diametralnie zmianić nastróej na swoich płytach; szczególnie przypada mi do gustu ten wolniejszy fragment (ok. 1.20) w środku utworu- te kilka sekund cenię wyżej niż całe, nudne Dear Friend; 4,5/6
9. Drowse- odbiega znacząco od stylistyki zespołu- gdybym usłyszał ją bez wokalu miałbym problem z odgadnięciem jej twórców; dla mnie zbyt mało dynamiczna, taka leniwa ; 2,5/6
10. Teo Torriate- udana ballada Briana, można ją również uznać za typowy queenowy hymn; jak większość kompozycji Maya zwrotka jest lepsza od refrenu; fajny pomysł z tym japońskim językiem, ciekawe instrumentalne zakończenie płyty; 4/6
Płyta zajmuje w moim prywatnym rankingu 4. Miejsce w dorobku Queen  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Wto Paź 04, 2011 5:47 pm Temat postu: |
|
|
0. Intro - borsuki jakie są każdy widzi.
1. Tie Your Mother Down 3+/6 Ja chyba nie lubię rockerów w wykonaniu Queen. A w szczególności tych "singlowo-hitowych". Wyszło udane IWiA, KYA czy Scandal ale poza tym poziom typowych singlowych rockerów Queen jest średni.
2. You Take My Breath Away 6/6 Genialne, chwytające i proste w swojej prostocie.
3. Long Away 3/6 Ot se grało zawsze.
4. The Millionaire Waltz 4/6 Dobra rzecz, tylko trocvhe gejowska.
5. You And I 3+/6 patrz utwór 3.
6. Somebody To Love 6/6 Z cyklu świetne ballady. Choć osobiscie preferuję wersje Hollywood i live Milton.
7. White Man 5/6 Tu jest moc. Moc prawie heavy metalu.
8. Good Old Fashioned Lover Boy 3/6 Nigdy tego nie lubiłem. Szczególnie irtowała mnie wyliczanka z zegarem.
9. Drowse 3/6 Miłe, ładne ale czegoś tu brak. Jakby zapychacz.
10. Teo Torriate 4/6 Mimo tego, że zbyt przesłodzone i patetyczne a śpiewają o sikach.
11. Outro - czyt. pkt.0
4/6 _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Nie Lis 13, 2011 10:51 pm Temat postu: |
|
|
reset liczników: 13.11.2011
1 - 0% - [ 1 ]
2 - 0% - [ 1 ]
3 - 2% - [ 4 ]
4 - 8% - [ 16 ]
5 - 30% - [ 55 ]
6 - 57% - [ 104 ] _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Nie Lis 13, 2011 10:55 pm Temat postu: |
|
|
Absolutnie 6
Bo nie wiem czy w tym momencie nie jest to najczęściej słuchana płyta Queen. Z przepychem, pomysłem i fantazją. Świetne rozpoczęcie i cudowne rozwinięcie tej płyty. Końcówka ich fenomenalnej sprawności, ale jeszcze wszystko jest na swoim miejscu i tak jak należy. Kocham. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Lis 13, 2011 10:59 pm Temat postu: |
|
|
też 6 ale z minusem bo ciut mniej spójna od ANATO. w każdym razie uwielbiam. fenomenalnie się słucha. Jedynie to intro/outro z white mana bym sobie darował. Genialny Waltz, wspaniałe Somebody To Love, przepiękne Breath Away, mocny White Man, genialnie queenowy Lover Boy. Bardzo lubię też Drowse i zwrotki Teo. A You and I to chyba najfajniejszy John ever.
ostatnia wielka, klasyczna płyta queen _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lis 14, 2011 2:02 am Temat postu: |
|
|
5- za orkietsracje Maya
Nie dam 6, bo jednak takie rzeczy jak przebanalny refren Teo Torriatte czy przenudne Drowse mogli sobie darować... i jednak w przeciwieństwie do ANATO brzmi bardziej jak zbiór piosenek a nie album... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|